Wydaje mi się inaczej jest jak spotykamy sie,i naczej gdy zamieszamy razem a inaczej po ślubie.dlatego,że gdy nie widujemy sie codziennie,to bardziej za soba tesknimy,i kazda wolna chwilę chcielibysmy spędzac ze sobą,jest tak sielankowo.Natomiast gdy juz ze soba zamieszkamy,to już jest kwestja przyzwyczajenia i wtedy wychodza tez nasze wady,czasem również jakieś złe nawyki,i czesciej moga bywac kłótnie.Natomiast gdy jestesmy juz po ślubie,to mówi się czasem,ze juz klamka zapadła i mozemy wtedy wszystko.Z tym,że jedni zmieniaja się mniej a drudzy wiecej.Znam pary,które mówią,że .....dlaczego ty taki przed ślubem nie byłes...????albo,żebym ja wiedziała,przed slubem,że ty taki jestes....to.....Takze myślę,że po części każdy się zmienia.Mój mąż był kochany przed ślubem i jest kochany po ślubie,ale napewno nie jest juz to samo.Wczesniej we wszystkim mnie słuchał,jakos tak głupio było mu sie zprzeciwic,a teraz tak naprawde zobaczyłam,że jest uparty i czesto sie buntuje,poprostu nie lubi jak mu się coś nakazuje,a tym bardziej jak mu się to powtarza kilka razy,to wtedy juz napewno zrobi na przekór,wczesniej było całkiem inaczej nigdy tego nie okazywał.Ta zmiana na szczescie nie jest taka zła,natomiast wiem,ze niektorzy naprawde po slubie się zmieniaja na gorsze,bo dopiero wtedy pokazują swoje prawdziwne oblicze.