We wrześniu minęłoby 9 lat, od 2 miesięcy nie jesteśmy razem.
Zaczęło sie pięknie, myślałam że, w końcu znalazłam miłość mojego życia. Na początku było wspaniale aż, któregoś dnia powiedział mi że, mnie zdradzał z dwoma dziewczynami i z jedną z nich bedzie miał dziecko. Było to cztery lata temu. Szkok totalny, załamanie, rozstanie. Niestety byłam naiwna. przekonywał mnie że, tylko mnie kocha że to były tylko przygody i nie wyobraż sobie życia beze mnie. Oczywiście uwierzyła, było mi bardzo ciężko no ale on mnie kochał. W naszym związku zaczęło dziać się źle, strasznie sie od siebie oddaliliśmy. Jednak po 2 latach znowu zaczęło być wspaniale tak jak na początku związku. Problem się zaczął gdy kupiłam mieszkanie, sama bo dałam mu jasno do zrozumienia że, to dlatego że nie chce problemów w sytuacji gdyby mu się coś stało i musiałabym krwawicę swojego życia (kredyt na 40 lat) dzielić z jego dzieckiem. Wiem że dziecko nie jest niczemu winne ale to jest jego dziecko i to on ma wobec niego obowiązki, ja mogę być co najwyżej dobrą ciocią która od czasu do czasu kupuje prezenty. To mieszkanie było jego największą bolączką. 3 miesiace temu postawił warunek: albo odpiszę mu połowę mieszkania albo z nami koniec. Kretyn. Były długie rozmowy, wywlekanie na wieżch wszystkich rzeczy, trochę się cieszyłam bo były to naprawdę szczere rozmowy. Myślałam że, już będzie dobrze bo wrócił, nocował. I dostałam smsa że, znami koniec. Byłam cholernie zła bo jego zachowanie mówło co innego że, będzie dobrze. Jak go przycisnęłam to przyznał się że, spotkał się z dziewczyną z którą mnie zdradzał ( nie z tą którą ma dziecko , tylko z tą druga) i będzie miał kolejne dziecko. Świat mi sie zawalił.
Mężczyzna którego kochałam nad życie, z którym planowałam ślub i dzieci, z którym chciałam spędzić resztę życia okazał się nic nie wartym sku.....synem. Mam do siebie cholerny żal że, z nim byłam. Dowiedziałam się że od 4 lat spotykał sie ze swoimi "byłymi" i to nie tylko jako przyjaciele.
Na poczatku było strasznie, miałam nawet myśli żeby to też mu wybaczyć. Teraz już wiem że, nie chce z nim być, dla mnie to temat zamknięty. I wspólczuję dziewczynie z którą się żeni (już w sierpniu- no ale skoro czekała na niego 4 lata to na co mają czekać), bo on nie nadaję się do poważnego związku, bo przy pojawiających problemach on zamiast je rozwiązywać ucieka bo tak mu łatwiej, robi wszystko to co jemu odpowiada nie oglądają sie na innych. Ale teraz niech robi co chce.
I wszystko byłoby pięknie gdyby nie ta pustka która została po nim. Nie umiem zorganizowac sobie życia bez niego. zawsze brakowało mi czasu a teraz mam go tyle że, nie wiem co mam zrobić. Nie umien sama żyć. Nawet jak poszłam robić zakupy to do koszyka wrzucałam rzeczy które on lubi. Siedzenie w pustym mieszkaniu ( pozbyłam się wszystkich jego rzeczy) też nie jest łatwe bo wszystko przypomina mi jego. Wszystkie moje plany, marzenia, wspomnienia są związane z nim. Nie potrafię zacząć żyć od nowa. Mam ochotę zemscic sie zarówno na nim jak ina niej ale czy to ma sens. Dzięki tej sytuacji zrozumiałam że wart był mojej miłości i dobrze że, to wszystko stało sie teraz a nie za kilka lat gdy bylibyśmy małżeństwe, byłyby dzieci. Jest mi cholernie ciężko, wiem że potrzebuję jeszcze czasu ale czasami nie mogę wytrzymać sama ze sobą. Chciałabym znów cieszyć się życiem.
