Dzień dobry.
Chciałabym podzielić się swoją historią i tym samym poszukać wsparcia na forum, ponieważ znajduję się w sytuacji dla mnie trudnej i niezrozumiałej.
Poznaliśmy się 1,5 roku temu przez internet.Oboje po 40, wolni, bez zobowiązań.On Polak, mieszka za granicą.W Polsce żyje jego mama.
Gdy wszystko się zaczęło, od razu był to skok na głęboką wodę.Najpierw dzwonił do mnie codziennie po kilka razy, widzieliśmy się na wideo.Nie było dnia bez kontaktu.
Jego częste urlopy przyczyniły się do tego, że równie często przyjeżdżał i spędzaliśmy ze sobą dużo czasu.Jak nie na wyjazdach tak też u moich rodziców i jego mamy.Potem chyba poczułam, że wszystko dzieje się w nadzwyczajnie szybkim tempie.Od razu przeżyłam dużą ilość emocji i zwrotów akcji.
Spotykam się z mężczyzną, który uchyla mi nieba- wyprzedza moje pragnienia,zanim pomyślę już mam.
Gdzie się nie odwróciłam było tak pełno miłości i zaangażowania, że czasami czułam się tym tempem przytłoczona.
Mimo wszystko wierzyłam i ufałam, że tak ma być, tym bardziej że poznałam inteligentnego, otwartego i wydawało mi się, że dobrego czlowieka, przy którym niczego mi nie brakowało.
Dosłownie nosił mnie na rękach, pomagał, troszczył się o mnie i zabiegał każdego dnia.Skradł moje serce i jak powiedział, pokochał podobnie jak ja jego.
Spędziliśmy ze sobą dużo czasu zarówno w Polsce jak i ja u niego za granicą.
Niedawno wróciłam od niego po 2 tygodniowym pobycie, rozczarowana jego zachowaniem.
Ja osobiście nie jestem osobą, która czepia się drobiazgów i nie robię problemu z byle czego.
Jestem raczej ugodowa i wolę stosować dyplomację niż stawać na ostrzu noża.
Tym bardziej otwarcie mówię o swoich uczuciach.
Rozumiem, że z czasem etap zauroczenia mija, motyle odlatują i zaczyna się budowanie więzi emocjonalnej.
Wiem o sobie, że od początku traktowałam swojego partnera z szacunkiem, ale sama często musiałam chodzić wokół niego na palcach i obchodzić się delikatnie oraz uważać na to, co mówię by go nie urazić.
Niestety w przeciwieństwie do mnie, pojawiły się u niego pewne aspekty, które mnie bardzo dotknęły.
Może przytoczę kilka przykładów jego zachowań by jak najrzetelniej przedstawić sytuację.
Jest bardzo delikatny jak na silnego ciałem i duchem mężczyznę i wrażliwy na dźwięki przez co przeszkadza mu wszelki hałas.Od kilku lat ma szumy uszne spowodowane stresem i wypaleniem zawodowym w poprzedniej pracy.
Jednak z tym daje sobie radę, ale często mi o tym przypomina.
Poza tym gdy idziemy spać, prosi abym wyłączyła na noc dzwonek w swoim telefonie i położyła go ekranem do dołu by jego światło mu nie przeszkadzało.
Rolety w sypialni muszą być zasłonięte na noc by było całkowicie ciemno.
Gdy zdarzy się, że wstanę w nocy by pójść do łazienki, muszę robić to po ciemku i uważać bym się chociaż nie uderzyła.
Twierdzi, że nie wytrzyma mojego wychodzenia.
Czasem zwraca uwagę na to, jak się ubieram.Sugeruje mi noszenie dżinsów,za którymi nie przepadam, ale dla niego taki styl wyraźnie się podoba.
Jest perfekcjonistą, ja również lubię porządek, ale nie jestem chora na jego punkcie, a jego pedantyzm bardzo mi się udzielił.Po gotowaniu od razu muszę posprzątać, bo inaczej zrobić to za mnie już w trakcie moich prac w kuchni.
