Dzień dobry,
chciałabym poznać opinie w pewnej kwestii. Mianowicie mój chłopak ma koleżankę. Znają się od wielu lat, poznali się na studiach, przeżyli dużo razem i są dla siebie bliskimi przyjaciółmi. Przyjaźń wygląda tak, że mają ze sobą codzienny kontakt, ona pisze do niego wiadomości, relacjonuje mu swój dzień, pisze o wszystkim, również o problemach małżeńskich. Nie wiem, które z nich bardziej inicjuje kontakt, ale na pewno jest mu bardzo bliska, on sam twierdzi, że ją lubi, a był nawet w jego życiu czas, kiedy zastępowała mu rodzinę. Ogólnie jest to niezwykle bliska relacja.
Czy jest to normalna sytuacja, która nie powinna wzbudzać we mnie żadnych negatywnych emocji? Czy może jest to powód, który powinien mnie mocno niepokoić i irytować?
Bo szczerze mam tej kobiety dosyć i czuję się jakbym była w chorym trójkącie. Mam wrażenie, że mój facet jest po prostu w relacji emocjonalnej z tą kobietą.
Podobne tematy
Tak, jesteś zapchajdziurą. Jak można dawać tak sobą manipulować ?
Ale cię jednak męczy, z czasem będzie jeszcze bardziej.
Coś musisz z tym zrobić, chłopak jest albo uzależniony, albo permanentnie w przyjaciółce zakochany.
Nie piszesz jaka jest różnica wieku między nimi, a to ma znaczenie.
3 2026-05-07 22:13:49 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-05-07 22:14:16)
1. Torby spakowac i wyslac do kolezanki, bo serio to na pewno nie jest tylko kolezanka. To ja mam kumpele i nie piszemy ze soba codziennie,nie zdajemy sobie relacji z kazdego dnia,jeżeli on wisi na telefonie każdego dnia z nia to na 100% nie jest tylko kolezanka,co innego jeżeli np pisza/dzwonia do siebie raz/2x w tygodniu, ale jak codziennie wisi na telefonie albo dlugo z nia pisze lub co gorsza spotykają się zbyt często to na 100% nie jest żadna kolezanka.... swoją drogą ta jego kolezanka to wie,że on ma dziewczynę, czyli Ciebie? Czy jest tego nieświadoma? Bo jak świadoma,to tylko o niej źle świadczy, o Twoim chłopaku tym bardziej dlatego spakuj mu torby i wyślij do "kolezanki"
2. Ewentualnie znaleźć sobie kolegę ![]()
Z tego nie musi być żaden romans i to może być naprawdę tylko bliska koleżanka czy tam przyjaciółka, ktorą on może traktować jak rodzinę, ale Ty widzisz, że zbyt dużo czasu i uwagi jej poświęca, przez co czujesz się jakbyś była w trójkącie i słusznie. W relacji istotne jest żebyś czuła, że jesteś najwazniejsza i że wasz związek jest jego priorytetem a nie relacja z przyjaciółką.
Rozumiem, że masz jej dość, ale to on odpowiada za granice tej znajomości. Tak więc do niego pretensje;) ale tak naprawdę to zamiast pretensji porozmawiaj z nim i po prostu powiedz jak się z tym czujesz. Najważniejsze będzie jak on do tego podejdzie. Czy ze zrozumieniem czy zacznie bagatelizować Twoje uczucia mówiac np. że przesadzasz, jesteś przewrażliwiona itp.. Bo to będzie dla Ciebie informacja jak on traktuje waszą relację.
5 2026-05-08 01:53:38 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2026-05-08 01:54:43)
Zastępowała rodzinę to przyjaźń a nie koleżeństwo. Mi facetowi żaden kolega nie zastąpił rodziny. I PS żaden seks nie jest bez emocji. Czyli zdrada fizyczna to też automatycznie zdrada emocjonalna. A zdrada emocjonalna nie jest z automatu zdrad ą fizyczną. Ale dla wielu jest równoznaczna.
Podsumowując każda zdrada jest zła. Szczególnie kobiet. Pamiętaj ze to kłamstwo jednak pierwsze niszczy relacje.