Podobne tematy
Kochana wiem co to znaczy,gdy przez pare lat jest sie z ukochaną osobą a pozniej jej juz nie ma,gdy wszystko wokół kojarzy sie z nim,te miejsca,te rzeczy,ach,ja sama nie moglam sie pogodzic gdy 4lata bylam z chlopakiem a pozniej pustka,nie ma go przy mnie,potrzebowalam czasu tak jak Ty teraz go potrzebujesz,ja potrafilam jechac autobusem i plakac,zamykalam sie w domu,nie wychodzilam do ludzi i tak przez 1,5roku,ale potzrebowalam tego,tej samotnosci aby wszystko przemyslec,otrzasnac sie,by znowu wyjsc do ludzi,odnowic stare znajomosci i zyc swoim nowym zyciem bogatsza w doswiadczenia...
trzymaj sie,na pewno dasz rade,a na takiego dupka nie zaslugiwalas,znajdzie sie lepszy,tylko poczekaj,milosc sama przyjdzie!
Przeczytałam twój post... eh i powiem tyle musiałas go naprawde mocno kochać że wybaczyłaś mu aż tyle... powinnas mu na samym starcie powiedzieć dowidzenia,... eh ;/ tacy ludzie sie nie zmienia.. będą zdradzać jeszcze nie raz... Tez jestem teraz sama.. zostawił mnie i odszedł tak po prostu choć mieliśmy naprawde wiele zaplanowane.. też nie umiem sie podnieść przy każdej lepszej okazji płacze... na domiar złego robie głupoty;/i widze ze na sile szczescia szukam .. Czasem są dni kiedy nawet nie mam siły wstać bo po co mam zaczynać dzień i dla kogo mam teraz życ ? Wmawiam sobie pokaż klasę , pokaż mu że jesteś twarda kobieta , że na nim świat się nie kończy, naprawdę chce się już z niego wyleczyć, wyrzucić go z serca i po prostu o wszystkim zapomnieć, nigdy nie był mnie wart, tak samo jak twój były ... powinnaś się cieszyć że tak to wyszło, na pewno spotkasz jeszcze kogoś Kto naprawdę potrafi szanować ludzkie uczucia i wie co ozn prawdziwa miłość ,, a on to łajdak założe sie ze jeszcze nie raz będzie szukał z tobą kontaktu, najlepiej jak skreślisz go raz na zawsze ze swojego życia .Nie wiem czy to pomoże..ale ja na początku swojego rozstania wychodziłam do ludzi , czasem wyciągali mnie na siłę żebym nie leżała bezczynnie w 4 scianach... pomogło ? nie wiem..dalej jest ogromny ból , spróbuj coś robić na pewno nie leż w domu, nie rozmyślaj , jak zbiera sie na płacz to płacz ile wlezie, chodź na siłownie ,wyrzuć to z siebie, zadbaj o siebie i myśl tylko i wyłącznie o SOBIE. Teraz liczysz sie tylko ty , zrób wszystko to na co miałas ochote, wydobadź pozytywy .... i nie bój sie moja droga , nie jesteś sama , ja tez się borykam z tym codziennie... Pozdrawiam :*
Pieprz**** egoista. Dobrze ze przejrzalas na oczy... taki facet to nie facet.. Poczekaj.. pogodź sie z tym wszystkim oswoj. Teraz jestes jescze "chora" ale zoabczysz "wyzdrowiejesz" z tej milosci. A z perspektywy czasu wszystko, caly wasz zwiazek, jego postawa twoja wyda Ci sie inne. I zycze zeby Ci sie udalo pogodzic z tym jak najszybciej
Zaslugugjesz na cos lepszego, kogos lepszego
Tylko ten czas...
