Witajcie..
mam 23 lata.. Moja wybranka jest o nie całe 4 lata młodsza.. Nasz związek trwał ponad 3 lata.. Rozpoczął się, ponieważ zawsze mnie interesowała, ja byłem po nieudanym związku ona również i tak wyszło że się w sobie zakochaliśmy i stworzyliśmy naprawdę udany związek..
Byłem strasznie Szczęśliwy u jej boku.. czułem że jestem Najszczęśliwszy na świecie.. robiłem dla niej wszystko.. każda jej chęć na cokolwiek była przeze mnie zaspokajana.. Wszyscy mi mówili, bym się uspokoił.. bo nigdy nie mogłem odłożyć ani grosza.. chciałem jej pomagać, i spełniać jej zachcianki.. jak się pewnie domyślacie ona nie pracowała, ponieważ uczyła się w liceum.
w tym roku po liceum, poszliśmy obydwoje do pracy, trochę zarobiliśmy i odkładaliśmy na wakacje.. ja się borykałem z prawem jazdy, którego niestety nie zdałem do dzisiaj. Spędziliśmy prawie miesiąc- wspaniały miesiąc razem. Rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość, znalezieniu porządnej pracy na stałe, kupnie samochodu i wyprowadzce na swoje.. Wszystko wydawało się takie realne do zrobienia. Cieszyłem się że pójdziemy razem do pracy, ponieważ wiedziałem że będzie nam łatwiej..
W pracy poznała gościa, który na jej punkcie oszalał.. wiedział, że jest zajęta i ona też mu to powtarzała, że tworzy 3 letni związek i jest pewna że to właśnie to.. spędzali dzień w dzień po kilkanaście godzin razem, nie miała nawet czasu by do mnie zadzwonić, ponieważ na przerwach rozmawiali, a przy nim jakby o mnie zapominała.. znaleźli wspólny język, ja byłem zazdrosny bo odzywała raz w ciągu dnia na 2-3 minuty, nie ukazywała mi przy nim uczuć.. tylko pa itp. po 1 tygodniu przyszedł weekend, który spędziliśmy razem.. Rozmawialiśmy o nim, o nas itp. Przyznałem się że może troszkę przesadzam z zazdrością, ona również że postara się częściej odzywać i nie ukrywać że mnie Kocha.. Ogólnie sobota była cudowna.. poczułem, naprawdę że mnie Kocha.. w niedzielę posprzątaliśmy i zaproponowałem jej by spotkała się ze swoją przyjaciółką, z którą się nie widziała przez parę m-cy.. w poniedziałek, tylko rozmawialiśmy przez tel. i to nie była na początku miła rozmowa bo w ciągu dnia zadzwoniła oczywiście tylko na 2 minuty , rozmawiała ze mną jak z kolegą i przez 40 min .. we wtorek wieczorem porozmawialiśmy chwilę bo mówiła że jest zmęczona.. uwierzyłem jej.. i było miło.. a w środę przez cały dzień nic.. rozładował jej się telefon i o 22 pojechałem do niej do domu na drugi koniec miasta by sprawdzić czy wróciła z pracy.. a przypomnę że pracuje jako przedstawiciel handlowy i pracuje od 9-21. nie było jej i z jej rodzicami czekaliśmy do 23:30 aż się pojawiła.. chwilę poopowiadała, wzięła mnie na poważną rozmowę i skończyła ze mną..!!! Że się złamała.. i nie możemy być już razem.. ja zaryczany, załamaany a ona twarda.. nawet łza jej nie poleciała a zawsze pokazywała jaka jest czuła i łez się nie bała..
mówiłem jej że będę o nią walczył.. będę czekał itp. ogólnie mi powiedziała że jest młoda i nie w jej naturze jest być z jednym facetem przez całe życie.. że nie była by mi wierna.. (w czasie związku 3 letniego miałem parę razy powód do zazdrości..) bawiła się zawsze facetami, jest spod znaku Skorpiona, piękna, pewna swoich możliwości, ambitna i komunikatywna. Dodam że z tym facetem ją coś łączy..
Ostatnie dni to jest najgorszy okres mojego życia..
Odbieram to w ten sposób że gość, którego Ona znała tylko z pracy (lecz mieli dużo czasu na rozmowy, sami) w ciągu tygodnia zaczynał dla niej znaczyć więcej ode mnie.. zostawiła mnie z wszystkimi problemami.. Po paru dniach się dowiedziałem że mówiła że nie widzi ze mną już przyszłości.
lecz pytam.. czemu tak nagle..?? nie dawała mi żadnego znaku że jest coś nie tak.. jak się kłóciliśmy to tylko o niego i to przez parę dni.. Poza tym doszło do mnie że już w ta sobotę co jak dla mnie była cudowna ona już o nim myślała i zastanawiała by się jak to było beze mnie.. ;((
Pod powiedźcie mi co mam robić..?? ostatnie dni to dla mnie koszmar.. płaczę, tęsknię.. nic mi się nie chce.. gdyby chciała od razu bym jej pozwolił wrócić.. ale z tego co widzę nie chce.. od tej środy, kiedy ze mną skończyła nie napisała nawet jednej eski od siebie.. na n-k z galerii tez mnie wyeliminowała..
