Swego czasu miałem problem z amatorami cudzych partnerek. Kilka razy zdarzyło się, iż faceci próbowali poderwać moją partnerkę mimo świadomości tego, że nie była ona wolna. Wkurzały mnie takie zachowania. Ja nigdy nie startowałem do zajętej dziewczyny. Jeśli byłem na dyskotece czy innej tanecznej imprezie to nigdy nawet do tańca nie zapraszałem dziewczyny, która była z partnerem. Wyjątek stanowiły sytuacje gdy dziewczyny i ich partnerzy byli moimi znajomymi. Obcych, sparowanych dziewczyn nie próbowałem prosić do tańca. Powodem było to, że te zakochane z reguły odmawiały tańca . Ponadto można było trafić na agresywnego i zazdrosnego partnera takiej dziewczyny co z pewnością nie byłoby przyjemne. Ja zachowywałem się fair w takich sytuacjach czego nie mogę powiedzieć o tych, którzy próbowali poderwać moją partnerkę poza moimi plecami. W dwóch przypadkach podrywano moją dziewczynę podczas tańca. Pozwoliłem facetom zatańczyć z nią , a oni bezczelnie próbowali to wykorzystać i próbowali ją namówic na randkę. Oczywiście dostali oni od niej kosza, ale sam fakt, że byli oni zdolni do takich zachowań, doprowadzał mnie do pasji. Fakt, moja partnerka to ładna i zgrabna kobieta. Podoba się facetom. Są jednak pewne granice przyzwoitości. Niestety nie wszyscy to respektują. Dla takich bezczelnych podrywaczy nie ma żadnych świętości. Jeżeli któraś z pań była w takiej sytuacji to proszę o poświęcenie kilku chwil i kilka słów komentarza na temat tego co sądzi o takich zachowaniach facetów.
Podobne tematy
Znam pary gdzie takie zachowanie jest normalne, a raczej pożądane.
Każdy jest inny i każdy może mieć inne zdanie. Wystarczy rozmowa
Mając atrakcyjną kobietę, można mieć 100% pewność, że czy będzie sama czy nie co jakiś czas ktoś ją będzie podrywał czy to w życiu realnym czy przez internet (nawet jak nie ma portali randkowych).
Uważam, że nawet najbardziej lojalna kobieta jak trafi na prawdziwego Chada, to z nim pójdzie i tu już nic nie zrobisz. Pewnie tysiące facetów w Polsce nie wiedzą o tym, że ich żona czy dziewczyna w czwartek po południu nie była na zakupach tylko u Chada.
Mówisz, że dla takich "bezczelnych podrywaczy nie ma świętości" no niestety tu jest jak w biznesie, każdy walczy o zysk, zasoby. Jednak w tym przypadku stawką jest kobieta.
Postaw się na miejscu podrywaczy, gdybyś mógł mieć na tydzień piękną, ale zajętą kobietę, zapewne byś skorzystał.
Znowu Ci się na wspominki zebrało?;)
Kurczę, mocny komentarz. Dużo w nim racji. Tu chciałbym wyjaśnić, że moja historia dotyczy przeszłości. To było lata temu. Moja partnerka jest nadal ze mną. Została moją żoną.
Po latach przeczytałem w necie ciekawy wykład na temat tego jak powinien się zachować facet w sytuacji gdy ktoś próbuje mu poderwać partnerkę. Okazało się, że zachowałem się podręcznikowo mimo tego, że wcześniej tego nikt mnie tego nie uczył. Działałem intuicyjnie.Prowadzący wykład oświadczył, że jeżeli w klubie czy dyskotece obcy facet podchodzi do twojej dziewczyny niby tylko pogadać, z pewnością nie chodzi mu tylko o pogadanie. On z pewnością będzie próbował wyciągnąć od niej nr jej telefonu. Trzeba reagować natychmiast, ale z wyczuciem i kulturą aby odizolować dziewczynę od takiego delikwenta. Żadnych burd.
Mając atrakcyjną kobietę, można mieć 100% pewność, że czy będzie sama czy nie co jakiś czas ktoś ją będzie podrywał czy to w życiu realnym czy przez internet (nawet jak nie ma portali randkowych).
Uważam, że nawet najbardziej lojalna kobieta jak trafi na prawdziwego Chada, to z nim pójdzie i tu już nic nie zrobisz. Pewnie tysiące facetów w Polsce nie wiedzą o tym, że ich żona czy dziewczyna w czwartek po południu nie była na zakupach tylko u Chada.
Mówisz, że dla takich "bezczelnych podrywaczy nie ma świętości" no niestety tu jest jak w biznesie, każdy walczy o zysk, zasoby. Jednak w tym przypadku stawką jest kobieta.
Postaw się na miejscu podrywaczy, gdybyś mógł mieć na tydzień piękną, ale zajętą kobietę, zapewne byś skorzystał.
Uważam, że nawet najbardziej lojalna kobieta jak trafi na prawdziwego Chada, to z nim pójdzie i tu już nic nie zrobisz.
Problemem nie jest to, że ktoś podrywa zajętą babkę tylko problemem jest reakcja takiej babki na bycie podrywaną. Jeśli nie jesteś dla swojej kobiety tym właśnie Chadem to ona będzie aktywnie szukać okazji do zdrady tak czy siak.
Partnerkę życiową wybiera się rozumem i sercem, a nie siurem.
Kurczę, mocny komentarz. Dużo w nim racji. Tu chciałbym wyjaśnić, że moja historia dotyczy przeszłości. To było lata temu. Moja partnerka jest nadal ze mną. Została moją żoną.
Po latach przeczytałem w necie ciekawy wykład na temat tego jak powinien się zachować facet w sytuacji gdy ktoś próbuje mu poderwać partnerkę. Okazało się, że zachowałem się podręcznikowo mimo tego, że wcześniej tego nikt mnie tego nie uczył. Działałem intuicyjnie.Prowadzący wykład oświadczył, że jeżeli w klubie czy dyskotece obcy facet podchodzi do twojej dziewczyny niby tylko pogadać, z pewnością nie chodzi mu tylko o pogadanie. On z pewnością będzie próbował wyciągnąć od niej nr jej telefonu. Trzeba reagować natychmiast, ale z wyczuciem i kulturą aby odizolować dziewczynę od takiego delikwenta. Żadnych burd.
Mając atrakcyjną kobietę, można mieć 100% pewność, że czy będzie sama czy nie co jakiś czas ktoś ją będzie podrywał czy to w życiu realnym czy przez internet (nawet jak nie ma portali randkowych).
Uważam, że nawet najbardziej lojalna kobieta jak trafi na prawdziwego Chada, to z nim pójdzie i tu już nic nie zrobisz. Pewnie tysiące facetów w Polsce nie wiedzą o tym, że ich żona czy dziewczyna w czwartek po południu nie była na zakupach tylko u Chada.
Mówisz, że dla takich "bezczelnych podrywaczy nie ma świętości" no niestety tu jest jak w biznesie, każdy walczy o zysk, zasoby. Jednak w tym przypadku stawką jest kobieta.
