Moj chłopak czasem zachowuje się tak, ze jest mi strasznie przykro i juz nie wiem co mam robić. Problem w tym że mi nie ufa. tzn. ogólnie rzecz biorąc to ufa ALE w niektorych sytuacjach, gdy sobie cos ubzdura i sam tego dokladnie nie przemyśli to już zaczyna robić się nie ciekawe. Taki przykład: pewnego razu wracałam samochodem od niego do siebie. to jakieś 20 minut normalnie, ale remontują drogę, więc trzeba dodać że jechałam objazdem, no i jeszcze mu powiedzialam ze wstapię tylko do biblioteki. Na centrum były korki, zaparkowałam pod jednym supermarketem i pobiegłam do tej biblioteki. Do domu wróciłam po 40 minutach. No i od razu mu napisalam ze dotarlam szczesliwie do domu. No i wtedy się zaczęło: " gdzie TY tak długo byłaś, ciekawe co robiłaś, ode mnie do domu jedzie sie 20 a nie 50 minut !! itp. " . Był strasznie zly i ZAZDROSNY. WYTŁUMACZYŁAM MU NA SPOKOJNIE , czemu mi to tyle zajęło, po jakimś czasie dopiero napisał że mi wierzy, ze spoko, ale i tak wiem że wcale nie jest spoko... To nie pierwsza taka sytuacja i nie ostatnia zapewne... Myślę że on chcialby mi wierzyć i ufać, ale kiedy zbyt dlugo sie nie odzywam to on szaleje i w jego glowie pojawiaja sie rozne bardzo dziwne mysli (ze kogos spotkalam, dobrze sie bawie, Bóg wie co robię itp.).
Muszę dodać że NIGDY GO NIE ZAWIODŁAM NA TYLE ZEBY MÓGŁ TAK MYŚLEĆ, NIE ZDRADZIŁAM, NIE OKŁAMAŁAM...
a mimo tego nadal tworzy swoją wersję wydarzeń, dopiero pozniej zaczyna rozumieć że nie ma wcale racji i slysze tylko: " przepraszam kochanie, jestem głupi...jak zwykle masz rację ... naprawdę mi przykro... "
Naprawdę go Kocham, ale ta zazdrość jest przerażająca... Co mam robić ?
Mowi się że zaufanie jest podstawą związku. My zawsze wszystko sobie mowimy, nie mamy tajemnic, zawsze wiem co on robi i on wie co dzieje się ze mną, a mimo tego czegoś brak, . tylko czego ?
To jest człowiek z którym chcę spędzić resztę życia ! ale chcę zeby mi ufał ! Staram się, i zapewniam o mojej miłości, robię wszystko żebyśmy byli szczęśliwi... Co jest nie tak ?