Mój problem- to MOi TESCIOWIE!! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Witam, moze ktos z panstwa pomoze mi w rozwiazaniu mojego problemu albo chociaz dobrej rady....
Nie jestem osoba zamnknieta w sobie, chodz czasem lubie i klopotach nie mowic i w spokoju i ciszy nad nimi pomyslec, a tym razem nie jest tak latwo.
Moj problem to moi tesciowie. Teść jeszcze "ujdzie" ogolnie mowiac to nawet go lubie mimo jego wad i nieraz glupich komentarzy pod moim adresem ale ogolnie jest OK. Mieszkamy z mezem nad naszym Polskim morzem, poniewaz tu mąż ma prace i teść rowniez. Teść z mężem owszem, pracują razem ale mieszkamy osobno na calkiem roznych osiedlach. Teściowa przyjedza do teścia wlasciciwe co 2-3m-ce (obecnie mieszka w Zakopanym).Jak juz jest dla mnie jest milutka itd itd, wszystko do rany przyłóż, ale jak wraca do domu to po paru dniach dowiaduje sie od znajomych co ona wygaduje na moj temet,jakie niestworzone historyjki opowiada!!!Naprawde chcialam ja polubic, jakos zapomniec to co miedzy nami bylo kiedys złe (ja powiedzialam pare rzeczy ktorych powinnam byla nie mowic, ale bylo to podwplywem impulsu, chwili chodz ona tez nie byla dłuzna, nazwala mnie dziwka i szmatą),ale nie da rady. Ciagle cos robi cos mowi byle bylo zle,.
Moj maz nie zwraca na ta uwagi, totalnie ja olewa, a kiedy teść zaczyna rozmowe na jej temat moj maz wychodzi albo zaklada sluchawki na uszy. Wiem ze kiedys mama byla dla niego bardzo wazna ale maz jest uparty i powiedzial ze zacznie sie oddzzywac do matki wtedy kiedy ona zacznie szanowac przede wszystkim mnie i nasza rodzine. Ciesze sie ze nie jest "mamin synkiem" i ze racje zawsze przyznjae mnie a nie matce. Chociaz boli mnie to że jego bracia i siostry spotykaja sie, smieja sie a kiedy pojawimy sie my ... to jest sztucznie!!! nie mamy o czymgadac kazdy siedzi ze spuszczona glowa itp, dlatego nie odwiedzamy rodziny meza na zadne okazje, poniewaz to ez sensu siedziec pare godzin przy jednym stole i nic do siebie nie mowic.
Ale streszczajac to wszystko, chcialabym miec dobre relacje z tesciowa, chcalabym pojsc z nia na zakupy pogadac jak z kolezanka, i naprawde probowalam ale czuje naprawde czuje ze miedzy nami jest BARIERA ktora nie bedzie do pokonania.To sie czuje jak ktos cie lubi a czuje sie jak ktos cie nie cierpi ale stroi dla zasady glupie i ironiczne usmieszki.Nie wiem co robic juz z ta sytuacja, teść kiedys powiedzial mi ze "co bys nie zrobila, dobrze czy zle to i tak zawsze obraca sie to przeciwko tobie"te slowa otuchy raczej nie daja, po tych jego slowach stwierdzilam ze naprawde nie wiem co robic, moze dac sobie spokoj i nie przejmowac sie? nie dzwonic nie wysylac kartek na swieta? tak wlasnie robi moj maz i nie przejmuje sie.Ale ja tak nie potrafie, serce mi sie kraje jak rodzenstwo mojego meza jest blisko tesciowej, wszyscy sie zwierzaja, opowiadaja a moj maz jest czarna owca w rodzinie.I czy to glownie przezemnie??Maz twierdzi ze nie przezemnie ale juz sama nie wiem. Moze wy poradzicie czy warto jeszcze zmieniac relacje z tesciami?czy moze zostawic i niech sie dzieje co chce?dodam ze rozmowa z tesciowa nic nie dala, wrecz bardziej ja rozdraznila....pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez kitka23 (2010-09-14 08:23:59)

