netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

na haju- czy miłość sie starzeje?

56 odpowiedzi2 275 wyświetleńzałożony przez Serduszko<3, 12.01.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » na haju- czy miłość sie starzeje?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 57 ]

1

Temat: na haju- czy miłość sie starzeje?

Od dawna sie w nikim nie zakochałam. W drugą strone podobnie, bo we mnie akurat też nikt smile,  ale że przez kilka lat nic nie poczułam? Choćby jednostronnie?A może to domena wieku?


Jako nastolatka czy 20latka byla miłość od pieewszego wejrzenia, potem sie poznajesz, a działanie jak narkotyk. Czy później jest tak samo czy młody wiek - hormony, a późniejsza miłość -spokojna, "mdła"?
Poprostu zaczyna mnie zastanawiać, że ani serce przez tyle lat mocniej nie zabiło, a może to norma?
Może też taka spokojna to i lepiej, bo jak nie wypali to 2 miechy i sie odzwyczaisz/ci przejdzie?

Wcześniej sie sobie spodobaliście, reszta nie miała takiego znaczenia, a dziś: gdzie pracujesz, czym jeździsz (tak, kobiety też to słyszą), nie mam na myśli materializm, ale czy te "uczucie" nie jest "inne"?

Pytam, bo może nie tego oczekuje/mam błędne wyobrażenie? I dlatwgo po części (tylko części) nie znajduje, a może to ze mną coś nie tak, bo te motyle sie pojawiają w każdym wieku tylko mi nie?

Do dychy już bliżej jak dalej i wciąż nic. Nikt kogo poznam mi sie nie podoba, nie czuje tego czegoś.
Od mojego ostatniego związku kompletne NIC.

Jest jeden wyjątek. Jeszcze będąc w związku wpadł mi w oko jeden chłopak. Wtedy i tak byłam zajęta to nie zaprzątałam sobie tym szczegółem głowy. Poprostu typ urody - w moim typie może dlatego, no i nadal byłam 20latką, więc może taka pozostałość - pasująca do tematu. Nawet sie nie znamy, jedynie z widzenia,  jak czasem sie miniemy na mieście raz na ruski rok. I ze sľyszenia - uroki małych miejscowości. On też bankowo mnie kojarzy i wie, kim jestem.
I to przypomina mi te uczucie które miałam jak np. poznałam byłego czy mialam crusha jako nastka. Bo to nie jest takie zwykłe, że ktoś cie kręci czysto fizycznie, że byś sie przespała i tyle, ale coś więcej.  Gdy go spotkam, mi sie przypomina, potem jakiś czas pamiętam, życie płynie, swoje sprawy, soe zapomina i jak na siebie wpadniemy to cykl od nowa. Chciałabym kogoś poznać, żeby właśnie było takie uczucie, a co kogoś poznaje/randka za każdym razem nic. Nie skreślam randek tylko dlatego, zawsze jest mocny powód, ale tego czegoś też jest brak, a o tym wątek, a nie redflagach. W ogóle gdyby nie ten przypadkowy typ to nie pamiętałabym jak to jest. Ostatnio go dodałam na ig, przyjął, zaczął mnie też śledzić, ale sie nie odezwał i to tyle z interakcji, zatem podoba mi sie jednostronie.

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

2

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Bez obaw, z wiekiem chemii (fascynacji) nie ubywa, fizyki (seksu) również.

Natomiast starsze panie muszą przyjąć do wiadomości, że chcąc mieć młodszego mężczyznę to nie mają wielkich szans. Młodzi mężczyźni dyktują warunki starszym kobietom. Im starsze, tym bardziej. Zazwyczaj chodzi o seks, bardzo rzadko o uczucie.

W przypadku odwrotnym bywa różnie. Jeśli mężczyzna jest zamożny i przystojny to ciągle ma duże wzięcie wśród młodszych (nawet kilkanaście lat) kobiet. Jest pewna krzykliwa grupa kobiet, która temu zaprzecza. W przypadku zwykłych, przeciętnych mężczyzn - młodsze kobiety o wiele rzadziej zwracają uwagę na starszych. W układach starszy-młodsza nie chodzi tylko o kasę, ale o poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego i ekonomicznego, spokojną i stabilną przyszłość, przewidywalność i partnerstwo, dojrzałość starszych.

No a z równolatkami to rozstrzał możliwych układów on-ona jest mniej więcej równomierny.

W układach starszy-młodsza jest więcej związków niż w układach starsza-młodszy.

Tak piszę na podstawie moich doświadczeń i obserwacji z życia.

3

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
AdamJeden napisał/a:

Natomiast starsze panie muszą przyjąć do wiadomości, że chcąc mieć młodszego mężczyznę to nie mają wielkich szans. Młodzi mężczyźni dyktują warunki starszym kobietom. Im starsze, tym bardziej. Zazwyczaj chodzi o seks, bardzo rzadko o uczucie.

Z ostatniego miesiąca miałam w swoim najbliższych otoczeniu dwa właśnie inne przypadki.
1. On 35, ona 55. On wolny, super przystojny, wcześniej miał dziewczyn na pęczki. Ona mężatka. Zostawiła go, bo jednak wybrała męża. On zrozpaczony siedział w Sylwestra sam, mimo że miał wiele zaproszeń. Ogólnie widzę po nim że jest załamany.
2. On 29, ona 39. On wolny, w typowym obecnie kanonie męskiej urody: wysoki, umięśniony i wytatuowany. I też go zostawiła. Ten wielki, umięśniony facet płakał jak dziecko.
Tez mnie te historie dziwiły, ale myślę że po prostu świat się pozmieniał. Nie ma już dziś tak, że kobieta musi być młodsza od faceta.

A co do tematu:
Gdyby teraz coś stało się z moim mężem (odszedłby lub umarł) to nie wiązałabym się już na stałe żeby ze sobą mieszkać, tylko randkowałabym (a przynajmniej wspólne mieszkanie czy małżeństwo nie byłoby moim głównym celem - i tak jestem niezależna finansowo). I patrzyłabym bardziej na to czy jest chemia, dobre dogadanie i dobry seks. W sensie: korzystałabym z życia, i chciałabym żeby moja głowa i cipka zwariowały na czyimś punkcie.
Uważam że nie ma ograniczeń wiekowych, w każdym wieku można się tak zakochać.

W końcu Ciebie też trafi, nie ma sensu wiązać się z rozsądku.

4

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

W każdym wieku jest chemia. Jak nie ma to dziwne to jakieś... A przynajmniej smutne;) Niektórzy tak się dobierają, z rozsądku, ale czy są szczęśliwi?
Nie stałaś się odporna tylko widocznie musisz jeszcze poczekać na tego, który poruszy ziemię pod Twoimi stopami;)

5 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-01-12 20:07:08)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Przynajmniej wiem, że nic sie nie zmienia.


Z drugiej strony czekać tak 10 lat? Niebawem dobija. To 20? 30? Będe już stara. Chciałoby sie jednak z kimś być. A nawet jak sie zajmiesz sprawami czy znajomymi i nie myślisz o związkach to spotykasz taką nietypową przypominajke jak ten chłopak i wtedy mnie nachodzą refleksje, że fajnie byłoby znowu tak sie poczuć, znowu sie zakochać, mam znajome, ale to nijak to samo.

6

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Nadzieja umiera ostatnia.
X

Autorko ! musisz wyrwać się z obecnego stanu, tzn. zmienić podejście i patrzeć na skutki. Związek sam nie przyjdzie, sama działaj, ponoś ryzyko.
Jest powiedzenie: kto nie ryzykuje, nie pije szampana.

7 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-01-13 02:33:23)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Obecnie nie szukam związku, ale jestem przekonana, że u mnie zakochiwanie wcale nie różniłoby się od tego, co pamiętam z przeszłości.
Owszem, z wiekiem dojrzewamy, coraz lepiej poznajemy samych siebie i mamy większą świadomość naszych oczekiwań w stosunku do potencjalnego partnera/partnerki. To z kolei przekłada się na bardziej sprecyzowane wymagania, na brak przymykania oczu na takie kwestie, które kiedyś być może nie miałyby aż tak dużego znaczenia. To wciąż jednak nie znaczy, że jak trafiamy na właściwą osobę, to uczucia nie są tak samo intensywne, a jedynie, choć i to nie zawsze, oparte na nieco innych filarach.
Fascynacja, namiętność, pożądanie, ciekawość drugiej osoby, chęć jej poznawania, bycia ze sobą blisko, spędzania razem czasu - to się przecież nie zmienia pomimo późniejszego na naszej osi życia momentu zakochania.

