Hej, odzywam się znowu ja. Poprzedni wątek - komentarze rodziców narzeczonego. A teraz przychodzę z innym tematem, muszę się wygadać.
Mam przyjaciółkę i znamy się od dziecka. Jakieś parę lat temu oznajmiła mi, że się nawróciła, zaczęła żyć w zgodzie z Bogiem i powiedziała mi trochę skrajnych rzeczy - covid to kara za grzechy ludzkie, że żona powinna być oddana mężowi, że kobieta, która zakłada sukienkę krótszą niż za kolano nie ma klasy. Wzięła ślub z mężczyzną o podobnych poglądach jakiś czas temu, byłam jej świadkową. W poprzednim wątku napisałam, że chcemy wziąć z narzeczonym ślub cywilny, co jego rodzice nazwali chorym, powiedzieli, że mamy poczekać parę lat aż nas "natchnie" na kościół i że nie będą szczęśliwi, choćby nasza sala była za miliony w las vegas, nie ma kościoła - ślub jest dla nich przekreślony. Moja przyjaciółka powiedziała, że się im nie dziwi i jeśli chcę wziąć ślub kościelny, to ona nie będzie w tym uczestniczyć. Od czasu jej "nawrócenia" mamy trochę gorszy kontakt, ale unikałam wymiany poglądów z nią, bo nikt przecież nikogo nie przegada, jedynie ona pozwalała sobie czasem na komentarze, że fajnie było się nawrócić, bo widzi jak inni mają zabłocone i grzeszne podejście, albo że będzie się za mnie modlić. Z uwagi na długą znajomość i to, że znamy swoje rodziny i chodziłyśmy całe życie wszędzie razem próbowałam dbać o tę znajomość. Powiedziałam jej o tym ślubie cywilnym, że okej, rozumiem, czyli, że mam jej nie liczyć do ewentualnej listy gości, jeśli będę coś planować. Powiedziała, że na imprezę jak coś przyjdzie, ale mój ślub cywilny będzie dla niej czymś gorszącym i ona tego w ogóle nie uznaje, więc nie będzie popierać swoim uczestnictwem czegoś, z czym się nie zgadza. Wtedy już jej napisałam parę słów, że skoro chyba uczestnictwo w ślubie cywilnym to nie jest grzech, i że jeśli to będzie dla niej gorszące to co właściwie chciałaby świętować na tym weselu, skoro tak otwarcie mówi, że "nie uzna" mojego małżeństwa cywilnego? Po co w takim razie przychodzić na wesele, co jest imprezą po czymś ważnym (zawarciu małżeństwa) dla pary młodej? Że co to za teksty, że to gorszące?
przyjaźnimy się prawie 30 lat i naprawdę okazuje się, że przyjaciółka nie będzie ze mną w najważniejszym dla mnie dniu, bo woli być zgodna z sumieniem i religią (swoją drogą uczestnictwo w cywilnym to nie jest grzech)? Szanowalibyście jej wybór, czy zastanowilibyście się nad taką przyjaźnią?
Podobne tematy
Hej, odzywam się znowu ja. Poprzedni wątek - komentarze rodziców narzeczonego. A teraz przychodzę z innym tematem, muszę się wygadać.
