Nie wiem co mam robić
Kompetnie się rozsypałam, może powinnam skorzytsać z pomocy psychologa lub terapeuty.
Nie dawno rozstałam się z chłopakiem ( w naszym przypadku to już 3 raz, zawsze wracaliśmy do siebie po ok.2-4 tygodniach), tym razem powody rozstania były inne niż wcześniej.
Jako powód podał ; że on chyba nie tego szuka, ostanio nie miał potrzeby żeby napisać mi sms z rana, nie czuł też potrzeby nieustannego kontaktu. W ostanim czasie ja też nie czułam takiej potrzeby, żeby pisać mu smsy czy potrzeba nieustannego kontaktu. Nie oznacza to, że moje uczucia wygasły.
Cóż ostatnio mój były postanowił na okres wakacji przerowadzić sie do rodzinnego miasta, żeby pomóc mamie przy remoncie domu (jest sama). Dom i ciągłe wyjazdy zawodowe sprawiły, że nie dysponował za bardzo czasem. Mimo tego prawie codziennie rozmawialiśmy, to zazwyczaj on prosił o rozmowę. Jeszcze przed rozstaniem zapewniał mnie o sowim uczuciu. Nie rezygnował z naszych wspólnych planów, chcieliśmy razem zamieszkać. Zapewniał mnie, że chce spedzić ze mną życie. Widać to tylko słowa.
W trakcie rozstania był niekonsekwentny. Przywitaliśmy się jak para, pocoałował mnie w usta (tak jakbyśmy zaraz mieli porozmawiać o kłopotach i potem będzie ok). Po drodze wziełam go za ręke, nie zabrał jej. W trakcie rozmowy się rozpłakałam, przytulił mnie i tak za każdym razem jak leciały łzy. Powiedział, że jak tylko będę potrzebowałą rozmowy to mam dzwonić on przyjedzie. Gdy się żegnaliśmy pocałował mnie w czoło tak często się żegnaliśmy będąc razem). Dodałam mimochodem odezwij się jak jak będzieśz miał troche czasu (miałam na myśli zadzwoń, napisz), w odpoowiedzi usłyszałam już niedłuo bo w pracy będzie luzniej.
Naprawde nie wiem co mam robić. Walczyć o niego i postarać się budować z nim świat, czy poprostu poczekąc aż czas zablizni rany??
Podobne tematy
A kiedy konkretnie się rozstaliście??
3 2010-07-24 16:23:36 Ostatnio edytowany przez siostra1985 (2010-07-24 16:24:00)
Konkretnie to w ten poniedziałek.
4 2010-07-24 16:31:09 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-07-24 16:31:58)
No to pewnie Cię nie pocieszę że będzie bolało, bardzo bolało. Ale czas leczy rany. Najlepszym lekarstwem na starą miłość jest nowa.
5 2010-07-24 16:55:55 Ostatnio edytowany przez siostra1985 (2010-07-24 17:00:37)
Boli cały czas. Dla mnie to był włąśnie ten mężczyzna, z którym chciałam iść przez życie.
Na nowy związek nie jestem gotowa, nie chce krzywdzić siebie ani osoby z którą bym się związała.
Nie wiem czy powinnam się o niego starać, subtelnie dać mu do zrozumienie jak jest dla mnie ważny. Czy najzwyczajniej sobie odpuścić
Jeśli czujesz ,ze to własnie ten to uważam ,ze powinnaś o niego walczyć ,moze w nic uczucia jeszcze nie wygasły tak jak w Tobie ,zastanów się czy to na pewno ten i sama sobie odpowiedz czy warto się starac czy nie. )
Bardzo bym chciała spróbować jeszce raz. Boje się jednak, że nie mamy szans dopóki on nie wróći do mojego miasta. Nie dzieli nas duża odległość, ale obawiam się że po pewnym czasie pojawią się stare problemy.
