Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Podobne tematy
Ja się boję rowerem na trzech kółkach jeździć, a co dopiero samochodem
Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Strach w niczym nie pomoże, jak już będziesz miała prawo jazdy i samochód to po prostu na początku omijaj ronda dwupasmowe i turbinowe, daj sobie czas, praktyka czyni mistrza. Tym bardziej nie myśl, że ewentualnie w kogoś uderzysz.
Po prostu potrzebna jest dobra uważność i pozytywne myślenie. Zawsze może zdarzyć się jakaś wpadka, jak ty to nazywasz, ale o tym nie myśl. Jak zdarzy ci się nie włączyć kierunkowskazu, to też nie będzie tragedii. Za bardzo się wszystkim przejmiesz.
Pozostaje ci walczyć tylko ze stresem.
Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Co ty masz z tym "wiadomo"?
Jak zdasz egzamin, to dopiero zacznij się oglądać za samochodem, bo znam takie przypadki, co zdawały przez 10 lat.
U mnie to raczej zresztą norma:
https://www.onet.pl/motoryzacja/brd24pl … d,30bc1058
5 2026-03-02 20:02:14 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-03-02 20:38:09)
Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Spokojnie, to tylko rondo...:D
Ja gdy zrobiłam prawo jazdy, to przez kilka pierwszych miesięcy wybierałam takie trasy, gdzie trzeba było skręcać tylko w prawo, bo w lewo to był koszmar
Zdarzało się, że jeżdziłam w kólko żeby gdziekolwiek dojechać. Jeśli już zdasz to prawko, to na początku może jedź tylko po drogach które dobrze znasz, po prostu trenuj jazdę bez instruktora. Ja jeżdzę już wiele lat i nigdy nie miałam nawet stłuczki, choć objeżdziłam sama właściwie calą Europę, część stanów USA i prawie całe Indie, choć już nie sama. Praktyka czyni mistrza, a nikt mistrzem z nieba nie spadł, trzeba zdobywać praktykę.
Będzie dobrze, trzymaj się.
Ja wogole nie mam prawa jazdy
Ja wogole nie mam prawa jazdy
Potwierdzam ![]()
8 2026-03-03 02:32:08 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-03-03 02:32:28)
Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ?
Nie, nie miałam tak. Swoją pierwszą jazdę odbyłam do UM po odbiór... prawa jazdy, a potem wsiadałam za kierownice pod byle pretekstem, żeby nabrać drogowej ogłady. Jedyne, co na samym poczatku budziło we mnie lęk, to ruszanie na ostrym wzniesieniu z hamulca ręcznego, bo zawsze miałam obawy, że coś pójdzie nie tak i samochód stoczy się i uderzy w pojazd, który stoi tuż za mną. Na szczęście nigdy nic takiego się nie stało.
Muszę jednak dodać, że mój tata bardzo mnie wtedy motywował i mobilizował, co dodawało mi wiatru w żagle.
Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Padłam
.
Zawsze możesz sobie wziąć dodatkowe jazdy z tym instruktorem, albo całkowicie z kimś innym co nie prowadzi szkoły na prawo jazdy, tylko po prostu jeździ, takich jest sporo.
Co do tego, że się obawiasz to normalne, jak zaczniesz jeździć to już przestaniesz się bać. Najważniejsze to po zdaniu jak najszybciej wsiąść za kółko i jeździć. Jak boisz się sama, to jeśli masz jakiegoś znajomego/rodzina kto jeździ to zawsze będzie Ci łatwiej na początku. Naprawdę moim zdaniem ważne, wyrobić sobie tą żyłkę, choćby tym żeby jeździć na początku utartymi drogami np. do pracy, do rodziców, do sklepu.