8

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

Powiem tak – życie smile 
Kiedy jesteśmy młodzi, otaczamy się młodymi ludźmi, dobrze ich znamy, razem studiujemy, uczymy się i spędzamy czas.
Prawie nikt z nas wtedy nic nie ma – żadnego majątku, żadnego bagażu doświadczeń – więc naturalnie się zakochujemy, zakładamy rodziny i znikamy z rynku matrymonialnego. 
Po latach część osób wraca na ten rynek, ale to już nie są ci sami ludzie.
Mają swój majątek, bagaż przeżyć, często dzieci.
Wiedzą, czego chcą, a czego nie – a to, co zdobyli i przeżyli, bywa kulą u nogi i postrzegane jako wady.
Dlatego uważam, że w późniejszym wieku szanse na nowy związek są minimalne.
Owszem, niektórym się udaje, ale to jak wygrana w lotto – większości jednak nie. 
Z wiekiem stajemy się wygodni, często brakuje motywacji do nowego związku – dzieci już są, nowych się nie planuje, więc po co?
Obecnie jest wiele atrakcji i dla wielu relacja nie jest tak istotna jak dawniej.
Trudniej się zakochać, bo mamy większą świadomość i doświadczenie.
Kiedyś wystarczał wygląd i miła rozmowa, dziś to za mało – lista wymagań jest dłuższa, a ograniczeń więcej. 
Dlatego tak wielu ludzi pozostaje samotnych, a ci, którym udaje się stworzyć nowy poważny związek, to niewielki odsetek.
To naturalne – z wiekiem jesteśmy w innym miejscu, z innym bagażem i innymi oczekiwaniami, a to, co kiedyś wystarczało, dziś często już nie wystarcza.

9

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Od dawna sie w nikim nie zakochałam. W drugą strone podobnie, bo we mnie akurat też nikt smile,  ale że przez kilka lat nic nie poczułam? Choćby jednostronnie?A może to domena wieku?


Jako nastolatka czy 20latka byla miłość od pieewszego wejrzenia, potem sie poznajesz, a działanie jak narkotyk. Czy później jest tak samo czy młody wiek - hormony, a późniejsza miłość -spokojna, "mdła"?
Poprostu zaczyna mnie zastanawiać, że ani serce przez tyle lat mocniej nie zabiło, a może to norma?
Może też taka spokojna to i lepiej, bo jak nie wypali to 2 miechy i sie odzwyczaisz/ci przejdzie?

Wcześniej sie sobie spodobaliście, reszta nie miała takiego znaczenia, a dziś: gdzie pracujesz, czym jeździsz (tak, kobiety też to słyszą), nie mam na myśli materializm, ale czy te "uczucie" nie jest "inne"?

Pytam, bo może nie tego oczekuje/mam błędne wyobrażenie? I dlatwgo po części (tylko części) nie znajduje, a może to ze mną coś nie tak, bo te motyle sie pojawiają w każdym wieku tylko mi nie?

Do dychy już bliżej jak dalej i wciąż nic. Nikt kogo poznam mi sie nie podoba, nie czuje tego czegoś.
Od mojego ostatniego związku kompletne NIC.

Jest jeden wyjątek. Jeszcze będąc w związku wpadł mi w oko jeden chłopak. Wtedy i tak byłam zajęta to nie zaprzątałam sobie tym szczegółem głowy. Poprostu typ urody - w moim typie może dlatego, no i nadal byłam 20latką, więc może taka pozostałość - pasująca do tematu. Nawet sie nie znamy, jedynie z widzenia,  jak czasem sie miniemy na mieście raz na ruski rok. I ze sľyszenia - uroki małych miejscowości. On też bankowo mnie kojarzy i wie, kim jestem.
I to przypomina mi te uczucie które miałam jak np. poznałam byłego czy mialam crusha jako nastka. Bo to nie jest takie zwykłe, że ktoś cie kręci czysto fizycznie, że byś sie przespała i tyle, ale coś więcej.  Gdy go spotkam, mi sie przypomina, potem jakiś czas pamiętam, życie płynie, swoje sprawy, soe zapomina i jak na siebie wpadniemy to cykl od nowa. Chciałabym kogoś poznać, żeby właśnie było takie uczucie, a co kogoś poznaje/randka za każdym razem nic. Nie skreślam randek tylko dlatego, zawsze jest mocny powód, ale tego czegoś też jest brak, a o tym wątek, a nie redflagach. W ogóle gdyby nie ten przypadkowy typ to nie pamiętałabym jak to jest. Ostatnio go dodałam na ig, przyjął, zaczął mnie też śledzić, ale sie nie odezwał i to tyle z interakcji, zatem podoba mi sie jednostronie.

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

Moze jestes za bardzo "wybredna" ja tez tak mam, tez nie wszyscy mi sie podobaja, nawet ci slawni aktorzy, ktorzy sa "najprzystojniejsi", moze i sa, ale mnie sie nie podobaja, najbardziej z tych slaw Keanu Reeves. No coz chyba lubie taki typ urody.

A tak prywatnie, zapraszam na wrozbe tarota, moze tam znajdziesz odpowiedz dlaczego tak wlasnie jest smile
postawtarota.dlasiebie@gmail.com - tak na wszelki wypadek, zapraszam rowniez innych smile

10

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:
Serduszko<3 napisał/a:

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

Powiem tak – życie smile 
Kiedy jesteśmy młodzi, otaczamy się młodymi ludźmi, dobrze ich znamy, razem studiujemy, uczymy się i spędzamy czas.
Prawie nikt z nas wtedy nic nie ma – żadnego majątku, żadnego bagażu doświadczeń – więc naturalnie się zakochujemy, zakładamy rodziny i znikamy z rynku matrymonialnego. 
Po latach część osób wraca na ten rynek, ale to już nie są ci sami ludzie.
Mają swój majątek, bagaż przeżyć, często dzieci.
Wiedzą, czego chcą, a czego nie – a to, co zdobyli i przeżyli, bywa kulą u nogi i postrzegane jako wady.
Dlatego uważam, że w późniejszym wieku szanse na nowy związek są minimalne.
Owszem, niektórym się udaje, ale to jak wygrana w lotto – większości jednak nie. 
Z wiekiem stajemy się wygodni, często brakuje motywacji do nowego związku – dzieci już są, nowych się nie planuje, więc po co?
Obecnie jest wiele atrakcji i dla wielu relacja nie jest tak istotna jak dawniej.
Trudniej się zakochać, bo mamy większą świadomość i doświadczenie.
Kiedyś wystarczał wygląd i miła rozmowa, dziś to za mało – lista wymagań jest dłuższa, a ograniczeń więcej. 
Dlatego tak wielu ludzi pozostaje samotnych, a ci, którym udaje się stworzyć nowy poważny związek, to niewielki odsetek.
To naturalne – z wiekiem jesteśmy w innym miejscu, z innym bagażem i innymi oczekiwaniami, a to, co kiedyś wystarczało, dziś często już nie wystarcza.

Ladnie napisane, podpisuje sie tutaj

11 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-01-13 11:39:33)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Oczywiście to lepiej, że sie nie zakochałam skoro i we mnie nikt niż cierpieć z powodu nieodwzajemnionej miłości, jednak że nie zakochałam sie nawet bez wzajemności przez taki szmat czasu - to mnie zaczeło dziwić.

Nie jestem wybredna. Mój typ można by zmieścić w 2 słowach. A ten ķtórego mijam z maślanymi oczami to też 1,70 niski, a że znam jego ścieżke zawodową to żaden pan doktor czy prezes, nawet studiów nie ma. Od kilku lat singiel. Do moich koleżanek z ich wymaganiami nawet by nie mógł startować smile
Że tylko przyjął zapro i wysłał mi, ale nie odezwał to ja mu sie nie podobam.

