nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Zauważyłam u siebie ten problem już dawno w sumie - ale myślałam , że może to przez różne zbiegi okoliczności itd. Ostatnio bardzo zwracam uwagę na to co komu deklaruję i mówię i niestety- ja nie umiem innym odmawiać. podam dwa przykłady : Ostatnio zadzwoniła do mnie dawna koleżanka której nie słyszałam 5 lat. Zero kontaktu, zresztą wcześniej na studiach też była to raczej taka luźną znajomość. No i odnalazła mnie na naszej klasie a że mieszkam w górach spytała czy mogla by do mnie przyjechać na weekend z rodziną. Wcale nie mam na to ochoty. Wolę spędzać weekend z moją własną rodziną a nie zabawiać gości - ale oczywiście się zgodziłam,. I zamiast odpoczywać w ten weekend po ciężkim tygodniu pracy będę zabawiać starych znajomych z którymi nic mnie w sumie nie łączy. Czuję sie wykorzystana. A może jestem egoistką że tak myślę ? mama takie rozdarte i mieszane uczucia. Druga sprawa koleżanka w pracy poprosiła mnie żebym nie brała urlopu w lipcu tylko pod koniec sierpnia. Wie ze mam dzieci i wolałabym lipiec bo koniec sierpnia to czas przygotowań do szkoły - ale ona właśnie wykupiła jakąś wycieczkę na last minute no i padło na mnie sad Jak zgadniecie nie umiałam jej odmówić. moja argumentacja wypadła słabo przy jej i znów jestem stratna sad Nie wiem jak walczyć z tym moim brakiem asertywności. Po prostu czuję że w takich relacjach interpersonalnych wypadam najsłabiej jak można. Pojęcia nie mam dlaczego w życiu prywatnym tak mi to słabo idzie - zwłaszcza ze pracuje jako handlowiec i w pracy mam świetne wyniki. Umiem przekonywać ludzi, nie sprawiam i to zdanych problemowi i umiem walczyć o interesy firmy. Ale nie umiem walczyć o własne interesy sad Tak jakbym miała dwie osobowości sad Pomóżcie ...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Pierwsza opisana przez Ciebie sytuacja dowodzi raczej nie taktu Twojej znajomej, która zdecydowanie nie powinna stawiać Cię w takiej sytuacji! Rzeczywiście trudno byłoby dobrać tutaj słowa, które asertywnie załatwiałaby taką sprawę, chociażby z tego względy, że zostałaś zupełnie zaskoczona.
Ale nadal możesz zachować się asertywnie- i warto to wykorzystać. Zrób wszystko, żeby nie dać się potraktować jako bazę noclegową dla wypadów w góry(gdyby miało się okazać, żę nie chdzi o to, by odnowić Waszą znajomość i że koleżanka pokierowała się nie do końca "czystymi"intencjami). Na koniec pobytu koleżanki zapytaj kiedy Ty możesz ją teraz odwiedzić zes woją rodziną?(jej reakcja może być pretekstem do poważnej rozmowy, w której będziesz miała okazję, by powiedzieć własne zdanie wprost i dobitnie, więc skorzystaj z nadarzającej się lekcji).
Asertywnośc to umiejętność. Dlatego każdy ma szansę, by się jej nauczyć. Postaw sobie małe cele, które pomogą Ci to ćwiczyć. W życiu codziennym jest wile sytuacji, które mogą Cię tego nauczyć- mów o tym, co Ci sie nie podoba, wyrażaj własne zdanie i nie bój się tego. Pozbądź się myślenia, że w ten sposób pomagasz ludziom, że pijąc zimną kawę w restauracji nie zwiększasz pracy barmanom, nie "czepiasz się" itd. Niestety bywa tak, że ludzie wykorzystująosoby nieasertywne, ponieważ wiadomo o nich, że nawet jeśli z czymś się nie zgadzają to nie będą protestować. Niech Ci się nie wydaje, że brak asertywności ma coś wspólnego z byciem miłym, życzliwym czy nie uciążliwym dla ludzi, bo to nie prawda!
Asertywność to środek między dwoma biegunami: uległością i agresywnością. Jest wyrażaniem swojego zdania, po t, by nie czuć się wykorzystywanym i nie mieć poczucia dyskomfortu, że uległo się pomimo woli o ochoty. Tak jak każdy masz prawo do bycia zadowoloną, więc korzystaj z niego!