Mam przyjaciółkę i znamy się od dziecka. Jakieś parę lat temu oznajmiła mi, że się nawróciła, zaczęła żyć w zgodzie z Bogiem i powiedziała mi trochę skrajnych rzeczy - covid to kara za grzechy ludzkie, że żona powinna być oddana mężowi, że kobieta, która zakłada sukienkę krótszą niż za kolano nie ma klasy. Wzięła ślub z mężczyzną o podobnych poglądach jakiś czas temu, byłam jej świadkową. W poprzednim wątku napisałam, że chcemy wziąć z narzeczonym ślub cywilny, co jego rodzice nazwali chorym, powiedzieli, że mamy poczekać parę lat aż nas "natchnie" na kościół i że nie będą szczęśliwi, choćby nasza sala była za miliony w las vegas, nie ma kościoła - ślub jest dla nich przekreślony. Moja przyjaciółka powiedziała, że się im nie dziwi i jeśli chcę wziąć ślub kościelny, to ona nie będzie w tym uczestniczyć. Od czasu jej "nawrócenia" mamy trochę gorszy kontakt, ale unikałam wymiany poglądów z nią, bo nikt przecież nikogo nie przegada, jedynie ona pozwalała sobie czasem na komentarze, że fajnie było się nawrócić, bo widzi jak inni mają zabłocone i grzeszne podejście, albo że będzie się za mnie modlić. Z uwagi na długą znajomość i to, że znamy swoje rodziny i chodziłyśmy całe życie wszędzie razem próbowałam dbać o tę znajomość. Powiedziałam jej o tym ślubie cywilnym, że okej, rozumiem, czyli, że mam jej nie liczyć do ewentualnej listy gości, jeśli będę coś planować. Powiedziała, że na imprezę jak coś przyjdzie, ale mój ślub cywilny będzie dla niej czymś gorszącym i ona tego w ogóle nie uznaje, więc nie będzie popierać swoim uczestnictwem czegoś, z czym się nie zgadza. Wtedy już jej napisałam parę słów, że skoro chyba uczestnictwo w ślubie cywilnym to nie jest grzech, i że jeśli to będzie dla niej gorszące to co właściwie chciałaby świętować na tym weselu, skoro tak otwarcie mówi, że "nie uzna" mojego małżeństwa cywilnego? Po co w takim razie przychodzić na wesele, co jest imprezą po czymś ważnym (zawarciu małżeństwa) dla pary młodej? Że co to za teksty, że to gorszące?przyjaźnimy się prawie 30 lat i naprawdę okazuje się, że przyjaciółka nie będzie ze mną w najważniejszym dla mnie dniu, bo woli być zgodna z sumieniem i religią (swoją drogą uczestnictwo w cywilnym to nie jest grzech)? Szanowalibyście jej wybór, czy zastanowilibyście się nad taką przyjaźnią?
Tak z ćwierć wieku temu moja znajoma brała tylko ślub cywilny i jej ojciec nie przyszedł oraz matce zabronił. Matka jednak nie posłuchała i przyszła na ślub i przyjęcie weselne, mimo że była bardzo religijna i na procesjach nosiła feretrony.
A Ty musisz się pogodzić z decyzją przyjaciółki.
Nie zmusisz jej do uczestnictwa.
Dziwne jednak jest jej zachowanie.
Na ślub nie przyjedzie, a na imprezę weselną już tak.
Prawdopodobnie potem będzie też Ci wymawiać, że nie chrzcisz dziecka, nie posyłasz na religię, do I Komunii itd
Wasza znajomość chyba dużo na tym ucierpi.
Ale kontynuować ją warto, może jej się odmieni.
Albo Tobie.
3 2025-09-12 17:28:01 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-09-12 17:28:54)
Ja tez jestem wierzaca,ale zgodnie ze swoja wiara zakladam ze nikogo nie bede zmuszac do swojej wiary i pogladow. Ja po prostu moge komus cos wytłumaczyc,ale ostateczna decyzja zalezy od osoby z ktora rozmawiam. Twoja przyjaciółka zachowuje sie jak fanatyczka, przeciez nic by jej sie nie stało gdyby przyszla na Twoj ślub cywilny. Powiedz jej"ze Pan Jezus kazal kochać wszystkich ludzi,a nie tylko wierzacych"
Przyjaźnie też nie bywają wieczne, więc sama musisz zdecydować czy z nią ci po drodze.
5 2025-09-12 19:21:41 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-09-12 19:23:27)
Skoro nie chce to nie, przynajmniej ci powiedziala wprost. Jesli dla cb obecnosc na slubie laczy sie z weselem to tez jej powiedz wprost. Ze jak jej nie bd to niech nie przychodzi na impreze. Cgyba ze potrafisz zaakceptowac, ze bd na samym weselu. A kolegowac sie przeciez mozecie. Ja mam roznych znajomych. Mieszkam w kraju multikulti. Niemozliwym byloby znalezienie kolezanki z pogladami 1: 1 do moich. Bez kitu xD
6 2025-09-13 00:13:05 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-09-13 00:16:58)
Ale przecież to, że ona się "nawróciła" Ciebie do niczego nie zobowiązuje, dlatego to jej "ultimatum", nie tylko wydaje mi się bardzo nie na miejscu, ale też zupełnie nieuprawnione. Nasz światopogląd, w tym wyznawana religia, jest osobistą sprawą każdego człowieka, zatem ona niech po prostu zajmie się sobą i swoją wiarą, z szacunkiem dla odmiennych wyborów.
