Kolejne dzieci - zmiana decyzji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Hej, jestem Milena, mam 32 lata. Niemal całe swoje lata dwudzieste przeżyłam pod butem rodziców, społecznej presji i z całkowitym brakiem świadomości siebie, tego kim jestem i kim chcę zostać. Skończyłam socjologię bo rodzice kazali "zrobić magistra". Po magisterce z socjologii pracowałam w: obuwniczym, spożywczym, urzędzie gminy, szkolnym sekretariacie, fabryce, później znowu w sklepie, w kilku firmach na stanowisku pracownika biurowego i tak w kółko - pracę zmieniałam co kilka miesięcy - nigdzie nie mogłam się odnaleźć, a do tego cierpiałam na przeogromną fobię społeczną i ataki paniki. Mając 29 postanowiłam wziąć się w garść. Kilka rozmów z psychologiem i postanowiłam wyjść do ludzi. Nagle widzę Jego - nie widziałam go od ponad 10 lat. Wyjechał zaraz po szkole - ojciec alkoholik zostawił jego, jego matkę i trójkę młodszego rodzeństwa. Wyjechał za granicę, aby finansowo dźwignąć swoją rodzinę. Dźwignął. Widziałam go całe życie jako dzieciaka, byliśmy w podobnym wieku ale chodziliśmy do innych szkół. Byliśmy "na cześć" i to wszystko. Kiedy więc zobaczyłam go po takim czasie opadła mi szczęka - nie było już tego chudego chłopca w podartych butach, a dorosły, przystojny mężczyzna, który wziął los w swoje ręce i który swoją ciężką pracą nie tylko sam wyrwał się z patologii, ale także pomógł swoim bliskim się ogarnąć. Jako, że ja mając te 29 lat również zaczynałam się ogarniać, dbać o wygląd itd. myślę, że zrobiłam na Nim równie duże wrażenie. Zaczęliśmy rozmawiać i spotykać się po koleżeńsku, chodziliśmy razem w góry, na jedzonko, do kina aż po jakiś 3 miesiącach bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Ja byłam totalnie zakochana, on wyznał mi, że ma dom w stanie surowym za miastem, że marzy o założeniu rodziny i buduje go po to, aby ofiarować go swojej wybrance. Chwilę później wyznał, że czuje do mnie coś, jednak jasno określił swój cel - chce mieć spokojne życie, rodzinę, 2 lub 3 dzieci, ogródek warzywny, kury, kaczki i takie tam. Byłam zachwycona. Moja introwertyczna dusza w końcu znalazła towarzysza życia. Na prawdę go pokochałam i kocham do dziś. Po 4 miesiącach chodzenia postanowiliśmy razem wyjechać do Norwegii na 2 lata, aby zarobić na wykończenie domu, a po powrocie pójść do pracy i po prostu spokojnie sobie żyć bez kredytów. Jednak po pół roku pracy za granicą zaszłam w ciążę. Mimo, że ta wiadomość pokrzyżowała nasze plany, byliśmy przeszczęśliwi. Podjęliśmy decyzję, że z uwagi na moją chorą tarczycę, wrócę na czas ciąży i porodu do Polski, aby mieć więcej spokoju i odpoczynku. W 7 miesiącu wylądowałam w szpitalu i pozostałam tam miesiąc, z powodu komplikacji urodziłam naszego Tymusia w 35 tygodniu. Mój wybranek przez cały ten czas przebywał za granicą - jest bardzo hojnym człowiekiem, zadbał o moje bezpieczeństwo finansowe, od czasu ciąży dba o to, aby niczego nam nie brakowało. Po urodzeniu synka nie brakowało mi niczego z wyjątkiem Jego. Ale przecież musimy skończyć dom, aby móc mieszkać we trójkę. Nie chcemy i nie możemy mieszkać cały czas u mojej mamy. Przez te kilak tygodni w szpitalu przebywałam w gronie pielęgniarek, z którymi się zaprzyjaźniła i wtedy mnie olśniło - CHCĘ BYĆ JEDNĄ Z NICH - gdyby nie one, nie dałabym rady przetrwać tego czasu. Nasz mały szkrab ma 9 miesięcy. Jest małym wulkanem energii. Tata przyjeżdża co 3 tygodnie, jest mu bardzo ciężko bo ciężko pracuje i tęskni za małym. Aby dopiąć budżet musi tam zostać jeszcze 5 miesięcy. Partner pracuje ciężko, ale po 8 godzinach pracy przychodzi i odpoczywa. Ja noszę na rękach przez cały dzień i pół nocy. Zajmuje się tylko i wyłącznie dzieckiem, bo zwyczajnie nie mam kiedy zająć sie czymkolwiek innym. I OTO POJAWIA SIĘ PROBLEM ZAWARTY W TEMACIE ROZMOWY - ja kocham zarówno Partnera jak i naszego Synka całym sercem, ale jestem totalnie wykończona fizycznie, ponieważ Tymek jest bardzo wymagającym dzieckiem. Marzę o tym, aby podjąć studia pielęgniarskie i czuję, że wreszcie po tylu latach "zawodowej tułaczki" odnalazłam swoje powołanie. Z kolei Partner non stop przypomina, że jak tylko wróci (za 5 miesięcy) realizujemy plan na kolejne dzieci. Ja mam 32 lata. Jeśli nawet urodzę kolejną dwójkę rok po roku będę co najmniej do 40 zajmowała się WYŁĄCZNIE dziećmi. Wtedy nie będzie mi się chciało wracać na studia, wypadnę z rynku pracy i stanę się całkowicie zależna od Partnera. Czuję, że chciałabym zatrzymać się na jednym dziecku i skupić na swoim życiu, zwłaszcza, że właściwie dopiero teraz czuję, że żyję. Mój partner to najukochańszy człowiek na świecie, zawsze jest za mną, mimo, że nie ma go przy nas - zawsze o nas dba i pamięta. Tutaj pojawia się jednak kolejny problem - z racji jego nieobecności nie wie on jak to właściwie jest z takim małym dzieckiem - nieprzepasane noce, ząbkowanie, kolki - są to rzeczy mu obce. Boje się, że pojawienie się kolejnych dzieci może być dla niego pewnego rodzaju szokiem ponieważ będzie to dla niego coś nowego. Na tyle nowego, że może wzbudzić w nas obu ogromną frustrację, a koniec końców wpłynąć negatywnie na nasz związek. Kurczę, chcę być z Nim do końca, i wychowywać z Nim naszego synka. Chcę też przekwalifikować się - zdobyć nową wiedzę i pójść do pracy, mieć swoje pieniądze i swój fragment rzeczywistości. Przeraża mnie wizja kolejnych ciąż, a jego wprost przeciwnie - On myśli, że lada moment naszy Tymek zostanie starszym bratem. Nie wiem jak mam mu powiedzieć, że wcale nie chcę mieć kolejnych dzieci, że mam już swoje lata i chcę trochę pożyć, a nie tylko spędzić lata swojej "odważnej dorosłości" w pieluchach. Nie chcę, aby poczuł się oszukany - szukał żony, która da mu dzieci, a ma narzeczoną, która dała mu syna i w dalszej kolejności chce poświęcić trochę czasu dla własnego rozwoju.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Trochę nie fair, skoro wcześniej wyraźnie powiedział, jakie ma oczekiwania a Ty zgodziłaś się bez wahania. Negocjuj wink Porozmawiaj i powiedz, że jeszcze jedno możesz urodzić, ale trzecie niekoniecznie. Dwójka lepiej się chowa i wbrew pozorom łatwiej potem jest - bawią się razem, jedynakiem trzeba się więcej zajmować. Przemyśl.