No właśnie czas. Są dni że, widzę świat lepszy, wierzę że to dopiero początek życia. Ale są także takie dni że, nie chce mi się żyć, że świat bez niego nie istniej, że nie umiem bez niego żyć. Nawet nie wiem co bym chciała w życiu robić, bo on był całym moim życiem. Teraz już wiem że, za bardzo go kochałam że, nie powinnam stawiać go na pierwszym miejscu w moim życiu. Dla niego zrezygnowałam z przyjaciół, znajomych, zainteresowań. Jego życie było moim życiem i dlatego tak mi trudno. Boję się żeby nie zrobić w życiu jakiejś głupoty, bo wstanie jakim teraz jestem mam problem z racjonalnym myśleniem. Wiem że, za miesiąc, dwa, rok będzie lepiej, mniej będzie bolało.
Chociaż cieszę się że, to już koniec to niepotrafię uciąc z nim kontaktu. Wiem co powinnam zrobić żeby zarówno z mojej strony jak z jego nie było już jakichkolwiek kontaktów ale nie umiem się na to zdobyć.
Zerwanie kontaktu to najlepsze co mozesz dla siebie zrobic! Rozmowy z nim czy spotkania nie dadza Ci nic poza dodatkowym bolem i rozczarowaniem.
Pewnie tak, tylko muszę się odważyć żeby zrobić ten krok. Rozum mówi zrób, serce nie.
Wiem ze Ci ciezko...
Ja jestem juz 7 miesiecy po zerwaniu, nie widzialam ex od szesciu...
Na poczatku tez nie potrafilam sobie odmowic kontaktu - gdy juz nie moglam wytrzymac wysylalam mu sms-y, przez prawie 3 miesiace. I po kazdej probie kontaktu czulam sie gorzej - nawet fizycznie. Znowu popadalam w skrajne przygnebienie, duzo plakalam i bolalo mnie cale cialo...
Nie rob sobie tego samego, co ja - na wlasne zyczenie - sobie zgotowalam... To bylo pieklo.
Do teraz probuje sie z tego otrzasnac.
Dlatego daj sobie czas - najgorsze po rozstaniu sa pierwsze dwa czy trzy miesiace. Potem jest tylko lepiej.
Nie mogę tego zrozumieć że, facet może nie dość że, działać na kilka frontów, kłamać ile może i dla niego to jest normale , nie widzi w tym nic złego. Może od razu zacząć nowy związek zostawić całą przeszłość za sobą. A kobieta płacze, wspomina, żałuje, marzy i nie może normalnie żyć. Życie jest nie sprawiedliwe.
Boję się żeby nie wpakować się w jakiś bezsensowny związek tylko po to żeby kogoś miec.
Placzesz i przezywasz bo Ci zalezalo - nie splynelo po Tobie jak po kaczce, bo sie bardzo zaangazowalas.
Ale teraz daj sobie czas, spotykaj sie z ludzmi, wychodz z domu, zadbaj tylko o siebie - to Ci dobrze zrobi. A od zwiazkow daj sobie na razie odpoczac. Jestes teraz zbyt zraniona i bezbronna, dlatego mozesz sie wpakowac w kolejne klopoty.
Dzięki dziewczyny, trochę mi lepiej tylko ciekawe na jak długo. Muszę sobie zapełnic jakoś wolny czas, bo jak nic nie robię to myślę a jak myślę to jest źle.
Dzięki dziewczyny, trochę mi lepiej tylko ciekawe na jak długo. Muszę sobie zapełnic jakoś wolny czas, bo jak nic nie robię to myślę a jak myślę to jest źle.
Odnow stare znajomosci - mnie pomaga jak spotykam sie z ludzmi, z ktorymi kontakt mi sie urwal w czasie zwiazku z ex. Duzo czytam, czasami imprezka z kolezankami
, duzo spaceruje; wykupuje miesieczne karnety do kina, wyjezdzam na weekend z przyjaciolmi cos pozwiedzac. Teraz mysle nad zapisaniem sie na joge - podobno potrafi zdzialac cuda ze zestresowanym czlowiekiem...
I ciagle odganiam mysli o przeszlosci. Wygladam w przyszlosc i mam nadzieje na lepsze jutro.
Ty tez sie postaraj - przezuwanie przeszlosci w sobie jest prosta droga na psychiatryk...
