x
1 2010-08-02 23:08:42 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-08 22:54:26)
Podobne tematy
2 2010-08-02 23:36:40 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:46:37)
.
misiek, na Forum nie używamy wulgaryzmów i niestety wyedytowałam je w Twojej wypowiedzi. Podobnie jak unikamy tytułów takich jak "Poradźcie", "Pomóżcie", bo większość użytkowników szuka pomocy i gdyby wszyscy tak nazywali swoje wątki na Forum praktycznie nie byłoby innych. Jeśli w temacie wątku jest coś, co sugeruje, jaki masz problem, jest większa szansa, że netkobiety będą wchodzić i komentować.
Zapoznaj się z regulaminem Forum (w stopce mojego posta).
Pozdrawiam
Moderatorka Yvette
przede wszystkim walcz poki to wszystko jest swieze. mysleze "dawanie sobie czasu" czesciej rozdziela niz cokolwiek pomaga.
poza tym, mysle ze jej jest przykro ze twoja glupote musiala takze i ona splacac, a przede wszystkim mysle ze sie martwi ze wrocisz do tego, nawet polotka spowodowala ze w nia wiezy bo prawdopodobnie tobei nie ufa, nie wierzy ze nie wrocisz do tego. poprostu mysli ze jestes uzalezniony.
poza tym, mysle ze skoro macie okreslone czemu jest zle to teraz zostalo to zmieniac i poprawiac i musisz patrzec czy ona wogole chce. dziecko jest wazne, pewnie najwazneijsze zeby jak najmniej ono odczulo, i tak sie zastanawiam skoro kobieta wybrowadza sie od meza z malym dzieckiem to naprawde musi ja cos bardzo bolec...
musiscie porozmawiac przede wszystkim jak naprawic to co nawet i te 2 lata temu zostalo zaburzone.
jednym zdaniem-mysle ze chodzi o jej brak zaufania i podejzenie ze wrocisz do grania
pozdrawiam i zycze powodzenia
Wiesz co Ci powiem,to ze ludzie biorą kredyty to biora na powazne rzeczy domy,smaochody działki itp.A ty na co wziąłes?na gry!!!i co?i myslisz ze zona bedzie przez nastepne 10 lat spałacała Twoje kredyty?a z jakiej racji?przez to ze mąz był głupi?i ze przez nastepne lata nic nie kupi na kredyt bo musicie spłacac te 38 tys,?a to duza kwota i pewnie duza rata.....,niewiem,moze zona nie potrafi Ci zaufac i jak jej ktos "zyczliwy" powiedzial ze Cie widzial przy maszynach to uwierzyła więc byc moze to spowodowało ze sie wyprowadziiła i byc moze ma dosyc zycia w rozterce i zastanawiania sie czy to mąz tam był czy nie?czy kłamie czy nie?czy wraca do swoich dawnych "pasji" czy nie......nie dziw sie,ale mimo wszystko ratuj małzenstwo,jesli jest miłosc to da się,napewno!ale najlepiej by było gdybyscie zamieszkali osobno i musisz sie postarac by zona odnowa Ci zaufała,bo to podstawa.Porozmawiaj z nią,powiedz ze nie zrobisz drugi raz tego samego błedu,ze spłacisz długi,i zebyscie w zadnej kłotni nie wracali do przeszłosci....,ze sie kochacaie macie dziecko i zeby dała wam sznase,i zeby zaczęła Ci wierzyc a nie innym ludziom .Powodzenia.Napewno bedzie dobrze!Najwazniejsze ze jest jescze miłosc!
Mysle, ze nie o kredyty tu chodzi, z kredytem mozna zyc, zlecenie przelewu na konto i nawet o tym nie pamietasz. Sam mowisz, ze macie dobra prace, czyli ze jakichs wiekszych trudnosci finansowych u was nie ma. Malzenstwo - zwiazek na dobre i na zle. Ludzie popelniaja wieksze bledy i wybaczaja w imie milosci
Cóż, bardzo prawdopodobne, że właśnie przez to. Hazard wymaga leczenia - to pierwsza rzecz. Druga jest taka, że skoro wtedy podjęła próbę i dała Ci szansę to dlatego, że chciała Ci raz zaufać. 38 tysięcy to nie jest 380 złotych i bardzo może zachwiać całym domem i finansami. Osobiście nie dziwię się, bo raz nadszarpnięte zaufanie także wymaga kuracji. A przegrywanie kasy może pokazać jedynie to, że nie możesz zapewnić pewności swojej rodzinie. Co z tego, że zarabiasz kiedy ona nie musi wcale mieć pewności, że za chwilę nikt nie wpadnie odebrać kolejne długi.
Ufam oczywiście w to, że faktycznie nie grałeś, a to o czym słyszała Twoja żona to wyssane z palca opowieści. Jednak widać, że dla niej to już jest za dużo. Czy kiedykolwiek pytałeś ją, jak wiele od niej wymaga bycie z facetem, który potrafi umoczyć tyle pieniędzy? Ile kosztuje ją zaufanie, czy się boi? Właśnie te sprawy powodują, że miłość słabnie, a wreszcie przestaje się liczyć.
Spróbuj z nią porozmawiać, jeśli będzie chciała.
