witam jestem po slubie 4 lata. mieszkam z mezem i tesciami na gospodarce ktora przepisali mojemu mezowi przed naszym slubem. sek w tym ze tu zawsze czuje sie jak intruz,maz staje ciagle po stronie rodzicow bo oni jemu pomagaja a ja nie. ale co tu pomagac jak zawsze ja zle zrobie bo oni tyle tu przepracowali ze wiedza lepiej co robic a co nie. wyjezdzalam z mezem co roku do francji do pracy,potem pracowalam w sklepie az do dzis. wiele zeczy kupilismy w tym 2 samochody. samochody sa zarejestrowane na meza bo ma znizki. po 4 latach malzenstwa ich zdaniem nic nie robie a oni zapierdzielaja.tesc caly czas na mnie najeżdża a mąz mu jeszcze przytakuje ze ma racje.od 2 tygodni nie jadam z nimi tylko w pracy a wczoraj kupilam se płyn do naczyn i postawilam na zlewie to tesciowa z geba ze ja ja z kuchni jej chce wygonic. w ogóle nic nie mam prawa zrobic a tym bardziej oddzielic sie i tworzyc oddzielna rodzine bo jak to tesciowa powiedziala i maz,,a co ty myslisz ze on za toba pójdzie,, dla nich jestem gówniara która nic nie robi na gospodarce. myśle o odejsciu ale nie wiem czy moge sie o cos domagac. maz ma 27 h ziemi,nowy garaz zbudowany po naszym slubie tak jak maszyny rolnicze,meble,samochody. ja nie wiem czy mam odejsc tak bez niczego bo ich zdaniem nie mam do niczego praw. czy mi sie cos nalezy?jak to w swietle prawa wyglada?
Podobne tematy
Wszystko co, zostało kupione czy wybudowane po ślubie, jest majątkiem wspólnym. Czyli nie "mąż ma garaż", tylko "my mamy garaż". Będziesz mogła się ubiegać w sądzie o podział majątku. Z mojego doświadczenia: zbierz póki tam jeszcze mieszkasz wszystkie faktury, rachunki z tego, co razem kupiliście (nie ważne czy ty, czy on), choćby za lampę do pokoju, zlewozmywak czy materiały budowlane na garaż albo samochód. Zrób ksero tych papierów i zabierz ze sobą podczas przeprowadzki. Jeśli macie wspólne konto w banku lub masz dostęp do jego wyciągów z konta, to też pokseruj i zabierz. To wszystko Ci się przyda w sądzie. Ich zdanie się tu nie liczy, to prości ludzie, którzy znają się na prawie jak kura na pieprzu. Nie bój się ich. To Ty jesteś mądrzejsza i musisz mieć tego świadomość.
Emilia ma racje, jeśli nie sporządziliście zadnego dokumentu( intercyzy) o podziale majątku, to wszystko co nabyliście po ślubie jest wspólne, nie ma szans żebyś została z niczym.
A wogóle rozmawialas z mężem o tym co czujesz, jak jestes traktowana?
