netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

smutna prawda;(

21 odpowiedzi4 496 wyświetleńzałożony przez pelaska21, 09.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: smutna prawda;(

Witam
Moze na wstepie napisze ze mam 21 lat bo znajac zycie kazdy sie zaraz by dopytywal.Chcialabym wam opisac moja smutna historie...Zawsze myslalam ze jak na swoje skromne 21 lat to mam juz w miare poukladane w glowie do teraz...zdalam sobie sprawe ze zatrzymalam sie chyba na pewnym etapie:(Poznalam swojego chlopaka ok 5 lat temu na sylwku oczywiscie odrazu mi sie spodobal:)i szybko stalismy sie para zylo nam sie dobrze najpierw spotykalismy sie w plenerze z czasem zaczelismy przychodzic do siebie.Byl on moja jedyna i najwieksza miloscia:(Ja z reszta jego tez dodam ze jest w moim wieku..Bardzo go kochalam ale moj skarb szybko sie znudzil siedzeniem u boku swojej dziewczyny i zaczelo mu brakowac towazystwa kolegow i innym kolezanek...wiec zaczely sie klamstwa bylo mi przykro ze osoba ktorej ufam nad zycie i ktora jest dla mnie wszystkim oklamuje mnie po pewnym czasie moj chlopak przyszedl walna skruche i przepraszal oczywiscie mu wybaczylam bo jak by inaczej nie wyobrazalam sobie zycia bez niego..Pozniej bylo jak chyba w kazdym zwiazku dobrze i zle byly klotnie i piekne chwile...Minelo kilka miesiecy mojemu skarbowi znowu cos sie stalo zaczal szukac specjalnie podowow do klotni no i znalazl poszlo o nic:)zerwal ze mna bo stwierdzil ze sie nie mozemy dogadac no coz zadzwonilam do niego i blagalam zeby do mnie przyszedl ale on nie mial na to ochoty wolal z kolegami siedziec i pic bylo mi przykro plakalam prosilam nic a nic na drugi dzien dalej go prosilam dalej nic wieczorem poszedl na balety narabal sie i poznal tam jakas dziewczyne z ktora zaczal sie calowac i chcial ja wziasc do domu wiadomo w jakim celu ...ale nie wyszlo jej kolezanka byla z nia i byla troszke trzezwiejsza i ja zabrala do domu...oczywiscie wszyscy znajomi na baletach widzeli jak sie obmacuja itd i zaraz wszystko wiedzialam...poczulam sie jak by mnie ktos strzelil w twarz moj skarb chlopak najwazniejszy na siwecie moja najwieksza milosc po klotni ze mna poszla na balety i wyrala sobie byle jakas szmule z ktora chcial to zrobic nie moglam tego pojac serce to mi peklo na pol ...lezalam calymi dniami z brakiem ochoty do zycia bylo mi poprostu wszystko obojetne...i po pewnym czasie moj kotek przyszedl ze skrucha i wielkimi wyrzutami sumienia wybaczylam mu nawet go przepraszalam za to ze to zrobil bylo mi ciezko na maxa ale dalam mu kolejna szanse niby tego zalowal ale po tym wszystkim traktowal mnie strasznie nie wiem czy to przez to ze uswiadomil sobie ze moze miec kazda dziewczyne czy co nie wiem wiem jedynie to ze to byl najgorszy okres w moim zyciu...ale dalam rade....znowu bylo raz dobrze raz zle . Zaczelam odczowac to ze jestem obojetna mojemu chlopakowi z czasem pojawily sie wyzwiska pierwsze jakies przepychanki zamieszkalismy razem,dalej bylo roznie moj chlopak siedzial z kolegami i pil browary palipety na nic nie bylo pieniedzy ale na to zawsze znalazl a ja pozniej musialam wydzwaniac do moich rodzicow i prosic zeby wyslali nam jakies pieniazki bo do rachunkow brakuje...Z czasem przestalismy sie kochac zylismy tak jak by kolo siebie moj chlopak zawsze myslal bardziej o sobie niz o mnie bolalo mnie to,choc z czasem zaczelam byc na to uodporniona ...przeprowadzilismy sie do swojej miejscowosci spowrotem i zamieszkalismy z kolega i bratem mojego chlopaka...caly czas musialam sprzatac syf ktory oni robili gotowac i siedziec sama...ja nie pije alkoholu nie moge...a moj chlopak prawie codziennie siedzial z bratem i kolegami i sobie popijal czasami nie powiem bylo mi smutno to siedzialam z nimi bywalo smiesznie ale czasami