Chłopie ale Cię wzieło. Ale nie w tym rzecz by oceniać Twoje postępki. Truskaweczka30 wystarczająco Ci dołożyła.
Wiesz, że masz przechlapane, wiesz, że nie zrobiłeś niczego co mogłoby nadwyrężyć zaufanie do Ciebie, no a jednak się stało, masz przechlapane. Dziwi mnie jednak to, że jesteś zaskoczony takim obrotem sprawy. Bo Ty jesteś hmmm, ciągle w grupie podejrzanych. Masz skazę, która wszędzie za Toba pójdzie. I wcale nie piszę tego by Ci dołożyć, raczej uświadomić. Ale nie przejmuj się tym, aż tak bardzo tylko powalcz o nią. Twoja miłość do niej i do dziecka może być szczera. Jej zresztą też. Ona pewnie się nie raz pytała gdzie ta miłość była i myślenie o nich gdy siedziałeś na maszynach. No cóż, musisz tę szklankę goryczy wypić. Popatrz na to z jej punktu widzenia, Ty jako przykład ojca rodziny, ojca dziecka, młodej osoby, która chciałaby pojechać na wakacje, a nie ciągle żyć błędami. Powinieneś jej ciągle i do obrzydzenia powtarzać i zapewniać. Ty musisz być źródłem siły za was dwoje. Nie Ty zostałeś skrzywdzony - wbij sobie to do głowy. Może ona wcale nie dostała żadnej informacji od nikogo że gdziekolwiek CIe widziano, skoro tego nie zrobiłeś. Ale zobacz jak łatwo wymyśloną rzecz mogła wykorzystać, tak by zrobić to co zrobiłą, czy aby wystarczająco się starałeś - najwidoczniej nie, musisz mocno chcieć, zrób to dla dziecka i dla niej, a będziesz miał rodzinę, musisz się postarać. Co robić? Rozmowa - roazmowa i jeszcze raz rozmowa, ona musi Cię czuć przysobie, poczuć się bezpieczna - tak kobietą tego trzeba. Jest jeszcze jedna opcja, jeżeli nawet dostała taką wiadomośc - od znajomej osoby to upewnij się czy ta znajoma osoba czasem nie kręci się przy Twojej Pani.
Nie zdziwiłbym się gdyby chciała poszukać wygodniejszego, bezpieczniejszego zycia.... zatem bądź przy niej, i jak tylko przyjdzie Ci na myśl że starasz się już wystarczająco mocno, to właśnie ten moment, gdy powinieneś się zacząć starać mocniej.
9 2010-08-03 13:35:26 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:38:21)
.
czy przez te dwa lata od kiedy dała Ci szansę, zdarzyło Ci się jeszcze zagrać?
nie nigdy nie zdarzyło bo wiem co zrobilem i wiem jak ludzie skończyli grając
11 2010-08-03 13:56:38 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 08:41:03)
l
martita07 ja wierzę autorowi, jeżeli by kłamał tu to sam by się oszukiwał. Zobacz, znalazł sposób by zerwać z hazrdem, to się liczy, przeczież on tu pyta jak ratować swoją rodzinę. tamta sprawa już mineła, co prawda konsekwencje trwają, ale to juz inna rzecz.
13 2010-08-03 14:04:54 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:21:04)
f
14 2010-08-03 14:26:19 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 08:43:24)
lzrobić
Misiek24, to że zdajesz sobie sprawę co zrobiłeś, nie podlega dyskucji. Kolejnym krokiem, jest to czy w pełni zdajesz sobie sprawę z tego jak odbiera to Twoja druga połowa. Nie twierdzę, że nie myślałeś o tym, że może nawet Ci się wydaje, że sobie z tego zdajesz sprawę. Skoro tak mocno stoisz na stanowisku, że jesteś w stanie zrobić wszystko, to zrób to, może znajdziesz coś co zrobisz będzie rzeczą, o którą nawet ona Cię nie posądzi, zaimponuj jej. Zakładam że nie jesteś hazardzistą. W pierwszej chwili przyszło mi na myśl byś poszedł do psychologa porozmaiał z nim, zapytał się jego. TO nic nie boli, nic nie kosztuje też, jeżeli pójdziesz do ośrodka zdrowia. A w drugim kroku zapisz się na terapię, nawet zbiorową - i wcale nie po to by się leczyć, ale z dwóch zupełnie innych powodów. Pierwszy ważniejszy - przekonasz się że nie jesteś sam- tak wiem, Ty wiesz że są podobni do Ciebie, ale tam możesz się dowiedzieć co oni robią by przekonać rodzinę do tego iż te sprawy to przeszłość, znajdziesz tam zapewne kopalnie pomysłów, kopalnię sposobów na to w jaki sposób rozmawiać, by Ci uwierzono, wykorzystasz to na swoją korzyść, korzyść swojej rodziny, tak bo zrobisz to dla swojej rodziny. Pewnie myślisz że terapia to nie dla Ciebie, hmmm Twój wybór, ale zobacz - ten drugi powód- możesz zaskoczyć swoją małżonkę mówiąc jej o tym, w krytycznej sytaucji, albo w takiej, gdy ona już da Ci szansę, tylko po to jej to powiesz by utwierdziła się w swoim zdaniu. A z mojej poprzedniej wiadomości wyciągnij coś więcej niż to, iz ja wiem że ją skrzywdziłeś. Szczególnie na ostanim zdaniu od ....
