to moze byc zyciowy blad - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » to moze byc zyciowy blad

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: to moze byc zyciowy blad

witam Was, postaram sie w skrocie opisac to co mi nie daje spac - mieszkam z chlopakiem od prawie 3lat, w tym od pol roku w jego mieszkaniu. poniewaz jestesmy zupelnie rozni czesto sie klocimy o blahostki co pozniej oczywiscie przeksztalca sie w wielka klotnie. i wlasnie wtedy kiedy wszystko nie jest po jego  mysli, pokazuje jaki jest. nie bije mnie nie obraza w sensie wyzwisk ale potrafi zachowac sie w taki sposob jakbym byla dla niego nikim. subjektywnie mowiac ma nature egoisty. ale teraz konkrety - dzis sie posprzeczalismy na spacerze(on chce wszystko zrobic wg wlasnego uznania totalnie nie liczac sie z moim zdaniem a na dodatek wysmiewa moje) - bylismy w takim  miejscu gdzie kreci sie duzo roznych ludzi, niekoniecznie z dobrymi intencjami, moj chlopak stwierdzajac ze jestem nienormalna - zawsze uzywa tego tekstu-ze powinnami isc ze soba do psychologa) ZOSTAWIŁ MNIE bez kluczy do domu, bez telefonu - doslownie bez niczego i sobie poszedl. oczywiscie ja za nim nie pobieglam i tak zostalam sama i przez dobre 2km szlam sama do domu ok. polnocy. chcialam rowniez Wam powiedziec, ze przy prawie kazdej klotni mowi do mnie ze mieszkam u niego za pol darmo i powinnam mu placic tak jak za wynajem i ze ja powinnam caly czas o te mieszkanie dbac i caly czas sprzatac bo nie musze placic za wynajem tylko na pol za oplaty. pytanie: co sadzicie o takim kims?czy uwazacie ze  czlowiek mowiacy takie słowa moze mnie kochac? nie jestem aniolkiem i tez czasem cos powiem ale nie zrobilam niczego co moglo by go zranic. takich sytuacji jest multum, kiedy on pokazuje swoje rogi - czasami sie zastanawiam czy to moja wina czy ja jestem taka okropna. on gra na moich emocjach, codziennie czuje sie bezsilna, widze jego zachowanie  i nie wiem co mam o tym myslec. chcialabym rowniez otzrymac odpowiedz od jakiegos mezczyzny - moze ja nie rozumiem meskiej natury?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: to moze byc zyciowy blad

Hm....myślę, że powinnaś dać sobie spokój z tym chłopakiem. Patrząc jak Cię traktuje po 3 latach wspólnego życia istnieje ryzyko, że zawsze będzie taki (co dopiero po ślubie.) Twój chłopak zachował się po prostu nie po męsku zostawiając Cię samą w środku nocy. A ciągłe kłótnie.....zastanów się czy ten chłopak to odpowiedni dla Ciebie partner!

3

Odp: to moze byc zyciowy blad

Albo nadzwyczajnie porozmawiac z nim, co czujesz, co Cie boli, dlaczego stał sie taki egoistyczny. Te sytuacje, które opisałaś nie powinny mieć miejsca. Pamietam, że moj chłppak obecnie mąż nawet jak sie ostro posprzeczalismy , zawsze, nawet nie odzywając sie na siłe prawie mnie odprowadzał pod same drzwi. W życiu sama nie wracałam do domu. Pogadaj z nim, może rzeczywiście jest coś co go drażni w Twoim zachowaniu, znajdzcie jakiś wspólny kompromis.

Odnośnie tych wypominan, ja na Twoim miejscu płaciłabym mu po połowie, sprawiedliwie, aby uniknąć takich sytuacji.

No i pamietaj, że niestety w kłótni, w złości mówi sie i robi rzeczy, których potem sie jednak żałuje. Może musicie sie dotrzeć?