Jeśli obawiasz się rond co jeździ w dzień wiele ludzi, to warto się wybrać w godzinach co jeździ ich mniej i powoli wjeżdżać na takie rondo. Spokojnie do wszystkiego się wdrożysz, tylko za dużo nie myśl i nie panikuj ![]()
Masz instruktora, weź go poproś by Cię zabrał w miejsca, które są dla Ciebie najtrudniejsze, jak choćby takie duże rondo
Przecież możesz go o to poprosić.
omnia napisał/a:Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Strach w niczym nie pomoże, jak już będziesz miała prawo jazdy i samochód to po prostu na początku omijaj ronda dwupasmowe i turbinowe, daj sobie czas, praktyka czyni mistrza. Tym bardziej nie myśl, że ewentualnie w kogoś uderzysz.
Po prostu potrzebna jest dobra uważność i pozytywne myślenie. Zawsze może zdarzyć się jakaś wpadka, jak ty to nazywasz, ale o tym nie myśl. Jak zdarzy ci się nie włączyć kierunkowskazu, to też nie będzie tragedii. Za bardzo się wszystkim przejmiesz.
Pozostaje ci walczyć tylko ze stresem.
Też mam taki problem, że okolica w której mieszkam jest niestety dosyć ruchliwa, a dojeżdżając do pracy niestety nie będę miała łatwo z unikaniem rond, co najmniej dwa muszę obskoczyć, więc niestety obawiam się trochę że zostanę rzucona na głęboką wodę, a niedoświadczony kierowca w ruchliwym miejscu to niestety nie jest nic dobrego.
omnia napisał/a:Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Co ty masz z tym "wiadomo"?
Jak zdasz egzamin, to dopiero zacznij się oglądać za samochodem, bo znam takie przypadki, co zdawały przez 10 lat.
U mnie to raczej zresztą norma:
https://www.onet.pl/motoryzacja/brd24pl … d,30bc1058
Nawet tego nie zauważyłam ![]()
Rzeczywiście różne są przypadki, ale staram sie do egzaminu podchodzić w miarę pozytywnie, po mimo tego, że prawie na pewno nie zdam za pierwszym razem.
omnia napisał/a:Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Spokojnie, to tylko rondo...:D
Ja gdy zrobiłam prawo jazdy, to przez kilka pierwszych miesięcy wybierałam takie trasy, gdzie trzeba było skręcać tylko w prawo, bo w lewo to był koszmarZdarzało się, że jeżdziłam w kólko żeby gdziekolwiek dojechać. Jeśli już zdasz to prawko, to na początku może jedź tylko po drogach które dobrze znasz, po prostu trenuj jazdę bez instruktora. Ja jeżdzę już wiele lat i nigdy nie miałam nawet stłuczki, choć objeżdziłam sama właściwie calą Europę, część stanów USA i prawie całe Indie, choć już nie sama. Praktyka czyni mistrza, a nikt mistrzem z nieba nie spadł, trzeba zdobywać praktykę.
Będzie dobrze, trzymaj się.
Ja tam nie wierzę, że przez pierwszy tydzień nie zrobię jakieś stłuczki, chociaż czasami mam i gorsze myśli, mam nadzieję tylko, że nic się nikomu z mojej winy nie stanie na drodze.
omnia napisał/a:Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ?
Nie, nie miałam tak. Swoją pierwszą jazdę odbyłam do UM po odbiór... prawa jazdy, a potem wsiadałam za kierownice pod byle pretekstem, żeby nabrać drogowej ogłady. Jedyne, co na samym poczatku budziło we mnie lęk, to ruszanie na ostrym wzniesieniu z hamulca ręcznego, bo zawsze miałam obawy, że coś pójdzie nie tak i samochód stoczy się i uderzy w pojazd, który stoi tuż za mną. Na szczęście nigdy nic takiego się nie stało.
Muszę jednak dodać, że mój tata bardzo mnie wtedy motywował i mobilizował, co dodawało mi wiatru w żagle.
Oj, nie odważyłabym się czegoś takiego zrobić, chociaż słyszałam o przypadku gdzie ktoś po niezdanym egzaminie postanowił wsiąść do samochodu, egzaminator to widział i zawiadomił policję.
