Wszystko było piękne. Byliśmy ze sobą 9 miesiecy. Po czym nasz związek się rozleciał.. tak, dosłownie : rozleciał. Nie wiedzialam dlaczego. Okazalo się, że miał kogos. Że prawdopodobnie zostawił mnie dla niej . Mimo że tlumaczyl sie, ze byl zazdrosny o mojego przyjaciela i myslal, ze juz go nie kocham.
Po wakacjach, kiedy spotkalismy sie przypadkiem, znowu to uczucie sie pojawilo. Znowu wiedzialam, ze tak bardzo tesknie. Doszlo miedzy nami do rozmowy, spotkania.. wrocilismy do siebie.Wtedy obiecywal, ze juz mnie nie zostawi, ze on zrozumial , ze to jest milosc, przepraszal. W pewnym sensie mu wybaczylam, w koncu tak bardzo go kochalam.
Wszystko jednak sie kiedys konczy . Znowu sie rozstalismy .Powiedzial, ze nie mozemy sie ostatnio dogadac. I czy to jest powod ? Minelo kilka miesiecy . Nie potrafie przestac o nim myslec. Nie umiem zapomniec.. tak bardzo tesknie, a wspomnienia co i rusz wracaja.. Bo tak bardzo go kocham, jak nikogo nigdy.
Co mam zrobic ? Nie umiem sobie z tym poradzic. Nie wiem czy jest szansa żebyśmy byli znowu razem, on ma teraz kogos..
Podobne tematy
Agnieszko, ja byłam z chłopakiem 22 miesiące. Zerwał tak po prostu z dnia na dzień były jeszcze nadzieje ale znalazł sobie kogoś. Długo nie mogłam się otrząsnąć cierpiałam płakałam chciałam go zobaczyć pogadać zadzwonić.
Długgo to trwało bo chyba z pół roku. W tym czasie z każdym poznanym facetem czułam się gorzej niż z nim... aż do pewnego momentu gdy mój kompletny brak nadzieji sięgnął zenitu i zrozumiałam że jeśli kocham go naprawdę to będę życzyć mu szczęścia i zejde z roli tej co o nim marzy...
Skończyło się, mija 9 miesięcy dziś a ja żyje na nowo i znów się uśmiecham.
Każdą stratę, czy to relaną czy zerwanie trzeba przecierpieć, przeżyć rodzaj żałoby, potrzebujesz czasu, rozmów, wylanych łez i nadziji które będą wzrastać maleć aż któregoś dnia umra . I co waznijsze musisz w swoim sumieniu dowiedziec sie co tak napradę czujesz i wykorzystac to w swym myśleniu ![]()
powodzenia i trzymaj się
Agnieszko wiem co czujesz ja po 6 latach zerwania juz miesiac minał a mi ciężko nadal nie jesteś sama
Taak, może być ciężko. Ze mną mój ukochany zerwał po 4 latach, już prawie 2 jestem w nowym związku, a mimo to wciąż czuję coś do tamtego. Podejrzewam, ze gdyby zadzwonił i poprosił o spotkanie, pobiegłabym jak na skrzydłach. Nie rozumiem tego, nie wiem, jak to działa. Czasem chyba po prostu tak jest i nie da się tego wytlumaczyć ani zmienić, trzeba przecierpieć...
dziękuję dziewczny.
ale radzicie o nim zapomnieć czy spróbować wszystkich możliwości, żeby do niego wrócić ?
może spróbuj wywołać w nim zazdrość, spotykaj się z innymi (niekoniecznie muszą to być randki, na to jest jeszcze pewnie za wcześnie, za świeża rana), wychodź z domu, imprezuj, baw się!!! "przypadkowo" bądź w miejscach, w których on przebywa, oczywiście zawsze ładnie ubrana, umalowana, uczesana (tylko uważaj, bo łatwo przesadzić w drugą stronę, niech ABSOLUTNIE nie przyjdzie mu do głowy, że stroisz się dla niego!!!). I zawsze uśmiechnięta. wiem, będzie to ciężka walka wewnętrzna z własnymi emocjami, bo jak tu się uśmiechać, kiedy serce niemal krzyczy z bólu... ale musisz spróbować podjąć tę walkę.
jeśli to go "ruszy" i dostrzeże, że jednak Ciebie kocha i zechce wrócić, nie gódź się od razu, niech on się postara, przekona cię, że naprawdę chce powrotu i że za kilka miesięcy znowu nie zostawi Cię dla innej... Bądź twarda, nie daj mu się!!!
wiem dobrze, co teraz przeżywasz. mnie chłopak zostawił po 13 miesiącach związku dla dziewczyny poznanej w pracy w Grecji kilka dni wcześniej (piszę o tym w swoim wątku). Również jest mi ciężko, ale próbuję sobie wmówić, że on nie jest mnie wart... skoro po kilku czy nawet kilkunastu dniach zapomniał o mnie... cóż, zachłysnął się nowym miejscem, pracą, towarzystwem... a ja poszłam w odstawkę. boli jak cholera...
ps. motylek mi wlecial do biura, nie może wylecieć, biedactwo...
7 2010-07-15 08:46:50 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-07-15 08:47:45)
Agnieszko, według mnie póki masz nadzieje te silne to prubuj bo i to nikt Cię od tego nie odwiedzie, ja też próbowałam, facet był zazdrosny zbliżał się do mnie, ale jednak kochał swoją nową... Ty mówiłaś że Twój były tez kogoś ma... dlatego uważaj, graj po cichu, pokaż że jesteś cudowna i wartościowa, jeśli to oleje lub nie zauważy to sama zobaczysz jak Twoja nadzieja będzie upadać az w końcu stanie się to o czym mówiłam w pierwszym poście.
I jeszcze jedno co do uczuć... jeśli go kochasz naprawdę, to za jakiś czas stwierdzisz że kochając go możesz życzyć mu tylko szczęścia. Będzie boleć uczucie długo będzie Ci towarzyszyć ale będziesz w stanie spojrzeć jemu w oczy jego dziewczynie, i łzy już nie będą lecieć może czasami po cichu ale to nie będzie już ból po stracie.
A jeśli to silne długotrwałe zauroczenie to długo będziesz cierpieć dlatego że go nie ma, bo potrzebujesz go by było ci dobrze, ale gdy zauroczenie zacznie schodzić wtedy będziesz odczuwała lekką nienawiść za to ze to się stało.
Ja w tym momencie życzyłam swojemu byłemu wiele szczęścia, boli jeszcze czasem ale daje radę. Nie mam do niego żalu, złości, stało jak się stało... staram się spotykać z innymi i jestem na dobrej drodze do szczęścia ![]()