netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Piękna i bestia...

36 odpowiedzi1 395 wyświetleńzałożony przez bestiapzn, 31.07.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Piękna i bestia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: Piękna i bestia...

Od razu mówie, że jestem incelem niestety.

O sobie: Facet 41 lat (dziś urodziny) żonaty od 5 lat, czyli od 36 roku życia. Wygląd przeciętny/słaby. Niestety incel, zerowe powodzenie wśród płci przeciwnej. Od 15 roku życia do 35 czyli 20 lat szukałem kobiety. Wszystkie aplikacje randkowe, tysiące wiadomości przez lata, zero efektu. Zagadywanie na ulicy - chyba setki lub tysiące dziewczyn. Wychodzenie co weekend na miasto na imprezy. Zagadywanie kobiet w pracy. I bilans jest taki: W wieku 35 lat po 20 latach (!!!!!) prób i podrywów liczonych w tysiącach udało mi się poznać kobietę z którą rok później wziąłem ślub. Miedzy 28-30 rokiem życia nawet nie pracowałem tylko prawie codziennie szukałem dziewczyny.

Żona: 29 lat. Brunetka, włosy bardzo długie, 174 cm wzrostu, szczupła, opalona, piwne oczy, szerokie biodra, bardzo zgrabna figura. Ma duże powodzenie i jest często podrywana. Jest po prostu piękna. Uwielbia gotować, zawsze pyta na co mam ochotę i wybiera takie rzeczy aby nam obojgu smakowało. Jest wyształcona i samodzielna finansowo.Jest inteligentna i możemy prowadzić długie rozmowy na różne tematy. Opiekujemy się sobą jak się coś dzieje. Jest dużo czułości, przytulamy się.

Jestem ogromnie dumny i uwielbiam z nią wychodzić, zwłaszcza jak jest tak ciepło i jest skąpo ubrana. Czuje wtedy dumę i widze, że ludzie na nas patrzą i pewnie myślą, jak to możliwe, że taki facet jest z taką laską. Uwielbiam to uczucie.

Jeśli chodzi o seks, to jest on dla mnie wspaniały. Ona jest bardzo otwarta w tych tematach i nie ma tak, że tego nie można, tamtego nie można.

Czyli można by powiedzieć wygrałem lepiej niż w lotto. 20 lat poszukiwań, tysiące podrywów, kursów, uwodzenia i dopiero po 20 latach udało się poznać kobietę i to jaką, straciłem z nią prawictwo w wieku 35 lat, a myślałem, że zawsze będę prawiczkiem.

Wszystko super, jednak dlaczego pisze ten post? Bo jest też ciemna strona tego małżeństwa, która „trochę” boli. Powiem prosto z mostu. Moja żona jest puszczalska. Pierwszy raz zdradziła mnie.... 4 miesiące po ślubie. Dowiedziałem się przypadkiem, ona chciała zachować tajemnice. Przeprosiła mnie za romans, skasowała kontakt do kochanka. I widać było, że chce mi wynagrodzić to co zrobiła. Bylismy nawet u psychologa z jej inicjatywy. Wybaczyłem.

Po roku… niestety znowu to samo. Też chciała zachować tajemnice, ale już się nawet mniej z tym się kryła. I tak przez 5 lat małżeństwa + 1 roku spotykania się miała 6 róznych romansów. Trwały około 2-4 miesiące.

Z uwagi na jej atrakcyjny wygląd, często ktoś podchodzi do niej na ulicy czy na jakiś wyjściach, wiem też, ze podrywali ją też faceci z pracy. Większości odmawia, ale czasami… no własnie. Do tego ona ma taką przypadłość, że jak się napije alkoholu to puszczają jej wszystkie hamulce. Pewnie 99% facetów ma wierne żony, ja niestety nie.

I teraz nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam dwie wersje w głowie.

1. Honor jest najważniejszy, powinienem od niej odejść za te liczne zdrady. Bo to nie jest jedna zdrada, którą może i większość by wybaczyła, to wiele zdrad i jestem pewny, że będą następne. Boli mnie to.

2. Wieczorem mam piękną nagą kobietę w łóżku, mam pyszne obiady, wyjazdy wpsólne, godziny rozmów, zazdrość innych facetów itp.. Jak odejde to patrząc, że szukałem 20 lat kobiety i byłem prawiczkiem do 35 roku życia i aktualnie mając 41 lat to w tym tempie następną kobiete znajde pewnie za kolejne 20 lat czyli w wieku 61 lat, no i do tego czasu oczywiście celibat.


Powiem tak, normalny facet pewnie odszedłby od notorycznie puszczalskiej żony. Ale jak widać ja nie jestem normalny, jestem incelem. Z jednej strony nie chce rezygnowac z tak pięknej kobiety i seksu, z drugiej nie podobają mi się jej zdrady.  Ale też wiem, że następnej, i to takiej nie będzie już na 99,999%. Nie wiem co robić, unieść się honorem i odejść, czy jedynak zostać i się cieszyć i korzystać z życia z nią.

2

Odp: Piękna i bestia...

Jak to nie masz powodzenia skoro jesteś zonaty. Bez sensu piszesz

3

Odp: Piękna i bestia...
Julia life in UK napisał/a:

Jak to nie masz powodzenia skoro jesteś zonaty. Bez sensu piszesz

Ten sam troll w kolejnej odmianie.

4

Odp: Piękna i bestia...
Legat napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Jak to nie masz powodzenia skoro jesteś zonaty. Bez sensu piszesz

Ten sam troll w kolejnej odmianie.

No to sie domyslam ze to troll  big_smile

5

Odp: Piękna i bestia...
bestiapzn napisał/a:

Od razu mówie, że jestem incelem niestety.