Zawsze możesz sobie wziąć dodatkowe jazdy z tym instruktorem, albo całkowicie z kimś innym co nie prowadzi szkoły na prawo jazdy, tylko po prostu jeździ, takich jest sporo.
Co do tego, że się obawiasz to normalne, jak zaczniesz jeździć to już przestaniesz się bać. Najważniejsze to po zdaniu jak najszybciej wsiąść za kółko i jeździć. Jak boisz się sama, to jeśli masz jakiegoś znajomego/rodzina kto jeździ to zawsze będzie Ci łatwiej na początku. Naprawdę moim zdaniem ważne, wyrobić sobie tą żyłkę, choćby tym żeby jeździć na początku utartymi drogami np. do pracy, do rodziców, do sklepu.
Jeśli obawiasz się rond co jeździ w dzień wiele ludzi, to warto się wybrać w godzinach co jeździ ich mniej i powoli wjeżdżać na takie rondo. Spokojnie do wszystkiego się wdrożysz, tylko za dużo nie myśl i nie panikuj
Masz instruktora, weź go poproś by Cię zabrał w miejsca, które są dla Ciebie najtrudniejsze, jak choćby takie duże rondoPrzecież możesz go o to poprosić.
Dodatkowe jazdy pewnie wezmę, ale i tak w końcu będę musiała ten pierwszy raz prędzej czy później wsiąść za kółko sama i wtedy nie będzie nikogo obok, kto w awaryjnej sytuacji zahamuje, a instruktor czasem tych hamulców używa, oczywiście jest to rzadko, no ale jednak, a przecież do nieszczęścia wystarczy że raz nie zostanie hamulec użyty.
Zawsze możesz sobie wziąć dodatkowe jazdy z tym instruktorem, albo całkowicie z kimś innym co nie prowadzi szkoły na prawo jazdy, tylko po prostu jeździ, takich jest sporo.
Co do tego, że się obawiasz to normalne, jak zaczniesz jeździć to już przestaniesz się bać. Najważniejsze to po zdaniu jak najszybciej wsiąść za kółko i jeździć. Jak boisz się sama, to jeśli masz jakiegoś znajomego/rodzina kto jeździ to zawsze będzie Ci łatwiej na początku. Naprawdę moim zdaniem ważne, wyrobić sobie tą żyłkę, choćby tym żeby jeździć na początku utartymi drogami np. do pracy, do rodziców, do sklepu.
Jeśli obawiasz się rond co jeździ w dzień wiele ludzi, to warto się wybrać w godzinach co jeździ ich mniej i powoli wjeżdżać na takie rondo. Spokojnie do wszystkiego się wdrożysz, tylko za dużo nie myśl i nie panikuj
Masz instruktora, weź go poproś by Cię zabrał w miejsca, które są dla Ciebie najtrudniejsze, jak choćby takie duże rondoPrzecież możesz go o to poprosić.
Dodatkowe jazdy pewnie wezmę, ale i tak w końcu będę musiała ten pierwszy raz prędzej czy później wsiąść za kółko sama i wtedy nie będzie nikogo obok, kto w awaryjnej sytuacji zahamuje, a instruktor czasem tych hamulców używa, oczywiście jest to rzadko, no ale jednak, a przecież do nieszczęścia wystarczy że raz nie zostanie hamulec użyty.
17 2026-03-03 20:00:41 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-03-03 20:01:12)
wieka napisał/a:omnia napisał/a:Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Strach w niczym nie pomoże, jak już będziesz miała prawo jazdy i samochód to po prostu na początku omijaj ronda dwupasmowe i turbinowe, daj sobie czas, praktyka czyni mistrza. Tym bardziej nie myśl, że ewentualnie w kogoś uderzysz.
Po prostu potrzebna jest dobra uważność i pozytywne myślenie. Zawsze może zdarzyć się jakaś wpadka, jak ty to nazywasz, ale o tym nie myśl. Jak zdarzy ci się nie włączyć kierunkowskazu, to też nie będzie tragedii. Za bardzo się wszystkim przejmiesz.
