netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie umiem nikogo zatrzymać.

7 odpowiedzi8 039 wyświetleńzałożony przez luelle, 08.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie umiem nikogo zatrzymać.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez luelle (2010-09-08 13:18:47)

Temat: Nie umiem nikogo zatrzymać.

No nie rozumiem tego. Wstyd mi trochę o tym pisać, ale właściwie...  a niech będzie. Od pewnego czasu (czytaj: odkąd przestałam być małolatą i moje pojęcie o partnerstwie przestało wykraczać poza wesołe trzymanie się za ręce) nie jestem w stanie zatrzymać nikogo na dłużej. Był jeden wyjątek. Poza tym najpóźniej po miesiącu i to nawet nie miesiącu związku, a tych delikatnych poprzedzających go relacji okazuje się, że sorry, nie pasuję - i facet znika. Bez słowa.

Gdybym miała ogólne problemy w relacjach z ludźmi, zrozumiałabym, że może po prostu jestem jakaś odpychająca i w tym sęk. Tyle że ludzie mnie lubią i ja ich lubię. Mam przyjaciół, masę znajomych, mam pasje, zainteresowania, nie jestem bluszczem, który uwiesza się na bliskich i tłamsi. Jasne, samoocenę też mam mocno nadwątloną przez ten szereg następujących po sobie porażek, ale staram się tego nie okazywać, nie zadręczam facetów swoimi kompleksami, nie wymagam ciągłego potwierdzania mojej atrakcyjności. Nie jestem bezkrytyczna, umiem przyjąć na klatę jakieś uwagi tyczące sie mojej osoby, pracuję nad sobą. Brzydka też nie jestem, dbam o siebie, lubię swój wygląd i wiem, że się podobam. Ogólnie lubię siebie, ale bez narcyzmu.
Schemat jest nastepujący - najpierw jest totalny zachwyt moją osobą, zarówno wyglądem, jak charakterem, a któregoś dnia rano facet budzi się z myślą, że jestem mu całkowicie obojętna, co z tego, że poprzedniego dnia umierał z uwielbienia. I koniec. I znika bez wyjaśnienia, bo po cholerę mi cokolwiek wyjasniać. Mimo że o wiele bardziej wolałabym usłyszeć, co tak naprawdę we mnie nie grało, żeby móc to jakoś przepracować i naprawić, a tak nie wiem nic. Kurde no, jestem zdolna do pracy nad własnymi wadami. Sytuacje były różne - nie da się powiedzieć, że za wcześnie/za późno idę z facetem do łóżka, bo bywało różnie, że jestem zbyt otwarta/zbyt nieśmiała, bo na różnych ludzi różnie reaguję, no w ogóle nie ma reguły poza tą nagłą obojętnością po krótkiej euforii. Faceci też byli różni, o różnych charakterach. Mało tego, my się nawet nie kłóciliśmy, nie było brutalnych zderzeń z rzeczywistością, nie było przysłowiowych porozrzucanych skarpetek czy podniesionej klapy od sedesu, zwyczajnie było na to za wcześnie. Staram się być w porządku wobec każdego, przyjaciół, potencjalnych partnerów, tak mnie wychowano. Nie gram w żadne manipulacyjne gierki, bo ani nie umiem, ani nie lubię. No i już dawno nie jestem dzieckiem.

Samotność jako taka mnie nie boli, jestem mocno niezależnym człowiekiem i dobrze odnajduję się w sytuacji,w  której nie zatrzymują mnie żadne zobowiązania. Nie mam palącej potrzeby posiadania faceta teraz zaraz natychmiast, byle go mieć, ba, ja lubię samotność, o ile akurat nie jestem w nikim zakochana wink No ale mimo wszystko martwi mnie to. Martwię się o siebie samą, bo każda taka sytuacja sprawia, że czuję się mała, do niczego i beznadziejna i z coraz większym lękiem wchodzę w kolejne relacje. Mam wrażenie, że to już teraz rzutuje na moją osobowość, bo zamiast entuzjastycznie bawić się z człowiekiem, który mi się podoba, podświadomie się odsuwam, żeby nie doprowadzić do sytuacji, w której znowu oberwę po tyłku. Angażuję się rzadko, ale mocno i zawsze jest mi cholernie źle w momencie, kiedy to wszystko nagle rozsypuje się w kawałki. Teraz znowu ktoś zniknął, facet, którego znałam długo i uczucia między nami zaczęły się budzić dopiero po kilku miesiącach znajomości, przedtem przeszliśmy przez fajne, szczere kumplowanie. No i go nie ma, zniknął jak zwykle, zachwyt się skończył.

Dziewczyny, czy któraś z was była w podobnej sytuacji? Nie jestem w stanie sama określić, co ze mną nie tak, a pewnie coś jest nie tak, skoro to wszystko tak się rozwala. Myślałam o psychologu, ale jakoś mi głupio stanąć przed obcym człowiekiem twarzą i twarz i powiedzieć, że najwyraźniej jestem jednorazówką.

