Mam taki problem żona nie ma ochoty na seks.W łóżku jest fatalnie uprawiamy seks może cztery razy w miesiącu jednak głównie z mojej inicjatywy. Ona zawsze mówi że przyjdzie wieczorem a jest tak ja załatwię jakiś film obejrzymy i ona idzie spać. Rano za to przychodzi i chce się kochać jednak robi to dlatego gdyż myśli że będę zły na nią za wieczór .Ja natomiast rano nie chcę się kochać jednak jakoś się skuszę . Nadszedł teraz taki czas że mam tego dosyć, nie chcę się dalej oszukiwać. Dodać tylko muszę że od dwóch lat śpię w osobnym pokoju.Nie spędzamy ze sobą czasu tylko mijamy się w mieszkaniu.Czy z nią coś nie tak czy to ja jestem ...
Podobne tematy
Wiesz, seks u kobiety zaczyna się w głowie. Gdy jest zakochana, to może codziennie kochać się z facetem. Jak sam piszesz: mijacie się w mieszkaniu, żyjecie obok siebie, więc trudno się dziwić, że żona średnio ma ochotę na seks.
Musisz najpierw naprawić sytuacje między wami. Potem sprawić by na nowo Cię pożądała.
Mijamy się to nie tak dosłownie ! Rozmawiamy ze sobą jednak nie poświęcamy sobie już tyle czasu co kiedyś, rozmawiamy o bieżących sprawach jednak to nie to samo co kiedyś . Chyba że wtedy to był początek małżeństwa i teraz już tak nie będzie. Od momentu kiedy znalazłem tę stronę postanowiłem że odpocznę od seksu z nią . Na obecną chwilę nie uprawiam seksu . Wytrzymała dwa dni i rano przed pracą mówi idź po gumki . Znowu to rano !. Jakoś się wytłumaczyłem że jestem zmęczony ale wczoraj zaczęła ze mną rozmawiać i specjalnie rozkładała nogi przede mną leżąc . Też nie skorzystałem za to poszedłem spać z dzieckiem ona spała sama trochę odwróciłem rolę bo tak to ja zawsze sam śpię .Sytuacją była zaskoczona bo dzisiaj dzwoni co robię i żartobliwie mówi żadnych mi tam kobiet nie zapraszać i seksu nie uprawiać. Jak to rozumieć to jej zachowanie..?
Czemu grasz z nią w kotka i myszkę zamiast pogadać i wyjaśnić sobie wszystko? Ona wie, że nie lubisz porannego seksu? Mówiłeś jej to? Czy ona ci mówiła dlaczego lubi rano?
Ja o tym rozmawiałem z nią , wiem że nie lubię chociaz naprawdę jest tak że poranny tez może być tylko próbuję sobie odpowiedzieć dlaczego ona nigdy nie chce się kochać wieczorem , przecież może być romantycznie. Dziecko idzie spać a my mamy czas dla siebie , możemy porozmawiać popieścić się i skończyć na seksie.
Co Panie o tym myślicie ..? Czy to że ze mną nie spi i unika seksu nawet nie poleży ze mna wieczorem to źle , czym to może być spowodowane..? możecie mi kobietki to wyjaśnić..?
Popełniliście chyba błąd tutaj, że nie śpicie razem. Spróbuj może więcej jej pomagać w domu, doceniaj ją jako kobietę, kup jej jakiegoś kwiatka albo coś tylko dla niej... No i nie naciskaj przede wszystkim
Porozmawiajcie porządnie ![]()
8 2010-09-19 22:52:54 Ostatnio edytowany przez elmischael (2010-09-19 22:58:19)
Słuchaj stary Ty i tak masz komfortową sytuację, jak nie wieczorem to rano. Próba manipulacji czyli jak wspomniałeś potraktownie jej w ten sam sposób działa bo odrazu nakręca się i zaczyn gorączkowo zastanawiać się o co chodzi i spekulować co było powodem. W moim przypadku to jest dopiero kompletna obojętność i oziębłość na sfere seksualną, zresztą opisałem to w tym wątku www.netkobiety.pl/t12599.html i nie będe tu dublował. Widzę że w Twoim przypadku nie jest jeszcze tak najgorzej pytanie czu umiecie rozmawiać otwarcie o seksie prosto z mostu, jeśli tak to powinieneś jej przedstawić nie owijając o co ci chodzi i co cię boli. Jeśli nie potraficie o tym rozmawiać spróbuj ją podejść pod włos czyli na zasadzie typu: sluchaj przeczytałem na w gazecie/na forum że.... w większości przypadków faceci... to to i tamto... i chyba się znimi zgodzę albo słuchaj kolega z pracy/ z klubu/ze starych lat opowiadał mi że on teraz ma taki roblem .....
opisujesz podobny problem i pytasz co o tym sądzisz i co masz mu powiedzieć żeby go uspokoić co by nie zrobił jakiegoś głupstwa. Może łatwiej jej będzie się zdystansować i spojrzeć trzeźwo na tą sytuacje, która jej "bez pośrenio nie dotyczy"i kiedy to nie ona będzie tematem tych rozmów. ewentualnych ataków żalu z twojej strony.
Sposobów może być wiele możesz przedstawić np. moje wątki żeby przeczytała do jakich flustracji w małżeństwie dochodzi gdy facet jest zaniedbywany seksualnie.... zagadaj do niej : - ty patrz jaki palant takie żeczy nawypisywał... do czego może być zdolny przy takim traktowaniu itd itp. Napewno ją zaintryguje sposób myślenia z drugiej strony czyli punkt widzenia faceta. Już nie mówiąc o samym fakcie, dla czego TY takie tematy czytasz.
Ja osobiście już wyczerpałem limit rozmów na ten temat z żoną teraz nawet celowo po wylogowaniu zostawiam otwarty komp na tych stronach gdzie piszę i wychodzę z domu w nadzieji, że kuknie na to. Choćby przy wyłączaniu komputera i da jej to coś do myślenia. W nadzieji, że podejmie rozmowę. Już dwa razy po powrocie zastałem laptopa wyłączonego, ale zero reakcji zwrotnych, zero emocji. Wszystko na codzień jest super natomiast sfera intymna leży odłogiem.