Czuję się jak w laboratorium, nie w mieszkaniu.Na wszystko zwraca uwagę, patrzy mi na ręce gdy coś robię, a ja czuję się skrępowana i boję się do czegokolwiek dotknąć.
Potrafi otworzyć wszystkie okna nie mówiąc mi o tym i zrobić przeciąg na tyle aby nawet odbiło się to na moim zdrowiu.
Ma swoje przyzwyczajenia kulinarne, ja swoje, ale oboje gustujemy w wielu tych samych rzeczach.Niestety najlepiej aby on przygotował wszystko po swojemu i wtedy jest zadowolony.
Z zamiłowania dosyć szybko prowadzi samochód.Gdy wyjeżdżamy w trasę proszę go o powolniejszą jazdę w trosce o bezpieczeństwo i przypominając o odpowiedzialności za mnie.
Jednak nic sobie z tego nie robi, a ja siedzę i drżę bo nic nie mogę.
Wszystkich krytykuje za jazdę, czuje się królem autostrady i najlepszym w tym, co robi.
Gdy byliśmy u jego mamy, zasugerował mi abym po prysznicu posprzątała, co bardzo mnie oburzyło.Ogólnie bardzo nadskakuje swojej mamie i robi wszystko dla jej wygody.
Prawie wszystkie nasze wspólne pobyty w Polsce wiązały się z mamą.Niewiele czasu spędzaliśmy sam na sam.
Na co dzień wykonuje pracę umysłową na zmiany, żyje w stresie, ma problemy ze snem i powoli odbija się to na jego zdrowiu.Nieraz mowił o zmianie pracy, bo jego życie prywatne jest mu ważniejsze.Ale to były tylko słowa.Gdy zasugerowałam mu by może coś z tym zrobił, odpowiedział, że na razie sobie radzi.Ale jego praca niestety odciska piętno na naszym związku, ponieważ po dyżurach jest ledwo przytomny, zestresowany i nie ma na nic ochoty.Staram się być wyrozumiała i wspierać go we wszystkim,ale najbardziej bolesne stało się dla mnie jego zobojętnienie.Kiedyś czułam, że jesteśmy razem, teraz czuję się po prostu samotnie będąc obok niego.
Gdy kładziemy się spać włącza tv i jednocześnie trzyma telefon w ręku.
Na pocieszenie weźmie mnie za rękę i tyle.
Czuję się okropnie, niepotrzebna, nieatrakcyjna.O współżyciu ostatnio nie ma mowy, a gdy rozmawiam z nim o tym, denerwuje się na mnie twierdząc że robię mu presję.Leżę obok swojego partnera, który jeszcze niedawno obsypywał mnie komplementami i nie mogę być przytulona jak kobieta przez mężczyznę jakby mu wszystko przeszło.
Zawsze rozmawiałam z nim o swoich uczuciach, czy wątpliwościach i nigdy pod żadnym względem nie wywierałam na nim presji.Byłam cierpliwa i spokojnie czekałam na jego ruch.
Na początku zbombardował mnie miłością, wyznał, że mnie kocha, a teraz jakby został pozbawiony uczuć.
Kilka dni temu powiedział mi, że przecież robi mi wycieczki, czasem coś kupi a ja chcę jeszcze więcej.Odpowiedziałam mu, że zna mnie na tyle by wiedzieć, że dla mnie w życiu najważniejsza jest miłość, żaden status materialny i nic co jest z nim związane.Jestem mu wdzięczna za wszystko czym mnie obdarzył i co pokazał.
Rozmawiałam z nim o życiu intymnym, o okazywaniu sobie miłości i o tym co mnie boli, a w odpowiedzi usłyszałam, że nie może mi tego dać.
Polały mi się łzy i usłyszałam od niego:"Nie chcę mieć takiej baby".Wszystko we mnie pękło.Jest zimny i obojętny.Jest inny, czy pokazał jaki jest naprawdę?
Czuję się jak piesek u jego nogi, potrzebna tylko do towarzystwa, robienia zakupów, spacerów czy zwiedzania.
Pamiętam gdy na początku naszej relacji powiedział,abym po prostu była i się nie zmieniała.
