netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

32 odpowiedzi5 690 wyświetleńzałożony przez zagubiona_ona, 29.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez zagubiona_ona (2010-06-29 23:22:44)

Temat: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Witam! Pisze, zeby podzielic sie tym, co mnie spotkalo, co strasznie przezylam i wciaz przezywam, co dopadlo mnie. Myslalm, ze jestem silna osoba...
Miesiac temu rozstalam sie z chlopakiem.
Bylismy razem 3 lata, a poltora roku mieszkalismy ze soba zagranica. To byl toksyczny zwiazek. On mial dlugi w Polsce, ktore pomagalam mu splacac: placilam jego raty kredytu sama, a pozniej ze wspolnych pieniedzy. Jego ojciec jest hazardzista i choc odizolowalismy sie od niego, on wciaz nekal mojego bylego, a ten slal mu pieniadze w tajemnicy przede mna; niemniej czasem o tym wiedzialam-gdy musial mi powiedziec, gdy nie bylo wyjscia. Ten czlowiek gral na uczuciach i mowil jak mu zle: choc ma 5 tys. zl emerytury w Polsce to mieszka z zona w domu bez kasy na jedzenie, bez ogrzewania zima, gdyz wiekszosc kasy zabieraja mu banki, a pozostale ida prawdopodobnie do kasyna. A moj eks nienawidzi go za krzywde, jaka mu przez lata wyrzadzal, ale nie potrafi sie od tego odciac. Wciaz mi obiecywal, jednak nie potrafil wziac sie w garsc.
Ja szukalam sposobow: jak splacic dlugi, gdzie znalezc pomoc, jak zapewnic mu wyjscie z depresji, szukalam dla niego psychologa... A on w wieku 28 lat ma kilkadziesiat tys. dlugow, jest zalamany, ze nie moze spelnic swoich marzen, ze nie moze wrocic do Polski. Co gorsze on pil i byl agresywny wobec mnie i otoczenia, a pozniej mnie przepraszal. Caly czas jednak mowil, ze mnie kocha, ze chce ze mna byc, ze nie potrafi sobie wyobrazic beze mnie zycia, co chwila mowil o slubie, ze chce, abym zostala jego zona, ze chce miec dziecko.
Bylo coraz gorzej miedzy nami, bo problemy narastaly. Byl nieslowny, strasznie mnie oszukiwal. W koncu przeprowadzilam z nim rozmowe po kilkunastu tzw. cichych dniach. On sie tego spodziewal. Rozstlismy sie. Po tygodniu od rozmowy wyprowadzil sie. Wszystko przebiegalo w zgodzie.
Myslalam, ze dam sobie rade, ale mam momenty zalamania. Czuje straszliwa pustke. Do tego on zaczal sie z kims spotykac: z dziewczyna, z ktora ja pracuje. Ja do niej nic nie mam. Wmawiam sobie, ze nie jestem zazdrosna, ale jestem. Nie moge dac sobie rady z tym, ze on tak wszedl z jednego zwiazku w drugi. Wiem, ze ona jest oszukiwana i widzi w nim slodkiego, uroczego chlopaka, ktorego ja kiedys poznalam. Wiem, ze kiedys dowie sie prawdy i zobaczy kim on jest. Poki co nie moge zniesc swiadomosci, ze zmarnowalam dla niego swoje ostatnie pare lat: bylam zaangazowana wylacznie w pomoc jemu, jego rodzinie. Nawet nie chodzi o same pieniadze, ktore poszly na dlugi (choc i tak wciaz ich jest ogrom), ale o moje niezrealizowane plany, brak rozwoju osobistego, zaniedbane kontakty ze znajomymi. A on teraz jest zakochany, flirtuje, wyznaje jej milosc... Jest mi tak strzasznie strasznie zle i samotnie, pusto, beznadziejnie...
Nie wiem jak z tym dalej zyc. Pracuje tez z jego siostra i mieszkam obok niej. On tu przychodzi. Nie wiem jak mam sie zachowac wobec jego nowej dziewczyny. Jestem dla niej normalnie mila, ale serce mi sciska gdy ja widze :-(

2

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Zacznij jak najszybciej wszystko od nowa..jak możesz to zmień pracę, nic nie mów tej dziewczynie jaki On jest bo i tak nie uwierzy....sama sie w niedługim czasie przekona ..Myśl o sobie,jesteś młoda ..masz ambicje,zajmij się sobą..straciłaś czas Twoim zdaniem ale nie wszystko stracone..TEN ZWIĄZEK czegoś CIę nauczył....ODEJDŹ-probuj zapomnieć...a czas pokaże swoje kto wygra.....Za jakiś czas bedzies się śmiała ,że byłas TAKA GŁUPIA.....Otrząśnij się ..nie dobijaj....zajmij myśli czymś innym co lubisz,swoją pasją ,szkoła ..nie wiem czymkolwiek ......MYŚL O SOBIE TYLKO!!!!!!!!POWODZENIA