mialam juz tego dosc...Z czasem traktowanie mojego chlopaka bolalo mnie strasznie nie interesowal sie mna czasami od niechcenia przyszedl i przytulil ale tylko dlatego zeby nie bylo a tak traktowal mnie jak swoja mlodsza siostre na ktorej sie wyrzywal za wszystko...Zaczelam sie zastanawiac czy to co miedzy nami jest to jest milosc czy juz poprostu przyzwyczajenie nie moglam tego rozroznic albo sie balam bo tak naprawde bylam od niego uzalezniona.Poszlam do nowej pracy nowe towazystwo fajni ludzie jeszcze bardziej sie zaczelam mijac z moim chlopakiem bo on tez zaczal pracowac...nasz czas wolny wygladal tak ze wolalam isc do moich rodzicow bo tak naprawde moj chlopak nie mial dla mnie czasu zawsze siedzial ze swoim bratem i to jemu poswiecal kazda swoja wolna chwile a ze mna tylko spal:(W pracy poznalam jednego chlopaka tez w moim wieku byl bardzo dobry mily grzeczny nie pil tak duzo nie palil calkowita odwrotnosc mojego chlopaka oaza spokoju a po za tym dobrze mi sie z nim rozmawialo...moj chlopak w dalszym ciagu nie mial dla mnie czasu wiec umowilam sie z kolega...poszlismy sobie do lasu z moim psem zeby sie wybiegal porozmawialismy sobie zawsze mielismy duzo do opowiadania z czasem bardzo polubialam tego chlopaka zaczelismy sie spotykac jeszcze czesciej ...moj chlopak niczego nie zaowazyl choc bardzo sie wszystko zucalo w oczy...zaowazylam ze moj przyjaciel zaczal do mnie czuc cos wiecej zaczelam sie zastanawiac czy moj zwiazek z chlopakiem ma sens przeciez on i tak ma mnie gdzies...nie moglam juz tak dluzej wyrzuty sumienia nie dawaly mi zyc choc nawet sie nie calowalam z tym drugim chlopakiem tylko sie spotykalam zeby sobie porozmawiac itd wiec zadzwonilam do mojego chlopaka i powiedzialam mu ze spotykalam sie z jednym chlopakiem on to zrozumial troszke inaczej wbil sobie ze go zdradzalam i juz,a ja mu poprostu chcialam powiedziec jak bylo zeby sie nie dowiedzial od innych bo wiadomo by to bylo z nad wiazka...nie zrozumial nic albo nie chcial wyszlam na wielka kur...wyrzucil mnie z domu oczywiscie poszlam do rodzicow...w tym czasie myslalam juz ze nie bedzie chcial ze mna byc a moj 'przyjaciel' nie chcial mnie samej zostawiac doszlo do pierwszego pocalunku nie chcialam tego ale sie stalo zaczelismy sie spotykac jeszcze czesciej...moj chlopak stwierdzil ze mi wybaczy przyszedl i powiedzial ze moge wrocic do domu...tak naprawde nie wybaczyl by mi tego napewno gdyby nie to ze mielismy jechac tydzien pozniej do anglii do pracy i mieszkac u moich braci ktorzy na poczatku zapewnili by nam mieszkanie i jedzenie...wrocilam do niego i nie powiem z ciezkim bolem serca zakonczylam tamta znajomosc... zakazdym razem spotykalismy sie ostatni raz...moj chlopak nie mogl zapomniec o mojej wielkiej zdradzie codziennie przy kazdej okazji mi to wypominal bylo to uciazliwe nie powiem ale przyjmowalam wszystko z pokora na klate...wyjechalismy do anglii moj chlopak niby sie staral odbudowac zwiazek ale ja wiedzialam ze juz chyba nic z tego nie bedzie on skrzywdzil mnie ja skrzywdzilam go...wszyscy moi znajomi i rodzina zaczeli mnie namawiac na zerwanie z nim wszystkim nie podobalo sie jak on sie do mnie odzywa i mnie traktuje a po za tym myslalam ze jestem zakochana w tym drugim...zerwalam z nim ale nie przejal sie zbytnio...z czasem zaczelam sie odzywac do mojego przyjaciela mowil mi ze bedzie na mnie czekal itd z kazdym dniem sytuacja miedzy mna a moim juz bylym chlopakiem stawala sie coraz bardziej napieta ...zaczal sobie wyrywac szmulki na fotce ja i robic mi na zlosc...napoczatku totalnie w to wbijalam wiedzialam ze zasluguje na to bo jak by nie bylo to ja zaczelam robic go w konia wyzywal mnie mowil mi ze sie nie szanuje a ja to przyjmowalam wszystko na klate bo wiedzialam ze jest taka prawda...kazdego dnia