Postaw się na miejscu podrywaczy, gdybyś mógł mieć na tydzień piękną, ale zajętą kobietę, zapewne byś skorzystał.
Trzeba reagować natychmiast, ale z wyczuciem i kulturą aby odizolować dziewczynę od takiego delikwenta.
To jest najgłupsze co można zrobić. Jak twoja partnerka nie gasi kolejnych adoratorów jak pety to jak sobie wyobrażasz wspólne życie? Będziesz za nią latał wszędzie o każdej porze dnia i nocy, aby tylko nie puściła się na boku przy pierwszej lepszej okazji? A na dzień kobiet obroża, smycz i kaganiec?
Jeśli musisz latać za babką i ją pilnować to nie jest to materiał na związek.
Lubię sobie powspominać. Jeśli temat wzbudzi zainteresowanie i będą komentarze to niedługo znowu coś tu wstawię. Jeśli temat pozostanie bez echa, dam sobie spokój z innymi tematami bo nie ma sensu zanudzać ludzi.
Znowu Ci się na wspominki zebrało?;)
Zgadza się. Masz 100% racji. Gdyby ich nie gasiła, dałbym sobie spokój. Jednak moja partnerka zachowała się ok. Dała im kosza.
Lotus napisał/a:Trzeba reagować natychmiast, ale z wyczuciem i kulturą aby odizolować dziewczynę od takiego delikwenta.
To jest najgłupsze co można zrobić. Jak twoja partnerka nie gasi kolejnych adoratorów jak pety to jak sobie wyobrażasz wspólne życie? Będziesz za nią latał wszędzie o każdej porze dnia i nocy, aby tylko nie puściła się na boku przy pierwszej lepszej okazji? A na dzień kobiet obroża, smycz i kaganiec?
Jeśli musisz latać za babką i ją pilnować to nie jest to materiał na związek.
11 2026-06-02 18:08:40 Ostatnio edytowany przez Perwersyjny za to szczupł (2026-06-02 18:13:49)
A to opowieść z życia:
Cześć postanowiłem podzielić się naszą historią. To początki przemiany mojej Sabiny z grzecznej żony na diablicę.
Mam na imię Michał ( obecnie 33 lata ). Od 10 lat jestem żonaty z Sabiną ( 32 lata)
Sabina jest naprawdę atrakcyjną kobietą. Jest szczupłą brunetką z ciemną karnacją i niewielkim biustem. Jej uroda jest bardzo dziewczęca . Mimo 32 lat wygląda na lekko ponad 20.
Cztery lata temu zacząłem odczuwać rutynę naszego związku oraz przygaszający ogień w sypialni. Coraz częściej w tajemnicy przed żoną oglądałem filmy porno. Najbardziej kręciły mnie filmy w stylu trójkątów, ale nie wiedząc czemu w układzie dwóch facetów plus kobieta.
Kiedy pierwszy raz wspomniałem żonie o odczuciu rutyny w naszym związku i chęci eksperymentowania skończyło się kłótnią i obrazą. Też byłem zły! Przesadziła jak zawsze. Nie przyprowadziłem przecież faceta do trójkąta tylko powiedziałem że kręci mnie wizja zabawa we troje i zaproponowałem zabawę z dodatkiem wibratora, dildo itd.
Wiedziałem że tak będzie... ale zaryzykowałem i teraz czekają nas ciche dni. Najlepsze jest to że już zrobiłem zamówienie w sklepie internetowym. Kupiłem opaskę na oczy, taśmę do krępacji, wibrator i dwa dildo z przyssawką.
Nadeszła sobota. Kiedy wróciłem popołudniu z pracy w kuchni znalazłem karteczkę od żony. "Obiad w piekarniku jestem u Martyny"
Zjadłem obiadek i po krótkich przemyśleniach co by tu dziś zrobić postanowiłem zaszaleć i po prostu nie robić nic. Wieczór lenia. Zrobiłem sobie drinka i odpaliłem TV .
Około godziny 21 wróciła Sabina. Weszła do salonu i stanęła między mną i TV.
Od razu zauważyłem szklące się oczy . Dziewczyny nie piły kawki - pomyślałem.
Sabina stojąc tak chwilę w końcu smutnym głosem przemówiła:
S: Jak byś mógł pozwolić na to żeby inny facet mnie dotykał ? Ty mnie już nie kochasz ?
Ja: Kochanie, głuptasie! Kocham Cię bardzo ! Po prostu spodobała mi się taka scena w filmie to raz, a dwa chciałem spróbować czegoś nowego, chciałem sprawić Ci przyjemność .
Sabina tylko zrobiła smutną minkę poprosiła żebym zrobił jej drinka i poszła się przebrać.
Kiedy wróciła odpaliliśmy film. Seans nie trwał jednak długo .
S: W życiu nie zgodzę się na trójkąt ! Możemy coś zmienić , popróbować ale nie chcę trójkąta.
Pomyślałem oj męczy ją ten temat. Zaryzykować i przyznać się że mam zabaweczki ? Zaryzykowałem.
Ja: Kochanie rozumiem. Nie denerwuj się. Słuchaj bo tak się składa że zamówiłem kilka zabawek erotycznych może nimi się pobawimy ?
S: Zabawek ? tzn ?
Ja: Nooo wibrator, takie gumowe penisy itd.
S: eeee takie gumowe ? Jeju ja kocham tylko Twojego . Nie chce nic sztucznego we mnie.
Postanowiłem się nie poddawać.
Ja: Będzie fajnie. Założę Ci opaskę na oczy żebyś mogła się zrelaksować.
S: ehhh dobra
Ucieszyłem się bardzo ! Poprosiłem Sabine żeby się rozebrała i pobiegłem do garażu po pudełko z gadżetami.
Kiedy wróciłem Sabina siedziała naga na sofie i popijała drinka. Poprosiłem ją żeby wstała i wyciągnąłem z pudełka opaskę.
Stanąłem za żoną. Założyłem jej opaskę . Zacząłem całować ją po szyjii, ramionach i szepnąłem
Ja: Zobaczysz będzie fajnie kochanie.
Delikatnie całując żonę po plecach wyciągnąłem z pudełka czarną taśmę do krępacji.
Cały czas stojąc za żoną poprosiłem:
Ja: Rozepnij mi pasek i spodnie.
Kiedy Sabina dała ręce do tyłu by chwycić mój pasek chwyciłem jej ręce i zacząłem krepować nadgarstki taśmą.
S: Co Ty robisz ? - oburzyła się
Ja: Spokojnie dziś tylko ja Cię dotykam
S: Nie chcę tak ! Dziwnie się czuję
Ja: Spokojnie kochanie
Obróciłem ją przodem do mnie klęknąłem i zacząłem całować jej cipkę. Dłońmi pieściłem jej piersi. Po chwili całowania wziąłem do ręki wibrator. Na początku bez wibracji zacząłem wsuwać go do cipki żony. Kiedy powoli poruszałem wibraotr Sabina powiedziała.
S: nie chcę tego to jest takie sztuczne, chcę Ciebie wejdź we mnie.
