netkobietyWszystkie działy
Psychologia

POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

11 odpowiedzi3 829 wyświetleńzałożony przez samiusienka, 15.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez samiusienka (2010-10-03 11:31:11)

Temat: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Witajcie!
zawitalam na tym forum, gdyz nie mialam sie juz dokad udac.. mam 20 lat, studiuje na 2 kierunkach Jestem ladna, zaradna dziewczyna, ktora spotykajac przechodzac na ulicy, nie raz mozna pomyslec, "ale ona musi miec fajne zycie"... no wlasnie...
Życie mam, ale nie mam rodziny. Brzmi absurdalnie? otoz nie. nigdy nie mialam ojca, mama rozstala sie z nim gdy mialam pol roku, w domu byla straszna przemoc, a ja bylam jej udzialem nawet jeszcze nienarodzona.. pozniej mieszkalam u dziadkow (babcia bardzo surowa, zamiast dawac mi wsparcie, pozniej jak bylam wieksza ciagle tylko wytykala mi bledy, krytykowala i probowala wszystko narzucac, tak jest do dzis )..ojciec nachodzil mnie, nie raz bylam zastraszana ze mnie porwie w tak mlodym wieku bylam w sadzie itd..
mam mlodsza siostre, ktora wrecz przeciwnie jest oczkiem w glowie i dziadkow i mamy. i tak sobie zylam, do  2 gimnazjum(mama caly czas byl sama). I nagle poznala kogos. swiat wywrocil mi sie do gory nogami(zawsze wybierala ze to tak okresle "dziwnych" mezczyzna dziecko zawsze wie podswiadomie, kto jest najlepszy dla rodzica. i tak bylo tym razem, zaczely sie dziwne rozmowy po nocach, mama potrafila nas zostawic na caly dzien, by tylko jechac do Niego a odleglosc byla ok. 200 km i wracala wieczorem, a ja z siostra SAMA... w ogromnym, pieknym a jakze pustym domu z rownie cudnym ogrodem... po bardzo krotkim czasie okazalo sie ze sie wyprowadzamy, do NICH, dodam tylko ze zostal mi tylko rok do skonczenia szkoly, mialam tam swoich znajomych, srodowisko a tu nagle... momentalnie wzieli slub, ktorego nie akceptowalam, facet ma 2 dzieci, corke starsza i syna w moim wieku, ktory sie nie myje, nie je normalnie, nie uczy sie itd. ktorzy przez cale zycie byli rozpieszczani, wlasciwie moge to okreslic jako margines spoleczny, przepraszam za wyrazenie ale taka jest gorzka prawda.... po krotkim czasie dowiedzialam sie, ze mama wziela slub w glownej mierze dlatego, ze ta dziewczyna zaszla w ciaze(byla najwieksza puszczalska w miescie) i ukryla ja przez 9 mcy(ojciec NIC nie zauwazyl) no i dowiedzial sie po fakcie. zalamal sie a mama stwierdzila ze musi MU pomoc. zostawila dom, prace, nie myslala o mnie, nic ja nie obchodzily moje prosby i nie tylko moje, i byla naiwna az do bolu dla faceta. po przeprowadzce zaczal sie koszmar,od poczatku nie bylam akcepowana , (siostra tak bo jest mlodsza, )dlatego ze bylam ulozona, grzeczna, kulturalna dziewczynka no i przeciez bylam intruzem. zaczeli sie nademna znecac psychicznie, nie chce o tym wspominac.. nie mowie o swietach, wspolnych posilkach, gdzie wszyscy siedzielismy w milczeniu, ja chcialam jak najszybciej zjesc i uciekalam do pokoju i siedzialam tam.. znowu SAMA.. podczas kiedy moja mama bawila obce dziecko, zajmowala sie tym domem, gotowala,nie slyszac nawet dziekuje od tej dziewczyny.. Jakos  przezylam ten rok, poznalam duzo znajomych, dzieki ktory m przetrwalam, dnie spedzalam w szkole,a popoludnia, wychodzilam na cale dnie spotykajac sie ze znajomymi byle tylko nie siedziec w tym okropnym miejscu..
od poczatku zaczely sie awantury.. na poczatku o to ze zajmuje sie tym dzieckiem a tu nie dostaje wdziecznosci(absurd bo to przeciez jej dycyzja i checi! )ten mezczyzna bronil(bardzo usilnie ) swoich dzieci, moja mama niby nas tez, ale juz znacznie mniej.. awantury dzien i noc, swieta, nie swieta.. ja w tym wszystkim..
Powiem jeszcze tyle, ze mama nie poswiecala mi wogole czasu, nie rozmawiala, caly czas spedzala czas na klotniach z nim, a pozniej na placzu, nie raz wyzywajac sie na mnie..
Stwierdzilam ze nie dam dluzej rady i musze isc do szkoly sredniej gdzies daleko i naszczescie sie dostalam.
wyjechalam, zupelie sama w wieku 16 lat i musialam sobie radzic, wlasciwie nie wracalam na weekendy, a a jesli juz to tylko po to by sie zobaczyc ze znajomymi.. a caly czas trwalo pieklo...
ja niby sie wyrwalam ale przeciez caly czas martwilam sie o mame, mam tylko ja.. zdalam mature, wakacje mialam juz w maju i stwierdzilam ze nie dam rady TAM wrocic i znalazlam prace, jednak na krotko i musialam wrocic,
wrocilam na szczescie tez udalo mi sie znalezc prace, ale popoludniami tkwilam w tym bagnie.. calymi dniami plakalam nie mialam nikogo(oprocz kilku znajomych do ktorych moglam sie zwrocic) ale to przeciez tylko znajomi.. nie chcialam zyc a jednoczesnie chcialam mame z tego wyciagnac, ale ona nie chciala o niczym sluchac i tkwila w tym dalej. to wszystko bylo tak straszne ze zaczelam spedzac 16 godzin w pracy, byle tylko nie siedziec w domu..
I tak pracowalam od 7 do 23, pozniej kapiel, kolacja i spac..
Klotnie i awantury staly sie nie do zniesienia.. a moje prosby nic do mamy nie docieraly...
dla mnie jest to nie do wyobrazenia jak mozna miec dziecko, wlasne cudowne dziecko i tak zniszczyc mu zycie???!
rozne rzeczy sie dzialy, o ktorych nie chce juz pisac, ale bylo naprawde ciezko. w koncu mama byla tak rozstrojona ze stwierdzila ze chce z tym skonczyc!
nie wierzylam!
Ale wzielam sprawy w swoje rece i w kilka dni znalazlam nam mieszkanko w tym malym miasteczku ..
wyprowadzilysmy sie, jednak koszmar trwa nadal...
I tu chcialam dojsc do sedna sprawy.