Czasami czuję że musze odreagować stres w pracy rozładować się, seks jest jedną z njlepszych metod. Codzienne bieganie mi nie wystarcza rano i wieczorem. W dodatku jak słucham o podbojach erotycznych kolegów z pracy to mi się nuż w kieszeni otwieram, albo w jakich nocnych koszulach wyskakują ich żony bądź partnerki. A przecież mógłbym tak jak oni bzykać jak kruliczek wielkanocny bo mam 28lat i nie odczuwam braku zainteresowania ze strony innych kobiet. Nawet próba gry że mam romans nie pomaga. Kompletnie nic, a nic. Po tylu wspólnych latach normalnie z każdym dniem coraz bardziej żelazna dziewica robi mi się z żony wręcz twierdza nie do zdobycia. I naprawdę nie wiem dla czego, przecież jeszcze jak bym jej dawał powody do tego w codzinnym życiu, ją nie traktował jak wyjątkowej kobiety, nie kupował kwiatów, nie chwalił za obiady itp. tylko to po prostu od tak.
Jestem załamany i myslę o separacji. Dzisiaj było tak ostatnio ona coś zauważyła, mianowicie moją zmianę. Widzi że coś jest nie tak. Przyszła wieczór i chciała szybko załatwić sprawę ( pewnie żebym zachowywał się tak jak do tej pory, bo teraz jestem trochę chłodny do wszystkiego podchodzę bez emocji).Jednak stwierdziłem że seks na obecną chwilę i całą sytuację wokół sprawy nie jest dobrym pomysłem i zacząłem rozmowę . Zapytałem ją czemu ze mną nie śpi, odpowiedziała że musi się wyspać bo idzie do pracy, zapytałem ją ile razem spaliśmy stwierdziła że trzy miesiące a jesteśmy po ślubie 4 lata. Oprócz tego że jeden rok spaliśmy razem bo mieszkaliśmy w jednym pokoju. Zadałem pytanie czy dzisiaj będzie ze mną spała odparła że tak . Zasnęliśmy przed 23.00 ja jakoś nie mogłem i nie zasnąłem . Ona myślała że śpię i o północy poszła do swojego pokoju cichutko. Brak mi sił i w takim dołku jeszcze nie byłem. Nie rozumiem całej sytuacji.
Heke o tym że nie śpimy razem to ja wiem że to błąd ale tutaj masz odpowiedz dlaczego tak jest. Możesz mi to wyjaśnić..?Czy Wy też tak macie lub robicie to swoim partnerom życiowym. Chciałbym to zrozumieć.
elmischael twoja jak piszesz robi się żelazna dziewica ale śpicie razem w jednym łóżku..?
Mam też pytanie do Pań bardziej do tych już ze stażem małżeńskim czy śpicie razem z mężem ...?
jestem 7 lat w zwiazku i raczej bez siebie ciezko nam zasnac, ale zawsze jak zasypiamy jestesmy do siebie przytuleni.
Jestem załamany i myslę o separacji. Dzisiaj było tak ostatnio ona coś zauważyła, mianowicie moją zmianę. Widzi że coś jest nie tak. Przyszła wieczór i chciała szybko załatwić sprawę ( pewnie żebym zachowywał się tak jak do tej pory, bo teraz jestem trochę chłodny do wszystkiego podchodzę bez emocji).Jednak stwierdziłem że seks na obecną chwilę i całą sytuację wokół sprawy nie jest dobrym pomysłem i zacząłem rozmowę . Zapytałem ją czemu ze mną nie śpi, odpowiedziała że musi się wyspać bo idzie do pracy, zapytałem ją ile razem spaliśmy stwierdziła że trzy miesiące a jesteśmy po ślubie 4 lata. Oprócz tego że jeden rok spaliśmy razem bo mieszkaliśmy w jednym pokoju. Zadałem pytanie czy dzisiaj będzie ze mną spała odparła że tak . Zasnęliśmy przed 23.00 ja jakoś nie mogłem i nie zasnąłem . Ona myślała że śpię i o północy poszła do swojego pokoju cichutko. Brak mi sił i w takim dołku jeszcze nie byłem. Nie rozumiem całej sytuacji.
Heke o tym że nie śpimy razem to ja wiem że to błąd ale tutaj masz odpowiedz dlaczego tak jest. Możesz mi to wyjaśnić..?Czy Wy też tak macie lub robicie to swoim partnerom życiowym. Chciałbym to zrozumieć.
elmischael twoja jak piszesz robi się żelazna dziewica ale śpicie razem w jednym łóżku..?
Mam też pytanie do Pań bardziej do tych już ze stażem małżeńskim czy śpicie razem z mężem ...?
Może stażu małżeńskiego nie mam, ale jestem w związku ponad 2 lata, z czego od 1,5 mieszkamy z moim facetem razem. Przez pierwszy rok spaliśmy we dwójkę na łóżku 1-osobowym, od kilku miesięcy mamy wieeelkie łóżko (w porównaniu z tamtym). Fakt, na początku cieszyliśmy się swobodą (bo każde może spać w poprzek), ale to chyba też była kwestia upałów. Po kilku tygodniach wróciliśmy do spania bardzo blisko.
I potem Ci Jorg, nie wyobrażam sobie inaczej. Nawet kiedy wynajmowaliśmy pokój, w którym były dwa łóżka to zawsze spaliśmy razem - nawet po największych kłótniach. Nie wyobrażam sobie osobnego spania, uwielbiam przytulać się do jego pleców, a że z zasady sypiam źle to często budzę go w nocy, ze nie dam rady spać i żeby mnie głaskał.
Może porozmawiaj z nią, co przeszkadza jej w wysypianiu się we wspólnym łóżku? Chrapiesz, czy co?
Chociaż moim zdaniem wydaje mi się, że jej ejst cieżko się przestawić na wspólne spanie. Tobie chyba też, bo nie mogłeś zasnąć od razu. Może pogadaj z nią, wytłumacz że trzeba czasu żeby się do tego przyzwyczaić?
Moim zdaniem żeby odbudować namiętność w sypialni trzeba najpierw tę sypialnię mieć - a nie dwie oddzielne.
