Czy się przyznać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy się przyznać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

Temat: Czy się przyznać?

Hejka, jest mi bardzo głupio to pisać, ale coz, musze sie wygadac, nawet jak nikt nie odpisze.

Zdradziłam mojego meza z facetem z którym spotykałam się jakiś czas na spotkania, celem spotkań był seks, napicie sie alkoholu i mile spedzenie czasu, nic wiecej. Niestety zaszłam w ciążę. W końcu trafiłam do szpitala ginekologicznego, przez ten cały stres straciłam ciąże. Sytuacja sie "rozwiązała" bo sama nie wiedziałam co z tym zrobić. Jakimś cudem udało mi się to ukryć, problemy zdrowotne wyjasniłam gastrycznymi, udało sie, dał wiarę.

Zawsze najbardziej kochałam męza i nigdy nie przestałam go kochac nawet na sekunde i staram sie dbać o niego i on o mnie bardzo dba. Jestesmy zgodnym małzeństwem. Nie kłocimy sie, mamy fajne prace, wyjezdzamy, spędzamy razem duzo czasu.

Jednak zastanwiam sie nad jednym pytaniem. Czy jednak mimo wszystko nie powiedziec o tej sytuacji mezowi? Nie jestem pewna jak on zaregauje czy wybaczy czy będzie brał pod uwage rozstanie. Raczej w 95% w mojej głowie jest aby zachowac to dla siebie, bo cudem udało sie to ukryć, ale czasami pojawiają się myśli aby jednak powiedzieć. On uważa mnie za najbardziej "pewną" kobiete jaka znał pod tym wzgledem i boje sie, ze jak sie dowie, że jednak taka nie byłam to moze być kiepsko.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:

Hejka, jest mi bardzo głupio to pisać, ale coz, musze sie wygadac, nawet jak nikt nie odpisze.

Zdradziłam mojego meza z facetem z którym spotykałam się jakiś czas na spotkania, celem spotkań był seks, napicie sie alkoholu i mile spedzenie czasu, nic wiecej. Niestety zaszłam w ciążę. W końcu trafiłam do szpitala ginekologicznego, przez ten cały stres straciłam ciąże. Sytuacja sie "rozwiązała" bo sama nie wiedziałam co z tym zrobić. Jakimś cudem udało mi się to ukryć, problemy zdrowotne wyjasniłam gastrycznymi, udało sie, dał wiarę.

Zawsze najbardziej kochałam męza i nigdy nie przestałam go kochac nawet na sekunde i staram sie dbać o niego i on o mnie bardzo dba. Jestesmy zgodnym małzeństwem. Nie kłocimy sie, mamy fajne prace, wyjezdzamy, spędzamy razem duzo czasu.

Jednak zastanwiam sie nad jednym pytaniem. Czy jednak mimo wszystko nie powiedziec o tej sytuacji mezowi? Nie jestem pewna jak on zaregauje czy wybaczy czy będzie brał pod uwage rozstanie. Raczej w 95% w mojej głowie jest aby zachowac to dla siebie, bo cudem udało sie to ukryć, ale czasami pojawiają się myśli aby jednak powiedzieć. On uważa mnie za najbardziej "pewną" kobiete jaka znał pod tym wzgledem i boje sie, ze jak sie dowie, że jednak taka nie byłam to moze być kiepsko.

Jeśli kochasz mężą nigdy mu tego nie mów. Swoje problemy rozwiązujesz sama.

Ale biorąc pod uwagę twoje dokonania, męża wcale nie kochasz, teraz składasz takie deklaracje wyłącznie po to aby podreperować swoje sumienie. Więc mu wygadasz, i będzie jak zwykle.

Czyli, jeśli jest od ciebie niezależny, to cię porzuci. W innym wypadku czeka go parę lat emocjonalnych przejść i trudno powiedzieć jak skończy się związek.

3

Odp: Czy się przyznać?

Jak miałaś i masz tak super w małżeństwie, to czemu miała służyć ta zdrada?
Jeszcze te infantylne pytanie na koniec czy powiedzieć mężowi...
Dla mnie nie jesteś wiarygodna.

4

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:

Hejka, jest mi bardzo głupio to pisać, ale coz, musze sie wygadac, nawet jak nikt nie odpisze.

Zdradziłam mojego meza z facetem z którym spotykałam się jakiś czas na spotkania, celem spotkań był seks, napicie sie alkoholu i mile spedzenie czasu, nic wiecej. Niestety zaszłam w ciążę. W końcu trafiłam do szpitala ginekologicznego, przez ten cały stres straciłam ciąże. Sytuacja sie "rozwiązała" bo sama nie wiedziałam co z tym zrobić. Jakimś cudem udało mi się to ukryć, problemy zdrowotne wyjasniłam gastrycznymi, udało sie, dał wiarę.

Zawsze najbardziej kochałam męza i nigdy nie przestałam go kochac nawet na sekunde i staram sie dbać o niego i on o mnie bardzo dba. Jestesmy zgodnym małzeństwem. Nie kłocimy sie, mamy fajne prace, wyjezdzamy, spędzamy razem duzo czasu.

Jednak zastanwiam sie nad jednym pytaniem. Czy jednak mimo wszystko nie powiedziec o tej sytuacji mezowi? Nie jestem pewna jak on zaregauje czy wybaczy czy będzie brał pod uwage rozstanie. Raczej w 95% w mojej głowie jest aby zachowac to dla siebie, bo cudem udało sie to ukryć, ale czasami pojawiają się myśli aby jednak powiedzieć. On uważa mnie za najbardziej "pewną" kobiete jaka znał pod tym wzgledem i boje sie, ze jak sie dowie, że jednak taka nie byłam to moze być kiepsko.

Kiepska prowokacja, bardzo kiepska. Musisz się bardziej postarać wink

5

Odp: Czy się przyznać?

Nie mów mu tego w żadnym wypadku bo cię zostawi a jak nie zostawi to on już nie będzie taki jak wcześniej hmm

6

Odp: Czy się przyznać?

Troll

7

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:

Zawsze najbardziej kochałam męza i nigdy nie przestałam go kochac nawet na sekunde i staram sie dbać o niego i on o mnie bardzo dba. .

ha, ha, ha smile

8

Odp: Czy się przyznać?
Farmer napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Zawsze najbardziej kochałam męza i nigdy nie przestałam go kochac nawet na sekunde i staram sie dbać o niego i on o mnie bardzo dba. .

ha, ha, ha smile

Tym bardziej nie wiadomo czyje to dziecko było big_smile

9

Odp: Czy się przyznać?
madoja napisał/a:

Troll

Oczywiście.

10

Odp: Czy się przyznać?
Miklosza napisał/a:

Nie mów mu tego w żadnym wypadku bo cię zostawi a jak nie zostawi to on już nie będzie taki jak wcześniej hmm

No właśnie tego się obawiam. Że jeśli mnie nie zostawi, to będzie miał z tyłu głowy ten temat i już może nie być tak samo.

Z jednej strony uważam że mąż powinien wiedzieć o takich rzeczach. Już nawet nie tyle romans bo to robi większość (choć to naganne) ale o ciąży.

Jednak ja już nie będę nigdy zdradzać męża i dlatego się waham co zrobić. Jeśli już nigdy tego nie zrobię (bo mam nauczkę) i nie powiem o tym, to będziemy fajnie żyć jak do teraz.

Jak powiem to może się zepsuć. Ale z drugiej strony może on się stanie zazdrosny o mnie bardziej i to jeszcze poprawi związek?

11

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Nie mów mu tego w żadnym wypadku bo cię zostawi a jak nie zostawi to on już nie będzie taki jak wcześniej hmm

No właśnie tego się obawiam. Że jeśli mnie nie zostawi, to będzie miał z tyłu głowy ten temat i już może nie być tak samo.

Z jednej strony uważam że mąż powinien wiedzieć o takich rzeczach. Już nawet nie tyle romans bo to robi większość (choć to naganne) ale o ciąży.

Jednak ja już nie będę nigdy zdradzać męża i dlatego się waham co zrobić. Jeśli już nigdy tego nie zrobię (bo mam nauczkę) i nie powiem o tym, to będziemy fajnie żyć jak do teraz.

Jak powiem to może się zepsuć. Ale z drugiej strony może on się stanie zazdrosny o mnie bardziej i to jeszcze poprawi związek?

Tak

12 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-07-30 11:59:30)

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:

Już nawet nie tyle romans bo to robi większość (choć to naganne) ale o ciąży.

Ciąża to tylko skutek. Bardziej martwi twoje usprawiedliwienie zdrady w postaci właśnie, bo większość to robi.
Do tego sama siebie oszukujesz, że będąc w super związku, poszłaś w romans z gachem. To oznacza, że związek był kiepski, nie realizował twoich potrzeb i jeśli nic nie zmienicie, albo ty nie zmienisz, dalej nie będzie realizował.

Beata2001 napisał/a:

Jednak ja już nie będę nigdy zdradzać męża

To się zobaczy. Ja stawiam jednak tezę, że nierealizowane potrzeby, po jakimś czasie i tak wezmą górę, bo wzięły już raz. Coś w zamian trzeba będzie sobie dać.

13

Odp: Czy się przyznać?
assassin napisał/a:
madoja napisał/a:

Troll

Oczywiście.

Buuuuuuu big_smile

14

Odp: Czy się przyznać?
Legat napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Już nawet nie tyle romans bo to robi większość (choć to naganne) ale o ciąży.

Ciąża to tylko skutek. Bardziej martwi twoje usprawiedliwienie zdrady w postaci właśnie, bo większość to robi.
Do tego sama siebie oszukujesz, że będąc w super związku, poszłaś w romans z gachem. To oznacza, że związek był kiepski, nie realizował twoich potrzeb i jeśli nic nie zmienicie, albo ty nie zmienisz, dalej nie będzie realizował.

Beata2001 napisał/a:

Jednak ja już nie będę nigdy zdradzać męża

To się zobaczy. Ja stawiam jednak tezę, że nierealizowane potrzeby, po jakimś czasie i tak wezmą górę, bo wzięły już raz. Coś w zamian trzeba będzie sobie dać.


Może źle to zabrzmiało jak usprawiedliwianie. Powiem szczerze, gdyby nie ciąża, nadal bym to robiła (niestety). Jednak uważam, że ta ciąża i ten cały stres już na bardzo długi czas wybiją mi z głowy zdrady. I teraz sobie nie wyobrażam robić tak nadal, zbyt duże konsekwencje mogą być.

Co do związku, to był dobry, cudowny, poza seksem. Ale to z mojej winy. Odmawiałam mężowi seksu długo. Nie chodzi o to, że było źle, sama nie wiem. Jemu było przykro ale nie dawał poznać ani nie mówił że to problem. Po tej zdradzie nasze życie seksualne odnowiło się. Teraz jest bardzo regularne. On nie wie dlaczego nagle się tak zmieniło ale cieszy się z tego bardzo.

I to nie chodzi o potrzeby. Nie wiem czemu tak się stało. Ok, z tym tzw kolegą było pod względem fizycznym super, bo był wysoki, przystojny, wyposażony itp ale nigdy nie byłabym wstanie stworzyć z kimś takim związku, jego poziom intelektualny nawet nie ma porównania do męża.

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:
Legat napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Już nawet nie tyle romans bo to robi większość (choć to naganne) ale o ciąży.

Ciąża to tylko skutek. Bardziej martwi twoje usprawiedliwienie zdrady w postaci właśnie, bo większość to robi.
Do tego sama siebie oszukujesz, że będąc w super związku, poszłaś w romans z gachem. To oznacza, że związek był kiepski, nie realizował twoich potrzeb i jeśli nic nie zmienicie, albo ty nie zmienisz, dalej nie będzie realizował.

Beata2001 napisał/a:

Jednak ja już nie będę nigdy zdradzać męża

To się zobaczy. Ja stawiam jednak tezę, że nierealizowane potrzeby, po jakimś czasie i tak wezmą górę, bo wzięły już raz. Coś w zamian trzeba będzie sobie dać.


Może źle to zabrzmiało jak usprawiedliwianie. Powiem szczerze, gdyby nie ciąża, nadal bym to robiła (niestety). Jednak uważam, że ta ciąża i ten cały stres już na bardzo długi czas wybiją mi z głowy zdrady. I teraz sobie nie wyobrażam robić tak nadal, zbyt duże konsekwencje mogą być.

Co do związku, to był dobry, cudowny, poza seksem. Ale to z mojej winy. Odmawiałam mężowi seksu długo. Nie chodzi o to, że było źle, sama nie wiem. Jemu było przykro ale nie dawał poznać ani nie mówił że to problem. Po tej zdradzie nasze życie seksualne odnowiło się. Teraz jest bardzo regularne. On nie wie dlaczego nagle się tak zmieniło ale cieszy się z tego bardzo.

I to nie chodzi o potrzeby. Nie wiem czemu tak się stało. Ok, z tym tzw kolegą było pod względem fizycznym super, bo był wysoki, przystojny, wyposażony itp ale nigdy nie byłabym wstanie stworzyć z kimś takim związku, jego poziom intelektualny nawet nie ma porównania do męża.

Masakra sie wogole nie przejmujesz tymi zdradami a jedynie widzisz przeszkode w ciąży

16 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-07-31 01:48:09)

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:

No właśnie tego się obawiam. Że jeśli mnie nie zostawi, to będzie miał z tyłu głowy ten temat i już może nie być tak samo.

Tak samo nie będzie, bo będzie znacznie lepiej. Zacznie Cię bardziej doceniać, przynosić Ci kwiaty, rano śniadanie do łóżka. W końcu tak łatwo mógł Cię stracić, że teraz zrobi wszystko, abyś była z nim naprawdę szczęśliwa.

Beata2001 napisał/a:

Z jednej strony uważam że mąż powinien wiedzieć o takich rzeczach. Już nawet nie tyle romans bo to robi większość (choć to naganne) ale o ciąży.

Oj tam, oj tam, kto by się w dzisiejszych wyzwolonych czasach przejmował takimi drobiazgami wink

Beata2001 napisał/a:

Jak powiem to może się zepsuć. Ale z drugiej strony może on się stanie zazdrosny o mnie bardziej i to jeszcze poprawi związek?

Patrz wyżej - będzie Ci jak w niebie, tylko musisz dać sobie tę szansę. Bo gdzież on drugi taki skarb znajdzie?