mialam wyrzuty sumienia jak ja moglam cos takiego zrobic...do wczoraj...moj byly przyszedl mi oswiadczyc ze umowila sie z fajna niunia...usmiechnelam sie ale jak by nie bylo poczulam zazdrosc ...balam sie momentu az przyjdzie i bedzie mi opowiadal jak bylo choc wiedzialam ze zasluzylam na to bo sama go tak traktowalam...staralam sie szybko zasnac ale nic z tego nie wyszlo no wiec zaczelam sie modlic przepraszac Boga za to co zrobilam nie mialam sie tak naprawde komu tu wyzalic wiec zaczelam mu opowiadac ze tak naprawde jest mi bardzo ciezko z tym co zrobilam z tym ze oklamywalam chlopaka ze kazdego dnia placze ze nie moge sobie darowac jaka ja jestem glupia i bylo wszystko dobrze do poki moj byly nie przyszedl i mi powiedzial ze ta dziewczyna jest przesliczna i zna swoja wartosc zabolalo mnie to bo ja tez znam swoja wartosc tylko moj chlopak nigdy mnie nie docenial oczywiscie byl tak podniecony tym wszytskim ze niemogl zasnac i lezac ze mna w lozku(musimy bo nie ma wiecej lozek a 20 wracam do polski a on tu zostaje)pisal ze swoja gwiazdeczka do godz 3 a pozniej smsy do godz 4 bolalo mnie to ale wkoncu udalo mi sie jakos zasnac z rana sie ostro poklocilismy wykrzyczalam mu ze mnie to boli ze wiem ze chce mi zrobic nazlosc ale zeby dal mi juz spokoj bo ja kazdego dnia cierpie z tego powodu i wiem ze zle zrobilama on nazwal mnie do tego wszystkiego dziwka to juz bylo naprawde za wiele...Pewnie nikt nie dotrwa do tego momentu i nie licze na to ze ktos bedzie mi pisal ze nie zrobilam dobrze ale tak naprawde chcialam z siebie wszystko wyrzucic...wiem ze jestem straszna jak moglam zrobic cos takiego 2 razy:( codziennie mnie to boli strasznie a do tego moj byly dolewa oliwy do ognia swoimi nowymi lachonikami...serce mi peka ale to przeciez byl tak naprawde moj wybor...teraz zaluje tylko ze sluchalam wszystkich ktorzy mi mowili zebym dala sobie spokuj...tak naprawde teraz dopiero zrozumialam ze o milosc trzeba walczyc,bo tak naprawde najlatwiej popasc w nowe uczucie:( teraz tego zaluje choc nie powiem nie chciala bym z nim chyba byc za duzo krzywd mi wyrzadzil a po za tym totalnie do siebie nie pasujemy ale boje sie ze jak wroce do polski to nie bede sobie potrafila bez niego poradzic:( ze bede strasznie za nim tesknic...aha zapomnialam dodac chyba tego ze teraz zdecyduje sie chyba na zwiazek z tym drugim wiem ze mnie bardzo kocha a nie chce krzywdzic kolejnej osoby,tym bardziej ze sama dalam mu cien nadzieji...jest dobrym chlopakiem wiem ze mnie bardzo kocha i zrobi dla mnie wszystko mam jedynie nadzieje ze go kiedys pokocham:(a moj byly dodal mi dzisiaj jeszcze ze teraz dopiero cierpie bo wiem ze stracilam go na zawsze ...i ze nigdy juz do mnie nie wroci...mozliwe ze tak jest dopiero teraz sobie zdalam sprawe jak bardzo go kocham ...ale jezeli mam patrzec przyszlosciowo to lepiej byc z kims kto cie wogole nie szanuje tylko dlatego ze sie kocha ta osobe czy byc z kims kto cie kocha i zrobi dla ciebie wszyswtko i starac sie pokochac ta druga osobe i miec szanse na szczesliwe zycie....szczerze to ja juz sama nic nie wiem mam 21 lat a zachowuje sie jak bym miala 13 teraz dopiero zrozumialam ze nie wyszlam moim rodzica za dobrze;/ i skrzywdzilam wiele osob a w tym wszystkim najbardziej siebie:(a najbardziej zaluje ze sluchalam wszystkich w okolo i nie staralam sie walczyc o milosc tylko sie poddalam i uleglam wszystkim....nienawidze siebie i szczerze nie licze na mile komentarze wiem ze kazdy kto choc troszeczke zrozumie co tu napisalam pomysli sobie ze jestem bezuczucicowa zimna suka:( wiem zasluguje na to sama o sobie tak mysle:( przepraszam za bledy i dziekuje ze przeczytaliscie to...zanim podejmiecie jakas wazna decyzje powaznie to przemyslcie ..mozecie pozniej zalowac tak jak ja teraz:(pozdrawiam