3

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Nie fair - dokładnie tak się czuję jak o tym piszę - że jestem nie fair, bo najpierw zaplanowaliśmy coś, a później ja chcę zmienić plan. Ale wszystko wynika z tego, że mieliśmy nieco przekłamany obraz rodzicielstwa. Owszem, oboje od zawsze pragnęliśmy mieć dzieci, ale ogrom obowiązków i konieczność tymczasowego zrezygnowania z siebie totalnie nas (a właściwie tylko mnie, bo On działa dalej według swojego schematu) mocno mnie przeorała. Przez jakiś czas miała taką myśl, aby postarać się o jeszcze jedno, po to, aby Tymek miał rodzeństwo i nie był samotny. Mam jednak spore wątpliwości co do tego, czy jest to odpowiednia motywacja do posiadania kolejnych dzieci. Chcę być dobrą mamą, Synek wymaga na ten moment całej mojej uwagi, ale jeśli nie znajdę jakieś odskoczni dla siebie, to zwyczajnie zwariuję.

4 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-08 00:07:55)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Ale przecież on wraca za 5 msc i na stałe już? To sama nie będziesz. Uważam, że to bardzo dobra motywacja, aby Tymek miał rodzeństwo smile Lepiej teraz jak później. Jak duża różnica wieku to już nie to samo. I tak siedzisz w pieluchach i tak, wiec uważam, że jeśli chcecie drugie to lepiej teraz. Potem już odchowacie i spokój wink Dzieci pójdą do przedszkola a Ty będziesz mogła rozwijać się zawodowo w kierunku, który cię interesuje.

5

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

No tak, mam bardzo mało czasu na podjęcie decyzji - jeśli się zdecydujemy to tuż po jego powrocie, choć i tak nie możemy mieć gwarancji, że od razu się uda z uwagi na moje problemy hormonalne. Jest tylko jedno "ale" - martwi mnie to, że jego powrót do kraju po latach i tak będzie dla niego sporym obciążeniem psychicznym. Codzienna opieka na dzieckiem, a nie tak jak do tej pory, raz na 3 tygodnie, do tego znacznie mniejsze zasoby finansowe, bo tutaj niestety nie zarobi tyle, co za granicą, i jeszcze do tego maluszek numer 2. Nie wiem czy damy radę. On bardzo się stara, jest zaangażowany, dużo czyta, ale ciągle mówi do mnie, że muszę mu mówić co ma robić, nawigować, kierować. Drugą sprawą jest potrzeba mojego spełnienia zawodowego i chociaż częściowej niezależności finansowej. Bardzo kocham partnera i synka, ale potrzebuje też przestrzeni dla siebie. Mając 32 lata, nie wiem ja to pogodzić.

6

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Z tego co piszesz, masz bardzo ogarniętego, odpowiedzialnego, zaangażowanego i troskliwego faceta, więc czego się obawiasz. Na pewno Ci pomoże. Ty będziesz musiała wziąć na siebie więcej jako ta, która będzie w domu z dziećmi, ale ktoś musi przecież. To żadne poświecenie, jeśli chce się mieć dzieci. Obowiązki po prostu.  Jedno pracuje, drugie zajmuje się dziećmi. Z dwójką więcej roboty na początku, ale bez przesady, większość kobiet daje radę, nie jesteś gorsza.
Nie to, że Cię usilnie namawiam, ale myślę, że jak już i tak masz jedno i siedzisz w domu to lepiej mieć drugie, większość kobiet tak robi, żeby za jednym zamachem zrobić plan wink Na razie nie przerywasz żadnej kariery bo nie masz. A to jest kwestia 4 lat. Za 10 lat będzie Ci się chciało znowu bawić w pieluchy? On Ci raczej nie odpuści. Musisz pogadać z nim.

7

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Lenka1993 napisał/a:

Nie fair - dokładnie tak się czuję jak o tym piszę - że jestem nie fair, bo najpierw zaplanowaliśmy coś, a później ja chcę zmienić plan.

To szło jakoś tak: "Powiedz Bogu o swoich planach".
Czym prędzej zorientuj się w sprawie studiów - jakie przedmioty wymagają na maturze, jakie są progi punktowe, czy jest dużo chętnych na jedno miejsce. Studiów zocznych chyba raczej nie będzie, może wieczorowe, no i dzienne dochodzą gdzie znieśli limit wieku. Sprawdź, czy w ogóle się kwalifikujesz, a dopiero potem pomyśl o reszcie.

8

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Myślę, że drugiego dziecka nie przyzwyczaisz do noszenia non-stop, jak się urodzi, to synek będzie miał dwa lata. Jedno dziecko źle się „chowa”, więc też jak najbardziej nie powinnaś odbierać mu rodzeństwa. Na trzecie dziecko się nie pisz.
Jak dzieci będą starsze będziesz mogła pójść do pracy, co do studiów to też możesz i po czterdziestce zacząć studiować.
Jak sama widzisz w tym wieku nie wiedziałaś co byś chciała robić, tak samo z tym pielęgniarstwem, rola pielęgniarki w szpitalu to z boku wyglądała interesująca, ale jak ją będziesz to nie wiadomo czy po jakimś czasie powiesz to nie dla mnie. Rodzina, dzieci to jest najważniejsze i to powinno być u  ciebie priorytetem.

