Parę dni temu zobaczyłem Smutny widok.
Para szła razem, głośno rozmawiali.
On wysoki 40+, wczorajszy wygląd, ona 35+ lekko zmęczona życiem.
Usłyszałem, że on chce wyjść z kolegami.
I naraz ona padła na kolana (na ośnieżonym chodniku) i błaga go, by nie szedł.
On najpierw stanął zdumiony, później odszedł krok, a ona na kolanach za nim i krzyczy "proszę".
On dalej odchodzi. Ona wstaje z kolan i za nim biegnie.
Najwyraźniej tak później wyglądają związki tych wszystkich silnych i niezależnych kobiet postępujących "radykalnie" i stawiających "ultimatum".