Mam się z nią spotkać..?? być jej przyjacielem czy dać sobie spokój.. trudne to dla mnie.. ;( nadal bardzo ją KOCHAM..!!!
czy jest szansa że ją kiedyś odzyskam..?? że będzie jej mnie brakować..??
Zawsze mi mówiła że byłem dla niej wyjątkowy.. nawet przed tym jak byliśmy razem.. I że jestem jej Wielką Miłością..
Pragnę dodać, że w środę ze mną zerwała a we wtorek mi powiedziała przed pracą że ustalili z tym jej kolegą że będą przyjaciółmi.. i że nie mam się czym martwić.. ;( wystarczyły mu 2 dni by zmieniła zdanie..??
Proszę.. pomóżcie.. czy kiedyś jeszcze będzie szansa na to byśmy do siebie wrócili.. jak się wyszaleje..?? Wszyscy znajomi widzieli Nas już na ślubnym kobiercu.. ;((
wszyscy w kółko mi powtarzają, że poczuła niezależność finansową dla tego nie byłem jej już potrzebny.. i się mnie pozbyła..
Lecz ja naprawdę nie wierzę, że ona coś takiego mogła by zrobić i że była ze mną tylko dla pieniędzy.. ;(( to jest chore.. ;((
był ktoś w podobnej sytuacji..?? czekam za Waszą pomocą..
Podobne tematy
Arku znak zodiaku nijak się ma do tego.
Dziewczyna sam napisałes - 3 lata młodsza. Znajomi zle mówią ponieważ z tego można wysnuć wniosek ze wszystkie panny lecą na kasę co jest bzdurą.
Piszesz że nie dostawałeś sygnałów- ja znalazłam je w Twoim poscie. Skoro przestała mieć czas, zmieniła swoje zachowanie- to juz jest sygnał ze coś jest nie tak. Tym bardziej że wiedziałeś ze kręci się koło niej jakis X.
Nie sądze zeby jej powrót Ciebie uszczęśliwił na dłuższą metę- pokazała swoją niedojrzałosc wiec zawsze będzie gwózdek niepewności.
Proszę przyjmij to z godnością, nie staraj sie nawiązać kontaktu, nie płacz znajomym w mankiet. Staraj się wyrzyć na sporcie i na forum.
to przez pracę nie miała dla mnie czasu.. jak wracała o późnej godzinie..
ale w weekend znowu było cudownie.. i nic nie pokazywała że po 3 dniach przewróci moje życie do góry nogami..
jej powrót mnie uszczęśliwi ale jak jej przejdzie.. niech się wyszaleję.. jeżeli jej to jest potrzebne..
marzę o tym byśmy kiedyś wrócili do siebie na stałe..
jak nie znajdzie nikogo lepszego..
i dlatego się zastanawiam czy lepiej było by gdyby kontakt w Naszym przypadku się uciął czy byśmy byli przyjaciółmi?? (bolało by mnie to ale poradziłbym sobie z Tą myślą)
i w jednymi w drugim przypadku byśmy wszystko o sobie wiedzieli, ponieważ takich mamy znajomych..
Najgorsze co może być wg. mnie to tekst: zostańmy przyjaciółmi ( strona pokrzywdzona w tym przypadku Ty Arku będziesz wiedział co robi, od czasu do czasu zaszczyci Ciebie swoją obecnością a Ty będziesz tracił czas i zycie na tą panienkę).
Marz o tym żeby być dla kogoś całym światem i takiej osoby szukaj.
Ona jeśli wróci znów może pozniej się zauroczyć i tak w kółko. A Ty będziesz nieszczęśliwy.
Drogi Arku, przeczytałam Twój post bardzo dokładnie, z tego co piszesz dazysz ją ogromnym uczuciem. Byliście ze sobą przez 3 lata.. tak tak nie krótki okres czasu,ale czy jeżeli faktycznie byłbyś jej jedyną miłością to po 2 tygodniach rozmowy z innym facetem stwierdziłaby że to jednak nie to ?? Dziewczyna jest młoda, jak dla mnie to ona chce być niezależna chce sie bawić i żyć. Tylko to wszystko jest do pewnego czasu, przyjdzie czas że zatęskni za prawdziwym uczuciem , przypomni wszystkie wasze cudowne chwile i coś ją dotknie. a Ty weź sie w garść , nie płacz przed nią, nie błagaj, nie wzbudzaj litości. Czy chciałbyś żeby była z Toba tylko i wyłącznie z litości, może tak po prostu miało być. Wyjdź ze znajomymi, staraj się o tym jak najmniej myśleć.. wiem że łatwo się gada, ale zobaczysz czas zdziała cuda
Wierzę że pokażesz jej klasę, i będziesz twardy. Ona wie że ma Cię na wyciągniecię ręki nie podtrzymuj jej w tym przekonaniu, i nie daj jej takiej satysfakcji.