9 Ostatnio edytowany przez Dwoistosc (2025-09-08 12:26:19)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

A umawialiście się, kto będzie się zajmował tymi zaplanowanymi dziećmi? Urodzenie to jedno, opieka to drugie - dwa niezależne tematy. Jeśli nie, to musisz zaktualizować te ustalenia o ten punkt i wtedy znajdziesz czas na rozwój. Nie stawiaj tematu pieniędzy ponad swoimi potrzebami, a to, że partner zarabia parę groszy więcej nie ma znaczenia. Policz wszystko w excelu, zapisz czas pracy przy dzieciach (stawka opiekunki), czas pracy w domu (stawka sprzątaczki), zapisz to wszystko czarno na białym i wtedy uzgadniaj plany na przyszłość. Bo za jakiś czas obudzisz się jako darmowa sprzątaczko-kucharko-opiekunka z 20 letnim stażem bez emerytury ani szacunku...
A to, że dba o finanse jak jesteś w ciąży i zajmujesz się dzieckiem to nic ponad jego zwykły obowiązek, więc nie idealizuj, bo nie zadbał o twoją psychikę, skoro nawet nie wie jakie masz aspiracje i wątpliwości. Wasz układ jest dziwny i lepiej sprawdźcie jak się razem żyje, zanim stworzycie dużą rodzinę.

10 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-08 13:07:52)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Facet ma zadbać o życie doczesne, psychikę i co jeszcze? wink Na jego miejscu bym powiedziała - ok, ja posiedzę w domu te 3 lata z dzieckiem a Ty idź do pracy i zarób na wszystko.
Rozwój osobisty fajna rzecz, ale jak się już urodziło dziecko to ono jest ważniejsze. Rozwój poczeka te 3-4 lata, dziecko nie, gdy podrzucisz je opiekunkom.
Facet ciężko pracuje na to, aby żyło im się lepiej. Na pewno wolałby być z rodziną razem. On się poświeca, ona trochę tez może. Zwłaszcza, że wkrotce wraca na stałe i będą razem.

11 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-09-08 14:24:15)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

To nie są proste sprawy, więc nie będę się autorytatywnie wypowiadał. Trzeba temat gruntownie omówić. A jeszcze wcześniej samej sobie, to w głowie poukładać.

12 Ostatnio edytowany przez Dwoistosc (2025-09-08 15:42:05)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Solaris napisał/a:

Facet ma zadbać o życie doczesne, psychikę i co jeszcze? wink Na jego miejscu bym powiedziała - ok, ja posiedzę w domu te 3 lata z dzieckiem a Ty idź do pracy i zarób na wszystko.
Rozwój osobisty fajna rzecz, ale jak się już urodziło dziecko to ono jest ważniejsze. Rozwój poczeka te 3-4 lata, dziecko nie, gdy podrzucisz je opiekunkom.
Facet ciężko pracuje na to, aby żyło im się lepiej. Na pewno wolałby być z rodziną razem. On się poświeca, ona trochę tez może. Zwłaszcza, że wkrotce wraca na stałe i będą razem.

Oczywiście, że partner ma zarabiać, jak drugi partner pracuje ciałem, aby stworzyć nowego człowieka, tak samo ma zarabiać, jak drugi partner zarabia swoją połowę, pracując przy opiece nad dzieckiem - opieka 24h tanio nie wychodzi. Co za brak podstawowej logiki.
Dbanie o psychikę swojego partnera to podstawowa rola osoby w związku, jako że wspólne plany zobowiązują. A ojciec, który pracuje za granicą, podczas gdy w Polsce jest jego noworodek to nieodpowiedzialny dupek w moim słowniku. Jak chce dużo zarabiać to jest na to milion sposobów, niekoniecznie przewalutowanie wypłaty, zaniedbywanie rodziny i wpadająca w depresje żona. Może nie miałaby takiej nagłej presji na rozwój, gdyby nie miała wizji zamknięcia w czterech ścianach, robienia ogłupiających czynności przez kilka lat, żyjąc na finansowej łasce innej dorosłej osoby.

13 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-08 16:45:14)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Dwoistosc napisał/a:
Solaris napisał/a:

Facet ma zadbać o życie doczesne, psychikę i co jeszcze? wink Na jego miejscu bym powiedziała - ok, ja posiedzę w domu te 3 lata z dzieckiem a Ty idź do pracy i zarób na wszystko.
Rozwój osobisty fajna rzecz, ale jak się już urodziło dziecko to ono jest ważniejsze. Rozwój poczeka te 3-4 lata, dziecko nie, gdy podrzucisz je opiekunkom.
Facet ciężko pracuje na to, aby żyło im się lepiej. Na pewno wolałby być z rodziną razem. On się poświeca, ona trochę tez może. Zwłaszcza, że wkrotce wraca na stałe i będą razem.

Oczywiście, że partner ma zarabiać, jak drugi partner pracuje ciałem, aby stworzyć nowego człowieka, tak samo ma zarabiać, jak drugi partner zarabia swoją połowę, pracując przy opiece nad dzieckiem - opieka 24h tanio nie wychodzi. Co za brak podstawowej logiki.
Dbanie o psychikę swojego partnera to podstawowa rola osoby w związku, jako że wspólne plany zobowiązują. A ojciec, który pracuje za granicą, podczas gdy w Polsce jest jego noworodek to nieodpowiedzialny dupek w moim słowniku. Jak chce dużo zarabiać to jest na to milion sposobów, niekoniecznie przewalutowanie wypłaty, zaniedbywanie rodziny i wpadająca w depresje żona. Może nie miałaby takiej nagłej presji na rozwój, gdyby nie miała wizji zamknięcia w czterech ścianach, robienia ogłupiających czynności przez kilka lat, żyjąc na finansowej łasce innej dorosłej osoby.

Zaraz, ale przecież oboje się zgodzili na to, więc w czym problem?  Dla mnie on może zająć się dzieckiem a ona iść do pracy i zarobić na wykończenie domu i wszystko. 
Nasze babki i pra to chyba święte bohaterki były, bo miały stokroć więcej obowiązków a były bardziej zorganizowane, silne i zadowolone z życia.
A tutaj depresja, bo jedno dziecko... Co mają samotne matki powiedzieć, bez wsparcia żadnego, bez mieszkania, które zmuszone są takie maluszki do żłobka oddać, żeby iść do pracy? Chyba nic, tylko się powiesić.
A tu dziewczyna ma jedno dziecko, zapewnione bezpieczeństwo finansowe, więc nie musi się martwić, co do garnka włożyć, pisze, że on dba o nich, przyjezdza co 3 tyg. Ona ma rodziców, jakichś krewnych. On za 5 msc wraca na stałe...
Robienie ogłupiajacych czynności? Straszne te dzieci są wink
Dziwnie podchodzisz do zwiazku. Finansowa łaska? No chyba żadna łaska, jesli jedno zajmuje się dzieckiem?