Że nikt we mnie też sie nie zakochuje to musze być brzydka smile  bo troche trudno mi uwierzyć, że to dlatego, że innym to przychodzi tak trudno jak mi, żeby sie podobać. Właściwie nikogo takiego nie znam. Koleżanki i znajome wiecznie z kimś kręcą, albo są w związkach albo randkują z kimś kto je kręci. Ja słysze ciągle pytania o te sfere i ciągłe zdziwienie. Staje sie to tradycją. Umawiać sie z kimś dla samego umawiania mimo że ci sie nie podoba też bez sensu. Kilka razy tak zrobiłam to też była konsternacja wśród znajomych, że sie nie uśmiecham, nie ciesze, nie przeżywam i że to nie jest normalne. I tak źle i tak niedobrze.

Może dlatego jak pisałam w innym temacie zdarza mi sie odpowiadać z kilkugodzinnym, a nawet kilkudniowym opóźnieniem, bo mi zwyczajnie nie zależy?

Tylko ja słucham zwierzeń, bo nie mam co opowiadać. Wiecie jak wyglądają ploteczki z koleżankami i o co mi chodzi.

12

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Oczywiście to lepiej, że sie nie zakochałam skoro i we mnie nikt niż cierpieć z powodu nieodwzajemnionej miłości, jednak że nie zakochałam sie nawet bez wzajemności przez taki szmat czasu - to mnie zaczeło dziwić.

Nie jestem wybredna. Mój typ można by zmieścić w 2 słowach. A ten ķtórego mijam z maślanymi oczami to też 1,70 niski, a że znam jego ścieżke zawodową to żaden pan doktor czy prezes, nawet studiów nie ma. Od kilku lat singiel. Do moich koleżanek z ich wymaganiami nawet by nie mógł startować smile
Że tylko przyjął zapro i wysłał mi, ale nie odezwał to ja mu sie nie podobam.

Że nikt we mnie też sie nie zakochuje to musze być brzydka smile  bo troche trudno mi uwierzyć, że to dlatego, że innym to przychodzi tak trudno jak mi, żeby sie podobać. Właściwie nikogo takiego nie znam. Koleżanki i znajome wiecznie z kimś kręcą, albo są w związkach albo randkują z kimś kto je kręci. Ja słysze ciągle pytania o te sfere i ciągłe zdziwienie. Staje sie to tradycją. Umawiać sie z kimś dla samego umawiania mimo że ci sie nie podoba też bez sensu. Kilka razy tak zrobiłam to też była konsternacja wśród znajomych, że sie nie uśmiecham, nie ciesze, nie przeżywam i że to nie jest normalne. I tak źle i tak niedobrze.

Może dlatego jak pisałam w innym temacie zdarza mi sie odpowiadać z kilkugodzinnym, a nawet kilkudniowym opóźnieniem, bo mi zwyczajnie nie zależy?

Tylko ja słucham zwierzeń, bo nie mam co opowiadać. Wiecie jak wyglądają ploteczki z koleżankami i o co mi chodzi.

jesli jest singlem, mozesz przeciez do niego zagadac, moze jest niesmialy. Tak sie nie dowiesz czy mu sie podobasz. Jeszcze raz podkresle, jest samotny, toz to masz szczescie! Zagadaj

13

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Gosiawie napisał/a:

jesli jest singlem, mozesz przeciez do niego zagadac, moze jest niesmialy. Tak sie nie dowiesz czy mu sie podobasz. Jeszcze raz podkresle, jest samotny, toz to masz szczescie! Zagadaj

Przecież był kontakt ale całkowicie nieudany, bo widać że nie był zainteresowany.

Niestety aby coś mogło się "wydarzyć" dwie strony muszą być zainteresowane a nie tylko jedna.

A trafienie na odwzajemnione zainteresowanie jest bardzo ciężkie w późniejszym wieku ...
Inna rzecz że wiele osób po "przejściach" nie jest zainteresowana żadną nową relacją/związkiem.

14 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-01-13 15:30:11)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Gosiawe:

Nie da rady. Gdyby byl z innej miejscowości (np. z dużego miasta nieopodal, gdzie codziennie jestem i wychodze) to bym nawet sie odezwała. Problem w tym, że mamy wspólne znajome: jego bratowa i jej kuzynka. Nie przyjaźnie sie z nimi, bo są fałszywe, a ja mam alergie na takich ludzi. Nie potrafie udawać, że kogoś lubie jak nie lubie, ale jak spotkam na ulicy to cześć odpowiem i chwile pogadam smalltalk, bo nie udaje że kogoś nie znam jak znam. Gdybym sie odezwała, a że on ma z nimi mocny kontakt i jakby powiedział to jutro całe miasto by wiedziało, bo one straszne plotkary. Nie przesadzam. Pochodzą ze wsi, może dlatego, choć nie mam uprzedzeń do ludzi ze wsi, ale one takie akurat naprawde są. Jak je spotkam to mi też udzielają informacji nawet o ludziach ze swojej rodziny, mimo że nie potrzebuje wiedzieć. On wie, że sie z nimi znam, więc mógłby napomknąć.

Co do niego to nie jest zainteresowany. Ja zrobiłam ten krok i mu wysłałam zapro na ig. Przyjął i wysłał zapro mi, żeby mnie followować. Gdyby był zainteresowany to by napisał. Wszyscy faceci tak robią. Rzadko komuś wysyłam ja, ale jak oni to piszą od razu, a jak nie to wykorzystują storke. Na 99,99%. Przez całe życie tylko RAZ jeden zagadał mimo takiego mijania dopiero jak wpadliśmy na siebie na basenie tak żeby pogadać. Najśmieszniejsze, że sie mijaliśmy jak był z tymi samymi dziewczynami, o których wspomniałam wyżej, bo sie kolegował wówczas z mężem jednej z nich, ale to było tylko cześć z mojej i ich strony, bo sie spieszyłam. Dopiero na tym basenie usiedlim razem z nimi i doszło do rozmowy, a wieczorem sie odezwał, że dopiero tera, bo w końcu sie poznaliśmy, a tak w ogóle to był pewny, że taka laska musi mieć chłopaka. Ale to jeden jedyny raz, normalnie jak są zainteresowani to piszą.

Zgadzam sie z Kaszpirem: "Niestety aby coś mogło się "wydarzyć" dwie strony muszą być zainteresowane a nie tylko jedna." A tu jest ewidentnie jedna.


Nie wiem czy ze względu na przeszłość. On był tylko w jednym związku. Znali sie z pracy. To była naprawde śliczna dziewczyna. Ładniejsza ode mnie, przyznaje obiektywnie, może to mieć znaczenie. Tinderów wiem, że nie ma. Ale bardziej bym obstawiała, że ja mu sie nie podobam, a nie że jest zamknięty na coś nowego.

15 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-14 09:16:28)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Byli tu niscy narzekajac, ze nie maja dziewczyny ze wzgledu na niski wzrost. Mi sie podobaja 185-190, ale i tak wiedzialam, ze to nie przez wzrost. Ten twoj tez mial szanse na dziewczyne i olal. Mam nadzieje, ze nie placze po forach, ze nie moze nikogo znalezc. (Niski, od lat singiel, z opisu moglby to byc kazdy z nich).


Tez go olej i szukaj innego. Nie ma tego zlego, moze sie trafi wysoki xD A niscy niech placza dalej.

16

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Gosiawe:

Nie da rady. Gdyby byl z innej miejscowości (np. z dużego miasta nieopodal, gdzie codziennie jestem i wychodze) to bym nawet sie odezwała. Problem w tym, że mamy wspólne znajome: jego bratowa i jej kuzynka. Nie przyjaźnie sie z nimi, bo są fałszywe, a ja mam alergie na takich ludzi. Nie potrafie udawać, że kogoś lubie jak nie lubie, ale jak spotkam na ulicy to cześć odpowiem i chwile pogadam smalltalk, bo nie udaje że kogoś nie znam jak znam. Gdybym sie odezwała, a że on ma z nimi mocny kontakt i jakby powiedział to jutro całe miasto by wiedziało, bo one straszne plotkary. Nie przesadzam. Pochodzą ze wsi, może dlatego, choć nie mam uprzedzeń do ludzi ze wsi, ale one takie akurat naprawde są. Jak je spotkam to mi też udzielają informacji nawet o ludziach ze swojej rodziny, mimo że nie potrzebuje wiedzieć. On wie, że sie z nimi znam, więc mógłby napomknąć.