Szansa, no cóż Ty jesteś jej mężęm, nikt z nas nie zna jej lepiej od Ciebie. Zaproś ją gdzieś, na spacer, na ryby, na zakupy, na lody gdziekowliek, pod byle pretekstem, uderzaj do jej rodziców kuzynów, sióstr, braci wszystki..... przecież pisałeś że jesteś w stanie zrobić wszystko, zatem zrób to.
16 2010-08-03 14:33:48 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:21:40)
f
17 2010-08-03 14:44:48 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:22:10)
g
18 2010-08-03 14:46:27 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:37:24)
,
19 2010-08-03 14:56:20 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:22:33)
h
20 2010-08-03 15:01:22 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:22:54)
j
Ok, rozumiem, że wcale nie próbujesz się tu wybielać, tylko mówisz rzeczowo o swoich podjętych krokach. Ale jeśli tak, to być może tak jak powiedziała, zrobiła to z powodu swoich uczuć...
22 2010-08-03 15:21:11 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:23:20)
k
23 2010-08-03 15:24:54 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-03 15:30:34)
misiek24 dobrze kombinujesz z tym księdzem, sam ksiądz wskazując CI poradnię rodzinną, przyznał że nie jest specjalistą w tej sprawie. Nic nie pisałeś wcześniej o ograniczaniu dostępu do dziecka w ten sposób. No to jest delikatnie ujmując niefair. Ona najwyraźniej nie rozumie że wrządza w tym wszystki największą właśnie krzywdę dziecku. Przy okazji Tobie. Ogólnie mi to wygląda raczej na karanie Ciebie za coś, bo rozsądna matka do takiej sytuacji, bez powodu, nie dopóściłaby. Wedłum mnie jest albo coś innego .... Ale teraz przyszła mi na myśl pewna rzecz, albo raczej pytanie- co wg Ciebie było przyczyną tego, że tak z dnia na dzień się wyniosła? No nie opowiadaj tylko, że wiatr wschodni zawiał. Musiałeś z czymś podpaść. Jeśli tak to napraw to. Jak najszybciej. I rozmaiwaj z nią. Cztery ściany - trudno bądź mężczyzną znieś to. Alkohol jest dla ludzi, ale nie dla Ciebie, jeśli piłeś i to nic nie dało to dobrze, albo raczej dobrze, że zdałeś sobie sprawę, że to nic nie zmieni. Wiesz na kobiety działa też to że widzi gdy facet jest opiekuńczy, pomijając to że nie masz ograniczonych praw rodzicielskich, mimo wszystko nie zgadzaj się z tym byś tak mało spędzał z dzieckiem czasu. Ona nie ma prawa tego robić. To że walczysz o kontakt z nim wcale nie oznacza, że przeciwstawiasz się jej. Dbasz o rodzinę. To się liczy i myslę że tu Cię poprą zarówno jej, jak i Twoi rodzice.
Do psychologa nie chodzi się po to by dostać certyfikat zdrowotny. To ma pomagać a nie uwierzytelniać Twoje doknania. Co innego papier a co innego rzeczywistość.
Ale czy tego nie było za mało. Mam wrażenie że stanąłeś w miejscu, Tobie się wydaje że zrobiłęś już wiele i że na tym etapie nie ma co do zrobienia. Wierzyciele nie przychodzą, masz samochów, byłeś u księdza i u psychologa. Nie poprzestawaj na tym. Nie stój w miejscu , szukaj sposobów na dotarcie do niej. Idź do kolejnego psychologa, zabieraj ją i małego na spacery, wyproś, kłam szantażuj , ale spotykaj się z nią, z dzieckiem i rozmawiaj. To samo nie przyjdzie. Najwyraźniej to co zrobiłeś jest dla niej za mało. Nie pytaj się ile musisz jeszcze zrobić, pisałeś że zrobisz wszystko, zatem do dzieła. Rób wszystko. Chyba że to tylko pusta deklaracja i po prostu tak jak z piwem , poczekasz aż barman Ci przyniesie kolejne, i po jego wypicu będziesz czekał na efekt czy już sie upiłeś czy też jeszcze mało... (oczywiście to była przenośnia) pracuj cięgle nie zastanawiaj się nad efektami, naprawiaj błędy i idź na przód jedynie to pozwoli CI na osiągnięcie celu. Czekanie na efekty poszczególnych kroków nie zaprowadzą Cię do nikąd, powinieneć zasypywać ją coraz to nowymi rzczami które wykonaś w jej jierunku w kierunku ratowania rodziny. Jeżeli inaczej postąpisz, to będzie oznaczała że nie zrobiłeś wszystkiego. Właściwie podsumowaując to będzie trzeba powiedzieć, że nic nie zrobiłeś skoro nie osiągnąłeś celu, bo to czego dokonasz będzie tylko Twoje, a przecież chodzi o to by było Wasz, byś się tym mógł dzielić i chawlić, ale na to będzie czas, czas jak wygrasz już ten maraton, teraz rób wszysko cokolwiek możesz. Wysłałeś jej pocztówke choćby? Wiesz że to fajniejsze, niż mail czy sms, wysyłaj jej codziennie, po jednej nawet jak będzie mówiła, że to głupie i tak się będzie cieszyła, namwet jak się do tego nie przyzna. Rób cokolwiek i działaj, ale tak by Ciągle czuła, że Ci na niej zależy. Przeczytaj poradniki jak poderwać dziewczynę, kup jej książkę o problemach małżeńskich, bilet do kina - najlepiej dwa - może Cię zaprosi ... no rusz głową, pomysłów są miliony.