Myśle ,że jeśli mnie naprawdę kocha/ kochał to jego uczucia też nie wygasły. Nie idzie przestać kochać osoby w przeciągu miesiąca, czy dwóch.
Wiem, że w przyszłym tygodniu jedzie na tygodniową delegację więc i tak muszę czekać cierpliwie do momentu aż wróci.
Nie wiem jak to jest w Twoim przypadku dokładnie, ale mogę Ci powiedzieć, że mnie mój facet zapewniał o uczuciu dzień przed tym jak perfidnie mnie zostawił.. Ale u Was może być inaczej..
Gdy z nim rozmawiałam okazało się, że rzekomo od dwóch miesięcy mu na mnie w ogóle nie zależało (swoją drogą dobry aktor z niego)
Na Twoim miejscu bym nie walczyła, moim błędem było to, że chciałam go odzyskać, szkoda, że wcześniej sobie tego nie uświadomiłam.
"Jeśli kogoś kochasz,pozwól mu odejść...Jeżeli wróci,będzie Twój na wieki..Jeżeli nie wróci nigdy nie był Twój"
I w tym chyba jest racja..
Wydaje mi się że miłość jeśli faktycznie jest miłością nie umiera tak z dnia na dzień. Wiem jednak że faceci często nadużywają słowa kocham, nie wiem w jakim celu, ale tak po prostu jest.
Uszanuj jego decyzje i daj mu czas, dzwonienie , narzucanie sie i zabieganie o niego do nieczego dobrego nie doprowadzi, i tak jak piszesz jedzie w delegacje i tydzien go nie bedzie , wiec poczekaj spokojnie poswiec ten czas dla siebie< idz do fryzjera mi to pomaga, zaszalej na zakupach...> wiemze to marne pocieszenie ale postaraj sie pomyslec o sobie. Jezeli naprawde cie kocha to wroci jak przekona sie co stracił. Trzymaj sie ...
Też uważam że powinnaś dać mu trochę czasu niech zobaczy że za nim nielatasz sam się odezwie zatęskni i przemyśli może sam niewie czego chce!!! czasu!!! i powodzenia, będzie dobrze!!!
12 2010-07-24 20:59:52 Ostatnio edytowany przez siostra1985 (2010-07-24 21:05:50)
Jeśli o to chodzi to nie latam za nim, latałam będąc w związku. Nawet mi powiedział, że zaczynało go to przerażąć, że tak bardzo sie staram, a on tak mało wręcz wogóle. Staram się żyć własnym życiem nie przytłaczać go sobą. Nie piszę i nie dzwonie do niego.
Mój gdy go zapytałam powiedz mi prosto w oczy, że nic nie czujesz i nie zależy ci na mnie. W odpowiedzi usłyszałam: zawszę będe coś do ciebie czuł, zawsze będzie mi na tobie zależeć, łaczą nas najpiękniejsze wspomnienia.
Nie powiedziałmi, że nic nie czuję. Powidział tylko że nie myślał tak często jakby chciał.
Tak nawet myślałą m, żeby mu jutro z rana npisać, ze nie chce z nim stracić kontaktu i mam nadzieje, że uda nam się zostać przyjaciólmi i raz na jakiś czas spotkać na kawie.
