Witam wszystkie Panie!!
Mój mąż powiedział mi że mnie już nie kocha ale ja w to nie wierzę. Roztawaliśmy się już kilka razy ale zawsze wracaliśmy do siebie zawsze był ten sam problem mój mąż mówił że już chyba mnie nie kocha nie wie co do mnie czuje ale zawsze wracał i byliśmy szczęśliwi. Kiedy mi to mówił płakał razem ze mną przytulał mnie. Jak się roztawaliśmy zawsze tęsknił za mną i chciał wrócić. Wydaje mni się że mój mąż nie może sobie poradzić z naszymi problememi finansowymi ponieaż wspominał że nie może sobie darować że jak jesteśmy razem to nie mogę sobie nawet butów kupić. Nie chce mnie więcej męczyć nie chce mi zniszczyć życia.
Z tego co mi się wydaje jak się kogoś kocha to roztanie nie jest ciężkie nie płacze się nie tęskni, jak się kogoś nie kocha to nie cierpi się kiedy się odchodzi a czuje się ulgę. To wszystko wygląda jakby mówił coś wbrew sobie.
Zastanawiałam się że może byśmy poszli na jakąś terapie małżeńską. Też słyszałam że są spotkania dla dorosłych dzieci alkoholików mój teściu jest alkoholikiem nie pijącym podobno takie dzieci nie umieją sobie ułożyć życia wyglada to wszytsko tak jakby mój mąż chciał się usunąć żebym nie cierpiała przez niego tak jak jego rodzina przez teścia.
Proszę odpowiedzcie co o tym wszystkim sądzicie ja bardzo kocham mojego męża nie wyobrażam sobie zycia bez niego!