Ja właśnie zmieniłam prace. Pracuję w biurze generalnie. W administracji. I muszę przyznać ,że jestem przerażona, choć mineły dwa tygodnie !!!. W ogłoszeniu było, że "miła atmosfera pracy" a w mojej nowej pracy wszyscy sa widać po prostu naocznie zestresowani, smętni, smutni i aż się odechciewa wszystkiego jak na nich patrzę. Wszyscy tacy zamknięci w sobie. Jakaś masakra. Nikt do nikogo nie zgada. Jeszcze nie znam się na wszystkim , czasem chciałabym do kogoś zagadać w moim pokoju , ale wszyscy tylko klepią w komputer
I ten smutek
Ranu co ja mam robić ? Przyszłam pełna zapału, a tu dookoła sami frustraci. Do tego pracy dużo, trudna, boję się że nie dam rady i za chwilę będę jak oni
Czy szukać już nowej ?
Podobne tematy
Kevinqa, 2 tygodnie to niewiele czasu, żeby poznać jakiś zespół i stać się jego częścią. Moim zdaniem nie powinnaś od razu myśleć o zmianie pracy, mimo, że atmosfera to ważny element - spróbuj zagadać, przełamać bariery, może dobre ciasto coś by zdziałało?
Nie wiesz, co stoi za ich niedostępnością. Może kiedyś jakaś "nowa" kablowała do szefostwa i boją się "nowych"? Może dostają ochrzan od szefa za rozmowy w trakcie pracy? A może wolą pracować w kompletnym milczeniu? My tego nie wiemy, ale Ty po 2 tygodniach pewnie również nie.
Próbuj, zwłaszcza, jeżeli poza tym aspektem praca Ci odpowiada.
Daj im trochę czasu. Sytuacja może się odwrócić o 180 stopni. Ja niedawno zrezygnowałam z pozornie dobrej pracy, w której na początku atmosfera była rewelacyjna, a pod koniec trzymiesięcznego okresu próbnego wiedziałam już, że nie zostanę, mimo iż nie miałam nic na oku. Okazało się, że pozorne siostrzeństwo tak naprawdę skrywało psychicznie chorego szefa i bezustanny taniec wszystkich pracownic wokół jego dobrego samopoczucia. Poza tym wszyscy tracili tyle energii na stwarzanie pozorów pracy, że użyta w odpowiedni sposób odmieniłaby zakład nie do poznania. Zaś osobom z wyższym wykztałceniem zlecano tam ścieranie kurzy. Dodam, że była to państwowa uczelnia ![]()
Więc spokojnie, najważniejsze że znasz swoje obowiązki i masz zajęcie, nie wysiadujesz pustych godzin. Trzymam kciuki za poprawę
a odejść możesz zawsze, gdy atmosfera stanie się nieznośna ![]()
Tak, tak, czasem dla miłych współpracowników i zgranego zespołu jesteśmy w pracy w stanie naprawdę wiele przełknąć. Co jednak jeśli jest dokładnie tak jak u Ciebie, kiedy to wszystko pasuje oprócz ludzi? Podobnie jak Yvette polecałabym coś na zasadzie ,,wkupnego". Jakieś ciasto, czekoladki i kawa może pozwolą przełamać tę barierę. Przyjdź rano do pracy z symbolicznym poczęstunkiem i z rozbrajającym uśmiechem. Możesz też dodać, że to na umilenie poranka, dzięki temu będziesz miała okazję przekonać się czy tu chodzi o Twoją osobę czy rzeczywiście to już taka specyfika miejsca? Tak czy inaczej spróbować warto, bo zwolnić się zawsze przecież jeszcze zdążysz. Powodzenia!
zgadzam sie z dziewczynami! daj czas i sprobuj sama wyjsc z inicjatywa:) sama mialam kiedys prace gdzie na poczatku bylam przerazona bo ludzie dziobali a gdy wychodzilismy na lunch nic nie mowili albo mowili..o pracy. jednak gdy postaralam sie zagadac typu jak Ci idzie praca,ale pogoda,tego typu klimaty to oni sie rozkrecali z gadka i po czasie okazalismy sie fajnym zespolem,choc przy obiedzie nadal byly tematy..o pracy:) powodzenia!
zgadzam się z poprzedniczkami
2 tygodnie to bardzo krótki okres czasu, nie każdy po takim czasie umie się otworzyć na innych ludzi, niektórzy potrzebują dużo więcej czasu... poza tym jeśli praca którą wykonujesz daję ci pewną dozę satysfakcji to może warto zacisnąć zęby, zebrać ciekawe doświadczenia zawodowe;) a jeśli w przeciągu najbliższych miesięcy sytuacja między tobą a resztą zespołu się nie poprawi, to wtedy przemyślisz zmianę miejsca pracy, a na razie radzę dać sobie czas, może po miesiącu, dwóch zobaczysz jak się wszystko rozwinie ![]()
Może warto wyjść od rady, której udzielał Gandhi: "Musisz być zmianą, której oczekujesz w świecie".
Jak to zrobić?
Ostatnio wpadła mi w rękę fantastyczna książka w której autorka opowiadała w jaki sposób nawiązuje i podtrzymuje relacje.
Stosuje bardzo proste podejście oparte na pytaniach. Kiedy widzi się z kimś zadaje pytania takie jak:
Czym się dzisiaj zajmujesz? Do kiedy musisz to zrobić? W czym mogę Tobie pomóc, abyś skończyła pracę w terminie?
Albo inne pytania:
Wiem, że jesteś (wymień zawód, stanowisko, to co osoba robi dobrze itd) i jesteś świetny/a w w swojej pracy i jeżeli czas i pieniądze nie stanowiłyby dla Ciebie żadnego kłopotu, co robiłbyś jutru rano? Kiedy osoba odpowie na to pytanie wtedy wskaże na jakieś swoje zainteresowania, pasje. Być może Ty również je podzielasz i wtedy masz szansę na przełamanie sztywnej atmosfery. Nawet jeśli nie podzielasz tych pasji to jeśli wysłuchasz z uwagą swojego rozmówcy z pewnością to doceni.
Potem możesz dodać:
Super! "Czy jest coś, co mogę zrobić dla ciebie dzisiaj, aby uczynić dla Ciebie ten dzień troszkę lepszym?"
Pozdrawiam cieplutko.