Wtedy włączyłem wibrację, Sabina jękła ...
Ja: kochanie cipce się podoba, jest cała mokra
Poruszałem nim na początku powoli, co jakiś czas wchodziłem głębiej i przyśpieszałem. Sabina się kręciła i pojękiwała. Widziałem że jej się podoba ale uparcie powiedziała znowu:
S: Ciebie chcę wejdź we mnie.
Cały czas poruszając wibratorem wstałem i powiedziałem:
Ja: zaraz wejdę ale w Twoje piękne usteczka.
Pocałowałem ją. Wyjąłem wibrator i poprosiłem żeby klękła. Sabina klękła i od razu otworzyła swoją słodką buzię . Piękny widok z tą opaską i związanymi rękami.
Rozebrałem się i powoli wsadziłem mojego sterczącego już penisa do jej ust.
Ja: Zatkam Ci usteczka i nie będziesz już się odzywać
Chwile tak oddawałem się przyjemności. Jednak wzrokiem kukałem już do pudełka z zabawkami. Szybko w głowie pojawił się pomysł. Wyjąłem penisa z ust żony i wziąłem z pudełka mniejsze dildo ( kupiłem 15cm i naprawdę grubego 21cm )
S: Co robisz ? nie skończyłam . Powiedziała Sabina
Ja; Spokojnie kochanie zaraz skończysz
Przykleiłem dildo do ławy. Podszedłem do żony i pomogłem je wstać .
S: Gdzie idziemy ?
Ja: Nigdzie kochanie mówiąc to opuszczałem ją na dildo.
Kiedy dildo wchodził do jej Cipki
S: Co to aj nie mam się jak oprzeć...
Zdążyła tylko powiedzieć i wsadziłem jej znowu penisa do buzi . Sabina chciała wyjąć go z buzi i coś jeszcze powiedzieć ale przytrzymałem jej głowę.
Po chwili zaczęła powoli kręcić pupą. Podoba się pomyślałem. Bawiąc się tak ssała mnie coraz bardziej i lepiej. Jeju dawno nie miałem takiego loda. Doszedłem w jej usta.
Wyciągnąłem penisa i chciałem żonie pomóc wstać. Jednak zauważyłem że tak jej dobrze że ona nie ma takiego zamiaru. Usiadłem na fotelu i patrzyłem.
S; Jeju jak mi dobrze. jękła
.......
Później było 69 oraz dalsze zabawy gadżetami w cipce mojej żony. Było jej naprawdę dobrze.
Tak zacząłem robić z mojej żony naprawdę niegrzeczną kobietę.
Z Czasem był trójkąt i nie tylko ale to w dalszych częściach tej historii
źródło: https://lol24.com/opowiadania/erotyczne … zony-35339
Lotus napisał/a:Trzeba reagować natychmiast, ale z wyczuciem i kulturą aby odizolować dziewczynę od takiego delikwenta.
To jest najgłupsze co można zrobić. Jak twoja partnerka nie gasi kolejnych adoratorów jak pety to jak sobie wyobrażasz wspólne życie? Będziesz za nią latał wszędzie o każdej porze dnia i nocy, aby tylko nie puściła się na boku przy pierwszej lepszej okazji? A na dzień kobiet obroża, smycz i kaganiec?
Jeśli musisz latać za babką i ją pilnować to nie jest to materiał na związek.
Dokładnie tak. To nie on ma jej pilnować ale ona ma jasno i wyraźnie dawać do zrozumienia innym, że nie jest zainteresowana. W drugą stronę to samo - to po jego stronie leży gaszenie lasek, ktore na niego lecą.
Lubię sobie powspominać. Jeśli temat wzbudzi zainteresowanie i będą komentarze to niedługo znowu coś tu wstawię. Jeśli temat pozostanie bez echa, dam sobie spokój z innymi tematami bo nie ma sensu zanudzać ludzi.
Solaris napisał/a:Znowu Ci się na wspominki zebrało?;)
Nie no spoko, bo pamietam właśnie, że swoją żonę poznales jeszcze w czasach gdy internetu nie było, wiec to chyba są historie dość odległe. Mam nadzieję, że dzisiaj głowę masz spokojną i bez takich wzburzeń:)
14 2026-06-02 18:16:59 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-06-02 18:20:08)
.
15 2026-06-02 18:20:48 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-06-02 18:21:09)
Jack Sparrow napisał/a:Jak twoja partnerka nie gasi kolejnych adoratorów jak pety to jak sobie wyobrażasz wspólne życie?
Czy kobieta nie może dać numeru jakiemuś typowi co np tak jak ona lubi anime?
Nie mówię tu o jawnym podrywaniu na jakieś hotele czy coś.Może to nie jest komfortowe dla faceta, że jego żona czy laska daje numer innemu, no ale właśnie czy ona nie może mieć kolegów?
Tak to nie jest komfortowe, podkreślę jeszcze raz, ale ja w moim życiu zyskałem więcej w oczach kobiet nie reagując na takie coś. Bardziej wtedy widzą, że facet jest pewny siebie. I one czują, że że jak on nie reaguje tzn ze jest opanowany, pewny siebie i ma alternatywy. A furiat zazdrośnik wręcz przeciwnie.
Jak już się ma partnerkę ekstraweryczke która rozdaje numer, to trzeba to zaakceptować.
Oczywiście należy w tym wszystkim też stawiać sprawę jasno, że po zostaniu ewentualnym cuckoldem to jest koniec związku
Aby też to nie był przyzwolenie.Ale w sumie nie o tym temat bo nie mowa o takiej dziewczynie z takim charakterem
A Ty bys chciał, zeby Twoja dziewczyna miala kolegow? Oczywiscie co innego jezeli znaja sie od dawna,ale jak wchodzi w nowe znajomosci z chlopakami podczas zwiazku to nie jest nic dobrego
Czy kobieta nie może dać numeru jakiemuś typowi co np tak jak ona lubi anime?
Nie powinna.
no ale właśnie czy ona nie może mieć kolegów?
Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska. Kluczem do zachowania wierności jest nieangażowanie się w sytuacje, które z czasem tworzą okazje do zdrady.
Jak już się ma partnerkę ekstraweryczke która rozdaje numer, to trzeba to zaakceptować.
To wymówka. Bycie ekstrawertykiem nie zwalnia z lojalności. Tak samo jak bycie introwertykiem nie jest wymówką dla aspołeczności.
kamil555x napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Jak twoja partnerka nie gasi kolejnych adoratorów jak pety to jak sobie wyobrażasz wspólne życie?
Czy kobieta nie może dać numeru jakiemuś typowi co np tak jak ona lubi anime?
Nie mówię tu o jawnym podrywaniu na jakieś hotele czy coś.Może to nie jest komfortowe dla faceta, że jego żona czy laska daje numer innemu, no ale właśnie czy ona nie może mieć kolegów?
Tak to nie jest komfortowe, podkreślę jeszcze raz, ale ja w moim życiu zyskałem więcej w oczach kobiet nie reagując na takie coś. Bardziej wtedy widzą, że facet jest pewny siebie. I one czują, że że jak on nie reaguje tzn ze jest opanowany, pewny siebie i ma alternatywy. A furiat zazdrośnik wręcz przeciwnie.
