Proszę powiedzcie, jak to jest z tymi ideałami? Jak to jest z tym, czy faceci są na pewno w związkach z kobietami, które im się podobają naprawdę czy może po prostu z tymi, które są osiągalne? Jestem w związku i zdarzyła się następujaca sytuacja: idziemy sobie, przed nami inną dwie laski - kazda zupełnie inna. Tzn, ta jedna miała zwykły normalny zgrabny tyłek a ta druga mega wyćwiczony, bardzo duży, imponujący. Nawiązała się o tym rozmowa. Mój facet powiedział, że mój tyłek jest podobny do tego pierwszego - zwykłego, raczej małych/średnich rozmiarów, ale podobno zgrabnego. Zapytalam, które tyłek jest zatem jego preferencją. On odparł, że ten drugi (naprawdę bardzo duży i bardzo wyćwiczony - szczerze to chyba pierwszy raz w Polsce widziałam, żeby ktoś aż tak wyćwiczył tyłek) i dodał jeszcze komentarz, że on woli raczej większe tyłki. No i szczerze? Jest mi smutno. Jest mi smutno z powodu, że chciałabym być z kimś, dla kogo faktycznie ja jestem ideałem i preferuje moje wymiary/kształty. Poczulam się po tym tekście tak, jakby będąc brunetką, ktoś powiedział mi, że woli blondynki. To co tu robi ze mną? W dodatku dzień wcześniej mi się oswiadczył... Tak, wiem, że może jest tak, że ogólnie preferuje większe, ale mój tyłek tez jest dla niego super i dlatego ze mną jest, ale po co być z kimś o wymiarach takich a takich, a preferować coś zupełnie innego? Tyłek tamtej laski był z 3x wiekszy od mojego - dosłownie - i nieosiągalny dla mnie. Czuję się troche tak, jakby był ze mną z braku laku albo dlatego, że nie był w stanie zdobyć swojego ideału. Dodam, że już wczesniej w przeszłości wiele razy wspominał o siłowni, sztangach i wysportowanych dużych tyłkach. Ja takiego nie mam. Nie mówię, że mój jest niefajny - jest fajny i faktycznie zgrabny, ale to nie jest ten rozmiar! Więc po co być ze mną skoro coś innego jest jego preferencją. Chciałabym być z kimś, w kogo typie jestem w 100% i dla kogo ja i moje wady i zalety są tymi NAJ. Dodam, ze on podoba mi się w 100% - oczywiście, wiem, że nikt z nas nie jest najpiękniejszy na świecie, ale mój partner jest dla mnie faktycznie tym NAJ - pod każdym względem jego fizyczności, sylwetki, dloni, nóg, twarzy, wlósow - dosłownie wszystkiego. Oczywiście rozmawialiśmy na ten temat - on twierdzi, że nie wie czemu tak powiedział i czy mi sie nigdy nie zdarzyło palnąć czegoś bez sensu. Powtarza, że zawsze wybrałby mój i tylko mój tyłek, że owszem, tamtej laski był imponujący, ale woli mój. Nie chcę robić jakiejś dramy, ale co jeśli moim celem i marzeniem życiowym jest być z kims, dla kogo faktycznie jestem tą NAJ i moje ciało jest w 100% w jego typie, nie woli czegos innego? Czy może jest tak, że po prostu kazdy facet odpowiedziałby na to pytanie tak samo - czyli, że woli większe tyłki i to jest normalne? Po prostu nie rozumiem tego, po co być z kimś, kto nie spełnia w 1000% naszych oczekiwań i preferencji? Próbowałam rozmawiać i znależć przyczynę, dlaczego on tak powiedział - pytałam, czy to była po prostu chwilowa fascynacja, czy jest tak, że generalnie woli większe tyłki ale mój - mimo ze jest mniejszy - jest dla niego taki super, ze dla mnie moze zrobic wyjatek? Powiedział, że żadna z tych opcji, że nie wie, czemu tak powiedział i to że nie wie podkreślał chyba z 3-4x. Juz chyba latwiej byloby mi zaakceptowac, ze np. generalnie preferuje większe albo generalnie tyłek jako stricte przedmiot seksualny preferuje w większych rozmiarach, niż to że powtarza mi, że zdecydowanie woli taki jak mój i że nie wie czemu tak powiedział... Proszę o racjonalne komentarze..
Ideałów nie ma, choć twój facet zachował się nietaktownie, delikatnie mówiąc.
Powiedz mu, że rozumiesz jego słabość do dużych rozmiarów, bo też wolisz wacki xxl, a potem dodaj, że jego maluch również jest super ![]()
Nikt nikomu nie nie pasuje na 1000%.
Zapytałaś to szczerze odpowiedział
Oczywiscie mógł skłamać ale moze po prostu jest prawdomówny.
Ale spoko nikt sie nie oswiadczy dla samego wielkiego tylka wiec widzi w Tobie duzo duzo innych zalet ![]()
Powiedz mu, że rozumiesz jego słabość do dużych rozmiarów, bo też wolisz wacki xxl, a potem dodaj, że jego maluch również jest super
Dlaczego zakładasz ze maluch? Autorka napisała ze on jej pasuje na 100% (wiec zakładam ze z wackiem) ![]()
Głupi ten Twój facet.
Mógł zachować sobie w takim rpzypadku szczerość dla siebie. Zwłaszcza, że nie ejstes fanka silowni - inaczej sama miałabyś taki tyłek , bo bys do tego dążyła.
A pytasz po co byc z kimś kto nie jest Twoim ideałem? Ty tak serio?
90% facetow jest z babkami na jakie ich stac, pozostałe 10% może wybrzydzać.
Podobnie kobiety zresztą.
Solaris napisał/a:Powiedz mu, że rozumiesz jego słabość do dużych rozmiarów, bo też wolisz wacki xxl, a potem dodaj, że jego maluch również jest super
Dlaczego zakładasz ze maluch? Autorka napisała ze on jej pasuje na 100% (wiec zakładam ze z wackiem)
Nie zakładam, nie mam pojęcia, ale to nie ma znaczenia. Maluch tez jej może pasowac
Samo to słowo już działa odpowiednio ![]()
Zapytałaś to szczerze odpowiedział smile Oczywiscie mógł skłamać ale moze po prostu jest prawdomówny.
Facet totalnie bezmyślny, jak można powiedzieć swojej kobiecie coś takiego. Sam widzisz, co ona teraz przeżywa. Wpadnie w kompleksy, że ma tyłek za mały.
Jak jesteś z dziewczyną, która ma małe cycki to idąc z nią, nie rozglądasz się na ulicy za cycatymi mówiąc, że takie lubisz.
Pewne rzeczy należy zachować dla siebie na zawsze. Taka szczerość nie popłaca.
Bert44 napisał/a:Solaris napisał/a:Powiedz mu, że rozumiesz jego słabość do dużych rozmiarów, bo też wolisz wacki xxl, a potem dodaj, że jego maluch również jest super
Dlaczego zakładasz ze maluch? Autorka napisała ze on jej pasuje na 100% (wiec zakładam ze z wackiem)
Nie zakładam, nie mam pojęcia, ale to nie ma znaczenia. Maluch tez jej może pasowac
Samo to słowo już działa odpowiednio
Bert44 napisał/a:Zapytałaś to szczerze odpowiedział smile Oczywiscie mógł skłamać ale moze po prostu jest prawdomówny.
Facet totalnie bezmyślny, jak można powiedzieć swojej kobiecie coś takiego. Sam widzisz, co ona teraz przeżywa. Wpadnie w kompleksy, że ma tyłek za mały.
Jak jesteś z dziewczyną, która ma małe cycki to idąc z nią, nie rozglądasz się na ulicy za cycatymi mówiąc, że takie lubisz.
Pewne rzeczy należy zachować dla siebie na zawsze. Taka szczerość nie popłaca.
Akurat mnie duzy biust wcale nie kręci specjalnie ale wiem ze nie o to chodzi.
Ja wolę szczerość. U każdego znajdzie się tyle zalet o ktorych należy otwarcie mowic ze nie ma co na siłę wpasowywać sie we wszystko i udawać. Tak uważam. Mam świadomość swoich minusow i specjalnie nie cieprie ze je mam bo znam tez plusy i nie oczekuje ze bedzie mi ktos slodzil na sile. Zona wie co w niej lubię i biorę ja razem z jej "wadami" i nie wymyślam na siłę. Akurat mam ten fart ze nie mam co specjalnie narzekać. Na wygląd. Z charakterkiem to już roznie bywa ![]()
9 2025-09-08 19:47:39 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-08 19:48:43)
Solaris napisał/a:Bert44 napisał/a:Dlaczego zakładasz ze maluch? Autorka napisała ze on jej pasuje na 100% (wiec zakładam ze z wackiem)
Nie zakładam, nie mam pojęcia, ale to nie ma znaczenia. Maluch tez jej może pasowac
Samo to słowo już działa odpowiednio
Bert44 napisał/a:Zapytałaś to szczerze odpowiedział smile Oczywiscie mógł skłamać ale moze po prostu jest prawdomówny.