Najpierw szczerze porozmawiaj z mężem, potem rób konkretny krok. Tobie należy się połowa waszych wspólnych dóbr, oczywiscie tych zakupionych po ślubie, nie może Cię zostawić z niczym:)
oczywiscie ze rozmawialam z mezem,przynajmniej probowalam ale on na ten temat ma inne zdanie.mówiłamze czuje sie nie swojo,ze chcialabym sie oddzielic nawet zaproponowalam ze sama jakos bym pomalu bódowala dom tylko zeby kawalek ziemi na nas oboje odpisal,a ma jej az 27h tote 20arów by go nie zbawilo a swiadomosc ze na mnie i na meza by bylo zapisane to by bylo zadowalajace ale oczywiscie tesciowej przeszkadzalo pomimo ze ziemia na meza jest.jej słkowa,,a co ty myślisz ze on na ciebieziemie przepisze,,.no i nici z tego. prosilam go zeby pójśc narazie do starego drewnianego domu mieszkac po jego dziadku ale to tez usłyszałam od teściowej a mążprzytakną,,i co ty myslisz ze on pójdzie za toba a ty nawet i dziś moższ iść tam mieszkać w pruchnie,,mówiłam ze wolalabym wode wiadrami se nosic do domu aby z tesciami nie mieszkać i wkoncu pójść na swoje ale mąż tego nie rozumie. mówiłam mu ze traktóje mnie gozej niż szmate bo nie staje po mojej stronie tylko po stronie rodziców ale jegoto obeszłooboka na dodatek jak chce cos powiedziec to słowo ,,zamknij sie,, najlepiej mu wychodzi. normalnie zwarjowac idzie,na jedno to macie racje uzaleznilam sie od niego i ciezko teraz to przerwac ale juz tak dalej nie moge. kiedys usmiechałam sie czesto,lubialam rozmawiac,tanczyc,i wiele innych zeczy teraz nie mam ochoty na nic nic mnie nie cieszy nie bawi. cierzko myslec mi o rozstaniu ale raczej innego wyjscia nie mam no i boje sie bo wiele tam razem zrobilismy na jego gospodarce a teraz nie mam nic.
Powiem Ci z mojego doświadczenia: odejść jest ciężej tylko na początku, potem będzie coraz lepiej, wyjdziesz na prostą, rozwiedziesz się i na pewno spotkasz kogoś sensownego. Na dłuższą metę to małżeństwo nie ma sensu, on nie traktuje Cię jak żonę, partnerkę, tylko jak jakieś popychadło. Nie zastanawiaj się dłużej tylko to zrób.
Napisałaś, że wiele razem zrobiliście na jego gospodarce. Jeśli włożyłaś w nią jakiekolwiek swoje pieniądze, to mąż będzie musiaŁ Ci to wszystko oddać, każdy Twój pponiesiony koszt. Musisz tylko te koszty udokumentować.
Twój mąż nie okazuje ci szacunku, odnosi się do ciebie w bezczelny i prostacki sposób, nie liczy się z twoimi uczuciami, poniża cię i traktuje jak popychadło. Tacy teściowie...totalna porażka i szczerze ci ich współczuje. Przykro mi że trafiłaś na maminsynka i teściów prostaków... Dawałaś mu szanse, chciałaś rozmawiać, coś zmienić a w zamian usłyszałaś że masz się zamknąć...uroczo po prostu. Skoro tak cie traktują, cóż czas wziąć sprawy w swoje ręce, polecam wycieczkę do prawnika, aby dowiedzieć się o co możesz walczyć, pozbieraj papierki o których mówiła Emilia- zrób to za plecami męża-skoro traktował cie za przeproszeniem jak g...no to nie miej skrupułów. Jeśli tego nie zrobisz to teściowie będą ciebie niszczyć aż do swojej śmierci, a mąż nie kiwnie palcem w twojej obronie, sam będzie jeszcze cię poniżał...przykro mi, ale o szczęście trzeba czasem zawalczyć, nie będzie łatwo-ale jeśli uwolnisz się od tej toksycznej rodzinki być może spotkasz na swojej drodze innego, dojrzałego, odpowiedzialnego faceta...który będzie cie traktował z szacunkiem, otoczy cie ciepłem i miłością:) Powodzenia