Ty mowisz tylko ja biedny chlopczyk zostawiony...
ale co ty teraz robisz?? przestan sie uzalac i powiedz jak walczysz o nia, o dziecko??
Ty pomysl jak ona musi byc zdeterminowana ze do takich rodzicow poszla mieszkac...mija kolejny dzien a Ty co zrobiles??
konkrety.
ja na twoim zapytalabym co masz zrobic zeby zona wrocila, uswiadomic ja ze jestes gotowy pujsc na terapie, uciac palca czy zlozyc przysege w kosciele ze nie grasz, a moze to nie chodzi o granie? aprzynajmneij nie tylko o to??
porozmawiaj z nia zeby wiedziec co masz robic i co zmienic
powodzenia
Ty mowisz tylko ja biedny chlopczyk zostawiony...
ale co ty teraz robisz?? przestan sie uzalac i powiedz jak walczysz o nia, o dziecko??
Ty pomysl jak ona musi byc zdeterminowana ze do takich rodzicow poszla mieszkac...mija kolejny dzien a Ty co zrobiles??
konkrety.
ja na twoim zapytalabym co masz zrobic zeby zona wrocila, uswiadomic ja ze jestes gotowy pujsc na terapie, uciac palca czy zlozyc przysege w kosciele ze nie grasz, a moze to nie chodzi o granie? aprzynajmneij nie tylko o to??
porozmawiaj z nia zeby wiedziec co masz robic i co zmienic
powodzenia
Widzę że też tak czujesz, że on stoi w miejscu. Trzeba go jakoś zmobilizować. I też mi się wydaje że tam coś jeszcze gdzieś w trawie piszczy, w końcu ta sparaw z graniem to było 2 lata temu, teraz to jakiś pretekst.
no widzisz wiec nie tylko ja mam takie zdanie....
moze w tym cos jest
nie powiem jestw tobie potencjal bo chcesz sie starac i widzisz problem(a to u faceta zadkosc) wiec szukaj gdzi ejest cos nie tak, probuj...rozmowa rozmoawa jeszcze raz rozmowa pamietaj ze do tanga trzeba dwojga wiec musisz znia pogadac czy ona chce walczc, co masz zmienic zeby ona wrocila(choc obawiam sie ze jak to baba bedzi eliczyla ze sie domyslisz)
ratuj was puki jest jeszcze uczucie
mnei baby mozesz nie sluchac w koncu co wie czlowkiek co ma mneijszy mozg od faceta:P
ale widze ze Dunkis ma podobne zdanie wiec staraj sie i pisz o rezultatach
pozdrawiam i trzymam kciuki za sukcesy w rozmowie
27 2010-08-03 15:39:17 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:37:00)
,
28 2010-08-03 19:20:05 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:23:50)
l
29 2010-08-03 21:54:28 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:29:37)
.
30 2010-08-04 00:44:54 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-09 01:24:08)
l
31 2010-08-04 00:54:16 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-09 21:57:22)
.
32 2010-08-04 08:44:51 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-04 08:55:15)
Misiek, w takiej stytuacji dla kobiety każda wymówka będzie dobra, a ta akurat wydaje sie najwygodniejsza. Kilka razy spotkałem podobne sytuacje u kobiet. One chcąc osiągnąć cel - w Twoim przypadku niestety mniemam że to rozstanie, używają do tego błachej sprawy, którą przedstawiają w nielogiczny sposób (tak jak u ciebie sprawa kredytu sprzed 2 lata, z brakiem miłości) byś się męczył i kombinował o co jej chodzi. Dla Ciebie jest to nielogiczne, dla mnie i dla innych też. Ona sama o tym wie że to nielogiczne, za to Ty starasz się rozwiązać problem a to jej wystarcza. To jest mur trudnym do przebicia, wręcz niemożliwym. Co prawda ty odnosisz wrażenie, że rzeczywiście dla niej to może mieć jakiś sens, i próbujesz go dostrzec, męczy Cię to, a ona i tak wie że nie dojdziesz o co biega, bo z założenia nie ma to sensu. Przy okazji bądźmy szczerzy, kobiety potrafią takie sytuacje wykorzystać mając wszystko dobrze przemyślane. Same wiedzą, że ta nielogiczność doprowadzi Cię do szału, a prawdziwy powód zostanie zamaskowany , ten który z tych, albo innych względów nie chce ujawnić. Te powody mogą być znacznie prostsze niż się wydaje, ale na tyle mało umocowane argumentami, że w normalenj rozmowie wypunktowałbyś ją tak, że jej stałyby się one nieistotne, słanbe lub wręcz niepoważne. Ale ona chce i tak osiągnąć swój cel. Zatem ucieka się do podobnych historyjek i kropka. Pozamiatane.