Facet totalnie bezmyślny, jak można powiedzieć swojej kobiecie coś takiego. Sam widzisz, co ona teraz przeżywa. Wpadnie w kompleksy, że ma tyłek za mały.
Jak jesteś z dziewczyną, która ma małe cycki to idąc z nią, nie rozglądasz się na ulicy za cycatymi mówiąc, że takie lubisz.
Pewne rzeczy należy zachować dla siebie na zawsze. Taka szczerość nie popłaca.Akurat mnie duzy biust wcale nie kręci specjalnie ale wiem ze nie o to chodzi.
Ja wolę szczerość. U każdego znajdzie się tyle zalet o ktorych należy otwarcie mowic ze nie ma co na siłę wpasowywać sie we wszystko i udawać. Tak uważam. Mam świadomość swoich minusow i specjalnie nie cieprie ze je mam bo znam tez plusy i nie oczekuje ze bedzie mi ktos slodzil na sile. Zona wie co w niej lubię i biorę ja razem z jej "wadami" i nie wymyślam na siłę. Akurat mam ten fart ze nie mam co specjalnie narzekać. Na wygląd. Z charakterkiem to już roznie bywa
O rany, masakra. Jaka korzyść z takiej szczerości, że mówisz swojej kobiecie, że podobają Cię inne atrybuty kobiecości, niż ona posiada? Przecież każda kobieta jest wrażliwa na tym punkcie, chce być atrakcyjna w oczach swego faceta, niezależnie czy ma duże czy małe cycki, czy wcale lub czy ma duży tyłek, mały czy płaskodupie, prosty nos czy garbaty... A potem się dziwić, że kobiety mają kompleksy i odechciewa im się seksu z tymi facetami, którzy palną im coś takiego, że wszystko opada...bo uważają, że to nic, że ma "wady" które można skomentować, bo to tylko prawdomówność ![]()
A potem wątki, że kobieta nie ma ochoty na igraszki...No jak jej facet tak ją komplementuje to mnie nic nie dziwi...
10 2025-09-08 19:56:14 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-09-08 19:58:10)
MartynaL ty masz straszne kompleksy. Sprowadzasz siebie do tyłka, przecież to mega głupie i dziecinne. Tego nawet nie chce się komentować.
Na świecie sa kobiety od ciebie mądrzejsze, ładniejsze, mające masywniejszy tyłek. Pytanie podstawowe co z tego wynika? Nic.
O rany, masakra. Jaka korzyść z takiej szczerości, że mówisz swojej kobiecie, że podobają Cię inne atrybuty kobiecości, niż ona posiada? Przecież każda kobieta jest wrażliwa na tym punkcie, chce być atrakcyjna w oczach swego faceta, niezależnie czy ma duże czy małe cycki, czy wcale lub czy ma duży tyłek, mały czy płaskodupie, prosty nos czy garbaty... A potem się dziwić, że kobiety mają kompleksy i odechciewa im się seksu z tymi facetami, którzy palną im coś takiego, że wszystko opada...bo uważają, że to nic, że ma "wady" które można skomentować, bo to tylko prawdomówność
A potem wątki, że kobieta nie ma ochoty na igraszki...No jak jej facet tak ją komplementuje to mnie nic nie dziwi...
Dokładnie.
Chociaż ja myśle, że to coś więcej niz "prawdomowność". Czesto kryje sie za tym rodzaj perfidii, szpili, która oni w białych rekawiczkach takimi komentarzami pod pretekstem udzielania szczerej odpowiedzi chcą wbić swoim kobietom żeby "cos ze sobą zrobiły" i chociaż zbliżyły sie do ich ideału.
Ja myśle autorko że to kwestia czasu aż z nim zerwiesz. Jego slowa będą Ci raczej siedziały w glowie i nie dziwota.
12 2025-09-08 20:01:10 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-08 20:02:23)
Solaris napisał/a:O rany, masakra. Jaka korzyść z takiej szczerości, że mówisz swojej kobiecie, że podobają Cię inne atrybuty kobiecości, niż ona posiada? Przecież każda kobieta jest wrażliwa na tym punkcie, chce być atrakcyjna w oczach swego faceta, niezależnie czy ma duże czy małe cycki, czy wcale lub czy ma duży tyłek, mały czy płaskodupie, prosty nos czy garbaty... A potem się dziwić, że kobiety mają kompleksy i odechciewa im się seksu z tymi facetami, którzy palną im coś takiego, że wszystko opada...bo uważają, że to nic, że ma "wady" które można skomentować, bo to tylko prawdomówność
A potem wątki, że kobieta nie ma ochoty na igraszki...No jak jej facet tak ją komplementuje to mnie nic nie dziwi...
Dokładnie.
Chociaż ja myśle, że to coś więcej niz "prawdomowność". Czesto kryje sie za tym rodzaj perfidii, szpili, która oni w białych rekawiczkach takimi komentarzami pod pretekstem udzielania szczerej odpowiedzi chcą wbić swoim kobietom żeby "cos ze sobą zrobiły" i chociaż zbliżyły sie do ich ideału.
Ja myśle autorko że to kwestia czasu aż z nim zerwiesz. Jego slowa będą Ci raczej siedziały w glowie i nie dziwota.
Faceci chyba naprawdę są z Marsa. Jak można takich oczywistych rzeczy nie czaić. I jeszcze odwracać kota ogonem - no Grażyna, co z tego, że kręcą mnie większe tyłki niż twój, nie bądź zakompleksiona, nie sprowadzaj siebie do tyłka
Masz za to ładny kolor oczu!
Nie wierzę po prostu...
Bert44 napisał/a:Solaris napisał/a:Nie zakładam, nie mam pojęcia, ale to nie ma znaczenia. Maluch tez jej może pasowac
Samo to słowo już działa odpowiednio
Facet totalnie bezmyślny, jak można powiedzieć swojej kobiecie coś takiego. Sam widzisz, co ona teraz przeżywa. Wpadnie w kompleksy, że ma tyłek za mały.
Jak jesteś z dziewczyną, która ma małe cycki to idąc z nią, nie rozglądasz się na ulicy za cycatymi mówiąc, że takie lubisz.
Pewne rzeczy należy zachować dla siebie na zawsze. Taka szczerość nie popłaca.Akurat mnie duzy biust wcale nie kręci specjalnie ale wiem ze nie o to chodzi.
Ja wolę szczerość. U każdego znajdzie się tyle zalet o ktorych należy otwarcie mowic ze nie ma co na siłę wpasowywać sie we wszystko i udawać. Tak uważam. Mam świadomość swoich minusow i specjalnie nie cieprie ze je mam bo znam tez plusy i nie oczekuje ze bedzie mi ktos slodzil na sile. Zona wie co w niej lubię i biorę ja razem z jej "wadami" i nie wymyślam na siłę. Akurat mam ten fart ze nie mam co specjalnie narzekać. Na wygląd. Z charakterkiem to już roznie bywa
O rany, masakra. Jaka korzyść z takiej szczerości, że mówisz swojej kobiecie, że podobają Cię inne atrybuty kobiecości, niż ona posiada? Przecież każda kobieta jest wrażliwa na tym punkcie, chce być atrakcyjna w oczach swego faceta, niezależnie czy ma duże czy małe cycki, czy wcale lub czy ma duży tyłek, mały czy płaskodupie, prosty nos czy garbaty... A potem się dziwić, że kobiety mają kompleksy i odechciewa im się seksu z tymi facetami, którzy palną im coś takiego, że wszystko opada...bo uważają, że to nic, że ma "wady" które można skomentować, bo to tylko prawdomówność
A potem wątki, że kobieta nie ma ochoty na igraszki...No jak jej facet tak ją komplementuje to mnie nic nie dziwi...
Zupełne nieporozumienie. Ja nie chodzę i nie mówię ze cos mi sie tam bardziej podoba. Moja zona wie ze mi się podoba i wie co najbardziej mi sie w niej podoba. Wie co to komplement i wie ze jest bardzo atrakcyjna. Ale jeśli zapyta czy bardziej mi się podobają brunetki a jest blondynka (czy odwrotnie) to nie bede kłamał. Potrafię powiedzieć- tamtą fryzura mi się bardziej podobała. A ona i tak wybierze ta ktora jej pasuje i jest ok. Sam nie wychodzę z inicjatywą ze wole większe czy mniejsze piersi. Ale jak zapyta to powiem jak jest. Ona tez potrafi powiedziec - ale przystojny facet. I co? I nic - no przystojny facet. Był nawet okres ze oglądała ze mna mecze pewnej drużyny bo jej sie jeden piłkarz podobał
Już nie gra wiec sam ogladam
Faceci chyba naprawdę są z Marsa. Jak można takich oczywistych rzeczy nie czaić. I jeszcze odwracać kota ogonem - no Grażyna, co z tego, że kręcą mnie większe tyłki niż twój, nie bądź zakompleksiona, nie sprowadzaj siebie do tyłka
![]()
Nie wierzę po prostu...