Pozostaje ci walczyć tylko ze stresem.Też mam taki problem, że okolica w której mieszkam jest niestety dosyć ruchliwa, a dojeżdżając do pracy niestety nie będę miała łatwo z unikaniem rond, co najmniej dwa muszę obskoczyć, więc niestety obawiam się trochę że zostanę rzucona na głęboką wodę, a niedoświadczony kierowca w ruchliwym miejscu to niestety nie jest nic dobrego.
To na początek jazdę do pracy sobie odpuść i wyjedź na mniej ruchliwy i prostszy teren. A jazdę przez ronda to możesz sobie ćwiczyć np. późną porą gdy jest mniejszy ruch.
Oj, nie odważyłabym się czegoś takiego zrobić, chociaż słyszałam o przypadku gdzie ktoś po niezdanym egzaminie postanowił wsiąść do samochodu, egzaminator to widział i zawiadomił policję.
Ale ja już zdałam egzamin, więc formalnie posiadałam uprawnienia do kierowania pojazdem. Nie miałam jedynie przy sobie fizycznego dokumentu prawa jazdy, choć był on już wystawiony i czekał na odbiór. Oczywiście w tamtym czasie istniał obowiązek posiadania dokumentu przy sobie podczas prowadzenia samochodu, więc w razie kontroli mogłabym otrzymać mandat za jego brak, nie oznaczałoby to jednak odpowiedzialności za kierowanie pojazdem bez uprawnień, ponieważ te faktycznie już miałam.
omnia napisał/a:Oj, nie odważyłabym się czegoś takiego zrobić, chociaż słyszałam o przypadku gdzie ktoś po niezdanym egzaminie postanowił wsiąść do samochodu, egzaminator to widział i zawiadomił policję.
Ale ja już zdałam egzamin, więc formalnie posiadałam uprawnienia do kierowania pojazdem. Nie miałam jedynie przy sobie fizycznego dokumentu prawa jazdy, choć był on już wystawiony i czekał na odbiór. Oczywiście w tamtym czasie istniał obowiązek posiadania dokumentu przy sobie podczas prowadzenia samochodu, więc w razie kontroli mogłabym otrzymać mandat za jego brak, nie oznaczałoby to jednak odpowiedzialności za kierowanie pojazdem bez uprawnień, ponieważ te faktycznie już miałam.
Nadal trzeba mieć prawo jazdy przy sobie,ale pewnie policja to może zweryfikować jakoś tyle,że to wtedy więcej roboty z tym przy drodze.
Ja nie mam prawa jazdy,bo się boję jeździć autem,ale podchodziłam do egzaminu i zdałam teorie tylko, praktyki już nie,bo za dużo panikowałam z różnych powodów.
Omnia
Nie, pierwsze jazdy po zdaniu prawa wykonywałam sama. Czułam się dość pewnie po zdaniu prawa, bo byłam szkolona przez emerytowanych wojskowych i myślę, ze zarówno sam proces mojej nauki jak i samopoczucie po nim wynikały właśnie z tego. Przy czym nigdy mi się nic nie stało, raz ktoś we mnie wjechał, raz wpadłam w poślizg, ale to zdarzyło się po kilku latach jazdy.
Jeśli czujesz się niepewnie w pewnych momentach drogi, polecam tobie przeanalizowanie ich na Google Maps. Sama tak robiłam przy bardziej skomplikowanych rondach, ślimakach, czy skrzyżowaniach.
Omnia
Nie, pierwsze jazdy po zdaniu prawa wykonywałam sama. Czułam się dość pewnie po zdaniu prawa, bo byłam szkolona przez emerytowanych wojskowych i myślę, ze zarówno sam proces mojej nauki jak i samopoczucie po nim wynikały właśnie z tego. Przy czym nigdy mi się nic nie stało, raz ktoś we mnie wjechał, raz wpadłam w poślizg, ale to zdarzyło się po kilku latach jazdy.