My tez od zawsze sypiamy razem. Ale spania osobno wcale nie uwazam za cos zlego
Czytalam gdzies, ze to pomaga o wiele dluzej zachowac namietnosc w zwiazku. Sami tez zauwazylismy, ze gdy pare dni sie nie widzimy (co za tym idzie, nie spimy razem) to jest inaczej. I nie chodzi tylko o rozlake, tylko tez wlasnie o spanie - czlowiek sie bardziej ''odzwyczaja'' od dotyku. Nawet mielismy robic ze spaniem takie eksperymenty ![]()
Jesli twoja zona tak bardzo woli spac osobno,to ja nie robilabym z tego tragedii, tylko porozmawiala i sie dogadala. Najwazniejsze, ze wciaz jestes dla niej obiektem pozadania ![]()
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/osobn … omosc.html
Paulina, masz rację - kiedy wyjadę na kilka dni do domu to po powrocie nie mogę spać - mój ukochany przez sen tak się "wczepia" we mnie że aż mnie przydusza czasem
i robi to zupełnie nieświadomie.
czlowieku niech seks toba nie rzadzi... ja mam 22 lata, narzeczony 24 a uprawiam z nim seks raz na pol roku, choc on z pewnoscia chcialby czesciej. stosuje rozne wymowki, a jak juz nie wyjdzie to mysle o co by sie z nim poklocic.
nie wiem czemu tak mam, wiele nad tym mysle. bardzo go kocham, ale chyba go nie pragne- dlaczego? bo on mi siebie obrzydza czasem. roznymi zachowaniami- np jak slysze z jego ust ten sam kawal po raz 2000, albo jak drapie sie po jajkach w mojej obecnosci- czasem jest przesyt takich zachowan, a za malo romantyzmu.
do czego zmierzam kurcze...
ano do tego, ze zamiast nad separacja, to zastanow sie nad waszym zwiazkiem, nad twoim postepowaniem wzgledem niej, nad twoim postepowaniem, daj zonie kwiaty- bez okazji, wyciagnij na kolacje do restauracji... kurcze cokolwiek romantycznego. wez ja do kina na komedie romantyczna- niech sie poczuje jak w czasach gdy sie o nia starales, niech poczuje ze ja kochasz, a nie traktujesz jako cos, co po prostu musi przy tobie byc i sie z toba kochac bo nosi etykietke z nazwa "zona". kup jej jakas fajna bielizne. czlowieku!!!
no i przede wszystkim usiadz i znia porozmawiaj, o jej uczuciach, oczekiwaniach, o swoich rowniez. szczerze, bez zadnych sciem i niedomowien.
Scarlet, jesteś pewna, ze chcesz wyjsć za faceta, którym się brzydzisz? Współczuję Wam takiego związku. Jemu - bo go okłamujesz szukając wymówek na nie uprawianie seksu i Tobie, bo niepotrzebnie sięmęczysz, skoro nie jesteśpewna czy go pragniesz.
a_normalna, ale ja go bardzo kocham. doskonale sie dogadujemy, jestesmy dla siebie oparciem w kazdej sytuacji. jedyne co nie gra w naszym zwiazku to sfera lozkowa...
raz o malo sie przez to juz nie rozstalismy, ale wtedy usyszalam ze jestem plytka kobieta skoro tylko przez ten aspekt chce go zostawic.
no i w sumie tak sobie mysle,ze nie chce wyjsc na egoistke, poniewaz pozbawilabym moje dziecko kolejnego taty, do ktorego sie przyzwyczail i ktorego pokochal, zniszczylabym zycie narzeczonemu- bo wiem ze on mnie kocha ponad wszystko, no i sobie- bo ja go takze kocham. i przez co? przez seks... jakos kurcze bym szacunek do siebie stracila. seks jest wazny, ale wiem, ze wole sie go wyrzec calkowicie niz sie rozstac.
boje sie tylko co bedzie, jak narzeczony spotka kogos, kto mu bardziej niz ja pobudzi wyobraznie i to co ma miedzy nogami... no chyba ze on juz taki po prostu troszke aseksualny jest- bo nie naciska na zblizenie jakos namolnie. on tylko daje do zrozumienia delikatnie, zeby chcial cos ten tego...
W końcu nie rozumiem. Najpierw napisałaś, że on chciałby częściej, ale ty stosujesz różne wymówki, a teraz, ze zastanawiasz się czy on jest aseksualny.
a_normalna tak w skrocie to chodzi o to, ze facet jak chce to sie potrafi zabrac za kobiete... pozadnie.
a on taki nie jest, on tylko delikatnie da do zrozumienia zeby chcial. nigdy mi nie pokazal, ze bardzo mnie pragnie....
a ja- nie chce z nim sie kochac, bo on kurcze dla mnie jest jakis taki malo meski przez to, no i dolaczajac do tego dosc znaczny przesyt jego głupawych zachowan ktore mnie doluja (normalnie to jest ok,bo mamy podobne poczucie humoru ale czasem juz mam dosc tych jego dowcipow) to juz jestesmy w domu o co chodzi...
A mówiłaś mu o tym? On wie, że chciałabyś żeby pokazał ci swoją bardziej męską stronę?
jorg, ja z moim chłopakiem śpię nawet jeśli jestem zła czy zmęczona... Nawet kiedy się pokłócimy, sama go odtrącam, ale jednocześnie chcę żeby jednak mnie przytulił, bo łatwiej wtedy dochodzę do siebie (takie dziwne trochę
). Gdy jestem zmęczona to naprawdę nie ma nic lepszego niż zasypianie przy ukochanej osobie.... Musicie przede wszystkim porządnie porozmawiać. Byłoby mi przykro, gdyby mój facet ukradkiem wychodził z łóżka żeby pospać samemu. Owszem, czasem trzeba odpocząć, ale nie przez kilka lat.
a_normalna, wie, bo wiele razy mu to mowilam. ale on ma tendencje do bagatelizowania takich rzeczy... no a jak ja juz zrobie awanture to z kolei bywa ze mu sie robi bardzo przykro, i wtedy slucham, ze nie akceptuje go takim jaki jest, ze on juz tyle rzeczy dla mnie zmienil i ze on juz powoli przestaje byc soba, a kocha sie nie za cos, tylko pomimo czegos...
w sumie nie powiem zeby to nie byla racja... kurcze ja juz wiele razy probowalam sobie przetlumaczyc, ale mnie odrzuca nooo... jak pomysle, ze on zeby dojsc i tak bedzie sobie musial sam reka zrobic.. i ze ja znow bede musiala na to patrzec (nawet jak nie bede patrzec...)
to takie dolujace...