14

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Bardzo Wam dziękuje za wszystkie odpowiedzi i poświęcony czas. Jestem kurczę trochę w szoku, że wiele z Was mówi tutaj o depresji - sama wcale nie czuję, abym w jakikolwiek sposób zbliżała się do stanów depresyjnych. Co więcej, jestem całkowicie świadoma i ogromnie wdzięczna za to, że mogę "siedzieć w domu" z dzieckiem, nie martwić się rachunkami, mogę liczyć na krewnych i tak dalej. I choć nie znoszę tego stwierdzenia, doskonale wiem, że "inni mają gorzej / ciężej / ich sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana". Ktoś zwrócił uwagę na to, że przeraża mnie perspektywa bycia zależną finansowo od innej osoby - myślę, że to jest sedno całej sprawy, bo choć Solaris przypomina mi, że mam ogarniętego, odpowiedzialnego i zaangażowanego Partnera, nie chcę tego mówić, ALE w życiu różnie bywa... nawet na tym forum niejednokrotnie czytałam historie zaczynające się od słów "Na początku było jak w bajce, a gdy pojawiły się dzieci (czy cokolwiek innego, co może się wydarzyć) zmienił się o 180 stopni." Ja kocham, ufam i wierzę w mojego partnera i wcale nie uważam go za dupka z racji tego, że przebywa za granicą - wiem, jak jest mu ciężko, bo sam wychowywał się bez ojca, dlatego bycie zaangażowanym tatą to dla niego sprawa honoru. I niestety, wbrew temu co mówi Dwoistosc nie zarobiłby tyle w Polsce, ile zarabia tam. Jest prostym pracownikiem budowlanym. Niby prostym, ale pracowitym, kreatywnym, obowiązkowym i rzetelnym. Bardzo szanuję jego pracę. Jak już wspomniałam w pierwszym poście wyjechał za granicę jako dzieciak bo jego mama i młodsze rodzeństwo dosłownie nie miało co do garnka włożyć. Tam wyrobił sobie markę, założył firmę i tam zarabia godnie. Dzięki czemu może utrzymać siebie, mnie, nasze dziecko, a także odłożyć na wykończenie domu. To do czego ja zmierzam i o co pytam to odnalezienie przestrzeni dla siebie i swojego rozwoju w trakcie wczesnego macierzyństwa. Czy rzeczywiście z Waszych doświadczeń wynika, że jeśli już zdecydowało się na bycie żoną i matką, obiecało urodzić więcej niż jedno, to rzeczywiście konieczne jest "poświęcenie" tych 3 - 4 lat wyłącznie na dzieci? I czy rzeczywiście później przy dwójce jest lżej? Czy któraś z Was miała tak, że dopiero w okolicach 40-dziestki zaczęłyście tworzyć swój osobisty fragment rzeczywistości?

15

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Lenka1993 napisał/a:

Bardzo Wam dziękuje za wszystkie odpowiedzi i poświęcony czas. Jestem kurczę trochę w szoku, że wiele z Was mówi tutaj o depresji - sama wcale nie czuję, abym w jakikolwiek sposób zbliżała się do stanów depresyjnych. Co więcej, jestem całkowicie świadoma i ogromnie wdzięczna za to, że mogę "siedzieć w domu" z dzieckiem, nie martwić się rachunkami, mogę liczyć na krewnych i tak dalej. I choć nie znoszę tego stwierdzenia, doskonale wiem, że "inni mają gorzej / ciężej / ich sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana". Ktoś zwrócił uwagę na to, że przeraża mnie perspektywa bycia zależną finansowo od innej osoby - myślę, że to jest sedno całej sprawy, bo choć Solaris przypomina mi, że mam ogarniętego, odpowiedzialnego i zaangażowanego Partnera, nie chcę tego mówić, ALE w życiu różnie bywa... nawet na tym forum niejednokrotnie czytałam historie zaczynające się od słów "Na początku było jak w bajce, a gdy pojawiły się dzieci (czy cokolwiek innego, co może się wydarzyć) zmienił się o 180 stopni." Ja kocham, ufam i wierzę w mojego partnera i wcale nie uważam go za dupka z racji tego, że przebywa za granicą - wiem, jak jest mu ciężko, bo sam wychowywał się bez ojca, dlatego bycie zaangażowanym tatą to dla niego sprawa honoru. I niestety, wbrew temu co mówi Dwoistosc nie zarobiłby tyle w Polsce, ile zarabia tam. Jest prostym pracownikiem budowlanym. Niby prostym, ale pracowitym, kreatywnym, obowiązkowym i rzetelnym. Bardzo szanuję jego pracę. Jak już wspomniałam w pierwszym poście wyjechał za granicę jako dzieciak bo jego mama i młodsze rodzeństwo dosłownie nie miało co do garnka włożyć. Tam wyrobił sobie markę, założył firmę i tam zarabia godnie. Dzięki czemu może utrzymać siebie, mnie, nasze dziecko, a także odłożyć na wykończenie domu. To do czego ja zmierzam i o co pytam to odnalezienie przestrzeni dla siebie i swojego rozwoju w trakcie wczesnego macierzyństwa. Czy rzeczywiście z Waszych doświadczeń wynika, że jeśli już zdecydowało się na bycie żoną i matką, obiecało urodzić więcej niż jedno, to rzeczywiście konieczne jest "poświęcenie" tych 3 - 4 lat wyłącznie na dzieci? I czy rzeczywiście później przy dwójce jest lżej? Czy któraś z Was miała tak, że dopiero w okolicach 40-dziestki zaczęłyście tworzyć swój osobisty fragment rzeczywistości?

Na pewno nie jedna, musisz patrzeć na siebie. Nikt nie mówi, że nie masz pójść do pracy za parę lat. Inaczej się nie da jak chce się mieć rodzinę. Dzieci mają to do siebie, że rosną, będziesz miała lżej zależy jak będziesz je wychowywała, będą się razem bawiły co już zmniejsza twój udział w zajmowaniu się dziećmi w przeciwieństwie do jednego dziecka. Wszystko ma swoje dobre i złe strony, to tak jakbyś sobie zadała pytanie czy lepiej być panną czy mężatką. I tak źle i tak niedobrze big_smile

16

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Solaris napisał/a:
Dwoistosc napisał/a:
Solaris napisał/a:

Facet ma zadbać o życie doczesne, psychikę i co jeszcze? wink Na jego miejscu bym powiedziała - ok, ja posiedzę w domu te 3 lata z dzieckiem a Ty idź do pracy i zarób na wszystko.
Rozwój osobisty fajna rzecz, ale jak się już urodziło dziecko to ono jest ważniejsze. Rozwój poczeka te 3-4 lata, dziecko nie, gdy podrzucisz je opiekunkom.
Facet ciężko pracuje na to, aby żyło im się lepiej. Na pewno wolałby być z rodziną razem. On się poświeca, ona trochę tez może. Zwłaszcza, że wkrotce wraca na stałe i będą razem.