Przecież Martynka zrobiła typowy shit test. ![]()
Faceci chyba naprawdę są z Marsa. Jak można takich oczywistych rzeczy nie czaić. I jeszcze odwracać kota ogonem - no Grażyna, co z tego, że kręcą mnie większe tyłki niż twój, nie bądź zakompleksiona, nie sprowadzaj siebie do tyłka
Masz za to ładny kolor oczu!
Nie wierzę po prostu...
Ale taka jest większość facetów, którzy sa w związkach z laskami na swoim poziomie mozliwości - jak słusznie sama autorka zauważyła.
Mam to szczęście, że mam raczej klasyczny kanon urody, więc większej ilości facetów się podobam niż nie (abstrachując od preferencji co do koloru włosów
) ale najwązniejsze, że nie mam wątpliwości, ze jestem ideałem dla mojege Męża. I vice versa.
Owszem, czasem obejrzymy się pół żartem za jakąs kobitka podczas kolacji, która robi furorę figura i kiecką, ale nie budza się wtedy we mnie "demony" jak w autorce, bo wiem, że on się spojrzał z tego samego powodu co ja. Tzn. sposób w jaki ona "błyszczy" w TEJ konkretnej sukience, w tym makijażu, w tych szpilkach itd. zresztą wywodze się ze świata mody to już takie zboczenie zawodowe ![]()
Natomiast nigdy nie przechodzi mi wtedy rpzez mysl nawet zapyać co mu się w niej bardziej podoba niż we mnie , co woli, bo wiem- daje mi to bardzo mocno odczuć każdego dnia, że to ja jestem jego Królowa.
I tego Tobie autorko i wszystkim kobietom życzę ![]()
Jesli moja kobieta ma duże piersi a ja wolę male ale powiem ze lubie duże to moze jeszcze powiekszy żeby mi przyjemność sprawić...
Pamiętam jak Starowicz mówił o parze krora u niego wyladowala bo facet miał problemy z erekcja. Więc badają o co chodzi. Babka mowi - no jestem w jego typie, lubi pulchne kobiety. Na terapii okazało sie ze mu nie staje bo ona przytyła. Tylko nie umiał tego powiedziec. Dowaliła 17 kg od czasu jak sie poznali - on ciągle jej mówił ze dobrze wygląda - żeby nie urazić. Jak się dowiedziala to zrzuciła i wszystko wróciło do normy.
Bert44 dobre podsumowanie głupot, które chce się tu wcisnąć.
Martynka chciała zrobić rozróbę tyłkową i tę rozróbę zrobiła. ![]()
Domyślam się, że to ten facet z poprzedniego tematu również. Ja bym z nim zerwała.
Mnie tutaj przede wszystkim uderzyło sprowadzanie całej swojej wartości do wielkości... tyłka. Dokładnie tak, jakbyś nie miała żadnych innych walorów ani osobowości.
Twój partner nie wykazał się wyczuciem ani taktem, ale na drugi raz proponuję nie zadawać pytań, jeśli nie jesteś gotowa na przyjęcie na nie odpowiedzi.
Próbowałam rozmawiać i znależć przyczynę, dlaczego on tak powiedział - pytałam, czy to była po prostu chwilowa fascynacja, czy jest tak, że generalnie woli większe tyłki ale mój - mimo ze jest mniejszy - jest dla niego taki super, ze dla mnie moze zrobic wyjatek? Powiedział, że żadna z tych opcji, że nie wie, czemu tak powiedział i to że nie wie podkreślał chyba z 3-4x. Juz chyba latwiej byloby mi zaakceptowac, ze np. generalnie preferuje większe albo generalnie tyłek jako stricte przedmiot seksualny preferuje w większych rozmiarach, niż to że powtarza mi, że zdecydowanie woli taki jak mój i że nie wie czemu tak powiedział... Proszę o racjonalne komentarze..
Podziwiamy cudze walory z daleka, a jesteśmy z tymi, którzy nam pasują. Jeśli się zakręciłaś na tym punkcie, jesteś już na przegranej, bo zwątpiłaś w siebie.
Zastanawiasz się, czemu twój powiedział, a ja zadaję ci pytanie, co cię skłoniło, żeby zwracać uwagę na tylne części ciała innych dziewczyn. Trzeba było sytuacji, gdzie przed wami idzie dwóch atrakcyjnych facetów, a on pyta, który ci się bardziej podoba, ten brunet czy blondyn, podczas, gdy on jest rudy. Pomyślisz, no tak, wybrałam cherlaka rudego, a naprawdę kręcą mnie bruneci z taaaką klatą.
Dziewczyny, które wyszukują w sobie niedoskonałości, przestają być atrakcyjne dla partnera.
21 2025-09-09 08:27:56 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-09-09 08:29:25)
Tutaj mamy do czynienia z tzw. ciosaniem kołków i robieniem dram praktycznie z niczego. Płaszczyzn do robienia takich dram jest mnóstwo, to nie musi być tylko wielkość tyłka. Obawiam się, że facet nie do końca wie w co się pakuje, bo niedowartościowana kobieta, takich shit testów może robić wiele, by tylko wzbudzić poczucie winy i obracania się świata wokół jej osoby.
MartynaL napisał/a:Próbowałam rozmawiać i znależć przyczynę, dlaczego on tak powiedział - pytałam, czy to była po prostu chwilowa fascynacja, czy jest tak, że generalnie woli większe tyłki ale mój - mimo ze jest mniejszy - jest dla niego taki super, ze dla mnie moze zrobic wyjatek? Powiedział, że żadna z tych opcji, że nie wie, czemu tak powiedział i to że nie wie podkreślał chyba z 3-4x. Juz chyba latwiej byloby mi zaakceptowac, ze np. generalnie preferuje większe albo generalnie tyłek jako stricte przedmiot seksualny preferuje w większych rozmiarach, niż to że powtarza mi, że zdecydowanie woli taki jak mój i że nie wie czemu tak powiedział... Proszę o racjonalne komentarze..
Podziwiamy cudze walory z daleka, a jesteśmy z tymi, którzy nam pasują. Jeśli się zakręciłaś na tym punkcie, jesteś już na przegranej, bo zwątpiłaś w siebie.
Zastanawiasz się, czemu twój powiedział, a ja zadaję ci pytanie, co cię skłoniło, żeby zwracać uwagę na tylne części ciała innych dziewczyn. Trzeba było sytuacji, gdzie przed wami idzie dwóch atrakcyjnych facetów, a on pyta, który ci się bardziej podoba, ten brunet czy blondyn, podczas, gdy on jest rudy. Pomyślisz, no tak, wybrałam cherlaka rudego, a naprawdę kręcą mnie bruneci z taaaką klatą.Dziewczyny, które wyszukują w sobie niedoskonałości, przestają być atrakcyjne dla partnera.
Dziękuję za konstruktywny feedback. Co mnie skłoniło? Głównie to, że mam wrażenie, że to on obczają wszystko jak leci, ogólnie ludzi (nie tylko laski) i mnie to denerwuje, sprawia mi to po prostu przykrość. Przykład - rozmawiamy sobie, patrzymy sobie w oczy - obok przechodzi jakiś typ albo jakaś babcia i on od razu urywa nasz kontakt wzrokowy, żeby tylko spojrzeć kto przechodzi. I często nie są to atrakcyjne osoby, nie o to w tym chodzi - tylko po prostu jakiekolwiek osoby. Czuję się wtedy olana, mówię coś do kogoś, patrzymy sobie w oczy, wystarczy że ktokolwiek przejdzie obok, już jego wzrok dosłownie obczają kto przeszedł….
Co do twojego porównania, nie jest ono do końca trafne. Bo wybór nie był między blond a brunetem, gdzie nasz ukochany jest rudy, tylko o jednej z nich wyraził się sam z siebie, że tyłek wygląda jak mój. Więc po prostu wg mnie facet powinien być samemu niż z kimś, kto nie spełnia jego standardów i będzie marzył o czymś innym i dawał jakieś komentarze. Również zdenerwowało tudzież zasmuciło mnie to, że on tą babe z wielkim tyłkiem po paru minutach obczaił ponownie i dodał ,,już wiem, dlaczego tyłek zrobiła - bo jest całkowicie płaska z przodu i tak to nie miałaby niczego innego do zaoferowania. Ale plus bo nie ma pryszczy”. To też mnie zabolało, że po co on jeszcze sprawdza jej inne potencjalne walory, ja tego tematu nie kontynuowałam wtedy.
Po spokojnej rozmowie mój partner powiedział, że czemu ja w siebie nie wierzę, skoro 1000x mówił mi, że jestem jego ideałem i że przecież się oświadczył. I dlaczego uważam, że mam mały tyłek - wg niego nie jest to prawda, w związku z czym jego tekst ,,wolę większe tylki" może odnosić się również do mojego (wiadomo nie jest to taki rozmiar XXL jak u tamtej). I muszę przyznać, że przed tą sytuacją mój partner wielokrotnie samemu z siebie zachwycał się moim tyłkiem.