Jak już się ma partnerkę ekstraweryczke która rozdaje numer, to trzeba to zaakceptować.
Oczywiście należy w tym wszystkim też stawiać sprawę jasno, że po zostaniu ewentualnym cuckoldem to jest koniec związku
Aby też to nie był przyzwolenie.Ale w sumie nie o tym temat bo nie mowa o takiej dziewczynie z takim charakterem
A Ty bys chciał, zeby Twoja dziewczyna miala kolegow? Oczywiscie co innego jezeli znaja sie od dawna,ale jak wchodzi w nowe znajomosci z chlopakami podczas zwiazku to nie jest nic dobrego
Julia skasowałem wczesniej bo przeczytałem i rzeczywiscie brzmiało słabo ten moj post hahha
Nie chciałbym, ale wiem że jest dużo kobiet co daje numery niezależnie czy kogos ma bo chce poszezac grono znajomych bez celu zdrady. To jest pewien typ kobiety która czesto daje numer.
kamil555x napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Jak twoja partnerka nie gasi kolejnych adoratorów jak pety to jak sobie wyobrażasz wspólne życie?
Czy kobieta nie może dać numeru jakiemuś typowi co np tak jak ona lubi anime?
Nie mówię tu o jawnym podrywaniu na jakieś hotele czy coś.Może to nie jest komfortowe dla faceta, że jego żona czy laska daje numer innemu, no ale właśnie czy ona nie może mieć kolegów?
Tak to nie jest komfortowe, podkreślę jeszcze raz, ale ja w moim życiu zyskałem więcej w oczach kobiet nie reagując na takie coś. Bardziej wtedy widzą, że facet jest pewny siebie. I one czują, że że jak on nie reaguje tzn ze jest opanowany, pewny siebie i ma alternatywy. A furiat zazdrośnik wręcz przeciwnie.
Jak już się ma partnerkę ekstraweryczke która rozdaje numer, to trzeba to zaakceptować.
Oczywiście należy w tym wszystkim też stawiać sprawę jasno, że po zostaniu ewentualnym cuckoldem to jest koniec związku
Aby też to nie był przyzwolenie.Ale w sumie nie o tym temat bo nie mowa o takiej dziewczynie z takim charakterem
A Ty bys chciał, zeby Twoja dziewczyna miala kolegow? Oczywiscie co innego jezeli znaja sie od dawna,ale jak wchodzi w nowe znajomosci z chlopakami podczas zwiazku to nie jest nic dobrego
Masz rację. Ktoś tu za bardzo rozpędził się i całkowicie odleciał ![]()
Julia life in UK napisał/a:kamil555x napisał/a:Czy kobieta nie może dać numeru jakiemuś typowi co np tak jak ona lubi anime?
Nie mówię tu o jawnym podrywaniu na jakieś hotele czy coś.Może to nie jest komfortowe dla faceta, że jego żona czy laska daje numer innemu, no ale właśnie czy ona nie może mieć kolegów?
Tak to nie jest komfortowe, podkreślę jeszcze raz, ale ja w moim życiu zyskałem więcej w oczach kobiet nie reagując na takie coś. Bardziej wtedy widzą, że facet jest pewny siebie. I one czują, że że jak on nie reaguje tzn ze jest opanowany, pewny siebie i ma alternatywy. A furiat zazdrośnik wręcz przeciwnie.
Jak już się ma partnerkę ekstraweryczke która rozdaje numer, to trzeba to zaakceptować.
Oczywiście należy w tym wszystkim też stawiać sprawę jasno, że po zostaniu ewentualnym cuckoldem to jest koniec związku
Aby też to nie był przyzwolenie.Ale w sumie nie o tym temat bo nie mowa o takiej dziewczynie z takim charakterem
A Ty bys chciał, zeby Twoja dziewczyna miala kolegow? Oczywiscie co innego jezeli znaja sie od dawna,ale jak wchodzi w nowe znajomosci z chlopakami podczas zwiazku to nie jest nic dobrego
Masz rację. Ktoś tu za bardzo rozpędził się i całkowicie odleciał
Albo sam tak postepuje i dlatego mu to nie przeszkadza ![]()
Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska. Kluczem do zachowania wierności jest nieangażowanie się w sytuacje, które z czasem tworzą okazje do zdrady.
Ja uważam, że jest ale nie częsta.
Albo są to byli wieloletni partnerzy, którzy się już tak wybolcowali, że są aseksualni dla siebie, ale dużo ich łączy przeszłosci, i rozstali się miedzy innymi przez brak namietnosci itp
Albo przyjaźń jest między w pełni zaspokojonym seksualnie facetem i równie zaspokojoną kobietą nie do końca w swoim typie.
W innych przypadkach rzeczywiście ciężko o taką przyjaźń.
Albo są to byli wieloletni partnerzy, którzy się już tak wybolcowali, że są aseksualni dla siebie,
Nie ma czegoś takiego.
Jest takie powiedzenie: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Pasuje do tego wątku. ![]()
kamil555x napisał/a:Albo są to byli wieloletni partnerzy, którzy się już tak wybolcowali, że są aseksualni dla siebie,
Nie ma czegoś takiego.
Zabroniłbyś swojej kobiecie kontaktu z typem, z którym np była 10 lat w związku i znają się od piaskownicy?
Nie mówię o randkach. Ale zadzwonić raz na czas, opowiedzieć co tam u wspólnych znajomych? Czy raz na rok na piwo pogadać?
Kazałbyś jej zablokować jego numer i komunikatory?
Jest takie powiedzenie: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Pasuje do tego wątku.
Coś w tym jest.
Na forum jest sporo osób, pewnie część z nich jest zdradzanych przez swoje kobiety, mimo, że są pewni, że tak nie jest. I odwrotnie.
Pewności 100% się nie da mieć, dlatego nie ma się co tym zadręczać.
Ten problem nie dotyczy jednak inceli i tu pojawia się plus bycia właśnie incelem. Brak "skandali obyczajowych" w związku, małżeństwie a co za tym idzie brak stresu z tym związanego
Zabroniłbyś swojej kobiecie kontaktu z typem, z którym np była 10 lat w związku i znają się od piaskownicy?
Sęk w tym, że nie muszę zabraniać. Moja żona wie, że takie zachowania są nie fair i są oznaką braku lojalności.
kamil555x napisał/a:Zabroniłbyś swojej kobiecie kontaktu z typem, z którym np była 10 lat w związku i znają się od piaskownicy?
Sęk w tym, że nie muszę zabraniać. Moja żona wie, że takie zachowania są nie fair i są oznaką braku lojalności.
Ja uważam, że takie zachowanie prowokuje zdrady właśnie w dalszej przyszłości, długoterminowo.
Wie, że jest nie fair i tego (być może) nie robi. Frustracja narasta, chciałaby z kimś porozmawiać, spotkać się na piwo z kolegą itp W końcu po 10 latach takiego braku kontaktu, odzywa się przystojny znajomy... Dalej sytuacja idzie w złym kierunku, oczywiście dla partnera takiej izolowanej kobiety...