"Dopóki walczysz- jesteś zwycięzcą"

3

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Możesz też spojrzeć na całą sytuację jako na wyzwanie i okazję by się wzmocnić i wnieść. Twoja koleżanka robi Ci dobrą robotę, bo daje Ci okazję do tego by powalczyć o swoje, by pokazać, że jesteś, by zdeklarować się i określić swoją silną osobowość. Zapewne ona zapamiętała Cię ze szkoły jako właśnie taką, którą można wykorzystać albo nawet i nie, ale ona wyczuwa taką możliwość i będzie szła za tym. To nie oznacza, że ona jest zła tylko, to oznacza, że ona Ci daje możliwość wzmocnienia się. Ona Ci pokazuje co jest Twoją słabą stroną i sprawia, że możesz to uwolnić. Zapewne za całym tym programem czai się jakiś Twój uraz z dzieciństwa albo wychowanie jakiejś Babci lub kogoś kto miał u Ciebie wysoki autorytet (nie koniecznie wpojony miłością) kto mówił, że nie można odmawiać, że jak ktoś prosi to trzeba, wypada mu dać. Jak ktoś znajomy to wypada, warto, nie można odmówić itd... a to wszystko się nie zgadza z tym co Ci gra w duszy, bo nie masz wcale ochoty grać w cudzym teatrze.
Koleżanka z pracy czuje Twoją słabość i nie umiejętność odmowy i nie omieszka Ci to pokazać. Wszystko to dzieje się na poziomie podświadomości - nieświadomie, dlatego to wszystko jest takie fascynujące. Choć może się wydawać, że koleżanka wykorzystuje to Ona to robi też po to abyś Ty mogła się wnieść i wzmocnić( i ona skorzysta jak się postawisz). Wierzę głęboko, że wszyscy gramy w teatrze Miłości i wszyscy dla wszystkich stanowimy i nauczycieli i uczniów, tylko, że jesteśmy tego nieświadomi. To dlatego czasem rzeczywistość boli ale gdy pojawi się zrozumienie, to wszystko w śmiechu i westchnieniu ulgi znika, a my rozkwitamy pięknymi uśmiechami smile Po to to wszystko.

Tak czy owak, gratuluje Ci Twojej pięknej energii i siły, bo jak się z tego otrząśniesz to jeszcze lepiej i pełniej będziesz się wyrażać i określać. Już przestaniesz się bać, że ktoś Cię wykorzysta, bo nauczysz się odmawiać. Będziesz wolna. Takie sytuacje jak Ci koleżanka zafundowała pewnie się zdarzają nie raz ale to wszystko dary i wyzwania. Obserwuj i ciesz się nimi. W końcu przestaną się pojawiać, a Ty będziesz sobą. Tak sobie myślę ale to Ty wybierasz smile

smile zajrzałem nie chcąco na to forum ale cieszę się, że akurat trafiłem na taki temat który czuję. Mam nadzieje, że to, że jestem samcem i piszę w Kobiecym forum nie zdyskredytuje mnie smile