17

Odp: Czy się przyznać?

Jeśli naprawdę i szczerze kochasz męża i on kocha ciebie to nie mów mu o tym. Zabierz ta tajemnice do grobu.

Za duże ryzyko to wyjawić. Myślę że 99% kobiet na Twoim miejscu by nic nie powiedziało. Nigdy nie wiesz jak to się skończy. Zdrada może zepsuć relacje. Czasem może też poprawić, jak była fatalna komunikacja i partnerzy po takim ciężkim wydarzeniu nauczą się ze sobą rozmawiać. Jednak nigdy nie wiesz jak to się skończy w Twoim przypadku, może się skończyć źle.

Zachowaj to dla siebie, kochaj męża i nie zdradzaj nigdy więcej.

18 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-31 08:24:38)

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:

Jeśli naprawdę i szczerze kochasz męża i on kocha ciebie to nie mów mu o tym. Zabierz ta tajemnice do grobu.

Za duże ryzyko to wyjawić. Myślę że 99% kobiet na Twoim miejscu by nic nie powiedziało. Nigdy nie wiesz jak to się skończy. Zdrada może zepsuć relacje. Czasem może też poprawić, jak była fatalna komunikacja i partnerzy po takim ciężkim wydarzeniu nauczą się ze sobą rozmawiać. Jednak nigdy nie wiesz jak to się skończy w Twoim przypadku, może się skończyć źle.

Zachowaj to dla siebie, kochaj męża i nie zdradzaj nigdy więcej.

Jakby szczerze kochala to by nie zdadzala wbijcie sobie ludzie do glowy ze zdrada jest zaprzeczeniem milosci

19 Ostatnio edytowany przez XFckstar (2026-08-01 02:13:37)

Odp: Czy się przyznać?

Tak prawda ja za to byłam często zdradzana, ale po którymś tam partnerze (ta branża tak ma ale faceci są obrzydliwi w tym co robią i jak to robią) razem jak sama miałam po jego zdradzie wyskok 2 lata później to mnie wyrzucił a wcześniej tak błagał że zgodzi się an wszystko przy innych później widziałam to samo. Kobiety jak facet was zdradzi na kopach go. Ponieważ on wam nigdy nie da szans. Są wyjątki ale to starsze osoby które też mają na sumieniu jakaś tragiczna sytuacja zmieni coś tam w główce. Moja siostra miała pocałunek po pijaku to jej chłopak opublikował jej bardzo intymne zdjęcia w sieci pluł na nią w internecie w setkach portali spamował także wymyślone rzeczy. A przy niej udawał że to zrozumiał. Widział jej pamiętnik jak żałowała (ona po wytrzeźwieniu nie pamiętała nic. Wróciło to do niej po intensywnych próbach przypomnienia bo nie wierzyła.  efekt Efekt samobójstwo szczegółów nie opiszę. Umorzono jego sprawę. Współczucie mam gdzieś jeśli inne kobiety mają me rady gdzieś. Zanim mu wybaczycie zreflektujcie się pomyślcie że  on wam nigdy nie wybaczy tego samego. Pomimo deklaracji. Ja udawałam że zdradzam patrzałam czy kłamie. Kłamstwo po jego zdradzie = brak zaufania. Jeśli komuś powiesz że zdradziłaś, zdradziłeś to nawet jak top nie prawda to efekt w jego sytuacji będzie taki sam. Widziałam chodząc kiedyś po internecie szukając memów humoru by przetrwać i trafiłam na jakiegoś coucha on dawał porady dla mężczyzn ale ja je zastosowałam i  kurcze przejrzałam na oczy opisałam mu to skasował mój komentarz. No cóż kolejny hipokryta. Mnie z siostrą dzieliło coś jeszcze mianowicie nasze związki były fatalne w większości. jeden wydawał się idealny ale tym razem to ja poszperałam w jego komputerze i znalazłam zdjęcia eks z seksem i wspomniana w Wordzie gdzie w wulgarnych słowach psiał o jednej z eks jak nakrywała go i powiedziała w pracy co zaszło. Tu odeszłam sama. Nie uwierzę żadnemu facetowi i wam też radzę dobrze sprawdzać partnerów. Faceci to dobrzy aktorzy nie prawda że widać po nich zdradę. I na prawdę nie muszą być aktorami aha jesteś zamożniejsza rzuci cię dla innej. Bo się źle poczuje bo nie ma kontroli nad tobą. I nie chodzi o wierność ale mniejszą skłonność do wybaczenia (po alko się wygadał). Wszyscy hejtują Amber Heard ale gdy sprawa się skończyła to wyszły dowody które sad odsunął a które w 70% uderzały w Johna Depa a 30% Amber. Facet od lat też ćpał obgadywał zonę przy kolegach pisał obrzydliwe wyzwiska. Kobiety go bronią bo chcą go faceci bo jest facetem jak oni. Obaj byli winni ten związek musiał się tak skończyć. To połączenie było silnie toksyczne. Obaj powinni stracić kontrakty i pójść w zapomnienie. Odradzam Koreę kobiety podniecają się kpopowymi gwiazdami  to obrzydliwe typy takie Piotrusie panowie. tacy chłopcy w krótkich spodenkach i to bezczelni i jednocześnie zniewieściali. To jedyny kraj gdzie lesbijki są bardzo źle traktowane a geje bardziej tolerowani unikać. Poznałam 3 Koreańczyków, 2 aktorów i jednego piosenkarza. Bezczelne typy żule i tyle. Ci koreańce jeszcze potrafią pouczać jak masz się ubrać. Aha polki w wielu krajach maja złą opinię ponieważ są już wyzwolone ale jednocześnie nie tak do końca że traktują fałszywie po równo co w praktyce działa na korzyść facetów. Mają swoje granice wiedza że kobiety różnią się od facetów. Stawiają granice nie są takie łatwe ze dadzą się podpić. Wciągnąć w jakieś gry są ostrożne i wielu np anglików i amerykańców ostrzegą przed nami wink
Amerykańców nienawidzę niezależnie od płci. Ponieważ albo są agresywnymi prostakami albo co częstsze mówią kwiecistymi ładnymi słowami ale są strasznie zakłamani. Mówi się francuskie pieski bonżury ale to mit to tylko Paryżanie. Francuzi są bezpośredni tacy jak amerykanie w filmach. W USA filmy to kłamstwo mit pisze to jeszcze raz i ostrzegam amerykanie nie są tacy bezpośredni potrafią z uśmiechem zmienić zdanie ws roli bez uzasadnienia.Potrafią "zabić" miłymi słowami słodząc jeszcze. Pracowałam w USA 2 lata w 5 stanach. I tam wszyscy byli zakłamani od mieszkańców dowiedziałam się ze filmy to kompletna fikcja. Owszem są stany gdzie w dużo jest chamów i prostaków ale ludzie tam są bardzo narwani i bezpośredni ale to wyjątki Dakota Północna, Oklahoma, Wyoming z Idaho a Texas to coś pół na pół.

20

Odp: Czy się przyznać?
XFckstar napisał/a:

Tak prawda ja za to byłam często zdradzana, ale po którymś tam partnerze (ta branża tak ma ale faceci są obrzydliwi w tym co robią i jak to robią) razem jak sama miałam po jego zdradzie wyskok 2 lata później to mnie wyrzucił a wcześniej tak błagał że zgodzi się an wszystko przy innych później widziałam to samo. Kobiety jak facet was zdradzi na kopach go. Ponieważ on wam nigdy nie da szans. Są wyjątki ale to starsze osoby które też mają na sumieniu jakaś tragiczna sytuacja zmieni coś tam w główce. Moja siostra miała pocałunek po pijaku to jej chłopak opublikował jej bardzo intymne zdjęcia w sieci pluł na nią w internecie w setkach portali spamował także wymyślone rzeczy. A przy niej udawał że to zrozumiał. Widział jej pamiętnik jak żałowała (ona po wytrzeźwieniu nie pamiętała nic. Wróciło to do niej po intensywnych próbach przypomnienia bo nie wierzyła.  efekt Efekt samobójstwo szczegółów nie opiszę. Umorzono jego sprawę. Współczucie mam gdzieś jeśli inne kobiety mają me rady gdzieś. Zanim mu wybaczycie zreflektujcie się pomyślcie że  on wam nigdy nie wybaczy tego samego. Pomimo deklaracji. Ja udawałam że zdradzam patrzałam czy kłamie. Kłamstwo po jego zdradzie = brak zaufania. Jeśli komuś powiesz że zdradziłaś, zdradziłeś to nawet jak top nie prawda to efekt w jego sytuacji będzie taki sam. Widziałam chodząc kiedyś po internecie szukając memów humoru by przetrwać i trafiłam na jakiegoś coucha on dawał porady dla mężczyzn ale ja je zastosowałam i  kurcze przejrzałam na oczy opisałam mu to skasował mój komentarz. No cóż kolejny hipokryta. Mnie z siostrą dzieliło coś jeszcze mianowicie nasze związki były fatalne w większości. jeden wydawał się idealny ale tym razem to ja poszperałam w jego komputerze i znalazłam zdjęcia eks z seksem i wspomniana w Wordzie gdzie w wulgarnych słowach psiał o jednej z eks jak nakrywała go i powiedziała w pracy co zaszło. Tu odeszłam sama. Nie uwierzę żadnemu facetowi i wam też radzę dobrze sprawdzać partnerów. Faceci to dobrzy aktorzy nie prawda że widać po nich zdradę. I na prawdę nie muszą być aktorami aha jesteś zamożniejsza rzuci cię dla innej. Bo się źle poczuje bo nie ma kontroli nad tobą. I nie chodzi o wierność ale mniejszą skłonność do wybaczenia (po alko się wygadał). Wszyscy hejtują Amber Heard ale gdy sprawa się skończyła to wyszły dowody które sad odsunął a które w 70% uderzały w Johna Depa a 30% Amber. Facet od lat też ćpał obgadywał zonę przy kolegach pisał obrzydliwe wyzwiska. Kobiety go bronią bo chcą go faceci bo jest facetem jak oni. Obaj byli winni ten związek musiał się tak skończyć. To połączenie było silnie toksyczne. Obaj powinni stracić kontrakty i pójść w zapomnienie. Odradzam Koreę kobiety podniecają się kpopowymi gwiazdami  to obrzydliwe typy takie Piotrusie panowie. tacy chłopcy w krótkich spodenkach i to bezczelni i jednocześnie zniewieściali. To jedyny kraj gdzie lesbijki są bardzo źle traktowane a geje bardziej tolerowani unikać. Poznałam 3 Koreańczyków, 2 aktorów i jednego piosenkarza. Bezczelne typy żule i tyle. Ci koreańce jeszcze potrafią pouczać jak masz się ubrać. Aha polki w wielu krajach maja złą opinię ponieważ są już wyzwolone ale jednocześnie nie tak do końca że traktują fałszywie po równo co w praktyce działa na korzyść facetów. Mają swoje granice wiedza że kobiety różnią się od facetów. Stawiają granice nie są takie łatwe ze dadzą się podpić. Wciągnąć w jakieś gry są ostrożne i wielu np anglików i amerykańców ostrzegą przed nami wink
Amerykańców nienawidzę niezależnie od płci. Ponieważ albo są agresywnymi prostakami albo co częstsze mówią kwiecistymi ładnymi słowami ale są strasznie zakłamani. Mówi się francuskie pieski bonżury ale to mit to tylko Paryżanie. Francuzi są bezpośredni tacy jak amerykanie w filmach. W USA filmy to kłamstwo mit pisze to jeszcze raz i ostrzegam amerykanie nie są tacy bezpośredni potrafią z uśmiechem zmienić zdanie ws roli bez uzasadnienia.Potrafią "zabić" miłymi słowami słodząc jeszcze. Pracowałam w USA 2 lata w 5 stanach. I tam wszyscy byli zakłamani od mieszkańców dowiedziałam się ze filmy to kompletna fikcja. Owszem są stany gdzie w dużo jest chamów i prostaków ale ludzie tam są bardzo narwani i bezpośredni ale to wyjątki Dakota Północna, Oklahoma, Wyoming z Idaho a Texas to coś pół na pół.


szkoda

kolejna, której się odkleiło

21 Ostatnio edytowany przez XFckstar (2026-08-01 17:19:58)

Odp: Czy się przyznać?

Jakbyś urodził się kobietą i poznał środowisko celebrytów...
Masz już Epsteina ale nie pedo ale molesterów, manipulantów jest tam od groma. Na bank już ktoś zastąpił Jeffreya. Oni zawsze chcą mieć więcej niż prole. Mieć to czego innym nie wolno.

22

Odp: Czy się przyznać?
XFckstar napisał/a:

Jakbyś urodził się kobietą i poznał środowisko celebrytów...
Masz już Epsteina ale nie pedo ale molesterów, manipulantów jest tam od groma. Na bank już ktoś zastąpił Jeffreya. Oni zawsze chcą mieć więcej niż prole. Mieć to czego innym nie wolno.

Porównujesz ściek do normalnego życia.

23

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:

Zdradziłam mojego meza
... straciłam ciąże.
.... nie powiedziec o tej sytuacji mezowi?
...  uważa mnie za najbardziej "pewną" kobiete

Jeśli chcesz małżeństwo uratować to nie mów o tym mężowi.

Jak powiesz to małżeństwo będzie uszkodzone emocjonalnie, a nie oczyszczone z twojej zdrady.

Od teraz możesz być najlepszą żoną na świecie.

24

Odp: Czy się przyznać?

Nie cała branża to ściek ale ściek stanowią faceci w tej branży. Dziwię się tym kobiecym gwiazdom które to swoim mężom wybaczają.

25

Odp: Czy się przyznać?
Gary napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Zdradziłam mojego meza
... straciłam ciąże.
.... nie powiedziec o tej sytuacji mezowi?
...  uważa mnie za najbardziej "pewną" kobiete

Jeśli chcesz małżeństwo uratować to nie mów o tym mężowi.

Jak powiesz to małżeństwo będzie uszkodzone emocjonalnie, a nie oczyszczone z twojej zdrady.

Od teraz możesz być najlepszą żoną na świecie.


Gary, chce być od teraz najlepszą żoną. A na pewno lepszą niż teraz.

Im więcej czasu mija, tym bardziej idę w kierunku aby nie mówić tego nigdy i jeśli się nie wyda zabrać to ze sobą do grobu.