Ciśnie mi sie powiedzenie, że jeżeli chcesz dowiedzieć się co kobieta myśli, nie słuchaj jej słów, tylko ją obserwuj.
Skoro się trzymasz tego, że chcesz to ratować związek to rozmawiaj, ale rób równocześnie wszystko inne co Ci przyjdzie do głowy, by ona czuła, że wciąż Ci zależy - by nie dostarczyć jej kolejnego argumentu, że z góry wiedziała iż Twoje zapewnienia to był słomiany zapał. Przy okazji rozejrzyj sięza innymi rzeczami, które mogą być prawdziwymi przyczynami obecnej sytuacji, a zostały ściemnione. Ale nie łudź się , jeżeli jest tak jak opisałem, to ona osiągnie swój cel. I będziesz zachodził w głowę nad rozwiązaniem zagadki do końca życia, która od początku i tak nie miała rozwiązania.
Jest też takie powdziedzenie, że jak kobieta kocha to wszystko wybaczy, a gdy przestaje kochać nie wybacza nawet cnót. Mnie się widzi, że ona przestała Cię kochać, a kredyt to tylko wymówka. Wcześniej już zasugerowałem, ale może zbyt delikatnie zatem powtórzę, tym kims kto jej podsunął jest wiadomość, że grałeś jest nowa osoba, która pojawiła się w jej życiu. Widzi przy nim wygodniejsze życie, wcale nie mam zamiaru osądzać jej. Zacznij szerzej patrzeć na sprawę, niż tylko przez pryzmat kredytu.
Dunkis, to wcale nie jest nielogiczna ani błaha wymówka. To, że kocha się kogoś bezwarunkowo i że miłość wszystko wybacza to tylko romantyczna ideologia, która niekoniecznie sprawdza się (na szczęście) w realnym życiu. Dla kobiety bardzo ważne jest poczucie bezpieczeństwa, to, że może swojemu mężczyźnie ufać, że może na nim polegać. Tymczasem w małżeństwie miśka te wszystkie wartości praktycznie przestały istnieć w momencie, kiedy jego nałóg zburzył wspólne plany, stabilizację finansową... Jak ktoś wyżej zauważył - ludzie kredyty biorą, żeby wspólnie realizować potrzeby małżeństwa, marzenia. Tymczasem tutaj żona, nie dość, że na krótszy lub dłuższy czas żona miśka musi zrezygnować z wszelkich planów związanych z finansami, to jeszcze musi płacić za głupotę męża z zarobionych przez siebie pieniędzy. i pozostaje męcząca niepewność - czy to naprawdę już zamknięty rozdział i nie wróci? Brak poczucia bezpieczeństwa, brak perspektyw, brak zaufania - wg mnie to są te "nielogiczne wymówki", których ciężaru żona miśka nie zniosła. To, że dała mu szansę po incydencie z zadłużeniem dowodzi, że go kochała, że chciała ratować to małżeństwo. Ale rzeczywistość ją przerosła. W pewnym momencie uświadomiła sobie, że ma do uniesienia zbyt duży ciężar. To wystarczający powód, żeby zabić miłość.
"Czy brałaś ślub ze mną, czy z kredytami" - odpowiedź na to pytanie jest prosta. Brała ślub z Tobą, z facetem, z którym wiązała plany i nadzieje, który dawał jej poczucie bezpieczeństwa, otwierał perspektywy świetlanej przyszłości. I nagle okazuje się, że to wszystko prysło jak bańka mydlana, kiedy zamiast świetlanej przyszłości dowiedziała się o latach spłacania 1,5 miesięcznej rozrywki męża. W tamtej chwili Twój wizerunek odpowiedzialnego mężczyzny nieodwracalnie zniknął. Próbowała ten wizerunek odnaleźć ponownie - widocznie się nie udało.
Jedyne, co możesz teraz zrobić to utrzymywać z nią kontakt, nie narzucać się, nie płaszczyć. Udowodnij jej, że można Ci ufać, że tamto było incydentem, który nie wróci. Musisz być cierpliwy - odzyskanie czyjegoś zaufania może trwać bardzo długo i nikt nie da Ci gwarancji, że przyniesie pożądany skutek.
34 2010-08-04 10:08:37 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-04 10:09:27)
nie kocha mnie bo są kredyty i tyle a ja sie pytam czy brałaś ślub ze mną czy z kredytami a ona ze ze mna to mnie kochasz czy nie?? ona ze nie bo są kredyty no to nie wiem co mam sądzić
przepraszam, ale dla mnie to jest nielogiczne.
Co wcale nie wyklucza tego, że się z Tobą zgadzam vinnga w innych kwestiach, co potrzeby do zaufania, poczucia bezpieczeństwa. Ale myślę że to już inna sprawa raczej konsekewncja. Sam zresztą pisałem, gdy pytałem się autora, czy on rzeczywiście wie jaką krzywdę jej wyrządił. I rzeczywiście utrata powyższego zabiła miłość. Ale skoro tak. No cóż chyba on raczej nie ma tu już nic więcej do powiedzenia. Ale tak czy siak ograniczanie mu dostępu do dziecka, to świństwo z jej strony i nawet to, że wygasła jej miłośc tego nie tłumaczy.