Akceptacja to jedno, ale poprawa to drugie. Są rzeczy z którymi trzeba siępogodzić, że ktoś jest taki a nie inny, ale są rzeczy nad którymi może pracować żeby się poprawił. Skoro on wie, że pewne jego cechy odrzucają Cię, to powinien przynajmniej starć się poprawić, bo to pokazuje, że zależy mu na Tobie i chce by było Ci jak najlepiej z nim.
Czy robił sobie jakieśdłuższe przerwy od masturbacji? Tutaj może leżeć problem i ja bym poszła z tym do seksuologa.
paulina20 to u mnie jest inaczej w latach licząc już nie śpimy razem , a namiętność w związku się nie polepszyła.
falka co do ukochanego że sie tak wczepia to widać że Cię bardzo kocha , nie odmawiaj mu i nie miej za złe że się do Ciebie przytula.
ScarletO'Hara według mnie choć się chyba mało znam na tych sprawach to Ty bardzo krzywdzisz swojego partnera, to dopiero narzeczony jak piszesz ,a Ty go nie pragniesz. Nie widzę dalej przyszłości Waszego związku. Może to potrwa jeszcze jakiś czas ale zobaczysz seks jest też ważną sprawą między dwojgiem kochających się ludzi . Wcześniej czy później narzeczony będzie to dusił w sobie , nie wytrzyma i się rozejdziecie.Wnioskuję że nie jesteście długo ze sobą i na obecną chwilę nie nalega stanowczo na seks, jednak w dłuższym okresie czasu znajdzie sobie inną partnerkę lub będzie się męczył z Tobą . Wtedy to dopiero mogą być kłótnie. Facet jest tak stworzony przez naturę że potrzebuje także miłości fizycznej .Żal mi twojego partnera, mówisz że nie nalega stanowczo , a co cię ma siła zmusić do seksu..? Mówi że chciałby ten tego a Ty mu odmawiasz. Inna zawróci mu w głowie lub bardzie to co ma jak piszesz między nogami. Bo jak inaczej facet przez pół roku nie uprawia seksu jego organizm nie wytrzyma tego.
popieram też a_normalną pewnie tak jest że się masturbuję , bo jak facet wytrzyma pół roku bez seksu.Musi jakoś to napięcie rozładować . Później jak się kochacie nie może dojść. Jego organizm przyzwyczaił się do masturbacji i z Tobą ma problemy. Rozmawiałaś z nim o tym dlaczego nie może, czy się stale masturbuje ..?
a_normalna cale dwa miesiace jak byl u mnie we wakacje (mieszkalismy razem), ani sie nie kochalismy ani sie nie masturbowal... po prostu nie mial jak... no i nie chodzil przez to jakos bardziej podenerwowany...
jorg wlasnie boje sie tego co napisales... ze znajdzie inna ktora mu w glowie zawroci. nasz staz to ponad 2 lata.
nie mogl dojsc wczesniej przez to ze mial stulejke, w kwietniu tego roku poszedl na zabieg korekcji tego... powinno bylo byc lepiej, nie bylo, ja sie zrazilam juz totalnie a on chyba sie jakos zamknal w sobie w tej kwestii... on chyba wie, ze mnie nie zadowala i ze nie chce i go to troche dobija... moze wiecej niz troche w sumie...
No to facet ma problem. Jednak Ty nie możesz go tak krzywdzić to że ma stulejkę to nie powód żebyś się z nim nie kochała . Na pewno nie daje mu spokoju to ze Cie nie zadowala . Ja bym sie tak samo czul na jego miejscu i obwinial siebie ,jednak to ze z nim tak jest to nie jego wina . Nie mozesz go obwiniac o to. Sprobuj mu pomoc . Nie pokazuj mu az tak ze ci nie dogadza i cie to obrzydza . Cz probowalas kiedys mu zrobic raczka. Mam pytanie czy on sie stale masturbuje , czy przy Tobie czy gdzies sie ukrywa..
jorg nie mieszkamy razem, na co dzien jestesmy 160 km od siebie. byl u mnie dwa miesiace wakacji, co wakacje mieszkamy razem. no i nie ma szans zeby on sie masturbowal.
probowalam mu zrobic reka sama... ale moglabym sobie po prostu w rece wyrobic biceps, triceps i czwórceps i nic by to nie dalo...
on juz nie ma tej stulejki bo sie poddal zabiegowi, ja wielkie nadzieje wiazalam z tym zabiegiem, ze juz bedzie normalnie i wogole... a tutaj wielkie rozczarowanie, wrecz jest jeszcze gorzej.
problem w tym ze kochajac sie z nim ja sie nie czuje za grosz kobieca... czuje jakbym go nie podniecala, upadla mnie to, ze lepiej mu zrobi wlasna reka niz ja.
staram sie tego nie okazywac, ale niechec do zblizen mowi sama za siebie.
na co dzien on jest kochanym czlowiekiem, dostaje od niego kwiaty, prezenty, prawi mi komplementy- czuje sie pelnowartosciowa kobieta.
jedyne co w naszym zyciu nie gra, to francowate łozko....
jak jest w domu to sie masturbuje (jak kazdy facet potrzebuje rozladowac to napiecie). wiem, bo jak przyjezdza na weekend to sie go czasem zapytam czy to robil w domu.
A własną ręką to dojdzie czy nie.. szybko czy bardzo długo..? Gdy jesteście razem na wakacjach to się kochacie..? dwa miesiące z Tobą nie masturbował się i też nic...?
jak sam sobie robi to dochodzi. raz zajmuje mu to minute innym razem 5 minut.
cale wakacje bylismy razem i sie nie kochalismy.
i cale wakacje sie nie masturbowal...