Hm o rozstaniach niestety już sporo wiem... Ale nie zgadzam się z jedną panią że by zapomnieć o jednym najlepiej zakochać się w drugim. To nieprawda w mojim przypadku. Świadoma jestemże kochałam dwa razy naprawdę. Nie jakies tam zauroczenie czy inne duperele. Problem polega na tym, że jeżeli kochałas tego, będziesz o nim pamiętać zawsze. Nic na siłe bo jak zaczniesz szukać byle by z kims być, to tylko bedziesz cierpieć. I Ty i twój nowy partner bo w nim bedziesz szukać cech poprzedniego. Naj gorzej masz Ty teraz bo nie masz wyjaśnionych powodów w które byś uwieżyła . Masz wiele pytań i niewiele możliwości by je zadać. By zrozumiał je tak jak Ty je widzisz. Niestety by wszystko wróciło do normy psychicznie u Ciebie, muuszisz te wszystkie pytania zadaćc. Nie przez telefon tylko prosto w oczy. Inaczej zawsze będziesz o nim myślć , z pytaniem w głowie dlaczego stało się tak a nie inaczej dlaczego nie okazałes tego że coś się zmienia. Życie nauczyło mnie że nie zadane pytania wracaja a czasami bolą bardziej bo wracają ciągle. Pytasz czy ratować to co was łączyło... Mi wydaje się że tu coś jest nie tak. Dlaczego zachował się tak jak zawsze wiedząc co chce zrobić? Ze tym bardziej bedzie cię ranił aliżeli tym gdyby Cię odepchnął... Dopuki z nim powaznie nie porozmawiasz, nie znajdziesz odpowiedzi a my za wiele niestety ale nie mamy jak Ci pomóc. Życzę Ci jednak Powodzenia :* :* :*
I masz rację że za nim nie biegasz głupio tylko że o tym co mu sie nie podobało poinformował Cię juz po fakcie...
15 2010-07-24 23:38:55 Ostatnio edytowany przez siostra1985 (2010-07-24 23:42:31)
Tak pozostawił mnie w stanie emocjalnego zawiesznia. Dał mi nadzieje, że to jednak nie koniec, Ze za jakiś czas wszytko się odbuduję.
Przy porzednich rozstanaich był inny, bardziej pewny decyzji, przynajmniej miałam takie wrażenie, teraz był bardziej opiekuńczy i naprawde przejąl się moim stanem emocjonalnym.
Wiem, że nie mogłąbym wejsć w nowy związek, nie chce nikogo krzywdzić, ani siebie.
Najogorsze jest że analizuje każde zdarzenie i nie wiem gdzie była ta granica, w której się oddaliliśmy.
Mam taki mętlik w głowie.
Zawsze miałam wrażenie, że to mu się min. podobało że nie tyllko o n się stara o na s związek. Sam tak twierdzil, a tu nagle proszę mówi, że zaczało go to przerażać.
Mama wrażenie, że to jest po prsotu ucieczka. Zwyczajnie się przeraził, że robi sie tak poważnie, znam go i wiem, że zawsze ucieka jak sobie z czymś nie radzi ![]()
Niestety ucieczka od problemów nic nie daje one robią się coraz gorsze. Na razie spokojnie, możesz mu napisać maila o tym jak się czujesz ale nie że nachalnie tylko poprostu że nierozumiesz jego zachowania a na końcu napisć że to jego wybór czy odpisze Ty tylko przedstawiłaś swoją strone . Na razie powiedzieć mogę tylko TRZYMAJ SIĘ i UWIEŻ w siebie :*
Dziś zaraz po przebudzeniu postanowiłam napisać mu sms. Powiedziałam mu, że mam nadzieję, że uda nam się pozostać przyjaciólmi oraz że raz na jakiś czas się spotkamy. Wybór należy do niego czy mi odpiszę i zaoferuję swoją przyjazń. Jeśli nie sprawa będzie jasna............
moim zdaniem sama też nic nie zrobisz..muszą chciec obie strony..możesz walczyc o niego ale też nie kosztem żebyś ty się męczyła w tej sytuacji..
19 2010-07-25 16:13:13 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-07-25 16:16:25)
Dziś zaraz po przebudzeniu postanowiłam napisać mu sms. Powiedziałam mu, że mam nadzieję, że uda nam się pozostać przyjaciólmi oraz że raz na jakiś czas się spotkamy. Wybór należy do niego czy mi odpiszę i zaoferuję swoją przyjazń. Jeśli nie sprawa będzie jasna............
