Kilka lat temu miałam romans przez jakis czas , mąż nie odszedł ode mnie zewzgledu na dzieci -- mamy 2 córki.Próbowalismy cos z tego zwiazku jeszcze pozbierać -- jednak to ja nie umiałam sie do niego tak naprawde zmusić . Od 4 lat nie sypiamy ze sobą . teraz dowiedziałam sie , że ma kochanke i ząda ode mnie rozwodu . Czy mam szansę na orzeczenie rozwodu z jego winy biorąc pod uwagę moją przeszłosc i wspomniany romans. ???
1 2010-08-27 10:21:38 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-08-27 10:29:56)
Podobne tematy
Podejrzewam, że gdy złożysz wniosek o rozwód z jego winy to Twój mąż napewno w sądzie wspomni o Twoim romansie i może nawet uznać, ze on był przyczyną powolnego rozpadu Waszego małżeństwa. Tak więc mnie się wydaje, ze najlepszym rozwiązaniem będzie rozwód bez orzekania o winie.
Jezeli twój mąż ma jakieś dowody dotyczące twojego romansu to będziesz musiała wystapic o rozwód bez orzekania o winie, mogą to być nawet jakieś smsy przepisane z twojego telefonu od kochanka, niestety takie dowody uznaje sąd.
Nie ma tego typu dowodów ponieważ to było juz dawno a on wtedy nalegał byśmy pozostali razem . Nastomiast ma świadków w postaci rodziny i naszych wspólnych zanjomych , którzy dobrze wiedzieli o naszej sytuacji. Ja wtedy nie zaprzeczałam ,że miałam romans i oni o tym doskonale wiedzą . Czy ich zeznanaia sa dla sądu dowodem ?
Ich zeznania są ważne w procesie sądowym, ale czy zdecydują o wyniku rozprawy to ja nie orientuję się w tym zabardzo. A może jakiegoś prawnika zapytasz? I dlaczego tak bardzo Ci zależy na jego winie?
chciałbym ci coś powiedzieć/napisać
miałaś romans
potem chcieliście razem ratować wasz związek (bardziej on niż ty, przynajmniej z tego co piszesz)
ale, jak sama mówisz nie umiałaś się do niego "zmusić"
i chcesz wystąpić o rozwód z jego winy?
może właśnie dlatego znalazł sobie kogoś kto jest z nim dla samej chęci bycia, bez zmuszania, tak po prostu
co prawda nie popieram, że prędzej z tobą się nie rozstał, ale potrafię go zrozumieć
moim zdaniem nie ma znaczenia czy on ma dowody, czy nie, potrafisz po tym co napisałaś stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie,
że to z jego winy wam się nie udało być razem,
świat stoi na głowie, naprawdę
dzisiaj już chyba nie ma czegoś takiego jak moralność, jest tylko wszędobylski egoizm by być na siłę szczęśliwym i tętno w głowie JA JA JA się tylko liczę
a szczęście rodzi się tam gdzie egoizm nigdy nie zdoła dotrzeć
ale to tylko moja opinia, więc nie musisz naprawdę się nią przejmować
I dlaczego tak bardzo Ci zależy na jego winie?
Zastanawiam się nad tym samym. Najpierw zdradzasz swojego męża, niszczysz zaufanie między Wami i - co nie jest wcale dziwne - gdy już tylko na papierze jesteście razem, a on odwdzięcza Ci się pięknym za nadobne chcesz, żeby wina spoczęła na nim?
Mogę zrozumieć bite czy maltretowane kobiety, którym zależy na rozwodzie z orzeczeniem o winie. Ale w sytuacjach, w których nie dochodziło do żadnych drastycznych zajść, w których ba, ma się jakiś udział w rozpadzie związku, a jeszcze do tego ma się dzieci - wtedy rozwód z orzeczeniem o winie przedłuża cały rozwód o dobry rok, jeśli nie dłużej i najczęściej do cna pozbawia obu stron choćby odrobiny szacunku.
Jesteś pewna, że chcesz wywlekać Wasze małżeńskie brudy, że chcesz wplątywać znajomych w opowiadanie w sądzie o tym, co się działo? Bo ile bym par, które przez to przeszły nie wspominała, wszystkie straciły nie tylko szacunek, ale i często znajomych. Zastanów się nad tym, bo mało kto chce uczestniczyć w czyimś rozwodzie.
Zgadzam się z poprzednikiem, trzeba odpowiadać za swoje czyny. Ty też przyczyniłaś się do rozpadu waszego związku, więc nie możesz obarczac go winą w sądzie.
Ty miałaś romans, on chciał walczyć Ty ochoty nie miałaś, on znalazł inną i chce odejść a Ty chcesz jeszcze oskarżać go o rozpad małżeństwa? kobieto miej godność! sama zdradzałaś więc jesteście kwita i teraz chcesz zgrywać pokrzywdzoną? rozwód bez orzeczenia bierz i tyle, czysta nie byłaś więc nie masz prawa wyskakiwać teraz z orzeczeniem o winie męża bo sama wierna nie byłaś!
jak chcesz to bierz sprawę z orzeczeniem ale żebyś się nie zdziwiła jak to Ty zostaniesz uznana za winną, bo tak w rzeczywistości jest, bo to Ty zniszczyłaś wasz związek a mąż go tylko pochował wchodząc w związek z inną.
Ty pierwsza zdradziłaś,a teraz chcesz spędzić wine na męża o rozpad związku...nie powinnaś tak postępować...nie lepiej rozstać się bez orzekania o winie,nie wywlekać publicznie waszych brudów,bo po co?I nie wiń tylko męża,za to co się stało.
alice33 a dlaczego w Twojej sytuacji chcesz orzeczenia jego winy? Bo podłamał Twoje kobiece ego ,ze nie jestes jedyna ,że innej moze ofiarować to czym ty wzgardziłaś?
Zdradziąłaś,daliście bądź on dał Ci szansę nie wykorzystałaś jej sama piszesz,ze nie umiałaś juz się zmusić ,sama to rozwaliłaś.Wszystko ma swoje granice nawet uczucie.
Wzgardziłaś jego uczuciami pozwól by był szczęsliwyz kims kto go docenia ,a nie z kimś kto sie nawet zmusic nie potrafi dla dobra dziecka.jak dla mnie wina bardziej z Twojej strony.
Hmm... w świetle prawa masz duże szanse na orzeczenie rozwodu z jego winy, on Ci przebaczył i żyliście razem-istniały co najmniej dwie więzi gospodarcza i uczuciowa, bo fizyczna piszesz, że nie, chociaż może częściowo też była. Teraz za rozpad pożycia odpowiada on. Należy się jednak zastanowić, czy faktycznie rozwód z jego winy jest dla Ciebie niezbędny-przede wszystkim pod względem finansowym. Jeśli nie, to lepiej się w to nie bawić, trwa długo i przynosi mnóstwo bólu i cierpienia.