O sobie: Facet 41 lat (dziś urodziny) żonaty od 5 lat, czyli od 36 roku życia. Wygląd przeciętny/słaby. Niestety incel, zerowe powodzenie wśród płci przeciwnej. Od 15 roku życia do 35 czyli 20 lat szukałem kobiety. Wszystkie aplikacje randkowe, tysiące wiadomości przez lata, zero efektu. Zagadywanie na ulicy - chyba setki lub tysiące dziewczyn. Wychodzenie co weekend na miasto na imprezy. Zagadywanie kobiet w pracy. I bilans jest taki: W wieku 35 lat po 20 latach (!!!!!) prób i podrywów liczonych w tysiącach udało mi się poznać kobietę z którą rok później wziąłem ślub. Miedzy 28-30 rokiem życia nawet nie pracowałem tylko prawie codziennie szukałem dziewczyny.

Żona: 29 lat. Brunetka, włosy bardzo długie, 174 cm wzrostu, szczupła, opalona, piwne oczy, szerokie biodra, bardzo zgrabna figura. Ma duże powodzenie i jest często podrywana. Jest po prostu piękna. Uwielbia gotować, zawsze pyta na co mam ochotę i wybiera takie rzeczy aby nam obojgu smakowało. Jest wyształcona i samodzielna finansowo.Jest inteligentna i możemy prowadzić długie rozmowy na różne tematy. Opiekujemy się sobą jak się coś dzieje. Jest dużo czułości, przytulamy się.

Jestem ogromnie dumny i uwielbiam z nią wychodzić, zwłaszcza jak jest tak ciepło i jest skąpo ubrana. Czuje wtedy dumę i widze, że ludzie na nas patrzą i pewnie myślą, jak to możliwe, że taki facet jest z taką laską. Uwielbiam to uczucie.

Jeśli chodzi o seks, to jest on dla mnie wspaniały. Ona jest bardzo otwarta w tych tematach i nie ma tak, że tego nie można, tamtego nie można.

Czyli można by powiedzieć wygrałem lepiej niż w lotto. 20 lat poszukiwań, tysiące podrywów, kursów, uwodzenia i dopiero po 20 latach udało się poznać kobietę i to jaką, straciłem z nią prawictwo w wieku 35 lat, a myślałem, że zawsze będę prawiczkiem.

Wszystko super, jednak dlaczego pisze ten post? Bo jest też ciemna strona tego małżeństwa, która „trochę” boli. Powiem prosto z mostu. Moja żona jest puszczalska. Pierwszy raz zdradziła mnie.... 4 miesiące po ślubie. Dowiedziałem się przypadkiem, ona chciała zachować tajemnice. Przeprosiła mnie za romans, skasowała kontakt do kochanka. I widać było, że chce mi wynagrodzić to co zrobiła. Bylismy nawet u psychologa z jej inicjatywy. Wybaczyłem.

Po roku… niestety znowu to samo. Też chciała zachować tajemnice, ale już się nawet mniej z tym się kryła. I tak przez 5 lat małżeństwa + 1 roku spotykania się miała 6 róznych romansów. Trwały około 2-4 miesiące.

Z uwagi na jej atrakcyjny wygląd, często ktoś podchodzi do niej na ulicy czy na jakiś wyjściach, wiem też, ze podrywali ją też faceci z pracy. Większości odmawia, ale czasami… no własnie. Do tego ona ma taką przypadłość, że jak się napije alkoholu to puszczają jej wszystkie hamulce. Pewnie 99% facetów ma wierne żony, ja niestety nie.

I teraz nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam dwie wersje w głowie.

1. Honor jest najważniejszy, powinienem od niej odejść za te liczne zdrady. Bo to nie jest jedna zdrada, którą może i większość by wybaczyła, to wiele zdrad i jestem pewny, że będą następne. Boli mnie to.

2. Wieczorem mam piękną nagą kobietę w łóżku, mam pyszne obiady, wyjazdy wpsólne, godziny rozmów, zazdrość innych facetów itp.. Jak odejde to patrząc, że szukałem 20 lat kobiety i byłem prawiczkiem do 35 roku życia i aktualnie mając 41 lat to w tym tempie następną kobiete znajde pewnie za kolejne 20 lat czyli w wieku 61 lat, no i do tego czasu oczywiście celibat.


Powiem tak, normalny facet pewnie odszedłby od notorycznie puszczalskiej żony. Ale jak widać ja nie jestem normalny, jestem incelem. Z jednej strony nie chce rezygnowac z tak pięknej kobiety i seksu, z drugiej nie podobają mi się jej zdrady.  Ale też wiem, że następnej, i to takiej nie będzie już na 99,999%. Nie wiem co robić, unieść się honorem i odejść, czy jedynak zostać i się cieszyć i korzystać z życia z nią.

Nie jesteś wyjątkiem, bo takie sytuacje zdarzają się choć pewnie nie często.
Twoja żona jest nimfomanką i to się nie zmieni, albo zaakceptujesz albo pozostaje odejść.

6

Odp: Piękna i bestia...

Przynajmniej bzykasz bo ja nie hmm

7

Odp: Piękna i bestia...
bestiapzn napisał/a:

Powiem tak, normalny facet pewnie odszedłby od notorycznie puszczalskiej żony. Ale jak widać ja nie jestem normalny, jestem incelem. Z jednej strony nie chce rezygnowac z tak pięknej kobiety i seksu, z drugiej nie podobają mi się jej zdrady.  Ale też wiem, że następnej, i to takiej nie będzie już na 99,999%. Nie wiem co robić, unieść się honorem i odejść, czy jedynak zostać i się cieszyć i korzystać z życia z nią.


Już pomijając jak bardzo dziwne byłoby to, ze stuprocentowo atrakcyjna kobieta bierze sobie na stałe incela, ale dobra. Zostałabym z nią na twoim miejscu. Seks, obiadki, piękna kobieta na tyle, ze patrzenie na nią też już stanowi przyjemność - zostań. big_smile

8

Odp: Piękna i bestia...

Jeśli nie przeszkadza ci że twoja żona to zwykły kurwiszon to spoko.

Raczej sądzę że dla normalnego faceta z honorem i jajami to nie do pomyślenia. Bo jednak małżeństwo do czegoś zobowiazuje ...

Dla mnie ściema, bo wątpie że normalny facet na takie coś by się zgodził.