moja mama.. nie daje mi zadnego wsparcia(i nie mowie tu o finansach, bo lozy mi na studia itd..) przez cale zycie nigdy mnie nie przytulia, nie powiedziala niczego dobrego, nie powiedziala kochanie, serduszko itd.. podczas kiedy do mojej siostry jak najbardziej.
zawsze mialysmy wspolny pokoj, ona przychodzila ja opatulac na noc, a moje lozko omijala z daleka..  NIE WIEM NAPRAWDE NIE WIEM CZYM to jest spowodowane, cale zycie mnie krytykowala, byla bardzo surowa podobnie jak babcia,tak jest do dzis zawsze dobzre sie uczylam, nigdy nie uslyszalam tego ze sa ze mnie dumne, to ja musze ja zawsze ciagnac za jezyk, zeby w koncu mi przytaknela ze tak jest..
nawet nie macie pojecia jak to boli byc krytykowane przez najbliza osobe na kazdym kroku i nie miec domu, gdyz przez cale zycie pamietac tylko tulaczki z jednego miejsca w drugie..
Nie wiem co to jest dom, ognisko domowe, smiechy z rodzicami, wieczorne wyglupy, rozmowy..
jesli ktokolwiek mnie spyta o najgorsze miejsce na ziemi to odpowiem ze  wlasnie dom.. mam juz 20 lat, znajomosci zanikaja a ja nawet nie mam dokad wracac.. dlatego, ze nie  mama ma problemy ze soba(przez to co sobie stworzyla), nie dogadujemy sie, cale zycie mi wszystko narzuca, poczawszy od kwestii wiary itd.
po tej calej sytuacji jak to nazwala "zdziczala" leczy sie u psychologa, a ze mna i z siostra nie rozmawia, jest zamknieta w sobie,wlasciwie niec nie mowi sa teraz wakacje ja siedze caly dzien w domu i nie mozna z nia nawiazac normalnego kontaktu.. a ja nie mam do kogo ust otworzyc:(( ciagle urzadza awantury o szczegoly, mam wrazenie ze wyzywa sie na mnie za swoje nieudane zycie.. a najgorsze jest to, gdy jest w gniewie powtarza ze skonczy ze soba, jak mozna tak mowic do wlasnego dziecka?!! potrafi mnie nawet uderzyc..
 