Dlaczego zadałam to pytanie? Nie wiem. Może nie wytrzymałam tego dziwnego uczucia dzień po zaręczynach. Dla niego te zaręczyny to był tak ogromny stres, nigdy nie widziałam go w takiej formie, nie chciał ich potem nawet świętować (nic nadzwyczajnego, zaproponowałam że pójdziemy na drinka albo wino czy coś). Wolał odpoczywać w pokoju i pójść spać wcześnie. Ok - pomyślałam, że jest zmęczony. Ale następnego dnia również zachowywał się jakby był wycofany, mimo że wszystko między nami do tamtej pory było świetne i idealne (nie zadawałam żadnych głupich pytań). Odniosłam wrażenie, że on boi się używać słowa ,,narzeczona” / ,,narzeczony” i zabolało mnie to, że miałam wrażenie, że on nie cieszy się z tych zaręczyn. Jednocześnie zdziwiło mnie to, że tak się stresował nimi, miał naprawdę 99.9999% pewności, ze je przyjmę, wiele razy mówiłam, że to moje duuuuze marzenie. W dodatku sam powiedział, że chciał to zrobić z 2 dni wcześniej, ale się bał samego tego aktu - zapytania mnie. I jest to dla mnie po prostu dziwne / nieprzyjemne. Sprawiło, że przestałam cieszyć się z zaręczyn i jak tyle gadał o babie z wielkim tyłkiem, mój mózg podpowiedział, że może jednak jest niezadowolony ze swojego wyboru, jaki dokonał i wolałby kogoś innego….
23 2025-09-09 09:50:17 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-09-09 09:50:43)
Dziękuję za konstruktywny feedback. Co mnie skłoniło? Głównie to, że mam wrażenie, że to on obczają wszystko jak leci, ogólnie ludzi (nie tylko laski) i mnie to denerwuje, sprawia mi to po prostu przykrość. Przykład - rozmawiamy sobie, patrzymy sobie w oczy - obok przechodzi jakiś typ albo jakaś babcia i on od razu urywa nasz kontakt wzrokowy, żeby tylko spojrzeć kto przechodzi. I często nie są to atrakcyjne osoby, nie o to w tym chodzi - tylko po prostu jakiekolwiek osoby. Czuję się wtedy olana, mówię coś do kogoś, patrzymy sobie w oczy, wystarczy że ktokolwiek przejdzie obok, już jego wzrok dosłownie obczają kto przeszedł….
Co do twojego porównania, nie jest ono do końca trafne. Bo wybór nie był między blond a brunetem, gdzie nasz ukochany jest rudy, tylko o jednej z nich wyraził się sam z siebie, że tyłek wygląda jak mój. Więc po prostu wg mnie facet powinien być samemu niż z kimś, kto nie spełnia jego standardów i będzie marzył o czymś innym i dawał jakieś komentarze. Również zdenerwowało tudzież zasmuciło mnie to, że on tą babe z wielkim tyłkiem po paru minutach obczaił ponownie i dodał ,,już wiem, dlaczego tyłek zrobiła - bo jest całkowicie płaska z przodu i tak to nie miałaby niczego innego do zaoferowania. Ale plus bo nie ma pryszczy”. To też mnie zabolało, że po co on jeszcze sprawdza jej inne potencjalne walory, ja tego tematu nie kontynuowałam wtedy.
Po spokojnej rozmowie mój partner powiedział, że czemu ja w siebie nie wierzę, skoro 1000x mówił mi, że jestem jego ideałem i że przecież się oświadczył. I dlaczego uważam, że mam mały tyłek - wg niego nie jest to prawda, w związku z czym jego tekst ,,wolę większe tylki" może odnosić się również do mojego (wiadomo nie jest to taki rozmiar XXL jak u tamtej). I muszę przyznać, że przed tą sytuacją mój partner wielokrotnie samemu z siebie zachwycał się moim tyłkiem.
Dlaczego zadałam to pytanie? Nie wiem. Może nie wytrzymałam tego dziwnego uczucia dzień po zaręczynach. Dla niego te zaręczyny to był tak ogromny stres, nigdy nie widziałam go w takiej formie, nie chciał ich potem nawet świętować (nic nadzwyczajnego, zaproponowałam że pójdziemy na drinka albo wino czy coś). Wolał odpoczywać w pokoju i pójść spać wcześnie. Ok - pomyślałam, że jest zmęczony. Ale następnego dnia również zachowywał się jakby był wycofany, mimo że wszystko między nami do tamtej pory było świetne i idealne (nie zadawałam żadnych głupich pytań). Odniosłam wrażenie, że on boi się używać słowa ,,narzeczona” / ,,narzeczony” i zabolało mnie to, że miałam wrażenie, że on nie cieszy się z tych zaręczyn. Jednocześnie zdziwiło mnie to, że tak się stresował nimi, miał naprawdę 99.9999% pewności, ze je przyjmę, wiele razy mówiłam, że to moje duuuuze marzenie. W dodatku sam powiedział, że chciał to zrobić z 2 dni wcześniej, ale się bał samego tego aktu - zapytania mnie. I jest to dla mnie po prostu dziwne / nieprzyjemne. Sprawiło, że przestałam cieszyć się z zaręczyn i jak tyle gadał o babie z wielkim tyłkiem, mój mózg podpowiedział, że może jednak jest niezadowolony ze swojego wyboru, jaki dokonał i wolałby kogoś innego….
Jesteś dziewczyną zakochaną i to zrozumiałe jest, że wszystko w partnerze ci się podoba i pojąć nie możesz, że u partnera inaczej to przebiega. Uważam, że go dobrze nie znasz i nie masz się co śpieszyć z formalizowaniem związku. Jeśli same zaręczyny nie sprawiają radości partnerowi, to nie wiem, dlaczego się zaręczacie, przecież obydwie strony mają byc zadowolone, a taka uroczystość ma być przyjemna, a nie męcząca.
Te zaręczyny były jak gdyby wymuszone, stąd ten jego stres.
Generalnie widać, że nie potrafi się skupić nawet na rozmowie z tobą tylko wzrok mu ucieka na boki, co może sugerować, że nie jest zainteresowany tą rozmową, albo tak ma, że trudno mu się skupić dłużej na jednym.
Może on w ogóle nie nadaje się do związków.
A ty powinnaś pracować nad podniesieniem swojej wartości i nie porównywać się do innych kobiet.
Ciekawa jestem czy razem mieszkacie, bo jak na razie to widać, że on odpowiada ci tylko z wyglądu.
MartynaL
Chłopak najwyraźniej jest szczery do bólu.
Nie sprowadzaj siebie do roli tyłka.i co
Więcej wiary w siebie.
Zresztą takie nadmuchane dupsko - nie sądzę by było ładne.
Przecież Martyna napisała o co jej chodzi. Nie jest zadowolona z narzeczonego. Stąd biorą się te wszystkie akcje. Znajduje mu negatywne cechy, które w końcu zlikwidują dysonans poznawczy konieczny do podjęcia decyzji o kopnięciu go w tyłek.
Mnie tutaj przede wszystkim uderzyło sprowadzanie całej swojej wartości do wielkości... tyłka. Dokładnie tak, jakbyś nie miała żadnych innych walorów ani osobowości.
Twój partner nie wykazał się wyczuciem ani taktem, ale na drugi raz proponuję nie zadawać pytań, jeśli nie jesteś gotowa na przyjęcie na nie odpowiedzi.
Tylko co z tego jeśli autorka sama siebie będzie teraz oszukiwać, że "nie sprowadza swojej wartości do wielkości tyłka" kiedy widziała naocznie jego reakcje na określony..rodzaj tyłka XD i jak skrycie spuszcza się nad takimi?
Jasne, że autorka to nie tyłek, tylko znacznie więcej, ALE faceci w 90% "kochaja" nas za nasz wygląd i angażują się na jego podstawie.
Brutalne, cholernie przykre i płytkie, ale tak po prostu jest.
Więc lepiej byc ideałem albo blisko niego dla swojego faceta niż kims, kogo udało mu sie po prostu złapać do związku.
Ja nie wyobrażam sobie żeby Mąż mi cos takiego powiedział, tylko że ja znałam jego preferencje przed wejściem w związek jeszcze, bo dużo o tym gadał
Oczywiście w formie komplementów w moim kierunku, jak to się w ten jego ideał wpisuję. Także wole w tę stronę niż jakbym miała słuchac, że woli kobiety plus size np. czy typowe słowianki.