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

skoro rozmowa nic nie dała, to chyb daj sobie spokój, i nie przejmuj sie jak mąż smile

moze wtedy tesciowa zmądrzeje jak zobacyz ze jest brak sygnału  z twojej strony i męża, i moze w koncu cos sie zmieni, Jak nie to cóż,
nie kazdy trafia na super tesciów.
moja tez nie jest najlepsza : D nie lubi mnie i najchetniej poszukałaby sobie innej kandydatki dla swojego syneczka heheh : D taka ze wsi co sie nei boi pracy na roli : D

I powiem ze na początku sie tym przejmowałam i to bardzo bo i schudłam i ryczałam nocami, ze jego matka mimo iżmnie mało zna to mnie nie akceptuje. sad  I ciągle marudziła mojemu na mój temat.
Jak bywałam u niej to ze mnąrozmawiałą usmieszki, czestowałą placuszkami i jaka ona super. a Pózniej mi chłopak mówił ze nie pasuje jej to czy tamto ehh szkoda słów
w kazdym razie zaczęłam sie nie przejmowac i olewać, i co i ponoc ona sama dałą sobie spokój. I mnie juz zaakceptowala, ze jestem i bede :] kobietą jego synka
heheh
smile

3

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

no to tak jak u mnie .... mam podobna syt z tym, że ja z moim facetem nie jesteśmy w związku małżeńskim jego matka nie jest moją oficjalna teściówką... jak zwał tak zwał- ale to jego matka, która tak jak i w Waszym przypadku- wiesza na mnie psy- tez dowiaduję się od innych różnych ,,ciekawostek,, na swój temat... które ona wymyśla i rozpowiada. Mam tego pecha że nasi rodzice sie znają a mój facet mieszka zaledwie na drugim osiedlu...i co z tego że żyjemy bez ślubu i ona nie jest moja teściową jak i tak potrafi zatruć mi życie sad mój facet jest zawsze po mojej stronie, próbował z nią wiele razy na ten temat rozmawiać....ale bez efektu. Mało tego jego siostry tez maja do mnie jakiś problem- domyślam się że właśnie przez matkę. Choc wcześniej było wszystko ok rozmawiałyśmy, spotykalismy się, tak nagle koniec- kontakt się urawał. Miałam ochotę czasem iść do niej i poprostu zapytać dalczego ona tak mnie traktuje i dlaczego wymyśla takie historie....ale czy miało by to sens? skoro ona potrafi byc taka że jak np spotyka moich rodziców- sztuczne uśmieszki...i gadka jakby nic sie nie stało....mój tato o tym wie...niestety doszło to do niego i stwierdził żebym trzymała się od niej z daleka, powiedział mi że z jego obserwacji jest to przypadek zazdrosnej matki- ona ma tylko jednego syna i 3 córki a kiedys właśnie mój facet był jej oczkiem w głowie...a teraz? hmm...wiadomo, poświęca mi więcej czasu itp Nie rozumiem tego? bo kiedyś w końcu każdy dorasta i układa sobie życie, a ona zwyczajnie mu na to nie chce pozwolić...:( widzi że wyrządza mu krzywdę ale nadal w to brnie bo pewnie ma nadzieję że on mnie rzuci i do końca życia zostanie przy piersi mamusi... ręce opadają, ale co? mam się z nią kłócić? bez sensu...bo wiem że ona każde moje słowo obróci przeciwko mnie. sad
Chyba naprawdę jedyna rada to trzymać sie z daleka i zyć własnym życiem i co najważniejsze podchodzić do tego z dystansem- niech sobie mnie oczernia itp ci którzy mnie znają wiedzą jaka jestem, a ci którzy mnie nie znają i słyszą to co ona mówi- powinni się zastanowić czy to fair z jej strony mówić takie rzeczy o dziewczynie która jej syn pokochał. Bo nawet jak mnie nie akceptuje z jakiegoś powodu- to gdyby była w porządku zatrzymałaby to dla siebie a to co ona robi świadczy jaki poziom soba prezentuje.   Sama sobie wyrabia opinie...taka jest prawda. Trzymajcie się dziewczyny jestem z Wami smile