Sama bliska przyjaźń nie jest automatycznie czymś złym ani podejrzanym - ludzie mogą mieć wieloletnie, ważne relacje poza związkiem. Kluczowe jest jednak to, czy ta relacja narusza Twoje poczucie bezpieczeństwa i miejsce w związku. Jeśli codzienna intensywna wymiana emocjonalna, zwierzanie się z problemów małżeńskich czy stała obecność tej kobiety sprawiają, że czujesz się jak trzecia osoba, to Twoje emocje są zrozumiałe. Nie chodzi o zazdrość samą w sobie, ale o pytanie, czy partner potrafi postawić zdrowe granice i czy Twoje potrzeby są dla niego równie ważne.
Najważniejsze byłoby spokojnie porozmawiać z partnerem, jak on sam widzi tę relację, jakie granice uważa za właściwe, czy dostrzega Twój dyskomfort, a przede wszystkim, czy gotów jest zadbać o Waszą relację tak, byś czuła się ważna.
Reasumując, niepokój nie musi oznaczać, że dzieje się zdrada, ale może oznaczać, że w związku brakuje jasnych granic lub priorytetów. Związek na pewno nie powinien przypominać emocjonalnego trójkąta.
Dzień dobry,
chciałabym poznać opinie w pewnej kwestii. Mianowicie mój chłopak ma koleżankę. Znają się od wielu lat, poznali się na studiach, przeżyli dużo razem i są dla siebie bliskimi przyjaciółmi. Przyjaźń wygląda tak, że mają ze sobą codzienny kontakt, ona pisze do niego wiadomości, relacjonuje mu swój dzień, pisze o wszystkim, również o problemach małżeńskich. Nie wiem, które z nich bardziej inicjuje kontakt, ale na pewno jest mu bardzo bliska, on sam twierdzi, że ją lubi, a był nawet w jego życiu czas, kiedy zastępowała mu rodzinę. Ogólnie jest to niezwykle bliska relacja.
Czy jest to normalna sytuacja, która nie powinna wzbudzać we mnie żadnych negatywnych emocji? Czy może jest to powód, który powinien mnie mocno niepokoić i irytować?
Bo szczerze mam tej kobiety dosyć i czuję się jakbym była w chorym trójkącie. Mam wrażenie, że mój facet jest po prostu w relacji emocjonalnej z tą kobietą.
Nie, to nie jets normalne, by być tak zżytym z kimś, z kim nie jest się w związku. Nie wiem, jakie intencje ma twój facet, ale w efekcie sytuacja jest dla ciebie mocno męcząca. Z doświadczenia powiem, że nie wchodzi się w relację z facetem, za którym biega przyjaciółka, bo to się nigdy dobrze nie kończy, zwłaszcza przy takim zintensyfikowaniu kontaktu. Poza tym, spraw tak delikatnych jak małżeńskie nie rozwiązuje się u przyjaciela tylko u fachowego psychologa - to tak apropos jej mentalu, że ona spowiada się z tego twojemu, chyba po to, by przyoszczędzić, co pokazuje właśnie jaki ma mental.
Mogę się na ten temat wypowiedzieć, bo też mam przyjaciela, którego znam od lat dłużej niż swojego partnera.
Jeśli chodzi o to czy to normalne, to tak - jest to normalne. Facet zna dziewczynę o wiele dłużej od Ciebie, więc nie możesz mieć jakichkolwiek roszczeń co do tego czy ma z nią się zadawać czy też nie. Powód? Zna ją dłużej i jakoś nie skończyli jako para, tylko stworzyli fantastyczną więź opartej na przyjaźni, która w tych czasach jest trudna. Wiadomo, że wolałabyś by miał przyjaciela, zamiast przyjaciółki bo już by ta zazdrość nie biła po oczach. Jednakże jest z tobą, mimo iż od lat wielu ma obok siebie kogoś kto go rozumie, a ty i tak szukasz dziury w całym, bo codziennie ze sobą piszą. Ja też ze swoim przyjacielem codziennie piszę, a nawet potrafię się z nim spotkać sam na sam, bez mojego partnera. Ja swojemu partnerowi to wytłumaczyłam już odkąd go tylko poznałam. Że mam przyjaciela, z którym nigdy nie zerwę dla niego kontaktu gdyby znalazł durny powód do choćby zazdrości. Wtedy bym z nim zerwała od razu. Na szczęście okazał się normalny i ja też nie robię mu afer o to, że ma koleżanki z którymi może codziennie nie pisze, ale ma których nie znam, a zna je dłużej ode mnie. To jest po prostu normalne. A nic przed nim nie ukrywam, ma dostęp do telefonu w każdej chwili gdyby chciał, ale nie widzi powodu by zaglądać. Jakoś lata mijają i żyje się normalnie.