Jack Sparrow napisał/a:kamil555x napisał/a:Zabroniłbyś swojej kobiecie kontaktu z typem, z którym np była 10 lat w związku i znają się od piaskownicy?
Sęk w tym, że nie muszę zabraniać. Moja żona wie, że takie zachowania są nie fair i są oznaką braku lojalności.
Ja uważam, że takie zachowanie prowokuje zdrady właśnie w dalszej przyszłości, długoterminowo.
Wie, że jest nie fair i tego (być może) nie robi. Frustracja narasta, chciałaby z kimś porozmawiać, spotkać się na piwo z kolegą itp W końcu po 10 latach takiego braku kontaktu, odzywa się przystojny znajomy... Dalej sytuacja idzie w złym kierunku, oczywiście dla partnera takiej izolowanej kobiety...
Ale Ty farmazony opowiadasz ![]()
28 2026-06-02 19:17:27 Ostatnio edytowany przez Dżaro2026 (2026-06-02 19:18:35)
Możesz być nie wiem jakim ogierem i co tam robić, ale po kilkunastu latach to i niektórej pani nawet ogier może się znudzić. To jest rutyna. Patrzę wokół i sporo tych zdrad, naprawdę dużo. Związki trwają mimo zdrad. Kwestia dzieci, wspólnego kredytu, majątku, itp. Czasem nawet przyzwyczajenie i pewna wygoda. No bo ruszyć dupę i iść w nieznane to wyjście ze strefy komfortu, nawet tej nie do końca zadowalającej. Wielu zostaje przy tym co jest. Wystarczy popatrzeć na liczbę rozwodów oraz fakt, że zdecydowana większość jest inicjowana przez panie. Różnie to bywa, czasem takie trafiają lepiej, a czasem ... gorzej. Rutyna jednak chyba bardziej kobietom przeszkadza z tego co zaobserwowałem. Oczywiście, nie wszędzie jest zdrada, ale jednak jest zauważalna.
Co do kwestii zazdrości no to co facet miał zrobić to zrobił. Ona sama powinna umieć się pilnować. Wymuszanie czegokolwiek w tym zakresie jest bezsensowne. Raz że wygląda to słabo, a dwa to i tak jej nie upilnujesz i tak. To ona ma sprawić by to zaufanie było. Tak jak i facet też na zaufanie musi sobie zapracować. Nic na siłę.
29 2026-06-02 19:22:24 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-06-02 19:23:26)
kamil555x napisał/a:Uważam, że nawet najbardziej lojalna kobieta jak trafi na prawdziwego Chada, to z nim pójdzie i tu już nic nie zrobisz.
Problemem nie jest to, że ktoś podrywa zajętą babkę tylko problemem jest reakcja takiej babki na bycie podrywaną. Jeśli nie jesteś dla swojej kobiety tym właśnie Chadem to ona będzie aktywnie szukać okazji do zdrady tak czy siak.
Partnerkę życiową wybiera się rozumem i sercem, a nie siurem.
Dokładnie tak. W życiu sie nie bede w policjanta bawił.
Niech kazdy sie sam pilnuje
30 2026-06-02 19:22:27 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-06-02 19:22:57)
Możesz być nie wiem jakim ogierem i co tam robić, ale po kilkunastu latach to i niektórej pani nawet ogier może się znudzić. To jest rutyna. Patrzę wokół i sporo tych zdrad, naprawdę dużo. Związki trwają mimo zdrad. Kwestia dzieci, wspólnego kredytu, majątku, itp. Czasem nawet przyzwyczajenie i pewna wygoda. No bo ruszyć dupę i iść w nieznane to wyjście ze strefy komfortu, nawet tej nie do końca zadowalającej. Wielu zostaje przy tym co jest. Wystarczy popatrzeć na liczbę rozwodów oraz fakt, że zdecydowana większość jest inicjowana przez panie. Różnie to bywa, czasem takie trafiają lepiej, a czasem ... gorzej. Rutyna jednak chyba bardziej kobietom przeszkadza z tego co zaobserwowałem. Oczywiście, nie wszędzie jest zdrada, ale jednak jest zauważalna.
Co do kwestii zazdrości no to co facet miał zrobić to zrobił. Ona sama powinna umieć się pilnować. Wymuszanie czegokolwiek w tym zakresie jest bezsensowne. Raz że wygląda to słabo, a dwa to i tak jej nie upilnujesz i tak. To ona ma sprawić by to zaufanie było. Tak jak i facet też na zaufanie musi sobie zapracować. Nic na siłę.
Ja bym ze zdrajca w zyciu nie siedziala, zreszta zakonczylam zwiazek,gdy moje dziecko mialo 3 miesiace życia. Tatus tez myslal, że moze sobie robic co chcę bo mam dziecko,nie pracuje i nigdzie nie pójdę,bo nie mam gdzie mieszkac(wtedy nie mialam) a tu niespodzianka ,liczyl liczyl i sie przeliczyl
kamil555x napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Sęk w tym, że nie muszę zabraniać. Moja żona wie, że takie zachowania są nie fair i są oznaką braku lojalności.
Ja uważam, że takie zachowanie prowokuje zdrady właśnie w dalszej przyszłości, długoterminowo.
Wie, że jest nie fair i tego (być może) nie robi. Frustracja narasta, chciałaby z kimś porozmawiać, spotkać się na piwo z kolegą itp W końcu po 10 latach takiego braku kontaktu, odzywa się przystojny znajomy... Dalej sytuacja idzie w złym kierunku, oczywiście dla partnera takiej izolowanej kobiety...Ale Ty farmazony opowiadasz
Julia ale jak Ty chcesz iść do zakonu i masz lęki to dla Ciebie jakby Cie facet izolował to byłby plus, ale nie każda tak ma, niektóre wręcz przeciwnie ![]()
Ja bym ze zdrajca w zyciu nie siedziala, zreszta zakonczylam zwiazek,gdy moje dziecko mialo 3 miesiace życia. Tatus tez myslal, że moze sobie robic co chcę bo mam dziecko,nie pracuje i nigdzie nie pójdę,bo nie mam gdzie mieszkac(wtedy nie mialam) a tu niespodzianka ,liczyl liczyl i sie przeliczyl
U mnie to działa jak płachta na byka. Uuuu, jak poczuje się zdradzony, choć zdrady fizycznej może faktycznie nie być (może być emocjonalna lub brak lojalności, który często wynika z braku szacunku do drugiej osoby), to jest koniec. Mam dobrego znajomego (sporo lat go znam) co odkąd pamiętam to zdradza żonę, a jego ojciec z kolei zdradzał matkę. W sumie żona, tak patrząc z boku, wydaje się być szczęśliwa. Dobrze gotuje, również zajmuje się na co dzień dziećmi i domem, nie pracuje. Nie wiem czy wie o zdradach męża, być może tylko podejrzewa. Czasem tak jest, że ktoś patrzy, ale nie chce dostrzec pewnych rzeczy - tak chyba wygodniej. Zdrada to największe skur... jakie może być. U mnie nie ma tłumaczeń (nawet ta emocjonalna zdrada) że to, że tamto. Jest po prostu koniec.