Kobieto , to tylko 4 lata, ja wariowałam przez 10, wkoncu zdradziłam tego cholernika , bo nie miałam już sil i chęci dfo życia. na pewno nie będzie lepiej, wierz mi, bo mam to już za sobą. ja ciągle słyszałam, że wszystko co mamy to jego zasłauga, bo moje pieniadze szły na oplaty, a on - pan wszystko kupował. Niedługo będe miec sprawe karna a potem rozwodowa, bo przy okazji tych wymówek troszeczkę był agresywny. powiedziałam nie, teraz wiem, że dobrze zrobiłam. a macie dzieci?, bo nic nie napisalas o tym. Jeżeli nie to uciekaj jak najdalej od niego. gdy braknie cię w jego życiu, to może zrozumie , ale musisz odejśc i to natychmiast. Przeprowadz sie do rodziców lud do rodzenstwa. Niech zobaczy jak sie mieszka z mamunią. ale te chłopy są durne, mój był taki sam, mamunia to, mamunia tamto, juz maiałam dosyć. Tylko jakk juz odejdziesz to nie kontaktuj sie z nim, a jezeli on tego nie zrobi wciagu tygodnia to złóż papiery o rozwód. To jedyny sposób by zobaczyc kto jest ważniejszy w jego życiu i kogo chce miec u swego boku, bo teraz królowa jest mamunia. Nie daj sie kobieto!!! Ja sie dawałam, ale teraz stop. Pozdrawiam
nie mamy dzieci bo maz nawet nie sypia ze mna a jak wczesniej sypialismy ze soba od wielkiego swieta to zawsze z prezerwatywa. jeszcze jak bylam panna spalam z 2 facetami i zaden nie zakladal prezerwatywy i nie obchodzilo ich czy wpadna a mój maz po 4 latach małżeństwa dalej prezerwatywa najwazniejsza.nawet jak bardzo chcialam przespac siez nim to jak prezerwatywy nie bylo to i sexu tez nie bylo.nie wiem jak dla innych zon ktore maja taka sama sytuacje łózkowa ale dla mnie jest to poniżajace. a z tego co wiem nie choruje na zadna zakażną chorobę.
Bola, nie daj się dziewczyno. Mąż nie ma do Ciebie za grosz szacunku. Posłuchaj rad dziewczyn i zrób cos ze swoim życiem, bo nie warto męczyć się i być nieszczęśliwą!
Kochana to moze on Cie poślubił tylko dlatego żeby miec służącą do sprzątania, gotowania i pastwienia się. A wy rozmawialiiście o dzieciach wogóle? Poi czterech latach to chyba naturalne i zresztą dwoje ludzi chyba nudzi sie juz troche i chce by pojawił sie jakis mały akcent pośrodku w formie dzidziusia. Nie dawaj sie chwastowi jednemu. Uciekaj stamtąd nawet narazie na próę. Jak bedzie mądry to bedzie wiedział co ma zrobic by Cię odzyskać. Ja żałuje że swojemu wczesniej nie zasadziłam porządnego kopa, bo może teraz nie byłabym w takiej sytuacji w jakiej się znalazłam. Pamiętaj, że rozdzice cię urodzili, wychowali, wykształcili jak mogli i chcieli by ich mała dziewczynka była szczęśliwa i poznała kogoś wartościowego kto ja będzie kochał i szanował. Pomyśl co ty byś zrobila gdybys wiedziała że Twoja córka żyje w takiej atmosferze jak ty. Co byś jej doradziła jako matka??? Jesteś odrębna istotą, która ma prawo do życia w godności a nie w takim bagnie. Nie jesteśmy pszczołami żeby mieć w hierarhii przypisana rolę robotnicy, otrząśnij się i pomyśl .... Ja wyobraziłam sobie ze mam teraz 33 lata , 10 lat małżeństwa a przede mna jeszcze 50!!! Boże nigdy w życiu, nawet nie ma mowy nawet jeśli mam byc do końca życia sama, to wole to niż ten fałsz i głupie nadzieje. Masz jeszcze szansę, a może nawet macie oboje, ale musisz postawić sprawę na ostrzu i się wyprowadzić, a potem zrobic to co pisałam we wczesniejszej wypowiedzi. Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki. Chcesz zobaczyć co sie działo u mnie to zobacz na mój temat: zdradziłam męza z jego kolega.