Powiem wprost, jeśli się do tego wmieszasz skończy się na tym, że unieszczęśliwisz partnera i będziesz temu winna, gdy mu powiesz że nie podoba Ci się jego relacja z przyjaciółką. Po prostu pokażesz, że jego samego nie akceptujesz i jesteś samolubna bo chcesz go mieć na wyłączność. I nie, nie żyjecie w trójkącie. Gdyby miał ziomka to by jemu mówił wszystko tak samo jak i jej tylko pewnie częściej by z domu wychodził, a nie pisał i o wtedy byś znalazła pretensje, że często z kumplem wychodzi zamiast spędzać z Tobą czas.
Bronie tego stanowiska, bo ta dziewczyna nie pojawiła się gdy byliście razem. Była długo przed tobą i skoro nie potrafisz zrozumieć ich relacji, to oznacza że niestety nie potrafisz tego uszanować, ani zrozumieć. Sama nie masz takiej relacji, więc dla Ciebie to powód by on też nie miał, bo cię to wkurza... To już niestety manipulacja i chęć zmieniania partnera. Jak chcesz to ruszać to sobie ruszaj, ale dla mnie to gmeranie w mrowisku, z którego potem wyciągniesz konsekwencje.
Panipani35 napisał/a:Dzień dobry,
chciałabym poznać opinie w pewnej kwestii. Mianowicie mój chłopak ma koleżankę. Znają się od wielu lat, poznali się na studiach, przeżyli dużo razem i są dla siebie bliskimi przyjaciółmi. Przyjaźń wygląda tak, że mają ze sobą codzienny kontakt, ona pisze do niego wiadomości, relacjonuje mu swój dzień, pisze o wszystkim, również o problemach małżeńskich. Nie wiem, które z nich bardziej inicjuje kontakt, ale na pewno jest mu bardzo bliska, on sam twierdzi, że ją lubi, a był nawet w jego życiu czas, kiedy zastępowała mu rodzinę. Ogólnie jest to niezwykle bliska relacja.
Czy jest to normalna sytuacja, która nie powinna wzbudzać we mnie żadnych negatywnych emocji? Czy może jest to powód, który powinien mnie mocno niepokoić i irytować?
Bo szczerze mam tej kobiety dosyć i czuję się jakbym była w chorym trójkącie. Mam wrażenie, że mój facet jest po prostu w relacji emocjonalnej z tą kobietą.Nie, to nie jets normalne, by być tak zżytym z kimś, z kim nie jest się w związku. Nie wiem, jakie intencje ma twój facet, ale w efekcie sytuacja jest dla ciebie mocno męcząca. Z doświadczenia powiem, że nie wchodzi się w relację z facetem, za którym biega przyjaciółka, bo to się nigdy dobrze nie kończy, zwłaszcza przy takim zintensyfikowaniu kontaktu. Poza tym, spraw tak delikatnych jak małżeńskie nie rozwiązuje się u przyjaciela tylko u fachowego psychologa - to tak apropos jej mentalu, że ona spowiada się z tego twojemu, chyba po to, by przyoszczędzić, co pokazuje właśnie jaki ma mental.
