Hmmm ...
Nie mam wiekszosci tych rzeczy, ktore Wy macie ... koncze studia, mam kochaja mame, faceta - narzeczonego - obecnie nie mam pracy, wlasnego domu - a moje plany dotyczace przyszlosci sa jak zza mgla.
Czasami totalnie malutka blachostka powoduje, ze jestem bardzo szczesliwa, czasami ta mala blachostka powoduje, ze jestem nieszczesliwa i nie mam checi do niczego. W zyciu tak bywa, ze nie jestesmy w stanie posiasc wszystkich tych rzeczy, ktore beda wplywaly na nasze szczescie, na nasze dobre samopoczucie, spokoj duszy.
Wydaje mi sie, ze zawsze znajdziemy cos czego nam brakuje ... od tych materialnych rzeczy do tych nienamacalnych i nie widocznych golym okiem.
Lubie sie zamartwiac, mam to chyba po mojej Mamie ^^ - zawsze, ale to zawsze wynajde sobie sprawe, ktora moge sie pomartwic, pomeczyc ... to chyba pewien rodzaj masochozmu.
Ale ... staram sie docenia i szanowac - oczywiscie nie zawsze mi to wychodzi, no ale coz nikt nie jest idealny - to co mam w danym momencie zycia, zdrowie, mlodosc, rodzine, milosc, ulubiona ksiazke, ciekawy film, dobry obiad, cieply wieczor. Te sprawy powoduja, ze zaczynam doceniac siebie, to co zrobilam w swoim krotkim zyciu, to ze wielu osoba pomoglam, wiele osob dzieki mnie sie cieszylo. Starajmy sie kochac siebie same. Nie dokladajmy sobie ponad miare zlych cech, uczynkow. To prowadzi tylko do zaglady naszego JA i zatracenia sie w beznadzieji zycia doczesnego.