Z tą gumką to mu pewnie nie chodziło o to, że ty na coś chorujesz, po prostu nie chciał mieć dzieci....może i dobrze bo skoro takim jest beznadziejnym mężem to pewnie jako ojciec też był by do d...Dużo siły ci życzę i wierze że uda ci się jeszcze w życiu znaleźć spokój i szczęście. Pisz do nas:)
halo bola co u ciebie?
Przepraszam za ibsenowski humor ale Bola ty twego meza musisz chyba granatem oderwac od pluga na tych jego hektarach....bo wyszedl ze wsi ale wies z niego nie wyszla
co u mnie? jednym słowem gozej być nie moze. do tej pory maz caly czas pracuje ze swoimi rodzicami na gospodarce a ja dalej w sklepie. wieczorami jak zwykle przychodzi,gada ze swoimi rodzicami [jak by mu dnia bylo malo na rozmowe z nimi] gada z nimi na rózne tematy przeważnie związane z gospodarka bo oczywiscie o czym on ma ze mna gadac jak ja na roli nie pracyje,nie wiem co trzeba itd. potem siada z nimi i telewizje oglada. jedyne to co sie zmiemiło to ze juz nawet nie przychodzi spac kołomnie tylko wyprowadził sie do innego pokoju tak ze juz calkiem nawet prawie sie nie widzimy. bo co mam zrobic innego? on wybiera całyczas swych rodziców a ja sama siedze w pokoju jak inntruz na wrogim terytorium. no i oczywiscie to ja szopki robie tak jak ostatnio mi to powiedzial bo nie wychodze do nich i nie siedze razem z nimi. normalnie nie wiem czy oni tak specjalnie idiotke chca ze mnie zrobic czy moze to ja jakos nie tak mysle?
Co za pajac z tego faceta. Bliskość, rozmowa między małżonkami i wiele innych rzeczy ważniejszych jest niż rozmowy z rodzicami. Czy mąż nie ma rodzeństwa? Czy to jedynak? Kurcze , nie rozumiem takich facetów.
nie jest jedynakiem. wszyscy sie usamodzielnili tylko on jak twierdzi ma dom [z rodzicami w środku] i nie zamieze nic innego robic bo jak twierdzi do konca zycia splacac kredytów nie bedzie. no i reszte rodzenstwa popiera jego a nie mnie. my nie tworzymy oddzielnej rodziny,zyjemy jak rodzenstwo ze soba co juz mu o tym mówiłam ale on nic. czasem mam wrazenie ze szybciej obcy facet poszedłby ze mna do łużka jak mój własny mąż.
To jest bardzo przykre co piszesz. Chyba nie zniosłabym tego dłużej.
cały czas maż mnie traktował przelotnie,nie podchodził jak do żony,nie sypiał nawet ze mną. to ja sie cały czas starałam żbyśmy razem byli ale on wolał pogadanki wieczorne ze swoimi rodzicami a ja jak zwykle sama bo ze mna nie miał o czym gadac bo ja nie pracowałam na gospodarce razem z nim tylko jego rodzice. cały czas nakłaniałam go byśmy sie jakos oddzielili,zyli wlasnym zyciem,poszli na stancje a nawet byl taki okres w moim zyciu ze popadłam w taką depresje ze nawet sama chciałam dom budowac ale oczywiscie wszystkie moje jakikolwiek pomysły obracały sie przeciwko mnie ze zdwojona sila. teraz tydzien temu maz złozył pozew o rozwod.tamysle zo on tak naprawde nigdy nie chcial byc ze mna,oddzielic sie od swych rodzicow itd. sek w tym ze mimo ze bardzo mnie to boli to i tak nie przestalam go kochac,boli to szalenie,nie wiem jak mam zniescten rozwod,w głowie mi sie nie miesci jak on tak mogl zrobic.ja tego nie zniose i nie wiem jak mam do tego podejsc.