Chociaż już mnie nic obecnie nie zdziwi ..

9

Odp: Piękna i bestia...

No dobra jesz w kilku ładny tort, pewnie masz największą część.
Tylko po co ten ślub? Na ewentualne nieswoje dziecko też się piszesz?

10 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-07-31 12:55:08)

Odp: Piękna i bestia...
Legat napisał/a:

No dobra jesz w kilku ładny tort, pewnie masz największą część.
Tylko po co ten ślub? Na ewentualne nieswoje dziecko też się piszesz?

Nie mówiąc, o chorobach przenoszonych drogą płciową. Faceci też mają taki problem jak żona aurora, mówi się o nich seksoholicy.

11 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-07-31 12:53:33)

Odp: Piękna i bestia...
Kaszpir007 napisał/a:

Jeśli nie przeszkadza ci że twoja żona to zwykły kurwiszon to spoko.

Raczej sądzę że dla normalnego faceta z honorem i jajami to nie do pomyślenia. Bo jednak małżeństwo do czegoś zobowiazuje ...

Dla mnie ściema, bo wątpie że normalny facet na takie coś by się zgodził.

Chociaż już mnie nic obecnie nie zdziwi ..

Swego czasu, pisał facet, który zakochał się w nimfomance, pięknej kobiecie, trzymał ją w złotej klatce, a i tak mu się wymknęła...

12

Odp: Piękna i bestia...
bestiapzn napisał/a:

Od razu mówie, że jestem incelem niestety.

O sobie: Facet 41 lat (dziś urodziny) żonaty od 5 lat, czyli od 36 roku życia. Wygląd przeciętny/słaby. Niestety incel, zerowe powodzenie wśród płci przeciwnej. Od 15 roku życia do 35 czyli 20 lat szukałem kobiety. Wszystkie aplikacje randkowe, tysiące wiadomości przez lata, zero efektu. Zagadywanie na ulicy - chyba setki lub tysiące dziewczyn. Wychodzenie co weekend na miasto na imprezy. Zagadywanie kobiet w pracy. I bilans jest taki: W wieku 35 lat po 20 latach (!!!!!) prób i podrywów liczonych w tysiącach udało mi się poznać kobietę z którą rok później wziąłem ślub. Miedzy 28-30 rokiem życia nawet nie pracowałem tylko prawie codziennie szukałem dziewczyny.

Żona: 29 lat. Brunetka, włosy bardzo długie, 174 cm wzrostu, szczupła, opalona, piwne oczy, szerokie biodra, bardzo zgrabna figura. Ma duże powodzenie i jest często podrywana. Jest po prostu piękna. Uwielbia gotować, zawsze pyta na co mam ochotę i wybiera takie rzeczy aby nam obojgu smakowało. Jest wyształcona i samodzielna finansowo.Jest inteligentna i możemy prowadzić długie rozmowy na różne tematy. Opiekujemy się sobą jak się coś dzieje. Jest dużo czułości, przytulamy się.

Jestem ogromnie dumny i uwielbiam z nią wychodzić, zwłaszcza jak jest tak ciepło i jest skąpo ubrana. Czuje wtedy dumę i widze, że ludzie na nas patrzą i pewnie myślą, jak to możliwe, że taki facet jest z taką laską. Uwielbiam to uczucie.

Jeśli chodzi o seks, to jest on dla mnie wspaniały. Ona jest bardzo otwarta w tych tematach i nie ma tak, że tego nie można, tamtego nie można.

Czyli można by powiedzieć wygrałem lepiej niż w lotto. 20 lat poszukiwań, tysiące podrywów, kursów, uwodzenia i dopiero po 20 latach udało się poznać kobietę i to jaką, straciłem z nią prawictwo w wieku 35 lat, a myślałem, że zawsze będę prawiczkiem.

Wszystko super, jednak dlaczego pisze ten post? Bo jest też ciemna strona tego małżeństwa, która „trochę” boli. Powiem prosto z mostu. Moja żona jest puszczalska. Pierwszy raz zdradziła mnie.... 4 miesiące po ślubie. Dowiedziałem się przypadkiem, ona chciała zachować tajemnice. Przeprosiła mnie za romans, skasowała kontakt do kochanka. I widać było, że chce mi wynagrodzić to co zrobiła. Bylismy nawet u psychologa z jej inicjatywy. Wybaczyłem.

Po roku… niestety znowu to samo. Też chciała zachować tajemnice, ale już się nawet mniej z tym się kryła. I tak przez 5 lat małżeństwa + 1 roku spotykania się miała 6 róznych romansów. Trwały około 2-4 miesiące.

Z uwagi na jej atrakcyjny wygląd, często ktoś podchodzi do niej na ulicy czy na jakiś wyjściach, wiem też, ze podrywali ją też faceci z pracy. Większości odmawia, ale czasami… no własnie. Do tego ona ma taką przypadłość, że jak się napije alkoholu to puszczają jej wszystkie hamulce. Pewnie 99% facetów ma wierne żony, ja niestety nie.

I teraz nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam dwie wersje w głowie.

1. Honor jest najważniejszy, powinienem od niej odejść za te liczne zdrady. Bo to nie jest jedna zdrada, którą może i większość by wybaczyła, to wiele zdrad i jestem pewny, że będą następne. Boli mnie to.

2. Wieczorem mam piękną nagą kobietę w łóżku, mam pyszne obiady, wyjazdy wpsólne, godziny rozmów, zazdrość innych facetów itp.. Jak odejde to patrząc, że szukałem 20 lat kobiety i byłem prawiczkiem do 35 roku życia i aktualnie mając 41 lat to w tym tempie następną kobiete znajde pewnie za kolejne 20 lat czyli w wieku 61 lat, no i do tego czasu oczywiście celibat.


Powiem tak, normalny facet pewnie odszedłby od notorycznie puszczalskiej żony. Ale jak widać ja nie jestem normalny, jestem incelem. Z jednej strony nie chce rezygnowac z tak pięknej kobiety i seksu, z drugiej nie podobają mi się jej zdrady.  Ale też wiem, że następnej, i to takiej nie będzie już na 99,999%. Nie wiem co robić, unieść się honorem i odejść, czy jedynak zostać i się cieszyć i korzystać z życia z nią.