Rownież z tego co piszesz miała u Ciebie wszystko co chciała. Więc jak dla mnie to tylko kwestia czasu kiedy do Ciebie znów wróci.Jedno pytanie czy ty sie dasz tak znów wykorzystywać ?? PRzemyśl wszystko zobacz że jeżeli 2 dni przed rozstaniem udawała kochająca dziewczynę , to co w jej zachowaniu i uczuciach było szczere ??? Czy może to wszystko było kłamstwem. Ochłoń, spróbuj się na chwile nad tym zastanowić. Zacznij czas organizować bez niej, żyj dla siebie ty również jesteś młody i również możesz być SZCZERZE i PRAWDZIWIE kochany !! buzi ;*
heheh nie nie. Żadni przyjaciele. Słuchaj jeżeli ona Cie nie kocha to Ty będziesz mimowolnie pisał o tym co czujesz do niej , będziesz jej okazywał uczucia. W jednym wielkim skrócie ty sie bedziesz męczył a ona będzie mieć to w d****. Narazie co by było najlepsze urwij kontakt . Ty masz swoje życie ona swoje. Nie ma już tutaj czasu i miejsca na sentymenty. Ona miała w głowie jakieś sentymenty i smutek jak mówiła ci że zrywa a ty stałes przed nią ze łzami w oczach ??? Dokładnie. Pytanie retoryczne. Nie ma takiej przyjaźni przynajmniej nie teraz
7 2010-08-30 17:26:01 Ostatnio edytowany przez black1977 (2010-08-30 17:31:02)
jeśli kochasz to się przygotuj bo nie będzie lekko
widzisz, to że ty ją kochasz widać, ale czy ona kochała ciebie - nie wiem, pojawiają się w twojej historii znaki: brak łzy przy rozstaniu, to że lubiła się bawić facetami (przemyśl to sobie) - bo miłość ma sens tylko wtedy gdy działa w dwie strony
jeśli jednak wierzysz, że cię kochała i jesteś dla tej miłości poświęcić trochę sił
to jedyne co możesz teraz zrobić to czekać
czas bezlitośnie weryfikuje zarówno twoje myśli jak i jej wyobrażenia o nowym chłopaku
ale to może potrwać rok, dwa - jeśli jesteś gotowy je zaryzykować dla niej twoje życie
może masz rację
ale musisz być świadomy, ze możesz jej też nie mieć
może nie wrócić
a może wrócić i po dwóch latach odejść
może wróćić i po paru latach ty możesz odejść
a może wrócić i możecie być razem na zawsze
ale ty musisz mieć ŚWIADOMOŚĆ, że każda z tych opcji jest możliwa
jeśli chcesz o nią walczyć to jest tylko jedna droga
i jest bardzo trudna
otóż: nie powinieneś walczyć o nią tylko o siebie
widzisz, ja przeczytałem miliony historii stron poświęconych takim problemom i jestem chyba nieźle wyedukowany
ona odeszła bo coś zafrapowało ją mocniej niż ty (a jest na tyle młoda, że jeszcze nie wie czego chce i co jest ważne w życiu, i co więcej może odkryć że twoje priorytety nie są tożsame z jej) a ty musisz być gotowy na taką ewentualność
rada: czekaj i żyj
nie leż, nie skoml, nie marudź
tylko zaciskaj zęby i korzystaj z uroku czegoś co nazywamy życiem
sport, sztuka, języki, taniec, wyjazdy, praca, są miliardy możliwości
znajdź sobie pasję i ją rozwijaj (im więcej tym lepiej)
stań się bardziej kompletny, bardziej ciekawy, to wzmocni twoją pewność siebie i sprawi że poradzisz sobie niezależnie od tego co stanie się z twoim życiem (samotność, ona, inna ona)
problem takich miłości jak twoja jest jeden poświęcasz wszystko dla drugiej osoby, a to zawsze prowadzi do katastrofy
bo nie można żyć dla kogoś, trzeba żyć dla siebie
i żyć tak żeby inni chcieli w twoim życiu uczestniczyć, a jeśli będziesz miał ciekawe życie wierz mi chętnych nie zabraknie
a ją traktuj dobrze, nie ma powodu, mimo tego że odeszła do innego, byś traktował ją źle
bądź uprzejmy, sympatyczny, ale polecam też postawić pewną granicę
nie lataj jak idiota bo ona akurat ma na to ochotę
musisz być niezależny, czy z nią czy osobno