Bolu-może nie było pisane być Wam razem. Może jemu nie zależało na tym małżeństwie. Z tego co piszesz, jesteś wrażliwą i uczuciową kobietą, więc znajdziesz kiedyś kogoś, komu będzie zależeć na Tobie, z kim będziesz szczęśliwa i z kim stworzysz prawdziwy związek. Widocznie dla niego ważniejsi są rodzice, ale kiedyś zostanie sam i otworzą mu się oczy, bo jaka kobieta chciałaby takiego faceta jak on.
Życzę Ci powodzenia i nie załamuj się, on nie jest Ciebie wart!!!!!!!!!!!
21 2010-08-04 00:52:03 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-12-06 23:24:14)
.
sek w tym ze jakos nie wyobrazam se zycia po 10 latach znajomosci z nim bez niego.ciezko mi jest i lez juz nie starcz na to wszystko ale w glebi duszy pomimo tych wszystkich przykrosci dalej nie moge w to uwiezyc ze to koniec. nie potrafie zyc,nie mam motywacji,nie potrafie byc sama,potrzebuje kogos by zyc a tu nikogo. zreszta w malzenstwie tez sama bylam ale teraz bede sama naprawde,zero nadzieji na leprze. czasem sie zastanawiam czemu tak musze sie meczyc.dziecinstwo tez mnie nie rozpieszczalo i na dodatek ta cala sytuacja. juz nie dam rady tego znosic.cały świat wydaje sie taki czarny.
przezyjesz i przedszymasz to wsyztsko....zobaczysz
sama sie zdziwisz jaka jestes silna, pomysl logicznie, nie zostalo ci nic innego jak to przetrzymac. z czasem bedziesz sie dziwic jak moglas byc z kims takim jak twoj maz...strasznie cie traktowal...aj powinnas sie cieszyc ze to juz...poczatke lepszego nowego zycia.
teraz walcz o kase, wiem co mowie walcz o jak najwiecej bo na przyszlosci ci sie przyda.
zajmioj sie soba, znajdz se mieszkanie, jakies hobby, wyjdz do znajomych, z czasem znajdziesz se kogos i zobaczysz co to milosc
powodzenia
Wiesz czytalam to co napisalas i normalnie zatkalo mnie.
To brzmialo jakbys wziela sobie na malzonka kogos z innej planety ( ijuz stracilam pewnosc czy to moze ja jestem z innej planety!)
Jesli on nie jest UFO (sprawdz w nocy czy nie swieci, czy nie komunikuje sie ze swoimi przez radio) no to jest jakims zwierzeciem hodowlanym.
Skad sie biora takie rodziny na planecie ZIEMIA?
Tesciowa to kobieta.... dlatego nie lubie, a nawet jestem zla jak mezczyzna do mnie mowi "wy kobiety to..." Bo zaraz czuje sie wrzucona do jednego worka z Twoja tesciowa.
Zadna kobieta z tego forum nie chcialaby byc postrzegana jako zbior kobiet zawierajacy Twoja tesciowa i jej podobne.
Seks. Brak rozmowy na zasadnicze tematy, w tym seks to powazny blad. Jesli po 10latach malzenstwa nie macie uzgodnionej sprawy dzieci, zachowan seksualnych, antykoncepcji itp... no to chyba totalna porazka.
Czasem nie da sie naprawic czegos w czym jest zbyt wiele do naprawienia. To zbyt duze koszty.
U Ciebie nie dziala: seks, przyjazn, zrozumienie, jednosc malzenska i wiele innych
Jedyne co dziala to Twoja milosc do niego.
Nie warto odmawiac sobie szczescia ze strachu przed nowym...
