hej.Jestem tu nowa.Chciałabym opowiedziec moja historię ponieważ od pewnego czasu nie moge sobie poradzic z pewną sytuacją.Otóż jestem z chłopakiem juz 7 lat, jesteśmy juz zaręczeni, planowalismy juz nawet slub w poprzednim roku ale z braku pieniazkow i różnych innych problemów odłożyliśmy go na pozniejszy termin. W tym roku chcemy rozpocząć starania o dzidziusia dlatego tez zaczęłam juz myslec bardziej odpowiedzialnie i przyszlosciowo.Od 2 lat mieszkamy w mieszkaniu rodzicow mojego narzeczonego, (moi przyszli tesciowie mieszkaja osobno, maja wlasny dom).Do tej pory nie myslalam o mieszkaniu jako o naszym wspolnym jednak mysl o dziecku sprawila ze zaczelam myslec nad tym abysmy mieli cos swojego.Od swoich rodzicow dostalam dawno temu pieniadze ze sprzedazy mieszkania,skrupulatnie je odkladam na lokatach zeby moc cos odlozyc.Pieniazki te stanowia ok 1/3 (moze troszke wiecej) wartosci mieszkania, w ktorym mieszkamy.chcialam zaplacic rodzicom narzeczonego te pieniadze tak zeby po naszym slubie przepisali to mieszkanie na nas,zeby nikt mi nie powiedzial ze dostalam cos za darmo lub nic nie dalam od siebie.Jednak rodzice nie zgodzili się, każa mi zaplacic równą połowę wartosci mieszkania bo w innym wypadku to mieszkanie nigdy nie bedzie moje, nawet po slubie.Zrobilo mi sie przykro,bo wiem ze nie bede miec tych pieniedzy nigdy,Nie wiem co o tym myslec.Powinnam byc wyrozumiala i docenic to ze rodzice troszcza sie o syna czy obawiac się o to jak mnie traktują.Co powinnam zrobic w tej sytuacji? prosze o poradę.
Podobne tematy
Wybacz ale synowa to nie rodzina. Jest a za pół roku może jej nie być. Pogódź się z tym, że teściowie nie mają ochoty podarować ci mieszkania. Ich własność ich decyzja. W sumie postąpiłabym chyba tak samo.
Ale przecież można zrobić podział: 2/3 na męża i 1/3 na nią, jak już musimy liczyć się tak skrupulatnie. Wtedy w razie rozwodu nikt nie będzie stratny.
Potrafię postawić się w sytuacji obu stron.
Rodzice dbają o interes syna, bo w dzisiejszych czasach, kiedy większość małżeństw nie przetrwa i prawdopodobieństwo rozwodu jest wysokie, Ich obawy są uzasadnione.
Jeżeli biorą wogólne pod uwagę przepisanie mieszkania na was oboje po ślubie w zamian za twój wkład - to faktycznie mogliby przepisać w podziale 2/3 i 1/3.
Ale jeżeli mają obawy co do przepisania to ja bym je podzielała, bo jeżeli byłabyś właścicielką nawet 1/100 mieszkania to już masz głos w sprawie sprzedania, możliwości zamieszkiwania i w razie wojny to masz prawa... punkt dla ciebie.
Może niech przyszli teściowie sprzedadzą to mieszkanie i dadzą synowi taka samą kasę jaką posiadasz Ty. Kupicie sobie mniejsze, wspólne za swoje i będzie po równo.
Z drugiej strony co to za małżeństwo, które od wstępu aż takim wilkiem na swoją wspólnotę patrzy.
Ja jestem zwolenniczką intercyzy i partnerskiego podziału w związku... obecnie... kiedyś byłam tradycjonalistką... bo co jak sie u was dzieci pojawią - Ty będziesz siedziała w domu i zajmowała sie dziećmi a mąż będzie musiał Cię utrzymywać czy będziesz pracowła i wrócisz do pracy zaraz po macierzyńskim?
Patrząc na to co opisałaś, to powinniście już teraz omowić te kwestie, bo może okazać się, że i w tym temacie czeka Cię rozczarowanie.
czegoś nie rozumiem:
-rodzice w ogóle nie chcą przepisać tego mieszkania na niego?
-planujecie rozdzielność majątkową?
Dziwie sie, ze oczekujesz od tych ludzi, przepisania nawet czesci mieszkania na ciebie. Oni chca zabezpieczyc syna, nie maja obowiazku zabezpieczania ciebie i waszych wspolnych dzieci. Wasze potomstwo musicie zabezpieczyc sami. Swoje pieniadze powinnas miec w dalszym ciagu odlozone na lokatach w celu zabezpieczenia siebie, gdyby wam sie cos w zyciu nie udalo. Nie pakuj tych pieniedzy w nie swoje mieszkanie.