3 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-30 04:39:59)

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Jestes cudowna, mądra i dzielna.
Wiem, ze Ci ciezko i żadną pociechą nie będzie obietnica, iż wszystko się ułoży.
... no ale pomysl sama jaka jestes wspaniała, jak pomagałaś komuś z miłości, jak się troszczyłaś, jak czytasz teraz i szukasz po rożnych forach odpowiedzi na niegodziwość jaka Cię spotkała. A on wiedziony prymitywnym instynktem poszukał sobie kolejnego "dawcy". Taki emocjonalny pasozyt.
No i niech ta kolezanka cieszy sie tym odrzuconym przez Ciebie pasozytem... taki "owsik"
Kto by tam byl zazdrosny o owsiki?
Poczuj ulge, ze go sie pozbyłaś... Owsik nie ma zycia emocjonalnego. Nie zrozumie.
A jak  zobaczysz jego nową zdobycz to pomysl sobie "O dziewczyna owsika"... i juz Ci bedzie smieszniej na sercu

4

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Zazdrosc big_smile az sama sie usmiechnelam czytajac twojego posta smile hihi Owsik..


A wracajac do twojego postu zagubiona_ona... Wierze Ci ze jest ciezko.. przeciez cos razem przezyliscie.. Ale dlaczego masz spalacac JEGO dlugi cale zycie?..
Pomysl sobie ile cie ominelo.. jakis fajny wypad niewiem moze na mazury, morze? bo spalacalas czyjes dlugi.. teraz za to bym sie odchamila.. a moze czeka na Ciebie jakas milosc?

5

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

To normalne że jesteś zazdrosna, że czujesz żal...ale pomyśl tak skończyłaś związek który cie unieszczęśliwiał, teraz możesz odetchnąć i iść do przodu, zacząć planować swój osobisty rozwój, karierę, odnowić kontakty ze znajomymi, może za jakiś czas poznasz jakiegoś fajnego faceta odpowiedzialnego i dojrzałego emocjonalnie:) Nie musisz się zamartwiać o jego problemy, spłacać jego długów, wysłuchiwać awantur...jesteś wolna od dawnych problemów, od niego. Ten związek z tego co piszesz dawał ci więcej zmartwień niż dobrych chwil...Myśl o sobie i zacznij spełniać swoje plany i marzenia bo życie ma się tylko jedno.

6

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Staram sie robic dokladnie tak jak napisalyscie: zajac sie soba, swoim zyciem. Moja przyjaciolka kazala mi zadbac o siebie, rozpieszczac sama siebie.
Faktycznie jest mi lzej bez jego problemow.
A przez caly czas gdy z nim bylam rzeczywiscie bardzo wiele mnie ominelo: zadnych wakacji, wypoczynku, przyjemnosci, beztroskich spotkan ze znajomymi. Jesli juz bylismy u kogos na piwie albo zrobilismy grila dla znajomych to konczylo sie to fatalnie. On upijal sie do nieprzytomnosci, byly awantury. A wszystko zazwyczaj dzialo sie gdy goscie wyszli: wyzwiska pod moim lub czyims adresem, trzaskanie drzwiami lub przypominal sobie wtedy, ze musi komus dac w gebe, bo na trzezwo nie potrafil zalatwiac zadnych spraw.
Gdy bylismy w Polsce i jechalismy gdzies na jeden, dwa dni to dzialo sie to w tajemnicy przed jego rodzicami, bo zaraz robiliby mu wyrzuty, ze na wyjazdy ma a na kupienie czegos do domu nie. On przepuszczal kase w dwa tygodnie, a pozostale dwa tygodnie do wyplaty albo zywil sie u mnie, albo u dziadkow. Kompletna paranoja.
Historyjka, ktora mnie najbardziej smieszy (moze to swiadczy o tym, ze juz nabieram dystansu do tego zwiazku) dotyczy jego zaglowki: on jest zafascynowany zeglarstwem i opowiadal mi jak on plywa, jak to lubi, jak nazywa sie jego zaglowka, ze ma dusze, ze musi ja wyremontowac, ze on moze dla niej poswiecic mase czasu, ze jest z niej dumny, ze plywala kiedys we Francji... Zapytalam go czy nie moze jej sprzedac i przeznaczyc tych pieniedzy na dlugi, a on na to, ze nie moglby sie jej pozbyc, ze ja tego nie zrozumiem, ale to jest cos bezcennego dla niego. A po paru miesiacach przypadkiem powiedzial mi, ze to zaglowka jego wujka! Stala tylko u mojego bylego na podworku, bo wujek nie mial gdzie jej trzymac. Tego typu historii, choc duzo bardziej powaznych, bylo mnostwo.
Ciesze sie, ze juz nie musze byc detektywem na tropie: jego dlugow czy jego rodzinnych tajemnic. Nie musze obawiac sie, ze zrobi cos chamskiego przy znajomych, ze bede musiala sie z tego wytlumaczyc...
Mysle, ze on zyje w strasznym napieciu, bo ma wiele sekretow i nikomu nie moze o tym powiedziec: dziewczynie, z ktora sie teraz widuje nie powie na pewno calej prawdy, bo w ogole by z nim nie byla, a nie ma zadnego przyjaciela, ktoremu moglby sie zwierzyc. Podejrzewam, ze zacznie pic i bedzie agresywny. Gdy jestem spokojna wewnetrznie to nie zycze mu zle, ale tuz po tym gdy dowiedzialam sie, ze ma kogos, chcialam dla niego jak najgorzej. Pomyslalam, zeby zglosic gdzies w Polsce, ze on tu jest, pracuje i zeby dopadli go za dlugi. Za moment mi przeszlo i nie uczynie tego nigdy, bo mialabym pozniej okropne wyrzuty sumienia. Los go jeszcze doswiadczy i to bez wzgledu na to czego ja chce i co zrobie.