Co do niego to nie jest zainteresowany. Ja zrobiłam ten krok i mu wysłałam zapro na ig. Przyjął i wysłał zapro mi, żeby mnie followować. Gdyby był zainteresowany to by napisał. Wszyscy faceci tak robią. Rzadko komuś wysyłam ja, ale jak oni to piszą od razu, a jak nie to wykorzystują storke. Na 99,99%. Przez całe życie tylko RAZ jeden zagadał mimo takiego mijania dopiero jak wpadliśmy na siebie na basenie tak żeby pogadać. Najśmieszniejsze, że sie mijaliśmy jak był z tymi samymi dziewczynami, o których wspomniałam wyżej, bo sie kolegował wówczas z mężem jednej z nich, ale to było tylko cześć z mojej i ich strony, bo sie spieszyłam. Dopiero na tym basenie usiedlim razem z nimi i doszło do rozmowy, a wieczorem sie odezwał, że dopiero tera, bo w końcu sie poznaliśmy, a tak w ogóle to był pewny, że taka laska musi mieć chłopaka. Ale to jeden jedyny raz, normalnie jak są zainteresowani to piszą.

Zgadzam sie z Kaszpirem: "Niestety aby coś mogło się "wydarzyć" dwie strony muszą być zainteresowane a nie tylko jedna." A tu jest ewidentnie jedna.


Nie wiem czy ze względu na przeszłość. On był tylko w jednym związku. Znali sie z pracy. To była naprawde śliczna dziewczyna. Ładniejsza ode mnie, przyznaje obiektywnie, może to mieć znaczenie. Tinderów wiem, że nie ma. Ale bardziej bym obstawiała, że ja mu sie nie podobam, a nie że jest zamknięty na coś nowego.

Ja sie bede dalej upierac, ze byc moze jest wstydliwy, mozesz napisac, co slychac i jak cie zbyje tylko "wszystko ok" to wiesz na pewno, ze nie jest zainteresowany.

17

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
blueangel napisał/a:

Byli tu niscy narzekajac, ze nie maja dziewczyny ze wzgledu na niski wzrost. Mi sie podobaja 185-190, ale i tak wiedzialam, ze to nie przez wzrost. Ten twoj tez mial szanse na dziewczyne i olal. Mam nadzieje, ze nie placze po forach, ze nie moze nikogo znalezc. (Niski, od lat singiel, z opisu moglby to byc kazdy z nich).


Tez go olej i szukaj innego. Nie ma tego zlego, moze sie trafi wysoki xD A niscy niech placza dalej.


ale jej sie nikt nie podoba, tylko wlasnie on. Jest singlem wiec to moze znak wink

18

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:
Serduszko<3 napisał/a:

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

Powiem tak – życie smile 
Kiedy jesteśmy młodzi, otaczamy się młodymi ludźmi, dobrze ich znamy, razem studiujemy, uczymy się i spędzamy czas.
Prawie nikt z nas wtedy nic nie ma – żadnego majątku, żadnego bagażu doświadczeń – więc naturalnie się zakochujemy, zakładamy rodziny i znikamy z rynku matrymonialnego. 
Po latach część osób wraca na ten rynek, ale to już nie są ci sami ludzie.
Mają swój majątek, bagaż przeżyć, często dzieci.
Wiedzą, czego chcą, a czego nie – a to, co zdobyli i przeżyli, bywa kulą u nogi i postrzegane jako wady.
Dlatego uważam, że w późniejszym wieku szanse na nowy związek są minimalne.
Owszem, niektórym się udaje, ale to jak wygrana w lotto – większości jednak nie. 
Z wiekiem stajemy się wygodni, często brakuje motywacji do nowego związku – dzieci już są, nowych się nie planuje, więc po co?
Obecnie jest wiele atrakcji i dla wielu relacja nie jest tak istotna jak dawniej.
Trudniej się zakochać, bo mamy większą świadomość i doświadczenie.
Kiedyś wystarczał wygląd i miła rozmowa, dziś to za mało – lista wymagań jest dłuższa, a ograniczeń więcej. 
Dlatego tak wielu ludzi pozostaje samotnych, a ci, którym udaje się stworzyć nowy poważny związek, to niewielki odsetek.
To naturalne – z wiekiem jesteśmy w innym miejscu, z innym bagażem i innymi oczekiwaniami, a to, co kiedyś wystarczało, dziś często już nie wystarcza.

Tak i nie. Prawda jest ze z wiekiem znamy sie coraz lepiej, swoje potrzeby, wyobrażenie zwiazku. Problem jest kiedy ktos wychodzi ze zwiazku mocno "poharatany". Ludzie stają sie "przeostrozni" szczególnie w zakresie ich zranienia ze zwiazku. Winduja swoje wymagania, stają sie totalnie nieelastyczni. A nie ma zwiazku bez ryzyka ze cos pójdzie nie tak albo gdzie wszystko będzie tak jak my chcemy. W ten sposób sami zamykają sobie drogę do nowej relacji. Piszesz ze w dojrzałym wieku praktycznie niemożliwe jest stworzenie nowego zqiazku. Nie znam statystyk ale w moim otoczeniu były 4 rozwody w wieku 35-50 lat. Cała osemka jest w nowych związkach.

19

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Bert44 napisał/a:

Tak i nie. Prawda jest ze z wiekiem znamy sie coraz lepiej, swoje potrzeby, wyobrażenie zwiazku. Problem jest kiedy ktos wychodzi ze zwiazku mocno "poharatany". Ludzie stają sie "przeostrozni" szczególnie w zakresie ich zranienia ze zwiazku. Winduja swoje wymagania, stają sie totalnie nieelastyczni. A nie ma zwiazku bez ryzyka ze cos pójdzie nie tak albo gdzie wszystko będzie tak jak my chcemy. W ten sposób sami zamykają sobie drogę do nowej relacji. Piszesz ze w dojrzałym wieku praktycznie niemożliwe jest stworzenie nowego zqiazku. Nie znam statystyk ale w moim otoczeniu były 4 rozwody w wieku 35-50 lat. Cała osemka jest w nowych związkach.

Myślę że różnica w wieku 35-50 lat czyli 15 lat różnicy to kolosalna różnica.

W wieku 35+ wiele ludzi chce mieć jeszcze dzieci, chce ponownego założenia NORMLANEJ rodziny opartej na bliskości, codzienności, normalności. W tym wieku wiele jeszcze ludzi nie ma żadnych dzieci i bardzo szuka kogoś z kim może mieć jeszcze rodzinę.
Ale już w wieku 45+ sytuacja jest całkowicie inna. Ci co chcieli miec dzieci już mają i nie planują więcej. Mają też sporo większy bagaż, także doświadczeń niż ich młodsi o 10lat koledzy i koleżanki.

Z mojego doświadczenia większość osób które mają jakiś bagaż, także doświadczeń i mają swój majątek nie szukają normalnego związku opartego na normalności, bliskości i codzienności a szukają bardziej kogoś z kimś czasami się spotkają na miłe chwile. Nie planują wspólnego mieszkania i wspólnego życia.
Jedynie chcą miło spędzić ileś tam czasu jak mają ochotę i czas.

Dlatego wielu ludzie rezygnuje z takich "atrakcji" bo tak naprawdę takie "relacje" nic nie wnoszą do życia. Dalej jesteśmy sami. Dalej na nikogo nie możemy liczyć jak coś nam się stanie, dalej nie mamy do kogo się odezwać.
Dlatego wielu jak nie większość nie szuka bo wie że nie znajdzie tego na czym im zależy a sądzę że każdy ma znajomych z którymi można pogadać, wypić kawę, czy wpaść do kina czy zaplanować jakiś wspólny wypad big_smile

A sex też nie jest czymś niedostępnym wink
A żeby wypić piwo nie trzeba od razu kupować pubu big_smile

20

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Rozumiem, że każdy może mieć swoją idealną wizję, jak powinien związek wyglądać. Może jednak powstrzymajmy się przed uporczywym narzucaniem czy raczej przemycaniem, w niemal każdym poście, swojej narracji.
Takiej, jakoby jedyny, prawdziwy związek polegał na wspólnym zamieszkaniu, codziennym przebywaniu ze sobą niemal przez cały czas, gdzie nie ma miejsca na odrębne aktywności czy choć odrobinę własnej przestrzeni...