Wracając do mojej sprawy to rozmawiałem z nią i tutaj bardziej chodzi o jej przyzwyczajenie spania osobno.Ale trochę się poprawiło. Jak ją trochę odtrąciłem tak brzydko powiedziane , znaczy się nie okazywałem takiego zainteresowania nią i wcale seksem to nawet się trochę pokłóciliśmy. Ona miała pretensję o moje zachowanie , a ja jej całą sprawę wyjaśniłem o co chodzi. Na drugi dzień jak przyszła z pracy akurat wziąłem samochód i pojechałem sobie na gdzieś odpocząć psychicznie samemu od tego akurat była piękna pogoda. Przyjechałem po trzech godzinach i ona strasznie się interesował gdzie byłem. I tutaj moje zaskoczenie - wieczór przynosi mi różę z ogrodu i stawia przed nos mówiąc że chce przeprosić . Na dodatek przez dwa dni spała ze mną i bardzo się wieczór ze mną kochała. Jak to wyjaśnić bo aż mnie zamurowało..?
czlowieku niech seks toba nie rzadzi... ja mam 22 lata, narzeczony 24 a uprawiam z nim seks raz na pol roku, choc on z pewnoscia chcialby czesciej. stosuje rozne wymowki, a jak juz nie wyjdzie to mysle o co by sie z nim poklocic.
nie wiem czemu tak mam, wiele nad tym mysle. bardzo go kocham, ale chyba go nie pragne- dlaczego? bo on mi siebie obrzydza czasem. roznymi zachowaniami- np jak slysze z jego ust ten sam kawal po raz 2000, albo jak drapie sie po jajkach w mojej obecnosci- czasem jest przesyt takich zachowan, a za malo romantyzmu.do czego zmierzam kurcze...
ano do tego, ze zamiast nad separacja, to zastanow sie nad waszym zwiazkiem, nad twoim postepowaniem wzgledem niej, nad twoim postepowaniem, daj zonie kwiaty- bez okazji, wyciagnij na kolacje do restauracji... kurcze cokolwiek romantycznego. wez ja do kina na komedie romantyczna- niech sie poczuje jak w czasach gdy sie o nia starales, niech poczuje ze ja kochasz, a nie traktujesz jako cos, co po prostu musi przy tobie byc i sie z toba kochac bo nosi etykietke z nazwa "zona". kup jej jakas fajna bielizne. czlowieku!!!
no i przede wszystkim usiadz i znia porozmawiaj, o jej uczuciach, oczekiwaniach, o swoich rowniez. szczerze, bez zadnych sciem i niedomowien.
Rany boskie dziewczyno co Ty za brednie opowiadasz.
a_normalna, ale ja go bardzo kocham. doskonale sie dogadujemy, jestesmy dla siebie oparciem w kazdej sytuacji. jedyne co nie gra w naszym zwiazku to sfera lozkowa...
raz o malo sie przez to juz nie rozstalismy, ale wtedy usyszalam ze jestem plytka kobieta skoro tylko przez ten aspekt chce go zostawic.
no i w sumie tak sobie mysle,ze nie chce wyjsc na egoistke, poniewaz pozbawilabym moje dziecko kolejnego taty, do ktorego sie przyzwyczail i ktorego pokochal, zniszczylabym zycie narzeczonemu- bo wiem ze on mnie kocha ponad wszystko, no i sobie- bo ja go takze kocham. i przez co? przez seks... jakos kurcze bym szacunek do siebie stracila. seks jest wazny, ale wiem, ze wole sie go wyrzec calkowicie niz sie rozstac.
boje sie tylko co bedzie, jak narzeczony spotka kogos, kto mu bardziej niz ja pobudzi wyobraznie i to co ma miedzy nogami... no chyba ze on juz taki po prostu troszke aseksualny jest- bo nie naciska na zblizenie jakos namolnie. on tylko daje do zrozumienia delikatnie, zeby chcial cos ten tego...
Co będzie? A pójdzie w cholerę od Ciebie i wcale mu się nie dziwię. Seks jest jedną z najwazniejszych rzeczy w relacjach międzyludzkich i biologii nie oszukasz.
Witam wszystkich.Właśnie czytam sobie wszystkich problemy z kobietami i odpowiedzi różnych osób.Powiem wam moi drodzy że ja też mam problem z żoną.Jesteśmy już 16 lat po ślubie a już prawie nie pamiętam jak smakuje sex.Dla mojej zony może go nie być,może nie istnieć.I tutaj jest właśnie problem.Tym bardziej ze nawet nie toleruje mnie.Nie mogę się nawet przytulić.Kiedyś mieszkaliśmy u teściów,postawiłem dom i miało się zmienić,zmieniło się ale na gorsze.Trzy miesiące temu właśnie przeprowadziliśmy się do nowego domu,dzieci były u rodziców,kupiłem kwiaty ,zrobiłem romantyczną kolację przy winie i świecach i co z tego wyszło?Nic.Włączyła telewizor i tak spędziła wieczór.Nawet jak spaliśmy razem w jednym łóżku to ona z jednej strony łóżka a ja z drugiej i nie było mowy żeby się nawet przytulić.A jak zaczołem się przytulać to się wyprowadziła spać na piętro.I co ja mam z taką żoną zrobić?Wszystko jest nie tak a próbowałem wszystkiego.Byłem we Francji ,kupiłem perfumy,pierścionek,oczywiście nie taki.Byłem w Szwajcari,kupiłem zegarek też okazał się nie taki.Ja już nie wiem co mam zrobić z taką zoną.
34 2012-09-07 12:13:28 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-09-07 12:14:18)
Dlaczego śpisz osobno? Macie dzieci? Nie ma szans na seks w ciągu dnia? Dziwne to. Może ona rano przychodzi, bo jest wyspana, nie zmęczona, nie spieszy się? Jak przychodzi to chyba dobrze, co? Skąd wiesz, że wieczorem oczy jej się same nie zamykają ze zmęczenia i senności?