Jestem w 100% pewna, ze bedzieesz szczesliwsza gdy go zostawisz. Moze nie zaraz na drugi dzien.. ale bedziesz.
najwazniejsze jest to abys sie nie zalamywala. wiem ze to trudne ale nie dawaj za swoje!!! jesli bedzie sie tak dalej zachowywal to ty nigdy nie bedziesz szczesliwa... bola napisz co sie u ciebie dzieje!!!
bola zatanow sie czy wazniejze jest dla ciebie
1miec kogos(debila i mamunsynka)przy sobie
2 czy isc do rodzicow(masz taka mozliwosc?)albo z jakas kolezanka wynajac mieszkanie, poznac kogos kto bedzie o ciebie dbal i szanowaal, rozmawial i kochal, bedziesz dla niego najwazniejsza...
ciesz sie kobieto ze nie masz dzieci, i uciekaj od niego. ja bym stanowczo powiedziala..albo ja albo mamusia. chcesz jakiegos prywatnego zycia.
a z tego co przeczytalam ze poszedl do innego pokoju i w ogole sie nie widujecie to niewiem co ty tam jeszcze robisz.
czeka na ciebie zajebiste zycie...moze nie od razu ale na pewno ktos na ciebie czeka ![]()
co u mnie sie dzieje? w sumie nic innego. czekam na papiery rozwodowe,mieszkam w toksycznym domu z mezem ktory sie nie odzywa i jak wczesniej siedzi ze swoimi rodzicami i nic nie zrobił by nasze małzenstwo ratowac no i z jego rodzicami któzy patrza sie na mnie jak na złodzieja i do tego jeszcze głupkowate uwagi do mojej osoby. w weekendy wyjezdzam z domu by nie patrzec sie na meza cala rodzine jak zlot w domu se robia u nas bo nie wiem juz o czym z nimi gadac bo co mam im powiedziec,,czesc co słychac,jak tam itd..,,bezsesu. mój maz zachowuje sie jak by go nic nie ruszalo. w koncu sam powiedział ze on z mojego powou rwac włosów na głowie nie będzie. poprostu czuje sie tak jakby świat w miejscu sie zatrzymał i nie wiadomo co dalej a napewno dobrze nie bedzie.przez 4 lata pracowałam ną stop by coś osiągnać,dorobić sie swojego gniazdka by potem zyc spokojnie by tylko na chleb starczało i opłaty. mąż zas wszystko tylko w gospodarkę a dla mnie nic a teraz jak gospodarka w miare użadzona on sie rozwodzi. no i jeszcze oczywiście ja nie mam nic bo wszystko co było kupione nic na mnie nie stoi,maszyny rolncze bez faktór były kupowane jedyne garaż który postawiliśmy moze uda mi sie wywalczyć by mnie spłacił ale bedzie ciezko bo jak wcześnie pisalam zdaniem teściowej nawet samochodu nie mam bo tez na meza stoi a nie na mnie. to własnie jest naiwność,chciałam dobrze a wyszło ze 4 lata charowałam po to by im gospodarke zmodernizowac a teraz nie mam juz sił pracowac na swoje mażenia jeszcze raz.
Bola....
Ja po raz drugi wyszłam za mąż. Za faceta jak wcześniej myślałam wspaniałaego. Ale w oststeczności okazuje sie, że podobnego do Twojego.
Oskarżyła mnie o zzdrade.. i się wyprowadził. Przyznaje nie byłam święta... lubie towarzystwo facetów, poza tym zawód jaki wykonuje mnie do tego zmusza... Ale nigdy go nie zdradziłam. Moi teście podobnie jak i Twoi przygarneli go i bajtlują mu w tej głowie. Zaufałam mu jak nikomu innnemu.... Zakochałam się i opowioedziałam mu całą swoją historie życia. O porzednim męzu o ojcu. tym jak cięzko doświadczyło mnie życie. A on....
Przy pierwszej nadarzającej się okazji wyrzucił to wszystko na forum publiczne. Okazało sie też....że nie jest to żadną tajemnicą. Rodzice wiedzieli wszystko. Opowiiadał im dosłowie wszystkie rozmowy jakie prowadziliśmy w domu. teraz wymyślił z rozdzicami historyjkę ze go zdradzam....
I teraz...ON biały... Ja czarna....