Tak pozostało do dziś.Nadal go kocham i jest mi bardzo przykro, bo nie wiem kim on tak naprawdę jest.Gdy 3 dni temu, wieczorem odbyła się ta nasza rozmowa, zdenerwował się na mnie i wyszedł do kolegi, po czym wrócił lekko pijany.
Ja akceptowałam u niego w zasadzie większość cech, ponieważ objawił mi się jako ten, który ma to czego potrzebuję u mężczyzny.
Może była to jedynie moja iluzja, nie wiem.
Ale poczułam się przy nim jak w bajce.
Stresujący tryb życia, w wolnych chwilach ( po każdych dyżurach)spotkanie z kolegami i zawsze picie alkoholu, w domu dużo tv i zaglądanie do telefonu-to wszystko zaczęło mnie przerastać.Byłam niezwykle wyrozumiała dla jego potrzeby przestrzeni czekając na swój moment.
Jednak nie mam już siły, czuję się przy nim samotna i lekceważona.
Wcześniej rozmawialiśmy o tym by żyć razem, bylam gotowa przeprowadzić się do niego, miał mi pomóc znaleźć pracę, ale teraz naśmiewa się ze mnie, z moich uczuć.
Połączyło nas wiele, podobne podejście do życia, pasje i sposób spędzania czasu, ale odniosłam wrażenie,że on chce być ze mną, ale tylko na jego warunkach.
Jest wrażliwy na punkcie krytyki, a zwrócenie mu nawet delikatnej uwagi powoduje dziwne zachowanie.
Kiedyś powiedział mi, że nikt nie będzie mowi mu co ma robić.
Po powrocie do Polski napisał tylko, czy bezpiecznie dotarłam do domu i od dwóch dni nie dzwoni.
Do tej pory było tak, że gdy mu coś we mnie nie pasowało, obrażał się, to po pewnym czasie się odzywał i ja dalej łykałam haczyk, wierzyłam w jego miłość.
Dałam z siebie ile tylko mogłam, a teraz czuję pustkę i obwiniam się nie wiem dlaczego.
Wydaje mi się, że w ten związek włożyłam całe serce i nie mam z niego najważniejszego- szczęścia.
A może ja czegoś nie rozumiem?
Jak to wszystko wytłumaczyć?
Może on kocha tylko siebie?
Miał 4 partnerki z długoletnich związków i nigdy żadnej z nich nie wyznał miłości oprócz mnie.
Może tylko ja stałam się najbardziej naiwna?
1 2025-10-23 20:25:45 Ostatnio edytowany przez Julia980 (2025-10-23 20:37:26)
Podobne tematy
2 2025-10-23 20:50:15 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-10-23 20:50:24)
Za dużo jest tych czerwonych flag, żebyś myślała z nim o przyszłości. Czyny się liczą, nie słowa, co ci po jego kocham, jak ty tego nie czujesz.
Błędem było to, że od początku nie byłaś sobą, chodziłaś na paluszkach…
Facet ciężki do życia, nie mówiąc o współżyciu…chcesz powiedzieć, że w ogóle nie uprawialiście seksu ?
3 2025-10-23 20:58:12 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-10-23 20:59:07)
Z zamiłowania dosyć szybko prowadzi samochód.Gdy wyjeżdżamy w trasę proszę go o powolniejszą jazdę w trosce o bezpieczeństwo i przypominając o odpowiedzialności za mnie.
Jednak nic sobie z tego nie robi, a ja siedzę i drżę bo nic nie mogę.Może on kocha tylko siebie?
Możesz więcej do jego samochodu nie wsiadać. A nawet możesz wysiąść. Też tak możesz...
Może kocha, tylko co z tego, kogo on kocha, skoro nic nie odczuwasz.
Za dużo jest tych czerwonych flag, żebyś myślała z nim o przyszłości. Czyny się liczą, nie słowa, co ci po jego kocham, jak ty tego nie czujesz.
Błędem było to, że od początku nie byłaś sobą, chodziłaś na paluszkach…
Facet ciężki do życia, nie mówiąc o współżyciu…chcesz powiedzieć, że w ogóle nie uprawialiście seksu ?