4

Odp: to moze byc zyciowy blad

My płacimy po połowie wszystkie rachunki, ale on najwyrazniej chciałby zebym placiła jak za wynajem mieszkania-czyli 600zł za pokoj(to jest jego mieszkanie)..
klocilismy sie od poczatku, ale zawsze to - wszystko w sumie sie zaczelo jak on awansowal w pracy i teraz zarzadza grupa pracownikow, wydaje mi sie ze przychodzi potem do domu i uwaza ze dalej ja jestem jego podwładna. poza tym bardzo czeste delegacje sluzbowe - gdzie jest duzo alkoholu, sprawiaja ze czesto zostaje sama i w sumie jest mi bardzo przykro z tego powodu ale oczywiscie wg to jest normalne ze on sie bawi i ze na czas kiedy on wychodzi ja mam sobie kogos znalezc, tylko jak ja gdzies wyjde a on zostaje to obraza majestatu ze mu wieczor marnuje zostawiajac go w domu
"powaznych" rozmow jak i wylanych lez  bylo bardzo duzo, ale wydaje mi sie ze one skutkowaly tylko na chwile.
mowilam mu rowniez ze jesli nie zmieni swojej postawy to sie rozstaniemy bo niestety ten zwiazak kosztuje mnie bardzo duzo nerwow i zdrowia. nie przecze, jestem wybuchowa, wypowiem czasem ostre słowa, ale nie jestem nienormalna - jak on mi to sugeruje.

niedawno byla taka sytuacja, ze bylismy na spacerze na plazy wraz z moim psem i ja ją puscilam wolno, niestety z daleka przybiegl inny pies - uwazalam go za nieagresywnego, i rzucil sie na mojego psa. udalo mi sie ich rozlaczyc i nic sie nie stalo, ale moj chlopak przy wszystkich ludziach nakrzyczal na mnie ze jestem nienormalna, ze stanowie zagrozenie dla psa i dla ludzi i rowniez sobie poszedl,zostawiajac mnie na plazy

nie powiem, jakiego wstydu sie wtedy najadlam.

z drugiej strony jesli jest tak czasem, ze on zostaje sam na noc, to nastepnego dnia pisze, dzwoni, interesuje sie co u mnie, jakby sie nic nie stalo.
nie wiem, czy podyktowane jest to czystym egoizmem - jest sam i powiedzmy wraca "na stare smiecie" czy to moze z nim jest cos nie tak?


na koniec jeszcze dodam, ze czesto tlumaczylam sobie jego zachowanie   stresami w pracy, tylko sprawa wyglada tak, ze on uwielbia sie spotykac z kolegami - sam, to nie jest raz na m-c , tylko gdyby mogl to caly czas i wtedy jakos objawow jego stresu nie widze.
w sumie tak jest ze wszystkimi - kazdy ma racje i wszystkich wyslucha, tylko nie mnie.

sprawa z rozstaniem jest utrudniona z powodu 2 rzeczy:
* mieszkam razem z nim w miescie, gdzie studiuje i dorabiam sobie, poza tym mam psa, ktory nie jest mile widziany jest chodzi o wynajem pokoju
* wiem, ze rozstanie nie byloby typu - ja odchodze i koniec - tylko trwalo by to dluugo, wiem ze dopiero wtedy kiedy jest sytuacja podgraniczna, on sie zastanawia co robi i co mowi i wtedy wraca z kwiatami, z zaproszeniami itd.

nie wiem co mam robic - dlatego tytuł watka - czy nie popelnilam bledu gdy z nim zamieszkalam?

mam nadzieje, ze choc ktos wytrwa do konca czytajac to:)