Pewnie gdy minie mi moj wewnetrzny zal i poczucie pustki, zaczne myslec pozytywnie. Mam nadzieje, ze sie ulozy.
Na razie ciesze sie, ze moglam sie tu wygadac :-)

PS. Moim marzeniem jest napisac ksiazke i moze wykorzystam swoje doswiadczenia- takze z tego parszywego zwiazku z "Owsikiem" (jesli Zazdrosc pozwoli mi uzyc tego okreslenia) w moim dziele :-)

7

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Zagubiona ! Pozbyłaś się pasożyta, pijawki czy owsika (cha cha cha) żerującego na Tobie ..... i nie tylko na Tobie - jeszcze Cię coś ciągnie do niego, nazwij to jak chcesz: miłość ? przyzwyczajenie ? przeżyte wspólnie chwile ? Wspólnych lat nie da się tak łatwo wygumkować z głowy. Wspomnienia będą sobie siedzieć w nas, rozgoszczając się wygodnie w  naszym sercu. Tylko oddziel wspomnienia od życia. Idziesz nową drogą, drogą dla samej siebie, w kierunku, który Ty wyznaczasz. Nie strać tego celu z oczu, a będziesz się z każdym dniem czuła lżejsza. Zrzucaj ze swoich barków balast przeszłości, bo wchodzisz na nową drogę. Drogę dla siebie ! Widziałaś kiedyś owsika ? To mały, biały, wijący się robaczek, który ginie, gdy straci środowisko dla siebie odpowiednie i umiera z braku pożywki. Biologia, po prostu sama biologia, przełożona na nasze życie.

8 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-07-01 15:31:02)

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...
zagubiona_ona napisał/a:

PS. Moim marzeniem jest napisac ksiazke i moze wykorzystam swoje doswiadczenia- takze z tego parszywego zwiazku z "Owsikiem" (jesli Zazdrosc pozwoli mi uzyc tego okreslenia) w moim dziele :-)

Pewnie, ze pozwole. Jestem tu po to by kogos zainspirowac i sama czerpie inspiracje calymi garsciami.
Dziekuje Wam za to.

wiesz Zagubiona,
zmartwilo mnie Twoje zdanie "Nie musze obawiac sie, ze zrobi cos chamskiego przy znajomych, ze bede MUSIALA sie z tego WYTLUMACZYC..."
Bo to swiadczy o Tobie, ze jestes nic nie warta skoro masz takiego chlopaka? Czy taka jest powinnosc kobiet? Czy moze dlatego, ze musisz zachowywac jakies pozory?
Przemysl to. Duzo to mowi o Tobie. Obawiam sie, ze mozesz przyciagac "owsiki".

9 Ostatnio edytowany przez zagubiona_ona (2010-08-15 16:35:00)

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Witam wszystkich forumowiczów!
Po półtora  miesiąca milczenia znów się odzywam, co nie znaczy że przez ten czas nie odwiedzałam forum. Uważam, że jest to fantastyczne miejsce, gdzie można uzyskać pomoc, znaleźć wsparcie i zrozumienie.
Moje życie zmienia się na lepsze. Przeszłość odchodzi. Żyję już teraźniejszością i przyszłością. Wiele spraw w moim życiu się zmienia: perspektywa nowej pracy w moim zawodzie, nowe mieszkanie za miesiąc, nowi znajomi, różne zajęcia poza pracą...
Na początku zmuszałam się do wyjść z domu, do jakiejkolwiek aktywności, ale przyniosło to skutek. Starałam się uwierzyć,  że czas leczy rany, choć nie było łatwo. Czuję jakbym przeszła poważną chorobę. Jestem już po intensywnym leczeniu. Kuracja przynosi efekty, choć na powrót do formy muszę poczekać, bo rana nie zagoiła się w pełni. Jest mi dobrze samej ze sobą. Mimo, że uważam, iż dobrze byłoby być z kimś, to nie wiem czy potrafiłabym teraz komuś zaufać w 100%.
A mój eks... Nie jest z dziewczyną, o którą zabiegał tuż po naszym rozstaniu. Okazała się rozsądniejsza niż ja i nie dała się nabrać na jego słodkie słówka i urok osobisty. Sama przy pewnej okazji powiedziała mi dyskretnie, że on się do życia nie nadaje, że go poznała. On zaś kompletnie nie radzi sobie ze sobą, z życiem. Jest załamany. Pisał do mnie jak źle mu jest, gdy się napił, ale ja nie reagowałam. I dalej szuka zastępstwa za mnie. Byle nie być samemu. Tak to przynajmniej wygląda.
To, co dało mi wieeele do myślenia to uwaga Zazdrości:

wiesz Zagubiona,
zmartwilo mnie Twoje zdanie "Nie musze obawiac sie, ze zrobi cos chamskiego przy znajomych, ze bede MUSIALA sie z tego WYTLUMACZYC..."
Bo to swiadczy o Tobie, ze jestes nic nie warta skoro masz takiego chlopaka? Czy taka jest powinnosc kobiet? Czy moze dlatego, ze musisz zachowywac jakies pozory?
Przemysl to. Duzo to mowi o Tobie. Obawiam sie, ze mozesz przyciagac "owsiki".


Pamiętam, że kiedy pisałam swój poprzedni post, to sama zastanowiłam się nad tym zdaniem (musieć się za kogoś tłumaczyć...). Czułam, że coś jest w takim zachowaniu nie tak. Myślę, że robię postępy w sposobie podejścia do brania odpowiedzialności za zachowanie bliskich, ale nie da się tego zmienić  z dnia na dzień. Powtarzam sobie, że ja odpowiadam za swoje czyny, a ktoś inny jest odrębną osobą i sam musi ponosić konsekwencje swego postępowania.
Cieszę się jednak, że mam tego świadomość, że ktoś mi pomógł to zrozumieć, że są osoby, które tak wnikliwie czytają wypowiedzi innych :-) Za to Wam dziękuję

10

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

zagubiona...mam to samo...zerwalam z moim bylym 2 miechy temu ale caly czas razem mieszkalismy(jestesmy w angli)dzsiaj sie wyprowadzil i tez nie czuje sie z tym dobrze tyle za ja bylam z nim 5 lat a on zamiast sie strac cos naprawic znalazl sobie nowa dziewczyne ktorej sie rowniez calkowicie oddal a mnie tak poprostu przestal niby kochac?przeprowadzil sie bliziutko niej...jeszcze 3 dni temu mowil mi ze zaluje i ze chcialby zeby bylo tak jak dawniej a pozniej pisal jej smsy ze caly czas o niej mysli...chce zerwac z nim calkowity kontakt obiecalam sobie ze do niego nienapisze ani nie zadzwonie za 5 dni wyjezdzam do polski mam zamiar zmienic swoje zycie choc wiem ze nie bedzie latwo...przez 5 lat ja i moja rodzina dawalismy mu wszystko jedzenie pieniadze...od swojej niczegfo nie bral bo niby nie maja...a maja wielki piekny dom i chate 3 pokojowa ...wzial ode mnie tyle ile mogl...poznal nowa szmule i mnie ma calkowicie w tylku myslalam ze jesli sie zdecyduje na rozstanie to on sie wezmie w garsc i zacznie sie starac cos odbudowac a on poprostu mnie centralnie zlal...poznal nowa laleczke i ma mnie gleboko w tylku...dzisiaj jak sie pakowal podeszlam do niego i powiedzialam mu ze bedzie mi go brakowalo a on sie glupio usmiechnal pozniej nie wytrzymalam i zapytalam czy on ma jakie kolwiek uczucia ze po 5 latach sie rozstajemy a mu nawet nie jest smutno powiedzialam mu ze wlasnie widac jak bardzo mnie kochal...dam rade musze dac i ty tez sie wez w garsc...kij im w oko...szczerze myslalam ze juz nigdy nie bedzie mial lepszej dziewczyny ode mnie wiem jestem porabana ze tak myslalam...a on sobie znalazl lepsza ode mnie ladna zgrabna...boli mnie chyba nie to ze juz z nim nie jestem tylko wlasnie to ze tak szybko kogos znalazl i ze ma kogos lepszego ode mnie;/ wychodzi na to ze ja ta ktora zerwala z nim bo chchialam byc szczesliwa bede siedziec i sie dolowac a on ten ktory mial zalowac ma mnie centralnie w dupsku i jest mu dobrze...no coz odwrocilo sie wszystko przeciwko mnie...