Tak trudno się dziwić ludziom, że po długim okresie małżeństwa nie chcą się wiązać trwale, jeśli zwyczajnie nie czują takiej potrzeby? Każdy przecież odczuwa nieco inaczej tą potrzebę bliskości, więc nie musi koniecznie przebywać ze sobą niemal bez przerwy(poza pracą), odprawiając codzienne rytuały. Czemu mamy decydować za innych, co taka a nie inna relacja wnosi do ich życia? Może właśnie tej konkretnej parze wystarcza nieformalny związek lub spotykanie się od czasu do czasu?

21

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
bagienni_k napisał/a:

Rozumiem, że każdy może mieć swoją idealną wizję, jak powinien związek wyglądać. Może jednak powstrzymajmy się przed uporczywym narzucaniem czy raczej przemycaniem, w niemal każdym poście, swojej narracji.
Takiej, jakoby jedyny, prawdziwy związek polegał na wspólnym zamieszkaniu, codziennym przebywaniu ze sobą niemal przez cały czas, gdzie nie ma miejsca na odrębne aktywności czy choć odrobinę własnej przestrzeni...

Tak trudno się dziwić ludziom, że po długim okresie małżeństwa nie chcą się wiązać trwale, jeśli zwyczajnie nie czują takiej potrzeby? Każdy przecież odczuwa nieco inaczej tą potrzebę bliskości, więc nie musi koniecznie przebywać ze sobą niemal bez przerwy(poza pracą), odprawiając codzienne rytuały. Czemu mamy decydować za innych, co taka a nie inna relacja wnosi do ich życia? Może właśnie tej konkretnej parze wystarcza nieformalny związek lub spotykanie się od czasu do czasu?

Ale w w czym masz problem ?

Każdy pisze tu subiektywnie i to chyba oczywiste.
To co jednemu pasuje wcale nie oznacza że drugiemu też będzie.

Każdy szuka czegoś innego. Ważne aby dwie strony szukały tego samego.

Ja szukam tego co opisałem. A czego inni szukają i oczekują to ich sprawa. Mi nic do tego.
Jak komuś coś pasuje to najważniejsze.

22

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Gosiawie napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
Serduszko<3 napisał/a:

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

Powiem tak – życie smile 
Kiedy jesteśmy młodzi, otaczamy się młodymi ludźmi, dobrze ich znamy, razem studiujemy, uczymy się i spędzamy czas.
Prawie nikt z nas wtedy nic nie ma – żadnego majątku, żadnego bagażu doświadczeń – więc naturalnie się zakochujemy, zakładamy rodziny i znikamy z rynku matrymonialnego. 
Po latach część osób wraca na ten rynek, ale to już nie są ci sami ludzie.
Mają swój majątek, bagaż przeżyć, często dzieci.
Wiedzą, czego chcą, a czego nie – a to, co zdobyli i przeżyli, bywa kulą u nogi i postrzegane jako wady.
Dlatego uważam, że w późniejszym wieku szanse na nowy związek są minimalne.
Owszem, niektórym się udaje, ale to jak wygrana w lotto – większości jednak nie. 
Z wiekiem stajemy się wygodni, często brakuje motywacji do nowego związku – dzieci już są, nowych się nie planuje, więc po co?
Obecnie jest wiele atrakcji i dla wielu relacja nie jest tak istotna jak dawniej.
Trudniej się zakochać, bo mamy większą świadomość i doświadczenie.
Kiedyś wystarczał wygląd i miła rozmowa, dziś to za mało – lista wymagań jest dłuższa, a ograniczeń więcej. 
Dlatego tak wielu ludzi pozostaje samotnych, a ci, którym udaje się stworzyć nowy poważny związek, to niewielki odsetek.
To naturalne – z wiekiem jesteśmy w innym miejscu, z innym bagażem i innymi oczekiwaniami, a to, co kiedyś wystarczało, dziś często już nie wystarcza.

Ladnie napisane, podpisuje sie tutaj

Tak to bywa, jak AI napisze big_smile

23

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
wieka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Powiem tak – życie smile 
Kiedy jesteśmy młodzi, otaczamy się młodymi ludźmi, dobrze ich znamy, razem studiujemy, uczymy się i spędzamy czas.
Prawie nikt z nas wtedy nic nie ma – żadnego majątku, żadnego bagażu doświadczeń – więc naturalnie się zakochujemy, zakładamy rodziny i znikamy z rynku matrymonialnego. 
Po latach część osób wraca na ten rynek, ale to już nie są ci sami ludzie.
Mają swój majątek, bagaż przeżyć, często dzieci.
Wiedzą, czego chcą, a czego nie – a to, co zdobyli i przeżyli, bywa kulą u nogi i postrzegane jako wady.
Dlatego uważam, że w późniejszym wieku szanse na nowy związek są minimalne.
Owszem, niektórym się udaje, ale to jak wygrana w lotto – większości jednak nie. 
Z wiekiem stajemy się wygodni, często brakuje motywacji do nowego związku – dzieci już są, nowych się nie planuje, więc po co?
Obecnie jest wiele atrakcji i dla wielu relacja nie jest tak istotna jak dawniej.
Trudniej się zakochać, bo mamy większą świadomość i doświadczenie.
Kiedyś wystarczał wygląd i miła rozmowa, dziś to za mało – lista wymagań jest dłuższa, a ograniczeń więcej. 
Dlatego tak wielu ludzi pozostaje samotnych, a ci, którym udaje się stworzyć nowy poważny związek, to niewielki odsetek.
To naturalne – z wiekiem jesteśmy w innym miejscu, z innym bagażem i innymi oczekiwaniami, a to, co kiedyś wystarczało, dziś często już nie wystarcza.

Ladnie napisane, podpisuje sie tutaj

Tak to bywa, jak AI napisze big_smile

Kaszpir uzywa AI? zawsze ciekawie pisal, hmmm

24 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-15 12:58:33)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Gosiawie napisał/a:

Kaszpir uzywa AI? zawsze ciekawie pisal, hmmm

Nigdy nie używałem AI do pisania.
Sam tworzę wypowiedzi  a jedynie czasami AI koryguje to, co napisałem.
Korzystam z nowej technologii, ale to nie znaczy, że moje wypowiedzi są automatycznie generowane przez AI.

25

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Kaszpir uzywa AI? zawsze ciekawie pisal, hmmm

Nigdy nie używałem AI do pisania.
Sam tworzę wypowiedzi  a jedynie czasami AI koryguje to, co napisałem.
Korzystam z nowej technologii, ale to nie znaczy, że moje wypowiedzi są automatycznie generowane przez AI.

nie wpadlam jeszcze na to, zeby gdzies pisac (aplikacja?) by bylo ladniej wink
to ciekawe, ludzie teraz uzywaja GPT prawie na kazde pytanie.. co sie dzieje na tym swiecie, az sie boje co bedzie za pare lat.

26

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Nie ma w tym nic złego, żeby korzystać z pomocy sztucznej inteligencji, ale warto by było to zaznaczyć smile

27

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
wieka napisał/a:

Nie ma w tym nic złego, żeby korzystać z pomocy sztucznej inteligencji, ale warto by było to zaznaczyć smile

A co to zmienia? 
Że AI poprawi napisaną całkowicie przeze mnie wypowiedź pod względem stylistycznym albo błędów interpunkcyjnych? 
Większość obecnie pisanych tekstów i wypowiedzi przechodzi automatyczną korektę. 

Co innego wkleić wypowiedź w 100% wymyśloną i napisaną przez AI, a co innego jedynie lekko skorygować jej styl za pomocą AI.

W pierwszym przypadku wypowiada się i odpowiada AI, a w drugim człowiek big_smile

28

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie ma w tym nic złego, żeby korzystać z pomocy sztucznej inteligencji, ale warto by było to zaznaczyć smile

A co to zmienia? 
Że AI poprawi napisaną całkowicie przeze mnie wypowiedź pod względem stylistycznym albo błędów interpunkcyjnych? 
Większość obecnie pisanych tekstów i wypowiedzi przechodzi automatyczną korektę. 

Co innego wkleić wypowiedź w 100% wymyśloną i napisaną przez AI, a co innego jedynie lekko skorygować jej styl za pomocą AI.

W pierwszym przypadku wypowiada się i odpowiada AI, a w drugim człowiek big_smile

jaka uzywasz aplikacje?