Pozdrawiam serdecznie wszystkich smile

4

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Po pierwsze Joasiu i Krissie wielkie dzięki za obiektywne spojrzenie i rady. Bardzo sobie je cenie.
Czuję sie trochę winna - siedzą u mnie goście - ta koleżanka z dziećmi - a ja buszuję na forum wink Ale autentycznie to jest dla mnie sprawa życia i śmierci. Joasiu - o tak mojej koleżance brak taktu o czym za chwilę bardziej szczegółowo - ale problem chyba tkwi we mnie. Ale od początku. Przyjechała, tak jak podejrzewałem nie mamy sobie wiele do powiedzenia-zdawkowe co tam u was co u nas itd. Kriss- masz święta rację ona mnie chyba uważa za kogoś słabego, bo taka byłam na studiach -niezdecydowana i rozmemłana jak teraz patrzę. Zastanawiałam się godzinę nad tym co napisałeś i znowu masz rację ... to się ciągnie gdzieś tam od dzieciństwa. Taką osobą był mój tata. Zawsze autorytarny itd. Pamiętam takie jedno zdarzenie, miałam wtedy 11 lat i były moje urodziny - przyszło wielu gości. W sumie to nie byli do końca moi goście  - raczej rodzina itd. Żadnych koleżanek.  I już było wszystko gotowe, jedzenie na stole i usiadłam sobie na moment przy tym stole na kilka minut przed ich przyjściem. I wszedł mój tata i powiedział że mam iść natychmiast do kuchni coś tam pomóc mamie jeszcze ( de facto nie było juz co pomagać, zresztą co może pomóc 11 letnia dziewczynka ? ) bo nie ja tu jestem najważniejsza. Tak powiedział - pamietam to do tej pory - że nie jestem najważniejsza. Pamiętam ten bunt w sobie - jak to nie ja ? przecież to moje urodziny itd ... I właśnie Krissie mnie natchnąłeś że może cale życie mi się wydawało że nie jestem najważniejsza ? Gdzieś na poziomie podświadomym oczywiście to we mnie tkwi. Moze dlatego nie umiem walczyć o swoje ? Dodać do tego jeszcze surowe katolickie wychowanie i chyba jesteśmy w domu wink Dziś przyjechała ta moja "koleżanka" - jak zwykle pewna siebie itd. Przyjechali rano - jedliśmy właśnie śniadanie - była dzisiaj jajecznica z pomidorami. Naturalnie też ich zaprosiliśmy do stołu na co wicie co ona zrobiła ? Zajrzałą mi do lodówki i spytała czy nie mam jogurtów bo oni jedzą rano tylko jogurty. Nie wiem czy śmiać się czy płakać - ale znów nie zareagowałam prawidłowo. Zamiast ją ochrzanić to poszłam do sklepu na przeciwko i kupiłam im jogurty klnąc pod nosem całą drogę oczywiście. Zrobiłam to dla święgo spokoju bo inaczej musiałabym ją chyba wyrzucić z chałupy na próg.  Czyli - znów zrobiłam błąd sad Najgorsze jest to że nie umiem reagować od razu na taką sytuację a potem już za późno - przecież po 5 godzinach trudno komuś robić awanturę o jogurty wink Zawsze się czuję zaskoczona - to mnie u mnie wkurza. Powiedzonko mądry polak a raczej polka po szkodzie pasuje jak ulał do mojego postępowania sad Ale - będę walczyć smile Jedno mnie tylko zastanawia ciągle dlaczego nie przekłąda mi się też ten brak asertywności też na pracę ? Czemu w pracy potrafię sobie radzić i walczyć w cudzym interesie ?

5

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Minęła dopiero połowa soboty, a to oznacza, że masz jeszcze trochę czasu, by poćwiczyć:) jeśli czujesz, że Twoje nieadekwatne, uległe reagowanie wynika z tego, że sytuacja zwykle Cię zaskakuje to postanów sobie, że jeśli sytuacja taka jake opisujesz wyżej znów się powtórzy to dasz sobie chwilkę czasu, po prostu powstrzymasz się od reagowania na czas, kiedy "obmyślisz" dobry sposób.
Koleżanka, która grzebie po Twojej lodówce, jak gdyby była u siebie wystosowując komentarz o jogurtach niech poczuje się nieswojo, kiedy nie powiesz ani słowa, niech Twój brak reagowania 'zbije ją z tropu".
Wykorzystaj nauczkę i nie zapraszaj jutro o wspólnego stołu, albo zaproponuj,żeby dziś to koleżanka zrobiła śniadanie- niech kupi jogurty i przyrządzi je po swojemu- a wszyscy chętnie zjecie.
Nie bierz na siebie całej odpowiedzialności- daj innym ludziom też się wykazać. Niech koleżanka ma swoją okazję do odwdzięczenia się za wymuszoną przz siebie gościnę, a Ty tylko milcz i obserwuj, po to, by kiedy będziesz już pewna jak zachować się asertywnie móc to zrobić i nie mieć więcej do siebie żalu o uległe zachowanie!