Serce mi sie kroi bo kocham go bardzo. Rozum podpowiada, że nie mam mieć nadzieji. Jak to mówią z Mamusi synkiem nie wygrasz....
Zostałam sama. Czekam na pozew rozwodowy. Kolejny...
co u mnie?pracuje,dodatkowo dorabiam se jak jest gdzie.po pracy wracam do domu. jeszcze mieszkam z mezem ale nie w jednym pokoju bo sie ode mnie wyprowadziła do inego pokoju no i z jego rodzicami. nie rozmawiamy ze soba bo juz nie mam o czym rozmawiac.ostatnio próbowałam ale tesciowa oznajmiła że: ,,o widzisz juz nie wytrzymała i kłucić sie tu bedzie teraz,,tak że już nie próbje nawet pogadać z mężem bo nie mam zamiaru rozmawiać z nim i jego flotą w tle. wieczory spedzam u siebie w pokoju na necie i filmach online. nie gotuje w domu bo jak najmniej chce z nimi sie widzieć. mam dość robienia ze mnie guwniary nieodpowiedzialnej,że ja nie mam racji tylko oni,ze jestem krętaczką,że teściów zdaniem nie ma ze mną stabilizacji itd. dalej pracuje pomimo tego wszystkiego,wyjeżdzam pod koniec sierpnia do francji do pracy sezonowej gdzie co roku jeżdze na 2msc. tak ze se troszke odpoczne od tych rolników i ich chorych pogladów. troszke boje sie jechac sama bo maz zawsze kierowal a teraz juz go nie bedzie i sama musze na siebie liczyc. no ale co mnie nie zabije to wzmocnii mam nadzieje ze se poradze. obecnie czekam na papiery rozwodowe. juz tak nie płacze ale dalej jest mi ciezko i przykro mi z tego powodu. szkoda ale ja juz nie mam sił walczyć z meżem i jego flotą. chce w końcu normalnie żyć. całyczas walczyłam by stwożyć własną rodzine,swój kat,dzieci a nic nie mam z tego osiągniętego. dociera wkońcu do mnie ze czy z nim czy bez niego to i tak tak samo bedzie tylko tyle ze bez niego to i bez teściów no i tą opcje wybieram. on wybrał ich ja wybieram samotność.
bola zobaczysz ze bedzie lepiej, teraz wsztsko wydaje sie ciezkie ale z czasem wszytsko bedzie nabierac kolorow.
czas to najlepszy lek i kazdy potrzebuej inna dawke tego leku. mowisz ze wyjezdzasz, to wspaniale-nie bedziesz widziec to i ci lrzej bedzie, nie dawaj sobie wmowic ze nic ci sie nie nalezy, nalezy sie tyle samo co i jemu i niech ta tesciowa mowi co chce prwo jest takei ze dzieli sie na pol i koniec kropka!!
mysle ze warto zebys poszukala sobei mieszkania, nie dawaj sie ponizac tym co nie siegaja ci do piet, nie dawaj sie ponizac nikomuw!!
ta rodzinka to jakis ciemnogrod-pamietaj ze masz prawa a rozwod zaczniesz z czasem traktowac jak poczatek zycia a nie jego koniec GWARANTUJE!!