Witam wszystkich.Właśnie czytam sobie wszystkich problemy z kobietami i odpowiedzi różnych osób.Powiem wam moi drodzy że ja też mam problem z żoną.Jesteśmy już 16 lat po ślubie a już prawie nie pamiętam jak smakuje sex.Dla mojej zony może go nie być,może nie istnieć.I tutaj jest właśnie problem.Tym bardziej ze nawet nie toleruje mnie.Nie mogę się nawet przytulić.Kiedyś mieszkaliśmy u teściów,postawiłem dom i miało się zmienić,zmieniło się ale na gorsze.Trzy miesiące temu właśnie przeprowadziliśmy się do nowego domu,dzieci były u rodziców,kupiłem kwiaty ,zrobiłem romantyczną kolację przy winie i świecach i co z tego wyszło?Nic.Włączyła telewizor i tak spędziła wieczór.Nawet jak spaliśmy razem w jednym łóżku to ona z jednej strony łóżka a ja z drugiej i nie było mowy żeby się nawet przytulić.A jak zaczołem się przytulać to się wyprowadziła spać na piętro.I co ja mam z taką żoną zrobić?Wszystko jest nie tak a próbowałem wszystkiego.Byłem we Francji ,kupiłem perfumy,pierścionek,oczywiście nie taki.Byłem w Szwajcari,kupiłem zegarek też okazał się nie taki.Ja już nie wiem co mam zrobić z taką zoną.
zagoń ją do roboty, bo może ma za dobrze ![]()
zadaj sobie pytanie: Co ona inwestuje w Wasze małżeństwo?
Seks to wymiana i on zwykle odzwierciedla sytuację jaka panuje po za łóżkiem w małżeństwie.
Jesteście wobec siebie czuli, troszczy się o Ciebie, zabiega? Przypuszczam, że nie.
Porozmawiaj z nią i powiedz wszystko co Ci leży na sercu i niech ona się do tego ustosunkuje. Przynajmniej będziesz więcej wiedział niż wiesz teraz
Bo teraz to my możemy wróżyć z fusów.
Witam Panie.Mam 56lat i jestem męźczyzną.Mam frustrujący dla mnie problem,z żoną, od 2,5 roku nie uprawimy sexu. Żona ma 51lat.Mówi ona, że nienawidzi mężczyzn, niechce żeby ją ktoś dotykał i niechce nikogo dotykać,nie lubi przytulania ,całowania, a nawet dotyku za dłoń.Nie interesują ją moje potrzeby bliskości czy seksualne,mówi że jak masz ochotę na sex to znajdź sobie co coś na boku,tylko do domu nie przyprowadzaj. Niedawno niechcący popatrzyłem ją, jak masturbuje się wodą z węża prysznica(2razy),mnie nie widziała.Jestem spokojnym człowiekiem ,bardzo dbam o higienę osobistą ,pomagam jej w domu,nie kłócimy się ,nie mamy problemów finansowych ani mieszkaniowych.Dodam jeszcze że żona jest atrakcyjną kobietą i ją kocham.Powiedzcie dziewczyny co się z nią dzieje i jak to zmienić??
Jeżeli jedna osoba ma ochotę na sex a ta druga idzie do łóżka tylko po to by sprawić przyjemność partnerowi/partnerce choć wolałaby np. poczytać książkę to czy takie zachowanie jest ok?
Witam Panie.Mam 56lat i jestem męźczyzną.Mam frustrujący dla mnie problem z żoną, od 2,5 roku nie uprawimy sexu. Żona ma 51lat.W jednym łóżku nie śpimy razem już kilka lat.Jesteśmy małżeństwem 30 lat.Mówi ona, że nienawidzi mężczyzn, niechce żeby ją ktoś dotykał i niechce nikogo dotykać,nie lubi przytulania ,całowania, a nawet dotyku za dłoń.Nie interesują ją moje potrzeby bliskości czy seksualne,mówi że jak masz ochotę na sex to znajdź sobie co kogoś na boku,tylko do domu nie przyprowadzaj. Niedawno niechcący popatrzyłem ją, jak masturbuje się wodą z węża prysznica(2razy),mnie nie widziała.Z tego wynika że potrzeby ma. Jestem spokojnym człowiekiem ,bardzo dbam o higienę osobistą , uprawiam sport,pomagam jej w domu,nie kłócimy się ,nie mamy problemów finansowych ani mieszkaniowych.Dodam jeszcze że żona jest atrakcyjną kobietą i ją kocham.Powiedzcie dziewczyny co się z nią dzieje i jak to zmienić??
39 2015-06-20 11:10:54 Ostatnio edytowany przez Zbig8 (2015-06-20 15:55:50)
Zbig8 napisał/a:Zbig8 napisał/a:Witam Panie.Mam 56lat i jestem męźczyzną.Mam frustrujący dla mnie problem z żoną, od 2,5 roku nie uprawimy sexu. Żona ma 51lat.W jednym łóżku nie śpimy razem już kilka lat.Jesteśmy małżeństwem 30 lat.Mówi ona, że nienawidzi mężczyzn, niechce żeby ją ktoś dotykał i niechce nikogo dotykać,nie lubi przytulania ,całowania, a nawet dotyku za dłoń.Nie interesują ją moje potrzeby bliskości czy seksualne,mówi że jak masz ochotę na sex to znajdź sobie kogoś na boku,tylko do domu nie przyprowadzaj. Nawet po dłuższej rozłące niczego to nie zmienia.Niedawno niechcący podpatrzyłem ją, jak masturbuje się wodą z węża prysznica(2razy),mnie nie widziała.Z tego wynika że potrzeby ma. Jestem spokojnym człowiekiem ,bardzo dbam o higienę osobistą , uprawiam sport,pomagam jej w domu,nie kłócimy się ,nie mamy problemów finansowych ani mieszkaniowych.Dodam jeszcze że żona jest atrakcyjną kobietą i ją kocham.Powiedzcie dziewczyny co się z nią dzieje i jak to zmienić??
40 2015-06-20 11:39:59 Ostatnio edytowany przez kobietytouje (2015-06-20 11:40:44)
30 lat razem i nie znałeś tego że nienawidzi mężczyzn?
może dopiero od niedawna nienawidzi? Widocznie cie zdradzała i jakiś fagas ją rzucił obiecując złote góry, a z tobą to nie to samo
30 lat, spokojny człowiek, a tam na boczku amant
każda kobieta ma coś z kur*y?
41 2015-06-20 15:44:45 Ostatnio edytowany przez Zbig8 (2015-06-20 15:52:42)
Żona nienawidzi mężczyzn od ok.
2lat.i napewno nie podobają się jej kobiety -wiadomo w jakm znaczeniu. A z tym amantem na boku,to niemialem i niemam żadnych najmniejszych podejrzeń, chociaż wyjeżdżała kiedyś do Włoch do pracy.Wiem też, że podobają się jej młodsi od niej i wysocy mężczyźni .Gdy z nią rozmawiam, dlaczego taka jest ,to odpowiada ze złością -ja sama niewiem co się ze mną dzieje.Gdy miała tylko ok.40lat, to już wtedy mówiła -w naszym wieku to niewypada uprawiać sexu, to jest dla młodych którzy mają ładne ciała itp.Myślę ostatnio o rozwodzie.