Oczywiście, że partner ma zarabiać, jak drugi partner pracuje ciałem, aby stworzyć nowego człowieka, tak samo ma zarabiać, jak drugi partner zarabia swoją połowę, pracując przy opiece nad dzieckiem - opieka 24h tanio nie wychodzi. Co za brak podstawowej logiki.
Dbanie o psychikę swojego partnera to podstawowa rola osoby w związku, jako że wspólne plany zobowiązują. A ojciec, który pracuje za granicą, podczas gdy w Polsce jest jego noworodek to nieodpowiedzialny dupek w moim słowniku. Jak chce dużo zarabiać to jest na to milion sposobów, niekoniecznie przewalutowanie wypłaty, zaniedbywanie rodziny i wpadająca w depresje żona. Może nie miałaby takiej nagłej presji na rozwój, gdyby nie miała wizji zamknięcia w czterech ścianach, robienia ogłupiających czynności przez kilka lat, żyjąc na finansowej łasce innej dorosłej osoby.

Zaraz, ale przecież oboje się zgodzili na to, więc w czym problem?  Dla mnie on może zająć się dzieckiem a ona iść do pracy i zarobić na wykończenie domu i wszystko. 
Nasze babki i pra to chyba święte bohaterki były, bo miały stokroć więcej obowiązków a były bardziej zorganizowane, silne i zadowolone z życia.
A tutaj depresja, bo jedno dziecko... Co mają samotne matki powiedzieć, bez wsparcia żadnego, bez mieszkania, które zmuszone są takie maluszki do żłobka oddać, żeby iść do pracy? Chyba nic, tylko się powiesić.
A tu dziewczyna ma jedno dziecko, zapewnione bezpieczeństwo finansowe, więc nie musi się martwić, co do garnka włożyć, pisze, że on dba o nich, przyjezdza co 3 tyg. Ona ma rodziców, jakichś krewnych. On za 5 msc wraca na stałe...
Robienie ogłupiajacych czynności? Straszne te dzieci są wink
Dziwnie podchodzisz do zwiazku. Finansowa łaska? No chyba żadna łaska, jesli jedno zajmuje się dzieckiem?

Gdzie jest napisane, że tak się umówili, iż dzieckiem miała się zajmować tylko mama? W tym właśnie jest problem, że mieli oboje pracować i mieć rodzinę, a nie taką pokrake. Niespodziewana ciąża to nie był ten plan. Mieli oboje zarabiać.

Nasze babki i pra były głupie, wychowywały egoistów i pielęgnowały patologie przez setki lat, akurat bycie wołem praczem nie jest niczym szczytnym.

Samotne matki nie mają związku z tematem, a depresja nie ma związku z ilością dzieci, ale rozumiem, że nie masz argumentów.

Bezpieczeństwo finansowe to jest wtedy, jak nie musisz mieć samotnej żony w szpitalu w innym kraju z powodu "dopinania" finansów...

Od kiedy przewijanie pieluch to rozwijająca umiejętność? Czy tego chcesz, czy nie, noworodki i małe dzieci nie rozwijają dorosłej osoby w jakiś istotny sposób.

Finansowa łaska, bo autorka jest zależna od partnera, nie ma zawodu, nie ma własnego kąta, nie zdobywa doświadczenia zawodowego i jej się ten stan słusznie nie podoba.

17

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Ma firmę za granicą i zamierza ją zamknąć za 5 miesięcy?

18

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Dwoistość - tak, ma firmę za granicą i planuje ją zamknąć za 5 miesięcy. Mega jestem wdzięczna za Twoje odpowiedzi, ale są one tak intensywne, że wręcz agresywne. Owszem, dokładnie tak, jak mówisz, bardzo męczy mnie brak zawodu, własnego kąta i własnych pieniędzy, ale mam wrażenie, że nie rozumiesz pewnej kwestii - mianowicie, życia nie można tak radykalnie teoretyzować, ponieważ...RÓŻNIE BYWA. Nie jestem też wrogiem mojego mężczyzny i nie mam zamiaru targować się z nim "kto da więcej", nie chcę z nim konkurować i nie chcę postrzegać go jako potencjalne zagrożenie. Tak - muszę być przygotowana na różne okoliczności ale, kurde, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że próbujesz troszkę demonizować mężczyzn. Jak jakaś stereotypowa, niebieskowłosa "woke". Nasze babki i prababki były głupie, wychowywały egoistów i pielęgnowały patologie przez setki lat - tak samo można powiedzieć o niemalże wszystkich ludziach żyjących w innych czasach. Teraz z perspektywy czasu widzimy, że schematy ich zachowań były szkodliwe, ale Twój sposób wyrażania opinii, ten agresywny ton, jakaś taka zajadłość i zawziętość mnie zwyczajnie przeraża....Pewnie teraz powiesz mi, że jestem głupia gęś i nie będziesz zniżać się do mojego poziomu dyskusji, albo coś w tym stylu.

19

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Ta historia to jakaś katastrofa:

1. Nie wiesz czego chcesz od życia, masz problemy psychiczne.
2. Nagle się ogarniasz, ale co to właściwie znaczy? Z wyglądu? Bo życiowo chyba nadal była klapa?
3. Pojawia się wielka miłość od pierwszego wejrzenia - niedorzeczne.
4. Po krótkim czasie znajomości wyjeżdżasz z nim za granicę, by zarobić na dom, ale po chwili zachodzisz w ciążę - jeszcze bardziej niedorzeczne, prezerwatywy były za drogie w tej Norwegii?
5. Nagle odnajdujesz powołanie, ale on chce jak najszybciej spłodzić kolejne dzieci.

Brzmi jak przepis na patologiczną rodzinę.

20 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-09-09 10:38:08)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Nie możesz mówić, że nie masz zawodu, bo jednak skończyłaś studia i jeżeli posiadasz jakieś umiejętności to pracę zawsze znajdziesz. Problem jest w tym, że nie wiesz jaka praca by była dla ciebie odpowiednia. Można powiedzieć, że masz słomiany zapał.
Za parę lat może to się u ciebie zmieni, jeśli nie, to podejmiesz pracę która do końca nie będzie ci odpowiadała, bo nie zawsze tak jest że każdy ma wymarzoną pracę…, która też niekoniecznie może okazać się wymarzona w twoim przypadku.

