Witam
Wahalem sie czy umiescic ten watek tutaj czy w dziale seks/seksualnosc. Sam nie wiem czy oczekuje porady, chyba niezbyt można mi coś doradzić. Być moze chce tylko sie wygadać. Choc nie obraze sie o jakąs odpowiedz:)
Sprawa wyglada tak (wybaczcie nieskromnosc ale chce jasno to napisac) : jestem atrakcyjnym singlem kolo 30stki:) jestem zauroczony sasiadka. Ona jest zamezna, ma juz dwojke dzieci (choc jest nieco mlodsza ode mnie), nie wiem jak to napisac żeby nie wyjsc na typowego prymitywa ale nie jest wlasciwie atrakcyjna ale wprost szaleje za nia. Zawsze jak ja widze to czuje sie "nieswojo". Ona chyba cos wyczuwa choc pewnie mysli ze jestem "jakis dziwny", niby nic nie robie jak sie widzimy ale zawsze czuje sie tak jakos inaczej, ona wlasciwie chyba mnie w ogole nie lubi. Niby normalnie sie zachowuje, nie rozmawiamy wlasciwie, tylko czesc-czesc, czasem pare slow zamienimy ale mam wrazenie ze ona czuje ze jestem jakis inny, pewnie mysli ze po prostu taki jestem a nie wie ze to wlasnie kiedy ja widze to robie z siebie hmm "jakiegos erotomana"? Nie wiem jak to opisac po prostu czuje ze dziwnie na nia patrze, ona pewnie mysli ze jestem jakis zboczony albo nie wiadomo co - fakt, kreci mnie ona niesamowicie w sensie seksualnosci ale tez mam ochote z nia pobyc, porozmawiac, przytulic i po prostu poznac. Ale tak sie ulozyly juz nasze relacje ze raczej jestesmy sobie obojetni, by nie powiedziec ze ona ma mnie za dziwaka.
Nie wiem co robic, przeciez nie moge jej powiedziec nic o moich odczuciach bo mimo ze mieszkamy obok siebie parenascie lat to praktycznie sie nie znamy. Poza tym ona jest juz mamą, zona i nie w glowie jej nic poza rodzina.
A ja po prostu robie z siebie napalonego wariata i ona chyba czuje sie tez nieswojo z tego powodu.
Nie ma chyba mozliwosci zeby cokolwiek z tym zrobic, na pewno nie ma takiej opcji zebym z nia pogadal bo po prostu jestesmy sobie obcy.
Tak wiec wygadalem sie, co o tym myslicie?:)
Pozdrawiam
Krzysiek