Właśnie, że to jest normalne. Czy to z przyjaciółką, czy to z przyjacielem relacje są różne. Można pisać codziennie, albo raz w tygodniu. Ja miałam przyjaciółkę z którą codziennie pisałam, ale po latach nasze drogi się rozeszły, ale poznałam przyjaciela z którym też codziennie piszę. I kiedy to niby nie jest normalne? Bo to facet, a nie kobieta? To jest postrzeganie zazdrośnicy, która chce faceta mieć dla siebie i uwiązać go przy sobie, bo on MOŻE tylko zadawać się z facetami, ale nie z kobietami. To problem, który leży nie po stronie partnera, a właśnie osoby która tego nie rozumie i odczuwa zazdrość, mimo iż nie ma powodu. Mogłabym zrozumieć, że nagle gdyby w życiu partnera pojawiła się kobieta, w czasie naszego związku, która nagle bardzo chciała się do niego zbliżyć. Ale gdy facet, ma koleżankę którą zna od lat, dłużej niż partnerkę i na dodatek nigdy nic ich nie łączyło... to jest po prostu szukanie sposobu, by zniszczyć z zazdrości relację. To jest wtedy nienormalne, a nie że przyjaciele do siebie piszą... I ta osoba powinna wybrać się na terapię bo szuka problemu, gdzie go nie ma, tylko jest zazdrosna, bo pisze z inną kobietą, kij że z przyjaciółką ale kobietą.
Po to są przyjaciele by mieć komu się wyżalić, by zapytać o radę itp. To prawda, że od tego jest partnerka, ale partnerka ma inny pogląd, bo go kocha, a przyjaciółka jest kimś innym i jej pogląd będzie się różnił. Czy to takie dziwne, by móc rozmawiać również z kimś innym oprócz partnerki? Oczywiście, że tak. I do tego psycholog nie jest potrzebny.
Czy jest to normalna sytuacja, która nie powinna wzbudzać we mnie żadnych negatywnych emocji? Przyjaźń wygląda tak, że mają ze sobą codzienny kontakt. Mam wrażenie, że mój facet jest po prostu w relacji emocjonalnej z tą kobietą.
Codziennie ?! Nie, to nie jest normalna sytuacja i intuicja bardzo dobrze Ci podpowiada. Normalny facet którego nie łączy seks z kobietą absolutnie nie ma żadnej potrzeby by z nią codziennie pisać. Dzień w dzień pisać z babą z którą nie mam seksu ? Na łeb bym dostał już po tygodniu. Faceci tak nie robią jeżeli nie mają w tym jakiegoś interesu. Zresztą nie ważne, jeżeli tobie to nie odpowiada to nie musisz tego ani tolerować ani akceptować.
Mój znajomy tak robi od lat, że utrzymuje kontakt z różnymi laskami (a jak jest podchmielony to i na miasto lubi wyjść), ale on po prostu odkąd pamiętam tę żonę zdradza (zresztą jego ojciec też całe życie miał kochankę i zdradzał żonę) i niejednokrotnie mi opowiadał jakie akcje się działy z jego koleżankami. Nie, normalny zdrowy facet nie marnuje czasu na codzienne pogaduchy z kobietą o niczym. To się nie dzieje.
Panipani35 napisał/a:Czy jest to normalna sytuacja, która nie powinna wzbudzać we mnie żadnych negatywnych emocji? Przyjaźń wygląda tak, że mają ze sobą codzienny kontakt. Mam wrażenie, że mój facet jest po prostu w relacji emocjonalnej z tą kobietą.
Codziennie ?! Nie, to nie jest normalna sytuacja i intuicja bardzo dobrze Ci podpowiada. Normalny facet którego nie łączy seks z kobietą absolutnie nie ma żadnej potrzeby by z nią codziennie pisać. Dzień w dzień pisać z babą z którą nie mam seksu ? Na łeb bym dostał już po tygodniu. Faceci tak nie robią jeżeli nie mają w tym jakiegoś interesu. Zresztą nie ważne, jeżeli tobie to nie odpowiada to nie musisz tego ani tolerować ani akceptować.
Mój znajomy tak robi od lat, że utrzymuje kontakt z różnymi laskami (a jak jest podchmielony to i na miasto lubi wyjść), ale on po prostu odkąd pamiętam tę żonę zdradza (zresztą jego ojciec też całe życie miał kochankę i zdradzał żonę) i niejednokrotnie mi opowiadał jakie akcje się działy z jego koleżankami. Nie, normalny zdrowy facet nie marnuje czasu na codzienne pogaduchy z kobietą o niczym. To się nie dzieje.