Ograniczanie kontaktów z dzieckiem to faktycznie świństwo. Ale w tym przypadku ona może to robić bez złych intencji, kierując się źle pojętym dobrem dziecka. Wie, że w przypadku kiedy nie będą razem (a to przecież postanowiła już), dziecko nie będzie miało stałego kontaktu z ojcem i chce je z taką sytuacją oswoić. Nawet wydaje się to dość logiczne. Dziecko powinno mieć kontakt z ojcem, ale np przebywanie dzień z matką, dzień z ojcem wcale dla dziecka dobre nie jest.
Inną sprawą jest to, że kobiety często ograniczają ojcu kontakt z dzieckiem po to, żeby się na nim odegrać za prawdziwe lub wyimaginowane krzywdy. I to już bezdyskusyjnie jest świństwo.
36 2010-08-04 11:15:28 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-04 11:16:47)
Misiek 24, temat tego tematu jest "Czy żona odeszła przez moje długi?"
Odpowiem - nie.
Ona odeszła przez skutki, jakie one wywołały. Nie umieliście sobie z nimi umiejętnie poradzić i nie mam tu na myśli strony finansowej.
Misiek - lepiej tego nie czytaj co teraz napisze, bo to czcze pogaduszki są.
vinnga optuję za drugą wersją - że to złośliwość, a argument, że przyzwyczaja go do wybranego przez siebie sposobu widzenia przyszłości jest nadużyciem. On ma takie same prawo, na obecnym etapie i nic nie usprawiedliwia tego że dostosowuje dziecko do warunków które zrodziły sie jej w głowie. Równie dobrze mogła by dać mu dziecko na te 6 dni, a zajmować sie nim 1 dzień w tygodniu. Ona co prawda bierze sprawę w swoje ręce, ale bez zgody drugiej strony. I to mnie martwi, a jest to efekt braku rozmowy między nimi, to ona wydaje się od tego uciaka.
37 2010-08-04 14:28:05 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-06 23:14:48)
.
ja się nie wypowiadam dopóki misiek się nie wypowie
myślę że zagalopowaliście się trochę w ocenach sytuacji, tak naprawdę to nie wiemy jak jest bo ona się tu nie wypowiada i mamy tylko relację jednej strony, więc pisanie facetowi że ona jest taka czy owaka nie ma sensu, bo tego nie wiemy.
tu masz rację, że namy relacje wyłącznie jednej strony, ale tak jak zaznaczyłem to były czcze pogaduszki dyrdymały i wyssane z palca teorie, co zaznaczyłem ba wstępie pisząc o tym. Zanim na serio przyszłobi mi oceniać JĄ, prędzej miśkowi wbiłbym siekiere za te kredyty. Broń boże nie oceniam jej, raczej jest mi jej żal za to, że spotkało ją takie nieszczęście. Przecież nikt nie życzyłby sobie takiego życia, pod takim obciążeniem.
Prawdą natomiast jest, że on musi sam sobie odpowiedzieć czy czegoś nie przegapił i poszukać tego. No i zadać przede wszystkim pytania takie jak wcześniej już zaproponowałam. Podstawowe. Bo ciągle mamy za mało informacji. To że powiedziała że to przez kredyty, wcale nie musi znaczyć że jest inaczej. Nie wiem skąd wniosek i ocena że kredyty sobie wymyśliła tylko przestała kochać. Zgadzam się z Vinngą, że ona wzięła cięzar którego nie podołała unieść i jeszcze ktoś "życzliwy" poprzez plotki pomógł jej to rozwiązać.
I rzeczywiście dziewczynę możliwe że dziewczynę przerosło i uczucie zaczęło się zamywać.A z tego co później czytałam posty to ona wcale mu nie utrudnia kontaktów z dzieckiem teraz
Ja właśnie w pierwszym moim poście tak troszkę próbowałem autora zmobilizować do zastanowienia się nad tym, czy to co mu się wydaje że wie iz stanowiło problem, to problem rzeczywisty- jedyny? I Tak martita, zgadzam się z Tobą to jest sedno, dopiero po okresleniu tego mozna mysleć o rozwiązaniu.
A co do dziecka, no właśnie to jej stanowisko wobec tej sprawy, tak mocno mnie niepokoi. Świadczyć może raczej o tych czarniejszych scenariuszach.
39 2010-08-04 16:56:31 Ostatnio edytowany przez misiek24 (2010-08-05 22:32:01)
nie wiem juz nic
ja ci powiem po swoim przykladzie...
mi byloby trudno odejsc gdyby moj maz byl poprostu dobry..mily...uczuciowy. np pisz co wieczor smsa "dobranoc, tesknie, kocham was i czekam" i robic to regularnie cos typu-dla ciebie wszytsko. mi wtedy byloby po poprostu zal odejsc od kogos takiego...staraj sie jakos przemycic czas zebyscie spedzili go razem, ze no chcesz pojechac z dzieckiem do wesolego miasteczka ale z nia tez, zeby dziecko chco chwile mialo rodzicow razem, basen, kino cokolwiek....