nie docenia tego jaka ma corke, a ja juz sobie  z tym nie radze... caly czas sie ze mna kloci, nie moge na nia liczy c w zadnej sprawie( chodzi o rozmowe, WSPARCIE), jakis czas temu ooznalam cudownego, dobrego chlopaka na studiach, ze wspaniala rodzina, taka o jakiej zawsze marzylam, cieszylam sie ze to juz ten i ja w nia wejde(zwlaszcza ze dzis ciezko poznac kogos wartosciowego), przez to wszystko co przeszlam, bardzo zwracam uwage na chlopakow i nie chce zwiazac sie z byle kim...
jednak po krotkim czasie zostawil mnie, stwierdzil ze nie jest mnie wart i NIC DO MNIE NIE CZUJE  a ja tyle siebie zainwestowalam w ten zwiazek, do dzis sie nie pozbieralam.. chcialam miec zwiazek idealny.. takiego jakiego niegdy nie widzialam, bylam typowa MILA DZIEWCZYNA  z ksiazki DLACZEGO MEZCZYZNI KOCHAJA ZOLZY.. byl dla mnie jedynym wsparciem i wiara ze z nim stworze cos cudownego, pomimo tego ze nieiwem jak wyglada taki zwiazek...
bardzo mnie to wszystko boli, wyjechalam na studia i jestem ze wszystkim sama, przyjezdzam czasami do mamy, ale ona jest taka obojetna..
za kazdym razem urzadza awanture(jest bardzo nerwowa ) a ja juz tego nie wytrzymuje.. mam 20 lat, nawet nie zaczelam wlasnego zycia a czuje ze psychike  mam 40 latki...
chyba nie musze mowic o poczuciu wlasnej wartosci, mam calkowicie zanizone, moglabym zostac Miss, a czuje sie nikim, zupelnie nikim, pomimo wszystko zawsze bylam usmiechnieta, nie poddawalam sie, ale nie mam juz sily, dopada mnie depresja, mam mysli samobojcze, nie mam skad brac sily..
Jak mam zyc? nie da sie samemu, nie da sie bez rodziny, bez domu, bez swiat(ktore zawsze spedzalam sama, nie mamy zgranej rodziny kazdy ma swoje zycie, a swieta tylko byly z babcia, takie z 'zasadami, surowe"... )

Z GORY DZIEKUJE WSZYSTKIM, KTORZY POSWIECA MI SWOJ CENNY CZAS NA PRZECZYTANIE TEGO WATKU!

2

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Wiesz co myślę że powinnaś spróbować pogadać z mamą, tak na poważnie, wypłakać się, by zauważyła że też potrzebujesz troski, powiedzieć jej konkretnie, że kochasz ją, że potrzebujesz jej dobrego słowa, przytulenia, po prostu wszystko co Ci lezy na sercu powinnaś wylać przed nią... Wydaje mi się że Twojej mamie też jest cięzko może powinnaś porozmawiać z nią też o tym co ona czuje, niech też Ci się wyżali bo z tego co opisujesz to chyba nie ma przyjaciół którym może się wypłakać, więc zapewne zbiera to wszystko w sobie, kumuluje i w pewnym momencie wybucha.