Jedyne czego się boję, może to głupie ale jeśli będę z nim razem na zawsze, umrzemy razem, pochowają nas razem i spędze z nim wieczność.... i jak jest jakieś życie po śmierci i on się tam dowie, że miał żone ku.....

Jeszcze dziś był u niego kolega, którego też znam lata i przy piwie gadali jakie to baby dziś są i jak super, że są jeszcze porządne kobiety. W zamyśle chodziło o mnie i o żone kolegi, którą znam i niestety też święta nie jest. I jak tego słuchałam trochę się dziwnie poczułam, jakiś wyrzut sumienia.

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:
Gary napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Zdradziłam mojego meza
... straciłam ciąże.
.... nie powiedziec o tej sytuacji mezowi?
...  uważa mnie za najbardziej "pewną" kobiete

Jeśli chcesz małżeństwo uratować to nie mów o tym mężowi.

Jak powiesz to małżeństwo będzie uszkodzone emocjonalnie, a nie oczyszczone z twojej zdrady.

Od teraz możesz być najlepszą żoną na świecie.


Gary, chce być od teraz najlepszą żoną. A na pewno lepszą niż teraz.

Im więcej czasu mija, tym bardziej idę w kierunku aby nie mówić tego nigdy i jeśli się nie wyda zabrać to ze sobą do grobu.

Jedyne czego się boję, może to głupie ale jeśli będę z nim razem na zawsze, umrzemy razem, pochowają nas razem i spędze z nim wieczność.... i jak jest jakieś życie po śmierci i on się tam dowie, że miał żone ku.....

Jeszcze dziś był u niego kolega, którego też znam lata i przy piwie gadali jakie to baby dziś są i jak super, że są jeszcze porządne kobiety. W zamyśle chodziło o mnie i o żone kolegi, którą znam i niestety też święta nie jest. I jak tego słuchałam trochę się dziwnie poczułam, jakiś wyrzut sumienia.

big_smile big_smile to powiesz w Niebie "że nie chcesz iść tam gdzie Twoj mąż/partner" i sobie pojdziesz gdzies tam xD.... jejku ja sobie teraz pomyslalam ,ze na tym forum my tu wszyscy pozniej będziemy ze soba na wieki sie uzerac  xD

27

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:
Gary napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Zdradziłam mojego meza
... straciłam ciąże.
.... nie powiedziec o tej sytuacji mezowi?
...  uważa mnie za najbardziej "pewną" kobiete

Jeśli chcesz małżeństwo uratować to nie mów o tym mężowi.

Jak powiesz to małżeństwo będzie uszkodzone emocjonalnie, a nie oczyszczone z twojej zdrady.

Od teraz możesz być najlepszą żoną na świecie.


Gary, chce być od teraz najlepszą żoną. A na pewno lepszą niż teraz.

Proszę... jak ten mąż zyskał lepszą żonę smile i chyba z gwarancją wierności, co? smile


Im więcej czasu mija, tym bardziej idę w kierunku aby nie mówić tego nigdy i jeśli się nie wyda zabrać to ze sobą do grobu.

W moim świecie seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą.

Wielu ludzi w związkach robią sobie krzywdę. To większa zdrada.

Co innego zabawić się na boku, a co innego krzywdzić osobę z którą żyjesz — awantury, złośliwości, brak szacunku zaangażowania.

Więc przestań zastanawiać się co Ty tam na boku robiłaś,
a racze się zastanów co mogłabyś lepiej robić w małżeństwie,
aby wszystkim się lepiej żyło. Mężowi, Tobie, dzieciom.



Jedyne czego się boję, może to głupie ale jeśli będę z nim razem na zawsze, umrzemy razem, pochowają nas razem i spędze z nim wieczność.... i jak jest jakieś życie po śmierci i on się tam dowie, że miał żone ku.....

Cóż... pan Bóg tak stworzył ludzi aby się rozmnażali. Bycie w małżeństwie nie powoduje, że naturalne instynkty się wyłączają. Dlatego popłynęłaś z seksem poza małżeństwem. I pewnie byś to dalej robiła, gdyby nie ta ciąża.


Jeszcze dziś był u niego kolega, którego też znam lata i przy piwie gadali jakie to baby dziś są i jak super, że są jeszcze porządne kobiety. W zamyśle chodziło o mnie i o żone kolegi, którą znam i niestety też święta nie jest. I jak tego słuchałam trochę się dziwnie poczułam, jakiś wyrzut sumienia.

Eeee... plis.. daj "se siana" z tym wyrzutami. Po prostu bądź "babą dziś super". smile

Pewnego dnia mąż dla Ciebie będzie niedobry, to wtedy będziesz miała okazję wykazać się ogromem akceptacji dla niego.
Na ten czas zachowaj sobie pretensje do siebie, wyrzuty sumienia.

Wyjawienie romanus komukolwiek to jest przerzucenie troche ciężaru na tę drugą osobę.
Miałaś siłę  zdradzać, to miej siłę milczeć i z tym żyć.

28

Odp: Czy się przyznać?

smile smile

Odp: Czy się przyznać?
Gary napisał/a:
Beata2001 napisał/a:
Gary napisał/a:

Jeśli chcesz małżeństwo uratować to nie mów o tym mężowi.

Jak powiesz to małżeństwo będzie uszkodzone emocjonalnie, a nie oczyszczone z twojej zdrady.

Od teraz możesz być najlepszą żoną na świecie.


Gary, chce być od teraz najlepszą żoną. A na pewno lepszą niż teraz.

Proszę... jak ten mąż zyskał lepszą żonę smile i chyba z gwarancją wierności, co? smile


Im więcej czasu mija, tym bardziej idę w kierunku aby nie mówić tego nigdy i jeśli się nie wyda zabrać to ze sobą do grobu.

W moim świecie seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą.

Wielu ludzi w związkach robią sobie krzywdę. To większa zdrada.

Co innego zabawić się na boku, a co innego krzywdzić osobę z którą żyjesz — awantury, złośliwości, brak szacunku zaangażowania.

Więc przestań zastanawiać się co Ty tam na boku robiłaś,
a racze się zastanów co mogłabyś lepiej robić w małżeństwie,
aby wszystkim się lepiej żyło. Mężowi, Tobie, dzieciom.



Jedyne czego się boję, może to głupie ale jeśli będę z nim razem na zawsze, umrzemy razem, pochowają nas razem i spędze z nim wieczność.... i jak jest jakieś życie po śmierci i on się tam dowie, że miał żone ku.....

Cóż... pan Bóg tak stworzył ludzi aby się rozmnażali. Bycie w małżeństwie nie powoduje, że naturalne instynkty się wyłączają. Dlatego popłynęłaś z seksem poza małżeństwem. I pewnie byś to dalej robiła, gdyby nie ta ciąża.


Jeszcze dziś był u niego kolega, którego też znam lata i przy piwie gadali jakie to baby dziś są i jak super, że są jeszcze porządne kobiety. W zamyśle chodziło o mnie i o żone kolegi, którą znam i niestety też święta nie jest. I jak tego słuchałam trochę się dziwnie poczułam, jakiś wyrzut sumienia.

Eeee... plis.. daj "se siana" z tym wyrzutami. Po prostu bądź "babą dziś super". smile

Pewnego dnia mąż dla Ciebie będzie niedobry, to wtedy będziesz miała okazję wykazać się ogromem akceptacji dla niego.
Na ten czas zachowaj sobie pretensje do siebie, wyrzuty sumienia.

Wyjawienie romanus komukolwiek to jest przerzucenie troche ciężaru na tę drugą osobę.
Miałaś siłę  zdradzać, to miej siłę milczeć i z tym żyć.

A ja bym chciala wiedziec czy byłam zdradzana gdybym była w związku.  Chociaz by dlatego,żeby się nie okazalo ze śpię ze zdrajca w jednym lozku po jakies lafiryndzie plus mu czasami nie usluguje gotujac obiadki i piorac jego gacie podczas gdy on swietnie sie bawi z inną..... ludzieeeee to byl ten powod ze zerwalam z ex bo nie chcialam juz NIC dla zdrajcy robic. Bym mu nawet szklanka wody nie podala tej kanalii a na obiad ugotowala zupa z muchomorof

30

Odp: Czy się przyznać?
Gary napisał/a:
Beata2001 napisał/a:
Gary napisał/a:

Jeśli chcesz małżeństwo uratować to nie mów o tym mężowi.

Jak powiesz to małżeństwo będzie uszkodzone emocjonalnie, a nie oczyszczone z twojej zdrady.

Od teraz możesz być najlepszą żoną na świecie.


Gary, chce być od teraz najlepszą żoną. A na pewno lepszą niż teraz.

Proszę... jak ten mąż zyskał lepszą żonę smile i chyba z gwarancją wierności, co? smile


Im więcej czasu mija, tym bardziej idę w kierunku aby nie mówić tego nigdy i jeśli się nie wyda zabrać to ze sobą do grobu.

W moim świecie seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą.

Wielu ludzi w związkach robią sobie krzywdę. To większa zdrada.

Co innego zabawić się na boku, a co innego krzywdzić osobę z którą żyjesz — awantury, złośliwości, brak szacunku zaangażowania.

Więc przestań zastanawiać się co Ty tam na boku robiłaś,
a racze się zastanów co mogłabyś lepiej robić w małżeństwie,
aby wszystkim się lepiej żyło. Mężowi, Tobie, dzieciom.



Jedyne czego się boję, może to głupie ale jeśli będę z nim razem na zawsze, umrzemy razem, pochowają nas razem i spędze z nim wieczność.... i jak jest jakieś życie po śmierci i on się tam dowie, że miał żone ku.....

Cóż... pan Bóg tak stworzył ludzi aby się rozmnażali. Bycie w małżeństwie nie powoduje, że naturalne instynkty się wyłączają. Dlatego popłynęłaś z seksem poza małżeństwem. I pewnie byś to dalej robiła, gdyby nie ta ciąża.


Jeszcze dziś był u niego kolega, którego też znam lata i przy piwie gadali jakie to baby dziś są i jak super, że są jeszcze porządne kobiety. W zamyśle chodziło o mnie i o żone kolegi, którą znam i niestety też święta nie jest. I jak tego słuchałam trochę się dziwnie poczułam, jakiś wyrzut sumienia.

Eeee... plis.. daj "se siana" z tym wyrzutami. Po prostu bądź "babą dziś super". smile

Pewnego dnia mąż dla Ciebie będzie niedobry, to wtedy będziesz miała okazję wykazać się ogromem akceptacji dla niego.
Na ten czas zachowaj sobie pretensje do siebie, wyrzuty sumienia.

Wyjawienie romanus komukolwiek to jest przerzucenie troche ciężaru na tę drugą osobę.
Miałaś siłę  zdradzać, to miej siłę milczeć i z tym żyć.



Też o tym pomyślałam, wyjawiając ten romans, pozbywam się ciężaru. I właśnie trzymanie go w tajemnicy może być jakby karą, pokutą.

Tak, od tego czasu jestem lepszą żoną. W łóżku to sam się dziwi co się dzieje bo robimy bardzo dużo różnych rzeczy, a wcześniej to były jakby same podstawy. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale to kochanek otworzył mnie na takie rzeczy i teraz nawet mam ochotę robić je z mężem.

Z ciążą racja, przyznałam się, że pewnie nadal bym zdradzała. Po tej nauczce, a był to ogromny stres bo to już było na granice tego, że mąż się dowie, serio nie są już mi w głowie zdrady.

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:
Gary napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Gary, chce być od teraz najlepszą żoną. A na pewno lepszą niż teraz.

Proszę... jak ten mąż zyskał lepszą żonę smile i chyba z gwarancją wierności, co? smile


Im więcej czasu mija, tym bardziej idę w kierunku aby nie mówić tego nigdy i jeśli się nie wyda zabrać to ze sobą do grobu.

W moim świecie seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą.

Wielu ludzi w związkach robią sobie krzywdę. To większa zdrada.

Co innego zabawić się na boku, a co innego krzywdzić osobę z którą żyjesz — awantury, złośliwości, brak szacunku zaangażowania.

Więc przestań zastanawiać się co Ty tam na boku robiłaś,
a racze się zastanów co mogłabyś lepiej robić w małżeństwie,
aby wszystkim się lepiej żyło. Mężowi, Tobie, dzieciom.



Jedyne czego się boję, może to głupie ale jeśli będę z nim razem na zawsze, umrzemy razem, pochowają nas razem i spędze z nim wieczność.... i jak jest jakieś życie po śmierci i on się tam dowie, że miał żone ku.....

Cóż... pan Bóg tak stworzył ludzi aby się rozmnażali. Bycie w małżeństwie nie powoduje, że naturalne instynkty się wyłączają. Dlatego popłynęłaś z seksem poza małżeństwem. I pewnie byś to dalej robiła, gdyby nie ta ciąża.


Jeszcze dziś był u niego kolega, którego też znam lata i przy piwie gadali jakie to baby dziś są i jak super, że są jeszcze porządne kobiety. W zamyśle chodziło o mnie i o żone kolegi, którą znam i niestety też święta nie jest. I jak tego słuchałam trochę się dziwnie poczułam, jakiś wyrzut sumienia.

Eeee... plis.. daj "se siana" z tym wyrzutami. Po prostu bądź "babą dziś super". smile

Pewnego dnia mąż dla Ciebie będzie niedobry, to wtedy będziesz miała okazję wykazać się ogromem akceptacji dla niego.
Na ten czas zachowaj sobie pretensje do siebie, wyrzuty sumienia.

Wyjawienie romanus komukolwiek to jest przerzucenie troche ciężaru na tę drugą osobę.
Miałaś siłę  zdradzać, to miej siłę milczeć i z tym żyć.



Też o tym pomyślałam, wyjawiając ten romans, pozbywam się ciężaru. I właśnie trzymanie go w tajemnicy może być jakby karą, pokutą.

Tak, od tego czasu jestem lepszą żoną. W łóżku to sam się dziwi co się dzieje bo robimy bardzo dużo różnych rzeczy, a wcześniej to były jakby same podstawy. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale to kochanek otworzył mnie na takie rzeczy i teraz nawet mam ochotę robić je z mężem.

Z ciążą racja, przyznałam się, że pewnie nadal bym zdradzała. Po tej nauczce, a był to ogromny stres bo to już było na granice tego, że mąż się dowie, serio nie są już mi w głowie zdrady.