Powodzenia ![]()
racja spotykanie ze znajomymi, wypady jakies wycieczki, zajmowanie sie soba, to naprawde dobrze robi. Dla mnie tez ktos byl calym swiatem, byl kims z kim chcilama spedzic reszte zycia, nawet wyjsc za maz chociaz powiedzialam ze zycze naprawde powodzenia i szczescia temu kto bedzie chcial mnie zaciagnac przed oltarz
Ale to juz bylo... A Ciebie tezn zwiazek wiele nauczyl napewno, inaczej bedziesz patrzyla na przyszlosc. Ale wierze ze spotkasz kogos kto pokaze Ci calkiem ina strone milosci , oby prawdziwej milosci
Wchodzac na to forum nie wiedzialam ze jest tyle kobiet z takimi problemami, duzo gorszymi niz moje. To tez mi pomoglo spojrzec na to wszystko inaczej. I ja wiem jak bardzo chcesz jak bardzo cos od srodka cie scika zeby z nim porozmawiac cos napisac i jak pewnie wybuchasz placzem niespodziewanie kiedys tylko cos wspomnisz. WIEM! Ale ten okres jest do przejscia.. bo Ty juz wiesz ze to nie byl zwiazek jakiego pragnelas... "najpierw powstaje rysa, poźniej szczelina, w koncu przepasc.. " tak przynajmniej bylo u mnie.. z kazdym zawodem ktory mi sprawial on, cos we mnie gaslo, choc dalej walczylam. Teraz wiem... teraz jestem duza madrzejsza. ![]()
"najpierw powstaje rysa, poźniej szczelina, w koncu przepasc.. " tak przynajmniej bylo u mnie.. z kazdym zawodem ktory mi sprawial on, cos we mnie gaslo, choc dalej walczylam.
Glupie jestesmy, ze decydujemy sie na walke z wiatrakami...
Obiecuja ze sie zmienia, daja nadzieje na przyszlosc i cudowne zycie przed nami i co????
D***A!
Kazde rozczarowanie jak cios prosto w serce, kazde klamstwo jak ciern...
Po co ja sie na to godzilam? Trzeba bylo wystawic go za drzwi po pierwszym incydencie i miec spokoj...
A tak karmilam sie nadzieja na cos, co nigdy nie nastapilo...
Im wiecej czasu mija, tym bardziej jestem zla na siebie...
Pozwolilam by kierowalo mna serce, nie rozsadek... Bo od poczatku wiedzialam, ze nie jestesmy dla siebie odpowiedni.
Naprawde trzeba prowadzic swoje serce, bo czesto sie myli i sprowadzi Cie na manowce, z ktorych pozniej ciezko wrocic na prosta droge...
Codziennie sie tego ucze. Na nowo kazdego dnia...
Płakać już przestałam, chociaż czasami głos mi się łamie jak komuś coś opowiadam ale chyba czuję że, będzie lepiej. Tylko jak uierzyć w miłośc po tym wszystkim co się stało. Narazie wkurzają mnie nawet koledzy w pracy, widzę w nich tylko wady żadnych zalet. Oby czas szybciej mijał.
16 2010-07-28 19:10:33 Ostatnio edytowany przez nell999 (2010-07-28 19:16:15)
Płakać już przestałam, chociaż czasami głos mi się łamie jak komuś coś opowiadam ale chyba czuję że, będzie lepiej. Tylko jak uierzyć w miłośc po tym wszystkim co się stało. Narazie wkurzają mnie nawet koledzy w pracy, widzę w nich tylko wady żadnych zalet. Oby czas szybciej mijał.
Kasienka22
ja nie stracilam wiary w milosc po tym co mnie spotkalo - stracilam wiare w mezczyzn...
Nie nienawidze ich ani nic w tym stylu, absolutnie... Po prostu nie wierze ze spotkam na swojej drodze kogos, kto bedzie dla mnie dobry, wierny, lojalny i da mi szczescie...
Postaraj sie jednak patrzec na mezczyzn obiektywnie - to TEZ ludzie. Maja wady i zalety.
Teraz jestes nastawiona negatywnie do swiata przez to co Cie spotkalo, dlatego widzisz wszystkich i wszystko w ciemnych barwach. Postaraj sie wykrzesac z siebie odrobine optymizmu.
