Pare dni temu doszlo miedzy mna a moim facetem z ktorym jestem 2lata do wymiany slow bo sie wydarl na mnie bez powodu zwrocilam mu uwage aby tak sie nie zachowywal bo mnie rani i okazuje mi tym samym brak szacunku a on zamiast to przemyslec to sie obrazil na mnie.Od tego incydentu minelo pare dni on milczy,nie dzwoni,nie pisze, Ja milcze bo nie czuje sie winna wrecz odwrotnie urazona.Zawsze i za kazdym razem za swoje zle zachowanie wini mnie,a nie ma ku temu zadnych powodow,czyzby chcial tym milczeniem i obojetnoscia mnie ukarac aby sam oczyscic sie z winy.Meczy mnie ta sytuacja i nie bardzo wiem co mam robic?
Odezwac sie do niego pierwsza?Przeprosic?Czy czekac az sam sie odezwie?
Pozdrawiam..
Podobne tematy
Porozmawiaj z nim. Wytłumacz jak się czujesz, co Cię trapi i boli w jego zachowaniu.
Bardzo niegrzeczne jest to z jego strony, że obraca kota ogonem i całą
winę zwala na Ciebie. Na Twoim miejscu zastanowiłabym się poważnie czy jest sens
być z takim człowiekiem.
dokladnie zastanow sie czy bycie z nim ma sens
Ale najpierw porozmawiaj z nim powaznie powiedz ze takim zachowaniem Cie rani
mozesz sie pierwsza odezwac ale powiedz mu ze chcesz z nim dojsc do porozumienia i ze nie chcesz zeby takie sytuacje sie powtazaly, powiedz ze jesli Cie kocha powinien zmienic swoje zachowanie.
Jesli jednak dalej taki bedzie to zastanow sie czy dalej to ciagnac bo po co masz cierpiec przez faceta...
Skarbus - to bardzo ważny moment Waszego związku. Jeśli nie okażesz się teraz odpowiednio twarda - to może być początek Twojej roli popychadła w związku.
Za co chcesz przepraszać, jeśli jesteś pewna, że nie było tam Twojej winy?
Odezwać się pierwsza możesz, ale musisz się do tej rozmowy przygotować. Nie możesz się płaszczyć, przepraszać ani udawać, że nic się nie stało. Nie jesteś nastolatką i Twoja siła w dojrzałym podejściu do sprawy. Zadzwoń do niego, zapytaj jak dalej widzi Wasz związek. Wytłumacz mu, że jego reakcja Cię zraniła a jego zachowanie po tym incydencie podważa Twoją wiarę w to, że możesz traktować go poważnie. Słuchaj co ma Ci do powiedzenia i do tego dopasuj swoje reakcje. Nie wychodź z propozycją zgody! Ale to wszystko ma sens tylko wtedy jeśli obiektywnie uznajesz, że całe zajście było z jego winy a jego reakcja nieuzasadniona.
Zgadzam się z Vinngą, ostatnią rzeczą jaką powinnaś teraz zrobić to brać winę na siebie (ale musisz sumiennie przemyśleć czy aby na pewno się do tej sytuacji jednak nie przyczyniłaś). Jeśli Ci z tym źle powiedz o tym, nikt tego przecież za Ciebie nie zrobi i nie licz, że facet sam się domyśli, ani tym bardziej, że tak łatwo będzie chciał przyznać się do błędu. Ja myślę, że to nie ten typ. Tak, masz rację, bardzo często takie zachowania mają na celu zagłuszenie poczucia winy. No cóż, niektórzy ludzie tak mają, że nie potrafią przeprosić, przyznać się do błędu, bo w ich pojęciu będzie to ujmą na honorze. Prawda jest jednak taka, że w dobrym związku nie ma miejsca na fałszywą dumę, w ten sposób zrozumienia i dobrych relacji nie sposób zbudować, a zrozumienie tego jest bardzo dużym krokiem do przodu.
Tak jestem pewna ze klotnia nie powstala z mojej winy ale moze napisze i same ocenicie czy faktycznie nie ma w tym mojej winy
Zaczelo sie od tego ze jak rozmawialismy przez telefon to przyszedl do niego kolega,rozmawiali o pracy itp..
Chwile pozniej kolega wyszedl a on mi powiedzial ze zadzwoni do mnie tak za 15-20min,gdy zapytalam czemu?powiedzial ze zaraz ten kolega bedzie do niego dzwonil bo musi mu cos powiedziec,zdziwiłam sie i mu powiedzialam ze dopiero co wyszedl od niego wiec czemu mu nie mogl tego powiedziec jak byl.
Na co on mi odpowiedzial ze musi cos sprawdzic mu i oddzwonic wiec powiedzialam dobrze ale z usmiechem na twarzy zartobliwie powiedzialam nazwijmy to ze bedzie do Ciebie dzwoinil Marek.
Oczywiscie nic zlego nie mialam na mysli zartujac.
A on sie wydarl na mnie mowiac ze Ja mu nie dam na chleb,itp.
Gdy mu powiedzialam ze nie podoba mi sie jego zachowanie wobec mnie zeby przestal juz mi ublizac to stwierdzil ze to jest moja wina ze tak sie zachowuje wobec mnie,to mu powiedzialam tylko ze jest nienormalny i ze dobra skoro czeka na telefon od kolegi to zeby sie rozlaczyl i tak tez zrobil.
Ale tak mnie to zabolalo ze juz nie mialam ochoty z nim rozmawiac w sumie juz nie chcialam aby oddzwanial do mnie po rozmowie z kolega bo wiedzialam ze ten temat bedzie znowu poruszany.Wiec mu napisalam ze ide sie kapac bo nie zamierzam dluzej tolerowac jego zachowania,ze bark szacunku i jego cynizm zapewne mnie do niego nie przyciaga.