Myślę że przyjaźń eks to bolesna sprawa. Lepiej jeśli chce się jak najszybciej zapomnieć to nie proponować tego rodzaju układu bo to nie prowadzi do niczego dobrego. Wydaje mi się że żeby tak na prawdę zapomnieć to należy zerwać wszelkie kontakty i powoli przyzwyczajać się do myśli że spotkamy kogoś kogo pokochamy z wzajemnością i na zawsze. Trzeba wierzyć że będziesz szczęśliwa, a przyjaźń z byłym szczęścia ci nie da.
20 2010-07-25 16:23:26 Ostatnio edytowany przez siostra1985 (2010-07-25 16:23:57)
No cóż napewno nie jest to łatwa przyjazń. Ale słowo się żekło i za pózno jest na zmianę, jednak decyzja należy do niego a narazie się nie ustosunkował do mojej propozycji.
21 2010-07-25 16:33:07 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-07-25 16:35:13)
Moja droga siostro, dlaczego piszesz że zależy od niego. Zacznij walczyć o siebie i nie daj sobą manipulować. I nie ma mowy o przyjaźni bo będzie ci strasznie ciężko z nim w ogóle rozmawiać na stopie koleżeńskiej. Jeśli ktoś był w związku to o przyjaźni mowy być nie może!!
22 2010-07-25 22:38:41 Ostatnio edytowany przez siostra1985 (2010-07-25 22:39:46)
Zależy od niego, w tym znaczeniu, że jeśłi nie będzie chcieć mieć kontaktu ze mną to w żaden sposób go nie zmuszę, ani nie zachęce.
Jednak wydaje mi się, że przyjazń jest możliwa. Napewno nie od razu, ale za jakiś czas jak ból minie to jest możliwa.
Zależy od niego, w tym znaczeniu, że jeśłi nie będzie chcieć mieć kontaktu ze mną to w żaden sposób go nie zmuszę, ani nie zachęce.
Jednak wydaje mi się, że przyjazń jest możliwa. Napewno nie od razu, ale za jakiś czas jak ból minie to jest możliwa.
Hm przyjaźń jest możliwa. Ale nie po roku czy kilku miesiącach. JA miałam tak ze swojim byłym. Kochał mnie na zabuj ale ja go przestałam miałam swoje powody. Trzy lata musiały minąć byśmy na nowo zaczeli normalnie ze soba rozmawiać. Już nie widzę w jego oczach cierpienia i smutku. Teraz widzę radość. Tylko nigdy nie szukaj kogoś na siłę bo nic Ci to nieda. On już to wie. A dzięki niemu ja
24 2010-07-25 23:47:30 Ostatnio edytowany przez siostra1985 (2010-07-25 23:49:32)
Nikogo nie szukam. Skrzywdzić kogoś tylko dla tego żeby się dowartościować nie wchodzi w grę. Wyznaję zasade traktuj drugiego jak samemu chcesz żeby ciebie traktowano.
Przedewszystkim skrzywdziłabym siebie.
Wiem, że przyjazn teraz będzie bolesna, szczególnie jak zacznie sobie układać życie z kimś innym.
Nie jest powiedziane, że on chce sie ze mną przyjaznić............
Ja Twoim miejscu bym poczekala nie dzwonila, nie pisala smsów,trudno powiedziec czy walczyc nie dasz rady kochac za dwoje i zmusic do kochania ...
Dziś był dla mnie ważny dzień. Pierwszy dzień w pierwszej pracy. Chciałamym mu o wszytkim opowiedzieć, ale jak mi sie wydaje nie wiele już go interesuje co robie.
Ja Twoim miejscu bym poczekala nie dzwonila, nie pisala smsów,trudno powiedziec czy walczyc nie dasz rady kochac za dwoje i zmusic do kochania ...
Niestety nie da sie zmusic do milosci... Daj sobie czas i powstrzymuj sie od prob kontaktu. To Ci tylko przyniesie dodatkowy bol i rozczarowanie a za jakis czas bedziesz to sobie wyrzucac...
Szkoda, że to wszytko niejest takie proste jak na początku........