No dobrze trzymaj w tajemnicy,tylko znowu nie zdradzaj. Ja bylam osoba zdradzona i uwierz mi wolala bym wiedzieć. Chociaz by po to,by ułożyć sobie na nowo życie,a nie tkwić w związku ze zdrajca. Ja myślę,ze z wygody i ze strachu nie chcesz powiedziec o romansie,bo boisz sie reakcji meza no,ale to tylko moja opinia

32 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-05 17:51:28)

Odp: Czy się przyznać?

Pomijając trolowy chyba wątek... W świecie Gary'ego  seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą. Hardcorowe:) O ile to otwarty związek ok, każdy sobie żyje jak chce. Ale jeśli osoba zdradzana nie wie to ta zabawia jest bardzo egoistyczna. Nie chciałabym takiego męża, co sobie regularnie bzyka na boku dla zabawy.
Argument, że w zwiazkach ludzie robią sobie większa krzywdę nie wybiela automatycznie zdrady.  Choć oczywiście gdy zestawić skrajne przykłady, wiernego ale toksycznego typa znęcającego się nad żoną oraz faceta, który zdradza, ale codziennie przynosi kwiaty i dba o żonę...No brzmi pięknie:) Ona jest szczęśliwa i może do śmierci żyć w przekonaniu, że ma najlepszego męża pod słońcem. On ma spokój i bawi się poza domem. Wszyscy szczęśliwi, sielanka mozna powiedzieć;)
Tylko pytanie, czy taka iluzja szczęścia opartego na kłamstwie ma taką samą wartość jak rzeczywistość? Tu można polemizować:) Jedni będą za, inni przeciw, życie.

Co do dylematu czy przyznać sie do zdrady czy nie...To nie jest takie proste jak sie wydaje. Każda zdrada ma inny ciężar gatunkowy.
Co innego jednorazowy skok w bok, co innego romans, co innego regularne bzykanie na boku...
Ja nie chciałabym wiedzieć w przypadku pierwszym. Na co mi taka prawda i co miałabym z nią zrobić? To jest jedna z tych prawd, ktora niszczy. Nie naprawia niczego, rujnuje zaufanie. Rzeczywistość już jest inna. Nawet jak on będzie aniołem to inaczej patrzysz na niego. Może i wybaczasz, ale nie zapominasz i zadra w sercu zostaje.
Zdrada całkowicie zmienia filtr, przez który patrzy się potem na męża/żonę. I ta zmiana perspektywy jest często bardziej niszcząca dla codzienności niż sam fizyczny fakt zdrady.
Z taką prawdą to do konfesjonału:)

33

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:

Pomijając trolowy chyba wątek... W świecie Gary'ego  seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą. Hardcorowe:) O ile to otwarty związek ok, każdy sobie żyje jak chce. Ale jeśli osoba zdradzana nie wie to ta zabawia jest bardzo egoistyczna. Nie chciałabym takiego męża, co sobie regularnie bzyka na boku dla zabawy.
Argument, że w zwiazkach ludzie robią sobie większa krzywdę nie wybiela automatycznie zdrady.  Choć oczywiście gdy zestawić skrajne przykłady, wiernego ale toksycznego typa znęcającego się nad żoną oraz faceta, który zdradza, ale codziennie przynosi kwiaty i dba o żonę...No brzmi pięknie:) Ona jest szczęśliwa i może do śmierci żyć w przekonaniu, że ma najlepszego męża pod słońcem. On ma spokój i bawi się poza domem. Wszyscy szczęśliwi, sielanka mozna powiedzieć;)
Tylko pytanie, czy taka iluzja szczęścia opartego na kłamstwie ma taką samą wartość jak rzeczywistość? Tu można polemizować:) Jedni będą za, inni przeciw, życie.

Co do dylematu czy przyznać sie do zdrady czy nie...To nie jest takie proste jak sie wydaje. Każda zdrada ma inny ciężar gatunkowy.
Co innego jednorazowy skok w bok, co innego romans, co innego regularne bzykanie na boku...
Ja nie chciałabym wiedzieć w przypadku pierwszym. Na co mi taka prawda i co miałabym z nią zrobić? To jest jedna z tych prawd, ktora niszczy. Nie naprawia niczego, rujnuje zaufanie. Rzeczywistość już jest inna. Nawet jak on będzie aniołem to inaczej patrzysz na niego. Może i wybaczasz, ale nie zapominasz i zadra w sercu zostaje.
Zdrada całkowicie zmienia filtr, przez który patrzy się potem na męża/żonę. I ta zmiana perspektywy jest często bardziej niszcząca dla codzienności niż sam fizyczny fakt zdrady.
Z taką prawdą to do konfesjonału:)

Prawda, że są znacznie większe krzywdy niż zdrada. Ale zdrada z pewnością jest wysoko, bardzo wysoko w ciężkości przewinienia w związku.

Co do wiedzy. Ja w sytuacji autorki, nie jestem pewny czy chciałbym o tym wiedzieć. Jeśli kochałbym swoją partnerkę i chciał z nią przeżyć całe życie to wolałbym nie wiedzieć o zdradzie i ciąży z tej zdrady. Może udałoby się przeżyć całe życie bez tej wiedzy i umrzeć z nią szcześliwy.

Natomiast mając przeciętną, średnią partnerkę chciałbym wiedzieć.

34

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:

Prawda, że są znacznie większe krzywdy niż zdrada. Ale zdrada z pewnością jest wysoko, bardzo wysoko w ciężkości przewinienia w związku.

Co do wiedzy. Ja w sytuacji autorki, nie jestem pewny czy chciałbym o tym wiedzieć. Jeśli kochałbym swoją partnerkę i chciał z nią przeżyć całe życie to wolałbym nie wiedzieć o zdradzie i ciąży z tej zdrady. Może udałoby się przeżyć całe życie bez tej wiedzy i umrzeć z nią szcześliwy.

Natomiast mając przeciętną, średnią partnerkę chciałbym wiedzieć.

Czekaj, bo nie nadążam:)
Po pierwsze kategoryzowanie kobiet na wspaniałe i przeciętne w kontekście zdrady jest cyniczne. Atrakcyjne mogą zdradzać i oszukiwać i godzisz się na to, pod warunkiem, że sie nie dowiesz a od przeciętnych żadasz prawdy?:))
Po drugie, Twoje poczucie własnej wartości i granice zależą wyłącznie od statusu kobiety z którą jestes?  Ładna jest w Twoich oczach nagrodą więc pozwolilbyś sobą manipulować i robić w bambuko?;)
Po trzecie. Atrakcyjne, ogarniete kobiety na kilometr wyczuwają tzw. przegrywów;) ktorzy z braku własnych granic zrobią z siebie dywan, więc omijają łukiem;))

35

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Prawda, że są znacznie większe krzywdy niż zdrada. Ale zdrada z pewnością jest wysoko, bardzo wysoko w ciężkości przewinienia w związku.

Co do wiedzy. Ja w sytuacji autorki, nie jestem pewny czy chciałbym o tym wiedzieć. Jeśli kochałbym swoją partnerkę i chciał z nią przeżyć całe życie to wolałbym nie wiedzieć o zdradzie i ciąży z tej zdrady. Może udałoby się przeżyć całe życie bez tej wiedzy i umrzeć z nią szcześliwy.

Natomiast mając przeciętną, średnią partnerkę chciałbym wiedzieć.

Czekaj, bo nie nadążam:)
Po pierwsze kategoryzowanie kobiet na wspaniałe i przeciętne w kontekście zdrady jest cyniczne. Atrakcyjne mogą zdradzać i oszukiwać i godzisz się na to, pod warunkiem, że sie nie dowiesz a od przeciętnych żadasz prawdy?:))
Po drugie, Twoje poczucie własnej wartości i granice zależą wyłącznie od statusu kobiety z którą jestes?  Ładna jest w Twoich oczach nagrodą więc pozwolilbyś sobą manipulować i robić w bambuko?;)
Po trzecie. Atrakcyjne, ogarniete kobiety na kilometr wyczuwają tzw. przegrywów;) ktorzy z braku własnych granic zrobią z siebie dywan, więc omijają łukiem;))

Bardziej nazwałbym to pragmatyzmem. Mając świetną partnerkę, bilans korzyści może być wyższy i może lepiej nie wiedzieć o bilansie strat (zdrada i ciąża z kochankiem). Mając przeciętną, ciąża z kochankiem zamyka całkowicie temat związku. I jak to wyjdzie może się nawet opłacić. Mając super kobiete może się nie opłacić, że wyjdzie bo w teorii ona nadal jest super i szkoda rezygnować a z drugiej zdrada i ciąża, to już na zawsze w głowie zostanie.

Dlaczego mówisz o manipulacji? Ja mówie o niewiedzy. Nie wiem, nie myśle o tym. Tylko ciesze się świetnym związkiem. Przychodzi wiedza o zdradach i ciąży to jeśli ten związek wytrzyma, to i tak zostaje dużyyyyyyyyy ferment.

36 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-05 20:56:28)

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Prawda, że są znacznie większe krzywdy niż zdrada. Ale zdrada z pewnością jest wysoko, bardzo wysoko w ciężkości przewinienia w związku.

Co do wiedzy. Ja w sytuacji autorki, nie jestem pewny czy chciałbym o tym wiedzieć. Jeśli kochałbym swoją partnerkę i chciał z nią przeżyć całe życie to wolałbym nie wiedzieć o zdradzie i ciąży z tej zdrady. Może udałoby się przeżyć całe życie bez tej wiedzy i umrzeć z nią szcześliwy.

Natomiast mając przeciętną, średnią partnerkę chciałbym wiedzieć.

Czekaj, bo nie nadążam:)
Po pierwsze kategoryzowanie kobiet na wspaniałe i przeciętne w kontekście zdrady jest cyniczne. Atrakcyjne mogą zdradzać i oszukiwać i godzisz się na to, pod warunkiem, że sie nie dowiesz a od przeciętnych żadasz prawdy?:))
Po drugie, Twoje poczucie własnej wartości i granice zależą wyłącznie od statusu kobiety z którą jestes?  Ładna jest w Twoich oczach nagrodą więc pozwolilbyś sobą manipulować i robić w bambuko?;)
Po trzecie. Atrakcyjne, ogarniete kobiety na kilometr wyczuwają tzw. przegrywów;) ktorzy z braku własnych granic zrobią z siebie dywan, więc omijają łukiem;))

Bardziej nazwałbym to pragmatyzmem. Mając świetną partnerkę, bilans korzyści może być wyższy i może lepiej nie wiedzieć o bilansie strat (zdrada i ciąża z kochankiem). Mając przeciętną, ciąża z kochankiem zamyka całkowicie temat związku. I jak to wyjdzie może się nawet opłacić. Mając super kobiete może się nie opłacić, że wyjdzie bo w teorii ona nadal jest super i szkoda rezygnować a z drugiej zdrada i ciąża, to już na zawsze w głowie zostanie.

Dlaczego mówisz o manipulacji? Ja mówie o niewiedzy. Nie wiem, nie myśle o tym. Tylko ciesze się świetnym związkiem. Przychodzi wiedza o zdradach i ciąży to jeśli ten związek wytrzyma, to i tak zostaje dużyyyyyyyyy ferment.

Swietna partnerka,ktora zdradza to jakis oksymoron czy jak to sie tam nazywa  big_smile

Wyrzuty sumienia jezeli jakies ma to ona ma zarówno,gdy nic nie powie i zarowno jak powie to je bedzie miec

Po prostu boi sie,ze konsekwencja tego moze byc rozwód z jej winy,a nie zadno martwienie sie o meza. Jakos niespecjalnie sie o niego martwila bedac czyjas kochanka.

To ze jest teraz najlepsza żona pod słońcem to jedynie zaglusza swoje sumienie tym. No taka prawda

I przeraza mnie ze karzecie jej ukrywac romans. Gdyby kochala  meza to by go nie zdradzala widocznie z kochankiem cos poszlo nie tak,jakis zgrzyt i wróciła z podkulonym ogonem do meza

Pisze to z perpektywy osoby zdradzanej,gdyby sie okazalo ze jakies kolezanki namawiaja mojego ex by byl dla mnie mily i nie przyznal sie do zdrad to bym nie tylko z nim zerwala ale tez zerwala przyjazn z takimi osobami

37

Odp: Czy się przyznać?
Beata2001 napisał/a:

Tak, od tego czasu jestem lepszą żoną.
... że pewnie nadal bym zdradzała. Po tej nauczce, ... nie są już mi w głowie zdrady.

Zatem "Idź i nie grzesz więcej".

Ale pewnie i tak będzie Cię czasem ciągło do seksu z obcym mężczyzną.



Julia life in UK napisał/a:

Ja bylam osoba zdradzona i uwierz mi wolala bym wiedzieć. Chociaz by po to,by ułożyć sobie na nowo życie,a nie tkwić w związku ze zdrajca.

Czyli miałaś naprawdę wspaniałego męża, ale gdy zdradził, to już poszedł na dno?



Ja myślę,ze z wygody i ze strachu nie chcesz powiedziec o romansie,bo boisz sie reakcji meza no,ale to tylko moja opinia

Nie, raczej się nie boi reakcji. Gdy powie mężowi to wszystko się zepsuje.





Solaris napisał/a:

Pomijając trolowy chyba wątek... W świecie Gary'ego  seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą. Hardcorowe:) O ile to otwarty związek ok, każdy sobie żyje jak chce. Ale jeśli osoba zdradzana nie wie to ta zabawia jest bardzo egoistyczna. Nie chciałabym takiego męża, co sobie regularnie bzyka na boku dla zabawy.

Tak, wiem — nikt by nie chciał takiego męża. Oczywiste.

Świat jest czarno-biały gdy się jest młodym i singlem. Ale potem nie jest taki i pojawiają się szarości, trudne pytania. Czy seks jest ważny? Czy powinien być w małżeństwie? A jak ktoś nie ma ochoty / libido to co robić? 



Argument, że w zwiazkach ludzie robią sobie większa krzywdę nie wybiela automatycznie zdrady.  Choć oczywiście gdy zestawić skrajne przykłady, wiernego ale toksycznego typa znęcającego się nad żoną oraz faceta, który zdradza, ale codziennie przynosi kwiaty i dba o żonę...No brzmi pięknie:) Ona jest szczęśliwa i może do śmierci żyć w przekonaniu, że ma najlepszego męża pod słońcem. On ma spokój i bawi się poza domem. Wszyscy szczęśliwi, sielanka mozna powiedzieć;)

Nie wybiela zdrady. Lepiej nie zdradzać.