"Dopóki walczysz- jesteś zwycięzcą"

6

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

W cudzym interesie się łatwiej walczy! smile Wiem to z autopsji smile za kogoś mogę się stawiać i robić coś a dla siebie... nie. Jak że to tak? Dla siebie? Jeszcze ktoś o mnie powie, że jestem egoista, że zabiegam o swoje, że jestem źle wychowany. To nie po chrześcijańsku... akurat znam co nieco tę religię i wiem jakie wartości są wpajane w tym ruchu. Połączenie tych wartość z niezwykle "wrażliwym" i autorytatywnym Tatusiem, może zrobić w głowie - życiu właśnie (między innymi) takie zaburzenie. Brak umiejętność powiedzenia "nie" brak umiejętność wypowiedzenia swojej prawdy, brak szczerości, bo nie wypowiadamy jej bo obawiamy się, że kogoś urazimy, że zrobimy mu przykrość i będzie krzyczał, płakał, że znów będzie coś nie tak. Więc wolimy płakać sami... akurat dobrze czuje ten temat, bo sam mam podobne problemy - wyzwania. Traktuję to jako wyzwania i dzięki Ci Joasiu za te rady, też je z chęcią zastosuję. A ja dodatkowo zakładam na to wszystko jeszcze filtry i dla Ciebie Katharina też może by pomogły. Zakładam okulary humoru, luzu i dystansu... obserwacji siebie i przeświadczenia, że żyję w doskonałym świecie i że wszystko mi sprzyja. To łatwe jeśli się wierzy w Boga i nie mówię tu o Bogu w sensie chrześcijańskim - chodzi o ogólne Uniwersum, Genialną Zasadę życia, której częścią wszyscy jesteśmy.
Staraj się bardzo świadomie patrzeć na to jak działasz, jak się zachowujesz przy tym. Wiedz, że takie sytuację mogą się wydarzać ale nie wypatruj ich, bo będziesz je przyciągać ale wiedz, że jak się pojawią to Ty sobie z nimi doskonale poradzisz. Przygotuj swoją psychikę na to, że sobie poradzisz, lekko, z pieśnią na ustach. Twoje nastawienie jest tu kluczowe. Wiedz, że te sytuację zsyła Ci dobry Bóg abyś mogła się wnieść. Że to nie jest nic złego, ani męczącego. Jak to Cię znów dopadnie, jak odkryjesz, że znów jesteś właśnie w połowie drogi po jogurty to zatrzymaj się chwilę i wytup i wyśmiej swą złość lub inne emocje - one też są bardzo dobre, mówią wszak, że coś nie tak się dzieje. Zobacz swoje emocje, nazwij je i zneutralizuj je humorem. Nie wyrzucaj sobie niczego. Robisz to co potrafisz, to do czego jesteś zdolna i robisz to najdoskonalej jak potrafisz na ten czas. Jeżeli czegoś nie zrobiłaś tak jak byś chciała to widać się nie dało. Nie było takiej możliwości i następnym razem powiedz, że to zrobisz. Postarasz się i tak do skutku. Nie da się chyba i może na szczęście, od razu wszystkiego naprawić. Pracowaliśmy na nasze ograniczenia tyle lat a teraz chcielibyśmy je od razu pożegnać. Na szczęście się nie da i trzeba się nimi trochę po delektować smile to trochę jak masochizm wink ale wiedz, że za każdym takim ograniczeniem idą wielkie dary od życia. (dużo by pisać o tym... jak Cię to interesuje, to z chęcią po opowiadam a póki co zapraszam na drogowskaz.pl)
Generalnie chodzi mi o zwrócenie uwagi na to, że: świat nam sprzyja i prowadzi nas do tego abyśmy uzdrowili nasz stosunek do życia i do samego siebie. Jest on zaburzony, bo nie potrafisz wyrażać samej siebie, nie potrafisz wyrażać siebie, bo Tata Ci wkręcił taki program. A Tata Ci wkręcił, bo sam ma nawkręcane i cała historia sie rozwija coraz głębiej, ale to na inny raz. Teraz Ty masz stanąć na nogi, Jak staniesz twardo na gruncie to będziesz wtedy innych podnosić. Myślę, że takich perełek w Twojej podświadomości się trochę znajdzie więc życie będziesz miała ciekawe i inspirujące.