I od tamtej pory zamilkl i sie nie odzywa.
to po prostu zadzwon do niego i zapytaj dlaczego sie nie odzywa i jak dlugo ma to zamiar jeszcze ciagnac. Jesli bedzie obojetny wobec Ciebie to mu powiedz ze zastanawiasz sie czy ma to sens dalej ciagnac skoro on taki jest wobec Ciebie. wdedy sie dowiesz na czym stoisz zobaczysz jak zareaguje i czy mu dalej zalezy...
Nie, nie, nie! Nie możesz z siebie robić blondynki i udawać, że nie wiesz o co chodzi! Niby nie ma tu Twojej winy faktycznie, jest jednak moment nieporozumienia - głupota, która urasta do rangi wielkiego problemu.
Zadzwoń i zapytaj, dlaczego tak ostro zareagował na Twój żart. Powiedz, że nie chciałaś go obrazić, że to był żart, że nie spodziewałaś się, że tak go to ubodzie. Ale bądź stanowcza i konkretna - żadnego płaszczenia, sensowna rozmowa na temat co Ty czujesz i on zamierza dalej. On musi mieć świadomość tego, że zachował się idiotycznie, że jeśli traktuje Wasz związek poważnie to nie może po kłótni uciekać, chować głowę w piasek, strzelać fochów. Rozwiązaniem problemów jest rozmowa, nie milczenie.
Droga vinnga Ja wiem ze rozmowa wiecej daje jak uniesiona duma ale on raczej chyba o tym nie wie,tym bardziej ze to on mnie zrownal z podloga mowiac zebym go pocalaowala tam gdzie slonce nie dochodzi.
Nie chce sie znizac przed nim i tracic kontroli nad wlasna wartoscia,Ja zdaje sobie sprawe ze trzeba porozmawiac ale tak mysle jesli by mu zalezalo to powinnien sie odezwac i bynajmniej spojrzec na powage sytuacji jasnoscia umyslu ze to on zawinil a nie Ja.
I Do niego nalezy pierwszy krok by powiedziec Przepraszam
Skarbus30---Ja mam ten sam problem z swoim facetem co Ty..
Czytałam Twojego posta i sie nawet zasmiałam bo miałam wrazenie ze albo Twój i mój facet są spokrewnieni z sobą albo mamy tego samego faceta..:)
Mój tez sie obraził na mnie pare dni temu i tez sie nie odzywa owszem napisze "Dzien dobry"i Dobranoc" ale zawsze jeszcze dopisywał do tego Buzka koffuniam Cię..A teraz tylko "Dzien dobry"i Dobranoc" bez tych miłych słów...
Zaznacze tylko ze nie miał powodu aby sie obrazac bo to Ja powinnam byc obrazona na niego a nie odwrotnie...
Ale tak wybrał,,meskiego ego nie przekonasz do własnego błędu..
Nie wiem ile u Ciebie trwają ciche dni z jego strony bo u mnie od poniedziałku.,,to jeszcze nie tak duzo ale mam nadzieje ze mu przejdzie..Tym bardziej ze w sobote mam urodziny to mógł by juz odpuscic sobie i przyznac sie do własnego błędu..
Jego przepraszam było by najlepszym prezentem urodzinowym dla mnie:)
U mnie juz to trwa 1,5 tygodnia i nie daje sobie juz tym rady:(
Wiem bardzo dobrze jak Cię to boli.. wiele razy tak miałam i praktycznie zawsze ulegałam, bo obwiniałam się za to co powiedziałam lub zrobiłam i odzywałam się pierwsza.. za każdym razem kiedy to zrobiłam dostawałam jeszcze opierdziel... albo pytaniem "dlaczego się nie odzywałeś" dostawałam "Ty też milczałaś, Ty też tego nie zrobiłaś." itp.. Bądź stanowcza... postaraj się zajać czymś innym... wiem jakie to trudne.. bo ciągle myślisz o tym kiedy się w końcu odezwie.. On po prostu chce żebyś Ty to zobiła pierwsza, bo będzie miał świetny dowód na to, że Tobie na nim zależy a do tego zobaczy że nie musi się tak bardzo o Ciebie strać, bo wie że Ty i tak wybaczysz .. To jest straszne.. Nie popełnij tego błędu co ja.. Nie chce się odzywać TO NIE !! Zobaczysz że będzie przepraszał... a Ty nie obwiniaj się tym, że za dużo powiedziałaś.. O to chodzi, żeby mówić o tym co nas boli, o tym co nam się nie podoba.. Trzeba problemy rozwiązywać wspólnymi siłami..nie w pojedynke.. On się świetnie bawi, a Ty płaczesz, bo jesteś sama... jest Ci smutno że nie ma Cie z nim...że nie jest przy Tobie.. Okropne..
Wytrzymaj .. proszę Cię.. pokaż mu że kobieta nie jest słaba... wręcz przeciwnie... Musisz być stanowcza.. i nie żałować tego co mowisz
![]()
Wierzę, że się ułoży ![]()
Jeśli się odezwie, weź go na poważną rozmowę.. i wytłumacz co Ci się nie podoba, co Ci przeszkadza.. musicie o tym rozmawiać.. jeżeli będziesz to w sobie ukrywać, to będziesz bardzo nieszczęśliwa ![]()
A jeżeli się nie odezwie (załóżmy jakies kryterium czasowe np. po 2 tygodniach), to Ty do niego zadzwon i powiedz że chcesz się spotkać i porozmawiać o tym co miedzy wami zaszło.
