Witam po raz pierwszy na forum!
Mam problem z mamą,który wydaje się banalny, ale tylko na pozór.Moja mama ma obsesje na punkcie sprzątania.Potrafi przyjść do mojego pokoju, otworzyć szafę w której mam ubrania i komentować,że to JEJ szafa a ja wg. niej mam burdel i niczego nie szanuje.W takich chwilach słyszę,że mój pokój NIE JEST mój tylko jej i że jak będę u siebie to mogę sobie brudzić.. Nie powinnam niczego kłaść na pułkach czy szafce bo to już robi ogromny bałagan.Zawsze ma pretensje bo np. lakier do paznokci stoi u mnie w pokoju a nie w łazience.Kiedy przychodzi do mojego pokoju to zawsze słyszę,że mam brudno i żyje jak w chlewie. Co jest grubą przesadą.Sprzątam po swojemu,ale ciągle jej coś nie pasuje.Mało tego, mama uważa,że robię to specjalnie albo złośliwie.A ja po prostu nie przywiązuje do tego tak ogromnej wagi jak ona. Próbowałam jej to wytłumaczyć,że każdy żyje inaczej- ona uwielbia przesadny porządek to jest dla niej priorytet a ja nie zwracam uwagi czy jakaś rzecz stoi prosto czy krzywo.Niestety to nic nie daje bo od razu jest awantura w której krzyczy i wyzywa.Nie mogę normalnie z nią porozmawiać, zawsze przerywa kiedy mówię,jak już coś powiem to widzę pogardę w stylu 'no pogadaj sobie a ja i tak wiem lepiej' albo kwituje- nie pyskuj.Dodam,że mam 23 lata a czuje się jak w podstawówce. Każdą rozmowę potrafi sprowadzić do tematu porządku i sprzątania. Jak ogląda jakiś program w TV to pierwsze na co zwraca uwagę to, to czy ktoś ma porządek w domu czy nie... Dziś np.oznajmiła,że jak ktoś z sąsiadów zapyta o mnie to będzie mówić, że jestem nierobem i że jej nie pomagam...Nie mam już siły na to. Wiem,że to jej zachowanie to jakaś desperacka próba zmuszenia mnie do tego,żebym tak jak ona pokochała super porządek - mogłabym zamknąć buzie i potulnie robić to co każe, ale jestem dorosła i chyba mam prawo decydować o tym jak żyje,ale mama tego nie pojmuje bo sądzi,że dopóki mieszkam u niej to powinnam robić tak jak ona sobie życzy. Bo ona chce dla mnie dobrze a ja się nie słucham..Jak uświadomić,że nie jestem już małą dziewczynką i sama decyduje nawet w takiej błahej kwestii jak sprzątanie.Nie wiem już jak postępować.. Nie mam jak się uniezależnić, studiuje dziennie i po prostu nie utrzymałabym się. Teraz w czasie wakacji wysłuchuje,że nie mam obowiązków itd..
Będę wdzięczna za jakieś rady!
Podobne tematy
Witaj na forum:)
Wg mnie większym problemem jest tutaj totalny brak komunikacji między Wami. Chyba nie macie dobrych relacji z mamą? Zastanów się jaka jest tego przyczyna. Najprostsze rozwiązania są najlepsze - chyba da się zaparzyć dobrą herbatę, usiąść przy stole i po prostu zacząć rozmowę co i komu nie pasuje. Bez obwiniania się, bez "ja wiem najlepiej". Manifestowanie dorosłości i wojna nic tu nie da, Twoja mama nie należy raczej do łatwych charakterków:)
ehh żeby to było takie proste to nie szukałabym porady na forum
Absolutnie nie chcę z nią wojować- nie lubię się kłócić i naprawdę wolałabym spokojną rozmowę,ale mama jest cholerykiem i moje opanowanie i spokój doprowadza ją do jeszcze większego szału
Dziś prosiłam,żeby nie krzyczała to ona jeszcze głośniej... Sprawa zazwyczaj kończy się tak,że ja powiem co sądzę itd. mama trochę posłucha wejdzie w słowo i zacznie swoje z przekonaniem,że nie mam racji i koniec rozmowy do następnego razu.Co do wzajemnych relacji- myślę,że są dobre. Chociaż trochę powierzchowne. Tylko w kwestii owego porządku są aż tak duże zgrzyty. Najgorszy to chyba brak zrozumienia z jej strony,że ktoś a zwłaszcza jej córka ma odmienne spojrzenie na daną rzecz
Witaj ! Prawie rowiesniczko!
Wspolczuje Ci serdecznie. Mamy juz raczej nie zmienisz, ale wykorzystaj to jak bedzie miala dobry humor i pogadaj z Nia na spokojnie. Moze przynajmniej na jakis czas Jej przejdzie. Przez Jej zachowanie cierpisz. Ach te mamy.... w kazdym badz razie konflikt z nimi gorzej tu namiesza niz poprawy. Pozdrawiam
Ja również współczuję, według mnie takie sytuacje są nie do pomyślenia. To jest jakiś desperacki akt porządku z jej strony! Myślę, że powinnaś z nią porozmawiać, bo właśnie między Wami występuje brak porozumienia, tzn. wg obrazu przedstawionej sytuacji wychodzi na to, że to Twoja Mama ma z tym problem. Szkoda, że ona bierze pod uwagę tylko swoje zdanie a Ciebie tak jakby nie chce wysłuchać, bo przecież ona 'i tak wie lepiej'. W tej Waszej rozmowie powinnaś użyć takich argumentów jak wymieniłaś powyżej, a mianowicie: jesteś już dorosła, każdy żyje jak chce ...
Jeśli to nie pomoże, to już sama nie wiem co poradzić,
pozdrawiam ![]()
Powiedz mamie ze dom to nie muzeum:) Każdy ma swoje spostrzezenie porzadku
Moja na poczatku tez troche mi marudzia o to, ale z biegiem lat jest duzo lepiej ![]()
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi! Dzisiaj nadarzyła się okazja i delikatnie powiedziałam mamie co o tym sądzę. Niestety nie dała się wciągnąć w żadną konkretną rozmowę jedynie co stwierdziła,że w takich jej 'wybuchowych' chwilach mój stoicki spokój działa na nią jak płachta na byka
Dodam jeszcze,że obserwuje to od jakiegoś czasu- mama była i nadal jest trochę nadopiekuńcza nie tylko do mnie, ale również w stosunku do mojego ojca. Kiedyś przyznała,że ona chce dla nas jak najlepiej. Teraz składam to wszystko w całość i wydaje mi się, że te zachowania w stylu 'bo ja wiem lepiej' są wynikiem zwykłej troski... Cóż chyba teraz czeka mnie praca nad mamą,aby zrozumiała,że naprawdę potrafię sama o siebie zadbać chociaż to będzie trudne zadanie bo mama przecież wie lepiej ode mnie czego ja sama potrzebuje
w jej mniemaniu oczywiście.