21

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
SamotnaWilczyca napisał/a:

Ta historia to jakaś katastrofa:

1. Nie wiesz czego chcesz od życia, masz problemy psychiczne.
2. Nagle się ogarniasz, ale co to właściwie znaczy? Z wyglądu? Bo życiowo chyba nadal była klapa?
3. Pojawia się wielka miłość od pierwszego wejrzenia - niedorzeczne.
4. Po krótkim czasie znajomości wyjeżdżasz z nim za granicę, by zarobić na dom, ale po chwili zachodzisz w ciążę - jeszcze bardziej niedorzeczne, prezerwatywy były za drogie w tej Norwegii?
5. Nagle odnajdujesz powołanie, ale on chce jak najszybciej spłodzić kolejne dzieci.

Brzmi jak przepis na patologiczną rodzinę.

Forum, na którym kiedyś można było poprosić o radę i ją otrzymać, zmieniło się w miejsce, w którym można komuś soczyście dowalić i to w punktach (!). To, że moje życie nie potoczyło się według jedynego, słusznego, czyli Twojego schematu, wcale nie oznacza, że jest prowadzącą do patologii katastrofą. Dziękuje za Twój czas.

22

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Lenka, piszesz o swoich obawach, ale to nie strach.... to TWOJA INTUICJA.
Moja rada- badz lojalna przede wszystkim wobec siebie !

23

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Lenka1993 napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

Ta historia to jakaś katastrofa:

1. Nie wiesz czego chcesz od życia, masz problemy psychiczne.
2. Nagle się ogarniasz, ale co to właściwie znaczy? Z wyglądu? Bo życiowo chyba nadal była klapa?
3. Pojawia się wielka miłość od pierwszego wejrzenia - niedorzeczne.
4. Po krótkim czasie znajomości wyjeżdżasz z nim za granicę, by zarobić na dom, ale po chwili zachodzisz w ciążę - jeszcze bardziej niedorzeczne, prezerwatywy były za drogie w tej Norwegii?
5. Nagle odnajdujesz powołanie, ale on chce jak najszybciej spłodzić kolejne dzieci.

Brzmi jak przepis na patologiczną rodzinę.

Forum, na którym kiedyś można było poprosić o radę i ją otrzymać, zmieniło się w miejsce, w którym można komuś soczyście dowalić i to w punktach (!). To, że moje życie nie potoczyło się według jedynego, słusznego, czyli Twojego schematu, wcale nie oznacza, że jest prowadzącą do patologii katastrofą. Dziękuje za Twój czas.

Samotna przedstawiła w puntach, jak wygląda Twoje życie, w którym ktoś za ciebie decyduje. Studia, różne prace, dziecko i teraz planowane kolejne dzieci. Oczywiście zdarzają się wpadki, w młodości uleganie presji rodziców. No ale w końcu trzeba przynajmniej próbować złapac byka za rogi i nim trochę posterować samemu. Bo za chwile okaże się, ze masz 4 dzieci, jesteś uwiązana w domu i najzwyczajniej w świecie nieszczęśliwa.

24 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-09-09 14:38:44)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Jesteś Autorko żywym człowiekiem, który z wiekiem się zmienia i może z czasem nabierać zupełnie innego wyobrażenia co do swojej rzeczywistości, a nie trybikiem w prężnie działającej maszynerii zwanej rodziną z planami. Warunki i okoliczności zmieniają się z czasem.
Poglądy, chętki i marzenia mogą się zmieniać, po prostu wszystko płynie. Jeśli stwierdziłabyś, że opieka nad dzieckiem nie jest twoją wymarzoną rolą i w sumie nie nadajesz się do tego, to czy mimo tego podejmiesz się zachodzenia w kolejną ciążę, bo były sobie plany?

25

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

No właśnie, co jest dla Ciebie ważniejsze - Twój związek, nawet jeśli istnieje możliwość, że z czasem unieszczęśliwi Cię rola, w którą zostałaś wepchnięta, czy Ty sama i możliwość samorealizacji?
Jeśli nie dojdziecie z partnerem do porozumienia, obawiam się, że będziesz musiała wybierać, na którego konia postawić.

26

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Mnie wydaje się, że to odkrycie powołania, tak naprawdę jest chwilowym impulsem wywołanym chęcią ucieczki.

Schemat: dziewczyna nie odnajdywała się w żadnej pracy, którą podejmowała --> sposobem na ucieczkę stał się facet z planem założenia rodziny, który jawił się jako opiekun, trochę jak kiedyś rodzice (tylko znów trzeba było pracować na stanowisku, którego się nie lubi, w Norwegii, ale wpadką udało się przyspieszyć proces); cel został osiągnięty, jednak macierzyństwo okazało się nie być taką sielanką, jak mogłoby się wydawać, a na domiar złego partner oczekuje kolejnych potomków --> sposób na ucieczkę - pielęgniarstwo.

...ale może tym razem to będzie to.

27 Ostatnio edytowany przez Dwoistosc (2025-09-10 12:33:40)

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Przykro mi, że tak to odbierasz. Połowa przekazu była kierowana do jakiejś użytkowniczki, która wmawia Ci, że masz nieistotne problemy, bo nasze babki pozwalały sobie wejść na głowę i tak trzeba.

Żony w większości europejskich krajów ok 150 lat temu nie miały prawa posiadania i zarządzania własnym majątkiem oraz zakaz studiowania. To jest nic innego, jak czysty fakt historyczny. Warto o tym pamiętać, żeby wiedzieć jak bardzo nielogiczny i szkodliwy potrafi być porządek świata, który jest rzeczą zmienną i zależną od naszych wspólnych poglądów. Jak to jest, że w XXI wieku jak tylko nazywam opiekę nad dziećmi pracą, to jest to atakowane jakby się diabeł objawił?

Faktem jest również to, że pracą jest (zazwyczaj za najniższe stawki rynkowe):
- sprzątanie (sprzątaczka)
- gotowanie (kucharz)
- opieka nad dzieckiem (opiekunka do dziecka)
- opieka nad starszymi (opiekun seniora)
- robienie zakupów (kurier)

Kobieta robiąca te obowiązki w domu wykonuje pakiet najgorszych zawodów i nie odkłada nawet na emeryturę (co powinno być zapewnione  z pensji "głowy rodziny"), a ubezpieczenie zdrowotne ma (jak dziecko) u pracodawcy męża. Ponadto taka osoba zazwyczaj nie liczy swojego czasu pracy i nie ma dla niej czegoś takiego jak wolne po pracy od godziny x, bo obowiązki są mocno nieregularne i oplatają każdą chwilę. Pisanie się na taki tradycyjny układ ma sens tylko w określonych sytuacjach i będą to wyjątki. Na oko większości kobiet się to nie opłaca czysto technicznie, lepiej robić to po połowie z partnerem.

...