Badź twarda i walcz o swoje, bo zasługujesz na najlesze ![]()
3mam kciuki i czekam na dalszy "pomyślny" ciąg wydarzeń ![]()
POzdrawiam Cię :*
13 2010-09-02 23:14:55 Ostatnio edytowany przez NotAgirlNotYetAwoman (2010-09-02 23:23:51)
No nieźle, to jak widzę, ja też mam podobny problem z facetem... eh
Tylko pomogłyście mi go "sprecyzować". Lidzia ogólnie bardzo mądrze piszesz myślę, choć właśnie to trudne nieodzywać sie pierwszą, bo np. ja to mam tak, że po jakimś incydencie dosłownie buzuję i mam ochotę wylać wszystko z siebie. No ale jakoś tam mi się udaję, np. dziś też miałam taką sytuację z chłopakiem, z którym się spotykam w sumie raz po raz, ale "niby" coś nas tam łączy (szkoda, ze tak musze okreslac to, co miedzy nami eh), otóż:
Mialam dwa tyg jechac z nim na wakacje na tydz., ale sie poklocilismy i pojechal sam, bo stwierdzil, ze ja nie chce, a on nie lubi nikogo namawiac... Potem wciaz mi wypominal, ze nie chcialam z nim jechac. Wrocil i od dwoch tyg sie jeszcze nie spotkalismy. Jak mu mowie, ze to dla mnie dziwne, zeby nie moc znalezc chocby chwili, to pisze (bo sie kontaktujemy na gg, badz smsowo): "Wkrótce/niebawem/niedługo się spotkamy". Dzis mu napisalam: "Co slychac, jak mija dzien?", a on, że "w pracy powoli czas leci, ale po pracy bedzie pracowal u kolegi, wiec bedzie ciekawiej". No i sie wkurzylam, ze dla kolegi ma czas, ma czas u niego pracowac, chce mu sie, ma ochote, a ze mna nie ma chwili by sie spotkac, nawet nic nie proponuje. Napisalam: "To fajnie, tylko smutno, ze z tego, co widze, to Ci wcale nie jestem do szczescia na co dzien potrzebna". No i zamiast mi napisac cos na pocieche, no nie wiem powiedzmy zebym sie nie martwila, bo to jakas wazna praca albo ze wczesniej byl ugadany albo ze kumpel prosil czy cokolwiek, to on mi na to:
"Wyluzuj troszeczkę dziewczynko
"
Po prostu krew mnie zalała, a z nia rozczarowanie, złość, smutek - wszystko naraz
Napisałam mu: "Trzeba było mi na samym początku powiedziec, ze nie chcesz sie angazowac za bardzo. Bo ja mam uczucia i tak sie dziwnie sklada, ze traktuje Cie powaznie. Nawet nie wiesz, jaką mi sprawiles teraz przykrosc tym tekstem. Przegiąłes "troche"".
A on mi na to: "Ja Ciebie tez traktuje powaznie, ale Twoje zachowanie jest nieciekawe..."
Ja: "Wczuj sie troche, to moze zrozumiesz", bo juz nie mialam sily na monologi, ktore z reguly wyglaszam, typu, ze ja mam takie i takie potrzeby, ze mi przykro ze mnie nie riozumie itp itd.
Wiec to on mi walnął tekstem, ale to ja jestem zła. W ogole to znamy sie od dawien dawna i zawsze mi sie podobal, a ja niby mu. Zawsze mialam kogos, i dopiero teraz, po 8 latach moglismy sprobowac ze soba byc. I zauwazylam, ze on chyba nie chce sie angazowac. Na poczatku bylo super, odpowiadala mi taka niezobowiazujaca relacja, on sie relularnie odzywa, ale nie czesto, spotykamy sie sporadycznie w sumie. Niby mielismy razem na wakacje jechac, ale wyszlo jak wyszlo, bo sie postawilam. Najgorsze jest to, ze jeszcze przed wakacajmi bylo naprawde milo, ale gdy ja zaczelam chciec wiecej, to czesciej zaczelam sie frustrowac i zloscic, ze on wcale nie dąży do czestszych spotkan i czesciej zaczelam strzelac fochy. A on nie wykazuje zrozumienia, tylko ostatnio czesto mi zarzuca, ze ja go wciaz krytykuje i wciaz jest cos zle. Widze jak tworzy sie błędne koło. Tylko, że ja nie umiem zaakceptowac tego, ze ktos, kto chcac nie chcac stal mi sie bliski, w relacje z kim sie zaangazowalam, tak rzadko sie ze mna kontaktuje i nie bedzie chyba dobrze z mojej stroby, jesli tak bedzie dalej, bo ja bede wciaz nieszczesliwa i smutna. W ogole on jest takim dziwnym typem, twierdzi, ze lubi spedzac czas sam w zupelnej ciszy, w co w sumie wierze, ale to znaczy, ze w jego zyciu nie ma miejsca dla mnie. Nie lubi tez za duzo rozmawaic, w sumie to my chyba jestemy zupelnie rozni, ale ja sie zauroczylam w tej jego innosci. mialam swego czasu problem, ze z kazdym facetem tworzylam zbyt zależna więz i mi zaimponowal chlopak, ktory ma swoje zycie i twardo stoi na jego strazy, chcialam sie tez od niego nauczyc, ze mozna samemu spedzac czas i byc szczesliwym, no ale teraz jestem nieszczesliwa, bo ja bym chciala z nim, a on tak jakos ucieka od tego, uchyla sie. Moze to wynika z tego, ze znow mnie ciagnie do zaleznosci, a moze on naprawde jest skrajny w Tym swoim zachowaniu niezaleznym i strachu przez zaangazowaniem i utrata niezaleznosci. Wszystko moze wplywac na to ze jest jak jest.
Nie wiem co robic.... mialam napisac tylko o tym ,ze o n zrzuca wine na mnie, a ja wylalam z siebie wszystko...
W ogole to zawsze traktowalam go jako kogos wyjatkowego i zawsze myslalam, ze on mnie tez... w koncu to taka milosc z marzeń szkolnyc h lat, ktora wreszcie moze sie zrealizowac... no ale ost sie przekonalam ze nie jest taki idealny, ze przy kolegach sie nieladnie wobec mnie zachowuje, ze taki chce byc niezalezny, ze nie jestem mu tak potrzebna jak on mi. Nie da sie z nim glebiej pogadac, nie pociesza mnie, nie mam w nim wsparcia. Tylko najgorsze, ze jestem zakochana, pomimo tego wszystkiego - dziewczyny bywaja glupie. Chyba trzyma mnie przy tym uczuciu jakas taka glupia i naiwna mysl, ze on sie wreszcie przede mna otworzy, poznam jego wewnetrzna, glęboko skrywana prawde, bedę tą jedną jedyna której to ofiaruje i bedziemy zyli długo i szczesliwie.... Heh - głupota, nie? Mam do niego sentyment, taki jak sie ma do kogos, kogo zna sie od szkolnych lat, a potem po latach wreszcie mozna razem byc, jak dziecko normalnie mysle, nie?