Prowadziliśmy życie intymne, ale wyglądało to tak, jak on chciał, jak mu się podoba i kiedy się podoba.
Po wszystkim nawet mnie nie przytulał, tylko odwracał się plecami do spania lub leżał z telefonem w ręku.
Tylko na początku naszego związku okazywał trochę uczucia, ale i tak nie było większego zaangażowania.
Ostatni miesiąc nawet mnie nie dotknął.
Niewiele z tego rozumiem..
Lubi ciemność, wymaga zasłaniania okien i wylączania telefonu na noc, ale gdy kładziecie się spać wlącza TV i śpi z telefonem w ręku?
Do tego on po 40 tce, ale mial w tym czasie 4 partnerki w długoletnich związkach?
Chyba coś nie hallo z nim, albo z tobą, że zamiast postawić granicę wstajesz do toalety po ciemaku, bo on nie pozwala zapalić nawet lampki nocnej.
Kobiety, kiedy wy wreszcie zaczniecie się szanować?
6 2025-10-23 21:56:53 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-10-23 21:58:12)
Prowadziliśmy życie intymne, ale wyglądało to tak, jak on chciał, jak mu się podoba i kiedy się podoba.
Po wszystkim nawet mnie nie przytulał, tylko odwracał się plecami do spania lub leżał z telefonem w ręku.
Tylko na początku naszego związku okazywał trochę uczucia, ale i tak nie było większego zaangażowania.
Ostatni miesiąc nawet mnie nie dotknął.
Nic nie rozumiem. Napisałaś w pierwszym poście, że na początku był taki raj, że wyprzedzał Twoje pragnienia i miłość się lała strumieniem a tu piszesz, że jednak na początku nie okazywał dużo uczuć i nie było większego zaangażowania. Nawet tytul wątku - miłość jak z bajki.
To jak w końcu było??
Jak facet na początku jest taki cukierkowy, to często jest to przykrywka, żeby rozkochać partnerkę, potem już ma z górki.
W każdym razie nie po to chcesz być w związku, żeby żyć w strachu, nie mówiąc już o reszcie…
Dlatego opuść taką niesatysfakcjonującą relację, choć zdaje się, że to on z Ciebie zrezygnował, bo nie okazałaś się niewolnicą ![]()
Z tobą jest wszystko w porządku, to on wygląda co najmniej na narcyza.
Z tobą jest wszystko w porządku, to on wygląda co najmniej na narcyza.
No nie wiem czy z nią jest wszystko w porządku. Kolejna zaczadzona ![]()
9 2025-10-24 06:23:44 Ostatnio edytowany przez Julia980 (2025-10-24 06:32:44)
Julia980 napisał/a:Prowadziliśmy życie intymne, ale wyglądało to tak, jak on chciał, jak mu się podoba i kiedy się podoba.
Po wszystkim nawet mnie nie przytulał, tylko odwracał się plecami do spania lub leżał z telefonem w ręku.
Tylko na początku naszego związku okazywał trochę uczucia, ale i tak nie było większego zaangażowania.
Ostatni miesiąc nawet mnie nie dotknął.Nic nie rozumiem. Napisałaś w pierwszym poście, że na początku był taki raj, że wyprzedzał Twoje pragnienia i miłość się lała strumieniem a tu piszesz, że jednak na początku nie okazywał dużo uczuć i nie było większego zaangażowania. Nawet tytul wątku - miłość jak z bajki.
To jak w końcu było??
Mogłam to źle zinterpretować i niewłaściwie wyrazić w opisie sytuacji.
Na początku nasza relacja bardzo szybko rozkwitła, tak dużo się działo, byłam zasypana miłością i poczułam, że od strony uczuciowej mam wszystko, czego pragnęłam.
Nie przywiązywałam aż tak dużej wagi do życia intymnego i w tej kwestii nie wymagałam zbyt wiele, bo nie to było dla mnie priorytetem, ale oczywiście było dla mnie ważne.
On sam łumaczył się stresem, więc szanowałam to i cierpliwie czekałam.