Zbig8, a żona nie weszła przypadkiem w okres menopauzy? Wtedy kobietami rządzą hormony. Piszesz, że ''nienawidzi mężczyzn od 2 lat''. To by się zgadzało.
Jak tak sie slucha cale zycie kobiete sterują hormony i wszystkie swoje złe zachowania nimi przez to mozecie tłumaczyć? (albo zwalając wine na innych, ale to już poza tematem). Jak nie menopauza, to ciąża, jak nie ciąża to po ciąży, jak nie po ciąży to przed ciążą, jak nie ciąża to okres, jak nie okres to zaraz będzie okres, jak nie to to jestem taka niestabilnie emocjonalna i sie wściekam o nic, jak nie to to ide sie nażreć i jestem gruba bo hormony, i hormony kazały mi zdradzić z hiszpanem, a mszcze sie i jestem wredna, złośliwa i opryskiwa bo tak
Jak tak sie slucha cale zycie kobiete sterują hormony i wszystkie swoje złe zachowania nimi przez to mozecie tłumaczyć? (albo zwalając wine na innych, ale to już poza tematem). Jak nie menopauza, to ciąża, jak nie ciąża to po ciąży, jak nie po ciąży to przed ciążą, jak nie ciąża to okres, jak nie okres to zaraz będzie okres, jak nie to to jestem taka niestabilnie emocjonalna i sie wściekam o nic, jak nie to to ide sie nażreć i jestem gruba bo hormony, i hormony kazały mi zdradzić z hiszpanem, a mszcze sie i jestem wredna, złośliwa i opryskiwa bo tak
Współczuję doświadczeń.
współczuje,ale ja tez miewalam takie okresy, gdzie w ogole mi sie nie chcialo.. moze to jakas kwestia hormonow, moze akurat przemeczenie. Jedno jest wazne, ze jak komus zalezy na partnerze to bedzie szukal rozwiazania, porozmawia, postara sie wytlumaczyc
46 2015-06-22 21:52:34 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-06-22 22:29:14)
Zbig8, jak sugeruje Cynicznahipo, jest to dosc prawdopodobne, ze to m.in. kwestia menopauzy.
Ja stracilam zainteresowanie seksem po 50-tce i jest to dla mnie bardzo wyraznie kwestia hormonalna, bo w ktoryms momencie przestalam patrzec na mezczyzn pod katem plci przeciwnej, o ktorej zainteresowanie sie zabiega. Po prostu nie jest sie juz w wieku rozrodczym, wiec mezczyzni przestaja byc atrakcyjni fizycznie.
Jednoczesnie przestalam miec ochote na seks z mezem, choc mielismy zawsze dobry seks.
To, ze Twoja zona mowi teraz, ze 'nienawidzi' mezczyzn, moze byc wlasnie ta utrata reszty zainteresowania mezczyznami, jak powyzej.
Napisalam powyzej 'miedzy innymi', bo menopauza w polaczeniu z rozpowszechnionym problemem wsrod kobiet, takze i mlodszych, ze uprawiany w duzej ilosci zwiazkow konwencjonalny seks zaspokaja przede wszystkim potrzeby mezczyzny, ale nie kobiety, jest gwozdziem do trumny, jesli chodzi o lozko.
Ja prowadzilam zawsze aktywne zycie seksualne i seks nalezal do mojego zycia jak jedzenie i picie. I mimo to dlugi czas czegos mi zawsze brakowalo. I nie byl to orgazm i nie byl to brak staran ze strony mezczyzn ;-).
Wiem, ze wiele kobiet tak ma i duza czesc ma seks z partnerami czesciej, niz wynikaloby to z ich wlasnych potrzeb, a to glownie dlatego, ze ci tego chca i jest to metoda na trzymanie mezczyzny przy sobie po pierwszych uniesieniach hormonalnych, gdy wspolne zycie a takze i seks staja sie rutyna.
Nie wiem, jaki byl Wasz seks do tej pory, ale jesli dla niej sprawa sie tez tak przedstawiala, ze uprawiala z toba seks glownie dlatego, ze Ty tego chciales, a ona uwazala, ze to jej powinnosc, to jej obecne stanowisko byloby jasne. Prosze nie bierz tego osobiscie, nie wiem, jak bylo u Was, musisz sobie sam odpowiedziec, a moze i porozmawiac z zona.
Tak po prostu jest, ze mezczyzni (i kobiety tez) w wielu, jak nie wiekszosci zwiazkow, nie wiedza (niestety) wcale, czego potrzebuje kobieta. To niekoniecznie jest romantycznosc i gra wstepna, choc moze tez byc.
Cialo kobiety dziala po prostu inaczej niz cialo mezczyzny, ale techniki seksu sa zdominowane potrzebami mezczyzn, a zwlaszcza ich dazeniem do orgazmu, ktory czesto jest dla nich rozladowaniem wewnetrznego napiecia. I wtedy kobieta jest po prostu tylko srodkiem do tego celu i zostaje w sumie z tym wszystkim, co mezczyzna zostawil w jej srodku. Nic dziwnego wiec, ze jest sfrustrowana. Nie dosc, ze jej potrzeby nie sa zaspokojone, to jeszcze dostala dawke frustracji mezczyzny w formie jego wytrysku.
Poza tym piszesz, ze juz po 40-tce wydawala sie miec problem z wlasnym starzeniem sie (bo wspominala, ze seks to dla tych z ladnymi cialami). Jesli to ma u niej miejsce, to niegodzenie sie z przemijaniem, to jest to troche trudna sprawa. To jest juz bardziej jej problemem psychologicznym, zwlaszcza jesli jest atrakcyjna kobieta i sie z tym dotad identyfikowala. Teraz traci ten atut, a to dla niektorych kobiet jest duzym problemem. Takze i o tym powinniscie porozmawiac i ona powinna wiedziec, ze nie jest to dla Ciebie zadnym mankiem. Ona musi znalezc mozliwosc czucia sie dobrze w swoim wlasnym ciele, czego na razie widocznie brakuje, jesli nawet dotyku nie przyjmuje.