Moze Wam sie wydawac, ze on jest takim glupim draniem nieojrzalym, no ale wlasnie najgorsze jest to, ze przez te wszystkie lata wykreowalam sobie jego taki idealny obraz, zawsze byl bardzo zasadniczy, powsciagliwy, jak rozmawialismy na gg, jak jeszcze mialam chlopaka, to nasze rozmowy byly bardzo wywazone, takie, ze zaden moj chlopak nie mialby zadnych podstaw, by byc zazdrosnym. Imponowalo mi to w nim, ze taki jest, a teraz sie obawiam, ze on ma jakies w ogole problemy z okazywaniem uczuc. Ale to juz inny problem. Przez kilka ostatnich miesiecy uslyszlama od niego wiele milych slow, co wiem, ze nie jest takie dl niego podobne, by tak mowil, tazke chyba cos dla niego znacze, jednak chyba przerazil sie, ze chce czegos wiecej, go to przerasta i tyle. Tylko przykro, ze jest na tyle niedojrzaly, ze nie umie postawic sie w mojej sytuacji, przyznac ze cos moglo mnie zranic itp. Tak jak dzisaj. Znow to ja jestem zla, to ja krytykuje itp itd. I wiadomo jak to sie skonczy - bedzie mial dosc i zniknie. A ja zostane sama, ze zranionym sercem, potarganą duszą i rozwianymi złudzeniami...
Przepraszam, ze sie tak rozpisalam, ale musialam, jesli komus by sie chcialo, to prosze komentarz tez dla siebie.
Skarbuś a co ty sie przejmujesz, jak zateskni to sie odezwie.A ZA CO TY MIAŁABYŚ GO PRZEPRASZAĆ?! Niech wie z kim ma doczynienia, niech zacznie myśleć nad tym co wyprawia, świat wokół niego się nie kręci, jakdrze japę na ciebie to niech się nie dziwi że ty sie bronisz.Nie dzwon pierwsza, bo to on cie sprowokował do tego że się zdenerwowałaś.
15 2010-09-03 01:52:27 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-03 01:55:14)
NotAgirlNotYetAwoman ja myśle że wasze priorytety sie trochę różnią, owszem on jest zainteresowany tobą, zwiazkiem z tobą ale luźnym, ty za bardzo chyba dałaś mu do zrozumienia że ci na nim zależy, on nie ma juz czego ZDOBYWAĆ.Weź ty dziewczyno zacznij też go olewać, czyli nie okazuj mu jak ci zalezy, faceci lubia zołzowate kobiety w sensie niezależnosci, lubia takie które maja swoje życie, swoje pasje, zainteresowania, potrafia wygospodarować sobie czas i dla swoich przyjaciół a nie uwieszać sie facetowi na szyję i wszędzie chcieć tylko z nim spędzać czas, moze on się trochę dusi? moze za dużą presję na nim wywierasz? Gwarantuje ci jak zaciśniesz zęby i zaczniesz go olewać i okazywać mu mniejsze zainteresowanie ni podejmując tych cieżkich tematów to szybko bedzie twój ![]()
Oni tacy są, ja wiem z własnego doświadczenia wiec posluchaj rady starej kokleżanki ![]()
A co do tego jego "lubie spedzać czas sam , w samotności" to mi kogoś bardzo przypomina, ktoś też mi tak mówił, jak to lubi jeździć na rowerku, bo rower daje mu powera, jak lubi pojechac sobie do lasu, jak lubi cisze i samotność sam ze sobą ...HAHA
)) może to ten sam typ co??? ![]()
Nie okazuj mu jak bardzo ci zalezy na powaznym zwiazku bo on ucieknie od ciebie, on czuje się jakby pod presją, naprawdę.
Jesli nie chcesz przyjać jego warunków to sama zajmij sie swoim zyciem, świat sie nie zawali, życie toczy sie dalej, miej swoje życie dziewczyno, facet ni emoze być numerem jeden w twoim zyciu, bo zawsze bedziesz rozczarowana, masz nauczyć się znaleźć szczęście w sobie, tą pustkę jaka niby jest brak kontkaktu z nim musisz wypełnić sobie sama.
Polecam ksiażkę "dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Sherry Argov , ale naprawdę warto żebyś ją przeczytała, a nawet KONIECZNIE bo jest tam wiele cennych wskazówek i ksiażka ukazuje całą nagą prawdę o relacjach damsko-męskich.Moze to cie troszke nauczy obcować z takimi typami ![]()
16 2010-09-03 15:54:27 Ostatnio edytowany przez NotAgirlNotYetAwoman (2010-09-03 15:59:02)
Dziękuję iskierko77, naprawdę. No masz rację, wiem, znam tą zasadę, że jak przestane sie do niego odzywac i ogolnie zajme sie soba, to on zateskni, juz tak bywalo, ze troche odpuszczalam i wtedy on zaczynal sie bardziej interesowac. Tylko, ze ja chyba nie chce miec faceta, z ktorym trzeba takie gry stosowac. Tak mają chyba faceci, ktorzy cechuja sie wieloma cechami przypisywamymi stereotypowo wlasnie mężczyznom. Ale chyba są tez inni - bardziej wrazliwi, bardziej refleksyjni, ktorzy traktuja kobiete jak czlowieka i ktorych mozna traktowac jak czlowieka, a nie ze kobieta - mezczyzna = dwa rozne , calkiem odmienne swiaty, gierki, zdobywania, walka o wladze, dominacje, eh... Tylko, ze tacy mezczyzni mnie pociągają
((
Zgadzam sie, pewnie juz sie troche przestraszyl, bo ost rzeczywiscie naciskalam sporo, kiedys jakos sie jeszcze powstrzymywalam, ale juz ostatnio nie dalam rady. Jak mi to moj tata dzis pięknie powiedzial: po prostu inaczej rozumiemy relacje miedzy ludźmi i powinnam dac sobie spokoj. Moze wiele w tym prawdy, choc on wlasnie zawsze powtarzal mi, ze wszystko jest mozliwe i wszystko jest do zrealizowania... nie wiem, czy to bedzie koniec, czy nie, nie odzywa sie do mnie narazie, ja do niego tez, nie chce podejmowac pochopnych decyzji, bo juz raz z nim zerwalam i potem zalowalam, wiec dam sobie na wstrzymanie.