Jednak to trwało już zbyt długo i nie wiedziałam już o co mu tak naprawdę chodzi.
Starałam się wszystko komunikować, mówić co mi leży na sercu, ale nadal bylam w tym wszystkim sama, bo on jakby ucinał ten temat.Gdy delikatnie poprosiłam by odłożył telefon i mnie przytulił, twierdził, że jestem zazdrosna o media.
Solaris napisał/a:Julia980 napisał/a:Prowadziliśmy życie intymne, ale wyglądało to tak, jak on chciał, jak mu się podoba i kiedy się podoba.
Po wszystkim nawet mnie nie przytulał, tylko odwracał się plecami do spania lub leżał z telefonem w ręku.
Tylko na początku naszego związku okazywał trochę uczucia, ale i tak nie było większego zaangażowania.
Ostatni miesiąc nawet mnie nie dotknął.Nic nie rozumiem. Napisałaś w pierwszym poście, że na początku był taki raj, że wyprzedzał Twoje pragnienia i miłość się lała strumieniem a tu piszesz, że jednak na początku nie okazywał dużo uczuć i nie było większego zaangażowania. Nawet tytul wątku - miłość jak z bajki.
To jak w końcu było??Mogłam to źle zinterpretować i niewłaściwie wyrazić w opisie sytuacji.
Na początku nasza relacja bardzo szybko rozkwitła, tak dużo się działo, byłam zasypana miłością i poczułam, że od strony uczuciowej mam wszystko, czego pragnęłam.
Nie przywiązywałam aż tak dużej wagi do życia intymnego i w tej kwestii nie wymagałam zbyt wiele, bo nie to było dla mnie priorytetem, ale oczywiście było dla mnie ważne.
On sam łumaczył się stresem, więc szanowałam to i cierpliwie czekałam.
Jednak to trwało już zbyt długo i nie wiedziałam już o co mu tak naprawdę chodzi.
Starałam się wszystko komunikować, mówić co mi leży na sercu, ale nadal bylam w tym wszystkim sama, bo on jakby ucinał ten temat.Gdy delikatnie poprosiłam by odłożył telefon i mnie przytulił, twierdził, że jestem zazdrosna o media.
Tylko w bajkach żaba zmienia się w księcia. W życiu, jak widać i na waszym przykładzie, to książę zamienia się w żabę.
Julia, jak w związku jesteś sama to nie jest to związek. Nie można starać się za dwoje.
Jeśli źle czujesz się przy facecie to nie szukaj usprawiedliwień dla niego i nie obwiniaj siebie.
Jesteś pewnie mocno zakochana i gotowa na wiele wyrzeczeń, ale nie idź w to. Nie zgadzaj się na bylejakość.
Szkoda, że tak pięknie zaczęta historia ma taki koniec. Ale lepiej wcześniej niż później.
W życiu wszystko ma swój zmierzch. Tylko noc kończy się świtem.
Uciekaj od faceta. Im szybciej tym lepiei dla Ciebie. To nie jest związek to niewola
12 2025-10-24 11:35:54 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-10-24 11:47:06)
Najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić jest natychmiastowa ewakuacja z wrogiego dla Ciebie terytorium. Dalsza Twoja relacja z tym typem grozi poważnymi konsekwencjami dla Twojego dobrostanu, psychicznego i emocjonalnego w szczególności.
Wasza relacja niestety nie rokuje.
13 2025-10-25 09:04:36 Ostatnio edytowany przez Julia980 (2025-10-25 09:09:35)
Próbowałam zrozumieć jego zachowanie z perspektywy miłości, a nie manipulacji, jeśli taka miała miejsce.
Tęsknię za chwilami, kiedy czułam się kochana, a nie wiem czy byłam.Tęsknię bardzo zwłaszcza, że na początku było z jego strony mnóstwo zaangażowania, obietnic, całowania po rękach, a nawet nazywania mnie żoną.Potem jakby wszystko się zmieniło bo pojawił się dystans, chłód i lekceważenie.Od kilku dni nie dzwoni i nie pisze, ja też tego nie robię, ale czuję ogromną pustkę i żal.