Julia life in UK napisał/a:Ja bym ze zdrajca w zyciu nie siedziala, zreszta zakonczylam zwiazek,gdy moje dziecko mialo 3 miesiace życia. Tatus tez myslal, że moze sobie robic co chcę bo mam dziecko,nie pracuje i nigdzie nie pójdę,bo nie mam gdzie mieszkac(wtedy nie mialam) a tu niespodzianka ,liczyl liczyl i sie przeliczyl
U mnie to działa jak płachta na byka. Uuuu, jak poczuje się zdradzony, choć zdrady fizycznej może faktycznie nie być (może być emocjonalna lub brak lojalności, który często wynika z braku szacunku do drugiej osoby), to jest koniec. Mam dobrego znajomego (sporo lat go znam) co odkąd pamiętam to zdradza żonę, a jego ojciec z kolei zdradzał matkę. W sumie żona, tak patrząc z boku, wydaje się być szczęśliwa. Dobrze gotuje, również zajmuje się na co dzień dziećmi i domem, nie pracuje. Nie wiem czy wie o zdradach męża, być może tylko podejrzewa. Czasem tak jest, że ktoś patrzy, ale nie chce dostrzec pewnych rzeczy - tak chyba wygodniej. Zdrada to największe skur... jakie może być. U mnie nie ma tłumaczeń (nawet ta emocjonalna zdrada) że to, że tamto. Jest po prostu koniec.
O jejku ja to bym.zdrajcy nie byla w stanie zrobic nawet herbaty, a co dopiero obiadki gotować i uslugiwac i broń Boże spać w tym samym lozku po jakies *** . Nie to juz bym sie musiala znizyc do poziomu ponizej dna ![]()
O jejku ja to bym.zdrajcy nie byla w stanie zrobic nawet herbaty, a co dopiero obiadki gotować i uslugiwac i broń Boże spać w tym samym lozku po jakies *** . Nie to juz bym sie musiala znizyc do poziomu ponizej dna
Spokojnie, aż takiego hardkoru, chyba, to tam nie ma. On to robi na różnych wyjazdach i z dala od domu, jeżeli to cokolwiek zmienia ... No ale ona chyba jest szczęśliwa. Ciekawe, bo to chyba czasem też genami idzie.
Nauczyłem się po latach, że jak ktoś chce sobie kiedyś przygruchać żonę to bardzo warto przyjrzeć się przyszłej teściowej bo już wiele można wywnioskować z samego modelu życia matki. Nie wiem czy to samo zjawisko zachodzi po stronie obserwacji zachowania ojciec>syn, ale być może również.
35 2026-06-03 08:17:37 Ostatnio edytowany przez Lotus (2026-06-03 08:18:56)
To są odległe i zamknięte historie. Po prostu lubię sobie powspominać. U mnie wszystko ok. Nie szykuję zemsty po latach na koleżance za to,że dała mi dawno temu kosza he, he...
Problemy damsko męskie są wciąż takie same bez względu na upływ czasu. Ten temat wciąż jest żywy więc jest szansa, że moje posty nie zostaną totalnie zignorowane. Jednak jeżeli tak się stanie to tak jak już obiecywałem, odpuszczę sobie wstawianie tematów.
Lotus napisał/a:Lubię sobie powspominać. Jeśli temat wzbudzi zainteresowanie i będą komentarze to niedługo znowu coś tu wstawię. Jeśli temat pozostanie bez echa, dam sobie spokój z innymi tematami bo nie ma sensu zanudzać ludzi.
Solaris napisał/a:Znowu Ci się na wspominki zebrało?;)
Nie no spoko, bo pamietam właśnie, że swoją żonę poznales jeszcze w czasach gdy internetu nie było, wiec to chyba są historie dość odległe. Mam nadzieję, że dzisiaj głowę masz spokojną i bez takich wzburzeń:)
36 2026-06-03 09:33:32 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-06-03 09:38:27)
To są odległe i zamknięte historie. Po prostu lubię sobie powspominać. U mnie wszystko ok. Nie szykuję zemsty po latach na koleżance za to,że dała mi dawno temu kosza he, he...
Problemy damsko męskie są wciąż takie same bez względu na upływ czasu. Ten temat wciąż jest żywy więc jest szansa, że moje posty nie zostaną totalnie zignorowane. Jednak jeżeli tak się stanie to tak jak już obiecywałem, odpuszczę sobie wstawianie tematów.Solaris napisał/a:Lotus napisał/a:Lubię sobie powspominać. Jeśli temat wzbudzi zainteresowanie i będą komentarze to niedługo znowu coś tu wstawię. Jeśli temat pozostanie bez echa, dam sobie spokój z innymi tematami bo nie ma sensu zanudzać ludzi.
Nie no spoko, bo pamietam właśnie, że swoją żonę poznales jeszcze w czasach gdy internetu nie było, wiec to chyba są historie dość odległe. Mam nadzieję, że dzisiaj głowę masz spokojną i bez takich wzburzeń:)
W sumie racja:) Czasy inne a problemy te same:)
Co do Twojego tematu wątku. Bezczelni podrywacze zawsze byli, są i będą. Nie dziw się, próbują szczęścia. I nierzadko im sie udaje. Historia jest pełna przykładów na to, że takie zabiegi potrafią być skuteczne. Bo to jeden odbił drugiemu kobietę? Albo kobieta innej faceta? Życie.
Pretensji chyba o to mieć nie można do podrywaczy. Ja bym miała mieć pretensje do jakiejs kobiety, gdyby mi odbiła faceta? No nie. Jak poszedł to znaczy, że chciał, na siłę nikt go nie zabrał. Wymaga się lojalności od osoby z ktorą się jest w związku a nie od obcych ludzi.
Także mnie do pasji nie doprowadza to, że jakaś miałaby zagiąć parol na mojego faceta. Jakby uległ i polazl, to jeszcze bym jej podziękowała, że uwolniła mnie od niego bo na co mnie czas marnować z takim?;)
Jak poszedł to znaczy, że chciał, na siłę nikt go nie zabrał. Wymaga się lojalności od osoby z ktorą się jest w związku a nie od obcych ludzi.
Dokładnie.
Lotus pozwolę sobie nie zgodzić się z tobą.
Pewne ścieżki mentalne jednak pozostają. Najbardziej jaskrawym przykładem jest ostatnio Darek, który ma wyobrażenie chada z dużym przyrodzeniem, który młóci kobiety jak kombajn w żniwa zboże.
Co was łączy, bez obrazy oczywiście. Bycie dżentelmenem, specjalne podejście do kobiet z szacunkiem. Mówisz pewnych rzeczy się nie robi, zwłaszcza zamężnym kobietom.
To oczywiście fasada, obrona przed własną słabością, niemożnością. To zasady mają sprawić, by kobieta nie poszła w tango.
Ktoś tu jeszcze dodał zakazy.
To oczywiste bzdury, co zdaje się już Jack napisał.