Jeśli czujesz się niepewnie w pewnych momentach drogi, polecam tobie przeanalizowanie ich na Google Maps. Sama tak robiłam przy bardziej skomplikowanych rondach, ślimakach, czy skrzyżowaniach.
Emerytowani wojskowi robią lekcje prawa jazdy? To tam jak na poligonie było
Dodatkowe jazdy pewnie wezmę, ale i tak w końcu będę musiała ten pierwszy raz prędzej czy później wsiąść za kółko sama i wtedy nie będzie nikogo obok, kto w awaryjnej sytuacji zahamuje, a instruktor czasem tych hamulców używa, oczywiście jest to rzadko, no ale jednak, a przecież do nieszczęścia wystarczy że raz nie zostanie hamulec użyty.
Każdy kto pierwszy raz wyjeżdża sam na ulice ma ten strach. Jeden denerwuje się bardziej, inny mniej ale ważne to się nie dać strachowi i jakimś drobnym błędom ![]()
Nie włączaj muzyki na początku, tylko skup się na samej jeździe
Po paru razach zobaczysz, że Ci ten strach przejdzie.
Każdy kto pierwszy raz wyjeżdża sam na ulice ma ten strach
Nie każdy. ![]()
Melanie93 napisał/a:Każdy kto pierwszy raz wyjeżdża sam na ulice ma ten strach
Nie każdy.
Skąd wiesz Jack? Przecież ty nie masz prawa jazdy ani samochodu.
omnia napisał/a:Dodatkowe jazdy pewnie wezmę, ale i tak w końcu będę musiała ten pierwszy raz prędzej czy później wsiąść za kółko sama i wtedy nie będzie nikogo obok, kto w awaryjnej sytuacji zahamuje, a instruktor czasem tych hamulców używa, oczywiście jest to rzadko, no ale jednak, a przecież do nieszczęścia wystarczy że raz nie zostanie hamulec użyty.
Każdy kto pierwszy raz wyjeżdża sam na ulice ma ten strach. .(...)
Strach, to może nie, ale lekki stres już tak.
Nadal trzeba mieć prawo jazdy przy sobie,ale pewnie policja to może zweryfikować jakoś tyle,że to wtedy więcej roboty z tym przy drodze.
Nie trzeba. W razie potrzeby policja sprawdza uprawnienia kierowcy elektronicznie w systemie CEPiK.
27 2026-03-04 00:21:56 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-03-04 00:23:11)
Melanie93 napisał/a:Każdy kto pierwszy raz wyjeżdża sam na ulice ma ten strach
Nie każdy.
Zdecydowanie nie każdy. Znam takich, którzy czuli ekscytację i nie miało to nic wspólnego z lękiem. Są to zwłaszcza młodzi mężczyźni, którzy nierzadko znacznie wcześniej nauczyli się jeździć, ewentualnie mają do tego tzw. smykałkę, a wtedy kurs, a potem egzamin są dla nich tylko formalnością.
Jack Sparrow napisał/a:Melanie93 napisał/a:Każdy kto pierwszy raz wyjeżdża sam na ulice ma ten strach
Nie każdy.
Skąd wiesz Jack? Przecież ty nie masz prawa jazdy ani samochodu.
LOL xD. Skucha. Mam jedno i drugie. I kilka innych też. Tylko to jest tak jak napisała Priscilla - niemała część chłopaków czuje po prostu ekscytację albo swego rodzaju ulgę (na zasadzie "no wreszcie"), bo i tak jeździli po ulicach od wieku dziecięcego - czy to rowerem czy skuterem.
To jest jedna z różnic pomiędzy kobietą, a mężczyzną. To co u wielu kobiet wywołuje strach lub jakąś formę stresu to wielu facetów napędza - daje im fan, radość i frajdę.
Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
To normalne u świeżych kierowców. Będziesz jeździć dłużej, więcej to nabierzesz wprawy i będzie mniejszy stres.
Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Ile masz lat ?
Czy masz jakiekolwiek przeciwskazania zdrowotne, z powodu których masz swoje obawy ?
Może przydała by się wizyta u psychologa, który w zakresie swojej działalności ma badania psychofizyczne kandydatów na kierowców ?
Ocena okiem specjalisty byłaby pomocna.
omnia napisał/a:Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Ile masz lat ?
Czy masz jakiekolwiek przeciwskazania zdrowotne, z powodu których masz swoje obawy ?
Może przydała by się wizyta u psychologa, który w zakresie swojej działalności ma badania psychofizyczne kandydatów na kierowców ?
Ocena okiem specjalisty byłaby pomocna.
Mam 29 lat i nie, nie mam żadnych przeciwskazań zdrowotnych. Być może obawy z tego wynikają, że dosyć późno też to prawo jazdy robię, a do tej pory nie miałam doczynienia z autami, zanim nie zapisałam sie na kurs to nawet nie wiedziałam co to jest sprzęgło. Nie wiem co ma tutaj psycholog pomóc ? Pogada sobie pół godziny, weźmie 300zł i wcale jakoś mądrzejsza od tej wizyty nie będę. Ja już zresztą napisałam z czego moje obawy w dużej mierze wynikają. Jeżdżę sobie z instruktorem. Powiedzmy, że przez 99% czasu nie stwarzam żadnego zagrożenia na drodze, ale jest te 1% sytuacji kiedy instruktor musi użyć hamulców bo czegoś nie zauważę. No i teraz usuwamy z tej układanki instruktora, no i niestety przez te 1% sytuacji kiedy nie ma instruktora może dojść do niebezpiecznego wypadku, no i właśnie tego się boję.
omnia napisał/a:Dodatkowe jazdy pewnie wezmę, ale i tak w końcu będę musiała ten pierwszy raz prędzej czy później wsiąść za kółko sama i wtedy nie będzie nikogo obok, kto w awaryjnej sytuacji zahamuje, a instruktor czasem tych hamulców używa, oczywiście jest to rzadko, no ale jednak, a przecież do nieszczęścia wystarczy że raz nie zostanie hamulec użyty.
Każdy kto pierwszy raz wyjeżdża sam na ulice ma ten strach. Jeden denerwuje się bardziej, inny mniej ale ważne to się nie dać strachowi i jakimś drobnym błędom
Nie włączaj muzyki na początku, tylko skup się na samej jeździePo paru razach zobaczysz, że Ci ten strach przejdzie.
Najchętniej to bym sobie kupiła taki samochód który nie wymaga duzych umiejętności od kierowców, bo sam zmienia pasy, parkuje, itp. itd. no ale na taki to jeszcze długo nie będzie mnie stać.
Samba napisał/a:Omnia
Nie, pierwsze jazdy po zdaniu prawa wykonywałam sama. Czułam się dość pewnie po zdaniu prawa, bo byłam szkolona przez emerytowanych wojskowych i myślę, ze zarówno sam proces mojej nauki jak i samopoczucie po nim wynikały właśnie z tego. Przy czym nigdy mi się nic nie stało, raz ktoś we mnie wjechał, raz wpadłam w poślizg, ale to zdarzyło się po kilku latach jazdy.
Jeśli czujesz się niepewnie w pewnych momentach drogi, polecam tobie przeanalizowanie ich na Google Maps. Sama tak robiłam przy bardziej skomplikowanych rondach, ślimakach, czy skrzyżowaniach.Emerytowani wojskowi robią lekcje prawa jazdy? To tam jak na poligonie było
Czemu nie ? Przecież emerytowany wojskowy to może mieć jeszcze 30-40 lat życia przed sobą.