Oczywiście,że codzienne kontakty z koleżanką to nie jest normalne u jej partnera.... oczywiście nikt nie zakazuje się przyjaźnić,ale kontakt każdego dnia to już napewno nie jest normalne
Właśnie, że to jest normalne. Czy to z przyjaciółką, czy to z przyjacielem relacje są różne. Czy to takie dziwne, by móc rozmawiać również z kimś innym oprócz partnerki?
Oczywiście, że tak. I do tego psycholog nie jest potrzebny.
Czego dotyczą twoje rozmowy z przyjacielem o którym piszesz? Bo u Autorki faceta rozmowy te dotyczą relacji małżeńskiej jego przyjaciółki, a nie wrażeń podczas oglądania ostatniego sezonu serialu czy problemów w pracy.
Mnie wkurzałoby, łagodnie pisząc, że mój facet rozmawia z kimś zupełnie mi obcym na mój temat. Jest w tym nielojalność jakaś, bo to co powinno być między nami, ewentualnie między nami i kimś wykwalifikowanym, jest podrzucane do osoby niekompetentnej, która jest dla mnie zupełnie obca i tak, mam z tym problem, a ty nazywaj to sobie zazdrością, chociaż tu nic o zazdrości nie ma. Jest tylko o tym, czego sobie mogę nie życzyć, czyli szybciej o nielojalności i nawet o braku szacunku do mojej prywatności.
13 2026-05-08 20:39:06 Ostatnio edytowany przez Melanie93 (2026-05-08 20:42:09)
Melanie93 napisał/a:Właśnie, że to jest normalne. Czy to z przyjaciółką, czy to z przyjacielem relacje są różne. Czy to takie dziwne, by móc rozmawiać również z kimś innym oprócz partnerki?
Oczywiście, że tak. I do tego psycholog nie jest potrzebny.Czego dotyczą twoje rozmowy z przyjacielem o którym piszesz? Bo u Autorki faceta rozmowy te dotyczą relacji małżeńskiej jego przyjaciółki, a nie wrażeń podczas oglądania ostatniego sezonu serialu czy problemów w pracy.
Mnie wkurzałoby, łagodnie pisząc, że mój facet rozmawia z kimś zupełnie mi obcym na mój temat. Jest w tym nielojalność jakaś, bo to co powinno być między nami, ewentualnie między nami i kimś wykwalifikowanym, jest podrzucane do osoby niekompetentnej, która jest dla mnie zupełnie obca i tak, mam z tym problem, a ty nazywaj to sobie zazdrością, chociaż tu nic o zazdrości nie ma. Jest tylko o tym, czego sobie mogę nie życzyć, czyli szybciej o nielojalności i nawet o braku szacunku do mojej prywatności.
O wszystkim, o życiu, o codzienności, o pracy, o naszych związkach, o pierdołach, a nawet o tym że taki fart miałam że znalazłam 50gr. na ulicy. Jak ma się z kimś dobrą relację, to z powodu poznania kogoś i stworzenia związku, nie oznacza że od razu trzeba to zakańczać. Taką samą relację miałabym z kobietą, gdybym miała przyjaciółkę, a że poznałam fajnego faceta z którym łączy mnie więź jak brat z siostrą (jestem jedynaczką to tym bardziej tą znajomość doceniam) to jest to nienormalne? Wszyscy bawią się w psychologów, nie byli nigdy w takiej relacji, a wiedzą dokładnie że to jest coś złego. Jak można opowiadać o czymś czego samemu/samej się w życiu nie przeżyło/nie doświadczyło?
Dlatego dla mnie takie rady są całkowicie pozbawione sensu. Każdy psycholog/terapeuta powiedziałby że to, iż taka przyjaźń istnieje nie jest niczym złym. To, że nie zadziałało by u Ciebie, bo dla Ciebie to nienormalne, nie oznacza że u innego nie działa.