mieć swoje zdanie, nie bać się go wyrażać (bo a nuż ona się obrazi, albo będzie jej przykro)
i jeszcze jedno idź za swoim sercem, ono cię poprowadzi po miłość po naukę po cokolwiek, i tak nie można iść inaczej, a ludzie słuchaj co mówią i wyciągaj wnioski dla siebie, ale nie ślepo, bo wielu ludzi ocenia twoją sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń, a to jest moim zdaniem głupota, bo każdy związek jest inny, są pewne podobieństwa ale to tylko jest prawdopodobieństwo większe lub mniejsze,
pewności jak będzie nie ma nigdy
wiele pracy i wiele dni przed tobą
może ci się uda sprawić, że wróci
tego nie wiem
ale wiem, że jeśli zrobisz to co napisałem powyżej
na pewno sprawisz, że będziesz cudownym człowiekiem
wszystkiego dobrego
Przyjaźń między wami na pewno nie wyjdzie, bo to nie będzie przyjaźń. Jedna strona będzie zawsze czuła coś więcej i to niestety będziesz Ty. Szkoda Twojego czasu. powiem ci z doświadczenia, że ja byłam z facetem też prawie 3 lata. Zostawił mnie w tym czasie 3 razy, a ja za każdym razem modliłam się żeby wrócił, a jak wracał to wiedziałam, że teraz już na pewno będzie ok, że się uda, ale on odchodził znów. I teraz też odszedł 4 raz. i za każdym bolało tak samo. Myślę że tutaj mogłoby być podobnie. Wiem, że kochasz i że cierpisz i teraz przeżywasz katorgi. Niestety one szybko nie ustąpią, ale musisz to jakoś w sobie przecierpieć. Może to nie było to, może ona faktycznie nie była gotowa. Musisz to uszanować. Niestety myślę, że wiele ludzi w ciągu swojego życia uważa, że spotkało miłość tą jedyną, a potem się rozstają i spotykają następną. Na razie nie dopuszczasz do siebie takich myśli. Wiem. I masz do tego prawo. Masz prawo płakać i być zły, ale z czasem sam zauważysz, że to minie. A czemu ona się nie odzywa? Jak ktoś odchodzi to nie po to żeby sms-esować czy podziwiać fotki na nk, tylko żeby odejść.
Zostaw to, jak sama zatęskni to zna numer. Powodzenia. trzymam kciuki za każdy kolejny (niestety bolesny) dzień.
Powiem Wam tak..
Jej Miłości zawsze byłem pewny.. Miłości na dłuższą metę nie da się udawać.. nie przez 3 lata.. Tez dla mnie robiła dużo, nie mówię że nie.. Po prostu czuła się na uwięzi.. Powoli ale bardzo boleśnie zaczyna wszystko do mnie docierać.. cały ten tydzień, minął mi jak w transie.. nie byłem na to gotowy..
Jak zaczynaliśmy miała piętnaście i pół roku.. ja niecałe dziewiętnaście.. i tak naprawdę bez przerwy okazywaliśmy sobie Miłość, nie było żadnych wątpliwości. Może za wcześnie zaczęliśmy..?? Myślę, że tak.. ale tak często mnie utwierdzała w przekonaniu, że jestem dla niej kimś wyjątkowym, że naprawdę uwierzyłem że mimo, że tak wcześnie zaczęliśmy to możemy być już razem na dobre i na złe do samego końca.. tak jak pisałem wyznawała mi że nie mam się o co bać, jeszcze dzień przed końcem.. i wiem że to było pod wpływem impulsu.. czegoś nowego.. chęci niezależności..
ja zawsze byłem cichy, wierny i nieśmiały w stosunku do kobiet.. taki mam charakter.. tym bardziej byłem dumny z siebie i bardzo szczęśliwy że zdobyłem taką Piękną dziewczynę..
Ona jest moim przeciwieństwem.. Szalona, komunikatywna dla każdego.. no i niestety wie o tym że wielu facetom się podoba.. i nie boi się tego wykorzystać.. Osobowość typu, że ją się nienawidzi bądź uwielbia.
Dla zainteresowanych.. obydwoje mieszkamy w Poznaniu- Ja Piątkowo ona Dębiec jakieś 16 km.. tę trasę pokonałem pieszo po tym jak mi powiedziała The End. wróciłem do domu o 4.. a tego dnia spałem tylko parę godzin.. nie wiedziałem że jestem taki wytrzymały..