Dramatyzujesz, jesteś nienormalny. Wyobraź sobie następującą sytuację:

Masz piękny samochód, np. czerwone Ferrari, kabriolet. Codziennie robisz nim przejażdżki po kilka kilometrów. Codziennie gadasz z nim godzinami a potem 5 min seksu bo popuszczasz.

Ale jak to samochód takiej klasy - wymaga corocznego przeglądu i prac serwisowych.
Musisz niestety ma miesiąc, dwa odstawić do warsztatu.
Tam specjaliści wymieniają konieczne części, testują, na torze dopieszczają elementy.
Potem samochód zwracają, odnowiony, pachnący, w pełnej sprawności.

Przeszkadza ci, że co roku masz odnowiony, zadbany i nadal piękny czerwony labriolet Ferrari.
Innych skręca z zazdrości.
A ty chcesz go wymienić na Toyotę albo jakiegoś Volkswagena. Albo na rower.
Wariat jesteś.
(Coraz głupsze te opowiadania, piszę właściwie tylko w nadziei rozbawienia uczestników forum, nie dla autora, następnym razem chyba nie odpowiem)

13

Odp: Piękna i bestia...
AdamJeden napisał/a:
bestiapzn napisał/a:

Od razu mówie, że jestem incelem niestety.

O sobie: Facet 41 lat (dziś urodziny) żonaty od 5 lat, czyli od 36 roku życia. Wygląd przeciętny/słaby. Niestety incel, zerowe powodzenie wśród płci przeciwnej. Od 15 roku życia do 35 czyli 20 lat szukałem kobiety. Wszystkie aplikacje randkowe, tysiące wiadomości przez lata, zero efektu. Zagadywanie na ulicy - chyba setki lub tysiące dziewczyn. Wychodzenie co weekend na miasto na imprezy. Zagadywanie kobiet w pracy. I bilans jest taki: W wieku 35 lat po 20 latach (!!!!!) prób i podrywów liczonych w tysiącach udało mi się poznać kobietę z którą rok później wziąłem ślub. Miedzy 28-30 rokiem życia nawet nie pracowałem tylko prawie codziennie szukałem dziewczyny.

Żona: 29 lat. Brunetka, włosy bardzo długie, 174 cm wzrostu, szczupła, opalona, piwne oczy, szerokie biodra, bardzo zgrabna figura. Ma duże powodzenie i jest często podrywana. Jest po prostu piękna. Uwielbia gotować, zawsze pyta na co mam ochotę i wybiera takie rzeczy aby nam obojgu smakowało. Jest wyształcona i samodzielna finansowo.Jest inteligentna i możemy prowadzić długie rozmowy na różne tematy. Opiekujemy się sobą jak się coś dzieje. Jest dużo czułości, przytulamy się.

Jestem ogromnie dumny i uwielbiam z nią wychodzić, zwłaszcza jak jest tak ciepło i jest skąpo ubrana. Czuje wtedy dumę i widze, że ludzie na nas patrzą i pewnie myślą, jak to możliwe, że taki facet jest z taką laską. Uwielbiam to uczucie.

Jeśli chodzi o seks, to jest on dla mnie wspaniały. Ona jest bardzo otwarta w tych tematach i nie ma tak, że tego nie można, tamtego nie można.

Czyli można by powiedzieć wygrałem lepiej niż w lotto. 20 lat poszukiwań, tysiące podrywów, kursów, uwodzenia i dopiero po 20 latach udało się poznać kobietę i to jaką, straciłem z nią prawictwo w wieku 35 lat, a myślałem, że zawsze będę prawiczkiem.

Wszystko super, jednak dlaczego pisze ten post? Bo jest też ciemna strona tego małżeństwa, która „trochę” boli. Powiem prosto z mostu. Moja żona jest puszczalska. Pierwszy raz zdradziła mnie.... 4 miesiące po ślubie. Dowiedziałem się przypadkiem, ona chciała zachować tajemnice. Przeprosiła mnie za romans, skasowała kontakt do kochanka. I widać było, że chce mi wynagrodzić to co zrobiła. Bylismy nawet u psychologa z jej inicjatywy. Wybaczyłem.

Po roku… niestety znowu to samo. Też chciała zachować tajemnice, ale już się nawet mniej z tym się kryła. I tak przez 5 lat małżeństwa + 1 roku spotykania się miała 6 róznych romansów. Trwały około 2-4 miesiące.

Z uwagi na jej atrakcyjny wygląd, często ktoś podchodzi do niej na ulicy czy na jakiś wyjściach, wiem też, ze podrywali ją też faceci z pracy. Większości odmawia, ale czasami… no własnie. Do tego ona ma taką przypadłość, że jak się napije alkoholu to puszczają jej wszystkie hamulce. Pewnie 99% facetów ma wierne żony, ja niestety nie.

I teraz nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam dwie wersje w głowie.

1. Honor jest najważniejszy, powinienem od niej odejść za te liczne zdrady. Bo to nie jest jedna zdrada, którą może i większość by wybaczyła, to wiele zdrad i jestem pewny, że będą następne. Boli mnie to.

2. Wieczorem mam piękną nagą kobietę w łóżku, mam pyszne obiady, wyjazdy wpsólne, godziny rozmów, zazdrość innych facetów itp.. Jak odejde to patrząc, że szukałem 20 lat kobiety i byłem prawiczkiem do 35 roku życia i aktualnie mając 41 lat to w tym tempie następną kobiete znajde pewnie za kolejne 20 lat czyli w wieku 61 lat, no i do tego czasu oczywiście celibat.


Powiem tak, normalny facet pewnie odszedłby od notorycznie puszczalskiej żony. Ale jak widać ja nie jestem normalny, jestem incelem. Z jednej strony nie chce rezygnowac z tak pięknej kobiety i seksu, z drugiej nie podobają mi się jej zdrady.  Ale też wiem, że następnej, i to takiej nie będzie już na 99,999%. Nie wiem co robić, unieść się honorem i odejść, czy jedynak zostać i się cieszyć i korzystać z życia z nią.