Autorka doskonale wiedziała z kim się wiąże, i że ma koleżankę z którą pisze codziennie. Trudno by było uwierzyć, że dowiedziała się dopiero po paru latach... Już na spotkaniach z nim na pewno wiedziała o tej relacji, wtedy jej nie przeszkadzało, a nagle po paru latach zaczęło? Wiadomo, że ludzie mogą zmienić jakiś pogląd, jak choćby to że jej przestało to pasować, ale każda próba kontroli czy choćby zakazu nie skończy się dobrze. Ludzie nie lubią gdy ktoś im coś narzuca, gdy do tej pory nic z tym nie robili i im nie przeszkadzało. Przez takie szukanie dziury w całym związki właśnie się rozpadają, bo okazuje się że szukamy czegoś by się przyczepić. Dlatego napisałam, że jeśli autorka chce może to ruszyć, ale na zdrowy rozsądek wiadomo jak to się skończy, wiedząc jak bliską mają więź. On traktuje ją jak rodzinę (czyli siostrę), a ona nagle by między nimi stanęła. To się prosi o niezłą wojnę.
14 2026-05-08 21:36:01 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-05-08 21:38:04)
Nie ma zadnej roznicy miedzy tym czy to przyjaciolka, siostra, kochanka czy gra komputerowa.
Problem polega na tym, ze ilosc czasu i energii, ktore mozemy poswiecic innym jest ograniczona.
W zwiazku raczej ludzie oczekuja, ze beda dla siebie najwazniejsi bo wspolnie podejmuja wszystkie najwazniejsze zyciowe decyzje.
Wiec tez oczekuja, ze ilosc czasu i energii, ktore sa gotowi dla siebie poswiecic bedzie wieksza niz czas i energia, ktore poswiecaja innym.
Jesli Twoj partner spedza wiecej czasu z kolezanka to bez sensu, ze jest w relacji intymnej z Toba.
Powinien byc z nia a Ty powinnas poszukac kogos kto chce najwiecej czasu spedzac z Toba.
Nie ma zadnej roznicy miedzy tym czy to przyjaciolka, siostra, kochanka czy gra komputerowa.
Problem polega na tym, ze ilosc czasu i energii, ktore mozemy poswiecic innym jest ograniczona.
W zwiazku raczej ludzie oczekuja, ze beda dla siebie najwazniejsi bo wspolnie podejmuja wszystkie najwazniejsze zyciowe decyzje.
Wiec tez oczekuja, ze ilosc czasu i energii, ktore sa gotowi dla siebie poswiecic bedzie wieksza niz czas i energia, ktore poswiecaja innym.Jesli Twoj partner spedza wiecej czasu z kolezanka to bez sensu, ze jest w relacji intymnej z Toba.
Powinien byc z nia a Ty powinnas poszukac kogos kto chce najwiecej czasu spedzac z Toba.
Dokładnie tak
16 2026-05-09 21:25:01 Ostatnio edytowany przez Samba (2026-05-09 21:26:22)
Samba napisał/a:Czego dotyczą twoje rozmowy z przyjacielem o którym piszesz? Bo u Autorki faceta rozmowy te dotyczą relacji małżeńskiej jego przyjaciółki, a nie wrażeń podczas oglądania ostatniego sezonu serialu czy problemów w pracy.
Mnie wkurzałoby, łagodnie pisząc, że mój facet rozmawia z kimś zupełnie mi obcym na mój temat. Jest w tym nielojalność jakaś, bo to co powinno być między nami, ewentualnie między nami i kimś wykwalifikowanym, jest podrzucane do osoby niekompetentnej, która jest dla mnie zupełnie obca i tak, mam z tym problem, a ty nazywaj to sobie zazdrością, chociaż tu nic o zazdrości nie ma. Jest tylko o tym, czego sobie mogę nie życzyć, czyli szybciej o nielojalności i nawet o braku szacunku do mojej prywatności.Ściana tekstu
No miej sobie swoje zdanie, moje jest takie, że w momencie wejścia w związek, to on staje się priorytetem i wszelkie przyjaźnie nawet te jednopłciowe schodzą na drugi plan, oczywiście co nie oznacza, że się kkończą.
I tak jak wyżej pisałam, czymś kiepskim jest omawianie własnego związku z przyjacielem/przyjaciółką, bo to godzi w prywatność tej drugiej osoby będącej w związku.