4

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Ja też nie mam najlepszych relacji ze swoimi teściami...ich druga synowa tak samo wink uważam że kim jak kim ale teściami to sie nie ma czym przejmować jak dla Mnie to żadna rodzina. i przede wszystkim nic na siłe tak ci zależy na ich sympatii a po co? to nie ty masz problem tylko oni

"Sae Fideli Sis Fidelis"

5

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

dokładnie popieram

6

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Ja powiem ci tylko tyle- nie ma sensu zabiegac o akceptacje tesciowej, Ciesz sie dziewczyno, ze maz jest po twojej stronie calkowicie, bo dopiero to by byla mogila...
Ja sama z moja przyszla tesciowa nie mam za fajnie... Poltora roku temu jak pojechalam do narzeczonego, to mnie wrecz wyrzucila z ich mieszkania (szacowna pani dyrektor a kultury za grosz). tzn nie doslownie wyrzucila, ale jak weszlam to mi nawet nie odpowiedziala dobry wieczor, recznik do kapieli rzucila mi na srodek przedpokoju jak psu i wogole traktowala mnie jak powietrze. no i slyszalam tez jak narzeczonemy robila awanture, ze jego siotra juz cala wsciekla chodzi, ze ja przyjechalam...
A jego siostra mnie nienawidzi. za co? za nic... za to, ze jest przyjaciolka jego bylej laski ktora go zostawila ale jest jak pies ogrodnika, ze sama nie zje innym nie da...
I taka sytuacja juz trwa ho, ho... Jeszcze babcie narzeczonego, ktora bardzo mnie lubila, tesciowa i szwagierka naszpuntowaly na mnie.
I mnie to bardzo boli, bo ja i narzeczony robimy studia, jestesmy pozadnymi wyksztalconymi inteligentnymi ludzmi, a jego siostra robi policealne kij wie co, a faceta ma po zawodowce, ale on juz jest mile widziany w ich domu... nie rozumiem tego i nie zrozumiem, zabiegalam bardzo o akceptacje rodziny narzeczonego, nic mi z tego nie przyszlo poza szyderstwem wysmianiem i obmowa wiec stwierdzilam, ze skoro narzeczony wybral mnie to mam wszystko i po prostu wynosze siebie ponad to... ponad jego rodzine...
Pozdrawam

Człowiek rodzi się z dwiema śmiertelnymi chorobami- ŻYCIEM które kończy się śmiercią i NADZIEJĄ, że śmierć nie jest końcem...

7 Ostatnio edytowany przez niuńka26 (2010-09-16 14:30:52)

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

hej ja tez miałabym duuuuuuzo do napisania na temat MOJEJ teściowej ale nie napisze bo mi sie nie chce juz poruszać tego tematu smile powiem tylko tak ze mogla mi se wyzalic i troche jej pomagałam psychicznie a ona... niewazne mam straszny zal i nigdy jej nie wybaczę,dobrze chociaz ze mąż był za mna smile. nie przejmuj sie ja traktuje ich wszystkich nie jak rodzinę a jak znajomych i powiem ci ze mi z tym baaardzo dobrze. nie mam żadnych zobowiązań i problemów smile

8

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

onaaa25,  nie ważne jakbyś się starała - ta kobieta nie dopuści do normalnych relacji między Wami.
Teść Ci wszystko wytlumaczył, cyt.""co bys nie zrobila, dobrze czy zle to i tak zawsze obraca sie to przeciwko tobie"" słuchaj teścia.
Jesteś dla niej nikim innym  jak objektem do zemsty za to, że jej syn śmiał się jej przeciwstawić stawając w Twojej obronie. Z nim nie będzie przecież walczyć, bo to jej dziecko..