Dramatyzujesz, jesteś nienormalny. Wyobraź sobie następującą sytuację:

Masz piękny samochód, np. czerwone Ferrari, kabriolet. Codziennie robisz nim przejażdżki po kilka kilometrów. Codziennie gadasz z nim godzinami a potem 5 min seksu bo popuszczasz.

Ale jak to samochód takiej klasy - wymaga corocznego przeglądu i prac serwisowych.
Musisz niestety ma miesiąc, dwa odstawić do warsztatu.
Tam specjaliści wymieniają konieczne części, testują, na torze dopieszczają elementy.
Potem samochód zwracają, odnowiony, pachnący, w pełnej sprawności.

Przeszkadza ci, że co roku masz odnowiony, zadbany i nadal piękny czerwony labriolet Ferrari.
Innych skręca z zazdrości.
A ty chcesz go wymienić na Toyotę albo jakiegoś Volkswagena. Albo na rower.
Wariat jesteś.
(Coraz głupsze te opowiadania, piszę właściwie tylko w nadziei rozbawienia uczestników forum, nie dla autora, następnym razem chyba nie odpowiem)

A tutaj nie zauwazyles ze to jest troll ze z taka powaga odpisujesz bez sensu? big_smile

14

Odp: Piękna i bestia...
Samba napisał/a:
bestiapzn napisał/a:

Powiem tak, normalny facet pewnie odszedłby od notorycznie puszczalskiej żony. Ale jak widać ja nie jestem normalny, jestem incelem. Z jednej strony nie chce rezygnowac z tak pięknej kobiety i seksu, z drugiej nie podobają mi się jej zdrady.  Ale też wiem, że następnej, i to takiej nie będzie już na 99,999%. Nie wiem co robić, unieść się honorem i odejść, czy jedynak zostać i się cieszyć i korzystać z życia z nią.


Już pomijając jak bardzo dziwne byłoby to, ze stuprocentowo atrakcyjna kobieta bierze sobie na stałe incela, ale dobra. Zostałabym z nią na twoim miejscu. Seks, obiadki, piękna kobieta na tyle, ze patrzenie na nią też już stanowi przyjemność - zostań. big_smile


Dziękuje za odpowiedź. Właśnie te argumenty są za pozostaniem z nią.



Miklosza napisał/a:

Przynajmniej bzykasz bo ja nie hmm


No niby tak, ale raczej nie jestem w tym najlepszy. Z nikim innym tego nie robiłem, a faceci w moim wieku mają za sobą już wiele partnerek.



Kaszpir007 napisał/a:

Jeśli nie przeszkadza ci że twoja żona to zwykły kurwiszon to spoko.

Raczej sądzę że dla normalnego faceta z honorem i jajami to nie do pomyślenia. Bo jednak małżeństwo do czegoś zobowiazuje ...

Dla mnie ściema, bo wątpie że normalny facet na takie coś by się zgodził.

Chociaż już mnie nic obecnie nie zdziwi ..


No i w porównaniu do pierwszej wypowiedzi którą cytuje w moim poście to sa argumenty przeciw temu związkowi. Bo nazywając niestety rzeczy po imieniu masz dużo racji, jak brutalnie by to nie brzmiało.

15

Odp: Piękna i bestia...

a mogłeś co roku brać jakąś studenciarę, to wziąłeś sobie taką która na studiach co weekend miała kilka numerków
przebieg jak u profesjonalistki

16

Odp: Piękna i bestia...
Farmer napisał/a:

a mogłeś co roku brać jakąś studenciarę, to wziąłeś sobie taką która na studiach co weekend miała kilka numerków
przebieg jak u profesjonalistki


Chyba nie możliwe aby najbardziej puszczalska kobieta miała przebieg choćby minimalnie zbliżony do profesjonalistki.

Ale chyba nie przeczytałeś postu. Nie nie mogłem brać co roku, bo przez 20 lat szukałem kobiety, wydawałem majątek na kursy uwodzenia i inne i nic. I aktualną żone znalazłem po 20 latach bardzo intensywnych poszukiwań i tysięcy prób. Więc nie nie mogłem brać no roku nowej. Może co 20 lat przy ogromnych nakładach czasu. Gdyby tak było to po prawdzie rozwiódł bym się i wziął w pełni wierną kobiete, takiej której można być pewnym 100% pod tym względem. Ale taki nie jestem i stąd ten post. W moim przypadku rozwód równa się pewnie dożywotnia rezygnacja z seksu i udogodnień związanych ze związkiem z kobietą. Z drugiej strony mam honor.

17

Odp: Piękna i bestia...
bestiapzn napisał/a:

wydawałem majątek na kursy uwodzenia i inne i nic.

To jakies kursy jak zostac cuckiem byly? xD
Nie taniej i prosciej by bylo wynajac sobie na czesc roku mieszkanie w Pattayi?
Przynajmniej Ty tez bys mogl codziennie wybierac.

18 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-08-01 11:50:57)

Odp: Piękna i bestia...

Trochę trudna sytuacja, ale biorąc pod uwagę wszystko co opisałeś, to zgadzam się z Samba. Chyba lepiej zostać z nią. Żyjesz dobrze, gotuje Ci, jest fajna, masz seks. Musisz się tylko pogodzić z tym jaka jest i zaakceptować to. Już jesteście troche To serio nie jest zły układ, myślę, że większość inceli by to w ciemno brało.

Na pocieszenie powiem Ci, że z połowa tych twardych samców alfa, którzy tu piszą o byciu cuckiem i inne rzeczy, prawdopodobnie (bardzo wysoko) że sami nimi są tylko o tym nie wiedzą i być może się nigdy nie dowiedzą.

19

Odp: Piękna i bestia...
kamil555x napisał/a:

Na pocieszenie powiem Ci, że z połowa tych twardych samców alfa, którzy tu piszą o byciu cuckiem i inne rzeczy, prawdopodobnie (bardzo wysoko) że sami nimi są tylko o tym nie wiedzą i być może się nigdy nie dowiedzą.