11

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

pelaska ,ale dlaczego uwazasz ,ze ona jest lepsza.Nie wmawiaj sobie takich bzdetow ,bo jeszcze w nie uwierzysz.Teraz kiedy go juz nie ma wyrycz sie pozadnie,pozwol sobie na mala rozpacz,a pozniej wez sie w garsc.Wiem, latwo mowic trudniej zrobic,ale uwierz dasz rade ,ja jestem wciaz w tej sytuacji co ty bylas moj ,maz przed godzina dostal telefon od tamtej ,umyl sie, wyperfumowal i wybyl.Jego wybor.Tez jest mi z tym zle ,ale jakos sie trzymam ,najgorsze jest to ,ze on nie zamierza sie wyprowadzic ,Ty jestes w tej lepszej sytuacji ,ze nie musisz go ogladac.Wiec trzymaj sie dzioucha i pomysl ,ze inni maja gorzej.

12

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

pelaska21  uwierz nie ejstes ani grubsza, ani glupsza.....poprostu glupi gnojek bez uczuc....po 5 latach odejsc bez zalu.....nie rozumie,
trzeba byc twardym.....nie bylem moze tye czasu z dziewczyna(obecna?) nie wiem....ale wiem jak ejst ciezko....dasz rade...ty masz o tyle ciezej , z ebyliscie dluzej, kolezanka ktorej jest temat dala rade, to i my damy;)"co nie zabije podwojnie wzmocni mnie" ty czy ja zbaierzemyz tych zwiazkow doswiadczenie, i wierze , ze i ty(czego z calego serca ci zycze) i ja znajdziemy kogos z kim bedziemy juz na zawsze

13

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

dziekuje za mlile slowa...wierze ze bedzie dobrze narazie nie chce mi sie plakac...czuje pustke...jego sprawa...mam nadzieje ze kiedys o nim zapomne i wkoncu bede szczesliwa ...wierze ze nic sie nie dzieje bez przyczyny i tak mialo byc...

14 Ostatnio edytowany przez zagubiona_ona (2010-08-16 02:10:54)

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Pelaska, czytałam twój wątek. Ja także przeżywałam to, co ty. Dokładnie tak jak ty. Nie porównuj się do tamtej dziewczyny. Wydaje ci się, że jest lepsza. Ty jesteś dobra, kochana, oddana... Myślę, że ona w końcu go pozna i pozna prawdę o nim. Jesteś na początku drogi odrodzenia się na nowo. Wiem jak to boli, ale jesteś mądrą i dzielną dziewczyną. Nasza historia jest podobna. Napisałaś w jednym poście o alkoholizmie swojego eks. Mój też był alkoholikiem. Tak uważam. Ja także wspierałam go, kiedy rodzina wypięła się na niego...
Nie myśl o tym, co było, że przeszłość wróci. Teraz świat należy do ciebie. Bez niego. Tak będzie lepiej.
Obiecaj mi coś. Każdego dnia rób coś dla siebie. Choćby to była mała rzecz. Nawet najmniejsza, ale na każdy dzień  zrób sobie przyjemność.
Niedługo odzyskasz równowage. Wierzę w ciebie Pelaska :-)
Wkrótce bedziesz szczęśliwa. ja napiszę o swoim szczęściu a ty oswoim. Tak będzie. Njagorsze już za tobą. Jego już nie ma. Jeśli bedzie ci cięzko- pisz.
Ślę uściski :-)

15

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

zagubiona i to jest wlasnie piekne mimo tego ze cierpisz i jest ci zle potrafisz napisac do kogos zeby sie wzial w garsc...to tylko swiadczy o czlowieku...wierze ze bedzie dobrze ale po dzisiejszej nocy czuje sie jak bym cala noc pila i miala teraz wielkiego kaca co chwilke sie budzilam i juz go nie bylo zagladalam w tel smsa tez nie bylo...ciezko mi bo to przeciez ja go zostawilam i to ja cierpie nie tak mialo byc...:( trudno musze przecierpiec swoje to moja wina i moj wybor wierze ze kiedys sobie za to podziekuje a poki co potrzebuje was strasznie:(

16

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Dobrze ,ze sie jakos trzymasz Pelaska,bo ja dzis znowu mam ten z najgorszych dni,musialam zwolnic sie wczesniej z pracy,bo porostu nie dawalam rady ,lzy mi sie same cisnely do oczu i ten wielki bol rozrywal mi serce.Wrocilam do domu i upilam sie z samego rana.Jak ostatni menel.Boze ,co ja ze soba wyprawiam....ON nie jest wart tego wszystkiego.....Wiem ,ze zwiazek z nim dzialal na mnie destrukcyjnie,ale tak strasznie tesnie ,za jego dotykiem ,usmiechem,za tymi wszystkimi pieknymi chwilami,ktore kiedys mi dal.Jak zagluszyc te wspomnienia i to wszystko co czuje???co zrobic ,by moc normalnie funkcjonowac,jak ,zyc??/Dlaczego nie ma cudownego leku na zlamane serce??...