28 2025-09-09 10:38:30 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-09-09 10:40:56)
Proszę powiedzcie, jak to jest z tymi ideałami? Jak to jest z tym, czy faceci są na pewno w związkach z kobietami, które im się podobają naprawdę czy może po prostu z tymi, które są osiągalne? Jestem w związku i zdarzyła się następujaca sytuacja: idziemy sobie, przed nami inną dwie laski - kazda zupełnie inna. Tzn, ta jedna miała zwykły normalny zgrabny tyłek a ta druga mega wyćwiczony, bardzo duży, imponujący. Nawiązała się o tym rozmowa. Mój facet powiedział, że mój tyłek jest podobny do tego pierwszego - zwykłego, raczej małych/średnich rozmiarów, ale podobno zgrabnego. Zapytalam, które tyłek jest zatem jego preferencją. On odparł, że ten drugi (naprawdę bardzo duży i bardzo wyćwiczony - szczerze to chyba pierwszy raz w Polsce widziałam, żeby ktoś aż tak wyćwiczył tyłek) i dodał jeszcze komentarz, że on woli raczej większe tyłki. No i szczerze? Jest mi smutno. Jest mi smutno z powodu, że chciałabym być z kimś, dla kogo faktycznie ja jestem ideałem i preferuje moje wymiary/kształty. Poczulam się po tym tekście tak, jakby będąc brunetką, ktoś powiedział mi, że woli blondynki. To co tu robi ze mną? W dodatku dzień wcześniej mi się oswiadczył... Tak, wiem, że może jest tak, że ogólnie preferuje większe, ale mój tyłek tez jest dla niego super i dlatego ze mną jest, ale po co być z kimś o wymiarach takich a takich, a preferować coś zupełnie innego? Tyłek tamtej laski był z 3x wiekszy od mojego - dosłownie - i nieosiągalny dla mnie. Czuję się troche tak, jakby był ze mną z braku laku albo dlatego, że nie był w stanie zdobyć swojego ideału. Dodam, że już wczesniej w przeszłości wiele razy wspominał o siłowni, sztangach i wysportowanych dużych tyłkach. Ja takiego nie mam. Nie mówię, że mój jest niefajny - jest fajny i faktycznie zgrabny, ale to nie jest ten rozmiar! Więc po co być ze mną skoro coś innego jest jego preferencją. Chciałabym być z kimś, w kogo typie jestem w 100% i dla kogo ja i moje wady i zalety są tymi NAJ. Dodam, ze on podoba mi się w 100% - oczywiście, wiem, że nikt z nas nie jest najpiękniejszy na świecie, ale mój partner jest dla mnie faktycznie tym NAJ - pod każdym względem jego fizyczności, sylwetki, dloni, nóg, twarzy, wlósow - dosłownie wszystkiego. Oczywiście rozmawialiśmy na ten temat - on twierdzi, że nie wie czemu tak powiedział i czy mi sie nigdy nie zdarzyło palnąć czegoś bez sensu. Powtarza, że zawsze wybrałby mój i tylko mój tyłek, że owszem, tamtej laski był imponujący, ale woli mój. Nie chcę robić jakiejś dramy, ale co jeśli moim celem i marzeniem życiowym jest być z kims, dla kogo faktycznie jestem tą NAJ i moje ciało jest w 100% w jego typie, nie woli czegos innego? Czy może jest tak, że po prostu kazdy facet odpowiedziałby na to pytanie tak samo - czyli, że woli większe tyłki i to jest normalne? Po prostu nie rozumiem tego, po co być z kimś, kto nie spełnia w 1000% naszych oczekiwań i preferencji? Próbowałam rozmawiać i znależć przyczynę, dlaczego on tak powiedział - pytałam, czy to była po prostu chwilowa fascynacja, czy jest tak, że generalnie woli większe tyłki ale mój - mimo ze jest mniejszy - jest dla niego taki super, ze dla mnie moze zrobic wyjatek? Powiedział, że żadna z tych opcji, że nie wie, czemu tak powiedział i to że nie wie podkreślał chyba z 3-4x. Juz chyba latwiej byloby mi zaakceptowac, ze np. generalnie preferuje większe albo generalnie tyłek jako stricte przedmiot seksualny preferuje w większych rozmiarach, niż to że powtarza mi, że zdecydowanie woli taki jak mój i że nie wie czemu tak powiedział... Proszę o racjonalne komentarze..
Po co pytałaś?
Takie pytania to proszenie się o kłopoty, tak jak "na ile mnie oceniasz 1-10?" a jak facet powie "9", to laska potem płacze i przeżywa.
To z góry rozkaz dla faceta: "albo mów że jestem idealna, albo kłam, a jak nie - czeka cię sroga awantura i wypominanie latami".
Już wcześniej mogłaś się domyślić że lubi duże tyłki, więc po cholerę dopytujesz?
I nie, nie wierzę że on Ci pasuje w 100%. Na pewno czasami masz myśli "mógłby mieć ładniejsze zęby / być wyższy / mieć grubszego penisa / nie łysieć / mieć lepszy brzuch". Nie oszukuj nas ani siebie. Nie ma ideałów.
Natomiast faceci z cała pewnością nie wiążą się z kobietami które ich nie kręcą. Podobasz mu się i przestań robić mu jazdy.
Przecież Martyna napisała o co jej chodzi. Nie jest zadowolona z narzeczonego. Stąd biorą się te wszystkie akcje. Znajduje mu negatywne cechy, które w końcu zlikwidują dysonans poznawczy konieczny do podjęcia decyzji o kopnięciu go w tyłek.
Czyli ja mu te cechy znajduje, on ich nie posiada?
TYlko ja się doszukuję i je znajduje? ![]()
Martyna po co przyjęłaś te zaręczyny?
Martyna po co przyjęłaś te zaręczyny?
Bo pewnie sama je na nim wymogła ![]()
32 2025-09-09 11:04:36 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-09-09 11:04:50)
Bo pewnie sama je na nim wymogła
Znowu zaczynasz podsmiechujki z kobiet?
Zapomniałes co ty wyprawiałeś żeby do spotkania doprowadzić, jak się poniżałeś?
Dziewczyna przynajmniej zakochała sie w facecie, który nie jest gangusem czy sutenerem.
MartynaL napisał/a:Proszę powiedzcie, jak to jest z tymi ideałami? Jak to jest z tym, czy faceci są na pewno w związkach z kobietami, które im się podobają naprawdę czy może po prostu z tymi, które są osiągalne? Jestem w związku i zdarzyła się następujaca sytuacja: idziemy sobie, przed nami inną dwie laski - kazda zupełnie inna. Tzn, ta jedna miała zwykły normalny zgrabny tyłek a ta druga mega wyćwiczony, bardzo duży, imponujący. Nawiązała się o tym rozmowa. Mój facet powiedział, że mój tyłek jest podobny do tego pierwszego - zwykłego, raczej małych/średnich rozmiarów, ale podobno zgrabnego. Zapytalam, które tyłek jest zatem jego preferencją. On odparł, że ten drugi (naprawdę bardzo duży i bardzo wyćwiczony - szczerze to chyba pierwszy raz w Polsce widziałam, żeby ktoś aż tak wyćwiczył tyłek) i dodał jeszcze komentarz, że on woli raczej większe tyłki. No i szczerze? Jest mi smutno. Jest mi smutno z powodu, że chciałabym być z kimś, dla kogo faktycznie ja jestem ideałem i preferuje moje wymiary/kształty. Poczulam się po tym tekście tak, jakby będąc brunetką, ktoś powiedział mi, że woli blondynki. To co tu robi ze mną? W dodatku dzień wcześniej mi się oswiadczył... Tak, wiem, że może jest tak, że ogólnie preferuje większe, ale mój tyłek tez jest dla niego super i dlatego ze mną jest, ale po co być z kimś o wymiarach takich a takich, a preferować coś zupełnie innego? Tyłek tamtej laski był z 3x wiekszy od mojego - dosłownie - i nieosiągalny dla mnie. Czuję się troche tak, jakby był ze mną z braku laku albo dlatego, że nie był w stanie zdobyć swojego ideału. Dodam, że już wczesniej w przeszłości wiele razy wspominał o siłowni, sztangach i wysportowanych dużych tyłkach. Ja takiego nie mam. Nie mówię, że mój jest niefajny - jest fajny i faktycznie zgrabny, ale to nie jest ten rozmiar! Więc po co być ze mną skoro coś innego jest jego preferencją. Chciałabym być z kimś, w kogo typie jestem w 100% i dla kogo ja i moje wady i zalety są tymi NAJ. Dodam, ze on podoba mi się w 100% - oczywiście, wiem, że nikt z nas nie jest najpiękniejszy na świecie, ale mój partner jest dla mnie faktycznie tym NAJ - pod każdym względem jego fizyczności, sylwetki, dloni, nóg, twarzy, wlósow - dosłownie wszystkiego. Oczywiście rozmawialiśmy na ten temat - on twierdzi, że nie wie czemu tak powiedział i czy mi sie nigdy nie zdarzyło palnąć czegoś bez sensu. Powtarza, że zawsze wybrałby mój i tylko mój tyłek, że owszem, tamtej laski był imponujący, ale woli mój. Nie chcę robić jakiejś dramy, ale co jeśli moim celem i marzeniem życiowym jest być z kims, dla kogo faktycznie jestem tą NAJ i moje ciało jest w 100% w jego typie, nie woli czegos innego? Czy może jest tak, że po prostu kazdy facet odpowiedziałby na to pytanie tak samo - czyli, że woli większe tyłki i to jest normalne? Po prostu nie rozumiem tego, po co być z kimś, kto nie spełnia w 1000% naszych oczekiwań i preferencji? Próbowałam rozmawiać i znależć przyczynę, dlaczego on tak powiedział - pytałam, czy to była po prostu chwilowa fascynacja, czy jest tak, że generalnie woli większe tyłki ale mój - mimo ze jest mniejszy - jest dla niego taki super, ze dla mnie moze zrobic wyjatek? Powiedział, że żadna z tych opcji, że nie wie, czemu tak powiedział i to że nie wie podkreślał chyba z 3-4x. Juz chyba latwiej byloby mi zaakceptowac, ze np. generalnie preferuje większe albo generalnie tyłek jako stricte przedmiot seksualny preferuje w większych rozmiarach, niż to że powtarza mi, że zdecydowanie woli taki jak mój i że nie wie czemu tak powiedział... Proszę o racjonalne komentarze..