Tlumaczysz sobie swoja gorszosc jak dziewczynka - "jak ja czegos nie mam to wszyscy inni bankowo udaja, ze maja" xD

I nie jestem zadnym twardym samcem alfa.
Zwyklym mezczyzna, ktory podchodzi do zycia ze zdrowym rozsadkiem.

Z osoba, ktora nie kontroluje swoich popedow nie mozna budowac przyszlosci bo cokolwiek zbudujesz na swoich plecach, predzej czy pozniej ta osoba zniszczy.
Nie ma tez sensu mowic o milosci bo jesli ktos priorytetyzuje swoje popedy to priorytetyzuje siebie a nie druga osobe, co jest antyteza milosci.
A jak nie ma milosci to predzej czy pozniej pojawia sie samotnosc.

A samotnosc obok drugiej osoby jest znacznie gorsza od samotnosci samemu.

20

Odp: Piękna i bestia...
JohnyBravo777 napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Na pocieszenie powiem Ci, że z połowa tych twardych samców alfa, którzy tu piszą o byciu cuckiem i inne rzeczy, prawdopodobnie (bardzo wysoko) że sami nimi są tylko o tym nie wiedzą i być może się nigdy nie dowiedzą.

Tlumaczysz sobie swoja gorszosc jak dziewczynka - "jak ja czegos nie mam to wszyscy inni bankowo udaja, ze maja" xD

I nie jestem zadnym twardym samcem alfa.
Zwyklym mezczyzna, ktory podchodzi do zycia ze zdrowym rozsadkiem.

Z osoba, ktora nie kontroluje swoich popedow nie mozna budowac przyszlosci bo cokolwiek zbudujesz na swoich plecach, predzej czy pozniej ta osoba zniszczy.
Nie ma tez sensu mowic o milosci bo jesli ktos priorytetyzuje swoje popedy to priorytetyzuje siebie a nie druga osobe, co jest antyteza milosci.
A jak nie ma milosci to predzej czy pozniej pojawia sie samotnosc.

A samotnosc obok drugiej osoby jest znacznie gorsza od samotnosci samemu.


Problemem jest to, że to jest Twoje zdanie. Nie koniecznie jest to zdanie Twojej żony/partnerki. I nadal jest duże prawdopodobieństwo, że również jesteś cuckoldem, tylko tego nie wiesz.
Nie życzę tego nikomu, ale tak jest. Każdy pewnie widział tych "pewnych" facetów i kobiety jak idą na bok. Pewnie miliony facetów z wszystkich wieków umierali przekonani o 100% wierności swoich pań (i odwrotnie).

21 Ostatnio edytowany przez DarekFDD (2026-08-03 14:09:04)

Odp: Piękna i bestia...

Byłbyś kompletnym idiotą jakbyś odszedł. Zdecydowana wiekszosc facetow nie ma najmniejszych szans dopchać sie do cipki a Ty to masz i to kiedy chcesz i narzekasz? Zachowujesz sie jak rozkapryszone dziecko.
Robisz z super laska rzeczy o jakich moze pomazyc 99% facetow na forum i moze tylko to ogladac na filmach. Wiadomo, nie jest idealne ze ona cie zdradza, ale serio nie jest to niska cena za to co mozesz z nia robic?
Przez brak seksu, bycie prawiczkiem całe zycie ludzie maja mysli samobojcze. Zdrada tez wkurza, ale seks jest wazna potrzeba w zyciu, a niewielu facetow moze sobie pozwolic na realizowanie tej potrzeby. Zostan z nia i ciesz sie seksem i korzystaj z niej ile masz tylko sily.

Do tego piszesz ze ogolnie jest spoko babka. Tu nie ma nad czym sie zastanawiac, zreszta poczytaj ze 35-55% kobiet w malzenstwie zdradza. I jakos chłopy to akcetpuja bo nie chca tracić dostepu do kobiety

22

Odp: Piękna i bestia...

Darek sorry ja bym odszedł bym od takiego kurwiszona zdrada to zdrada gdy by został był by szmatą

23

Odp: Piękna i bestia...
Miklosza napisał/a:

Darek sorry ja bym odszedł bym od takiego kurwiszona zdrada to zdrada gdy by został był by szmatą

WOW prezes jakie ostre slowa az Cie nie poznajem . Z Twoich ust takie slownictwo .... no a teraz hop siup wracaj trollowac na swoj temat  big_smile big_smile

24

Odp: Piękna i bestia...
DarekFDD napisał/a:

Byłbyś kompletnym idiotą jakbyś odszedł.

Na pewno poczucia godności własnej mu od tego nie przybędzie, wręcz przeciwnie, ale skoro - jak sam zauważa, że jest incelem nie mającym szczęścia do kobiet - niech się trzy razy zastanowi zanim podejmie decyzję.
Co będzie ważniejsze: dostęp stały do seksu plus inne benefity czy poczucie godności własnej.

25

Odp: Piękna i bestia...
Samba napisał/a:
DarekFDD napisał/a:

Byłbyś kompletnym idiotą jakbyś odszedł.

Na pewno poczucia godności własnej mu od tego nie przybędzie, wręcz przeciwnie, ale skoro - jak sam zauważa, że jest incelem nie mającym szczęścia do kobiet - niech się trzy razy zastanowi zanim podejmie decyzję.
Co będzie ważniejsze: dostęp stały do seksu plus inne benefity czy poczucie godności własnej.

Nie samej "godności" , także szaczunku do samego siebie ...

Inna rzecz że "żona" może mu kiedys przekazać AIDS albo chorobę weneryczną która "dostanie" od jakiegoś innego faceta ...

Albo nasz "łoś" będzie wychowywał nieswoje dziecko big_smile

Szczerze mówiąc to chyba lepiej by skorzystał z usłyg prostytutek niż brać za żonę prostytutkę ...