problem jeszcze polega na tym, ze dla mnie powazne traktowanie drugiej osoby zaklada wlasnie brak takich roznych gierek, typu, ze ja odpuszcze, to on sie bardziej zainteresuje oraz szczerosc, wiec ostatnio nie balam mu sie mowic, ze mi na nim zalezy, zwlaszcza, ze on czesto wyrazal wątpliwosc w moje powazne traktowanie go i uczucia, jakby domagal sie, bym go zapewnila, ze tak jest. I okazalo sie teraz, ze to wyszlo na zle, w sensie, ze zamiast nas zblizyc do siebie - to oddala... Nie chce przed kims grac, chce byc soba, i jestem bardzo rozczarowana, ze on, jak sie okazuje jest takim stereotypowym samcem, bo naprawde wierzylam, ze gdzies w glebi tkwi w nim po prostu czlowiek ![]()
PS a co do tego, ze to podobny typ, to wiesz, tak samo mi wlasnie mówi o tym rowerku, lesie, ciszy i spokoju :PPP Teraz to juz wysokie prawdopodobienstwo, ze to ten sam typ :PPP
i jeszcze jedno - wydaje mi sie ,ze mezczyznom jest latwiej zyc samemu i to zycie sobie ukladac pod siebie, czerpia najwieksza radosc ze sportu, aktywnosci, spotkan z kumplami. kobiety chyba tak nie maja, im zalezy na bliskosci, odpoczynku powiedzmy, heh - czasem chcialabym byc facetem, bo wydaje mi sie, ze oni są szczesliwsi ![]()
17 2010-09-04 09:08:01 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-04 09:11:13)
NotAgirlNotYetAwoman tu nie chodzi o gierki z twojej strony tylko żebyś zmieniła postawę w stosunku do tego faceta.
Skoro on chce luźnego związku to nie pozostaje ci nic innego jak jego olewać, okazywać mu lekkie olewactwo, przestań go podpytywac co z wami itd bo on tylko sie przestraszy że bardzo poważnie go traktujesz. A jak zobaczy ze go olewasz to wtedy i on zmieni stosunek do ciebie, poprostu graj fair, zacznij żyć swoim zyciem, spotykaj sie z ludźmi, spędzaj czas z nimi, rozwijaj swoje hobby, pokaż samej sobie że BEZ NIEGO TEŻ UMIESZ RADOŚNIE ŻYĆ I WYPEŁNIAĆ SOBIE CZAS I JESTEŚ ZADOWOLONA, UDOWODNIJ TO SAMEJ SOBIE PRZEDE WSZYSTKIM.Nigdy nie uzależniaj swojej radości i pogody ducha od częstotliwości kontaktów z jakimkolwiek facetem, bo zawsze bedziesz rozczarowana z kim byś nie była.Masz pustkę braku faceta wypełniać sama sobie, facet nie moze być wyznacznikiem twojego szczęścia.
A jeśli chodzi o ten rowerek, cisze i las to naprawdę podobieństwo, moze faktycznie to ten sam typ? A skad pochodzi? Bo ten mój (już zresztą ex), z Mazur ![]()
Iskierko77 teraz to normalnie aż mnie ciarki przeszły... Bo mój też, no ale ilu to facetów jest na Mazurach, Mazury mają dużo lasów i wręcz sprzyjają takiemu stylowi bycia
Oby tak było
!!! A jeśli to ten sam???!!!
Masz racje, bardzo mądrze mi piszesz, ja wiem, ze wlasnie mam taki problem z tym uzaleznianiem i trzeba nad tym popracowac dla wlasnego dobra i rozwoju osobistego, no ale to nie proste. Tylko, ze wiesz...z tym okazywaniem lekkiego olewactwa, to dla mnie to juz nie jest wlasnie gra fair, mi sie to wyklucza, to mi wlasnie wyglada na takie gierki. ja ogolnie chyba bardzo serio do zycia podchodze, moze za bardzo, bo mi z tym czesto nie za dobrze, no ale sama widzisz... nie wiem, byc moze on po prostu nie jest dla mnie... wczoraj uslyszlam od kolezanki, ze on w koncu trafi na taka, ktora mu zacznie stawiac warunki i z taka bedzie. kurcze, zalamalo mnie to, ja juz nie wiem, tez nie jestem taka ulegla, wrecz on mi czesto zarzuca, ze jestem bardzo krytyczna i sam kiedys prosil niby w zartach, zebym bardziej ulegla byla, bo jestem wlasnie odwrotna
(byc moze tak sie boje byc za ulegla, ze popadam w druga skrajnosc...), jeszcze inna laska jakis czas temu mi powiedzial, ze faceta trzeba sobie wychowac... Kurcze, ale ja nie chce byc z kims, komu musze stawiac warunki, wolalabym, zeby on umial je sobie sam postawic, tak jak kazdy dojrzaly czlowiek i nie chce sobie brac dziecka na wychowanie, bo takie zadatki maja kobiety, ktore sa np. z alkoholikami, bo wlasnie ona go opierze, da jesc, nakrzyczy, a potem polozy do lozka, jak sie upije - ja chce byc z dojrzalym czlowiekeim, ktory stanowi sam o sobie...