Moje zdrady to kompromis najlepszy dla wszystkich.




Tylko pytanie, czy taka iluzja szczęścia opartego na kłamstwie ma taką samą wartość jak rzeczywistość? Tu można polemizować:) Jedni będą za, inni przeciw, życie.

Jak dwoje ludzi żyje wiele lat ze sobą "bez miłości" — czy to jest zdrada? Iluzja szczęścia?

Odp: Czy się przyznać?
Gary napisał/a:
Beata2001 napisał/a:

Tak, od tego czasu jestem lepszą żoną.
... że pewnie nadal bym zdradzała. Po tej nauczce, ... nie są już mi w głowie zdrady.

Zatem "Idź i nie grzesz więcej".

Ale pewnie i tak będzie Cię czasem ciągło do seksu z obcym mężczyzną.



Julia life in UK napisał/a:

Ja bylam osoba zdradzona i uwierz mi wolala bym wiedzieć. Chociaz by po to,by ułożyć sobie na nowo życie,a nie tkwić w związku ze zdrajca.

Czyli miałaś naprawdę wspaniałego męża, ale gdy zdradził, to już poszedł na dno?



Ja myślę,ze z wygody i ze strachu nie chcesz powiedziec o romansie,bo boisz sie reakcji meza no,ale to tylko moja opinia

Nie, raczej się nie boi reakcji. Gdy powie mężowi to wszystko się zepsuje.





Solaris napisał/a:

Pomijając trolowy chyba wątek... W świecie Gary'ego  seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą. Hardcorowe:) O ile to otwarty związek ok, każdy sobie żyje jak chce. Ale jeśli osoba zdradzana nie wie to ta zabawia jest bardzo egoistyczna. Nie chciałabym takiego męża, co sobie regularnie bzyka na boku dla zabawy.

Tak, wiem — nikt by nie chciał takiego męża. Oczywiste.

Świat jest czarno-biały gdy się jest młodym i singlem. Ale potem nie jest taki i pojawiają się szarości, trudne pytania. Czy seks jest ważny? Czy powinien być w małżeństwie? A jak ktoś nie ma ochoty / libido to co robić? 



Argument, że w zwiazkach ludzie robią sobie większa krzywdę nie wybiela automatycznie zdrady.  Choć oczywiście gdy zestawić skrajne przykłady, wiernego ale toksycznego typa znęcającego się nad żoną oraz faceta, który zdradza, ale codziennie przynosi kwiaty i dba o żonę...No brzmi pięknie:) Ona jest szczęśliwa i może do śmierci żyć w przekonaniu, że ma najlepszego męża pod słońcem. On ma spokój i bawi się poza domem. Wszyscy szczęśliwi, sielanka mozna powiedzieć;)

Nie wybiela zdrady. Lepiej nie zdradzać.

Moje zdrady to kompromis najlepszy dla wszystkich.




Tylko pytanie, czy taka iluzja szczęścia opartego na kłamstwie ma taką samą wartość jak rzeczywistość? Tu można polemizować:) Jedni będą za, inni przeciw, życie.

Jak dwoje ludzi żyje wiele lat ze sobą "bez miłości" — czy to jest zdrada? Iluzja szczęścia?

Nie miałam męża,tylko.partnera i tak zdrada moim zdaniem przekreśla wszystko. Nie wyobrażam sobie później spać w jednym łóżku ze świadomością że śpię że zdrajca,który wcześniej spał z jakąś inną kobieta. Plus nie była bym psychicznie w stanie takiemu usługiwać,więc wracając z pracy sam by musiał sobie gotować obiadki,prac i sprzatac po sobie,bo mnie az skreca na sama wyobraznie ,ze on wraca od panienki jakies a ja mu moze obiadki pod nos daje no napewno NIE ja siebie sama tak osobiscie w zyciu nie bede ponizac. Zdrada to dla mnie obrzydlistwo i mdli mnie od ludzi ktorzy zdradzają i maja romanse-uslugiwac takim to upaść  ponizej dna .... więc już lepiej nie być razem,niż się ze sobą męczyć pod jednym dachem na siłę

39 Ostatnio edytowany przez RozrabiakaWmalinowymGaju (2026-08-06 09:22:19)

Odp: Czy się przyznać?

.

40

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:

Pomijając trolowy chyba wątek... W świecie Gary'ego  seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą. Hardcorowe:)

Solaris z tego co czytam i widzę z otoczenia to zazwyczaj nie są obce osoby. Zdrady są często z byłymi partnerami, przyjaciółmi, kolegami i osobami w jakiś sposób bliskimi, więc w wielu przypadkach nie ma mowy o osobach obcych.

41

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

Pomijając trolowy chyba wątek... W świecie Gary'ego  seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą. Hardcorowe:)

Solaris z tego co czytam i widzę z otoczenia to zazwyczaj nie są obce osoby. Zdrady są często z byłymi partnerami, przyjaciółmi, kolegami i osobami w jakiś sposób bliskimi, więc w wielu przypadkach nie ma mowy o osobach obcych.

Oesu celowo gubisz istotę problemu łapiąc mnie za słówka? Co za różnica czy ktoś bardziej obcy, mniej obcy, czy w ogóle...???  Kryterium znajomosci nie zmienia natury zdrady.  Jakie ma znaczenie czy ona się puka z kolegą w biurze czy z jakimś randomem poznanym w klubie a on zalicza sąsiadkę czy konduktorkę w pociągu? Chodzi o fakt, że można w ten sposob legitymizować zdradę jako formę zabawy.

42

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

Pomijając trolowy chyba wątek... W świecie Gary'ego  seks poza małżeństwem jest zabawą z obcą osobą. Hardcorowe:)

Solaris z tego co czytam i widzę z otoczenia to zazwyczaj nie są obce osoby. Zdrady są często z byłymi partnerami, przyjaciółmi, kolegami i osobami w jakiś sposób bliskimi, więc w wielu przypadkach nie ma mowy o osobach obcych.

Oesu celowo gubisz istotę problemu łapiąc mnie za słówka? Co za różnica czy ktoś bardziej obcy, mniej obcy, czy w ogóle...???  Kryterium znajomosci nie zmienia natury zdrady.  Jakie ma znaczenie czy ona się puka z kolegą w biurze czy z jakimś randomem poznanym w klubie a on zalicza sąsiadkę czy konduktorkę w pociągu? Chodzi o fakt, że można w ten sposob legitymizować zdradę jako formę zabawy.


Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Solaris z tego co czytam i widzę z otoczenia to zazwyczaj nie są obce osoby. Zdrady są często z byłymi partnerami, przyjaciółmi, kolegami i osobami w jakiś sposób bliskimi, więc w wielu przypadkach nie ma mowy o osobach obcych.

Oesu celowo gubisz istotę problemu łapiąc mnie za słówka? Co za różnica czy ktoś bardziej obcy, mniej obcy, czy w ogóle...???  Kryterium znajomosci nie zmienia natury zdrady.  Jakie ma znaczenie czy ona się puka z kolegą w biurze czy z jakimś randomem poznanym w klubie a on zalicza sąsiadkę czy konduktorkę w pociągu? Chodzi o fakt, że można w ten sposob legitymizować zdradę jako formę zabawy.


Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Chyba sobie kpisz z poważnych ludzi gdyby moj ex mial jakiś romans z moja np kolezanka to wlasnie by bardziej bolalo,że dwie osoby mnie tak źle potraktowaly... na całe szczęście miał romans z zupełnie obca mi kobieta

44 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-06 22:29:00)

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Solaris z tego co czytam i widzę z otoczenia to zazwyczaj nie są obce osoby. Zdrady są często z byłymi partnerami, przyjaciółmi, kolegami i osobami w jakiś sposób bliskimi, więc w wielu przypadkach nie ma mowy o osobach obcych.

Oesu celowo gubisz istotę problemu łapiąc mnie za słówka? Co za różnica czy ktoś bardziej obcy, mniej obcy, czy w ogóle...???  Kryterium znajomosci nie zmienia natury zdrady.  Jakie ma znaczenie czy ona się puka z kolegą w biurze czy z jakimś randomem poznanym w klubie a on zalicza sąsiadkę czy konduktorkę w pociągu? Chodzi o fakt, że można w ten sposob legitymizować zdradę jako formę zabawy.


Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Pod kątem moralnym o czym wcześniej pisałam, zdrada to zdrada i nie ma znaczenia czy z ex czy z randomem. Ale pod kątem emocjonalnym to większość stoi w opozycji do Ciebie:) Bardziej ich boli zdrada z ex.
To w sumie logiczne jest. Z ex łączy nie tyle wspólny "licznik" co historia, sentyment, emocje. Ludzie wtedy myślą -  a  może ma do niej/niego słabość ciągle? Tęskni? A może kocha wciąż? Itp. Itd.
Dlatego dziwię Ci się, że masz odwrotnie:) No, ale skoro tak masz to nic mi do tego:)

Mnie też by bardziej bolało gdyby on mnie zdradził własnie z ex. Bo to by była nie tylko zdrada fizyczna ale i emocjonalna. 
Nie no, nie ma opcji. Zatłukłabym drania, gdybym się dowiedziała ze z ex:)

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

Oesu celowo gubisz istotę problemu łapiąc mnie za słówka? Co za różnica czy ktoś bardziej obcy, mniej obcy, czy w ogóle...???  Kryterium znajomosci nie zmienia natury zdrady.  Jakie ma znaczenie czy ona się puka z kolegą w biurze czy z jakimś randomem poznanym w klubie a on zalicza sąsiadkę czy konduktorkę w pociągu? Chodzi o fakt, że można w ten sposob legitymizować zdradę jako formę zabawy.


Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Pod kątem moralnym o czym wcześniej pisałam, zdrada to zdrada i nie ma znaczenia czy z ex czy z randomem. Ale pod kątem emocjonalnym to większość stoi w opozycji do Ciebie:) Bardziej ich boli zdrada z ex.
To w sumie logiczne jest. Z ex łączy nie tyle wspólny "licznik" co historia, sentyment, emocje. Ludzie wtedy myślą -  a  może ma do niej/niego słabość ciągle? Tęskni? A może kocha wciąż? Itp. Itd.
Dlatego dziwię Ci się, że masz odwrotnie:) No, ale skoro tak masz to nic mi do tego:)

Mnie też by bardziej bolało gdyby on mnie zdradził własnie z ex. Bo to by była nie tylko zdrada fizyczna ale i emocjonalna. 
Nie no, nie ma opcji. Zatłukłabym drania, gdybym się dowiedziała ze z ex:)

Ja tak samo bym zatukla,a gdyby ona wiedziala to tez bym ja zatukla

46

Odp: Czy się przyznać?
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Pod kątem moralnym o czym wcześniej pisałam, zdrada to zdrada i nie ma znaczenia czy z ex czy z randomem. Ale pod kątem emocjonalnym to większość stoi w opozycji do Ciebie:) Bardziej ich boli zdrada z ex.
To w sumie logiczne jest. Z ex łączy nie tyle wspólny "licznik" co historia, sentyment, emocje. Ludzie wtedy myślą -  a  może ma do niej/niego słabość ciągle? Tęskni? A może kocha wciąż? Itp. Itd.
Dlatego dziwię Ci się, że masz odwrotnie:) No, ale skoro tak masz to nic mi do tego:)

Mnie też by bardziej bolało gdyby on mnie zdradził własnie z ex. Bo to by była nie tylko zdrada fizyczna ale i emocjonalna. 
Nie no, nie ma opcji. Zatłukłabym drania, gdybym się dowiedziała ze z ex:)

Ja tak samo bym zatukla,a gdyby ona wiedziala to tez bym ja zatukla

Tłuczki w pogotowiu zawsze warto mieć!;))

47

Odp: Czy się przyznać?
Julia life in UK napisał/a:
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

Oesu celowo gubisz istotę problemu łapiąc mnie za słówka? Co za różnica czy ktoś bardziej obcy, mniej obcy, czy w ogóle...???  Kryterium znajomosci nie zmienia natury zdrady.  Jakie ma znaczenie czy ona się puka z kolegą w biurze czy z jakimś randomem poznanym w klubie a on zalicza sąsiadkę czy konduktorkę w pociągu? Chodzi o fakt, że można w ten sposob legitymizować zdradę jako formę zabawy.


Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Chyba sobie kpisz z poważnych ludzi gdyby moj ex mial jakiś romans z moja np kolezanka to wlasnie by bardziej bolalo,że dwie osoby mnie tak źle potraktowaly... na całe szczęście miał romans z zupełnie obca mi kobieta

Julia jakby to była Twoja koleżanka to jasne żeby bardziej bolało, bo poza chujowym zachowaniem partnera dochodzi fatalna koleżanka. Mi chodziło o obcą lub stara osobe dla zdradzacza.

Mi by było znacznie ciezej być z kobieta ktora zdradziła by z kimś nowym niż z jakimś swoim byłym chłopakiem. Dlaczego?

1 Obca osoba oznacza, że musiała bardziej brnąć w relacje, znacznie większe wyrachowanie, bo trzeba było "przełamać lody" działać z premedytacja 100%.

2 Załóżmy, że kobieta zdradza swojego aktualnego faceta z innym którego zna np 10 lat, mieli realcje nie udało im się. Tu nie musi poznawać, przełamywać lodów, intymnosci, bo to wszystko już było

Powiedzmy jak jest 10 kroków aby doszło do zbliżenia, to w 1 przypadku są wszystkie do pokonania aby wystąpiła zdrada, w 2, ta droga jest dużo krótsza.

Oczywiście, obie zdrady są chujowe i obie oznaczają zdradę, obie sa nieuczciwoscia. Tyle, że w 2 przypadku jest okoliczność łagodząca (DELIKATNA).

48

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

Oesu celowo gubisz istotę problemu łapiąc mnie za słówka? Co za różnica czy ktoś bardziej obcy, mniej obcy, czy w ogóle...???  Kryterium znajomosci nie zmienia natury zdrady.  Jakie ma znaczenie czy ona się puka z kolegą w biurze czy z jakimś randomem poznanym w klubie a on zalicza sąsiadkę czy konduktorkę w pociągu? Chodzi o fakt, że można w ten sposob legitymizować zdradę jako formę zabawy.


Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Pod kątem moralnym o czym wcześniej pisałam, zdrada to zdrada i nie ma znaczenia czy z ex czy z randomem. Ale pod kątem emocjonalnym to większość stoi w opozycji do Ciebie:) Bardziej ich boli zdrada z ex.
To w sumie logiczne jest. Z ex łączy nie tyle wspólny "licznik" co historia, sentyment, emocje. Ludzie wtedy myślą -  a  może ma do niej/niego słabość ciągle? Tęskni? A może kocha wciąż? Itp. Itd.
Dlatego dziwię Ci się, że masz odwrotnie:) No, ale skoro tak masz to nic mi do tego:)

Mnie też by bardziej bolało gdyby on mnie zdradził własnie z ex. Bo to by była nie tylko zdrada fizyczna ale i emocjonalna. 
Nie no, nie ma opcji. Zatłukłabym drania, gdybym się dowiedziała ze z ex:)


Solaris troche wyjaśniłem w poprzednim poście. Z nową osobą jak ktoś zdradza to ma więcej pkt do wykonania. Zupełnie też rozumiem Twój pogląd. Co do zdrady emocjonalnej. To zależy, czy z ex coś kombinowali i planowali, wtedy w 100% emocjonalna. Przypadek z życia.Dziewczyna lata wcześniej zerwała z ex bo się nie dawał do związku i nigdy potem nie chciała być z nim w związku. Jednak seks był dobry. I niestety swojego partnera zdradzała z ex, którym jednocześnie jakby gardziła. Ona chciała od niego jednego.

Oczywiście to chujowa zdrada, ale w czyms takim nie widze zdrady emocjonalnej. !00% zdrada emocjonalna jest jak druga strona planuje nowe życie z kimś innym i działa przeciwko aktualnemu związkowi. Samo dymanie się z byłym i oglądanie filmów gdzie się go nie chce do związku to raczej nie jest zdrada emocjonalna, a jak już to moze w 1/4. Napewno nie pełna.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że to chujowe jest.

I Solaris powiem też jako facet, bo to też może się różnić pogląd przez płeć.
Jakby mnie kobieta zdradziła z nowym facetem, to miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy. I tak już ją miałem po nim. Nie zwiększa się ilość partnerów seksualnych kobiety.

Dla osób z kompleksami - odpada porównywanie aktualnego z kimś innym. Bo z nowym to nowe porównanie, a ze starym już i tak było (zależnie od osoby). ja to mam w dupie, ale wiem, że są tacy którzy boją sie porównań.

OCZYWISCIE OBIE TYPY ZDRADY SĄ CHUJOWE I KRZYWDZĄ

Aż postanowiłem zrobić skale winy zdrady, gdzie najwyższa to 100%


100% - zdrada fizyczna + zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
90% - zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
80% - zdrada fizczyna z nowym partrnerem, nowy na liczniku, nowa wymiana płynów, przełamania lodów
70% - zdrada fizyczna z byłym
10% - zdrada z prostytutką/masażystką - mimo wszystko jest to zdrada, choć wiele osób ma inne zdanie. Może znacznie lżejsza i mniej boli partnerke ale jednak to zdrada.

oczywiście jest to subiektywne

Chociaż to szeroki temat, bo np zdrada autorki jest jeszcze inna bo zaszła w ciąże, niby to tylko skutet zdrady i kwestia wtórna, ale według mnie dodaje ciężaru, bo co jakby się takie dziecko urodziło? Wtedy partner nie dość, że musi wybaczyć to wychowywać dziecko ze zdrady. U autorki nie ma tej sprawy, bo już nie ma ciąży. Ale co jakby była nadal i urodziłoby się z tego dziecko?

49

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Pod kątem moralnym o czym wcześniej pisałam, zdrada to zdrada i nie ma znaczenia czy z ex czy z randomem. Ale pod kątem emocjonalnym to większość stoi w opozycji do Ciebie:) Bardziej ich boli zdrada z ex.
To w sumie logiczne jest. Z ex łączy nie tyle wspólny "licznik" co historia, sentyment, emocje. Ludzie wtedy myślą -  a  może ma do niej/niego słabość ciągle? Tęskni? A może kocha wciąż? Itp. Itd.
Dlatego dziwię Ci się, że masz odwrotnie:) No, ale skoro tak masz to nic mi do tego:)

Mnie też by bardziej bolało gdyby on mnie zdradził własnie z ex. Bo to by była nie tylko zdrada fizyczna ale i emocjonalna. 
Nie no, nie ma opcji. Zatłukłabym drania, gdybym się dowiedziała ze z ex:)


Solaris troche wyjaśniłem w poprzednim poście. Z nową osobą jak ktoś zdradza to ma więcej pkt do wykonania. Zupełnie też rozumiem Twój pogląd. Co do zdrady emocjonalnej. To zależy, czy z ex coś kombinowali i planowali, wtedy w 100% emocjonalna. Przypadek z życia.Dziewczyna lata wcześniej zerwała z ex bo się nie dawał do związku i nigdy potem nie chciała być z nim w związku. Jednak seks był dobry. I niestety swojego partnera zdradzała z ex, którym jednocześnie jakby gardziła. Ona chciała od niego jednego.

Oczywiście to chujowa zdrada, ale w czyms takim nie widze zdrady emocjonalnej. !00% zdrada emocjonalna jest jak druga strona planuje nowe życie z kimś innym i działa przeciwko aktualnemu związkowi. Samo dymanie się z byłym i oglądanie filmów gdzie się go nie chce do związku to raczej nie jest zdrada emocjonalna, a jak już to moze w 1/4. Napewno nie pełna.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że to chujowe jest.

I Solaris powiem też jako facet, bo to też może się różnić pogląd przez płeć.
Jakby mnie kobieta zdradziła z nowym facetem, to miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy. I tak już ją miałem po nim. Nie zwiększa się ilość partnerów seksualnych kobiety.

Dla osób z kompleksami - odpada porównywanie aktualnego z kimś innym. Bo z nowym to nowe porównanie, a ze starym już i tak było (zależnie od osoby). ja to mam w dupie, ale wiem, że są tacy którzy boją sie porównań.

OCZYWISCIE OBIE TYPY ZDRADY SĄ CHUJOWE I KRZYWDZĄ

Aż postanowiłem zrobić skale winy zdrady, gdzie najwyższa to 100%


100% - zdrada fizyczna + zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
90% - zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
80% - zdrada fizczyna z nowym partrnerem, nowy na liczniku, nowa wymiana płynów, przełamania lodów
70% - zdrada fizyczna z byłym
10% - zdrada z prostytutką/masażystką - mimo wszystko jest to zdrada, choć wiele osób ma inne zdanie. Może znacznie lżejsza i mniej boli partnerke ale jednak to zdrada.

oczywiście jest to subiektywne

Chociaż to szeroki temat, bo np zdrada autorki jest jeszcze inna bo zaszła w ciąże, niby to tylko skutet zdrady i kwestia wtórna, ale według mnie dodaje ciężaru, bo co jakby się takie dziecko urodziło? Wtedy partner nie dość, że musi wybaczyć to wychowywać dziecko ze zdrady. U autorki nie ma tej sprawy, bo już nie ma ciąży. Ale co jakby była nadal i urodziłoby się z tego dziecko?

Podchodzisz do zdrady czysto technicznie z tym 'nowym samcem na liczniku', jak typowy facet i ja to rozumiem, tak już macie, że nowy samiec to większe zagrożenie niż stary:)) ale to troche powierzchowne spojrzenie, które pomija psychologię. Zdrada z ex boli o wiele bardziej właśnie dlatego, że tam nie ma czystej karty.
Zdrada z ex to otwarcie starych drzwi. Skoro raz już się w sobie kochali, chemia i zaangażowanie mogą wrócić. Seks z ex nie jest  neutralny bo czesto uruchamia lawinę dawnych emocji, reaktywuje tę całą dawną bliskość co właśnie czyni  taką zdradę większym zagrożeniem dla przetrwania obecnego związku niz seks  z obcą osobą, gdzie jest tylko wymiar fizyczny, nie ma nic wspólnego, co łączy, co moze powodować sentyment i chęć powrotu. Tu musisz budować wszystko od zera co jest czasochłonne.
Dlatego mnie stokroć bolałaby zdrada z ex bo to byłby dla mnie duzy cios w poczucie własnej wartosci. Na bank bym pomyślała, że jestem tą drugą, że on emocjonalnie nie wyszedl z tamtej relacji, nie zamknął tamtego rozdziału, że ciągle ma sentyment. To boli bardziej. I takiej bym nie wybaczyła. Pokazałabym mu środkowy palec i pomachała na pożegnanie;)

50

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Solaris ma znaczenie czy obca osoba. Mniej boli jeśli to nie jest obca osoba.
Np były wieloletni partner miał już tą kobietę/faceta setki lub tysiące razy. I jak ona zdradzi z byłym to trochę mniej boli niż z nowym. Bo to nie jest nowy na liczniku. Tyle że miał na zamiast 2555 to 2556 razy.

Pod kątem moralnym o czym wcześniej pisałam, zdrada to zdrada i nie ma znaczenia czy z ex czy z randomem. Ale pod kątem emocjonalnym to większość stoi w opozycji do Ciebie:) Bardziej ich boli zdrada z ex.
To w sumie logiczne jest. Z ex łączy nie tyle wspólny "licznik" co historia, sentyment, emocje. Ludzie wtedy myślą -  a  może ma do niej/niego słabość ciągle? Tęskni? A może kocha wciąż? Itp. Itd.
Dlatego dziwię Ci się, że masz odwrotnie:) No, ale skoro tak masz to nic mi do tego:)

Mnie też by bardziej bolało gdyby on mnie zdradził własnie z ex. Bo to by była nie tylko zdrada fizyczna ale i emocjonalna. 
Nie no, nie ma opcji. Zatłukłabym drania, gdybym się dowiedziała ze z ex:)


Solaris troche wyjaśniłem w poprzednim poście. Z nową osobą jak ktoś zdradza to ma więcej pkt do wykonania. Zupełnie też rozumiem Twój pogląd. Co do zdrady emocjonalnej. To zależy, czy z ex coś kombinowali i planowali, wtedy w 100% emocjonalna. Przypadek z życia.Dziewczyna lata wcześniej zerwała z ex bo się nie dawał do związku i nigdy potem nie chciała być z nim w związku. Jednak seks był dobry. I niestety swojego partnera zdradzała z ex, którym jednocześnie jakby gardziła. Ona chciała od niego jednego.

Oczywiście to chujowa zdrada, ale w czyms takim nie widze zdrady emocjonalnej. !00% zdrada emocjonalna jest jak druga strona planuje nowe życie z kimś innym i działa przeciwko aktualnemu związkowi. Samo dymanie się z byłym i oglądanie filmów gdzie się go nie chce do związku to raczej nie jest zdrada emocjonalna, a jak już to moze w 1/4. Napewno nie pełna.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że to chujowe jest.

I Solaris powiem też jako facet, bo to też może się różnić pogląd przez płeć.
Jakby mnie kobieta zdradziła z nowym facetem, to miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy. I tak już ją miałem po nim. Nie zwiększa się ilość partnerów seksualnych kobiety.

Dla osób z kompleksami - odpada porównywanie aktualnego z kimś innym. Bo z nowym to nowe porównanie, a ze starym już i tak było (zależnie od osoby). ja to mam w dupie, ale wiem, że są tacy którzy boją sie porównań.

OCZYWISCIE OBIE TYPY ZDRADY SĄ CHUJOWE I KRZYWDZĄ

Aż postanowiłem zrobić skale winy zdrady, gdzie najwyższa to 100%


100% - zdrada fizyczna + zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
90% - zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
80% - zdrada fizczyna z nowym partrnerem, nowy na liczniku, nowa wymiana płynów, przełamania lodów
70% - zdrada fizyczna z byłym
10% - zdrada z prostytutką/masażystką - mimo wszystko jest to zdrada, choć wiele osób ma inne zdanie. Może znacznie lżejsza i mniej boli partnerke ale jednak to zdrada.

oczywiście jest to subiektywne

Chociaż to szeroki temat, bo np zdrada autorki jest jeszcze inna bo zaszła w ciąże, niby to tylko skutet zdrady i kwestia wtórna, ale według mnie dodaje ciężaru, bo co jakby się takie dziecko urodziło? Wtedy partner nie dość, że musi wybaczyć to wychowywać dziecko ze zdrady. U autorki nie ma tej sprawy, bo już nie ma ciąży. Ale co jakby była nadal i urodziłoby się z tego dziecko?

Szczerze rozbawily mnie te plyny ustrojowe smile

51

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:

miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy.

Kiedyś rozmawiałem z dziewczyną, co miała totalną schizę na punkcie tego, że jej chłopak miał "soki swojej byłej" na sobie i tym jest skażony.

Natomiast bywają gorsze rzeczy niż to co mamy w seksie:

https://starecat.com/content/wp-content/uploads/joachim-loew-touching-his-crotch-then-shaking-hands-with-pope-putin-trump-kim-jong-un-obama-queen-elizabeth.jpg

52

Odp: Czy się przyznać?
Gary napisał/a:
kamil555x napisał/a:

miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy.

Kiedyś rozmawiałem z dziewczyną, co miała totalną schizę na punkcie tego, że jej chłopak miał "soki swojej byłej" na sobie i tym jest skażony.

Natomiast bywają gorsze rzeczy niż to co mamy w seksie:

https://starecat.com/content/wp-content/uploads/joachim-loew-touching-his-crotch-then-shaking-hands-with-pope-putin-trump-kim-jong-un-obama-queen-elizabeth.jpg

lol Świetne hahahaha

53

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

Pod kątem moralnym o czym wcześniej pisałam, zdrada to zdrada i nie ma znaczenia czy z ex czy z randomem. Ale pod kątem emocjonalnym to większość stoi w opozycji do Ciebie:) Bardziej ich boli zdrada z ex.
To w sumie logiczne jest. Z ex łączy nie tyle wspólny "licznik" co historia, sentyment, emocje. Ludzie wtedy myślą -  a  może ma do niej/niego słabość ciągle? Tęskni? A może kocha wciąż? Itp. Itd.
Dlatego dziwię Ci się, że masz odwrotnie:) No, ale skoro tak masz to nic mi do tego:)

Mnie też by bardziej bolało gdyby on mnie zdradził własnie z ex. Bo to by była nie tylko zdrada fizyczna ale i emocjonalna. 
Nie no, nie ma opcji. Zatłukłabym drania, gdybym się dowiedziała ze z ex:)


Solaris troche wyjaśniłem w poprzednim poście. Z nową osobą jak ktoś zdradza to ma więcej pkt do wykonania. Zupełnie też rozumiem Twój pogląd. Co do zdrady emocjonalnej. To zależy, czy z ex coś kombinowali i planowali, wtedy w 100% emocjonalna. Przypadek z życia.Dziewczyna lata wcześniej zerwała z ex bo się nie dawał do związku i nigdy potem nie chciała być z nim w związku. Jednak seks był dobry. I niestety swojego partnera zdradzała z ex, którym jednocześnie jakby gardziła. Ona chciała od niego jednego.