Zamiast rozgrzebywać przeszłość i rozpamiętywać urazy, skup się na Waszym małżeństwie, na sobie. Masz czyste sumienie - próbowałaś wypracować dobre relacje z teściową i jej rodziną. Nie udało się, tak czasami bywa.
Życzę Ci dużo siły i pogody ducha. Będzie dobrze, zobaczysz.:)

9

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Witajcie,

Jestem nowa i ja również mam problem z rodzicami mojego chłopaka.
Ja jestem z warszawy, on z Krynicy górskiej (400km), poznalismy sie w wakacje i niby jestesmy krótko razem ale wiem ze to cos wiecej. K ma 20 lat ja 19 . zaczął studia i była umowa ze zdaje sesje i mam pomaga mu sie przenieść do wawy. oczywiscie sie tak nie stało i K postanowił sam zadecydowac o swoim zyciu (wiemy ze to sa trudne decyzje ale kazdy musi jakos zacząc) postanowił nie zdawac sesji i wyprowadzic sie i znalezdz prace. i zaczeła sie awantura tesciowa oczywiscie wine zwala na mnie ze to ja go buntuje i kaze mu sie wyprowadzac a wyzywa sie na K. a tesc dla zasady jej wturyje i K nie moze liczyc na zadna pomoc z ich strony, nawet jego mała siostre nastawili przeciwko mnie. gdy K w pewnej chwile zapytał ich czy za prace u nie dostanie pieniadze bo chce sie zemna zobaczyc jego matka dostała wścieklizny wpadła w szał, powiedzieli mu na to co mnie bardzo zaskoczyło i mi sie smutno zrobiło ze: MIELI NADZIEJE ZE TA MIŁOŚĆ TO TYLKO BEDZIE WAKACYJNA I ZE MNIE ZNIENAWIDZILI. nie rozumiem ich a wszczególnośći teściowej.... ! jest zła na K ze chce miec swoje zycie i grozi mu sympatia do mnie. ale dziwi mnie to bo poznałam sie z nia w sierpniu, i było miło fajnie sie gadała nie powiem gdzies mnie wkurzała ta kobieta bo taka dociekliwa itp, ale potem tez było spoko. miałam probemy zdrowotne to dzwoniła do mnie interesowała sie itp, ja sylwestra jak wyjezdzalismy z K to dała nam mase jedzenia itp. a teraz z takim tekstem wyjezdza. nie wiem co mam robic!. jak przyjade teraz do krynicy to nie pokaze jej sie na oczy, ona nie zromawia z K, w ogóle. zachowuje sie jak dziecko, zero zrozumienia. najbardzieje jest mi zal w tym K bo nic nie zawiniła. ale nie rozumiem moi rodzice uwielbiaja K a on mnie nienawidzi. w zyciu sie nie spodziewałąm czegoś takiego..:(  miedzy mna a K sa takie same relacje ale jednak chyba to wyjdzie  zczasem czy ma do mnie zal.


PROSZE O JAKĄŚ RADE JAK MA SIE ZACHOWAC CO ROBIC ALBO SŁOWA OTUCHY.