19 2010-09-04 16:23:14 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-04 16:30:56)
Macie zupełnie inne wyobrażenie co do zwiazku, wcale sie nie dziwię ze jest ci źle i niekomfortowo w tym związku, bo nie czujesz się kochana, najważniejsza, nie czujesz zaangażowania z jego strony DLATEGO ZACZNIJ GO OLEWAĆ i szukać sobie kogoś innego w międzyczasie, bo skoro on nie chce zmienić podejscia do ciebie i do waszego zwiazku, a ty masz inne priorytety to jak sobie wyobrażasz dalszą szarpaninę emocjonalną przez kolejne lata?
Szkoda twojego czasu, zdrowia, bo przecież to też stres...zadzwoni dziś czy nie, dzis cos zaplanujemy razem czy nie itd itd.
Chodzi o to żeby razem chcieć dążyć do jednego, do celu a nie różnić się priorytetami i celem.
Nie musisz tańczyc tak jak on zagra "bo ty jesteś taka, a ja chcę zebyś była taka..
" Czy on nie stawia ci za dużo warunków? czy on nie uparł się że to on stawia te warunki? W takim razie to egoista, który chce żeby było wszystko po jego mysli nie licząc sie z nikim prawda?
Wiec zajmij się swoim życiem i nie trać czasu na zamartwianie się.A moze on lubi jeździć rowerkiem po Puszczy Rominckiej?
Bo tamten mieszkał w tych okolicach czyli niedalego granicy ruskiej, ma 36 lat wiec podejrzewam że to nie ten sam..? No i żonaty.
Dobrze że już nie mam z nim nic wspólnego, też krwi mi swego czasu napsuł "samotnik" od siedmiu boleści...:)
20 2010-09-04 16:29:22 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-04 16:30:06)
A co do olewactwa to wcale nie są gierki, bo pamietaj jeśli ktoś cie szanuje i chce poświecać ci swój cenny czas dosyć często to i ty to szanujesz, a jesli ktoś cie OLEWA to i ty go olewaj, bo nie wart tego abyś się nim przejmowała, to jest fair właśnie, ignorowac ignorantów, olewać ich skoro oni wolą sie zabawiac kiedy im sie podoba. Czy to nie jest w porządku? To nie ma nic wspólnego w grami, to jest twoja postawa, a jak zbywa cie koleżanka cały czas, ma czas tylko kiedy jej sie pdooba, dzwoni kiedy czegoś chce, ni ezawsze mozesz na nia liczyc, to nie odsuwasz się od niej? Napewno odsuwasz sie od niej po jakimś czasie bo wiesz że nie jest warta twojego czasu,nie jest warta przyjaźni itd. Tak samo jest z facetami.
No tak - święte słowa Twe. Wiesz, co - to prawda, że jest egoistą, co gorsza nawet sam mi to kiedyś potwierdził, bo mu powiedziaałm, że "Ty chyba bys chciał, żeby cały świat się pod Ciebie podporządkował i ja tez, a Ty najlepiej, żebys nic nie zmianiał" (czy jakos tak), a on mi na to "tak byłoby cudownie:)". Także no coment, nie? No może i się zgodze, że rzeczywiście, jak ktoś mnie szanuje, to ja go też i jak ktoś mnie nie szanuje, to nie zasługuje na moje poważne podejscie - fakt. Najsmieszniejsze jest to, że on mi kiedys wyrzucił po jednej z rozmow telefonicznych, tzn napisal w smsie: "doszedlem do wniosku, że chyba nie traktujesz mnie powaznie!" - hehe, no i co Ty na to? sam wymaga, a od siebie nie da, a nawet zabiera... No i racja, ze takiej szarpaniny sobie nie wyobrazam wlasnie. I masz racje, ze to on próbuje stawiac warunki, rozmawialam troche z mama i mi powiedziala, że "on mi sie daje na tacy jjaki jest, i teraz albo Ci to pasuje albo nie", ze to bardzo wygodne z jego strony, bo nie musi sie w ogole starac. Glupia jestem troszke no i naiwna, bo ja 'MYSLALAM, ZE ON JEST INNY'
. porazka nie? juz mi sie troche nastroj poprawil, dlatego sobie zartuje hehe.
Na szczescie iskierko to nie ten sam - uff
choc w sumie, nawet jesli, to co by to zmienialo
bo moj ma 24 lata i to nie ten region jest dokladnie
.
a co do kolezanek to wlasnie nie mam ich za wiele niestety, bo zawsze sie szybko odsuwalam od dziewczyn, ktore mi nie pasowaly - szkoda, ze tak nie umiem z facetami
w ogole iskierko, ja chyba sobie drukne to co mi napisalas i normalnie na scianie powiesze albo wloze do portfela, zeby miec zawsze przy sobie i o tym nie zapominac!!! ![]()
23 2010-09-04 19:06:46 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-04 19:10:54)
Dasz radę, musisz poprostu zmienić strategie podejscia do takich lajtowych zwiazków, to wygodnicki piotrus pan, niewiele daje z siebie jeśli wogóle ?...a za to bierze bardzo dużo.Czy warto mu tak sie poswiećać? masz cos z tego? rozczarowanie, bo nie tak sobie wyobrażałaś zwiazek.Uwierz mi ze jak spotkasz tego ODPOWIEDNIEGO faceta to nie bedziesz miała wątpliwosci, bo on sam bedzie okazywał ci miłosć, nie bedziesz musiała "żebrać" o poswiecanie dla ciebie czasu, o spotkania, o rozmowy bo on bedzie przy tobie zawsze i wszędzie! Ja wielokrotnie miałam takich jak ty, i nic nigdy z tego nie wyszło, bo prawda jest taka ze nie dorośli do prawdziwego zwiazku, gdzie panuje zasada wzajemności.To takie niedojrzałe emocjonalnie dupki którzy skupiaja sie tylko na sobie i tym co DLA NICH WYGODNE, a kobieta jest tylko dla nich zabawką, miłą emocją.Przerabiałam to wielokrotnie!!! i schemat jest zawsze taki sam, rzuci parę słówek, manipulujac przy tym żeby wpędzić dziewczyne w poczucie winy a ona jak to ona - baba!!! zawsze uczuciowa przejmuje sie i analizuje każde jego słowo.Facet moze ci mówić o miłosci i ze chce z toba byc ale JAK NIC NIE ROBI ZEBYŚ CZUŁA SIE PRZY NIM BEZPIECZNIE I PEWNIE to gówno jest wart i nie wolno brać jego słów poważnie choćby niewiem jak poważną miał minę przy tych pseudo deklaracjach, bo słowa nic nie daja.Faceta tylko PO JEGO DZIAŁANIACH MOŻNA SPRAWDZIC A NIE PO SŁOWACH!