Nie do końca wiem co to woke, nie siedzę za dużo w fikcyjnym świecie i nigdy nie farbowałam włosów, ale może zainteresuje Cię to, że mieszkam z dbającym partnerem od wielu lat i zarabiam kilkadziesiąt tys. we własnej firmie, a jestem kilka lat młodsza od Ciebie, stąd wiem, że moje sposoby są po prostu skuteczne.
Obecnie budowlańcy w Polsce mają dość dobrą sytuację, po prostu ci drobni nadal nie lubią liczyć.
Partner opiekuńczy (z powodu swoich męskich cech) może skrzywdzić nieświadomie, mając dobre intencje (np. nie wiedząc, że brak niezależności negatywnie wpływa na dorosłe osoby, choćby mieszkały w diamentowym domu).
Prosta lista obowiązków domowych z podziałem na czas i osobę to dobre zarządzanie życiem, po prostu wielu ludzi tego nie robi, tak jak wielu ludzi nie wie, co to zdrowie. Potem 1/3 populacji kończy z rozwodem, otyłością...

Niezrozumiałe jest dla mnie w Twoim planie to, że opieka nad dziećmi do 40 spowoduje brak możliwości rozwoju i pracy. Przy wspólnej opiece i zatrudnieniu opiekunki nie powinno być problemu.

Jesteś pewna, że pielęgniarstwo to jest mocne przekonanie, a nie przypływ emocji? Wykluczyłaś zakłócający wpływ hormonów, które zmieniają się po narodzinach, na Twój osąd dotyczący tego zawodu? Jeśli chodzi o posiadanie własnych umiejętności, dających poczucie niezależności, to może lepszym wyborem byłyby szybsze i bardziej elastyczne ścieżki kariery? Narzuca mi się też koncepcja wspólnego prowadzenia firmy budowlanej w Polsce np. mogłabyś przejąć organizację, rachunkowość oraz marketing.

Jeśli chodzi o liczenie stawek, chodziło bardziej o to, żebyś sobie uświadomiła, że wykonujesz realną pracę i nie jesteś utrzymanką. Najlepiej to widać na liczbach, bo stereotypy są wiecznie żywe. Od powrotu do Polski tworzysz całkiem spory kapitał rodzinny.


Kilka punktów do zrobienia:
1. Jak najwięcej zapisuj, planuj i licz, zwłaszcza czas i pieniądze. Na tym etapie najlepiej w zeszycie.
2. Naucz się i stosuj techniki asertywności wobec bliskich.
3. Poczytaj o różnicach w komunikacji i myśleniu kobiet oraz mężczyzn.
4. Zrób liste swoich umiejętności, mocnych i słabych stron, ulubionych zajęć. Czat AI może być przydatny w znalezieniu zawodu. Nie marnuj czasu na zawód, jeśli nie jesteś pewna na 100%. Lepiej zrobić kursy dające umiejętności, zamiast np. studiowania.
5. Nie traktuj pieniędzy jak św. Graala, przertwanie w dzisiejszych czasach jest łatwe, więc z głodu nie umrzesz. Natomiast zakrzywione wartościwanie pieniądza może zniszczyć psychikę i realcje.
6. Sprawdź, czy oboje z partnerem nie macie jakiś niezdrowych przekonań/zaburzeń związanych z trudnym dzieciństwem. Lepiej to naprawić na spokojnie, bo jak nie teraz to i tak wybije z czasem i zniszczy rodzinę.

28

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Lenka1993 napisał/a:

............. Chcę też przekwalifikować się - zdobyć nową wiedzę i pójść do pracy, mieć swoje pieniądze i swój fragment rzeczywistości. Przeraża mnie wizja kolejnych ciąż, a jego wprost przeciwnie - On myśli, że lada moment naszy Tymek zostanie starszym bratem. Nie wiem jak mam mu powiedzieć, że wcale nie chcę mieć kolejnych dzieci, że mam już swoje lata i chcę trochę pożyć, a nie tylko spędzić lata swojej "odważnej dorosłości" w pieluchach. Nie chcę, aby poczuł się oszukany - szukał żony, która da mu dzieci, a ma narzeczoną, która dała mu syna i w dalszej kolejności chce poświęcić trochę czasu dla własnego rozwoju.

No właśnie... Coś uzgodniłaś z nim, a teraz chcesz zmienić konie w czasie przeprawy przez rzekę.

Moim zdaniem powinnaś podjąć jakiś wolontariat w szpitalu, chociaż na kilka miesięcy, żebyś zobaczyła jak wygląda zawód pielęgniarki od podstaw, a nie tylko bo wydawało ci się, że te miłe, zawsze uśmiechnięte panie niosą pomoc i wsparcie psychiczne i na tym konkretnie polega ich praca. Jesteś dość labilna jeśli chodzi o pomysły na życie i czas chyba na otrzeźwienie.
Poza tym, skończyłaś niezłe studia i choć sama socjologia pewnie cię nie pociąga, to  jeśli potraktujesz te studia jako podstawę i pójdziesz dalej, np. ukierunkujesz się studiami podyplomowymi, możesz zdobyć ciekawy zawód o wiele mniejszym kosztem niż zaczynając wszystko od początku. Spójrz jakie masz możliwości, bo jest ich naprawdę cały wachlarz; Praca z trudną młodzieżą, kryminalistyka, media i komunikacja społeczna, itp, itd.

Rozumiem, że chcesz być niezależna i mieć swoje pieniądze, ale gdy będziesz zaczynać wciąż coś od nowa, to będzie ci z tym bardzo trudno. Wykorzystaj potencjał jaki masz, bo to krótsza droga do niezależności.

Skup się na tym.

29

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Dwoistosc napisał/a:

Przykro mi, że tak to odbierasz. Połowa przekazu była kierowana do jakiejś użytkowniczki, która wmawia Ci, że masz nieistotne problemy, bo nasze babki pozwalały sobie wejść na głowę i tak trzeba.

Żony w większości europejskich krajów ok 150 lat temu nie miały prawa posiadania i zarządzania własnym majątkiem oraz zakaz studiowania. To jest nic innego, jak czysty fakt historyczny. Warto o tym pamiętać, żeby wiedzieć jak bardzo nielogiczny i szkodliwy potrafi być porządek świata, który jest rzeczą zmienną i zależną od naszych wspólnych poglądów. Jak to jest, że w XXI wieku jak tylko nazywam opiekę nad dziećmi pracą, to jest to atakowane jakby się diabeł objawił?