3

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Tak to prawda, ona nie ma wsparcia w nikim i mam tego swiadomosc, ale ile razy jej probowalam ja wesprzec to za jakis czas znowu wybuchala gniewiem z byle powodu, ze odechciewalo mi sie wszystkiego.. nie dodalam ze nie raz juz jej to tlumaczylam ze potrzebuje jej dobrego slowa, ale do niej to jakby nie dociera.. mowie ze potrzebuje rozmowy,porady itd, zreszta tak rzadko jestem w domu,ale do niej nie dociera..  ja jestem tylko dzieckiem, trudno mi dawac jej swoje uczucia kiedy ja nigdy ich nie dostalam.. sad

4

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Masz już 20 lat. Nie sądzisz, że to czyni Cię dorosłym człowiekiem? Jeżeli tak jest, to po po pierwsze zdaj sobie sprawę z tego, że pępowina, która przez lata łączyła Cię z najbliższą rodziną, niemal już pękła i niedługo powinna całkiem uschnąć. Nie możesz już traktować matki i rodzeństwa jako jedynych źródeł tego, co Cię określa. Czas się troszeczkę odsunąć, głównie pod względem emocjonalnym.
Jako zdolny człowiek mający swoje plany i pracujący nad przyszłością skup się przede wszystkim na sobie. Teraz kształtujesz swoją przyszłość i to, co dzieje się w rodzinie nie jest w tym momencie najważniejsze. Nie wszystkie ich sprawy są już Twoimi sprawami, część tych problemów musisz zostawić swojemu biegowi, nie ty je powołałaś do istnienia i nie Ty powinnaś się nimi zajmować.
Po co wkraczasz tam, gdzie zadają Ci rany? Miłość do bliskich nie może oznaczać pozwolenia na niszczenie siebie. Życie jest procesem, który nie kończy się na dniu dzisiejszym i czasem warto na pewien czas odsunąć się od domu, by nabrać sił i dystansu na przyszłość. Twoja miłość musi być mądra, a nic mądrego w samozniszczeniu.

5

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Wiesz jeżeli nie potrafisz z nią rozmawiać to napisz do niej tak jest łatwiej. A ona też będzie mogła zastanowicie spokojnie bez emocji .

6 Ostatnio edytowany przez kasienka22 (2010-09-16 19:38:48)

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Musisz zdać sobie sprawę że, na siłę nikogo nie zmienisz i nie uszczęśliwisz. Daj sobie spokój z wspieraniem matki i rozmowami typu: bo ja cię potrzebuje. Twoja matka może to odbierać jako: nie byłaś dobrą matką. I dlatego  jeszcze bardziej się denerwuje i wyżywa na Tobie, myśląc: ja jej tyle poświęciłam ( jedzenie, mieszkanie, ubrania) a ona jeszcze się czepia. I spirala się nakręca, ona się denerwuje, Ty sie denerwujesz i sytuacja jeszcze sie pogarsza. A może ona też wyniosła z domu że, opieka nad dziećmi to zaspokajanie tylko podstawowych fizycznych potrzeb a o czuciach nic nie wie. Idź do psychologa, nie dlatego że, jesteś chora tylko dlateg że, w chorym otoczeniu sie wychowałaś. Czasami niektóre sytuacje sobie wyjaśniamy po swojemu a tak naprawdę problem tkwi gdzieś głębiej i jak go nie określimy to nie ma szans na zmianę życia. Brakuje Ci znajomych, kogoś bliskiego? Postaraj się nawiązać nowe i nie nastawiaj się że, do szczęścia potrzebny jest facet. Jesteś młoda, ciesz się życiem, zrób coś z czego Twoja matka się naśmiewała a ty bardzo pragnęłaś. Pokaż innym że, sama kierujesz swoim życiem i nie obarczaj sie problemami innych bo to są ich problemy nie Twoje. Ty zrobiłaś co mogłaś a teraz myśl wyłącznie o sobie. A jak nie masz z kim pogadać to chętnie ja to zrobię, też nie mam za wielu znajomych smile  I głowa do góry.