Ale nie do tego dążyłem.. nie poznaliśmy się w Poznaniu.. tylko na działce.. mamy domki obok siebie.. i chcąc nie chcąc będziemy się spotykać.. Rodzice Nasi też się dobrze znają.. A My nim zaczęliśmy być razem, znaliśmy już się parę lat. No i nic nie zapowiadało takiego trzęsienia. Dlatego tak trudno mi się pozbierać.. Mimo że mam 23 lata Ona 19 to od kiedy pamiętam była blisko mnie, i wszyscy Nam powtarzali że jesteśmy sobie przeznaczeni.. i jak tu wierzyć w przeznaczenie..?? Zrobię tak jak radzicie.. Nie będę się na razie prosił o nic.. mój nr ma..
Prawda jest taka i wszyscy mi to powtarzali że źle robię, że jestem takim altruistą.. Jej dobro było dla mnie najważniejsze.. A ja przez 3 lata nikogo nie słuchałem.. Uważałem że nic nie potrzebuję, bo co najważniejsze, było przy mnie..
Może faktycznie czas, by zająć się sobą.. Może jeszcze jakoś się ułoży.. Bardzo chciałbym.. Wszyscy mi też powtarzali że głupotą jest to bym pisał, dzwonił jak mnie to wszystko boli, jaka jest dla mnie ważna i czemu tak się stało.. Ona jest w takim okresie i w zaawansowanym stadium uwielbienia tego gościa że i tak to co bym jej napisał to jak grochem o ścianę.. i wyszedł bym na mięczaka a nie o to chodzi..
Swoją drogą.. ciekawe co myśli ten gość o niej.. Non stop zarzekała się, że ma sobie dać spokój bo jest szczęśliwa i że mogą być przyjaciółmi a parę dni później mnie dla niego zostawiła.. Widać że mu zależało.. i się zastanawiam czy dlatego że naprawdę coś mocnego dla niej poczuł..?? ;( ehh..
Co by nie było.. Bardzo Wam wszystkim dziękuję, za zainteresowanie moim przypadkiem.. Nawet nie wiecie jak mi pomagacie.. ![]()
jak coś się wydarzy to na pewno Was wszystkich poinformuję..
Ps. nigdy nie przypuszczałem że w takim forum, czynnie będę brać udział.. ale naprawdę nie żałuję.. Dobrze mi zrobiło, że ktoś trzeźwo na to spojrzy i wypowie swoje zdanie.. bez żadnych uprzedzeń itp.
wczoraj mi napisała, że chciałaby się spotkać.. Mi wszystko wytłumaczyć.. czemu tak się stało.. Wie że bardzo mnie zraniła.. że mnie przeprasza, ale nie wiedziała jak inaczej to zrobić..
odpisałem jej że niestety nie jest to dobry termin na spotkanie.. że nie jestem gotowy..
Nie chce mi się słuchać wytłumaczeń typu, że tak czuła że to było silniejsze od niej, że chce spróbować czegoś innego, że dostała impuls w postacie tego gościa..
spytała mi się też czy traktuję ją jak materialistkę i dziwkę, ponieważ mój przyjaciel dosadnie jej napisał co o tym wszystkim myśli, że patrząc obiektywnie na to wszystko jego zdaniem tak to wygląda.. Odpisałem jej że nie.. że mam nadzieję że się nie zmieni.. No chyba że w jednej kwestii, czyli przywiązania i nie robienia takich numerów.. Mimo, że na to potrzeba dużo czasu..
mam takie pytanie.. jak zaproponuje spotkanie w późniejszym terminie, to jak mam mówić.. co jej powiedzieć na to wszystko, co było, jest i będzie.. Bo jestem pewien, że to jak ja bym to widział, to dla większości z Was, byłby straszny błąd.. Dlatego chciałbym jeszcze raz prosić Was o radę, ponieważ chcę się odpowiednio nastroić na tę rozmowę, by dać jej do zrozumienia ale z drugiej strony by nie zamykać za sobą drzwi z trzaskiem na przyszłość.. by, w momencie gdy zmieni swoje podejście do paru spraw były one lekko uchylone dla Nas..
Mimo że pisze nie mi, ale kumplowi, że nie ma takiej możliwości by była ze mną i że nie chce ze mną być, to wiem już po tym wszystkim że nie można być w życiu tak naprawdę niczego pewien na 100% co jej zresztą wczoraj napisałem a Ona potwierdziła.. Wiem że pisze tak, bo nie ma na to wszystko już żadnych argumentów, a Ona jest osobą, która zawsze chce mieć ostatnie zdanie i nie da sobie powiedzieć itp.
Wiem też , że przy problemach i historiach innych osób, które tutaj na forum też czytałem.. Mój problem ma mniejsze znaczenie.. Ale mam nadzieję że mnie nie zostawicie z tym wszystkim..