10

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Piszesz w bardzo niezrozumiały sposób, gandziaaaa! Dwa razy przeczytałam twój wpis, ale nie wiem czy właściwie pojełam jego sens. Chodzi o to, że twój chłopak przerwał studia, chce się wyprowadzić i iść do pracy, a jego matka obwinia ciebie za te decyzje i nie chce wspierać w tych decyzjach syna? Czy tak?
Jesli tak, to powiem ci jako matka dorosłych dzieci, że też bym się wściekła ! Chłopak ma dopiero 20 lat, dopiero wchodzi w życie.  Miłość 20-latka jest zwykle nietrwała za to skutki nieprzemyślanych decyzji podjętych pod wpływem tej miłości trwaja zwykle dłużej od niej samej! Ty patrzysz na swojego chłopaka jak na mężczyznę, jego matka patrzy jak na dziecko. I powiem ci, że w rzeczywistości 20-latek to chłopiec a nie mężczyzna. Jego rodzice życzliwie patrzyli na WAKACYJNĄ miłość swojego dziecka, ale wściekli się gdy stwierdzili, że wpływa ona destrukcyjnie (w ich mniemaniu) na zachowanie chłopaka. Uznali ciebie za przyczynę choc ty jesteś tak samo młoda jak ich syn i tak samo niedoświadczona. Jeśli jego rodzice przekonają się, że syn radzi sobie w życiu, że realizuje swoje życiowe cele, że się uczy i że miłość mu w tym nie przeszkodziła, a wręcz przeciwnie  wtedy zmienią swoje nastawienie i do niego i do ciebie.

11 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-08 11:54:11)

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Gandziaaa - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Pomyślisz, że "starzy" się zawzięli na taką piękną miłość. Starzy mają swoje doświadczenia.
Opowiem Ci historyjkę z życia wziętą...
Moja obecnie 25 letnia córka zakochała się pól roku przed maturą - matury nie zdała. Ma 3 letnią przesłodką Zuzię z tego związku. Ona pracuje, ja pracuję i pomagam w wychowaniu dziecka, bo związek się rozpadł. Czy jest szczęśliwa? Gdy poprosiłam ją o pomoc w skłonieniu młodszej córki do przyłożenia się do nauki powiedziała tylko 1 zdanie - "ucz się gamoniu, bo będziesz pracować w amluksie" (ona tam pracowała wówczas jako "konserwator powierzchni poziomych")

Czy już jesteście ze swoim chłopakiem samodzielni finansowo? Macie własne dochody? Bo jak nie, to spróbuj spojrzeć na wszystko "z drugiej strony".
Porzucenie studiów (i z dawna ustalonych planów) nie można chyba nazwać dojrzałą decyzją???
Powodzenia i empatii życzę big_smile
I nie dziw się rodzicom chłopaka, że martwią się o jego przyszłość i nie zachwycają ich wasze pomysły smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

12

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!
marena7 napisał/a:

Piszesz w bardzo niezrozumiały sposób, gandziaaaa! Dwa razy przeczytałam twój wpis, ale nie wiem czy właściwie pojełam jego sens.

Też tak uważam i już nawet nie wiem, kto kogo nienawidzi.

Marena ma rację! Też bym się wściekła jako matka syna.
Studiował i nagle przerywa studia, chce sie wyprowadzić i zacząć zarabiać.
Ok. Tylko że gdzie on zarobi bez zawodu tyle, aby utrzymać sie w Warszawie??
Jego rodzice słusznie się martwią.
Już widzę jak chłopak wróci z podwiniętym ogonem do domu, bo nie da rady sobie w Wawie. I wtedy Waszej miłości koniec bliski. Sama to przeczuwasz...

13

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Ale plan był inny, po zdanej zimowej sesji przenosi sie do warszawy( chciałam podkreślic ze chodził na studia dzienne i ze mama jego teoretycznie mu pomagała bo jak on powiedział cos co jej sie nie spodobało to ona automatycznie przestawała mu pomagac finansowo, bo on nie miał kasy bo jak mozna pracowac i studiowac dzinnie.). po czym K podjał decyzje ze nie zda sesji, ona sie na to zgodziła bo w pazdzierniku zacznie od nowa, ale na jej warunkach. miał pracowac u niej. wiec on postanowił ze zarobi kase sam a nie u niej, przeniesie sie jak bedzie miał wystarczajaco kasy ( w warszawie nie jest sam bo ma mnie i dziadków) i pojdzie w  pazdzierniku na studia zaoczne. czy to jest złe?