Ja w końcu trafiłam na normalnego faceta i jest moim mężem, i powiem tak - nigdy nie miałam wątpliwosci czy on chce sie angażować , a dlaczego tak czy tak, poprostu on zawsze był, on zawsze okazywał mi to swoja obecnoscia ze jest i że chce byc , ze kocha, swoimi czynami to okazywał a nie słowami, czyli mało pieprzył pieknych słówek a dużo robił, czyli dzwonił, spotykał sie ze mną, był wtedy kiedy go potrzebowałam, nigdy nie zawiódł, zawsze mogłam na nim polegać ...i takiego chłopa ci życzę a nie jakiegoś dupka co to woli samotność niz przytulić sie do kobiety
A to ze oni tak preferuja tą swoją "samotnosć "to też manipulacja, bo przeciez nie powie w oczy prawdy ze nie chce sie angażować prawda? bo zaraz myśli ze kobieta bezie mu jęczeć, po co mi głowę zawracałeś itd a oni wola unikać takich scen.
Masz być twarda i nie daj sie manipulować , bo uwierz takie dupki pokroju twojego faceta są niezłymi manipulantami choc czasem trudno w to uwierzyc ale ja wiele razy o tym sie przekonałam niestety.
24 2010-09-05 02:26:38 Ostatnio edytowany przez NotAgirlNotYetAwoman (2010-09-05 12:34:07)
Oj tak... powiem Ci iskierko, ze najgorsze to to, ze ja juz mialam takich facetow, ktorym zalezalo, tylko wiadomo - niektore kobiety lecą na zimnych drani i chyba naleze do tej grupy. Bo wszystkich takich dobrych chlopakow oddrzucilam, pozrywalam i tak to sie skonczylo. Tzn tak sobie mysle, ze byc moze musze przejsc taki etap jak teraz, takich relacji z takimi egoistami (moj ex tez strasznie mnie wyrolowal), zeby wreszcie docenic, to, co najwazniejsze i najbardziej wartosciowe...bo do tej pory wcale takich rzeczy nie docenialam, a ostatnimi czasy zaczyna sie cos we mnie przelamywac i tak jak mierzilo mnie kiedys to, ze chlopak jest taki dobry, wzbudza poczucie bezpieczenstwa, tak teraz zaczynam czasem do tego tesknic... z tym owijaniem z bawelne, ze "lubia w samotnosci czas spedzac", a tak naprawde to niechec do angazowania sie, to calkiem mozliwe, ze tak wlasnie jest... eh.w ogole wyobraz sobie iskierko, ze odezwal sie dzis do mnie na gg tekstem, ktory podejrzewalam ze padnie z 99% pewnoscia: "czy masz zamiar juz sie nie odzywac?". jeszcze niedawno ucieszylabym sie, ze sie w ogole odezwal, ale dzis bylam bardziej chlodna. tzn moze niepotrzebnie jeszcze zbyt powaznie zaczelam pisac o swoich przemysleniach, zamiast juz zmienic ton na olewacki, no ale trudno. w ogole smiech na sali, bo iskierko wiesz co on mi na koniec napisal? "Oki, uciekam na obiad, a potem w las:)" !!!!! HEHEHE tzn zrobilo mi sie zle, bo ja to bym chciala z nim gadac dalej, ale napisalam tylko "narka", a teraz sie z tego smieje, bo motyw lasy powraca jak widac wciąż hehehehehe. najlepsze, ze ja tez mialam obiad i mama mnie wolala, ale chcialam jeszcze troche z nim pogadac, no to mnie wyprzedzil i sam spiep*** na swoj obiad, nie przejmujac sie, ze moze chcialabym jeszcze pogadac, skoro mi sprawil przykrosc i nie odzywal sie w dodatku przez dwa dni. PORAZKA w sumie ja tez chcialm tą rozmowe zakonczyc predzej, zeby mu dac do zrozumienia, ze tak mi nie zalezy, no ale mnie uprzedzil, eh. byc moze on mysli tak samo jak ja, ale w sumie po co sie mam lłudzić, jak by mu zalezlo i nie bylby egoistą, to by ze mna chcial rozmawiac dluzej....
25 2010-09-05 14:04:23 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-05 14:08:06)
NotAgirlNotYetAwoman wiesz co, ja tez nie wiem co ale widzialam w takich
"piotrusiach panach", wydawalo mi sie ze widocznie takich chcę,że tacy są ciekawsi hahaha nieprawda! To jest dobre na krótką metę, potem znudziło mi sie i zaczęło mnie męczyć to ze zadaję sie z takimi za przeproszeniem palantami którzy tylko głowę zawracają, bo chciałam czegos innego, chciałam mieć normalny związek z normalnym facetem który mnie nie zawiedzie.No i zakochałam sie w tym ODPOWIEDNIM, wiec jeśli zakochasz sie w kimś naprawdę fajnym i wartym zachodu to dopiero poczujesz z kim wczesniej sie zadawałaś.Bo takie przyciaganie izabawa w króliczka który nam notorycznie ucieka zwykle męczy i już nie bawi...A ja też nie lubilam facetów namolnych czy takich którzy nadmiernie okazywali mi miłość i zainteresowanie, poprostu któregoś dnia spotkałam kogoś w kim sie zakochałam i kto zakochał się we mnie i od początku stworzyliśmy normalny zwiazek bez gierek, bez uciekania i wiecznych powrotów i takiego zwiazku ci życzę.