choc ci powiem z drugiej strony...te wesela, niechcem ci macic w glowie ale jak ja szukalam zespolu na swoje wesele to odwiedzalam zespol ktor wybralam w domu, wpadajac tam dogadac szczegoly poznalam jej dziecko i meza(ktory takze byl w zespole) a na moim weselu mowila ludziom ze ejst panna (a obraczke dala jej matka zeby faceci pijani jej nie zaczpiali)
nie powiem odejsc do innego czy dla innego jest latwiej....
to jest nie samowite ze dlugi ktore byly Xlat temu...obawiam sie ze jest cos jeszcze...nie szkoda mi ciebie bo narobiles takie glupoty ze szok...ale ona tez jest dobra...juz nie pojmuje jej, co dalej??
pamietaj ze czym dluzej jestescie odzielnie tym gorzej
Cześć. W pierwszym moim poście sugerowałem byś spojrzał na sprawę szerzej i wybadał czy ktoś sie nie kręci wokół Twojej Pani. Ty dopiero teraz napisałeś o tym, że zachowywała się nie tak na weselach jak powinna. Od początku sprawa zaszłych kredytó wygląda jak wymówka. Co do rodziców - nie bądź dziecinny - samo wtącanie się jest niepoważne z ich strony i absolutnie naganne. Obojętnie czy mieli racje czy nie mieli racje. Powinieneś reagować jak mężczyzna, a Ty co robiłeś? Dzieliłeś to na zasadne i niezasadne. Rodzice jeśli są mądrzy rozmawiają z dziećmi (synową też) o rzeczach na które mają inne spojrzenie - i tylko wyłącznie. Jeżeli tobie nie przeszkadzało, że się wtrącają, no wybacz ale ona miała całkowite prawo by się wkurzać, a wcale się jej bym nie dziwił gdyby miała przy okazji żal do Ciebie o to że nie zachowałeś się w tej sytuacji jak mąż, tylko jak mamisynek. I nie bądź naiwny, gdy słyszysz, że ona nie chce rozwodu. Poczytaj trochę o rozwodach to zakumasz o co może jej biegać. Myślisz ,że jak wyprowadziła się z domu pare tygodni wstecz, to przy waszj sytuacji, gdy macie dziecko po wnieseiniu o rozwód dostaniecie to szybciej? Nie. Właśnie długi czas rozłąki, mozliwe że z jej strony sugerowanie, że jej nie odwiedzałeś, że miałeś mały kontakt z dzieckiem ( i nie ważne z jakich powodów) będzie grało na jaj korzyść, posiedzi u mamusi i tatusia, do których Ty masz awersje, przez parenaście miesięcy i sprawę w sądzie załatwi znacznie szybciej niżby teraz się udało. Nei rozumiem czemu Ty tego nie widzisz. Zobacz jaką ona ma w tym determinacje, wyprowadziła się do rodziców, od których się odżegnała, za te rzeczy, które wycierpiała. Dziwisz się też, że teściowa zrelacjonowała Waszą rozmowę córce. A ja się dziwię , że Ty się dziwisz. Tym bardziej jeżeli założyliście, że nie pójdzie ona w eter, czy Ty odrobinę chociaż wiesz jak postępują kobiety. No skoro poprosiłeś teściową by nie przekazywała córce rozmowy to jestem przekonany ,że conieco napsioczyłeś jej o córeczce. Bądźmy szczerzy, ta rozmowa została wykorzystana przeciw Tobie. Kolejnym argumentem na ich korzyśc może być to że oni, w przeciwieństwie do Twoich rodziców, może nawet skłóceni, ale nie wtrącali się w jej życie. To, że niezaakcepowali jej sposób życia, wcale nie przeszkadza im przygarnąć jej , gdy właśnie zrezygnowała z tego co im się nie podobało. Piszesz, że ona nie miała do kogo wracać, nie miała by gdyby oni nie zyli, ale oni są. Chyba rzeczywiście jest Ci potrzebne spojżenie osób z zewnątrz. Podpisz teraz tylko oświadczenie o tych długach, o tym że żadnych nie pzenosisz na nią i zobzczysz jak sprawa się szybko potoczy i jak szybko usłyszysz że ona chce rozwodu. Wiesz la mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa. Dlaczego Ty nie porozmaiwasz z teściem. Przeciż to ewidentnie on kieruje całą sprawą.
Z drugiej strony jak według Ciebie ma się zachowywać laska , mężatka która idzie pośpiewać na wesele. Jesteś w stanie ot tak wypisać ramy prawidłwoego zachowania, - dopuszczalnego prawidłowego zachowania. Jeśli rzuca się facetom w oczy, chciała by się trochę zabawić, to wesele jest doś odpowiednim miejscem przyznasz, prawda? I to wcale nie znaczy że się potem z gośćmi umaiwała, to by było mało profesjonalne raczej i zespół z którym pracowała, raz dwa by sobie z nią dał spokój.
witam ponownie.