Po co pytałaś?
Takie pytania to proszenie się o kłopoty, tak jak "na ile mnie oceniasz 1-10?" a jak facet powie "9", to laska potem płacze i przeżywa.
To z góry rozkaz dla faceta: "albo mów że jestem idealna, albo kłam, a jak nie - czeka cię sroga awantura i wypominanie latami".Już wcześniej mogłaś się domyślić że lubi duże tyłki, więc po cholerę dopytujesz?
I nie, nie wierzę że on Ci pasuje w 100%. Na pewno czasami masz myśli "mógłby mieć ładniejsze zęby / być wyższy / mieć grubszego penisa / nie łysieć / mieć lepszy brzuch". Nie oszukuj nas ani siebie. Nie ma ideałów.
Natomiast faceci z cała pewnością nie wiążą się z kobietami które ich nie kręcą. Podobasz mu się i przestań robić mu jazdy.
Ciekawy temat. Czy nie jest zatem tak, ze kobiety, ktore nie maja kompleksow nie pytaja, nie porownuja sie do innych kobiet? A juz jesli zauwaza, ze partnerowi podoba sie inna kobieta, to i tak to olewaja?
Wierze, ze przykro ci sie zrobilo, niefajnie bylo uslyszec, ze tylek wiekszy niz twoj, podoba sie twojemu narzeczonemu bardziej. Zawsze chcialoby sie uslyszec, ze jest sie ta najpiekniesza, najzgrabniesza itd. ale prawda jest taka, ze zawsze beda ladniejsze i zgrabniejsze od nas.
Zawsze chcialoby sie uslyszec, ze jest sie ta najpiekniesza, najzgrabniesza itd. ale prawda jest taka, ze zawsze beda ladniejsze i zgrabniejsze od nas.
XD
Sylwia45 napisał/a:Zawsze chcialoby sie uslyszec, ze jest sie ta najpiekniesza, najzgrabniesza itd. ale prawda jest taka, ze zawsze beda ladniejsze i zgrabniejsze od nas.
XD
ładniejsze, zgrabniejsze, mądrzejsze od nas.
Nowe_otwarcie napisał/a:Bo pewnie sama je na nim wymogła
Znowu zaczynasz podsmiechujki z kobiet?
Zapomniałes co ty wyprawiałeś żeby do spotkania doprowadzić, jak się poniżałeś?Dziewczyna przynajmniej zakochała sie w facecie, który nie jest gangusem czy sutenerem.
Nie z kobiet, tylko z tej jednej i postępujących jak ona. I z braku zrozumienia, że faceta może podniecać chwilowo coś, co niekoniecznie chciałby mieć na co dzień ( i nie jest to wcale nawiązanie do tematu, który wałkujesz do znudzenia).
Widzę (na podstawie lektury innych wątków), że nawet kwartału nie wytrzymałaś. Pisz sobie co chcesz, może czasem nawet zerknę dla funu, ale nie zamierzam już strzępić języka (ni odgniatać palców na klawiaturze) by cokolwiek korygować czy cokolwiek Ci wyjaśniać. A myślałem, że akurat Ty zrozumiesz, że jesteś po prostu randomem z neta; praktyczne znaczenie tego faktu jest takie, że nie znamy swojego wyglądu, personaliów, miejsca zamieszkania, konkretnego zawodu, nasze ścieżki nigdy się świadomie nie przetną. Ergo: wpływ Twoich opinii na mój temat na moje REALNE życie jest zerowy. Dla Ciebie mogę być nawet pedofilem, kolejnym wcieleniem pravola, drugim Kubą Rozpruwaczem, ale z tego NIC realnie nie wynika i nie wyniknie. Bo dla wszystkich tutaj pozostanę jedynie nickiem i niczym więcej, jakie "przewiny" bym tu popełnił czy jakie jakimi "zasługami" bym tu zapunktował. Jesteś słoneczko jedynie wirtualną, brzęczącą muchą, ale to jak z namolną reklamą (zakłądając na chwilę że nie mam AdBlocka i reklama się nie daje wyłączyć przed upływem czasu odsłuchania): zmieniam stronę i po reklamie nie zostaje ślad.
Ale, jak wspomniałem, masz wolną rękę w zasypywaniu niezorientowanych aluzjami, których zwyczajnie nie pojmą. Tylko zdradzę Ci tajemnicę: żeby gość pojął aluzję, to musi ją rozumieć czyli musi co najmniej znać case ![]()
I z braku zrozumienia, że faceta może podniecać chwilowo coś, co niekoniecznie chciałby mieć na co dzień
Jakie chwilowo w tym przypadku? Przecież to wzorzec jego bodźca, preferencja.
38 2025-09-10 09:00:16 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-09-10 09:14:26)
.
39 2025-09-10 09:06:10 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-09-10 09:06:50)
Nowe_otwarcie napisał/a:I z braku zrozumienia, że faceta może podniecać chwilowo coś, co niekoniecznie chciałby mieć na co dzień
Jakie chwilowo w tym przypadku? Przecież to wzorzec jego bodźca, preferencja.
Jeśli nie rozumiesz inaczej, to wyjaśnię łopatologicznie: jeśli przez 3 lata będziesz wsuwać codziennie prosciutto, to po tych trzech latach Twoje kubki smakowe zareagują żywiej nawet gdy dostaniesz kaszankę (co nie znaczy, że kaszanka wpieprzana przez kolejne 3 lata będzie Ci równie dobrze smakować).
Nie z kobiet, tylko z tej jednej i postępujących jak ona. I z braku zrozumienia, że faceta może podniecać chwilowo coś, co niekoniecznie chciałby mieć na co dzień ( i nie jest to wcale nawiązanie do tematu, który wałkujesz do znudzenia).
Widzę (na podstawie lektury innych wątków), że nawet kwartału nie wytrzymałaś. Pisz sobie co chcesz, może czasem nawet zerknę dla funu, ale nie zamierzam już strzępić języka (ni odgniatać palców na klawiaturze) by cokolwiek korygować czy cokolwiek Ci wyjaśniać. A myślałem, że akurat Ty zrozumiesz, że jesteś po prostu randomem z neta; praktyczne znaczenie tego faktu jest takie, że nie znamy swojego wyglądu, personaliów, miejsca zamieszkania, konkretnego zawodu, nasze ścieżki nigdy się świadomie nie przetną. Ergo: wpływ Twoich opinii na mój temat na moje REALNE życie jest zerowy. Dla Ciebie mogę być nawet pedofilem, kolejnym wcieleniem pravola, drugim Kubą Rozpruwaczem, ale z tego NIC realnie nie wynika i nie wyniknie. Bo dla wszystkich tutaj pozostanę jedynie nickiem i niczym więcej, jakie "przewiny" bym tu popełnił czy jakie jakimi "zasługami" bym tu zapunktował. Jesteś słoneczko jedynie wirtualną, brzęczącą muchą, ale to jak z namolną reklamą (zakłądając na chwilę że nie mam AdBlocka i reklama się nie daje wyłączyć przed upływem czasu odsłuchania): zmieniam stronę i po reklamie nie zostaje ślad.
Ale, jak wspomniałem, masz wolną rękę w zasypywaniu niezorientowanych aluzjami, których zwyczajnie nie pojmą. Tylko zdradzę Ci tajemnicę: żeby gość pojął aluzję, to musi ją rozumieć czyli musi co najmniej znać case
Znów się odpaliłeś z tą swoja taktyką przekonywania samego siebie, że coś co cię rusza Cię nie rusza. Sam fakt, że produkujesz te ściany tekstu za każdym razem naszpikowane "argumentami", które świadczą że masz jakoby wyj... e
mowi sam za siebie.
Ale jesli w ten sposób regulujesz swoje emocje zamiast wyzwisk to OK. Lepiej w te stronę.
