Zarówno chodzenie do pracy jak i bycie na utrzymaniu faceta uwazam za niewolnictwo- ale to juz zapewne wiecie.
Życie na zasiłkach jest wygodne, mam dużo czasu wolnego, nie musze sie martwic o wiele rachunkow np za mieszkanie,za obiady w szkole itd. Nikomu nie podlegam- moim jedynym zasmarkanym obowiązkiem jest pojechac raz na miesiac do urzędu-w porownaniu do codziennej 8 godzinnej pracy to jest wrecz sielanka, a nie żadne obowiązki
Natomiast czujac coraz wieksza presje otoczenia oraz niepewności przyszłości(tak ja tez myślę przyszlosciowo) postanowilam iść do pracy,ale tylko na pol etatu. Pojscie do pracy na caly etat bylo by zbyt ryzykowne,ponieważ wtedy zabieraja 100% zasilkow a ja panicznie boję się zwolnienia,wiec została bym bez środków do życia. Dlatego zdecydowałam się na pracę na pół etatu i mam duża szanse taka pracę dostać
Byłam ostatnio w urzędzie pracy i zaproponowali mi po długiej rozmowie pracę na stanowisku recepcjonistki w hotelu. Niestety nie mam w tym zawodzie doświadczenia,ale na szczęście w Anglii nie potrzeba do tego studiow(swoją droga uwazam,że wiele zawodów w Polsce do których wymagane są studia w Anglii wystarcza do nich tylko kursy,więc Polska jest bardziej wymagająca pod tym wzgledem) . Więc zaproponowano mi kurs ,który ma się rozpocząć od listopada. Jeżeli go zalicze to mogę od grudnia dostać pracę na pół etatu. Z jednej strony sie ciesze, bo to będzie nowość i wogole będę dużo bardziej finansowo niezalezna, poza tym nie stracę całkowicie zasilkow, ponieważ będzie to praca na pół etatu... ale mam pewien problem
Nienawidzę być pod cudzą kontrola. Jak sobie wyobraże, że musiała bym wykonywać polecenia szefa lub szefowej to aż mnie talepie, w dodatku niezależnie od humoru musiała bym być miła dla klientów niezależnie od ich zachowania,żeby nie narażać hotelu na zła reputację. Psychicznie nie umiem tego unieść. Moje życie finansowe będzie w dużej mierze zalezne od pracodawcy -czyz to nie rodzaj niewoli. Obecnie podlegam tylko Panu Bogu,ciesze się wolnościa, a od grudnia najprawdopodobniej będę podlegać przez kilka godzin czasu dziennie również szefowi lub szefowej. Już to sobie wyobrażam "Julia przyjmij państwa " "Julia odbierz telefon" "Julia idz mi przynies" "Julia weź dokumenty i zanies je tam" "Julia zrob rezerwacje,Julia pomóż Julia tamto i sramto zrob" i tak każdego dnia....boje sie ,ze nie poradzę sobie psychicznie wykonywać cudzych poleceń,a jeszcze jak trafię na glupiego szefa lub wredna szefowa to będziemy na drodze wojennej.
Jak mam sobie psychicznie z tym poradzić, że skończy mnie sie wolność i wpadne w niewolę?
Wogole nawet nie wiem po co ja głupia zachciało mnie sie iść do pracy. Teraz pewnie wszyscy Ci,którzy pracują i zapierdzielają pewnie zacieraja ręce że szczęścia,że ja też będę zapierdzielać pod cudzym butem- bo ludzie są wredne ![]()