Potrzebuję Waszej pomocy i oceny z boku, sama zatraciłam już tą umiejętność.
Jestem 15 lat po ślubie, a w sumie jesteśmy ze sobą 23 lata. nie do wiary...
Mieliśmy sporo kłopotów małżeńskich, moja ocena - całkiem ludzkie problemy, komunikacja, kłótnie, dzieci, problemy, kasa, dla męża nie do zniesienia. W ich efekcie 7 lat temu znalazł sobie kochankę - przez internet, znajomość przerodziła się w real. Trwało to kilka miesięcy, ja naiwna nie odebrałam nawet śladu sygnału... Sam się przyznał, chciał rozwodu. Ja zawalczyłam, z pomocą psychologa wyszłam z tego dołu (zero jedzenia, papierosy i mięta, brak snu, życie jak we mgle) i doprowadziłam do powtórnego zakochania. W wyniku tego mamy drugą córkę, z czego bardzo się cieszę.
Kolejne 7 lat i trauma wraca. Kłopoty finansowe męża to początek, oddalamy się od siebie, ja mam bardzo angażującą pracę, mąż zasiada przed komputerem. I tam znika. Doprowadził do sytuacji gdy spędza w internecie (gra w Plemiona) całe dnie - weekend całość (ogląda telewizję, jednocześnie klikając), w tygodniu pracuje, ale na zwolnionych obrotach, jednocześnie spędzając czas na rozmowach telefonicznych z dwoma paniami z rzeczonej gry, wracając do domu zasiada natychmiast do kompa i tu zamiera do późnych godzin nocnych (skype / gg / gra)
Doprowadziłam do sytuacji, że to ja nalegam na kontakt, naciskam na seks, proszę o bliskość. W zamian dostaję - może / zobaczymy / nie wiem / za 5 minut przyjdę. Mąż jeszcze dwa lata wstecz był typem romantyka, dużo rozmawialiśmy, kilka telefonów w ciągu dnia, kolacje wieczorem i nacisk na bliskość. Teraz obojętność i spokój przed komputerem. Formalizując na piśmie nasz stan widzę beznadziejność sytuacji, jak sobie dać wsparcie i znaleźć oparcie? jest ze mną bo mamy 2 dzieci, mamy dom i kilka zobowiązań, a życie i fun toczy się obok?
Mam już kilka dziesiątek na plecach, mój mąż jest moim pierwszym i jedynym partnerem, a obecna sytuacja mnie zżera i spala, co radzicie?