5 Ostatnio edytowany przez mitsi (2010-07-23 11:10:20)

Odp: to moze byc zyciowy blad

Ja bym na jakiś czas się wyniosła z tego domu i dała mu spokój a przede wszystkim sobie... To jest właśnie to, jak mieszka się z CHŁOPAKIEM a nie z mężem i do tego dom jest jego, to myśli sobie "kurde mieszka u mnie i jeszcze o wszystko się czepia, po co ja się zgodziłem na taki układ? nie pasuje jej, więc czemu tu jeszcze siedzi?". Oczywiście "siedzisz" tam bo go kochasz, ale to tylko pogarsza sprawę, skoro nie potraficie się powstrzymać od awantur o pierdoły. Powiedz szczerze, kto wszczyna większość kłótni? Może za dużo próbujesz zmienić w jego "świątyni". Facet ze swoim mieszkaniem traktuje swój dom jak doskonałą świątynię, a kobietę, która chce ją przeremontować, jak intruza. Każdy facet ma naturę egoisty, altruizm budzi się w nich tylko właśnie względem swojej kobiety, ale dopiero wtedy, kiedy się rozumieją.
Te słowa, które padają w kłótni zazwyczaj nie są przemyślane i niekoniecznie jest tak, jak mówi, ale jeśli nie masz gdzie pójść, a stać Cię na to, to płać mu przez jakiś czas jak za wynajem, ale przy tym zachowuj się nie jak dziewczyna, tylko jak osoba, która sobie u niego wynajęła pokój. Sam zobaczy jak mu jest lepiej.
A kiedy masz ochotę się go o coś uczepić to najlepiej wyjdź do drugiego pokoju, poczekaj aż Ci przejdzie i porusz temat w łagodny sposób, kiedy będzie miał ochotę z Tobą rozmawiać.

A takie sceny jak ta na plaży to na pewno nie powinny mieć miejsca, po takiej akcji powinniście wrócić do domu i powinnaś mu powiedzieć, że jeśli coś takiego ma zamiar robić, to nie masz zamiaru z nim nigdzie wychodzić. Niech sam za siebie się wstydzi.

6 Ostatnio edytowany przez november (2010-07-23 11:31:59)

Odp: to moze byc zyciowy blad

No ja sądzę, że to może być błąd, ale nie życiowy, skoro jeszcze go nie popełniłaś. Facet jak sama widzisz traktuje Cię jak własność już teraz, więc bez sensu wyobrażać to sobie za jakiś czas. Powiedziałaś, że nie zrobiłaś nigdy czegoś co mogło go skrzywdzić. Czy aby jesteś tego pewna? Możesz zupełnie sobie z tego nie zdawać sprawy... Nie mniej jednak, nie sądzę by to mogło być przyczyną jego zachowania. Nie wiem o nim nic poza tym, co napisałaś, więc nie wiem też jakim był człowiekiem wcześniej... Czy był uż taki? Czy może się zmienił... i jeśli tak, to dlaczego się zaczął zmieniać?

Kolejna rzecz jest taka, że skoro często stawiasz sprawę na ostrzu noża, to pewnie Twój facet przyzwyczaił się już do Twojego "gderania", wie, że musi chwilowo się zmienić i wraca do dawnego "ja". A Ty mu na to pozwalasz. Tylko zmiana zachowania może przynieść skutek. Twojego zachowania. Jeśli chcesz próbować coś zrobić dla Waszego związku, to właśnie od tego powinnaś chyba zacząć. Facet musi nauczyć się postępować w porządku w stosunku do Ciebie, bo pouczanie i krzyczenie - nie tylko w obecności innych ludzi, ale w ogóle - z pewnością o tym nie świadczy.

Moim zdaniem niestety ale to, że mieszkasz z nim tam, gdzie studiujesz i masz psa nie może być powodem, dla którego utrzymuje się związek. A drugi powód "utrudniający" rozstanie także jak dla nie nie jest powodem. To Ty decydujesz o tym, jak to wygląda. Tak jak napisałam wcześniej - jego "zastanawianie się" kiedy mówisz o rozstaniu nie wynika z chęci przemiany i zauważenia własnego błędu. Wynika jedynie z wiedzy, ze gdy tylko pokaże jak to on bardzo się stara Ty zmiękniesz. Wie o tym i korzysta z tego, czego go nauczyłaś.

7

Odp: to moze byc zyciowy blad

Dziekuje Wam za odpowiedzi.
Zdaje sobie sprawe, ze tak naprawde, to ja go nauczylam ze on troche pokaze, to ja mu wybaczam. Z drugiej strony, ile moge sie obrazac? tydzien, 2 tygodnie i jak co dalej? 
te kłotnie to zaczynaja sie od blahostek, ale potem , jak napisalam, on potrafi zrobic  numer -typu zostawic mnie.
i co wtedy - tez mam z nim porozmawiac, ze tak nie powinno byc. on wyslucha i co ztego.przy nastepnej sytuacji zrobi podobnie, jak nie gorzej.