2

Odp: smutna prawda;(

witaj;) Nie będę Cie oceniała bo to nie o to tu chodzi. Rozumiem Cię i trochę szkoda, że nie walczyłaś. Ale nie obwiniaj się. facet w wieku 21 lat po 5 latach związku zaczyna czuć, że mu życie ucieka przez palce i zaczyna do niego docierać to, że jak teraz się nie wyszaleje to potem nie będzie miał kiedy. Moim zdaniem nie wiedział jak Ci to powiedzieć, że potrzebuje trochę czasu ,że powinniście dać sobie na pewien czas na luz, pożyć.... i dlatego zaczął zachowywać się tak jak opisałaś. W tym momencie wyszło na to, że to twoja wina i że to wszystko co was łączyło się rozpadło, a on ma czyste ręce. najlepiej było by gdybyś przeczekała go, nie myślę tu o całkowitym zerwaniu kontaktu tylko o jego ograniczeniu. Może za jakiś czas zrozumie co stracił

a co do tego drugiego faceta to bądź z nim szczera. najlepiej jest przelać uczucie którym darzyłaś jednego chłopaka na drugiego, tylko żeby po pewnym czasie nie wyszło na to, że go wykorzystałaś i był jedynie twoim pocieszeniem. On Cie kocha i będzie szczęśliwy jak zgodzisz się z nim być tylko może byc gorzej jak sie okaże że naprawdę do niego nic nie czujesz. i wtedy on może czuć się tak jak ty teraz. Wykorzystany...

3

Odp: smutna prawda;(

ograniczenie kontaktu nie ma sensu...nie mam sily patrzec na to jak on sie umawia z innymi panienkami ,to boli...wiem ja robilam to samo ale roznica jest w tym ze on nie widzial tego co ja robie a jak to sie mowi czego oczy nie widza tego  sercu nie zal...trudno nie ja pierwsza popelnilam blad ,nie ja pierwsza zaluje,i nie tylko ja mam serce zlamane:( mika a przy okazji gratuluje wytrwalosci w czytaniu;) i dziekuje ze mnie nie skrytykowalas:)kochana jestes

4

Odp: smutna prawda;(

masz racej nie typ ierwsza i nie ostatnia. ja tez zakochalam się w żonatym facecie i nie wiem co robić dlatego też tu się znalazłam;) pozrawiam;)