Gachy będą starać się o względy zamężnych kobiet i najczęściej nic nie dostaną. No ale też jest tak, jak napisała Solaris, są przypadki że jednak tak.
I tutaj zakazy, czy zasady nie znaczą nic.
Zatem u Darka i ciebie, to bardziej forma ukrywania własnych słabości. Strach, że jednak ten ktoś okaże się lepszym.
Nie wiem czy tutaj, czy gdzieś indziej, ktoś napisał, że lepiej być incelem, niż mężusiem, któremu na boku rogi przyprawiają. Można rzec, znak czasów.
Nie wiem czy tutaj, czy gdzieś indziej, ktoś napisał, że lepiej być incelem, niż mężusiem, któremu na boku rogi przyprawiają. Można rzec, znak czasów.
Zawsze tak było.
Świat idzie w skrajności. Dlatego z jednej strony przybywa gniazdowników obojga płci i ludzi samotnych, a z drugiej puszczalskich (obojga płci) z trzycyfrowymi licznikami.
Jeżeli któraś z pań była w takiej sytuacji to proszę o poświęcenie kilku chwil i kilka słów komentarza na temat tego co sądzi o takich zachowaniach facetów.
No było kiedyś, jeszcze z czasów studenckich, parę takich sytuacji i jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to to, że skąd tyle w ludziach jest upartości.
Z drugiej strony nie jestem osobą, która bezpośrednio powie do kogoś "dobra, ale już wypierdzielaj"(przeważnie). Raczej, nieco grzeczniej starałam się kogoś zniechęcić, co być może było zinterpretowane jako zachęta w pokrętny sposób, skoro przed dłuższą chwilę nie ulegali. No mówię - upartość nie zna granic.
Wymaga się lojalności od osoby z ktorą się jest w związku a nie od obcych ludzi.
Dlatego zawsze mnie dziwi jak ktoś obwinia osobę 3 o zdradę. Albo nawet mówi, że też zdradziła, co już jest całkowicie kuriozalne, bo kobieta będąca kochanką (lub facet kochankiem) jeśli w czasie romansu jest wolna, to nikogo nie zdradza, zabawiając się z żonatym. Ale na rękę osobie która zdradza jest "rozmycie" odpowiedzialności, ooooo biedny misio zdradził ale to ona też winna. I wtedy zaraz wychodzi 50 na 50 wina. Mimo że tylko misio przysięgał.
Nigdy nie miałbym pretensji do faceta, z którym zdradziłaby mnie partnerka. To samo przy podrywie, o którym mowa. Co mnie obchodzi jakiś obcy chłop? On ma być lojalny wobec mnie? No nie. Lojalności wymagam od swojej kobiety i cała 100% wina leży wyłącznie po jej stronie.
Wyłączając jedynie przypadki typu, że to jakaś rodzina, kolega, może dosypanie czegoś, no jakieś niestandardowe przypadki. Ale jeśli to obcy typ?
Większość osób ma podobny pogląd, ale widziałem kilka wypowiedzi na forum, że obie strony są podobnie winne.
Ale pięknie powiedziane Solaris ![]()
Swego czasu miałem problem z amatorami cudzych partnerek. Kilka razy zdarzyło się, iż faceci próbowali poderwać moją partnerkę mimo świadomości tego, że nie była ona wolna. Wkurzały mnie takie zachowania. Ja nigdy nie startowałem do zajętej dziewczyny. Jeśli byłem na dyskotece czy innej tanecznej imprezie to nigdy nawet do tańca nie zapraszałem dziewczyny, która była z partnerem. Wyjątek stanowiły sytuacje gdy dziewczyny i ich partnerzy byli moimi znajomymi. Obcych, sparowanych dziewczyn nie próbowałem prosić do tańca. Powodem było to, że te zakochane z reguły odmawiały tańca . Ponadto można było trafić na agresywnego i zazdrosnego partnera takiej dziewczyny co z pewnością nie byłoby przyjemne. Ja zachowywałem się fair w takich sytuacjach czego nie mogę powiedzieć o tych, którzy próbowali poderwać moją partnerkę poza moimi plecami. W dwóch przypadkach podrywano moją dziewczynę podczas tańca. Pozwoliłem facetom zatańczyć z nią , a oni bezczelnie próbowali to wykorzystać i próbowali ją namówic na randkę. Oczywiście dostali oni od niej kosza, ale sam fakt, że byli oni zdolni do takich zachowań, doprowadzał mnie do pasji. Fakt, moja partnerka to ładna i zgrabna kobieta. Podoba się facetom. Są jednak pewne granice przyzwoitości. Niestety nie wszyscy to respektują. Dla takich bezczelnych podrywaczy nie ma żadnych świętości. Jeżeli któraś z pań była w takiej sytuacji to proszę o poświęcenie kilku chwil i kilka słów komentarza na temat tego co sądzi o takich zachowaniach facetów.
wg mnie, to sa po prosu chamy
Solaris napisał/a:Wymaga się lojalności od osoby z ktorą się jest w związku a nie od obcych ludzi.
Dlatego zawsze mnie dziwi jak ktoś obwinia osobę 3 o zdradę. Albo nawet mówi, że też zdradziła, co już jest całkowicie kuriozalne, bo kobieta będąca kochanką (lub facet kochankiem) jeśli w czasie romansu jest wolna, to nikogo nie zdradza, zabawiając się z żonatym. Ale na rękę osobie która zdradza jest "rozmycie" odpowiedzialności, ooooo biedny misio zdradził ale to ona też winna. I wtedy zaraz wychodzi 50 na 50 wina. Mimo że tylko misio przysięgał.
Nigdy nie miałbym pretensji do faceta, z którym zdradziłaby mnie partnerka. To samo przy podrywie, o którym mowa. Co mnie obchodzi jakiś obcy chłop? On ma być lojalny wobec mnie? No nie. Lojalności wymagam od swojej kobiety i cała 100% wina leży wyłącznie po jej stronie.
Wyłączając jedynie przypadki typu, że to jakaś rodzina, kolega, może dosypanie czegoś, no jakieś niestandardowe przypadki. Ale jeśli to obcy typ?
Większość osób ma podobny pogląd, ale widziałem kilka wypowiedzi na forum, że obie strony są podobnie winne.
Ale pięknie powiedziane Solaris
Bo łatwiej jest zwalić winę na trzecią osobę, że zmanipulowała, zawróciła w głowie, uwiodła kogoś kogo kochamy. Staramy się nie dopuścić myśli, że bliska osoba mogła świadomie nas zdradzić i zawieść nasze zaufanie dlatego często szukamy dla niej usprawiedliwienia i minimalizujemy jej odpowiedzialność.
Na tej samej zasadzie, co rodzicom cięzko jest zaakceptować to, że ich dziecko zrobiło coś złego, więc tez szukają przyczyny na zewnątrz (źli koledzy, okoliczności itp)
To mechanizm obronny - racjonalizacja, minimalizacja i przenoszenie odpowiedzialności na innych. W ten sposob ludzie próbują radzić sobie z bólem. Łatwiej jest widzieć wroga na zewnątrz niż w bliskiej osobie.