2

Odp: Nie umiem nikogo zatrzymać.

Ten peoblem byl mi bliski,ja w tamtym roku mialam 5 ciu facetow i kazdy ze mna zerwal.Na opowiadali bzdor o milosci , zauroczyli i kopneli w dupe.Po kazdym plakalam ,nawet probowalam podciac sobie zyly.Bylam  u psychologa, potem u psychiatry oboje stwierdzili ze nie jest ze mna żle a problemy sa z powodu zlego dziecinstwa, z nie wyleczonej nerwicy.Swego czasu mialam rowniez dluzsze zwiazki (bylam nawet zareczona) ,ale wszystko sie sypalo.Teraz jestem z chlopakiem ktorego bardzo kocham i wreszcie czuje ze jestem naprawde kochana ,ale rowniez sa duze problemy ,ktore opisalam w swoich watkach ,jak miala bys ochote to przeczytaj .:-)_

3 Ostatnio edytowany przez luelle (2010-09-08 13:42:05)

Odp: Nie umiem nikogo zatrzymać.

Dzięki smile Przeczytałam kawałek, chętnie zajrze na dłużej. Nie wiem, czy nie powinnam przyczyny szukać we własnym dzieciństwie właśnie, bo między rodzicami były duże zgrzyty,w  końcu się rozeszli, ale ja mam zupełnie inny schemat działania niż oni. Ojciec nikogo nie potrzebuje, mama zamyka się na wszystkich, a ja przeciwnie, otwieram się na ludzi, nie jestem taka chłodna jak mama. Nie zalewam facetów uczuciami, ale umiem je okazywać, umiem o nich mówić (chociaż musiałam się tego nauczyć sama). Rany,nie wiem no. Może ja się robię jakąś okropna, jak zaczyna mi zależeć, tylko tego nie widzę.

4

Odp: Nie umiem nikogo zatrzymać.

Moze oni czuli ze ,,to nie to,,,moze szukali czegos innego.Mozliwe , ze nie jest problem w Tobie tylko moze byl w nich.Bardzo dobrze ze sie nie zmykasz na ludz-to jest bardzo wazne.Mysle ze ta prawdziwa milosc sama przyjdzie,czasem warto zaczekac.Zwiazek musi byc solidny a nie chwiejny,jak cos im nie pasowalo to dobrze ze odeszli,Ty potrzebujesz prawdziwej milosci a nie jej namiastki.

5

Odp: Nie umiem nikogo zatrzymać.

To można powiedzieć, że ja miałam na odwrót. Lubiłam wczesne stadia zakochania, ale po 2-3 miesiącach związku nudziłam się i uciekałam. Fakt, miałam wtedy może 16 lat i szczeniak był jeszcze ze mnie... ale może trafiałaś właśnie na takie osoby?

A nie próbowałaś porozmawiać z tymi, którzy Cię zostawiali? Tak, po czasie?

6

Odp: Nie umiem nikogo zatrzymać.

Rzadko miałam możliwość, ale parę razy się zdarzyło. Najlepsze jest to, że nikt nie potrafił podać uzasadnienia. 'Tak wyszło'. A to nie są szesnastoletni faceci, zapewniam wink

7

Odp: Nie umiem nikogo zatrzymać.
maja01 napisał/a:

Bylam  u psychologa, potem u psychiatry oboje stwierdzili ze nie jest ze mna żle a problemy sa z powodu zlego dziecinstwa, z nie wyleczonej nerwicy.

Eee, zawsze wszystko ma przyczyne w dziecinstwie - bzdura nieslychana:/. U mnie tez psycholog sie probowal doszukiwac traum i jak w koncu nie mogl zadnej znalezc to triumfujaco stwierdzil, ze mialam za dobrych rodzicow. I tak zle i tak niedobrze - paragraf 22 po prostu. Smutna prawda jest taka, ze nie wiadomo czemu niektore osoby, z ktorymi tak naprawde niby nic nie jest zle nie umieja znalezc sobie tej drugiej polowki. Zycie:/.

8

Odp: Nie umiem nikogo zatrzymać.
krokodyl666 napisał/a:
maja01 napisał/a:

Bylam  u psychologa, potem u psychiatry oboje stwierdzili ze nie jest ze mna żle a problemy sa z powodu zlego dziecinstwa, z nie wyleczonej nerwicy.

Eee, zawsze wszystko ma przyczyne w dziecinstwie - bzdura nieslychana:/. U mnie tez psycholog sie probowal doszukiwac traum i jak w koncu nie mogl zadnej znalezc to triumfujaco stwierdzil, ze mialam za dobrych rodzicow. I tak zle i tak niedobrze - paragraf 22 po prostu. Smutna prawda jest taka, ze nie wiadomo czemu niektore osoby, z ktorymi tak naprawde niby nic nie jest zle nie umieja znalezc sobie tej drugiej polowki. Zycie:/.

Na to samo cierpie;/

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie umiem nikogo zatrzymać.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026