Oczywoście, ze zawsze byłes i jestes randomem z neta dla mnie, choć pamiętam jak bardzo chciałeś wierzyć, że jestes kims więcej , bo tak łatwiej było chyba znieśc krytykę
Ja ze swojej strony zrobiłam w dużo - powiedziałam, ze ci odpuszczam i trzymałam się tego, ale zaczałes robić to co zawsze. Przyp... się do kobiet zapominając, że jestes ostatnią osoba do krytykowania, bo to co sam zrobiłes będzie zawsze pamiętane. Na to nic nie poradzisz.
Wystarczyło odrobina autorefleksji, męskiego honoru (wiem, nie posiadasz go, ale mimo wszystko) i nie komentowania pewnych kwestii gdzie nie jestes na pozycji by wyszydzać.
Nowe_otwarcie napisał/a:Nie z kobiet, tylko z tej jednej i postępujących jak ona. I z braku zrozumienia, że faceta może podniecać chwilowo coś, co niekoniecznie chciałby mieć na co dzień ( i nie jest to wcale nawiązanie do tematu, który wałkujesz do znudzenia).
Widzę (na podstawie lektury innych wątków), że nawet kwartału nie wytrzymałaś. Pisz sobie co chcesz, może czasem nawet zerknę dla funu, ale nie zamierzam już strzępić języka (ni odgniatać palców na klawiaturze) by cokolwiek korygować czy cokolwiek Ci wyjaśniać. A myślałem, że akurat Ty zrozumiesz, że jesteś po prostu randomem z neta; praktyczne znaczenie tego faktu jest takie, że nie znamy swojego wyglądu, personaliów, miejsca zamieszkania, konkretnego zawodu, nasze ścieżki nigdy się świadomie nie przetną. Ergo: wpływ Twoich opinii na mój temat na moje REALNE życie jest zerowy. Dla Ciebie mogę być nawet pedofilem, kolejnym wcieleniem pravola, drugim Kubą Rozpruwaczem, ale z tego NIC realnie nie wynika i nie wyniknie. Bo dla wszystkich tutaj pozostanę jedynie nickiem i niczym więcej, jakie "przewiny" bym tu popełnił czy jakie jakimi "zasługami" bym tu zapunktował. Jesteś słoneczko jedynie wirtualną, brzęczącą muchą, ale to jak z namolną reklamą (zakłądając na chwilę że nie mam AdBlocka i reklama się nie daje wyłączyć przed upływem czasu odsłuchania): zmieniam stronę i po reklamie nie zostaje ślad.
Ale, jak wspomniałem, masz wolną rękę w zasypywaniu niezorientowanych aluzjami, których zwyczajnie nie pojmą. Tylko zdradzę Ci tajemnicę: żeby gość pojął aluzję, to musi ją rozumieć czyli musi co najmniej znać case
Znów się odpaliłeś z tą swoja taktyką przekonywania samego siebie, że coś co cię rusza Cię nie rusza. Sam fakt, że produkujesz te ściany tekstu za każdym razem naszpikowane "argumentami", które świadczą że masz jakoby wyj... e
mowi sam za siebie.
Ale jesli w ten sposób regulujesz swoje emocje zamiast wyzwisk to OK. Lepiej w te stronę.Oczywoście, ze zawsze byłes i jestes randomem z neta dla mnie, choć pamiętam jak bardzo chciałeś wierzyć, że jestes kims więcej , bo tak łatwiej było chyba znieśc krytykę
![]()
Ja ze swojej strony zrobiłam w dużo - powiedziałam, ze ci odpuszczam i trzymałam się tego, ale zaczałes robić to co zawsze. Przyp... się do kobiet zapominając, że jestes ostatnią osoba do krytykowania, bo to co sam zrobiłes będzie zawsze pamiętane. Na to nic nie poradzisz.
Wystarczyło odrobina autorefleksji, męskiego honoru (wiem, nie posiadasz go, ale mimo wszystko) i nie komentowania pewnych kwestii gdzie nie jestes na pozycji by wyszydzać.
Słoneczko, są dziesiątki randomów z neta, które nigdy nie miały na moim punkcie takiego pierdolca by robić screeny, wertować całą moją moją twórczość i jeszcze ją zapamiętywać. Bo oni autentycznie mają mnie w dupie, właśnie to jest podstawowy objaw tego, że ktoś nie przywiązuje większej wagi do ciebie i twojej osoby. Któż więc tu przekonuje samego siebie? Ale dawaj, ktoś na pewno to poczyta; jeśli nie ja, to kto inny, pewnie się nie zmarnuje ![]()
Dobra, muszę lecieć. Baw się dobrze.
42 2025-09-10 09:41:25 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-09-10 09:42:25)
Słoneczko, są dziesiątki randomów z neta, które nigdy nie miały na moim punkcie takiego pierdolca by robić screeny, wertować całą moją moją twórczość i jeszcze ją zapamiętywać. Bo oni autentycznie mają mnie w dupie, właśnie to jest podstawowy objaw tego, że ktoś nie przywiązuje większej wagi do ciebie i twojej osoby. Któż więc tu przekonuje samego siebie? Ale dawaj, ktoś na pewno to poczyta; jeśli nie ja, to kto inny, pewnie się nie zmarnuje
Dobra, muszę lecieć. Baw się dobrze.
Bzdury.
to by oznaczało, że co druga osoba na tym forum ma na twoim punkcie obsesje, bo nie jestes lubiany także tu - za dokładnie to samo, czyli za odrealniony zupełnie obraz swojej zajebistości.
Czego najlepszym dowodem jest jak x czasu żyłeś w iluzji, ze pożada cię osoba, która robiła cię w jajo x miesięcy a ty wkręcałeś się jak dziecko, mając 44 lata jak nie więcej.
Sa osoby, których się po prostu nie lubi, bo sa sztuczne i z ego wywalonym w kosmos, nie mając kompletnie przesłanek ku temu. wystarczy poczytać twoje tematy i reakcje na nie.
I skończ już jak zdarta płyta powtarzać, że moja czy cudza krytyka świadczy o wielkiej miłości do ciebie, zwlaszcza, że jak sam zauważyłes poza gownianą osobowościa i irytujacym autoerotyzmem który na swój temat uprawiasz nic o tobie nie wiemy, bo ta taktyka zadziałałaby jedynie gdyby faktycznie tak było.
A skoro tyle czasu nie działa to pokazujesz jedynie , że jestes mało inteligentny, bo jak widzisz mam wyj... na twoje zarzuty i dalej powtarzam o tobie to co myslałam i mysle, choćbys pisał, ze jestem zakochana w tobie do szaleństwa. XD Beka śmiechu z twoich projekcji i marzeń i tyle ![]()
43 2025-09-10 13:01:05 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-10 13:03:04)
I nie, nie wierzę że on Ci pasuje w 100%. Na pewno czasami masz myśli "mógłby mieć ładniejsze zęby / być wyższy / mieć grubszego penisa / nie łysieć / mieć lepszy brzuch". Nie oszukuj nas ani siebie. Nie ma ideałów.
Natomiast faceci z cała pewnością nie wiążą się z kobietami które ich nie kręcą. Podobasz mu się i przestań robić mu jazdy.
No błagam, myśleć to jedno, mówić to drugie. Jak Twój facet ma małego wacusia to mimo, iż akceptujesz, nie mówisz mu o tym - ojej misiu, mógłbyś mieć większego, no szkoda, ze nie masz... tak samo on ci nie mówi - mogłabyś mieć ładniejsze cycki ale trudno, jak się nie ma co się lubi...
Zwykła delikatność i przyzwoitość nie pozwala mówić pewnych rzeczy, zwłaszcza gdy ktoś nie ma na to wpływu. I nie chodzi tu o udawanie i zaklinanie rzeczywistości, że mówisz mu, och jaką masz wspaniałą czuprynę, gdy on ma 5 włosów na krzyż, czy on ci mówi: ależ skarbie masz jędrne cycuszki, gdy masz uszy jamnika, bo to faktycznie śmieszne. Ale szanujmy się, no ludzie. Wybierać sobie konkretną osobę a potem kręcić nosem, że mogłaby mieć coś lepsze... Wybierz sobie taką, co spełnia Twoje poczucie estetyki a jak nie, to zachowaj dla siebie opinie, bo możesz zrobić przykrość ukochanej osobie. Wbrew pozorom faceci bywają bardziej czuli na tym punkcie niż kobiety, mimo, iz tego nie okazują. Chcą być w naszych oczach atrakcyjni i pożądani a nie słyszeć, że mogliby mieć coś lepsze... Także nie chodzi, aby kłamać. Wystarczy ugryźć się w język zamiast sprawiać przykrość.
madoja napisał/a:I nie, nie wierzę że on Ci pasuje w 100%. Na pewno czasami masz myśli "mógłby mieć ładniejsze zęby / być wyższy / mieć grubszego penisa / nie łysieć / mieć lepszy brzuch". Nie oszukuj nas ani siebie. Nie ma ideałów.
Natomiast faceci z cała pewnością nie wiążą się z kobietami które ich nie kręcą. Podobasz mu się i przestań robić mu jazdy.