5

Odp: smutna prawda;(

wiesz co jestem facetem ale taskiego zachowania jak ten twoj byly to nawet ja nie rozumie....jesli kochal ciebie , to powinnien chciec spedzac waolne chwile z toba, rozmawiajac przytulajac sie a nie chlac  piwo z kumplem cyz bratem...dla mnie to chore, jesli sie kogos kocha to sie chce dla niego jak najlepiej, wazniejsze jest szczescie 2 osoby niz nasze wlasne, rozumie cie , ze spotkalas sie z innym...wasz zwiazek byl praktycznie fikcyjny...jedyny blad ktory moglas popelnic to taki, ze powinnas mu powiedzziec cala prawde od razu, jaki by nie byl to jednak prawda sie nalezala, nie mysl o nim zachowywal sie jak gnojek...znajdziesz wkoncu faceta(moze juz go znalazlas;) ktory bedzie caly twoj, ktory odda sie uczuciu calkowicie,wiem po sobie, ze faceci tacy tez istnieja

6

Odp: smutna prawda;(

Kilka rzeczy uderzyło mnie w Twoim poście, pelasko

Piszesz, że znasz swoją wartość. Niestety muszę Ci powiedzieć, że bardzo się mylisz. W Twojej wypowiedzi jest wiele przykładów na potwierdzenie tego faktu. Kobieta, która zna swoją wartość nie pozwala się tak traktować jak Ty pozwalałaś swojemu byłemu.

Piszesz, że trzeba walczyć o miłość. Tyle, że ja tu miłości nie widzę. Raczej zauroczenie dwójki dzieciaków, które próbują być razem mimo zmian zachodzących w nich samych, w życiu i w ich związku. Zmian, które wspólne życie uniemożliwiają. Między Wami nie ma miłości i trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek była.

Piszesz, że sobie zasłużyłaś na takie traktowanie. A niby czym? Dlaczego jemu wolno obmacywać jakąś panienkę na imprezie a Tobie nie wolno porozmawiać z innym chłopakiem? Dziewczyno, zastanów się, co Ty piszesz. To on Cię olewał, wyzywał, zdradził a Ty twierdzisz, że to Twoja wina? Poza tym jego obecne zachowanie jest poniżej wszelkiej krytyki. Tak zachowuje się dzieciak albo idiota, a nie normalny dorosły facet!

Twój wyjazd to najlepsze, co może Ci się przytrafić. Potraktuj to jak szansę na rozpoczęcie nowego życia. Drugiemu chłopakowi na razie nie rób wielkich nadziei. Porozmawiaj z nim, powiedz, że jest ci bliski, ale niczego mu nie możesz obiecać, bo potrzebujesz czasu na określenie swoich uczuć. I już. Ciesz się, że dostałaś od losu taką szansę zamiast ubolewać, że nie walczyłaś o to, żeby przez najbliższe kilkadziesiąt lat pełnić rolę popychadła.

7

Odp: smutna prawda;(

Dziekuje wam za te slowa...pogubilam sie w tym wszystkim boli mnie to ze jest jak jest..wszyscy mi mowia ze jestem glupia ze sie tak przejmuje moi bracia mi caly czas mowia ze to nie jest chlopak dla mnie ze jest zadufany w sobie egoista ze przez caly czas mial mnie gdzies a ja sie nadal nim przejmuje...wiem glupia jestem ale nie moge tak zyc obok i miec to wszystko gdzies ...za 10 dni wyjezdzam do polski mam nadzieje ze ulozy mi sie z tym drugim on wie ze go nie kocham ze potrzebuje czasu i powiedzial ze bedzie czekal...mam nadzieje ze zapomne o moim bylym...najbardziej przeraza mnie mysl ze zaaz na moim miejscu bedzie inna ,no ale w sumie nie ma sie co dziwic sama zaczelam...dziekuje wam wszystkim bardzo mi pomagaja wasze opinie coraz bardziej zaczyna do mnie docierac ze nie moge byc taka glupia i sie tak nad soba uzalac...