Oczywiście to chujowa zdrada, ale w czyms takim nie widze zdrady emocjonalnej. !00% zdrada emocjonalna jest jak druga strona planuje nowe życie z kimś innym i działa przeciwko aktualnemu związkowi. Samo dymanie się z byłym i oglądanie filmów gdzie się go nie chce do związku to raczej nie jest zdrada emocjonalna, a jak już to moze w 1/4. Napewno nie pełna.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że to chujowe jest.

I Solaris powiem też jako facet, bo to też może się różnić pogląd przez płeć.
Jakby mnie kobieta zdradziła z nowym facetem, to miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy. I tak już ją miałem po nim. Nie zwiększa się ilość partnerów seksualnych kobiety.

Dla osób z kompleksami - odpada porównywanie aktualnego z kimś innym. Bo z nowym to nowe porównanie, a ze starym już i tak było (zależnie od osoby). ja to mam w dupie, ale wiem, że są tacy którzy boją sie porównań.

OCZYWISCIE OBIE TYPY ZDRADY SĄ CHUJOWE I KRZYWDZĄ

Aż postanowiłem zrobić skale winy zdrady, gdzie najwyższa to 100%


100% - zdrada fizyczna + zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
90% - zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
80% - zdrada fizczyna z nowym partrnerem, nowy na liczniku, nowa wymiana płynów, przełamania lodów
70% - zdrada fizyczna z byłym
10% - zdrada z prostytutką/masażystką - mimo wszystko jest to zdrada, choć wiele osób ma inne zdanie. Może znacznie lżejsza i mniej boli partnerke ale jednak to zdrada.

oczywiście jest to subiektywne

Chociaż to szeroki temat, bo np zdrada autorki jest jeszcze inna bo zaszła w ciąże, niby to tylko skutet zdrady i kwestia wtórna, ale według mnie dodaje ciężaru, bo co jakby się takie dziecko urodziło? Wtedy partner nie dość, że musi wybaczyć to wychowywać dziecko ze zdrady. U autorki nie ma tej sprawy, bo już nie ma ciąży. Ale co jakby była nadal i urodziłoby się z tego dziecko?

Podchodzisz do zdrady czysto technicznie z tym 'nowym samcem na liczniku', jak typowy facet i ja to rozumiem, tak już macie, że nowy samiec to większe zagrożenie niż stary:)) ale to troche powierzchowne spojrzenie, które pomija psychologię. Zdrada z ex boli o wiele bardziej właśnie dlatego, że tam nie ma czystej karty.
Zdrada z ex to otwarcie starych drzwi. Skoro raz już się w sobie kochali, chemia i zaangażowanie mogą wrócić. Seks z ex nie jest  neutralny bo czesto uruchamia lawinę dawnych emocji, reaktywuje tę całą dawną bliskość co właśnie czyni  taką zdradę większym zagrożeniem dla przetrwania obecnego związku niz seks  z obcą osobą, gdzie jest tylko wymiar fizyczny, nie ma nic wspólnego, co łączy, co moze powodować sentyment i chęć powrotu. Tu musisz budować wszystko od zera co jest czasochłonne.
Dlatego mnie stokroć bolałaby zdrada z ex bo to byłby dla mnie duzy cios w poczucie własnej wartosci. Na bank bym pomyślała, że jestem tą drugą, że on emocjonalnie nie wyszedl z tamtej relacji, nie zamknął tamtego rozdziału, że ciągle ma sentyment. To boli bardziej. I takiej bym nie wybaczyła. Pokazałabym mu środkowy palec i pomachała na pożegnanie;)

A Ty podchodzisz bardziej emocjonalnie i też to rozumiem w zupełności. Bardzo fajnie to opisałaś. Masz racje jeśli z ex to była prawdziwa miłość i ona się jakby odnawia. Ale opisałem też przykład z życia, tam mimo, że w teorii to ex więc emocje... to jednak chodziło jej wyłącznie o jedno.

A co ostatniego zdania, to u mnie dokładnie odwrotnie. Nowy facet, oznacza nowa wymiana płynów ustrojowych hehe i oznacza, że ona przełamywała wszystkie bariery od poznania do seksu (czyłi znacznie dłuższa droga niż z byłym). Do tego jej "licznik" wzrósł mimo związku ze mną. Nie wytrzymał bym tego i to w zasadzie z automatu jest pożegnanie, a przynajmniej tak mi się wydaje, że bym zareagował z takiej relacji.

Natomiast z byłym, no też bolało by mocno. Ale wiedziałbym, że nikt nowy na liczniku, że nie przełamywała pierwszych lodów, że i tak ją miał już 1000 razy, na 1000 sposobów, że to nie są nowo tworzone emocje z kimś nowym. Szczerze w tym przypadku nie byłbym taki zero jedynkowy. Jeśli druga strona by żałowała i chciała realnie rozwiązać jakiś problem przez który to się stało i dodatkowo kochał bym ją a ona mnie to byłbym skłonny to wybaczyć i kontynuować.

To mamy odwrotnie smile

Ale też mam zdanie, że mimo, że w związku trzeba być szczerym, to lepiej nie mówić swojej drugiej połówce która zdrada jest według nas gorsza. Bo może pomyśleć, że jak ta mniej gorsza to coś można pokombinowac.... lepiej to zachować dla siebie.

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Solaris troche wyjaśniłem w poprzednim poście. Z nową osobą jak ktoś zdradza to ma więcej pkt do wykonania. Zupełnie też rozumiem Twój pogląd. Co do zdrady emocjonalnej. To zależy, czy z ex coś kombinowali i planowali, wtedy w 100% emocjonalna. Przypadek z życia.Dziewczyna lata wcześniej zerwała z ex bo się nie dawał do związku i nigdy potem nie chciała być z nim w związku. Jednak seks był dobry. I niestety swojego partnera zdradzała z ex, którym jednocześnie jakby gardziła. Ona chciała od niego jednego.

Oczywiście to chujowa zdrada, ale w czyms takim nie widze zdrady emocjonalnej. !00% zdrada emocjonalna jest jak druga strona planuje nowe życie z kimś innym i działa przeciwko aktualnemu związkowi. Samo dymanie się z byłym i oglądanie filmów gdzie się go nie chce do związku to raczej nie jest zdrada emocjonalna, a jak już to moze w 1/4. Napewno nie pełna.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że to chujowe jest.

I Solaris powiem też jako facet, bo to też może się różnić pogląd przez płeć.
Jakby mnie kobieta zdradziła z nowym facetem, to miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy. I tak już ją miałem po nim. Nie zwiększa się ilość partnerów seksualnych kobiety.

Dla osób z kompleksami - odpada porównywanie aktualnego z kimś innym. Bo z nowym to nowe porównanie, a ze starym już i tak było (zależnie od osoby). ja to mam w dupie, ale wiem, że są tacy którzy boją sie porównań.

OCZYWISCIE OBIE TYPY ZDRADY SĄ CHUJOWE I KRZYWDZĄ

Aż postanowiłem zrobić skale winy zdrady, gdzie najwyższa to 100%


100% - zdrada fizyczna + zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
90% - zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
80% - zdrada fizczyna z nowym partrnerem, nowy na liczniku, nowa wymiana płynów, przełamania lodów
70% - zdrada fizyczna z byłym
10% - zdrada z prostytutką/masażystką - mimo wszystko jest to zdrada, choć wiele osób ma inne zdanie. Może znacznie lżejsza i mniej boli partnerke ale jednak to zdrada.

oczywiście jest to subiektywne

Chociaż to szeroki temat, bo np zdrada autorki jest jeszcze inna bo zaszła w ciąże, niby to tylko skutet zdrady i kwestia wtórna, ale według mnie dodaje ciężaru, bo co jakby się takie dziecko urodziło? Wtedy partner nie dość, że musi wybaczyć to wychowywać dziecko ze zdrady. U autorki nie ma tej sprawy, bo już nie ma ciąży. Ale co jakby była nadal i urodziłoby się z tego dziecko?

Podchodzisz do zdrady czysto technicznie z tym 'nowym samcem na liczniku', jak typowy facet i ja to rozumiem, tak już macie, że nowy samiec to większe zagrożenie niż stary:)) ale to troche powierzchowne spojrzenie, które pomija psychologię. Zdrada z ex boli o wiele bardziej właśnie dlatego, że tam nie ma czystej karty.
Zdrada z ex to otwarcie starych drzwi. Skoro raz już się w sobie kochali, chemia i zaangażowanie mogą wrócić. Seks z ex nie jest  neutralny bo czesto uruchamia lawinę dawnych emocji, reaktywuje tę całą dawną bliskość co właśnie czyni  taką zdradę większym zagrożeniem dla przetrwania obecnego związku niz seks  z obcą osobą, gdzie jest tylko wymiar fizyczny, nie ma nic wspólnego, co łączy, co moze powodować sentyment i chęć powrotu. Tu musisz budować wszystko od zera co jest czasochłonne.
Dlatego mnie stokroć bolałaby zdrada z ex bo to byłby dla mnie duzy cios w poczucie własnej wartosci. Na bank bym pomyślała, że jestem tą drugą, że on emocjonalnie nie wyszedl z tamtej relacji, nie zamknął tamtego rozdziału, że ciągle ma sentyment. To boli bardziej. I takiej bym nie wybaczyła. Pokazałabym mu środkowy palec i pomachała na pożegnanie;)

A Ty podchodzisz bardziej emocjonalnie i też to rozumiem w zupełności. Bardzo fajnie to opisałaś. Masz racje jeśli z ex to była prawdziwa miłość i ona się jakby odnawia. Ale opisałem też przykład z życia, tam mimo, że w teorii to ex więc emocje... to jednak chodziło jej wyłącznie o jedno.

A co ostatniego zdania, to u mnie dokładnie odwrotnie. Nowy facet, oznacza nowa wymiana płynów ustrojowych hehe i oznacza, że ona przełamywała wszystkie bariery od poznania do seksu (czyłi znacznie dłuższa droga niż z byłym). Do tego jej "licznik" wzrósł mimo związku ze mną. Nie wytrzymał bym tego i to w zasadzie z automatu jest pożegnanie, a przynajmniej tak mi się wydaje, że bym zareagował z takiej relacji.

Natomiast z byłym, no też bolało by mocno. Ale wiedziałbym, że nikt nowy na liczniku, że nie przełamywała pierwszych lodów, że i tak ją miał już 1000 razy, na 1000 sposobów, że to nie są nowo tworzone emocje z kimś nowym. Szczerze w tym przypadku nie byłbym taki zero jedynkowy. Jeśli druga strona by żałowała i chciała realnie rozwiązać jakiś problem przez który to się stało i dodatkowo kochał bym ją a ona mnie to byłbym skłonny to wybaczyć i kontynuować.

To mamy odwrotnie smile

Ale też mam zdanie, że mimo, że w związku trzeba być szczerym, to lepiej nie mówić swojej drugiej połówce która zdrada jest według nas gorsza. Bo może pomyśleć, że jak ta mniej gorsza to coś można pokombinowac.... lepiej to zachować dla siebie.

Zdrada jest zdrada i jest obrzydliwa bez wzgledu na to czy dokunuje sie jej z osoba znana czy nie. Ludzie co zdradzaja sa dla mnie dnem moralnym

55 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-07 19:44:56)

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:

Solaris troche wyjaśniłem w poprzednim poście. Z nową osobą jak ktoś zdradza to ma więcej pkt do wykonania. Zupełnie też rozumiem Twój pogląd. Co do zdrady emocjonalnej. To zależy, czy z ex coś kombinowali i planowali, wtedy w 100% emocjonalna. Przypadek z życia.Dziewczyna lata wcześniej zerwała z ex bo się nie dawał do związku i nigdy potem nie chciała być z nim w związku. Jednak seks był dobry. I niestety swojego partnera zdradzała z ex, którym jednocześnie jakby gardziła. Ona chciała od niego jednego.

Oczywiście to chujowa zdrada, ale w czyms takim nie widze zdrady emocjonalnej. !00% zdrada emocjonalna jest jak druga strona planuje nowe życie z kimś innym i działa przeciwko aktualnemu związkowi. Samo dymanie się z byłym i oglądanie filmów gdzie się go nie chce do związku to raczej nie jest zdrada emocjonalna, a jak już to moze w 1/4. Napewno nie pełna.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że to chujowe jest.

I Solaris powiem też jako facet, bo to też może się różnić pogląd przez płeć.
Jakby mnie kobieta zdradziła z nowym facetem, to miałbym trudność wybaczyć z poziomu biologicznego. Wymiana płynów ustrojowych z nowym samcem.... Ciezko by mi było wrócić do życia seksualnego. Natomiast z byłym.. miał ją przedemną, wymienili się płynami ustrojowymi tysiące razy. I tak już ją miałem po nim. Nie zwiększa się ilość partnerów seksualnych kobiety.

Dla osób z kompleksami - odpada porównywanie aktualnego z kimś innym. Bo z nowym to nowe porównanie, a ze starym już i tak było (zależnie od osoby). ja to mam w dupie, ale wiem, że są tacy którzy boją sie porównań.