8 Ostatnio edytowany przez november (2010-07-23 12:55:44)

Odp: to moze byc zyciowy blad

Nie wiem, czy dobrze się zrozumiałyśmy. "Obrażanie się" nie jest żadną metodą. To nie prowadzi do niczego. Tylko rozmowy do czegoś prowadzą. Nie będę mówić, że do siebie nie pasujecie itp. bo to nie w tym rzecz. Problem tkwi w jego zachowaniu, które Cię krzywdzi. Wspomniałaś, że nie jesteś święta, więc też mu potrafisz zapewne przygadać. I tak w kółko Macieju... Powiem Ci tak - totalnie z mojej perspektywy - są ludzie, którzy nie zmienią się i jedyne co w tej sytuacji zależy od Ciebie to to, czy chcesz z nim w ten sposób żyć, stojąc w jego cieniu i akceptując takie zachowanie (choć jak dla mnie to powinno się tępić a nie tolerować) czy też odejść po ostateczne rozmowie. Postanowić, że dajesz szansę, która jest na prawdę OSTATECZNA. Miłość to nie wszystko.

9

Odp: to moze byc zyciowy blad

ewidentnie przejawia postawe władcza i chce władać Tobą, obawiam sie, że nie zmieni swojego postepowania bo on nie widzi w tym nic złego. Łatwo mu przychodzi obrażanie Ciebie zwłaszcza w miejscach publicznych hmm ja bym chyba spróbowała poszukać jakiegoś lokum, nie zniosłabym ciągłego poniżania. On nie panuje nad swoimi emocjami, ale dlaczego ma sie to na Tobie odbijać?

10

Odp: to moze byc zyciowy blad

Hmm.. Moim zdaniem gdyby cię kochał to nie wypominałby ci, że mieszkasz u niego za pół darmo, i że dlatego powinnaś wszystko w domu robić.. Oczywiście sprzątanie, gotowanie itd. pewnie należą do twoich obowiązków w "waszym" mieszkaniu, ale to nie znaczy, że ty MUSISZ wszystko robić, a on w domu nic nie robi i tylko umie Ci wypominać, że to ty masz wszystko robić bo nie płacisz mu za wynajem..

11

Odp: to moze byc zyciowy blad

mitsi- to nie zależy od tego czy mieszkasz z mężem czy z chłopakiem.. To zależy przede wszystkim od charakteru człowieka. Ja na przykład mieszkam z moim chłopakiem(jesteśmy razem 3lata) od 8 miesięcy i wcale nie jest gorzej niż przedtem kiedy mieszkaliśmy osobno. Wręcz przeciwnie, teraz kiedy mieszkamy razem dogadujemy się lepiej niż wcześniej. Praktycznie w ogóle się nie kłócimy, czasem są tylko małe sprzeczki, więc nie mogę się zgodzić, że tak to jest jak się mieszka z chłopakiem. Poza tym mój chłopak nigdy mi nie wypomniał żebym płaciła z nim rachunki za mieszkanie. W prawdzie póki co ja jeszcze nie pracuję, ale dorabiam trochę. Po prostu stwierdziliśmy, że wszystkie pieniądze, które mamy i zarabiamy są nasze wspólne, a nie każdego osobno.

12

Odp: to moze byc zyciowy blad

Tylko jak się zasad na początku takiego wspólnego mieszkania nie ustali, to wynikają takie nieporozumienia. A jego słowa padające podczas kłótni są dotkliwe i każdą normalną kobietę doprowadziłyby do szału, ale trzeba próbować się temu przeciwstawić, pokazać, że się jest mądrzejszą i nie brnąć w awantury. Wiem, że łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale warto przetrenować opanowanie.

13

Odp: to moze byc zyciowy blad

No tak, trzeba ustalić wszystkie zasady.

