Hmm...jest taka osoba w moim otoczeniu...nie wiem czy mozna nazwac to snobizmem,ale wyglada to tak: Trzy lata temu poznalam pewna dziewczyne<mlodsza o rok> .Okazalo sie ze jest calkiem fajna,moglysmy pogadac normalnie o wielu sprawach..bylysmy razem na wycieczce...nawet razem gotowalysmy. Mieszkamy w Irlandii,wiec poslugujemy sie jezykiem angielskim w pracy. Ona angielskiego uczyla sie od dziecinstwa,wiec mowi perfekcyjnie. Ja zaczelam sie uczyc angielskiego,dopiero po przyjezdzie na wyspie. To nas nie poroznilo,nie o to chodzi.
Chodzi o to,ze ona znalazala prace jako kelnerka w duzym hotelu.Pracowala po wiele godzin dziennie i w efekcie przestalysmy sie widywac..tyle co czasem jakies ,,czesc'' w przelocie.
Nie bylysmy jakos bardzo zaprzyjaznione,poprostu zwykle kolezanki.
Z biegiem czasu,ona zostala doceniona w pracy<pomogla jej w tym dobra znajomosc jezyka>i awansowala na menagera. Od tego momentu zmienila sie. Zaczela patrzec na dawnych znajomych z gory.Zachowywac sie jak lepsza od wszystkich. Kiedy ja spotykam w miescie lub gdzies,jest tylko szybkie czesc i nawet nie zatrzyma sie na pogawedke.
W pracy ,,trzyma sztame''z personelem wyzszym,po mimo tego iz wiele osob na zwyklych stanowiskach to jej znajomi.
Potrafi stanac z inna menagerka i jawnie obgadywac inna osobe oczywiscie na nizszym stanowisku. Zaczela sie bardzo wywyzszac i zrobila sie perfidna. Jedna osoba stracila prace,poniewaz Ona nagadala szefowi klamstw na jej temat. A szkoda gadac..
Jakis miesiac temu dostala kolejny awans..nawet nie chce myslec co to bedzie.
I tak sie poprostu zastanawiam..jak to mozliwe,ze czlowiek potrafi az tak bardzo sie zmienic?