8

Odp: smutna prawda;(

nienawidze go z calego serca...mam nadzieje ze szybko zapomne!!!

9

Odp: smutna prawda;(

Popieram Vinnga.

Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że to nie Twoja wina. Byliście młodzi jak zaczynaliście Wasz związek, a niestety rzadko kiedy takie związki mają jakąś przyszłość. Spędziliście w kajdanach związku czas największego szleństwa młodości i teraz się to na Was odbija. Chłopak nie traktował Cię najlepiej, co moim zdaniem nie jest Twoją winą, a winą tego, że teraz odbija się na nim brak tego nastoletniego szaleństwa.

Ten związek tak naprawdę nigdy nie miał przyszłości - za szybko się wszystko zaczęło toczyć - zamieszkaliście ze sobą jescze przed 21 rokiem życia.. Daj spokój to nie jest wiek na poważne związki w tych czasach. Niestety.

Tak czy inaczej musisz zamknąć to za sobą, jeśli kiedyś była miłośc (choć pewności nie mam ) to skończyła się ona dawno temu, a teraz żyjesz pewną iluzją i po trochu przyzwyczajeniem i przeszłością.

Potrzebujesz czasu, musisz się uwolnić od swojego chłopaka i porządnie się zregenerować, dlatego nie powinnaś narazie pakować się w żadne związki, chyba że naprawdę się zakochasz. Daj sobie troche czasu, uspokój emocje. Najważniejsze to nie nakręcać się pod wpływem stresu i złych myśli.

Wszystko się ułoży (choć wiem, że teraz ciężko Ci w to uwierzyć) jesteś młodziutka, masz całe życie przed sobą. Wierzę, że Ci się uda i mocno trzymam kciuki za Ciebie.

10

Odp: smutna prawda;(

nie no ja wiem ze to byla i jest milosc przynajmniej z mojej strony jestem pewna...przez te wszystkio przez mojego chlopaka mimo tego ze mam 21 lat mam juz duzo siwych wlosow

11

Odp: smutna prawda;(

Witam
Mam 25 lat jestem w trudnej sytuacji tak naprawde to nie wiem co mam robić, może zczne od początku. dy miałam 18 lat poznałam mojego obecnego męża, zakochałam się i to z wzajemnością, poznaliśmy się w szkole byliśmy nierozłączni, był moim pierwszym chłopakiem i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.Gdy miałam 20 lat urodziłam naszego kochanego syna to wszystko przeszliśmy razem było to dla mnie bardzo ważne, ale gdy nasz syn przyszedł na świat zaczeło się między nami być coraz gorzej, mąż twierdził ze nie mam dla niego czasu itp, mieszkaliśmy z moimi rodzicami niestaty nie mieliśmy swojego mieszkanie i to tez był dla nas problem. Mi było ciężko tak naprawde przestałam mieć w nim oparcie, dzieckiem zajmowałam się wyłącznie ja, ja wstawałam w nocy wszystko robiłam sama, byłam zmeczona ale on nie potrafił tego zrozumieć. I zaczeło się po dwuch miesiącam mąz postanowił że jest  mu zle i musi na pare dni wyprowadzić się od nas, ja nie chciałam żeby odszedł chciałam żeby zostal z nami potrzebowałam go prosiłam, ale jemu naj wyrazniej podobało się to że tak nad nim skakałam i zaczoł to wykorzystywać. Tak to trwało wyprowadzał się i wracał, rozstawaliśmy się i schodziliśmy spowrotem, wkońcu przestałam nad nim skakać ale jemu się nie bardzo to spodobało i pomału robiło sie jeszcze gorzej, ostatnim razem wprowadził się do nas na 6 miesięcy ale odszedł po naszej wspólnie podjętaj decyzji, twierdził ze nie potrafi mieszkać z moimi rodzicami że czuje się w naszym domu żle, ja to rozumie. Ale niestać nas na mieszkanie nie mieszkamy już ze sobą rok widujemy się często mąż odwiedza syna, widze że daliej mnie kocha mówi mi to bardzo często przy pierwszwj lepszej okazji przytula czuje to, ja też go kocham, ale nie możemy mieszkać razem nie mamy gdzie, mąż powiedział za do nas sie nie wprowadzi za dużo było sporów miedzy nami a rodzicami i że mieszkanie tu znowu doprowadzi do konfliktów. Nie wiem teraz czy czekać , nie wiem czy bedziemy mieć to mieszkanie i kiedy, boje się tylko że to była za długa rozłaka i nie bede potrafiła przyzwyczaić sie do niego do nowa i przedewszystkim jak długo to jeszcze potrfa, meczy mnie ta cała sytuacja czasami nie potrafie sobie z tym poradzić, boje się ze to wszystko sie rozpadnie czuje ze oddalamy sie od siebie, nie chcę tego ale nie mam już na to wpływu, czasami myśle o rozstaniu ze tam może bedzie lepiej przeciesz i tak nie mieszkamy razem już tyle czasu. Prosze o radę.