29 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-01-15 15:32:19)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie ma w tym nic złego, żeby korzystać z pomocy sztucznej inteligencji, ale warto by było to zaznaczyć smile

A co to zmienia? 
Że AI poprawi napisaną całkowicie przeze mnie wypowiedź pod względem stylistycznym albo błędów interpunkcyjnych? 
Większość obecnie pisanych tekstów i wypowiedzi przechodzi automatyczną korektę. 

Co innego wkleić wypowiedź w 100% wymyśloną i napisaną przez AI, a co innego jedynie lekko skorygować jej styl za pomocą AI.

W pierwszym przypadku wypowiada się i odpowiada AI, a w drugim człowiek big_smile

Zmienia to, że niektórzy myślą, że tak pięknie piszesz big_smile
Nie da się też odróżnić czy to jest skorygowane czy napisane przez AI.
Choć niektórym by się przydało korzystać, bo piszą niechlujnie, kaleczą język Polski, tak na odwal, a przecież można przeczytać i poprawić błędy, wiadomo,  że coś tam można przeoczyć, ale to już mniej istotne.

30

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

A to zmienia, Kaszpir, że czytając twoje wpisy na forum nabiera się błędnego przekonania o twojej sprawności językowej. Przestajesz być prawdziwy.
Dodatkowo daje się wyczuć sztuczność tekstu i "styl AI".

31 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-01-15 17:00:25)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Muqin napisał/a:

A to zmienia, Kaszpir, że czytając twoje wpisy na forum nabiera się błędnego przekonania o twojej sprawności językowej. Przestajesz być prawdziwy.
Dodatkowo daje się wyczuć sztuczność tekstu i "styl AI".

Nawet na tak luźnym forum ludzie mają potrzebę kreacji, bycia lepszym, niż w rzeczywistości. Po co skoro w praniu i tak wszystko wyjdzie;)
Rozumiem jakiś korektor pisowni, jak ktoś wali orty że oczy bolą, ale AI przy redagowaniu to chyba przesada, to potrafi zmienć styl i wszystko:))

32

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:

Co innego wkleić wypowiedź w 100% wymyśloną i napisaną przez AI, a co innego jedynie lekko skorygować jej styl za pomocą AI.

Różnica wbrew pozorom niewielka, produkt końcowy wychodzi z tego miałki i kompletnie pozbawiony indywidualności czyli "styl AI".

33

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
wieka napisał/a:

Zmienia to, że niektórzy myślą, że tak pięknie piszesz big_smile
Nie da się też odróżnić czy to jest skorygowane czy napisane przez AI.
Choć niektórym by się przydało korzystać, bo piszą niechlujnie, kaleczą język Polski, tak na odwal, a przecież można przeczytać i poprawić błędy, wiadomo,  że coś tam można przeoczyć, ale to już mniej istotne.

Wieka.

Ale się uczepiłaś big_smile

Większość odpowiedzi, które piszę, często kilka razy poprawiam, zanim je opublikuję.
Jeśli mi odpowiadają, to idą w takim stanie.
Jeśli nie, to lekko je koryguję.
Wiele wypowiedzi kosztuje mnie naprawdę sporo wysiłku i nie są to żadne wymysły AI, tylko moje własne.

Rozumiem czepianie się, jakby pisał to automat, a nie ja.
To tak, jakby krytykować kogoś za korzystanie z korekty błędów podczas pisania w Wordzie.
Raczej powinno się czepiać tych, którym nie chce się nawet skorzystać z wbudowanej korekty.

34

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Muqin napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Co innego wkleić wypowiedź w 100% wymyśloną i napisaną przez AI, a co innego jedynie lekko skorygować jej styl za pomocą AI.

Różnica wbrew pozorom niewielka, produkt końcowy wychodzi z tego miałki i kompletnie pozbawiony indywidualności czyli "styl AI".

Guzik prawda.

Widzę jakie są różnice i wybieram taki który mi bardziej pasuje.
Często koryguje to co skorygowało AI.

Mówimy o korekcie tego co SAM napisałem.

35

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Gosiawie napisał/a:

jaka uzywasz aplikacje?

Wbudowanej w Edge Copilot.

36

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
wieka napisał/a:

Tak to bywa, jak AI napisze big_smile

A najśmieszniejsze ,że napisanie tamtej odpowiedzi zajęło mi sporo czasu.
Może faktycznie zamiast się męczyć, korygować, zmieniać od razu poproszę AI o gotową odpowiedź do wklejenia big_smile
Sporo mniej czasu mi to zajmie.
Po co się męczyć, dobierać słowa, korygować jak i tak potem to na AI zwalą ,że napisało big_smile

Zawsze można coś mniej męczącego w międzyczasie robić big_smile

37

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:
Muqin napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Co innego wkleić wypowiedź w 100% wymyśloną i napisaną przez AI, a co innego jedynie lekko skorygować jej styl za pomocą AI.

Różnica wbrew pozorom niewielka, produkt końcowy wychodzi z tego miałki i kompletnie pozbawiony indywidualności czyli "styl AI".

Guzik prawda.
.

big_smile

38

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:

To tak, jakby krytykować kogoś za korzystanie z korekty błędów podczas pisania w Wordzie.

Pomijając to, że korekta w Wordzie potrafi skorygować coś poprawnego, to jest zasadnicza różnica między ortografią a stylem pisania.
Ortografia jest zero - jedynkowa. Style pisania różne, w tym jest coś takiego jak styl indywidualny.
Po korekcie wychodzi Ci, Kaszpir, "styl AI" i tyle.
Poprawny niczym na sprawdzianie z polskiego i nijaki straszliwie.

39

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Tak to bywa, jak AI napisze big_smile

A najśmieszniejsze ,że napisanie tamtej odpowiedzi zajęło mi sporo czasu.
Może faktycznie zamiast się męczyć, korygować, zmieniać od razu poproszę AI o gotową odpowiedź do wklejenia big_smile
Sporo mniej czasu mi to zajmie.
Po co się męczyć, dobierać słowa, korygować jak i tak potem to na AI zwalą ,że napisało big_smile

Zawsze można coś mniej męczącego w międzyczasie robić big_smile

Dokładnie big_smile
Piszesz za długie teksty, na Forum powinno się pisać krótko i węzłowato, bo elaboratów nie da się czytać tongue
Może też mniej pisz o sobie, bo się wkoło powtarzasz, to będziesz miał mniej tej męczarni wink

40

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Miłosny haj raczej odnosi się do po prostu pierwszej fazy relacji a nie tego ile masz lat - i raczej niezależnie czy masz 20 czy 40 powinien być podobny. Jak nie jest to raczej po prostu nie to.

41

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Każda miłość jest inna i wszystkiego doświadcza się w odmienny sposób. Byłam w dwóch poważnych związkach, ale nie narzekałam na brak zainteresowania również jako singielka, gdy spotykałam się z mężczyznami. Z prawie każdym pojawiały się motylki, choć za każdym razem były one inne. Często to tylko fascynacja kimś, kto ma cudownie seksowny śmiech, głęboki głos, jeździ na motorze i jest przystojny i ma kwadratową szczękę (autentycznie) heh, nawet jeśli okazuje się mało bystry. Takie motylki bardzo szybko ulatywały.
Pierwszy związek jest krystaliczny, az ślepy, ponieważ wszystkiego doświadcza się po raz pierwszy. Nie jest on jeszcze przesiąknięty prozą życia ani codziennymi problemami. Jest czysto romantyczny, w szkolnym stylu, kiedy zrywasz się z zajęć, bo on czeka pod szkołą, po czym jedziecie ku zachodowi słońca...
Z kolei z Miśkiem te motylki były inne. Nie było już tego szaleństwa czy haju, lecz pojawił się spokój. Fascynacja była mocna, ale zupełnie inna, bo zdrowa i daleka od stanu po LSD

Myślę, że każdą miłość zmieniają nasze doświadczenia życiowe i to właśnie one mają największy wpływ na to, jak odczuwamy motylki

42

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Tylko Istotka to wtedy mamy do czynienia z miłością czy raczej z racjonalnym podejściem ?

Gdzieś czytałem ,że tak naprawdę człowiek naprawdę tylko raz się zakochuje. Potem to już taki odgrzewany kotlet.
Zjeść trzeba aby nie być głodnym, ale tej ekscytacji już nie ma jak przy pierwszym razie big_smile

Więc pytanie czy te następne związki są naprawdę z miłości i uczuć czy raczej z racjonalnego podejścia czyli z rozsądku ...