26

Odp: Piękna i bestia...
Kaszpir007 napisał/a:
Samba napisał/a:
DarekFDD napisał/a:

Byłbyś kompletnym idiotą jakbyś odszedł.

Na pewno poczucia godności własnej mu od tego nie przybędzie, wręcz przeciwnie, ale skoro - jak sam zauważa, że jest incelem nie mającym szczęścia do kobiet - niech się trzy razy zastanowi zanim podejmie decyzję.
Co będzie ważniejsze: dostęp stały do seksu plus inne benefity czy poczucie godności własnej.

Nie samej "godności" , także szaczunku do samego siebie ...

Inna rzecz że "żona" może mu kiedys przekazać AIDS albo chorobę weneryczną która "dostanie" od jakiegoś innego faceta ...

Albo nasz "łoś" będzie wychowywał nieswoje dziecko big_smile

Szczerze mówiąc to chyba lepiej by skorzystał z usłyg prostytutek niż brać za żonę prostytutkę ...

Dokładnie niech on się lepiej przebada

27

Odp: Piękna i bestia...
Kaszpir007 napisał/a:

Nie samej "godności" , także szaczunku do samego siebie ...

Inna rzecz że "żona" może mu kiedys przekazać AIDS albo chorobę weneryczną która "dostanie" od jakiegoś innego faceta ...

Albo nasz "łoś" będzie wychowywał nieswoje dziecko big_smile

Szczerze mówiąc to chyba lepiej by skorzystał z usłyg prostytutek niż brać za żonę prostytutkę ...


No, tak, szacunku do samego siebie także mu nie przybędzie, już teraz go nie ma.
To może niech jej powie, że wie i prosi o przebadanie się. Tak samo z dzieckiem - testy na ojcostwo, byle szybko.
Przecież jego żona nie jest prostytutką, gdyż robi to dla przyjemności własnej i nie pobiera pieniędzy.

28

Odp: Piękna i bestia...

Może jeszcze popracuj nad sobą?

Szczerze mówiąc to facet który ma powodzenie na bank by odszedł.

Może jednak warto abyś na lata zrezygnował z seksu ale zachował honor męski odchodząc.

Jest to dylemat.

29

Odp: Piękna i bestia...
Samba napisał/a:
DarekFDD napisał/a:

Byłbyś kompletnym idiotą jakbyś odszedł.

Na pewno poczucia godności własnej mu od tego nie przybędzie, wręcz przeciwnie, ale skoro - jak sam zauważa, że jest incelem nie mającym szczęścia do kobiet - niech się trzy razy zastanowi zanim podejmie decyzję.
Co będzie ważniejsze: dostęp stały do seksu plus inne benefity czy poczucie godności własnej.

Duży dylemat, serio. Chyba zależy od cech osobowości. Jeśli podejść do tego czysto technicznie to nie warto odchodzić. Mająć niskie powodzenie, na dzisiejszym rynku matrymonialnym mogą być wielkie trudności ze znalezieniem kogoś. I skończy bez seksu, bez tej dumy na ulicy, że ma piękną kobiete. Myślę (co przykre w sumie) jest pewnie wielu facetów którzy zostają z takimi kobietami bo wiedzą, że następnej nie znajdą, lub znajdą w bólach.

Jednak jeśli dla kogoś honor jest ważny to... chyba lepiej rzeczywiście żyć samemu i ją zostawić. Tylko mieć świadomośc z rezygnacji ze wszystkich benefitów.


Legat napisał/a:

No dobra jesz w kilku ładny tort, pewnie masz największą część.
Tylko po co ten ślub? Na ewentualne nieswoje dziecko też się piszesz?

Fajnie powiedziane. Jest w tym coś, że lepiej jeść chociaż kawałek tortu niż.....nic.

30

Odp: Piękna i bestia...
kamil555x napisał/a:

Tylko mieć świadomośc z rezygnacji ze wszystkich benefitów.

Slyszalem, ze jak sie ma karte multisport to mozna ja ruchnac 3 razy w tygodniu.

31 Ostatnio edytowany przez Samba (2026-08-06 18:26:10)

Odp: Piękna i bestia...
kamil555x napisał/a:

I skończy bez seksu, bez tej dumy na ulicy, że ma piękną kobiete. Myślę (co przykre w sumie) jest pewnie wielu facetów którzy zostają z takimi kobietami bo wiedzą, że następnej nie znajdą, lub znajdą w bólach.

Jednak jeśli dla kogoś honor jest ważny to... chyba lepiej rzeczywiście żyć samemu i ją zostawić. Tylko mieć świadomośc z rezygnacji ze wszystkich benefitów.

Kobiet też nie jest tak mało takich, które wybaczają zdradę i zostają. Bo kochają, bo z braku laku, tak jak Autor. Nie jest to domeną mężczyzn.
Ale jeśli ona robiła go w balona już wcześniej i on o tym wiedział i nic nie zrobił, to tę dumę może schować, tylko na jak długo. Bo wg mnie kiedyś to i tak jepnie, w takiej czy innej postaci. Na razie on zaczyna myśleć tak, że ją uprzedmiotawia, ona staje się narzędziem, dawczynią tych benefitów.

32

Odp: Piękna i bestia...
Samba napisał/a:
kamil555x napisał/a:

I skończy bez seksu, bez tej dumy na ulicy, że ma piękną kobiete. Myślę (co przykre w sumie) jest pewnie wielu facetów którzy zostają z takimi kobietami bo wiedzą, że następnej nie znajdą, lub znajdą w bólach.

Jednak jeśli dla kogoś honor jest ważny to... chyba lepiej rzeczywiście żyć samemu i ją zostawić. Tylko mieć świadomośc z rezygnacji ze wszystkich benefitów.

Kobiet też nie jest tak mało takich, które wybaczają zdradę i zostają. Bo kochają, bo z braku laku, tak jak Autor. Nie jest to domeną mężczyzn.
Ale jeśli ona robiła go w balona już wcześniej i on o tym wiedział i nic nie zrobił, to tę dumę może schować, tylko na jak długo. Bo wg mnie kiedyś to i tak jepnie, w takiej czy innej postaci. Na razie on zaczyna myśleć tak, że ją uprzedmiotawia, ona staje się narzędziem, dawczynią tych benefitów.