Faktem jest również to, że pracą jest (zazwyczaj za najniższe stawki rynkowe):
- sprzątanie (sprzątaczka)
- gotowanie (kucharz)
- opieka nad dzieckiem (opiekunka do dziecka)
- opieka nad starszymi (opiekun seniora)
- robienie zakupów (kurier)

Kobieta robiąca te obowiązki w domu wykonuje pakiet najgorszych zawodów i nie odkłada nawet na emeryturę (co powinno być zapewnione  z pensji "głowy rodziny"), a ubezpieczenie zdrowotne ma (jak dziecko) u pracodawcy męża. Ponadto taka osoba zazwyczaj nie liczy swojego czasu pracy i nie ma dla niej czegoś takiego jak wolne po pracy od godziny x, bo obowiązki są mocno nieregularne i oplatają każdą chwilę. Pisanie się na taki tradycyjny układ ma sens tylko w określonych sytuacjach i będą to wyjątki. Na oko większości kobiet się to nie opłaca czysto technicznie, lepiej robić to po połowie z partnerem.

...

Nie do końca wiem co to woke, nie siedzę za dużo w fikcyjnym świecie i nigdy nie farbowałam włosów, ale może zainteresuje Cię to, że mieszkam z dbającym partnerem od wielu lat i zarabiam kilkadziesiąt tys. we własnej firmie, a jestem kilka lat młodsza od Ciebie, stąd wiem, że moje sposoby są po prostu skuteczne.
Obecnie budowlańcy w Polsce mają dość dobrą sytuację, po prostu ci drobni nadal nie lubią liczyć.
Partner opiekuńczy (z powodu swoich męskich cech) może skrzywdzić nieświadomie, mając dobre intencje (np. nie wiedząc, że brak niezależności negatywnie wpływa na dorosłe osoby, choćby mieszkały w diamentowym domu).
Prosta lista obowiązków domowych z podziałem na czas i osobę to dobre zarządzanie życiem, po prostu wielu ludzi tego nie robi, tak jak wielu ludzi nie wie, co to zdrowie. Potem 1/3 populacji kończy z rozwodem, otyłością...

Niezrozumiałe jest dla mnie w Twoim planie to, że opieka nad dziećmi do 40 spowoduje brak możliwości rozwoju i pracy. Przy wspólnej opiece i zatrudnieniu opiekunki nie powinno być problemu.

Jesteś pewna, że pielęgniarstwo to jest mocne przekonanie, a nie przypływ emocji? Wykluczyłaś zakłócający wpływ hormonów, które zmieniają się po narodzinach, na Twój osąd dotyczący tego zawodu? Jeśli chodzi o posiadanie własnych umiejętności, dających poczucie niezależności, to może lepszym wyborem byłyby szybsze i bardziej elastyczne ścieżki kariery? Narzuca mi się też koncepcja wspólnego prowadzenia firmy budowlanej w Polsce np. mogłabyś przejąć organizację, rachunkowość oraz marketing.

Jeśli chodzi o liczenie stawek, chodziło bardziej o to, żebyś sobie uświadomiła, że wykonujesz realną pracę i nie jesteś utrzymanką. Najlepiej to widać na liczbach, bo stereotypy są wiecznie żywe. Od powrotu do Polski tworzysz całkiem spory kapitał rodzinny.


Kilka punktów do zrobienia:
1. Jak najwięcej zapisuj, planuj i licz, zwłaszcza czas i pieniądze. Na tym etapie najlepiej w zeszycie.
2. Naucz się i stosuj techniki asertywności wobec bliskich.
3. Poczytaj o różnicach w komunikacji i myśleniu kobiet oraz mężczyzn.
4. Zrób liste swoich umiejętności, mocnych i słabych stron, ulubionych zajęć. Czat AI może być przydatny w znalezieniu zawodu. Nie marnuj czasu na zawód, jeśli nie jesteś pewna na 100%. Lepiej zrobić kursy dające umiejętności, zamiast np. studiowania.
5. Nie traktuj pieniędzy jak św. Graala, przertwanie w dzisiejszych czasach jest łatwe, więc z głodu nie umrzesz. Natomiast zakrzywione wartościwanie pieniądza może zniszczyć psychikę i realcje.
6. Sprawdź, czy oboje z partnerem nie macie jakiś niezdrowych przekonań/zaburzeń związanych z trudnym dzieciństwem. Lepiej to naprawić na spokojnie, bo jak nie teraz to i tak wybije z czasem i zniszczy rodzinę.

Bardzo dziękuję, że postanowiłaś doprecyzować swoją opinię i przepraszam za bezmyślne i zupełnie niepotrzebne skojarzenia. Kiedy rozszerzyłaś swoją wypowiedź zaczęłam rozumieć Twój punkt widzenia, choć muszę przyznać, że jest to dla mnie zupełna nowość. Nowość, ponieważ nie znam osobiście zbyt wielu kobiet, które prowadzą własny biznes i dobrze na tym zarabiają. Moje krewne i znajome albo zajmują się domem albo pracują na etacie w urzędach, szkołach czy fundacjach, często za najniższą krajową, dlatego takie biznesowe podejście do codziennych obowiązków to dla mnie coś nowego. Przemyślę i wyciągnę wnioski. Dziękuję!

30

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Wielu z was sugeruje, że moja chęć przekwalifikowania się i pracy w szpitalu wynika z chęci ucieczki przed dotychczasowym życiem - czyli zawsze pod czyimś dyktandem. Dam sobie czas na przemyślenie, czy rzeczywiście jest to powołanie czy nie. Być może, tak jak ktoś z Was zasugerował, wolontariat w szpitalu pozwoli mi to ustalić. Tylko jeśli znowu okaże się, że to nie to... Tutaj znowu wypływają moje kompleksy...pani magister, która niczego konkretnego nie potrafi. Jedyne co mi zostaje poza dyplomem z socjologii to doskonała znajomość języka angielskiego. Ale to raczej też już nie jest jakimś szczególnym wyczynem.

31

Odp: Kolejne dzieci - zmiana decyzji
Lenka1993 napisał/a:

Wielu z was sugeruje, że moja chęć przekwalifikowania się i pracy w szpitalu wynika z chęci ucieczki przed dotychczasowym życiem - czyli zawsze pod czyimś dyktandem. Dam sobie czas na przemyślenie, czy rzeczywiście jest to powołanie czy nie. Być może, tak jak ktoś z Was zasugerował, wolontariat w szpitalu pozwoli mi to ustalić. Tylko jeśli znowu okaże się, że to nie to... Tutaj znowu wypływają moje kompleksy...pani magister, która niczego konkretnego nie potrafi. Jedyne co mi zostaje poza dyplomem z socjologii to doskonała znajomość języka angielskiego. Ale to raczej też już nie jest jakimś szczególnym wyczynem.

Masz dużo możliwości, ale poczekaj aż się na tyle ustabilizujesz, że będziesz wiedziała co chcesz robić. Chociaż pewnie bez metody prób i błędów się nie obędzie, w twoim przypadku. Teraz skup się na rodzinie.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejne dzieci - zmiana decyzji

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024