17

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

gocha ja tez bym sie najchetniej narabala jak bym mogla to bym pila az bym nie padla i tak w kolko az bym nie zapomniala ale nie moge...mam nerwice lekowa i wpier.dalam jakies posrane tabletki ktore mi niby pomagaja...wszystko to kurde musze przezyc na trzezwo...mi tez z rana lzy same plynely do oczu ale nie moge...kazda moja lza jest zbyt cenna zeby wylewac ja na niego...nie mysle sobie o tym ze byl cudowny ze mial piekny usmiech cudowne oczy i byl nie moge...bo bym sie chyba zucila z okna...tylko mysle o tym ze to nie ja juz jestem w jego glowie tylko ta idealna piekna zgrabna lafirynda ze to juz nie mnie pragnie tylko jej i choc to jest smutne i bardzo ciezkie do mnie przemawia...jest dla mnie juz zluzyty jak prezerwatywa...wiem ze to glupie porownanie ale zluzytego kondona nie urzywasz drugi raz tak samo on juz nie jest dla mnie...mimo tego ze jestem taka mloda glupia i szczesliwie zakochana nie pozwole sie tak traktowac...kiedys bylam w stanie zrobic dla niego doslownie wszystko i on to wykorzystywal a teraz teraz bede zyc sama dla siebie i bede w siebie wierzyc...

18 Ostatnio edytowany przez zagubiona_ona (2010-08-16 14:12:04)

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Z wyrwaniem się z toksycznego, niszczącego nas związku jest jak z wizytą u stomatologa dla niektórych. Zaczyna boleć nas ząb. Lęk przed bólem na fotelu dentystycznym sprawia, że odkładamy decyzję o udaniu się do lekarza. Sytuacja staje się nie do wytrzymania. Nadchodzi moment, w którym nie da się znieść cierpienia. Należy wyrwać zęba. Czasem pomaga znieczulenie, ale zanim rana zagoi się trzeba swoje odcierpieć. Później człowiek wraca do zdrowia. Jeśli zdarzają się komplikacje, może to potrwać dłużej.

U Pelaski i gochy rekonwalescencja trwa. To jest chyba tak, że mamy zakorzeniony w sobie lęk przed czymś nowym. Wolimy znane zło niż nieznane dobro. My już jesteśmy po podjęciu decyzji: słusznej decyzji.

Proponuję metodę małych kroków. Pomyślcie: za tydzień będę znacznie mniej odczuwała tęsknotę za nim. Za dwa tygodnie: przestanę budzić się w nocy lub przestaną mnie dopadać ataki płaczu. Za miesiąc już nie będzie w moim sercu tego rozrywającego bólu. Za dwa miesiące nabiorę dystansu do rozstania. A po drodze: może spotkam się z przyjaciółką, może z kimś bliskim, wypłaczę się komuś, może jakieś ciekawe wyjście z domu, jakieś niezrealizowane marzenia zaczną się spełniać...

Jak sobie radziłam na początku?
Dbanie o siebie. Rozpieszcznie siebie samej. Rozmowy z bliskimi- nawet przez komunikatory, bo jestem za granicą. Wyjścia z domu. Pisanie na forum. Nowe zajęcia, np. Zostałam konsultantką firmy kosmetycznej...
To, co zrobiłam od razu po jego wyprowadzce: napisałam dwa listy, których nigdy nie wyślę, tak dla samej siebie.
Pierwszy: pożegnałam się z tym, co było cudowne w tym związku, co od niego dostałam fantastycznego. Strasznie płakałam nad kartką, gdy to pisałam. Żegnałam się z jego czułością, jego dotykiem, pieszczotami, słowami, które tylko on w swój sposób mógł mi powiedzieć... Wiedziałam, że to nie wróci.
Drugi: że wybaczam mu wszystko, co złego mi zrobił, że mnie nie doceniał, że robił złe rzeczy, przepraszał, obiecywał, ale się nie zmieniał, że zmarnowałam przez poświęcenie się jemu masę czasu.
Polecam tę metodę. Gdy będziecie gotowe. To jest takie rozliczenie się ze związku.

Ważne! Pelaska, za żadne skarby nie porównuj się do niej. Czytałam twoje posty na innym wątku. Pisałaś, że nie wszystko układa się po jego myśli. To i tak nieistotne. Niech robi, co chce. I nie daj sobie wmówić, że ona jest ideałem, że on jest najszczęśliwszy z nią. To jego popisówki. Próbował cię jeszcze na koniec tak ranić. Palant!

19

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

zagubiona mam dzisiaj totalna zalamke nie moge przestac plakac to tak boli zobaczylam ja nie jest ladna ale jest pewnie lepsza osoba niz ja...ja bedac z nim bylam wredna chamska a ona jest pewnie inna...siedze jeszcze 4 dni w tym londynie mam dosc chce wracac i nie chce...wiem ze juz go nie zobacze jak pojade boje sie na maxa:(

20

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

wszyscy mi mowia nie placz jak mam nie plakac jak to tak strasznie boli?nie moge sie narabac nie moge sie zucic z okna wiec placze...