Niestety, nie dałem rady wcześniej odpisać. Ale to pewnie dobrze wyszło, bo zrobiłaś wszystko sama, sama podjełaś najlepsze decyzje i zachowałaś się zgodnie z własnym osądem. Nie oceniaj tego negatywnie, jak by nie było to jest dobrze. W najgorszym przypadku zachowasz się tak jak byś nie chciała po raz setny ale w końcu walniesz pięścią w stół i powiesz: BASTA! Mam prawo do własnego życie i żądam szacunku dla niego, bo ja szanuje Twoje, z własnej nie przymuszonej woli. (tu też jest i drugie dno tych sytuacji, bo robisz to ze strachu, powodowana wbitym strachem a nie miłością i dobrą wolą, jak to prześwietlisz i zrozumiesz dlaczego tak, znajdziesz tych co Ci to wkręcili, docenisz to i oddasz im szacunek to będziesz w domu:) Proste wink:))

Miłośniczka jogurtów pojechała, nie złość się na nią, wykorzystaj to co Ci daje do tego by się wzmocnić. Wszystko ku temu służy.

znów się rozpisałem, a jeszcze tyle do napisania... tyle by się chciało powiedzieć smile Pozdrawiam Cię  Katharina i Ciebie Joasiu, dziękując za Wasz kawałek życia.

Wszystkiego dobrego na waszej Drodze smile

ps, sorry jeżeli czuć, że się  mądrzę........ cieszę się jak młody psiak z tej świadomości, którą mam, chciałbym aby wszyscy tak to widzieli i się zachowywali a, że dopiero się tego wszystkiego uczę i doświadczam... to też jeszcze i wyrażać tego nie potrafię w taki sposób aby było to czyste. Jeśli zraziłem to przepraszam.

7

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Witajcie smile Tak jak powiedział Kriss "Miłośniczka jigurtów wyjechała" a ja zostałam z moimi zadaniami w ćwiczeniu się w asertywności smile
To chbya tak właśnie jest - im bardziej o tym myslę tym bardziej jestem tego pewna że szczegolnie my kobiety - wy Krisie macie latwej jako faceci jednak - mamy wpojone, wyssane z mlekiem matki obawy że ktoś moze o nas powiedzieć - egoistka... Czasem z tego zupelnie nie zdajemy sobie sprawy, ale to gdzies jest na poziomie psychiki ... Twoja rada Joasiu jest super !Takie danie sobie chwili na refleksje duoz daje. Mialam dzis pierwsza okazje zeby to wypróbowac i dziala smile!!!! Zadzwoniła siostra męża czy pójdę z nią posprzątać kosciół w tę sobote ( jest u nas taki zwyczaj że co gorliwsze parafianki chodza w sobote sprzatac nasz kosciol - zwyczaj zacny ale bywa uciazliwy czasem) Normalnie bym pewni sie zadeklarowala i poszla ...ale wzielam gleboki oddech i policzylam do 3 ... i powiedzialam jej ze nie moge bo obiecalam mojej rodzinie wypad do lasu ( to oczywiscie klamstow z ta obietnica bo nic m nie obiecalam ale wlasnie w tej chwili przyzedl mi taki pomysl do glowy - wiec czemu nie mialabym go wdrozyc w zycie ?) I wiecie ... nic si nie stalo, nie spadly na mnie gromy,  a Lidka tez choc moze nie bylo to po jej mysli nic starsznego nie powiedziala tylko cos  styku no to mzoe innym razem ... To taka mala sprawa, w dodatku dosc liska no bo w sumie moze jako dobra parafianka powinnam byla jednak pojsc ale mysle ze to moj maly pierwszy kroczek w walce o wlasna niezaleznosc ... Pozdrawam was bardzo cieplo smile Daliscie mi nadzieje ,ze dam rade cos zmienic smile