Wiem, ze ciezko ale trzeba sie starac patrzec pozytywnie w przyszlosc
.
Niejestesmy glupie nell ! Udowadniamy ze mamy uczucia , ze dla milosci jestesmy zrobic w stanie wiele i powinnysmy byc z tego dumne. To oni sa glupi ze nie potafia docenic takch kobiet
Ja rowniez nie stracilam wiary w milosc... Czasem marze, mam sny, ukladam historie, poprostu wierze..
w romantyczna historie milosci polaczonej z namietnoscia
I tak bez konca... ahh ![]()
Zapomnieć o byłym pestka, tylko jak teraz spojrzeć na innego faceta i nie widziec tylko wad. Dla zabicia czasu weszłam na potal randkowy, no i co. Każdy facet z korym sie kontaktowałam po jakimś czasie wydawał mi się beznadziejny, chociaż mój były nie był lepszy. To co kiedyś potrafiłam zaakceptować, teraz mnie wkurza. Im wiecej czasu mija tym bardziej przekonuje sie że nie ma fajnych facetów a może to ze mną jest coś nie tak, za duże wymagania?
kasienka22- z Tobą jest wszystko w porządku....................My już wiemy czego chcemy i dlatego jest nam trudno i póki co też przekonuje się że fajnych facetów nie ma.........
kasienka22- z Tobą jest wszystko w porządku....................My już wiemy czego chcemy i dlatego jest nam trudno i póki co też przekonuje się że fajnych facetów nie ma.........
Popieram
TOTALNA beznadzieja...
Rozgladam sie i rozgladam i zadnych efektow.
Tylko chyba trwalego wytrzeszczu dostane
.
kasienka 22
To był toksyczny związek a to co czujesz to nie jest miłość tylko uzależnienie, dobrze że tak się stało bo Ty sama nigdy byś się od niego nie uwolniła i nie wyszła z tego bagna, uwierz mi też byłam w takim związku opartym na kłamstwie, fałszu i obłudzie. Posłuchaj mojej rady i przeczytaj ksiązkę Robin Norwood - kobiety które kochaja za bardzo - tam zrozumiesz dlaczego taka jesteś, dlaczego przyciągasz takich pokręconych i kłamliwych dupków i jak z tego wyjść aby następny Twój związek był oparty na miłości, bezpieczeństwie i prawdzie.
Kasieńka 22 po rozstaniu i tak bolesnych przejsciach myslę, że powinnaś pobyć sama. Zastanowić się nad sobą... "zaopiekować" się sobą. Miłość pojawia sie nieoczekiwanie, nic na siłę
Fajni faceci są, tak samo jak fajne babki, nie ma co dzielić naszego świata na męski i damski. Przecież nie mozemy żyć bez siebie , chociaż niestety niejednokrotnie krzywdzimy lub jesteśmy skrzywdzeni... ale taki jest gatunek ludzki, nie poradzimy nic na to...
Jestem przekonana, ze przyjdzie taki moment, że na swojej drodze spotkasz człowieka, który będzie Ciebie godny:) tylko potrzebujesz czasu.
Przeczytałam polecaną książkę "Robin Norwood - kobiety które kochaja za bardzo" i lekko się podłamałam. Po pierwsze uświadomiłam sobie że, moje problemy z facetami mają podłoże dużo głębsze niż przypuszczałam a po drugie do "normalności" daleka droga. Na razie staram się pogłebić temat moich problemów, tak żeby wiedziec na czym stoję. NA 13 września jestem umówiona z psychologiem od DDA. Zaczynam pracę nad sobą a inni schodzą na dalszy plan. Teraz najważniejsza jestem JA i moje szczęście. A za jakiś czas może do tego szczęścia dołączy jakiś wartościowy mężczyzna. Mam nadzieję żę, nauczę się być szczęśliwa sama ze sobą a potem z innym. Dzięki dziewczyny za wszystko, dobrze że, jest takie miejsce gdzie inni pomagają i nie żądają nic w zamian.