43

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Kaszpir007 napisał/a:

Tylko Istotka to wtedy mamy do czynienia z miłością czy raczej z racjonalnym podejściem ?

Gdzieś czytałem ,że tak naprawdę człowiek naprawdę tylko raz się zakochuje. Potem to już taki odgrzewany kotlet.
Zjeść trzeba aby nie być głodnym, ale tej ekscytacji już nie ma jak przy pierwszym razie big_smile

Więc pytanie czy te następne związki są naprawdę z miłości i uczuć czy raczej z racjonalnego podejścia czyli z rozsądku ...

Chyba jestem dość kochliwa, bo zakochiwałam się, a raczej zauraczałam w kolejnych big_smile

Na pewno nie wchodziłam w relacje z racjonalnym podejściem, lecz robiłam to bardziej z fascynacji, która w każdym przypadku była inna. To właśnie mam na myśli pisząc o motylkach. Z każdym te motylki były inne. Z jednym były to rusałki pawik, z innym paź królowej, a w jeszcze innym tylko ćmy. Były to jednak przelotne znajomości, dokładnie tak jak te motyle...

To prawda, że każda kolejna miłość nie smakuje już jak kotlet świeżo z patelni, lecz jak odgrzewany, bo to już po prostu kiedyś było. Jest on dalej smaczny, podobnie jak słodycze w czasach, gdy byliśmy dziećmi. Później te kubki smakowe nie są już tak wrażliwe, ale dalej nam smakuje i wciąż chcemy więcej.
Pierwsza miłość smakuje intensywnie, ale w kolejnej odkrywamy co można dodać, by wzbogacić ten smak. Tak jak cynamonki same w sobie są smaczne, ale smakują lepiej z kremem mascarpone


Swoją drogą te gwiazdki z Milky Way były kiedyś smaczniejsze! big_smile

44

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Zebrałam sie i napisałam 2 razy w odstępie tygodnia. Nie było warto. Tylko odpowiadał, czasem nawet zaledwie samymi emotkami.

45

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?

Nie wydaje mi się, przynajmniej jeśli jestem w stanie sobie wyobrazić, jakby to miało wyglądać u mnie, to byłoby mnóstwo chemii. Inaczej, co to za związek bez tego, to jakaś pomyłka.

46 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-01-28 19:30:01)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Zebrałam sie i napisałam 2 razy w odstępie tygodnia. Nie było warto. Tylko odpowiadał, czasem nawet zaledwie samymi emotkami.



na przyszlosc nie sluchaj facetow i nie pisz pierwsza. wbrew temu co mowia jak kobieta robi pierwsze kroki to tak czy siak nigdy z tego NIC nie wychodzi.
Faceci zazwyczaj mowia jedno, a robia drugie.

47

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
blueangel napisał/a:
Serduszko<3 napisał/a:

Zebrałam sie i napisałam 2 razy w odstępie tygodnia. Nie było warto. Tylko odpowiadał, czasem nawet zaledwie samymi emotkami.



na przyszlosc nie sluchaj facetow i nie pisz pierwsza. wbrew temu co mowia jak kobieta robi pierwsze kroki to tak czy siak nigdy z tego NIC nie wychodzi.
Faceci zazwyczaj mowia jedno, a robia drugie.

To prawda jest

48

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
blueangel napisał/a:
Serduszko<3 napisał/a:

Zebrałam sie i napisałam 2 razy w odstępie tygodnia. Nie było warto. Tylko odpowiadał, czasem nawet zaledwie samymi emotkami.



na przyszlosc nie sluchaj facetow i nie pisz pierwsza. wbrew temu co mowia jak kobieta robi pierwsze kroki to tak czy siak nigdy z tego NIC nie wychodzi.
Faceci zazwyczaj mowia jedno, a robia drugie.

Mamy równouprawnienie i naprawdę nie widzę żadnego problemu aby kobieta pierwsza zagadała.
Często może być tak że facet mimo że mu też dana kobieta się podoba nie ma śmiałości pierwszy sam zagadać, albo po prostu nie zauważył że dana kobieta jest nim zainteresowana i tym bardziej nie próbuje zagadać big_smile

W obecnych czasach wiele facetów boi się zagadać.

Bo jak zaczepi nas "ciacho" to będzie to flirt a jak zaczepi nas ktoś kto nam się nie podoba to od razu molestowanie big_smile

A co ma się udać to inna kwestia. Bo pierwszy kontakt nie ważne kto rozpocznie rozmowę nic nie znaczy. Nie gwarantuje ,że zakończy się sukcesem.
Ale zawsze jakaś szansa jest ...

49

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
blueangel napisał/a:
Serduszko<3 napisał/a:

Zebrałam sie i napisałam 2 razy w odstępie tygodnia. Nie było warto. Tylko odpowiadał, czasem nawet zaledwie samymi emotkami.



na przyszlosc nie sluchaj facetow i nie pisz pierwsza. wbrew temu co mowia jak kobieta robi pierwsze kroki to tak czy siak nigdy z tego NIC nie wychodzi.
Faceci zazwyczaj mowia jedno, a robia drugie.


Oczywiście, zwłaszcza w sytuacji Autorki, znanej od pierwszego postu tego wątku, po co ona się w ogóle do niego później odzywała, kto to wie... :

Serduszko<3 napisał/a:

Że tylko przyjął zapro i wysłał mi, ale nie odezwał to ja mu sie nie podobam.

50

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
Serduszko<3 napisał/a:

Od dawna sie w nikim nie zakochałam. W drugą strone podobnie, bo we mnie akurat też nikt smile,  ale że przez kilka lat nic nie poczułam? Choćby jednostronnie?A może to domena wieku?


Jako nastolatka czy 20latka byla miłość od pieewszego wejrzenia, potem sie poznajesz, a działanie jak narkotyk. Czy później jest tak samo czy młody wiek - hormony, a późniejsza miłość -spokojna, "mdła"?
Poprostu zaczyna mnie zastanawiać, że ani serce przez tyle lat mocniej nie zabiło, a może to norma?
Może też taka spokojna to i lepiej, bo jak nie wypali to 2 miechy i sie odzwyczaisz/ci przejdzie?

Wcześniej sie sobie spodobaliście, reszta nie miała takiego znaczenia, a dziś: gdzie pracujesz, czym jeździsz (tak, kobiety też to słyszą), nie mam na myśli materializm, ale czy te "uczucie" nie jest "inne"?

Pytam, bo może nie tego oczekuje/mam błędne wyobrażenie? I dlatwgo po części (tylko części) nie znajduje, a może to ze mną coś nie tak, bo te motyle sie pojawiają w każdym wieku tylko mi nie?

Do dychy już bliżej jak dalej i wciąż nic. Nikt kogo poznam mi sie nie podoba, nie czuje tego czegoś.
Od mojego ostatniego związku kompletne NIC.

Jest jeden wyjątek. Jeszcze będąc w związku wpadł mi w oko jeden chłopak. Wtedy i tak byłam zajęta to nie zaprzątałam sobie tym szczegółem głowy. Poprostu typ urody - w moim typie może dlatego, no i nadal byłam 20latką, więc może taka pozostałość - pasująca do tematu. Nawet sie nie znamy, jedynie z widzenia,  jak czasem sie miniemy na mieście raz na ruski rok. I ze sľyszenia - uroki małych miejscowości. On też bankowo mnie kojarzy i wie, kim jestem.
I to przypomina mi te uczucie które miałam jak np. poznałam byłego czy mialam crusha jako nastka. Bo to nie jest takie zwykłe, że ktoś cie kręci czysto fizycznie, że byś sie przespała i tyle, ale coś więcej.  Gdy go spotkam, mi sie przypomina, potem jakiś czas pamiętam, życie płynie, swoje sprawy, soe zapomina i jak na siebie wpadniemy to cykl od nowa. Chciałabym kogoś poznać, żeby właśnie było takie uczucie, a co kogoś poznaje/randka za każdym razem nic. Nie skreślam randek tylko dlatego, zawsze jest mocny powód, ale tego czegoś też jest brak, a o tym wątek, a nie redflagach. W ogóle gdyby nie ten przypadkowy typ to nie pamiętałabym jak to jest. Ostatnio go dodałam na ig, przyjął, zaczął mnie też śledzić, ale sie nie odezwał i to tyle z interakcji, zatem podoba mi sie jednostronie.