Bzdury, ludzie to mają pomysły na rzeczowe spojrzenia na innych. Arek87, nie daj sobie wcisnąć, że to źle, iż byłeś altruistą - byłeś sobą, miałeś związe i starałeś się o niego najmocniej jak potrafiłeś, to sie naprawdę liczy. Kochałeś więc dbałeś. Nikt i nic nie zabierze Ci wszystkich dobrych chwil które razem przeżyliście, bądź wdzięczny za to. Nie tłumacz sobie też że pisanie do niej pokazałoby, że jesteś mięczakiem. To naturalne że ciągnie Cię do tego by mieć z nią kontakt, ale jednak bądź twardy. Jeśli Twoja miłość przetrwa, będzie stopniowo wygasałą, może nawet do końca życia bedziesz ją kochał jakąś cząstką siebie. Może to co do niej czujesz jest taką miłością, o której mogą jedynie marzyć. Możliwe że ona chce CI pomóc zrozumieć swoje kroki, ze szczerego serca, ale czy to coś zmieni, że ona odebrała Ci siebie, w momencie gdy myslała o nim. Pewny jesteś że rozdapywanie tego coś zmieni. Wątpie, dołozy wiecej szczegółów które Cię zdołują. Gdy Ci powie że nie pasowało jej to czy tamto, zaczniesz ją zapewniać że to mozna zmienić, że świat przewrócisz do góry nogami i zapewne tak byś był w stanie to zrobić. Ale są nikłe szanse by takie oświadczenia przekonały ją do czegokolwiek. Ona równie dobrze może chcieć sama dla własnegos sumienia przedsawić CI swój punkt widzenia, co jest bardziej prawdopodobne, by uciszyć własne wewnętrzne wątpliwości. Dalczego tak myślę, bo sam wcześniej napisałeś że gdy w sobotę sie widzieliście, ona juz wtedy myślała i wyobrażała sobie jak to będzie bez Ciebie. Nie idź na spotkanie. Jeśli już nie wytrzymasz, to idźcie do publicznego miejsca, gdzieś gdzie nie będziecie sami. jest kilka powodów dlaczego tak a nie inaczej. Przyjaciel który do niej tak napisał, powinien dostać od Ciebie opieprz, za to co zrobił, ale po wszystkim powinieneś postawić mu piwo, za samo to że trzymał Twoją stronę. Nie potrzebujesz zamykać za sobą drzewi przez rozmowę, ona Ci przecież przycieła palce tymi drzwiami. Teraz chce je jedynie uchylić , a gdy ty zabierzesz ręce trześci Ci nimi przed oczami. ONA zdecydowała. To dobra chwial byś Ty miał w końcu ostatnie zdanie na to wszstko - nie wiem czy wchodzenie na ambicje coś da, ale nie daj się sprowokować.
U mężczyzny wdzięczność za minione rozkosze jest wieczna. Dla was, kobiet, mężczyzna, któregoście kochały, jest niczym.
Wszyscy do okoła mówili że Wam pisana jest wspolna przyszłość, że bycie ze sobą to Wasze przeznaczenie. Tak jest coś takiego jak przeznaczenie, ale oni nie mają pojącia o tym. W życiu nie trafiają się rzeczy, które byśmy chcieli by się trafiły, natomiast są takie jakie nam życie przyniesie. Wyobraź sobie co by było gdybyście zgodnie z jakimśtam wydumanym przeznaczeniem byli ze sobą przez pare lat, potem ślub, a potem ten trzeci>? Jaki wtedy by był ból, może to dobrze że teraz Wam się to zdarzyło , gdy nie wiążą Was jakieś zobowiązania. Widać ta jej miłość nie była ta, którą powiedzie ją przed ołtarz. Skoro tak łatwo poświęciła ją dla zauroczenia, w przyszłości mogaby to zrobić równie łatwo.
Horacy Safrin
Zapoznajemy się z kobietą w ciągu kilku chwil, poznajemy ją bliżej w ciągu kilku lat, ale dopiero zrywając z nią - poznajemy ją naprawde.
A co Ty będziesz z tego miał, będziesz silniejszy. Tak bądź dla niej miły , ale na swoich warunkach. Ona chce nadal ukształtować Cię na własne potrzeby, ale czy teraz ma jeszcze do tego prawo. Jeśli wróci, czego CI życzę, bo być może to jedynie zauroczenie, to wiedz że pozwolisz wrócić kobiecie, której zauroczenie na 100% nie skończyło się jedynie na czułych słókach i objęciach, zdajesz sobie z tego sprawę?