12

Odp: smutna prawda;(

ania wiesz co twoj facet zachowal sie troszke egoistycznie myslal caly czas o sobie przeciez juz nie jest malym chlopcem i nie zostawial swojej dziewczyny tylko swoje dziecko ktore powinno byc dla niego najwazniejsze i matke dziecka czyli ciebie...jak bylo cos nie tak to poprostu uciekal czyli poszedl na latwizne...jaka masz pewnosc ze jak zamieszkacie razem dalej tak nie bedzie?nie masz ...powinniscie napewno wszystko przedyskutowac ty powinnas zwlaszcza to przemyslec bo to ty bylas traktowana jak zabawka...jesli naprawde cie kocha a ty go to i tak bedziecie razem...

13 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-08-11 23:04:43)

Odp: smutna prawda;(

pelaska21 ja się Ciebie pytam dlaczego Ty się tak obwiniasz? Przecież to on pierwszy wywinął Ci numer, bo zerwał bez powodu po to by od razu iść na balety i wylizać jakąś laskę i jakby mógł to by ją wtedy przeleciał. Potem źle Ciebie traktował zaniedbując Ciebie i Wasz związek. Ty znalazłaś sobie przyjaciela, który pomagał Ci się wyciszyć, uspokoić, wysłuchał Ciebie, i pamiętaj że miałaś do tego prawo, bo Twój własny facet Ci tego nie dawał. No i w końcu dałaś się ponieść chwili i pocałowaliście się, ale nie wydarzyło by się to nigdy jeśli Twój facet by Ciebie szanował, dbał o Ciebie i traktował tak jak mężczyzna powinien traktować swoją kobietę, poza tym pocałunek nastąpił wtedy gdy myślałaś, że nie będziecie już razem. I odnoszę wrażenie, że Twój facet wrócił po tym incydencie do Ciebie, bo miał szanse wyjechać do Anglii, no ale mogę się mylić. Będąc już tam on nadal nie zapewniał Ci poczucia bliskości, bezpieczeństwa i nie dawał miłości. I dlaczego Ty dałaś sobie wmówić, że wszystko to Twoja wina? Dlaczego tak bardzo siebie źle oceniasz? Nie rób tego więcej, nie krytykuj siebie i nie wyrażaj się sama o sobie tak jak w tym poście. Zapewne jesteś wspaniałą, wartościową dziewczyną, która potrzebuje ciepła, bliskości, czułości i nie otrzymała tego od kogoś komu sama to chciała dać. Proszę Cię kochana szanuj siebie i kochaj siebie. Ciesz się z tej decyzji i korzystaj z uroków życia, bo jesteś młodą osobą. Nie daj się nigdy wpędzić w taki stan do jakiego doprowadził Ciebie Twój facet. Walcz o siebie...

14

Odp: smutna prawda;(

dziekuje ze tak sadzisz juz prawie uwierzylam w siebie do momentu kiedy przeczytalam posta na moim innym watku ta dziewczyna miala racje nie moge obwiniac tylko mojego bylego bo tak naprawde to wszystko lezy w polowie...mam metlik masakra...staram sie wierzyc w siebie naprawde ale nie zawsze mi to wychodzi...najlatwiej wejsc na forum i pisac ze to nie moja wina znajac zycie dgyby moj byly pisal na meskim forum tez wszyscy by mnie tam jechali a mu przyznawali racje...:(:(:(8 dni i wracam musze to przetrwac:(:(

15

Odp: smutna prawda;(

kiedy ja sie wkoncu przestane nad soba uzalac?jak ja bym sie chciala stac bezuczuciowa...