14

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Może w rozumieniu jego rodziców jest złe. Mogą mieć przecież odmienne zdanie, no nie? Może oni wolą, żeby studiował dziennie i wolą ZA TO płacić. Bo uważają to za pewniejsze i mogą mieć jakąś kontrolę nad jego zachowaniami.  Powiedziałabym, że to sprawa między nim i jego rodzicami. smile Tobie doradzałabym neutralność big_smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

15

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

To nie jest złe, że w październiku pojdzie na studia zaoczne, oczywiście!  Ale wyraźnie oboje nie zdajecie sobie sprawy z tego co to znaczy samodzielność. Co to znaczy łączyć pracę ( i to pewnie fizyczną z powodu braku wykształcenia) z nauką, utrzymać mieszkanie, zarobić na jedzenie, ubranie i książki. Już nie będzie tak cudownie, będzie zmęczenie, zniechęcenie, problemy. Nie będzie czasu na rozrywki, imprezy i kluby. A w takich okolicznościach młoda miłość więdnie i trzeba niezwykłej w tym wieku dojrzałości by to przetrwać. Rodzice twojego chłopaka mają zyciowe doświadczenie, dlatego się wściekają. Obawiaja się, że ich syn pogrzebie swoje zyciowe szanse, nie skończy studiów i będą z tego problemy.

16

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

nie nie nie, ja wiem co to znaczy. koncze liceum w tym roku i od 2 lat pracuje w weekendy i chodze do dwóch szkół (w tygodniu do normalnej a w weekedny do angielskiej), i daje rade jakos ze wszystkim, nie mowie ze jest łatwo. pozatym nie jestesmy typami ludzi którzy chodza na imprezy. i nie mowie tez ze odrazu zamieszkamy razem bo nie mamy takich warunków. ale ja nie rozumiem czemu jego rodzice tak go traktuja, przeciez to nie tragedia ze podejmuje decyzje. nie zawsze mozna uchronic dziecko przed nieszczęsciami i konsekwencjami złych wyborów. to jest jego zycie i on bedzie ponosił onsekwencje i nie rozumiem bo moze nie zawsze sie wie ze sie bedzie do konca zycia z ta osoba ale skoro ktos jest pewien i jest w stanie zrobic wszytsko dla tej osoby to i konsekwencje i problemy da sie przeżyc.

17

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Właśnie i w tym problem. Ty NIE chcesz ich zrozumieć a oni nie dążą do zrozumienia was. Nie do przeskoczenia. Każdy ma swoje racje smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

18 Ostatnio edytowany przez epilenka (2011-01-08 20:29:44)

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Ona... Uważam, że masz bardzo mądrego męża. Nic innego nie można zrobić, tylko nie słuchać jej pomówień. Super, że jest za Tobą, nie zmarnuj tego i nie zamęcz go gadaniem na ten temat.
Po co słuchasz plotek na swój temat, co Cię obchodzi, co ona gada? Rani Cię to? To bez sensu!!! Ty odpowiadasz za to, co Cię może zranić. Bądź ponad to, zdystansuj się. Przecież to, co ludzie o nas gadają często ma nas zgnoić. Każdy z takim pomówieniem się spotkał. Każdy !!! Śmiej się z tego, przecież Ty znasz prawdę o sobie i jeśli Twój mąż Cię popiera, jest ok. Doceń to, bo masz szczęście. Zajmij się swoją rodziną, jesteś dorosła (wybacz, że tak Cię pouczam, ale mi to pomogło, kiedy uświadomiłam sobie, że to ja mam decydować o własnym życiu i komforcie). Niech nikt Ci niczego, co na Ciebie mówi teściowa, nie przekazuje. Powiedz, że sobie tego nie życzysz. A co do jego rodzeństwa, to głupki jakieś. Ja sobie tego nie wyobrażam, że można jej nie ustawić, nie wyznaczyć granic. Twoja teściowa gadając tak i konfabulując stosuje wobec Ciebie przemoc, reakcja jej dzieci i odsunięcie syna, też nie najlepiej o niej świadczy i ... Nie daj sobie nic zabrać z życia i ze szczęścia...