Ona ma prawo być z innym i decydować z kim chce być, ostatecznie nie potraktowała Cię najgorzej, może nie umiała zrwyać, w końcu nie miała doświadczenia, zatem nie myśl o niej źle. To też pewnie była trudna dla niej decyzja, może to Ty sobie zdajesz z większych konsekwencji obecnego stanu rzeczy, ale wcale tak nie musi być. Może to ona w kóncu otworzyła oczy na świat i dostrzegła że jej świat się na Tobie nie musi kończyć. To boli, wiem tak strasznie boli że nie wiadomo co ze sobą zrobić. Ale wiedz, że ona tego bólu nie czuje, a zapewniam CIę , że rozmowa z nią sprowadzi na Ciebie jeszcze więcej cierpienia. Może za jakiś czas tak. Jeśli się poddasz i będziesz z nią rozmawiać, pozwól jej mówić nic więcej. Jak z siebie zaczniesz wyrzucać to co czujesz dowiesz się znacznie mniej. Ona chce się wyspowiadać, zna Twoje uczucia a w obecnej sytuacji, ona nawet nie poczuje, nie mówiąc o zrozumieniu Twojego bólu.
Chyba Dunkis lekko przesadzasz. Myślisz, że laska które odeszła po 3latach nic nie czuje. Nam też się wydaje, że jak chłopak zrywa to też nic nie czuje,a to nie prawda. Każdy przezywa na swój sposób i rękę sobie dam uciąć, że też jej nie było łatwo. I wcale to nie jest solidarność jajników, a na zerwanie nie ma dobrego sposobu, nie można na to przygotować człowieka. Po prostu się nie da.
Drogi Arku87 cieszę się, że odmówiłeś tego spotkania. Zdecydowanie to dla Ciebie za wcześnie. Aktualnie strasznie cierpisz i pewnie to tylko pogłębiłoby twoją depresję. Ale sam fakt tego, że chciała się z Tobą spotkać właśnie świadczy o tym, że myśli, że wie że Cie zraniła i nie była z Tobą do końca szczera. Ja bym jeszcze z tym poczekała, jak trochę oprzytomniejesz, chociaż powiem ci szczerze, że zawsze takie spotkanie boli. Zapewniam Cie, że przed nim serce będzie ci łomotać jak głupie, będziesz miał sucho w gardle, pusto w głowie i nie będziesz wiedział co zrobić z rękami. Popieram Dunkisa żebyś się za bardzo nie uzewnętrzniał, nie płakał i nie prosił żeby wróciła. Nie warto, a to na pewno nie zmieni jej decyzji. Jedynie może wywołać litość, a tego nie chcemy.
Z tymi uchylonymi drzwiami to bywa różnie, można albo się wślizgnąć albo przyciąć sobie palce.
Widzisz ja sobie palce niemal zmiażdżyłam. Żałuję, chociaż pewnie jakbym nie spróbowała też bym żałowała, no bo może jednak by się udało. Pewnie podświadomie je zostawisz uchylone. Proponuje na siebie nie krzyczeć, nie robić wywodów. Stało się, trudno, już nic tego nie zmieni. Warto rozstać się godnie i móc sobie mówić cześć na ulicy. A czas pokaże co będzie!
Wasze zdania są mimo wszystko podzielone..
A co byście powiedzieli na temat listu..??
gdybym napisał do niej długi list w którym bym ujął wszystko co czuje, myślę i widzę..
przynajmniej wiedziała by co czuję a nie musiał bym się z nią widzieć w najbliższej przyszłości..??
jak myślicie, jak by zareagowała..?? Moim zdaniem mocno by się zdziwiła i może nie teraz z powodu zafascynowania tym jej nowym ale za jakiś czas jak go ponownie przeczyta, może jej dać dużo to do myślenia..
tak bynajmniej sądzę..
jeżeli chociaż ze dwie osoby potwierdzą, że list to dobry pomysł to od razu zabieram się za jego pisanie..