Gdy wchodzicie w wieku 30, 40, 50 lat w związek to jest to chemia czy czym sie kierujecie? Po czym poznajecie, że ro ten ktoś? A może nic sie nie zmienia tylko ja stałam sie odporna?


Wiesz, jak mi ostatnio koleżanka narzekała że "dawno tego nie czuła!" to skończyła na romansie ze starszym od siebie o 20lat żonatym facetem. Bo do niego akurat poczuła.

51 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2026-02-05 04:23:14)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
KSandraK napisał/a:

...


Wiesz, jak mi ostatnio koleżanka narzekała że "dawno tego nie czuła!" to skończyła na romansie ze starszym od siebie o 20lat żonatym facetem. Bo do niego akurat poczuła.

Kobiety uwielbiają być uwodzone, różnica wieku, statusu materialnego czy bycie w związku nie ma znaczenia, wszystko zależy od zaangażowania i umiejętności uwodziciela.
Dla mężczyzn to wyzwanie dla ich cierpliwości, odwagi, sztuki obserwacji, błyskotliwości i pokory. I jeszcze paru innych umiejętności.
A dla kobiet ? każda bez wyjątku kocha być zdobywana.

52

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Koleś jej sie chwalil ile miał kochanek i dalej jej się nie zapalała czerwona lampka.

Wydaje mi się, że trochę przeceniasz inteligencję i cnoty uwodzicieli big_smile Znaczy, z mojej perspektywy dziewczyna naprawdę głupio w to brnęła, facet nią manipulował i można się zastanawiać, czemu poleciała akurat na niego a nie na randoma z siłowni. Nie wygląda, jakby używał inteligentnych myków, tylko takich zupełnie tępych.

Nie wiem, może bardzo się bała zostać starą panną, tylko na to akurat kochanek nie pomógł, bo już był zonaty (za kadencji wszystkich poprzednich kochanek).

Naprawdę warto czasem trochę myśleć, a nie iść ślepo za "czuciem".

53

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
KSandraK napisał/a:

Koleś jej sie chwalil ile miał kochanek i dalej jej się nie zapalała czerwona lampka.

Wydaje mi się, że trochę przeceniasz inteligencję i cnoty uwodzicieli big_smile Znaczy, z mojej perspektywy dziewczyna naprawdę głupio w to brnęła, facet nią manipulował i można się zastanawiać, czemu poleciała akurat na niego a nie na randoma z siłowni. Nie wygląda, jakby używał inteligentnych myków, tylko takich zupełnie tępych.

Nie wiem, może bardzo się bała zostać starą panną, tylko na to akurat kochanek nie pomógł, bo już był zonaty (za kadencji wszystkich poprzednich kochanek).

Naprawdę warto czasem trochę myśleć, a nie iść ślepo za "czuciem".

Uwodzenie to nie jedno lub dwustronna manipulacja lecz wzajemne oddziaływanie na siebie różnymi sposobami. Oddziaływanie odbywa się w dużej mierze w sferze emocjonalnej, tak więc nie ma znaczenia czy pojawia się "mięśniak z siłowni", "zamożny prawnik" czy przystojniak wg mediów dla pań. Zazwyczaj jest to przeciętny mężczyzna, bo taki "wyposażony wg tindera" nigdy nie rozwinie jakichś umiejętności, bo do parzenia się wystarczą najprostsze bodźce.

Przy okazji, nie deprecjonuj "amanta" koleżanki przypisując mu najgorsze cechy, bo to oznacza, że twoja koleżanka akuratnie na takie była wrażliwa i podatna.  A chyba ją lubisz ?
Acha, i nie martw się za koleżankę. Może i się sparzy, ale jeśli nikomu nie robi tym krzywdy to ma pełne prawo do popłynięcia. Wiele kobiet wręcz marzy o romansie a nie jest im nigdy dany.

54

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
AdamJeden napisał/a:

Przy okazji, nie deprecjonuj "amanta" koleżanki przypisując mu najgorsze cechy, bo to oznacza, że twoja koleżanka akuratnie na takie była wrażliwa i podatna.  A chyba ją lubisz ?

No ale on miał te najgorsze cechy. Po prostu uważam że wybrała bardzo niemądrze. To czy ją lubię nie znaczy że lubię kolesia, na którego poleciała. Normalnie gdyby facet był w porządku to najwyżej bym wzruszyła ramionami, ale kiedy koleś nią manipuluje i owija wokół palca do poziomu, że jak ona próbuje coś w ich układzie zmienic to on robi smutną minkę i stawia jej manipulacyjne ultimatum (ewidentnie obliczone na zaszachowanie dziewczyny), a ona się na koniec cieszy że to była poruszająca rozmowa bo on płakał. Nosz kurde, co to zmienia jeśli dalej stoją w tym samym punkcie i ona jest po prostu czwartą z kolei kochanką z pracy.

To też jest smutne że jadąc na emocjach łatwo się łapać na takie dziwne zagrywki. Patrząc z boku to jest aż kuriozalne.

Więc... tak jak mówiłam: polecam daleko idącą ostrożność z różnymi och! ach! dawno tego nie czułam!

AdamJeden napisał/a:

Acha, i nie martw się za koleżankę. Może i się sparzy, ale jeśli nikomu nie robi tym krzywdy to ma pełne prawo do popłynięcia. Wiele kobiet wręcz marzy o romansie a nie jest im nigdy dany.

To nie jest takie oczywiste, czy naprawdę NIKOMU nie robi krzywdy. Koleś twierdzi, że jego żonie wszystko jedno ale jednocześnie migał się od ujawnienia tego romansu. Więc tak jakby chyba nie wszystko jedno.

Ja na mniejscu tej żony stanowczo NIE chciałabym żeby mój mąż miał kochankę. Jakieś 95% szans, że czułabym się skrzywdzona.

No i... naprawdę da się przeżyć fajny romans w sensie: wielką i porywającą miłość która NIE zawiera "romansu" w sensie: chodźmy do łózka  czyimś facetem i testujmy, kiedy otoczenie się połapie.

Jestem jak najbardziej za romansem w wersji 1 (z zachowaniem sporej dozy rozsądku żeby nie pakować się w niebezpieczne sytuacje z niewłaściwymi osobami!) oraz mocno przeciwna romansom w wersji 2 (serio trzeba to tłumaczyć?).

55 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-02-06 10:16:53)

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Fajna masz kolezanke. Takich ludzi jak on i ona w ogole mi nie szkoda.
Do tego ona dodatkowo przyglupia. Nikt normalny na takiego typa z opisu by nie polecial. Nie dosc ze zonaty to oblesny dziadek. 20 lat starszy fuj. Az mi niedobrze.
Gdyby byl typem z silowni 20 lat mlodszy byloby to niemoralne i tez godne potepienia (ze wzgledu na zone), ale choc by czlowiek zrozumial, a tak?

Cos jak te 2 babcie: jedna pol3ciala na Brada Pitta, a druga na Szpaka. Brada Pita mowiacego po polsku tez glupota, ale choc da sie zrozumiec, mimo ze mi sie nigdy nie podobal, ale ze ktokolwiek, nawet babcia poleciala i wyslala hajs na Szpaka? Moj rozum nie jest w stanie to ogarnac.

56

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?
blueangel napisał/a:

Cos jak te 2 babcie: jedna pol3ciala na Brada Pitta, a druga na Szpaka. Brada Pita mowiacego po polsku tez glupota, ale choc da sie zrozumiec, mimo ze mi sie nigdy nie podobal, ale ze ktokolwiek, nawet babcia poleciala i wyslala hajs na Szpaka? Moj rozum nie jest w stanie to ogarnac.

big_smile big_smile big_smile

57

Odp: na haju- czy miłość sie starzeje?

Brad Pitt używał tłumacza Google tongue z angielskiego na polski big_smile

Znaczy, ja myślę że w tym romansie dziewczyna leciała głównie na dreszczyk emocji, ukrywanie tego w pracy i przed rodziną itd. Tylko litości, jak się robi z życia telenowelę to się prosi o kłopoty. sad

Posty [ 57 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » na haju- czy miłość sie starzeje?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026