Ja wpędziłam się w poczucie winy pomimo okazywania mu zawsze empatii i zrozumienia wciąż wierząc, że on się zmieni.
Próbowałam zrozumieć jego zachowanie z perspektywy miłości, a nie manipulacji, jeśli taka miała miejsce.
Tęsknię za chwilami, kiedy czułam się kochana, a nie wiem czy byłam.Tęsknię bardzo zwłaszcza, że na początku było z jego strony mnóstwo zaangażowania, obietnic, całowania po rękach, a nawet nazywania mnie żoną.Potem jakby wszystko się zmieniło bo pojawił się dystans, chłód i lekceważenie.Od kilku dni nie dzwoni i nie pisze, ja też tego nie robię, ale czuję ogromną pustkę i żal.
Ja wpędziłam się w poczucie winy pomimo okazywania mu zawsze empatii i zrozumienia wciąż wierząc, że on się zmieni.
Trudno, przeżyjesz, dostałaś ponurą lekcję życia, zaangażowałaś się jak nastolatka, jak widzisz już w nic nie możesz mu wierzyć.
15 2025-10-25 11:34:18 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-10-25 11:38:34)
Jako facet może nieco Ci rozświetlę to co się właśnie dzieje...
Bardzo często jest tak, że na początku bardzo chcemy. My faceci w sensie ogólnym. Wszystko nam się podoba, wszystko nam pasuje, drobne niedogodności pomijamy, większe staramy się rozwiązywać, te jeszcze większe traktujemy w myśl zasady - każdy problem dostatecznie długo ignorowany w końcu przestaje istnieć - co powiedział chyba Winston Churchill, a tym ignorowanym problemem miała być wówczas wschodząca gwiazda międzynarodowej polityki Adolf Hitler, przyszły ludobójca i jeden z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości, ale mniejsza.
Tak, bardzo często się tak zdarza i bardzo często jest to szczere z naszej strony, ale... ale po jakimś tam czasie nam mija. Tak po prostu jak pstryknięcie palcami, pyk i jest już po wszystkim. Niektórzy tak mają po roku, inni po miesiącu, jeszcze inni po tygodniu, a u większości pozostałych granica ich zaangażowania w relację przebiega między waszymi udami i kiedy już facet uzyska dostęp do krocza, nagle uznaje, że "to jednak nie to" a powód czy pretekst do wygaszenia znajomości może być całkowicie dowolny i wyjęty z najgłębszych zakamarków dupy, zawsze coś takiego się znajdzie, choćby najbardziej niedorzeczne i absurdalne co tylko można sobie wyobrazić albo i nawet nie można, dopóki się tego nie usłyszy, o ile w ogóle cokolwiek się usłyszy, bo też nie każdy zadaje sobie trud, aby oficjalnie to zakończyć.
Oczywiście im mężczyzna wyżej notowany w kategoriach kobiecych wyborów, tym łatwiej mu przychodzi wycofanie się z układu w dogodnym dla siebie momencie, bo taki facet nierzadko ma już za sobą przynajmniej dziesiątki podobnych znajomości, a że jest towarem chodliwym i pożądanym na rynku, to bardzo dobrze o tym wie, że może mieć kolejne dziesiątki, nie wysilając się przy tym przesadnie. Dodaj do tego przesiadywanie w telefonie, kiedy obok w łóżku leży gorąca laska, fizyczna odległość jaka was dzieli na co dzień, dostępność innych opcji na jedno kliknięcie w ekran smartfona, brak jakiegokolwiek nadzoru tego co i kiedy robi jak Ty jesteś w Polsce, połącz kropki i powiedz co widzisz...
Wedlug mnie duzo prawdy w tym, co napisales, Czesiek. Czasem tez bywa, ze mezczyzna chcialby juz w koncu miec staly zwiazek, ale co zrobic jak ch. nie sluga. Rodzi sie frustracja, wycofanie, ale trudno zostawic kobiete, ktora ma przeciez wszelkie cechy pozadane do stalego zwiazku, jak autorka.