21

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Spoko. Moim zdaniem lepiej, żebyś się wypłakała.
Pelaska, bardzo mi kogoś przypominasz... Mnie samą. Także mam ojca alkoholika. To, co przeszłam mając naście lat było koszmarem. Relacje z ojcem były tragiczne. Niewarto opowiadać. Już nie pije. Nie jest z moją mama. Zachował się wobec niej jak dupek, ale teraz mam z nim niezły kontakt i mogę z nim pogadać, mam w nim wsparcie.

To, co moge ci polecić: terapia DDA. Dorosłe Dzieci Alkoholików. Masz niskie poczucie własnej wartości i przeżywasz załamanie. Grupa na takiej terapii daje niewyobrażalne wsparcie. Nauczysz się tam wielu rzeczy, radzenia sobie z uczuciami, radzenia sobie z przeszłością, itp. Zastanów sie nad tym. Znajdź tylko siłę na pójście na pierwsze, drugie spotkanie. Później będziesz biegać tam i czekać na następne :-) Mnie to pomogło.
Jeśli będziesz potrzebowała jakichś informacji to ja chętnie ci pomogę.

22

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

nie wiem moj starszy jest alkocholikeim ale nie pije pol roku a pozniej pije 2-3 miesiace wiec nie wiem czy mi jest potrzebna ta terapia...a po za tym nie wiem czy u mnie w miescie jest cos takiego...szczerze ja juz nic nie wiem wiem tylko tyle ze boli...jestes dla mnie prawdziwym wzorem naprawde jestes bardzo dzielna kobieta...mam nadzieje ze kiedys bede myslala tak jak ty...szkoda ze sie nie mozna spotkac i porozmawiac  tylko wszytsko na forum...z reszta po tym co tu pisze nie wiem czy potrafila bym komus spojrzec w twarz:(dziekuje ze jestes!!!

23 Ostatnio edytowany przez zagubiona_ona (2010-08-16 15:07:26)

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Każdy z nas jest po to na forum, by znaleźć wsparcie bądź dać komuś wsparcie, by podzielić się własnymi doświadczeniami.
Wydaje mi się, że piszesz szczerze to, co czujesz i nie miej poczucia, że przez to nie mogłabyś spojrzeć komuś w twarz. Spotkałabym się z tobą. Także mieszkam w Anglii, ale ładnych parę godzin od Londynu. Poza tym ty za 4 dni wracasz do Polski, więc nie da rady :-(

Co do terapii, to jest ona dla wszystkich dorosłych dzieci alkoholików bez względu na to czy rodzic pije czy pił, a nawet jeśli już nie żyje. Mało tego, może na taką terapię trafić ofiara przemocy w rodzinie, ofiara molestownia seksualnego przez rodziców czy osoba z rodziny z innym uzależnieniem niż alkoholizm. Warto przejść taką terapię. W mojej grupie były osoby czterdziestokilkuletnie, które żałowały, że wcześniej nie miały szansy odbyć takiej terapii. W moim życiu wiele się po tym zmieniło. Relacje z ojcem przekładają się niejednokrotnie na relacje z mężczyznami. Takie terapie odbywają się w ośrodkach leczenia uzależnień i alkoholizmu. Spróbuj poszukać, gdzie jest najbliższy. To twoja decyzja czy podejmiesz terapię.

A teraz... Trochę optymizmu i zabawy: oglądałaś kiedyś program z Dorotą Zawadzką "Superniania"? Ustala się tam pewne reguły panujące w domu z dziećmi. Weź kartkę i napisz swoje zasady, reguły i zdania na swój temat. Koniecznie. Ja zacznę. Ty dokończysz.

1. Jestem wartościową osbobą bez względu na to, co mówią inni, bez względu na to, jak zachowuje się mój były chłopak i z kim się spotyka.
2. Jestem dla siebie dobra i szanuję siebie!
3. Mam prawo przeżywać rozstanie, mam prawo się wypłakać.
4. To, co robi moja rodzina, mój ojciec nie sprawia, że jestem gorsza od innych i nie muszę się tego wstydzić.
5. Codziennie robię dla siebie coś miłego.....

Dokończ. Czytaj każdego dnia.
Napisz mi później jaką przyjemność sobie sprawiłaś dzisiaj. Będę czekać Pelaska :-)

24

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

jestes kochana...przyjemnosci dzisiaj nie mialam zadnej i chyba nie bede miala caly dzien leze z reszta juz tak kilka dni leze i sie uzalam nad soba:)

25 Ostatnio edytowany przez Tisha (2010-08-16 16:00:30)

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

A ja myślę pelaska, że w ogóle nie wiesz co mówisz. Jak ona może być lepsza od Ciebie? Wręcz przeciwnie, spójrz na to z tej strony:

1. Byłaś z nim 5lat, znosiłaś jego traktowanie i humory - drzemie w Tobie ogromna siła i samozaparcie.
2. Rozstałaś się z nim! Otworzyłaś oczy na niego - w przeciwieństwie do tej drugiej posiadasz już w sobie mądrość.
3. Ciagle stać Cię na odzywanie się do niego i przeżywanie tej sytuacji, choć w ogóle nie jest tego wart - jesteś wyjątkowo wrażliwą osobą.
4. Sposób jaki piszesz o tej sytuacji na forum - jesteś bardzo uczuciowa.