Omnia
Nie, pierwsze jazdy po zdaniu prawa wykonywałam sama. Czułam się dość pewnie po zdaniu prawa, bo byłam szkolona przez emerytowanych wojskowych i myślę, ze zarówno sam proces mojej nauki jak i samopoczucie po nim wynikały właśnie z tego. Przy czym nigdy mi się nic nie stało, raz ktoś we mnie wjechał, raz wpadłam w poślizg, ale to zdarzyło się po kilku latach jazdy.
Jeśli czujesz się niepewnie w pewnych momentach drogi, polecam tobie przeanalizowanie ich na Google Maps. Sama tak robiłam przy bardziej skomplikowanych rondach, ślimakach, czy skrzyżowaniach.
Czasami rzeczywiście instruktor potrafi dokonywać cudów, nie żebym na swoich narzekała, ale pamiętam że sama chciałam mieć najbardziej instruktora Kmiecika który kiedyś był w telewizji w tym programie telewizyjnym, oczywiście tam było wielu instruktorów, ale ten najbardziej mi się spodobał, szkoda, że w zupełnie innej częsci Polski mieszkam.
omnia napisał/a:Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Co ty masz z tym "wiadomo"?
Jak zdasz egzamin, to dopiero zacznij się oglądać za samochodem, bo znam takie przypadki, co zdawały przez 10 lat.
U mnie to raczej zresztą norma:
https://www.onet.pl/motoryzacja/brd24pl … d,30bc1058
Phi... Uwalić na egzaminie można bez trudu KAŻDEGO.
Omnia, instruktor Kmiecik to taki młody chłopak?
Biorąc pod uwagę - jak pamiętam sprzed egzaminu w WORDZIE gdy ktoś tłumaczył jakiejś kobiecie na czym polega skrzyżowanie równorzędne czy tam inne, i było to na paręnaście minut przed egzaminem teoretycznym, to mogę uwierzyć, że ten fragment programu, który widziałam na yt z Kmiecikiem, nie był ustawiony.
AdamJeden napisał/a:omnia napisał/a:Jestem obecnie na kursie prawa jazdy. Chciałabym sobie po zdaniu egzaminów kupić swoje pierwsze auto, oczywiście będzie to jakieś budżetowe auto najprawdopodobniej na gaz. Tylko mam taki problem, który chyba miał każdy. Obecnie wiadomo jeżdżę z instruktorem i wiadomo że on w chwili zagrożenia użyje hamulców, no ale wiadomo, że to jest tylko 30h jazd. Później wiadomo, że jak ja stworzę jakieś zagrożenie to niestety ja będę za to odpowiadała, czyli jak w kogoś uderzę no to pójdzie to na moje konto. Zatem trochę się boję. Czy wy też tak mieliście ? Czy udało wam się te pierwsze jazdy samodzielme zrobć bez większej wtopy ? Szczególnie boję się trochę rond, może nie tych jednopasmowych bo one są w miarę proste, ale te wielopasmowe, gdzie jest kilka pasów ruchów są pewną dla mnie zagadką, cały czas mam obawy że ktoś mnie najedzie, albo ja kogoś, już nie wspomnę o fakcie, że co nie zjadę z ronda to nie włączam kierunkowskazu zjazdowego.
Ile masz lat ?
Czy masz jakiekolwiek przeciwskazania zdrowotne, z powodu których masz swoje obawy ?
Może przydała by się wizyta u psychologa, który w zakresie swojej działalności ma badania psychofizyczne kandydatów na kierowców ?