14

Odp: to moze byc zyciowy blad

my ustalilismy zasady - płacimy po połowie wszystkie rachunki, ale on (tak mi sie wydaje) widzac ile jeszcze rzeczy brakuje w mieszkaniu, byc moze chcialby je sciagnac ode mnie - nie rozumiem, jak mozna chciec kase za wynajem od osoby ktora sie kocha?wydaje mi sie ze on jest bardzo wplywowy, mimo swojego charakteru, tzn. sluchajac kolegow, ktorzy najprawdopodobniej koloryzuja troche jesli chodzi o traktowanie kobiet itd i on chce tak samo, np. starszy kolega z pracy opowiada ze czesto wyjezdza na meskie wypady to i on tak chce. jednak pomimo swojej gadki, kazdy z nich( oprocz niego) ma zone, dziecko i pewnie zachowuja sie normalnie.
faktem jest rowniez ze czasami nawet do swojej ukochanej rodziny odzywa sie w taki sposob jak do mnie, co go oczywiscie nie usprawiedliwia - wiem to z autopsji, ze np do ojca odzywa sie bardzo arogancko( a mamusia jest najkochansza).
najgorsze w tym wszystkim jest to ze ja wiem, ze on nie powinien tak do mnie mowic ani tym bardziej sie tak zachowywac, a mimo to ciagle w tym tkwie. od zawsze mi takie odzywki przeszkadzaly i bolaly i probowalam z nim rozmawiac spokojnie, poza domem, w miejscu publicznym, ze to nie jest fair i co z tego.  zero efektu - jak nic nie mowie, nie komentuje to jestem super wg niego, ale jesli np. zachowa sie nieodpowiednio i ja zareaguje na to to juz jestem nienormalna, powinnam sie leczyc itd.  po wczorajszej sytuacji z plaza, dzis do mnie dzwonil spytac sie co u mnie, jak w pracy, itd jakby sie nic wczoraj nie stalo. kompletnie NIGDY nie czuje sie winny.
wiem na pewno ze on ma obnizone poczucie wlasnej wartosci i wiem tez ze czuje sie dowartosciowany jak wydaje polecenia
ja tez nie naleze do osob, ktore uwazaja sie za ideal
moze ten zwiazek byl i jest toksyczny. przeczytalam juz wiele ksiazek psychologivznych na temat milosci,m jej etapow itd

zauwazylam ze on chcialby stworzyc zwiazek podobny jak jego rodzice -kiedys mi opowiadal ze dorastal w krzyku rodzicow. teraz wyglada to u nich tak, ze matka pracuje za niewielkie pieniadze, zajmuje sie calym domem i kiedys wychowywala dzieci, a ojciec pracuje calymi dniami lub nocami, a jak przyjdzie to nie robi nic, aha i oczywiscie co weekend spotyka sie z kolegami.
tylko ze ja nie preferuje takiego "tradycyjnego" podzialu ról - nie uznaje czegos takiego jak cotygodniowe spotkania z kolegami ,kobieta - kura domowa na dodatek pracujaca i generalnie kazdy robi swoje. oczywiscie on o tym wie, ale coz z tego?

15

Odp: to moze byc zyciowy blad

Moja Droga jeżeli nie chcesz stracić szacunku do samej siebie to zostaw tego faceta,zostaw go zanim stracisz możliwość odwrotu-chodzi mi o ślub,wtedy sprawy komplikują się i to bardzo.
On nie ma prawa Ciebie poniżać. A psychiczne dręczenie jest najgorsze.

16

Odp: to moze byc zyciowy blad

Dostajesz Order Uśmiechu, uścisk dłoni prezesa i 3sekundową pochwałę wzrokową za odkopanie wątku sprzed 2 lat.

17

Odp: to moze byc zyciowy blad

Ja biorąc ślub popełniłam swój życiowy błąd - przez "faceta" straciłam sens życia.
Jeszcze 1,5 roku temu żyłam całym życiem, miałam przyjaciółki, znajomych!! Prawdziwe życie- może nie miałam chłopaka- ale teraz wiem, że nie było mi to wszystko potrzebne.
On zniszczył moje, życie:( zabił we mnie to co było piękne.
Nie jestem może zbyt urodziwa:P ale też nie szpetna:) modelką też nie jestem, taki mały karzełek z tendencją do szybkiego tycia.Ja taki zwykły szaraczek miałam:( co czego wiele ludzi mi zazdrościło- ciągły UŚMIECH na buzi, potrafiłam cieszyć się najmniejszą drobnostką. Teraz już tego nie ma, teraz ciągle płaczę, szybko się denerwuję. Nie mam na nic ochoty- a na niego nie mogę już nawet patrzeć.
Boję się przyznać moim koleżankom-TYM OD SERCA że zniszczyłam sobie życie.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » to moze byc zyciowy blad

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024