Powiedz jak to głupie, kaflarskie gówno jakim jest ta lafirynda, która na niego leci może być lepsza od Ciebie?!?! To zwykły pustak - machać dupą każdy potrafi.

Uszy do góry! Jesteś lepsza!

26

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Pelaska, ta przyjemność to zadanie dla ciebie na dziś!
Może to być drobiazg. Wymyśl coś. Weź kąpiel z pianką. Pomaluj paznokcie. Posłuchaj wesołej piosenki. Zadzwoń do kogoś sobie przyjaznego....

Zrób cokolwiek dla siebie... Nie zawiedź mnie, proszę.

27

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Dziekuje wam:* strasznie mi pomagaja wasze porady...Tisha dziekuje ci strasznie za to ze zawsze potrafisz mi przetlumaczyc wszystko...masz racje w czym ta wiesniara moze byc lepsza ode mnie w tym ze zadowolil sie nia po zerwaniu ze mna czy tym ze ma morde jak koles?niech sobie beda jak sie przekona jaki on jest naprawde to nie sadze zeby z nim dlugo byla...zaczynam w siebie wierzyc ale przychodza diabelki i mi mowia on teraz pewnie z nia siedzi,bedzie szczesliwy napisz do niego i wszystko cale dobre mysli odchodza gdzies daleko...masz racje mam sile jesli bylam z nim 5 lat i to wszystko znosilam dam rade...a jesli bede miala jakies watpliwosci to mam was:*Zagubiona tobie tez bardzo ale to bardzo dziekuje ciesze sie ze tu jestescie jestescie cudowne:* narazie mam zlewke staram sie nie myslec i jest dobrze gorzej bedzie jak bede szla spac alo znowu zaczne myslec...poki co jest dobrze

28

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Wiesz wydaje mi się, że on może odczuwać jakiś rodzaj szczęścia, ale u facetów zazwyczaj wygląda to tak, że zaraz po zerwaniu znajduje jakąś niuńkę, potem następna i następną. Tak płynie czas do momentu jak w wieku 40lat, nagle otwiera oczy i stwierdza, że nie ma nic, jest samotny jak palec, atrakcyjność i młodość przeminęła, a teraz jest śmierdzącym pierdzielem bez większych perspektyw na rodzinę i szczęscie jaki ten fakt daje. Może też obudzić się któregoś dnia przy kolejnej swojej niuniu, naście lat po ślubie i stwierdzić, że popełnił błąd, że nie jest szczęsliwy i jaki był głupi kiedyś odrzucając naprawdę wartościową osobę. Znam wiele takich przypadków i wydaje mi się, że to bardziej bolesna sytuacja i przede wszystkim PATOWA, niż kilka miesięcy cierpienia po rozstaniu, które teraz Ty przeżywasz. No niestety, źli chłopcy zostają sami, starzeja się w samotności nabierając kolejnych woni śmierdzącego cielska, spoconych skarpet i odoru moczu. Smutna, ale jednak sprawiedliwa rzeczywistośc tongue

29

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

gorzej bedzie jak za 30 lat ja sie obudze i stwierdze ze bylam glupia ,ze na wlasne zyczenie stracilam milosc swojego zycia...boje sie wlasnie tej swiadomosci ze moze on jest moja wielka miloscia i kiedys dopiero sobie zdam z tego sprawe a wtedy bedzaie juz za pozno...zastanawialm sie tez czy nie zaczac go prosic o powrot...nie rowno mam pod sufitem nie?;p

30

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Pelasieńko Kochana pamiętasz co wczoraj mi radziłaś...oni się nie zmieniają...więc skoro tak jest,to jaki jest sens wracać do faceta,który tylko rani,zdradza?Nie ma sensu,bo przez to możesz stracić szanse na szczęście z kim innym,on na Ciebie nie zasługuje

31

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Hmm, Pelaska.. to nie Ty straciłaś. On stracił. To on Cię nie chce, to on Cię nie szanuje, to on znalazł sobie nową.

Będąc szczerą, powiem tak: Ty tu nie masz nic do gadania. Możesz się tylko poniżyc przed nim.

Nie lepiej poczekać, zebrać kasę i iść do sklepu, kupić sobie coś niż wylizywać śmietnik?

32

Odp: Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Trisha prawda jest taka ze to ja sobie pierwsza kogos znalazlam i teraz nie potrafie sobie poradzic z tym ze on ma kogos innego...on czul to samo

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Juz po rozstaniu, ktorego chcialam, ale nie radze sobie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026