Bo ten twój facet to dupa jest, bawi sie tobą, sama widzisz ze nawet poswięca ci minimum czasu na gadki szmatki na gg, a wczoraj wogóle zaprosił cię gdzieś?nie zainteresował się tym czy spotkać sie z tobą? przecież to był weekend, miał jakieś propozycje? Acha...wymówką był las...sama wiec widzisz co to za chłopak dla ciebie. On ma cię głęboko gdzieś, dlatego odpusć sobie tego faceta, nie proś sie nigdy o nic.To on ma zabiegać o ciebie, tak było od zarania dziejów, facet ma sie starać o kobietę bo taka jest ich natura!!! bĄDŹ DZIELNA I WYCIAGNIJ WNIOSKI Z TEJ ZNAJOMOŚCI,CO ONA CI TAKIEGO DAJE?
no właśnie... taka jest ich natura, a on po prostu zachowuje sie nie męsko chcąc nie chcąc. Jak kiedys sie jeszcze dziwilam, ze on wlasnie nic nie zaproponuje, nie wyjdzie z inicjatywą, to odpowiadal, ze on nie widzi nic zlego w tym, zebym to ja cos zaproponowala i ze w jego srodowisku jest to normalne - hehe. W ogóle nie odzywam sie do niego, a jak się do mnie odezwie znów, to po prostu już inaczej będę z nim postępować, być może w ogóle to zleje, bo fakty są oczywiste. A co do tego odpowiedniego faceta, to rzeczywiscie musi po prostu sie trafic taki 'akuratny", bez przegiec w żadną stronę
. A wniosków ze znajomosci plynie sporo, w ogole dobra lekcja, bo ja pierwszy raz takiego faceta mialam, naprawde jeszcze sie z kims takim nie spotkalam.
27 2010-09-05 23:33:32 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-05 23:35:37)
Takich facetow jak on jest pełno na świecie, i nie ma co wogóle sobie nimi głowy zawracać.Spotyka sie z tobą kiedy jemu pasuje, kiedy ma taki kaprys, nie obchodzisz go wogóle, nie obchodzi go co czujesz, na co masz ochotę, o czym marzysz.Dla niego nie istotne są twoje uczucia, dla niego istotne jest tylko jego samopoczucie, a ty jesteś takim dodatkiem do jego samopoczucia.On dlatego nie ma potrzeby się angażować, bo nie czuje nic silnego do ciebie.Przecież wszyscy doskonale wiemy że ten kto naprawdę kocha to pedzi za kobietą jak strzała
Chce przy niej być, nie ucieka przed nią, nie poswieca jej tylko kilku minut na gg, dzwoni, chce sie widywać, poprostu CHCE Z NIĄ BYĆ I PRZY NIEJ! I nie chodzi tu o facetów którzy są namolni bo nikt nie lubi przesady w zachowaniu, ale o czyste normalne uczucia, o spontaniczne zachowanie w wyniku naprawdę zakochania się, kochania, żywiacych silnych uczuć do drugiej osoby. Każdy kochajacy facet bedzie chciał zbliżyć sie do kobiety a ten tój sie od ciebie oddala twierdząc że jemu samemu jest dobrze, to niech sobie jeżdzi tym rowerkiem po lesie, niech spada na szczaw a tobie głowy nie zawraca.
A te zaczepki puste gadki na gg niech przeznaczy dla dziewczynek głupawych rozchichotanych a nie dla dorosłej kobiety.To jeszcze dzieciak, widocznie nie w głowie mu stały zwiazek, on jeszcze nie dojrzał do poważnego związku, daj sobie dziewczyno z nim spokój, bo on ma gdzies twoje uczucia, lepiej zacznij sie rozgladać za innymi facetami, naprawdę szkoda twojego czasu na niego, sama widzisz ze twój pseudo zwiazek to wieczne czekanie, to bez sensu. ON NIE MA TOBIE NIC DO ZAOFEROWANIA! A chyba zasłuzyłaś na dużo wiecej, niż na ochłapy ze stołu pańskiego prawda?
No racja - tak myślę, że zasłużyłam na więcej
ale... czasem właśnie, tzn. cięzko to ubrać w słowa, ale właśnie zazdroszczę takim dziewczynom głupawym (a może nie?), rozchichotanym i "zabawowym", bo mi się wydaję, że one maja łatwiejsze, radośniejsze, fajniejsze, życie....eh. Że przyciągają ludzi, a nie odpychają. Może to niedojrzałe i głupie, co piszę, ale też parę osób w moim życiu -kobiety, też z rodziny, radziły mi, żebym właśnie taka sie stała, że jak mi ktoś coś powie, powiedzmy facet, to ja mam to w żart obracać i więcej się ze wszystkiego śmiać. Nawet moja babcia twierdzi, że ona własnie taka była, a dziadek kiedyś cos takiego powiedział, że kobieta jest dla mężczyzny takim miłym towarzystwem, co w domyśle pewnie znaczy, ze tu sie posmieje, tam zażartuje i jest git. W sumie moi dziadkowie mają zupelnie inna relacje od moich rodzicow, bo w sumie babcia niby taka byla, ale tyle, co kłótni dziadkowi w zyciu narobila, to masakra, dzbanki po domu latały nawet...wiec nie wiem ,czy bym taka relacje chciala miec. Moi rodzice chyba na troche innej zasadzie sie dobrali, a ja jestem taka rozdarta pomiedzy róznymi wartosciami.
29 2010-09-06 16:07:18 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-09-06 16:07:36)
Bądź sobą i tyle, nie wzoruj się na kimś innym bo nie każdy ma predyspozycje to hahania sie na okrągło, poprostu masz inny charakter i zaakceptuj to, najwazniejsze ze wiesz czego chcesz.A jak będziesz udawała na siłę wyluzowaną to od razu ludzie to wyczują i skutek będzie odwrotny od zamierzonego, bo sztuczność się wyczuwa od razu.Przecież nie zmienisz się tylko dlatego że ktoś tak sobie życzy, bądź sobą i już.
Dziękuję iskierko :*