19

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Epilenka - to nie mąż tylko chłopak, z którym są od wakacji.

Rzucanie studiów i decydowanie się na życie z pracy fizycznej w Warszawie - to po prostu samobójstwo.

Gandziaaaa - uwierz mi - istnienie w związku na odległość (nie aż tak ogromną) dla dwojga ludzi, którzy się kochają - jest naprawdę wykonalne! (5 lat doświadczenia w tym temacie). Nie trzeba od razu przewracać całego życia do góry nogami nie licząc się z racjami innych ludzi. Nie dziw się rodzicom, że nie chcą chłopakowi dawać kasy. Też byłabym zła na swoje dziecko gdyby nie doceniło mojego poświęcenia - pieniążki nie rosną na drzewie i za studia trzeba płacić!

Zejdź trochę na ziemię, bo młodzi jesteście i decyzje takie na amen w tym wieku mogą się bardzo niefajnie kończyć.

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

20

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!
Bardolka napisał/a:

Epilenka - to nie mąż tylko chłopak, z którym są od wakacji.

Nie odpowiadałam gandziiii tylko założycielce wątku: onaaa jakaś liczba...

21

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!
gandziaaaa napisał/a:

nie nie nie, ja wiem co to znaczy. koncze liceum w tym roku i od 2 lat pracuje w weekendy i chodze do dwóch szkół (w tygodniu do normalnej a w weekedny do angielskiej), i daje rade jakos ze wszystkim, nie mowie ze jest łatwo. pozatym nie jestesmy typami ludzi którzy chodza na imprezy. i nie mowie tez ze odrazu zamieszkamy razem bo nie mamy takich warunków. ale ja nie rozumiem czemu jego rodzice tak go traktuja, przeciez to nie tragedia ze podejmuje decyzje. nie zawsze mozna uchronic dziecko przed nieszczęsciami i konsekwencjami złych wyborów. to jest jego zycie i on bedzie ponosił onsekwencje i nie rozumiem bo moze nie zawsze sie wie ze sie bedzie do konca zycia z ta osoba ale skoro ktos jest pewien i jest w stanie zrobic wszytsko dla tej osoby to i konsekwencje i problemy da sie przeżyc.

Widzisz gandziaaaa niekoniecznie. Matki widzą to inaczej - spróbuj postawić się na jej miejscu - syn wyjechał do wielkiego miasta na studia, wreszcie się wyrwał do kolorowego świata, mądry, zdolny chłopak z góralskiej rodziny. Poznaje dziewczynę, przywozi do domu, przedstawia wszystkim - też o nim dobrze świadczy. I nagle rzuca studia - właściwie bez powodu - to co ma sobie jego matka pomyśleć? Że albo go namówiłaś, albo w jakiś sposób wpłynęłaś na jego decyzję swoją postawą. Konsekwencje będą ponosić raczej rodzice - jak widać chłopak jest nie do końca odpowiedzialny - rzucił studia nie mając pracy i w końcu z podwiniętą kitą wrócił do cieplego domku. Słabo.
Traktują go jak dziecko, bo jak dziecko się zachowuje.

22

Odp: Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Gandziaaa, twój chłopak zrobi to co będzie chciał. Jest dorosły i nie musi się liczyć ze zdaniem rodziców. Ale jego rodzice nie mają obowiązku wspierania każdego pomysłu swego dorosłego dziecka. Jeśli twój chłopak jest rzeczywiscie dorosły i odpowiedzialny to da sobie radę. Gdy jego rodzice przekonaja się,  że sobie radzi, napewno zmienią podejście.  Na razie są niezadowoleni i trudno im się dziwić.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój problem- to MOi TESCIOWIE!!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021