powodzenia
w sobote popsół mi sie samochod w domu. co sie okazało zepsół sie rozrusznik i tłumnik praktycznie odpadł i do tego sprzegło. w niedziele praywiozłam znajomego mechanika który zabrał auto do siebie by naprawic. wieczorem w domu siedziałam w pokoju kiedy tesc wszedł do salonui zacza cos sapac ze jak to ze ja kogos przywiozłam i ten nawet sie jemu nie przedstawił na jego włanym podwórku itd. nie wytrzymałam i wyszłam spytac sie czy ma jakis problem w zwiazku z tym a on ze tak i mi wymyslac zacza i jak zwykle ten sam tekst jak zwykle ze jestem taka sama jak matka i spluną na mnie. dałam se spokój. w poniedziałek wstałam i poszłam do kuchni gdzie był mąż i teść. powiedziałam tylko do teścia ze nastepnym razem to ja splune na niego a mój mąz mnie za reke i wypchał mnie z kuchni i zamkna mi drzwi przed nosem. pojechałam do pracy a drat męża Jarek dzwoni do mnie i mówi ze do mnie i do adama sie nie wtrąca ale nie pozwoli na to zebym jego rodziców taktraktowała i prowokowała. poprostu oszalec mozna. kiedy to sie skonczy. dlaczego niektórym facetom bardziej zalezy na mamusi i tatusiu niz na własnej żonie. nie moge tego pojacja zuciłam wszystko a on nic. tyle mi przykrosci mąż robi a mi dalej go szkoda. alesz to wszystko trodne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
dzis zaczepilam meza odnosnie podzialu majatku ale nic z tego nie wyszlo. powiedzialam mu zeby w naszym garazu nowopostawionym zrobil miejsce bym mogla samochod schowac na dwa miesiace bo wyjezdzam do francji na jabłka do pracy sezonowej i troszke zrobiłam jesiennych pozadkow na podworku. potem poszlam do pokoju i słysze jak maz dla tesciowej opowiada słowo w słowo co ja robiłam i mówiłam. nie wzruszyło go i teściową ze ja wyglądam przez okno i wszystko słysze. na to samo jeszcze głośniej mówił. potem teściowa zaczeła odchodzic a mąż krzykną,,choć tu co ty tak daleko,,no i oboje zasmiali sie jeszcze z sarkazmem. poprostu nie wiem czy płakac jeszcze z tego powodu czy śmiać sie zaczac. w wielu miejscach pracowalam z wieloma ludzmi{w 4 sklepach,za granicą we francji,na polu w polsce przy pracach sezonowych itd. i nigdy zadnych problemow nie mnialam z rozmowa z ludzmi. wiadomo było rużnie ale zawsze jakos czlowiek dogadywal sie. a tu poprostu mi rece opadaja. tyle juz zeczy prubowalam i nic a teraz przed rozwodem poprostu swoim zachowaniem tescie i maz powalaja mnie na kolana. az nie do uwiezenia jest ze takie falszywe i podłe,zawistne ludzie sa. mamy rok 2010 a czuje sie jak by były czasy kargulowe i pawlaka. poprostu brak słów !
Bola, takie pytanie - jaki on był przed ślubem? Dlaczego wzięliście ślub? Aż tak byłaś zaślepiona, ze nie widziałaś jaki on i jego teściowie są?
Bola bardzo żal mi Ciebie, ale z tego co napisałaś nie wygląda, że Twój mąż ma ochotę się zmienić. wniósł o rozwód!!! Nabija się z Ciebie. On ani Cię nie kocha, ani nie szanuje. Istnieje tez taka możliwość, że struga takiego hojraka, że go nic nie obchodzisz. Ale dopóki może Toba pomiatać nigdy swojej postawy nie zmieni, bo niby czemu? Rodzice jeszcze mu przyklaskują i chwalą za to. Wyprowadź się, zacznij życie od nowa, pokaż jak sobie świetnie dajesz radę, przeciez to umiesz. Pracowałaś nawet za granicą. Może wtedy zatęskni, ale nawet wtedy wolałabym, abyś była szczęśliwa z kimś innym. Powodzenia dziewczyno, Jesteś wartościowa, piękna, mądra, dobra, nigdy o tym nie zapominaj.
hej kobietki siedze teraz we francji szkoda ze tylko 2 miesiace ale ten wyjazd dobrze mi zrobil,oderwalam sie troszke,wiele zeczy se przemyslalam i wiele do mnie zaczyna docierac. zawsze balam sie samotnosci ale wole teraz byc sama niz z takim wiesniake jak do tej pory buziaczki i do nastepnego