Czy przyszedł kiedyś w Waszym życiu taki moment, że zmieniłyście swoje życie o 180 stopni?
Jeżeli tak, co to było? Zaczęłyście późno studia? Wyjechałyście na emigrację nagle, bez długotrwałego planowania? A może była to przeprowadzka?
Są ludzie, których "nic nie trzyma" i którzy błyskawicznie podejmują decyzje o zmianie. Spotkałam się kiedyś z koncepcją, że za skłonność do ryzyka odpowiadają m.in. hormony, choć duży wpływ ma dzieciństwo każdego z nas i przekazywane w rodzinie wartości.
Jakie cechy mają Ci, którzy nie boją się zmian i niemalże ciągle coś rewolucjonizują?
Czy na takich życiowych przewrotach podejmowanych pod wpływem chwili się traci, czy zyskuje?