Duzo by na te tematy pisac. Jednak niekoniecznie wszystko musi byc stracone. Sa mozliwosci, zeby seks stal sie dla kobiety, takze tej po menopausie, znow atraktyjny.
Osobiscie polecam zainteresowac sie tematem Slow seks. W sieci mozna co nieco na ten temat znalezc. Chodzi przy tym przede wszystkim o uwazny kontak z cialem - wlasnym i partnera i swiadoma receptywnosc, dopuszczenie emocji, takze i tych nie do konca przyjemnych, ale ktore nagromadzily sie przez lata, tkwia gdzies pod powierzchnia i blokuja przeplyw energii.
Dziękuję wam, a szczególnie tobie Marajka.A co sądzicie o tym co zobaczyłem pod prysznicem, że zaspokaja się sama, a mnie niechce??Bardzo potrzebuję bliskości ,czułości i miłości od niej, a dopiero na końcu sexu,przecież nie jestem już młody i nie te możliwości .Całe życie w małżeństwie poświęciłem jej i dzieciom, nie musiała pracować zawodowo,a powodziło się nam b.dobrze .Nigdy w życiu nie byłem nawet pijany, nigdy nie paliłem.Nierozumię za jaką karę tak mnie traktuje!?Dodam że Ona zawsze była kobietą mojego życia, i jest! Wydaje mi się, że nigdy mnie nie kochała,w wieku 19lat zaszła w ciążę ,i się pobraliśmy.
Zbig8, teraz to zaczynasz robic z siebie ofiare.
To zazwyczaj domena kobiet - to one sie poswiecaja dla dzieci i meza i nic za to nie dostaja....
Czyli co? Seks w zamian za utrzymanie i dobre prowadzenie sie?
I zyles 30 lat obok tej kobiety, masz z nia dzieci, a teraz dochodzisz do wniosku, ze Cie nigdy nie kochala i zaczynasz wystawiac rachunek, bo przestala placic seksem?
Ja powiem tyle - to byl wspolny Wasz wybor, tak zyc jak zyliscie.
Ale materialna zaleznosc kobiety od mezczyzny zwykle nie odbija sie dobrze na seksie. Jak ogolnie zadna zaleznosc.
Wogole w wielu zwiazkach partnerzy uwazaja, ze seks jest czyms, co im sie nalezy od partnera.
Ale czy wymagany seks moze byc dobry i zaspokajajacy dla tego, ktory te uslugi ma swiadczyc?
Namietnosc zyje momentem, spontanicznoscia, ktora robi ja za kazdym razem czyms swiezym, podniecajacym i pozadanym i nie da sie tego wyprodukowac na zadanie i nie jest to niczym, co sie nalezy.
Jesli zona zaspokaja sie sama, to byc moze dlatego, ze w ten sposob nie ma uczucia, ze cos jest od niej oczekiwane, jest wtedy wolna i jej cialo reaguje inaczej, ale to tylko moje przypuszczenie.
Nikt Ci tu nie da recept ani wytlumaczen, tylko gdybanie, bo nie znamy Waszej historii, nie znamy stanowiska Twojej zony i jej punktu widzenia.
Ale z tego co piszesz, problem z seksem istnieje juz przynajmniej od 10 lat, tylko pewnie nie w obecnej formie, gdzie nic nie dostajesz. Z komunikacja miedzy Wami na ten temat tez nie wyglada dobrze. A jak wyglada to wogole z ta komunikacja? na jakiej podstawie zaczynasz teraz snuc domniemania, ze zona Cie nigdy nie kochala? Przeciez takie rzeczy sie wie, bedac w intymnym zwiazku, a przynajmniej powinno sie wiedziec.
Jak dla mnie, to problem z seksem jest tu tylko symptomem.
Ja nawet, gdy nie chce mi sie seksu, lubie przytulac sie do meza, czuc jego cialo, spimy razem, mimo, ze on chrapie
, bo ja chce byc w jego poblizu.
A u Was tego nie ma, nie ma intymnosci. Cos tu zdecydowanie nie gra w zwiazku, ale to chyba nie tylko za przyczyna zony, to najczesciej wpolna kreacja, nawet jesli nieswiadoma. Ale bez checi zony do wspolpracy nie da sie wiele zmienic.
Musialbys jakos do niej dotrzec, ale nie w celu uzyskania od niej seksu czy kontaktu cielesnego, tylko w celu dowiedzenia sie czegos o jej stosunku do Waszego zwiazku.
Potrzebujecie najpierw kontaktu i komunikacji, zanim mozna odbudowac cielesnosc.
49 2019-11-12 20:55:56 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-12 22:07:41)
Wszystko się wyjaśniło względem mojej żony. Okazuje się, że od wielu lat ma kochanka, Włocha, do którego jeżdzi raz na rok, na 10 dni. Teraz rozumiem, dlaczego taka jest.
Wszystko się wyjaśniło względem mojej żony. Okazuje się, że od wielu lat ma kochanka, Włocha, do którego jeżdzi raz na rok, na 10 dni. Teraz rozumiem, dlaczego taka jest.
Jak pisales wczesniej cale zycie pracowales zeby miala dobrze w zyciu, a ona teraz ci odplaca, skoro ma kochanka, a ty masz na to dowody to tylko od ciebie zalerzy czy dalej chcesz utrzymywac te fikcje zwiazku
Wszystko się wyjaśniło względem mojej żony. Okazuje się, że od wielu lat ma kochanka, Włocha, do którego jeździ raz na rok, na 10 dni. Teraz rozumiem, dlaczego taka jest.
Masakra Zbig8 szlag mnie trafia jak czytam o takich oszustkach i manipulatorkach, trzymaj się dzielnie. Mam nadzieję, że nie będziesz teraz cierpiał na obrzydzenie do kobiet. Napisz będziesz czuł chęć jak sobie radzisz. Tyle epitetów ciśnie mi się na usta, ale to kulturalne forum.
Wszystko się wyjaśniło względem mojej żony. Okazuje się, że od wielu lat ma kochanka, Włocha, do którego jeżdzi raz na rok, na 10 dni. Teraz rozumiem, dlaczego taka jest.
Przykro mi ![]()