Ponoć statystycznie 90% par po odkrytej zdradzie zostaje razem

33

Odp: Piękna i bestia...
Bert44 napisał/a:
Samba napisał/a:
kamil555x napisał/a:

I skończy bez seksu, bez tej dumy na ulicy, że ma piękną kobiete. Myślę (co przykre w sumie) jest pewnie wielu facetów którzy zostają z takimi kobietami bo wiedzą, że następnej nie znajdą, lub znajdą w bólach.

Jednak jeśli dla kogoś honor jest ważny to... chyba lepiej rzeczywiście żyć samemu i ją zostawić. Tylko mieć świadomośc z rezygnacji ze wszystkich benefitów.

Kobiet też nie jest tak mało takich, które wybaczają zdradę i zostają. Bo kochają, bo z braku laku, tak jak Autor. Nie jest to domeną mężczyzn.
Ale jeśli ona robiła go w balona już wcześniej i on o tym wiedział i nic nie zrobił, to tę dumę może schować, tylko na jak długo. Bo wg mnie kiedyś to i tak jepnie, w takiej czy innej postaci. Na razie on zaczyna myśleć tak, że ją uprzedmiotawia, ona staje się narzędziem, dawczynią tych benefitów.

Ponoć statystycznie 90% par po odkrytej zdradzie zostaje razem

Jakieś dziwne te statystyki skoro jest tak dużo rozwodów a co 3 dom to jest niepełna rodzina

34 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-08-07 14:10:02)

Odp: Piękna i bestia...
Bert44 napisał/a:
Samba napisał/a:
kamil555x napisał/a:

I skończy bez seksu, bez tej dumy na ulicy, że ma piękną kobiete. Myślę (co przykre w sumie) jest pewnie wielu facetów którzy zostają z takimi kobietami bo wiedzą, że następnej nie znajdą, lub znajdą w bólach.

Jednak jeśli dla kogoś honor jest ważny to... chyba lepiej rzeczywiście żyć samemu i ją zostawić. Tylko mieć świadomośc z rezygnacji ze wszystkich benefitów.

Kobiet też nie jest tak mało takich, które wybaczają zdradę i zostają. Bo kochają, bo z braku laku, tak jak Autor. Nie jest to domeną mężczyzn.
Ale jeśli ona robiła go w balona już wcześniej i on o tym wiedział i nic nie zrobił, to tę dumę może schować, tylko na jak długo. Bo wg mnie kiedyś to i tak jepnie, w takiej czy innej postaci. Na razie on zaczyna myśleć tak, że ją uprzedmiotawia, ona staje się narzędziem, dawczynią tych benefitów.

Ponoć statystycznie 90% par po odkrytej zdradzie zostaje razem

Sporo o tym czytałem, bo dokładnych danych nie ma i nie będzie z wielu powodów.

Ale rzeczywiście wychodzi, że większość par po zdradzie zostaje razem.

Jeszcze jedno ciekawe info, że z niektórych nowszych opracowań wynikało, że to kobiety rzadziej wybaczają zdradę, co też mnie zdziwiło. Ale mam swoją teorię. Pewnie to, że wielu facetom nie jest łatwo na rynku matrymonialnym sprawia, że mimo zdrady żony są wstanie jej wybaczyć. Natomiast zdradzona kobieta, jeśli jest atrakcyjna wie, że jeśli rzuci faceta, który ją zdradził, może bardzo szybko znaleźć nowych kandydatów. Dobrym przykładem jest autor. Gdyby miał duże powodzenie pewnie by się tak nie zastanawiał.

35 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-08-07 14:40:41)

Odp: Piękna i bestia...
kamil555x napisał/a:

Jeszcze jedno ciekawe info, że z niektórych nowszych opracowań wynikało, że to kobiety rzadziej wybaczają zdradę, co też mnie zdziwiło. Ale mam swoją teorię. Pewnie to, że wielu facetom nie jest łatwo na rynku matrymonialnym sprawia, że mimo zdrady żony są wstanie jej wybaczyć. Natomiast zdradzona kobieta, jeśli jest atrakcyjna wie, że jeśli rzuci faceta, który ją zdradził, może bardzo szybko znaleźć nowych kandydatów. Dobrym przykładem jest autor. Gdyby miał duże powodzenie pewnie by się tak nie zastanawiał.

Ja mam prostsze i poprawniejsze wytlumaczenie na roznice.
Mezczyzni sa racjonalni a kobiety emocjonalne.
Nic czego ludzkosc by nie wiedziala od tysiecy lat.

36

Odp: Piękna i bestia...
JohnyBravo777 napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Jeszcze jedno ciekawe info, że z niektórych nowszych opracowań wynikało, że to kobiety rzadziej wybaczają zdradę, co też mnie zdziwiło. Ale mam swoją teorię. Pewnie to, że wielu facetom nie jest łatwo na rynku matrymonialnym sprawia, że mimo zdrady żony są wstanie jej wybaczyć. Natomiast zdradzona kobieta, jeśli jest atrakcyjna wie, że jeśli rzuci faceta, który ją zdradził, może bardzo szybko znaleźć nowych kandydatów. Dobrym przykładem jest autor. Gdyby miał duże powodzenie pewnie by się tak nie zastanawiał.

Ja mam prostsze i poprawniejsze wytlumaczenie na roznice.
Mezczyzni sa racjonalni a kobiety emocjonalne.
Nic czego ludzkosc by nie wiedziala od tysiecy lat.

Czesto jest na odwrot

37

Odp: Piękna i bestia...

Niektorzy mezczyzni sa emocjonalni jak kobiety - wzorca ojca widac nie mieli.
Ale wsrod kobiet, kazda jest emocjonalna.
Mozg kobiety nie jest w stanie zrozumiec jak to jest nie byc emocjonalnym wiec kobietom moze sie jedynie wydawac, ze sa racjonalne - nie sa.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Piękna i bestia...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026