OCZYWISCIE OBIE TYPY ZDRADY SĄ CHUJOWE I KRZYWDZĄ

Aż postanowiłem zrobić skale winy zdrady, gdzie najwyższa to 100%


100% - zdrada fizyczna + zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
90% - zdrada emocjonalna (z planowaniem przyszłości, lub na szkoda partera) - bez znaczenia czy nowy/były.
80% - zdrada fizczyna z nowym partrnerem, nowy na liczniku, nowa wymiana płynów, przełamania lodów
70% - zdrada fizyczna z byłym
10% - zdrada z prostytutką/masażystką - mimo wszystko jest to zdrada, choć wiele osób ma inne zdanie. Może znacznie lżejsza i mniej boli partnerke ale jednak to zdrada.

oczywiście jest to subiektywne

Chociaż to szeroki temat, bo np zdrada autorki jest jeszcze inna bo zaszła w ciąże, niby to tylko skutet zdrady i kwestia wtórna, ale według mnie dodaje ciężaru, bo co jakby się takie dziecko urodziło? Wtedy partner nie dość, że musi wybaczyć to wychowywać dziecko ze zdrady. U autorki nie ma tej sprawy, bo już nie ma ciąży. Ale co jakby była nadal i urodziłoby się z tego dziecko?

Podchodzisz do zdrady czysto technicznie z tym 'nowym samcem na liczniku', jak typowy facet i ja to rozumiem, tak już macie, że nowy samiec to większe zagrożenie niż stary:)) ale to troche powierzchowne spojrzenie, które pomija psychologię. Zdrada z ex boli o wiele bardziej właśnie dlatego, że tam nie ma czystej karty.
Zdrada z ex to otwarcie starych drzwi. Skoro raz już się w sobie kochali, chemia i zaangażowanie mogą wrócić. Seks z ex nie jest  neutralny bo czesto uruchamia lawinę dawnych emocji, reaktywuje tę całą dawną bliskość co właśnie czyni  taką zdradę większym zagrożeniem dla przetrwania obecnego związku niz seks  z obcą osobą, gdzie jest tylko wymiar fizyczny, nie ma nic wspólnego, co łączy, co moze powodować sentyment i chęć powrotu. Tu musisz budować wszystko od zera co jest czasochłonne.
Dlatego mnie stokroć bolałaby zdrada z ex bo to byłby dla mnie duzy cios w poczucie własnej wartosci. Na bank bym pomyślała, że jestem tą drugą, że on emocjonalnie nie wyszedl z tamtej relacji, nie zamknął tamtego rozdziału, że ciągle ma sentyment. To boli bardziej. I takiej bym nie wybaczyła. Pokazałabym mu środkowy palec i pomachała na pożegnanie;)

A Ty podchodzisz bardziej emocjonalnie i też to rozumiem w zupełności. Bardzo fajnie to opisałaś. Masz racje jeśli z ex to była prawdziwa miłość i ona się jakby odnawia. Ale opisałem też przykład z życia, tam mimo, że w teorii to ex więc emocje... to jednak chodziło jej wyłącznie o jedno.

A co ostatniego zdania, to u mnie dokładnie odwrotnie. Nowy facet, oznacza nowa wymiana płynów ustrojowych hehe i oznacza, że ona przełamywała wszystkie bariery od poznania do seksu (czyłi znacznie dłuższa droga niż z byłym). Do tego jej "licznik" wzrósł mimo związku ze mną. Nie wytrzymał bym tego i to w zasadzie z automatu jest pożegnanie, a przynajmniej tak mi się wydaje, że bym zareagował z takiej relacji.

Natomiast z byłym, no też bolało by mocno. Ale wiedziałbym, że nikt nowy na liczniku, że nie przełamywała pierwszych lodów, że i tak ją miał już 1000 razy, na 1000 sposobów, że to nie są nowo tworzone emocje z kimś nowym. Szczerze w tym przypadku nie byłbym taki zero jedynkowy. Jeśli druga strona by żałowała i chciała realnie rozwiązać jakiś problem przez który to się stało i dodatkowo kochał bym ją a ona mnie to byłbym skłonny to wybaczyć i kontynuować.

To mamy odwrotnie smile

Ale też mam zdanie, że mimo, że w związku trzeba być szczerym, to lepiej nie mówić swojej drugiej połówce która zdrada jest według nas gorsza. Bo może pomyśleć, że jak ta mniej gorsza to coś można pokombinowac.... lepiej to zachować dla siebie.

No tak, u Ciebie ten licznik jest ustawiony tylko na nowych samców a nie na to ile ogolnie razy w niej ktoś zamoczy;)
W sumie zawsze to jakieś wytlumaczenie sobie i złagodzenie bólu - ex ja miał 1000 razy więc parę razy więcej nie robi rożnicy bo i tak same płyny ustrojowe! big_smile

A dlaczego nie mówić drugiej połówce która zdrada jest dla nas gorsza? W normalnym związku rozmawia się o wszystkim. A normalny facet nie traktuje tego jako zielonego światła i nie pomyśli - aaa, to jak dla niej zdrada emocjonalna jest gorsza to przelecę jakąś randomkę, ktorej więcej nie zobaczę, będzie ją mniej boleć gdy się niechcący dowie;)

A budowanie emocjonalnej blskości to już jest inny kaliber zdrady. Bo to już nie jest tylko "wymiana płynów ustrojowych" z kims obcym ale coś więcej. Dajesz temu obcemu swoje myśli, zaangażowanie...

I chyba właśnie dlatego wiele kobiet nie jest zazdrosnych tylko wku*wionych o czysto fizyczny jednorazowy seks z randomową laską, ktorej więcej na oczy nie zobaczy bo nie da się budować bliskości przez przypadek a bardziej je dotyka i rani, że on jakiejś kobiecie oddaje to, co zarezerwowane powinno być dla niej czyli wyłączność emocjonalna.

56

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:

I chyba właśnie dlatego wiele kobiet nie jest zazdrosnych tylko wku*wionych o czysto fizyczny jednorazowy seks z randomową laską, ktorej więcej na oczy nie zobaczy bo nie da się budować bliskości przez przypadek a bardziej je dotyka i rani, że on jakiejś kobiecie oddaje to, co zarezerwowane powinno być dla niej czyli wyłączność emocjonalna.

Tutaj się zgodzę. Dlatego dla większości ludzi wizyta na masażu czy u prostytutki nie jest nawet zdradą. Myślę, że chyba każda kobieta wolałaby się dowiedzieć, że jej facet skorzystał z usług 50 prostytutek w ciągu roki niż to, że miał 2 kochanki emocjonalne, nie FWB w ciągu roku.

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

I chyba właśnie dlatego wiele kobiet nie jest zazdrosnych tylko wku*wionych o czysto fizyczny jednorazowy seks z randomową laską, ktorej więcej na oczy nie zobaczy bo nie da się budować bliskości przez przypadek a bardziej je dotyka i rani, że on jakiejś kobiecie oddaje to, co zarezerwowane powinno być dla niej czyli wyłączność emocjonalna.

Tutaj się zgodzę. Dlatego dla większości ludzi wizyta na masażu czy u prostytutki nie jest nawet zdradą. Myślę, że chyba każda kobieta wolałaby się dowiedzieć, że jej facet skorzystał z usług 50 prostytutek w ciągu roki niż to, że miał 2 kochanki emocjonalne, nie FWB w ciągu roku.

Dla mnie i dla normalnych ludzi jest to zdrada

58 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-07 22:08:54)

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

I chyba właśnie dlatego wiele kobiet nie jest zazdrosnych tylko wku*wionych o czysto fizyczny jednorazowy seks z randomową laską, ktorej więcej na oczy nie zobaczy bo nie da się budować bliskości przez przypadek a bardziej je dotyka i rani, że on jakiejś kobiecie oddaje to, co zarezerwowane powinno być dla niej czyli wyłączność emocjonalna.

Tutaj się zgodzę. Dlatego dla większości ludzi wizyta na masażu czy u prostytutki nie jest nawet zdradą. Myślę, że chyba każda kobieta wolałaby się dowiedzieć, że jej facet skorzystał z usług 50 prostytutek w ciągu roki niż to, że miał 2 kochanki emocjonalne, nie FWB w ciągu roku.

Chciałeś chyba napisać, że dla większości ludzi takich jak Ty, którzy tam chodzą big_smile

Myślę, że raczej każda kobieta wolałaby, aby jej facet, gdy są w związku, nie korzystał z usług nawet jednej prostytutki ani nie miał kochanek.

To, że zdrada emocjonalna uderza w inne struny, nie oznacza, że masaż erotyczny czy prostytutka to nie zdrada. Dla mnie to tak samo jest zdrada i nielojalność. Wiesz, co to lojalność?
Ja mam silne poczucie przynależności w związku i tego samego oczekuję w zamian, więc jakby mi facet wyskoczył na taki masaż i ja bym się o tym dowiedziała to bym mu w domu zrobiła taki masaż wałkiem po łbie, że chyba byłby to ostatni masaż w jego życiu big_smile

59

Odp: Czy się przyznać?
Solaris napisał/a:
kamil555x napisał/a:
Solaris napisał/a:

I chyba właśnie dlatego wiele kobiet nie jest zazdrosnych tylko wku*wionych o czysto fizyczny jednorazowy seks z randomową laską, ktorej więcej na oczy nie zobaczy bo nie da się budować bliskości przez przypadek a bardziej je dotyka i rani, że on jakiejś kobiecie oddaje to, co zarezerwowane powinno być dla niej czyli wyłączność emocjonalna.

Tutaj się zgodzę. Dlatego dla większości ludzi wizyta na masażu czy u prostytutki nie jest nawet zdradą. Myślę, że chyba każda kobieta wolałaby się dowiedzieć, że jej facet skorzystał z usług 50 prostytutek w ciągu roki niż to, że miał 2 kochanki emocjonalne, nie FWB w ciągu roku.

Chciałeś chyba napisać, że dla większości ludzi takich jak Ty, którzy tam chodzą big_smile

Myślę, że raczej każda kobieta wolałaby, aby jej facet, gdy są w związku, nie korzystał z usług nawet jednej prostytutki ani nie miał kochanek.

To, że zdrada emocjonalna uderza w inne struny, nie oznacza, że masaż erotyczny czy prostytutka to nie zdrada. Dla mnie to tak samo jest zdrada i nielojalność. Wiesz, co to lojalność?
Ja mam silne poczucie przynależności w związku i tego samego oczekuję w zamian, więc jakby mi facet wyskoczył na taki masaż i ja bym się o tym dowiedziała to bym mu w domu zrobiła taki masaż wałkiem po łbie, że chyba byłby to ostatni masaż w jego życiu big_smile



A kto powiedział, że ja aktualnie korzystam z takich usług? Nie korzystam.
Jeśli chodzi o zdrady to ja bardziej pokrzywdzony jestem bo byłem zdadzany bardzo długo przez najpewniejszą z pewnych kobiet która mówiła coś takiego: „Ja mam silne poczucie przynależności w związku i tego samego oczekuję w zamian” Takie kobiety również „swędzi” i potrafią (niestety dla faceta) oddzielić seks od uczuć.

Co do prostytutek i masażystek to też to należy rozóżnić bo czym innym jest masaż gdzie nie ma seksu a czym innym prostytutka. Ale ogólnie masz rację z lojalnością. Chodzenie na takie usługi w tajemnicy przez żoną to jest trochę oszukiwanie i nie jest to w porządku. To że jest to dużo mniejsze przewineinie niż jakby żona się pusciła z kolegą z pracy, nie zmienia faktu że jest to nie fair.

Zresztą Solaris sama powiedz SZCZERZE. Dajmy na to zdradziłaś faceta z kolegą z pracy. Nie wiem coś Ci odwaliło upiłaś się, to był krótki romans, uprawialiście seks z 5 razy.  Facet w jakiś sposób się o tym dowiaduje. Żałujesz. Chcesz naprawić. Przepraszasz partnera, robisz wszystko co możesz. I w ten sam dzień dowiadujesz się, że Twój facet odwiedził np z 20 prostytutek i z 30 masażystek.

I zapewne w każdy inny dzień wkurzyła byś się mocno, była by awantura, rozważania co z przyszłością itp… Jednak gdyby wyszło w ten sam dzień z pewnością nawet głupio byłoby Ci mu zwrócić o to jakąkolwiek uwagę wiedząc że Twoje przewineinie jest setki razy cięższe, mimo, że on też nie był fer. Przyjeła byś całą winę na siebie.

60

Odp: Czy się przyznać?

Gupich siejom ? Czy sami siem rodzom ? Po wuj babo bralas slub , zeby teraz zdradzic ? Pfff zamknij dziob lepiej i nic mu nie mow , ale jak masz zamiar znow go kiedys zdradzic to lepiej sie przyznaj i zostaw go w spokoju niech znajdzie normalna kobiete .

Odp: Czy się przyznać?
Alice1 napisał/a:

Gupich siejom ? Czy sami siem rodzom ? Po wuj babo bralas slub , zeby teraz zdradzic ? Pfff zamknij dziob lepiej i nic mu nie mow , ale jak masz zamiar znow go kiedys zdradzic to lepiej sie przyznaj i zostaw go w spokoju niech znajdzie normalna kobiete .

Dokładnie tak. Nawet Ty widzę masz więcej moralności od niektórych tutaj

62

Odp: Czy się przyznać?
kamil555x napisał/a:

Zresztą Solaris sama powiedz SZCZERZE. Dajmy na to zdradziłaś faceta z kolegą z pracy. Nie wiem coś Ci odwaliło upiłaś się, to był krótki romans, uprawialiście seks z 5 razy.  Facet w jakiś sposób się o tym dowiaduje. Żałujesz. Chcesz naprawić. Przepraszasz partnera, robisz wszystko co możesz. I w ten sam dzień dowiadujesz się, że Twój facet odwiedził np z 20 prostytutek i z 30 masażystek.

I zapewne w każdy inny dzień wkurzyła byś się mocno, była by awantura, rozważania co z przyszłością itp… Jednak gdyby wyszło w ten sam dzień z pewnością nawet głupio byłoby Ci mu zwrócić o to jakąkolwiek uwagę wiedząc że Twoje przewineinie jest setki razy cięższe, mimo, że on też nie był fer. Przyjeła byś całą winę na siebie.


Nie do mnie pytanie, ale trochę przesadzasz. Laska zdradziła 5 razy z kolegą z pracy a facet łącznie był 50 razy na masażach i u dziwek i kobieta ma potulnie przyjąć 100% winy na siebie i przepraszać? No dobra może i to kobieta jest bardziej winna, ale bez przesady aby w takiej sytuacji miała siedzieć cicho i nawet nie wspomnieć o przewinieniu faceta.

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy się przyznać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024