Jakieś sugestie jak ma mniej więcej wyglądać, jak ma być napisany mile widziane.. ![]()
15 2010-09-01 10:18:07 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-09-01 10:21:21)
chomej, zanim zajrzałem tutaj, nie dalej niż dzisiaj rano napisałem coś w innym temacie :
"...Pamiętam, jak pewna dziewczyna zerwała ze mną kilkuletni związek, nie umiała okayzwać uczuć. Spotykała się zazwyczaj ze sporo starszymi od siebie facetami i ukrywała to przed osobami z bliskiego otoczenia, ja byłem w jej wieku, ale widocznie nigdy nie miałem szans - dziś tworzy rodzinę ze swoim byłym nauczycielem z uczelni. Ale to tak na marginesie. Byłem zrozpaczony, poszedłem do sklepu, kupiłem pare flaszek alkoholu, przyniosłem do siebie i co. Powiedziałem sobie, dupa, przez dwie noce ostatnie nie spałem bo tak mnie ściskało w żołądku, że nie myślałem, że zwariuje i co . Guzik. Odwróćiłem się na pięcie od zakupów nie tknąłem ani kropli i pognałem dalej do przodu. Da się , tylko trzeba chcieć. Znaleźć siłe i korzystać z życia. Nie marnować go na rozdrapywanie przeszłości. I nie jestem nie wiadomo kim. Bo myśli o tej osobie jeszcze długo za mną chodziły. Ale po co dalej pić piwo skoro uleciał gaz.....Zatm w zyciu mozna, da się tak zrobić ciach... wystarczy chcieć. "
Zatem wiedz, że ja wiem o czym piszę. Za tamtą dziewczyną strasznie tęskniłem, bo ją mocno kochałem, jakaś cząstka mnie kochała ją przez wiele, wiele lat. Zatem wcale nie uważm, że dziewczyna Arka nic nie czuje. Owszem czuje, ale jeśli zaczeła być z chłopakiem mając 15 lat, teraz inaczej odbiera zapewne swoje dojrzalsz uczucia. Również mogła dojrzeć przez tenczas do innych rzeczy. Nie chciałem o tym pisać wcześniej , bo to może zaboleć autora. On był starszy, gdy podchodził do tego związku, dojrzalej patrzy dziś na swoje uczucia i dojrzalej to robił gdy go zaczynał. Oni znając się z dziecięcych lat kształtowali swoją znajomość również na opinii otoczenia, niestety. Znali się dość długo. Ona mogła uznać, że to taka miłośc z dziecięcych lat, odkryła w sobie kobiecość... albo jeszce coś innego się w niej obudziło. To że sugeruję, by się do niej nie zbliżał, wcale nie ozancza , że przekreślam jej dobrych intencji, ale niestety przewiduję, że właśnie to go może zaboleć. On nic nie wyniesie z tego spotkania, wręcz przeciwnie, może dostać większego kopa. A skoro sa młodymi ludźmi obydwoje, czemu Arek ma brać na siebie cziężar, który spowoduje że trudniej mu będzie dojść do siebie. Arek powiedz jej że jesteś jej wdzięczny, doceniasz jej gest, ale wiesz że to będzie mocno bolało. Że jeżeli JEJ też będzie lżej, niech napisze Ci list, jeśli chce niech się w nim pożegna, nich Ci wytłumaczy, jeśli jej to przyniesie ulgę, ale powiedz jej że Tobie to nie przywróci tego, co Ci zabrała - czyli siebie. Ty - Ty nie musisz pisać listu przecież ona wie co do niej czujesz. To ona podjeła decyzję, o tym i twardo stoi przy swoim. Życz jej powodzenia - to przyniesie Ci ulgę, większą niż sobie wyobrażasz. Twój list upewnił by ją tylko w przekonaniu tego co już o Tobie wie i utrwaliła by się tylko w tym co obecnie zrobiła. Absolutnie nie jesteś w stanie ją zaskoczyć czymkolwiej w liście, gdyż ona sobie wszystko zinterpretuje na swoją korzyść. To juz lepiej sią z nią spotkaj - wtedy będziesz miał większe szanse na wytłumaczenie tego co czujesz. Ale to i tak nic nie da - ona tak niech pisze - Ty absolutnie nie! Ale zapewnij że kochasz, a teraz musisz sobie wszystko poukładać, a nie jesteś pewny swoich reakcji gdy ją spotkasz. Chcesz skomleć jak ją zobaczysz, chcesz by zapamiętała CIe takiego> czy takiego, jakiego pamiętała gdy myślała, że kochasz. Lepiej niech ten obraz nosi w sercu, a nóż właśnie do takiego CIebie zatęskni, gdyby się przekonała, że z tamtym nic nie wyjdzie. Wtedy to ona będzie musiała się postarać by do Ciebie wrócić. W innym wypadku będzie Cię traktowała jak osobę która winna na nią czekać, której to się należy i właściwie nic się nie stało. A przy najbliższej okazji skoczy znów na inny kwiatek, pamiętając o tym że jak jej się nie uda, i nie znajdzie tam czego szuka, to zawsze przyjmiesz ją z otwartymi ramionami bo jesteś ślepo zakochany. Bądź twardy nie dla siebie, ale dla ewentualnych WAS w przyszłości. A jeśli nie, to potem, potem pewnie się kiedyś spotkacie na działce, pogadacie, a Ty ... będziesz chodził struty przez tydzień, albo dwa, bo serce będzie Ci chciało wyskoczyć z piersi. Ale pamiętaj, związku nie da sie zbudwać na miłości jednej osoby - poczytaj inne tematy na tym forum i zobaczysz, że nie jeden raz ludzie dorośli mydlą sobie takim spojrzeniem na świat oczy - tak się nie da. Powodzenia.
Jeśli nie posłuchasz powyższej rady i zdecydujesz sie na list do niej, to nie pytaj nas o to co pisać, podpowie Ci to serce, my no cóż... nie znamy Was.