Życie jest pełne pokus i od nas zależy co z nimi zrobimy - jak zareagujemy i jakie decyzje podejmiemy.
Są sytuacje gdy namolnemu podrywaczowi trzeba rzucić mięsem aby się odczepił gdy na kulturalną odmowę on nie reaguje. Byłem kiedyś świadkiem takiej sytuacji. Facet przyczepił się do miłej dziewczyny, do której zagadał w pociągu, a ona z grzeczności prowadziła.z nim konwersację. Potem nie mogła.się od niego odczepić. On proponował, że ją odprowadzi do domu. Ona odpowiedziała, że nie chce aby ją odprowadzał, że ona ma.chłopaka. Była wystraszona. Pisałem o tym już kiedyś na tym forum.
Lotus napisał/a:Jeżeli któraś z pań była w takiej sytuacji to proszę o poświęcenie kilku chwil i kilka słów komentarza na temat tego co sądzi o takich zachowaniach facetów.
No było kiedyś, jeszcze z czasów studenckich, parę takich sytuacji i jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to to, że skąd tyle w ludziach jest upartości.
Z drugiej strony nie jestem osobą, która bezpośrednio powie do kogoś "dobra, ale już wypierdzielaj"(przeważnie). Raczej, nieco grzeczniej starałam się kogoś zniechęcić, co być może było zinterpretowane jako zachęta w pokrętny sposób, skoro przed dłuższą chwilę nie ulegali. No mówię - upartość nie zna granic.
Tu nie chodziło o strach, że ktoś będzie lepszym. Owszem, taki strach mógłby się u mnie pojawić gdybym był na etapie starań o względy mojej partnerki i pojawiłby się w tym momencie ktoś trzeci, kto byłby nią również zainteresowany. Kilka.lat wcześniej jeden gość podebrał mi już świetną dziewczynę. Nie chciałbym ponownie doznać goryczy porażki z powodu działań konkurencji. Na szczęście my byliśmy już parą. Czułem się bezpiecznie. Bylem w komfortowej sytuacji.Tu raczej chodziło o złość z mojej strony z tego powodu, że gość startuje do mojej partnerki kompletnie ignorując moją osobę. On wiedział, że ona nie była singielką. Prosił mnie o możliwość zatańczenia z nią, a za moimi plecami robił do niej podchody.
Lotus pozwolę sobie nie zgodzić się z tobą.
Pewne ścieżki mentalne jednak pozostają. Najbardziej jaskrawym przykładem jest ostatnio Darek, który ma wyobrażenie chada z dużym przyrodzeniem, który młóci kobiety jak kombajn w żniwa zboże.
Co was łączy, bez obrazy oczywiście. Bycie dżentelmenem, specjalne podejście do kobiet z szacunkiem. Mówisz pewnych rzeczy się nie robi, zwłaszcza zamężnym kobietom.
To oczywiście fasada, obrona przed własną słabością, niemożnością. To zasady mają sprawić, by kobieta nie poszła w tango.
Ktoś tu jeszcze dodał zakazy.
To oczywiste bzdury, co zdaje się już Jack napisał.
Gachy będą starać się o względy zamężnych kobiet i najczęściej nic nie dostaną. No ale też jest tak, jak napisała Solaris, są przypadki że jednak tak.
I tutaj zakazy, czy zasady nie znaczą nic.Zatem u Darka i ciebie, to bardziej forma ukrywania własnych słabości. Strach, że jednak ten ktoś okaże się lepszym.
Nie wiem czy tutaj, czy gdzieś indziej, ktoś napisał, że lepiej być incelem, niż mężusiem, któremu na boku rogi przyprawiają. Można rzec, znak czasów.
Zdarzało się, ale nigdy bym nie zatańczyła z obcym facetem, czy by mój partner był w klubie, czy też nie. Jedynie ze swoją ekipą się zawsze bawię.
Sama nie chciałabym oglądać jak mój tańczy z inną, więc sama bym tego mu nie zrobiła. Zdarzało się nie raz i nie dwa, że byłam podrywana przed oczami mojego faceta, jak nie udawało się pozbyć natręta i tak długo czekać nie musiałam, bo zawsze przychodził na ratunek
Zawsze dawał jasno do zrozumienia, żeby dać mi spokój, oczywiście w sposób miły, ale stanowczy.
47 2026-06-04 21:34:17 Ostatnio edytowany przez assassin (2026-06-04 21:34:30)
Lotus napisał/a:Trzeba reagować natychmiast, ale z wyczuciem i kulturą aby odizolować dziewczynę od takiego delikwenta.
To jest najgłupsze co można zrobić. Jak twoja partnerka nie gasi kolejnych adoratorów jak pety to jak sobie wyobrażasz wspólne życie? Będziesz za nią latał wszędzie o każdej porze dnia i nocy, aby tylko nie puściła się na boku przy pierwszej lepszej okazji? A na dzień kobiet obroża, smycz i kaganiec?
Jeśli musisz latać za babką i ją pilnować to nie jest to materiał na związek.
Ano własnie, nie czyń priorytetu z kogoś, dla kogo priorytetem nie jesteś. A jak już pójdzie w tango, to kop w dupę zamaszysty i spalone mosty.
Zdarzało się, ale nigdy bym nie zatańczyła z obcym facetem, czy by mój partner był w klubie, czy też nie. Jedynie ze swoją ekipą się zawsze bawię.
Sama nie chciałabym oglądać jak mój tańczy z inną, więc sama bym tego mu nie zrobiła. Zdarzało się nie raz i nie dwa, że byłam podrywana przed oczami mojego faceta, jak nie udawało się pozbyć natręta i tak długo czekać nie musiałam, bo zawsze przychodził na ratunekZawsze dawał jasno do zrozumienia, żeby dać mi spokój, oczywiście w sposób miły, ale stanowczy.
No tak to dziala. Generalnie jak mnie nie ma na miejscu to babka musi sama działać. Ale jak w mojej obecności to cos sie cholera odpala. Bo to już nie jest ona - on tylo ja - on. Nie wiem tak jakoś mam. Staje sie nieprzyjemny
Jak mój głupi pies
No tak to dziala. Generalnie jak mnie nie ma na miejscu to babka musi sama działać. Ale jak w mojej obecności to cos sie cholera odpala. Bo to już nie jest ona - on tylo ja - on. Nie wiem tak jakoś mam. Staje sie nieprzyjemny
Jak mój głupi pies
Brak opanowania, to chyba cecha, przez której brak można zapłacić w życiu naprawdę wysoką cenę
Współczuje
Bert44 napisał/a:No tak to dziala. Generalnie jak mnie nie ma na miejscu to babka musi sama działać. Ale jak w mojej obecności to cos sie cholera odpala. Bo to już nie jest ona - on tylo ja - on. Nie wiem tak jakoś mam. Staje sie nieprzyjemny
Jak mój głupi pies
Brak opanowania, to chyba cecha, przez której brak można zapłacić w życiu naprawdę wysoką cenę
Współczuje
Dziękuję