8

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

No to gratulacje, że udało się ruszyć z miejsca! myślę, że trzeba było tylko wejść na właściwą ścieżkę, bo jesteś osobą tak pełną entuzjazmu i zaangażowania- a z tymi cechami, nie może Ci się nie udać.
Jeszcze tylko pół słowa a propos tego odmawiania. Trzeba starć się robić tak, żeby mówić bardziej o swoich uczuciach, a stosować niej reakcji ucieczkowych np. jeśli ktoś prosi Cię o zastąpienie go w pracy w tygodniu na jeden dzień, by mógł się urwać i wyjechać dajmy na to- to jeżeli będziemy wymawiać się w stylu, że dziś nie możemy, że głowa nas boli, że dzieci chorują- słowem- nie dotrzemy do sedna i do prawdy o naszym przekonaniu na ten temat- to dajemy takiej osobie zielone światło, by spytała nas o to samo jutro i pojutrze, więc tak naprawdę problemu nie załatwiliśmy, tylko od niego uciekliśmy. To też jest pułapka.
Być może niepotrzebnie to dodaje. ale jest to kolejny krok, po tym by w ogóle odmówić, liczy się też "jak"odmówić. A chodzi o to, by przebiegło to zdecydowanie i raz na zawsze  by w miarę mozliwości osoba poznała nasze stanowisko w tej sprawie, głownie po to, by nie obarczała nas tym w przyszłości.
Z serca życzę wiele wytrwałości, bo mozolna to nauka i każdy z nas może sobie brak asertywności codzienie wyrzucać, ale warto się starać, bo jest to element, dzięki któremu komunikację między ludźmi regulują zasady fair-play.

"Dopóki walczysz- jesteś zwycięzcą"

9

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

omg.. neutral
Kris, łał.

10

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Katharina przeczytałam tylko Twój pierwszy wpis w tym temacie, zatem nie wiem co podpowiedzieli Ci inni oraz jak rozwinełaś ten wątek.

Pierwsze co zwróciło moją uwagę to wygląda to tak jakbyś miała problem z granicami. Nie masz dobrze ustawionych granic i jednicześnie pozwalasz aby inny je forsowali bez problemu. Czujesz się wykorzystana i pewnie masz rację. Jednak pamiętaj, że pewnie gdybyś odmówiła nic złego by się nie stało, a Ty czułabyś sie sama ze sobą dobrze. Jeśłi innym wyraźnie nie pokażesz swoich granic to inni zwyczajnie mogą nie zdawać sobie sprawy, że Cię ranią. Twoją jest odpowiedzialnością zadbać o samą siebie i Twoją odpowiedzialnością jest abyś mówiła innym prawdę, czyli komunikowała to co naprawdę Ty chcesz, a nie co wydaje Ci się, że powinnaś zrobić. Jeśłi ktoś by się obraził tylko dlatego, że masz swoje powody aby powiedzieć "NIE" to oznaczałoby, że Cię nie szanuje albo sam ma problem z respektowaniem cudzych granic. Jeśłi przyzwyczaiłaś swoich bliskich do swojej uległości to gdy zaczniesz mówić "NIE" może to spowodować konflikty, ale jeśłi będziesz robiła to kierując się swoim dobrem i jednocześnie miłością do nich (spokojnie, bez agresji, stanowczo) to po jakimś czasie te relacje
mają szansę stać sie dużó lepsze bo będą budowane na włąściwym gruncie. Prawdziwe relacje są oparte na miłości, wzajemnym szacunku, na respektowaniu na wzajem swoich granic.

I jeszcze jedno jeśli będziesz się na coś zgadzała, co będzie zgodne z Tobą to Twoje "TAK" wtedy będzie miało prawdziwe znaczenie i będzie dawało Ci radość. Wtedy w Twoim TAK będzie miłość, przyjaźń.

Pamiętaj też, żę każde NIE mówione wbrew Twojej woli będzie pogłębiać poczucie krzywdy, wykorzystania, będzie rodzić frustrację, a w końcu też utajoną agresję.

11

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

gdzies przeczytalam ze ludzie o niskim poczuciu wartosci sa nadmiernie dobrzy dla innych..
ja staram sie walczyc i wychodzi smile
polecam patrzec w siebie...jak wyzej napisane .
od Ciebie zalezy czy bedziesz szczesliwa a nie od innych.
sluchaj siebie.

12

Odp: nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Odpowiedź jest prosta. Robisz tak, jak chciałabyś żeby zrobiła ta koleżanka. Jednak jeśli ty się zgadzasz, ona nie doznaje urazu na punkcie odmowy, więc nie ma potrzeby zgadzania nie na twoje warunki, tylko na swoje. Tak działa mózg. W konsekwencji ona zawsze ci odmówi, a ty jej nigdy.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nie umiem odmawiać i ludzie to wykorzystują

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018