Ocena okiem specjalisty byłaby pomocna.Mam 29 lat i nie, nie mam żadnych przeciwskazań zdrowotnych. Być może obawy z tego wynikają, że dosyć późno też to prawo jazdy robię, a do tej pory nie miałam doczynienia z autami, zanim nie zapisałam sie na kurs to nawet nie wiedziałam co to jest sprzęgło. Nie wiem co ma tutaj psycholog pomóc ? Pogada sobie pół godziny, weźmie 300zł i wcale jakoś mądrzejsza od tej wizyty nie będę. Ja już zresztą napisałam z czego moje obawy w dużej mierze wynikają. Jeżdżę sobie z instruktorem. Powiedzmy, że przez 99% czasu nie stwarzam żadnego zagrożenia na drodze, ale jest te 1% sytuacji kiedy instruktor musi użyć hamulców bo czegoś nie zauważę. No i teraz usuwamy z tej układanki instruktora, no i niestety przez te 1% sytuacji kiedy nie ma instruktora może dojść do niebezpiecznego wypadku, no i właśnie tego się boję.
Te 1% ? To jak w życiu, w dowolnym momencie, często jest więcej niż 1%. Ale o tym tematu na forum nie zakładasz.
Jeśli nie założyłaś go z nudów, to cos cię uwiera. Na pewno nie ten 1% ![]()
No i twój wiek, 29 lat. To nie jest późno.
Bałam się jak nie wiem
Duzo ogarniania wszystkiego naraz, presja że ktoś obserwuje non stop co robisz, konieczność posiadania oczu dookoła głowy. Z czasem się przyzwyczaiłam ![]()
Odwet to działanie podejmowane przez osobę, grupę lub państwo w odpowiedzi na doznaną krzywdę, atak, niesprawiedliwość, zniewagę albo inne działanie uznane za szkodliwe. Jego głównym celem jest wyrządzenie sprawcy podobnej lub innej szkody, ukaranie go albo zmuszenie go do poniesienia konsekwencji wcześniejszego postępowania. Odwet może wynikać z chęci wyrównania rachunków, odzyskania poczucia sprawiedliwości, obrony własnej godności lub odstraszenia sprawcy przed ponownym działaniem.
Odwetu nie należy jednak utożsamiać z obroną konieczną. Obrona ma przede wszystkim na celu powstrzymanie trwającego lub bezpośrednio grożącego niebezpieczeństwa, natomiast odwet jest reakcją następującą po wyrządzonej krzywdzie i ma charakter odpłaty. Przykładowo, jeśli ktoś zostaje zaatakowany i podejmuje działania, aby ochronić siebie, jest to obrona. Jeżeli natomiast po zakończeniu konfliktu celowo szuka sposobu, aby skrzywdzić napastnika w ramach „rewanżu”, można mówić o odwecie.
Pojęcie odwetu występuje w wielu dziedzinach życia. W relacjach między ludźmi może przyjmować formę zemsty, celowego utrudniania komuś życia czy próby odpłacenia za doznaną krzywdę. W historii i polityce odwet może oznaczać działania jednego państwa przeciwko innemu w odpowiedzi na wcześniejszy atak lub naruszenie interesów. W literaturze i filmach motyw odwetu często stanowi podstawę fabuły, ponieważ bohater, który doznał krzywdy, podejmuje działania mające doprowadzić do ukarania osoby odpowiedzialnej.
Odwetu często towarzyszą silne emocje, takie jak gniew, poczucie upokorzenia, niesprawiedliwości czy żądza zemsty. Może on dawać osobie poczucie, że odzyskała kontrolę nad sytuacją lub że sprawca poniósł konsekwencje swoich czynów. Jednocześnie odwet może prowadzić do dalszej eskalacji konfliktu, ponieważ osoba będąca jego celem może odpowiedzieć kolejnym działaniem odwetowym. W ten sposób może powstać cykl wzajemnej zemsty, w którym kolejne działania są uzasadniane wcześniejszymi krzywdami.
W szerszym znaczeniu odwet można więc zdefiniować jako świadomą reakcję mającą na celu odpłacenie za wcześniej doznaną krzywdę lub szkodę, najczęściej poprzez wyrządzenie sprawcy negatywnych konsekwencji. Jego charakter, zakres i skutki zależą od sytuacji — może dotyczyć zarówno konfliktu między pojedynczymi osobami, jak i znacznie większych konfliktów społecznych czy międzynarodowych.