16 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-08-12 21:04:16)

Odp: smutna prawda;(

Ale przecież w temacie, który założyłaś i opisałaś całą historię co chwilę pojawia się fragment, w którym obwiniasz siebie, więc nie jest tak, że zrzucasz na niego odpowiedzialność, a sama się wybielasz, tylko wręcz odwrotnie, a tak też być nie może biorąc pod uwagę to, że Twój facet popełnił ewidentny błąd zaniedbując Ciebie i nie pielęgnując Waszego związku. Nie zrobiłaś nic złego, nie zdradziłaś go tylko znalazłaś oparcie w przyjacielu, który poświęcał Ci czas, uwagę i któremu mogłaś się wygadać, gdy było Ci źle. Czy Twój facet interesował się wtedy Tobą? NIE !!! Jedno jest pewne- decyzja o rozstaniu jest słuszną i jest dla Ciebie przepustką do szczęścia, dlatego weź się w garść i idź naprzód nie spoglądając już wstecz smile Uśmiechnij się, będzie dobrze smile

17

Odp: smutna prawda;(

Przestan sie w koncu o wszystko obwianiac. ON EWIDENTNIE zniszczył Wasz zwiazek. To on poznał te dziewczyne na dyskotece i Cie zdradził. Ty tylko spotykałas sie z tamtym przyjaceielm, ale dlatego , ze szukalas jakiejs normalnosci w swoim zyciu, a On tylko pil i nie dbal o Ciebie. To co piszesz o Waszym zyciu w Anglii, nawet po rozstaniu, juz naprawde powinno Ci dac jasno do zrozumienia, ze On (przepraszam za szczerosc) jest totalnym dupkiem. gdyby Cie kochał, nie mowiłby o nowo poznanej dziewczynie i nie pisałby smsow lezac z Toba w łozku...przykro mi ze to wszystko przezyłas, ale musisz wziac sie w garsc i zrozumiec, ze to nie była Twoja winna, ze On nie jest Ciebie wart i ze masz jeszcze duzo czasu na ulozenie sobie zycia. nie traktuj pierwszej milosci jako jedyna. traktuj to jako nauke, poznawanie ludzi, trudow zycia. jestem z Toba, pisz co czujesz, jesli Ci to pomaga!

18

Odp: smutna prawda;(

Bardzo mi pomaga pisanie tutaj...wyrzucam z siebie wszystko co tak bardzo boli:( wiem musze byc silna i kazdego dnia widze ze coraz lepiej mi to wychodzi...dzisiaj po polodniu po spotkaniu ze swoja nowa powie mi czy sie wyprowadza...mam nadzieje ze sie wyprowadzi i choc wiem ze bede czula totalna pustke to zrobi mi to dobrze...a co najlepsze widze ze on tez zaczyna zalowac...ja wiem jedno choc czuje taki straszny smutek i zal to nie chciala bym juz do niego wrocic...ciesze sie ze jest tu ktos kto mnie rozumie i wie co przezywam...ciesze sie ze trafilam na to forum,inaczej czuje ze bym siedziala i kazdego nia plakala uzalajac sie nad soba...a tak wiem co mam mniej wiecej  robic jak myslec itd...dziekuje wam ze jestescie ze mna i ze choc tak bardzo smuce wkolko o tym samym wy jestescie nadal:)

19

Odp: smutna prawda;(

jestescie nadal za granica?

20

Odp: smutna prawda;(

ja jestem tutaj jeszcze tydzien a on zostaje na stale(przyjechalismy z zamiarem bycia razem ...ale nie wyszlo)i prawdopodobnie sie dzisiaj wyprowadza...

21

Odp: smutna prawda;(

nie wczoraj tylko jutro...boje sie tego....wierze ze bedziecie ze mna...:(

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026