7

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Oj Kochana, nawet nie wiesz, jak Cię rozumiem...
Nie ma sensu zmieniać zachowań matki, bo to i tak nic nie da. Prosząc się o chwilę uwagi okazujesz swoją słabość. Musisz być twarda, bo tylko w ten sposób jakoś dasz radę. Moim zdaniem też powinnaś odciąć się od matki i zacząć życie od nowa.
Moje relacje z matką też są bardzo skomplikowane. Trochę na podobnej zasadzie, ale nie będę tutaj o tym opowiadać. To jest Twój wątek smile
Pamiętaj, że to co nas w nie dobije, to nas wzmocni.
W każdym razie, jesli będziesz chciała pogadać, pisz na maila.
Pozdrawiam.

8

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Bardzo Wam dziękuję Kochane.

9

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(
Megi87 napisał/a:

Prosząc się o chwilę uwagi okazujesz swoją słabość.

Przed najbliższą rodziną chyba można okazać swoją słabość(?), może nie w każdym przypadku, ale przeważnie.

10

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Ja na twoim miejscu odwiedziła bym psychologa i mu powiedziała o wszystkim bo jeżeli masz myśli samobójcze ogólnie jesteś smutna to są objawy depresji którą trzeba jak najszybciej zacząć leczyć... I nie nakręcaj się oraz nie użalaj nad losem swojej mamy ona jest kobietą dorosłą i sama sobie takie życie wybrała nie możesz być punktem odniesienia nie powodzeń swojej matki/ Wkraczasz już w dorosłe życie gdzie poznajesz na czym ten świat stoi i czym się kręci widzę że masz mądrze poukładane w główce więc skończ studia znajdź jakąs super pracę i odizoluj się na jakiś czas od mamy jeżeli będzie potrzebowała pogadać czy coś to sama się odedzwie... Kochana jest całe życie przed tobą i jeszcze wiele radości Cię spotka zobaczysz czasami życie bywa tak przewrotne że sami nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć więc uszy do góry i nie smutać mi się tutaj smile a co do facetów to nie szukaj na siłę sama miłość Cię znajdzie Ja jak szukałam na siłę to były tylko same pomyłki a teraz jestem szczęśliwą żoną i matką półtorarocznego szkraba więc widzisz na wszystko przyjdzie odpowiedni czas.

11

Odp: POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

?Z GORY DZIEKUJE WSZYSTKIM, KTORZY POSWIECA MI SWOJ CENNY CZAS NA PRZECZYTANIE TEGO WATKU?
A już myślałam że to tylko ja się tak rozpisuję w postach^^ i głupio mi było, a tu jednak jest ktoś jeszcze oprócz mnie?

Oj Ty moja Kochana Bidulko;*

Po wszystkim co przeczytałam tak bardzo mi się zrobiło przykro, że nie mogę być tam przy Tobie, wesprzeć Cię i dać Ci troszkę tej radości z życia, choć tyle dla Ciebie zrobić w tych trudnych dla Ciebie chwilach?Wiem jakie to wszystko trudne, kiedy ktoś Cię nie rozumie, nie wspiera zwłaszcza Twoi najbliżsi. Tak jak napisały moje poprzedniczki na forum stwierdzam, że powinnaś całkowicie skupić się teraz na sobie. Odnaleźć swój cel w życiu, pasję i to co naprawdę kochasz i do tego dążyć. Na pewno mi się nie załamuj i nie dawaj za wygraną. Bądź silna! Zobacz ile już sama zdołałaś osiągnąć i moim zdaniem, za każdym razem kiedy masz dołka pomyśl o tym. Bo Ty jesteś wyjątkowa kobietka i każdy facet powinien o Ciebie zabiegać? A co do mamy odizoluj się od niej. Spróbuj do niej  podejść  z dystansem i nie naciskać, a  na pewno się nią nie martw, bo skoro tak sobie daje radę, zapominając o Tobie to i tym razem sobie poradzi?

I głowa do góry Kochana;*

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » POTRZEBUJE WASZEGO WSPARCIA :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026