Jest mały postęp rozmawiałem z żonką i rozmawia ze mną juz spokojnie ale mimo to nie widzi dalszej przyszłości ze mną. boję sie jednej rzeczy ze ona jest manipulowana przez swoją mamę a wręcz jestem przekonany dlatego że mówi takie rzeczy ze nigdy by ona od siebie tego nie powiedziała. Boję sie ze ona naprawdę przestała mnie kochać. Nie wiem jak sobie z tym poradzić w pracy się trochę zaniedbuję bo nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, mówią ze praca jest dobra na zapomnienie ale to nie jest prawda bo nie jest tak łatwo. Widząc jej ciuch w domu, nasz portret ślubny, zdjęcia z imprez wspólnych jej uśmiech, jej złość nie jest tak naprawdę łatwo zapomnieć, ja ją wszędzie widzę, brakuje mi tego jak cholera, naszych wspólnych planów, to co robiliśmy i to co mieliśmy zrobić. Ale ona mi nie ufa i szczerze to widzę że nie chce mi zaufać albo boi się, jak to się tutaj mówi NIE CHCE WEJŚĆ DO TEJ SAMEJ WODY. Jak mam ją przekonać do siebie? powiem wam szczerze ze mówią bać facetem z jajami bać twardy ale to się w moim przypadku nie da, jestem osobą szczerze miętką (wrażliwą) wiem ze czasu nie można cofnąć chociaż bardzo bym chciał, nie wyobrażam sobie życia bez niej tak o po prostu, chce mieć nadal rodzinę normalną a nie na weekendy, nie dam tak rady dalej. Po prostu wymiękam i boję się że nabawię się czegoś nie mogę jeść schudłem 7 kilo w ciągu tych 4 tygodni. Naprawdę nie wiedziałem że tak można przeżywać rozstanie bardzo mi ciężko, z tym.
a ile zostalo tego kredytu?? ile czasu bedziecie go splacac??
Dlaczego te posty Miska są takie wyedytowane przez niego? Takie coś tylko utrudnia dyskusję. A moje zdanie o hazardzistach jest takie, że należy wiać jak najdalej albo mieć chociaż z nimi rozdzielność majątkową. Każde inne wyjście to wspinaczka na wielką górę zwaną nędzą i zadłużeniem do końca życia.
Acha, i jak uważasz, że żona nie może odejść od ciebie inaczej jak przez manipulacje jej matki to Ty chyba nie szanujesz jej osoby i jej zdolności do posiadania zdania i podjęcia decyzji. Trzymam kciuki za tą kobietę i jej odejście.
45 2010-08-18 09:30:50 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-18 09:42:54)
Misiek odchudzasz nie tylko siebie, ale też to forum ze swoich postów. Trudno przez to pisać do Ciebie, bo trzeba sobie przypomninać wszystkie elementy układanki, o których pisałeś, by do nich się odnieść, patrząc przez pryzmat nowych wydarzeń. Nie zdziw sie, jak ten temat umrze po tym jak będziesz kasował post po poście. Nowi ludzie, nie będą chcieli się wypowiadać, a jeśli nawet to będą się dopytywać o rzeczy o kótrych juz pisałeś, bo nie będą znali sprawy. Ci co się wypowiadali, czytają inne wątki i nie skupiają się wyłąćznie na Tobie, i nie będą pamiętali tego co pisałeś słowo w słowo. A bazując jedynie na swojej pamięci, nie chcąc niczego przekręcić , też nic Ci nowego nie napiszą.
Stałeś się katem nie tylko swojego związku, ale i tego tematu.
Sory za szczerość - nie umiesz myśleć o przyszłości, o konsekwencjach swojego postępowania. Ta sprawa pieniędzy, grania, rozpadu małżeństwa, niczego Cię nie nauczyła. bye.
W związku z tym, ze wiele osób kasowało swoje posty Redakcja Forum postanowiła ograniczyć czas edytowania własnych postów. Po 24h edytować posty może bylko Redakcja Forum.
Witam!!!!
Generalnie moim zdaniem, niezależnie od tego jak człowiek się w długi zapakował powiniem skorzystać z prawnika. Ale to są gady krwoożercze i tak na prawdę dużo nie pomogą. MNiałam długi po mężu, który był psychiczny i załadował się w dość dobrą sumę ponad 150000PLN. Radca prawny na dzień dobry powiedział, że choćby wygrał sprwę, że mąż był niepoczytalny w chwili podjęcia gotówki, to i tak musimy oddać kasę. I tak samo powiedziała sądzina podczas sprawy. Wyszłam zrezygnowana, bo przecież długi trzeba oddawać. Trafiłam z polecenia do pana Piotra , prawnika z Towarzystwa Promocji Kultury Prawnej i Obrony Praw Obywatelskich w Bydgoszczy. Pomógł mi. Wystosował pozew o uchyleniu się przeze mnie od oknieczności spłaty bezpodstawnego wzbogacenia i bank przegrał z hukiem wielkim. Nawet odwołania nie składali. Za poradę prawną nie zapłaciłam nic, jedynie za koszta pełnomocnictwa 250 zł i to w całym postępowaniu. Podam Wam nr tel tego gościa choć mi chyba nie wolno bo to prywatny i chyba do żony. Ale spoko, to są bardzo w porządku ludzie więc korzystajcie, a jego żona to dobry psycholog... 530695025, I Macie w razie czego do użytku. Polecam.
Witajcie!
Bardzo przepraszam, że przez pomyłkę podałam zły nr telefonu do mojego prawnika. Prawidłowy nr tel jest następujący: 530120963. Jeśli kogoś wprowadziłam w błąd przepraszam.