W każdym razie ta dziewczyna swoją postawą pokazuje, że nie akceptuje Cię taką jaka jesteś i Twoich wyborów, dlatego ja bym sobie taką pseudo-przyjaźń odpuściła. Piszę to zupełnie poważnie.
Zresztą już samo to, że nie chce dzielić z Tobą tej ważnej chwili, kiedy będziecie składać małżeńską przysięgę i zakładać sobie obrączki, ale na weselu bez problemu się pojawi - mówi o niej bardzo dużo i niestety nie mówi dobrze.
Powiedziała, że na imprezę jak coś przyjdzie, ale mój ślub cywilny będzie dla niej czymś gorszącym i ona tego w ogóle nie uznaje, więc nie będzie popierać swoim uczestnictwem czegoś, z czym się nie zgadza.
Wtedy już jej napisałam parę słów, że skoro chyba uczestnictwo w ślubie cywilnym to nie jest grzech, i że jeśli to będzie dla niej gorszące to co właściwie chciałaby świętować na tym weselu, skoro tak otwarcie mówi, że "nie uzna" mojego małżeństwa cywilnego? Po co w takim razie przychodzić na wesele, co jest imprezą po czymś ważnym (zawarciu małżeństwa) dla pary młodej? Że co to za teksty, że to gorszące?
Że co? Na imprezę już tak? Przecież to niedorzeczne. Dobrze jej odpisałaś, ciekawe jak na to zareagowała.
Przyjaciółka widać z tych co "dej dej dej mi za darmochę".
Powiedz ze religia Ci nie pozwala zaprosic ją tylko na imprezę
Powiedz ze religia Ci nie pozwala zaprosic ją tylko na imprezę
Jaka religia wymaga bycia na ślubie cywilnym? ![]()
10 2025-09-22 04:45:51 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-09-22 04:47:51)
Powiedziała, że na imprezę jak coś przyjdzie, ale mój ślub cywilny będzie dla niej czymś gorszącym
Chlanie, żarcie i tańce nie gorszą, ślub już tak
A może chodzi o analogię do Kany Galilejskiej. Katolicyzm uczy akceptować sprzeczności i to jest ciekawy przykład.
Myślę, że dziewczyna próbuje dać bogu świeczkę i diabłu ogarek
Wbrew pozorom może i chciałaby być na weselu, i czuje się w obowiązku potępiać przez duże P, więc próbuje godzić obie opcje i żadna jej dobrze nie wychodzi.
Osobiście myślę, że hasło "ślub najważniejszym dniem w życiu kobiety" jest MOCNO przereklamowane. Prawdopodobnie w czysto dosłownym sensie miałaś i przeżyjesz wiele lepszych i przyjemniejszych dni. Jeśli patrzeć na to jak na symbol, to wynikałoby, że najważniejsze osiągnięce dla kobiety to się ohajtać. To tendencyjne.
Więc nie obrażałabym się na całe życie o to, kto był a kto nie był na moim ślubie.
Niestety warto zaakceptować, że przyjaciółka wstąpiła do sekty i w dużej mierze odpłynęła (a doktryna i / lub sekciarze myślą za nią). Dobrze byłoby, gdyby się z tego prania mózgu odkręciła, ale wygląda, że siedzi dość głęboko (albo tylko udaje, bo w sumie jak wiadomo liczą się pozory i co ludzie powiedzą).
Co długofalowo sprawi, że się od siebie odsuniecie i pójdziecie każda w swoją stronę.
Ale i tak ta historia nie bije przypadku świadkowej, która totalnie urwała kontakt z przyszłą panną młodą i dosłownie zapadła się pod ziemię
Więc pocieszę, że mogło być gorzej ![]()