No błagam, myśleć to jedno, mówić to drugie. Jak Twój facet ma małego wacusia to mimo, iż akceptujesz, nie mówisz mu o tym - ojej misiu, mógłbyś mieć większego, no szkoda, ze nie masz... tak samo on ci nie mówi - mogłabyś mieć ładniejsze cycki ale trudno, jak się nie ma co się lubi...
Zwykła delikatność i przyzwoitość nie pozwala mówić pewnych rzeczy, zwłaszcza gdy ktoś nie ma na to wpływu. I nie chodzi tu o udawanie i zaklinanie rzeczywistości, że mówisz mu, och jaką masz wspaniałą czuprynę, gdy on ma 5 włosów na krzyż, czy on ci mówi: ależ skarbie masz jędrne cycuszki, gdy masz uszy jamnika, bo to faktycznie śmieszne. Ale szanujmy się, no ludzie. Wybierać sobie konkretną osobę a potem kręcić nosem, że mogłaby mieć coś lepsze... Wybierz sobie taką, co spełnia Twoje poczucie estetyki a jak nie, to zachowaj dla siebie opinie, bo możesz zrobić przykrość ukochanej osobie. Wbrew pozorom faceci bywają bardziej czuli na tym punkcie niż kobiety, mimo, iz tego nie okazują. Chcą być w naszych oczach atrakcyjni i pożądani a nie słyszeć, że mogliby mieć coś lepsze... Także nie chodzi, aby kłamać. Wystarczy ugryźć się w język zamiast sprawiać przykrość.
Ja kiedyś dawno temu jeszcze jak mieszkałam w Polsce to miałam przez jakiś okres czasu chlopaka,który bardzo lubił blondynki i za każdym razem komentował, żebym zmieniła kolor włosów. To dopiero głupota była wysokiego stopnia wziąść sobie brunetkę i cały czas marudzić,żebym przefarbowała włosy na inny kolor,bo uwaga jemu się brunetki nie podobają
![]()
Solaris ale tu mamy inny przypadek. Sama Martyna przyznała, że ma obiekcje względem narzeczonego. Afera tyłkowa to nic innego jak ciosanie kołków i dokładanie negatywnych cech, żeby samą siebie przekonać, że zaręczyny to kiepski pomysł.
46 2025-09-10 13:21:21 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-10 13:21:34)
Ja kiedyś dawno temu jeszcze jak mieszkałam w Polsce to miałam przez jakiś okres czasu chlopaka,który bardzo lubił blondynki i za każdym razem komentował, żebym zmieniła kolor włosów. To dopiero głupota była wysokiego stopnia wziąść sobie brunetkę i cały czas marudzić,żebym przefarbowała włosy na inny kolor,bo uwaga jemu się brunetki nie podobają
![]()
Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
47 2025-09-10 13:42:20 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-10 13:45:31)
Solaris ale tu mamy inny przypadek. Sama Martyna przyznała, że ma obiekcje względem narzeczonego. Afera tyłkowa to nic innego jak ciosanie kołków i dokładanie negatywnych cech, żeby samą siebie przekonać, że zaręczyny to kiepski pomysł.
Nie wiem, nie siedzę w jej głowie, odnoszę się do tego, co napisała, że jej facet przyznał, iż jego preferencje to wielkie tyłki, czyli przeciwieństwo jej a to jest słabe. Powinien się ugryźć w język i nie byłoby sprawy.
Na jej miejscu też bym się zastanawiała czy to dobry wybór taki facet. Wczoraj się przyznał, że lubi inne tyłki, dzisiaj, że podobają mu się inne cycki, jutro, że w ogóle podoba mu się zupelnie ktoś inny ![]()
Nowe_otwarcie napisał/a:Słoneczko, są dziesiątki randomów z neta, które nigdy nie miały na moim punkcie takiego pierdolca by robić screeny, wertować całą moją moją twórczość i jeszcze ją zapamiętywać. Bo oni autentycznie mają mnie w dupie, właśnie to jest podstawowy objaw tego, że ktoś nie przywiązuje większej wagi do ciebie i twojej osoby. Któż więc tu przekonuje samego siebie? Ale dawaj, ktoś na pewno to poczyta; jeśli nie ja, to kto inny, pewnie się nie zmarnuje
Dobra, muszę lecieć. Baw się dobrze.Bzdury.
to by oznaczało, że co druga osoba na tym forum ma na twoim punkcie obsesje, bo nie jestes lubiany także tu - za dokładnie to samo, czyli za odrealniony zupełnie obraz swojej zajebistości.
Czego najlepszym dowodem jest jak x czasu żyłeś w iluzji, ze pożada cię osoba, która robiła cię w jajo x miesięcy a ty wkręcałeś się jak dziecko, mając 44 lata jak nie więcej.Sa osoby, których się po prostu nie lubi, bo sa sztuczne i z ego wywalonym w kosmos, nie mając kompletnie przesłanek ku temu. wystarczy poczytać twoje tematy i reakcje na nie.
I skończ już jak zdarta płyta powtarzać, że moja czy cudza krytyka świadczy o wielkiej miłości do ciebie, zwlaszcza, że jak sam zauważyłes poza gownianą osobowościa i irytujacym autoerotyzmem który na swój temat uprawiasz nic o tobie nie wiemy, bo ta taktyka zadziałałaby jedynie gdyby faktycznie tak było.A skoro tyle czasu nie działa to pokazujesz jedynie , że jestes mało inteligentny, bo jak widzisz mam wyj... na twoje zarzuty i dalej powtarzam o tobie to co myslałam i mysle, choćbys pisał, ze jestem zakochana w tobie do szaleństwa. XD Beka śmiechu z twoich projekcji i marzeń i tyle
No to popatrzmy jak tu do mnie podchodzą osoby, które (łagodnie mówiąc) nie są moimi fankami. Czy grupka składająca się z Wieki, Salomonki, Koraliny, Smutnej i Karmy będzie reprezentatywna (nie wrzucam już Eli, bo zdaje się krytykowałaś ją za zbyt łagodne podejście do mnie). No to popatrzmy.
Zacznijmy od określenia "mieć chorego pierdolca na czyimś punkcie". Otóż bynajmniej nie ogranicza się to synonimu bycia w kimś szaleńczo zakochanym. Chorego pierdolca na punkcie Kartaginy miał Katon Starszy (czy dlatego, że Kartaginki nie chciały mu dawać? Historia chyba nie potwierdzi tej wersji), a dwa tysiące lat później Lepper na punkcie Balcerowicza; nieco później Kaczyński na punkcie Tuska (choć Kaczor podobno jest kryptogejem, więc ten przykład za jakiś czas może zostać obalony). Najzabawniejsze, że już w czerwcu sam sugerowałem że podłoże Twojego pierdolca mogło wyrosnąć na podsypce sadyzmu, a nie uczucia; tymczasem jedyną osobą, która w tym kontekście przywołuje kwestie uczuciowe i zarzeka się ich istnienia (i to niepytana o to) jesteś... Ty. Na razie jedynie Ty się z tego tłumaczysz (czyżby radośnie kibicujący Ci - podobno - facet zaczął się zastanawiać czemu poświęcasz jakiemuś facetowi w necie tyle czasu i nie potrafisz się - mimo czerwcowej deklaracji! - odpierdolić od niego od ponad 4 lat? Kogo się starasz przekonywać i po co?
Ale wróćmy do userek, które zdecydowanie nie są moimi fankami. Koralina: w bezpośredniej rozmowie nieraz wbijała szpilę, ale gdy mnie nie było lub gdy nie brałem udziału w dyskusji z nią, to zarówno jej nawiązywanie do mnie jak i niezrozumiałe dla innych aluzje wynosiły dokładnie ZERO. Podobnie Wieka. Salomonka? Serdecznie mnie nie cierpi, ale (z wzajemnością) nie szuka ze mną żadnego kontaktu jeśli tylko przy jakimś zagadnieniu nie wchodzimy na kurs kolizyjny (gdy mnie nie ma w wątku, w którym ona jest, to dla niej nie istnieję: żadnego nawiązywania do mnie, żadnych aluzji). Smutna? Smutna stara się dopierdolić wielu facetom (ostatnio Legatowi, często Jackowi, trafiała Kaszpira, Szeptucha (raczej tu lubianego) i innych. Ona akurat robi to żeby boleśnie dopierdolić, stara się żeby zabolało (a że często przedobrzy i efekt wychodzi odwrotny od zamierzonego, to inna kwestia). Zostaje Karma: Karma uważa mnie za wcielone zło wśród facetów i gdy mnie nie było, to bodajże raz mnie przywołała. RAZ!. Poza tym żadna w dyskusji z kim innym nie wali do niego aluzjami, których gość w oczywisty sposób nie jest w stanie pojąć (jak Kakarotto w oczywisty sposób nie kumał Twoich aluzji, a które dotyczą sama wiesz kogo i czego. Dotarło do Ciebie? Każda z wyżej opisanych, które mnie naprawdę nie trawią, stara się podtrzymać stan braku interakcji ze mną (i chwała im za to) do tego stopnia, że nawet nie prowokują jakimiś aluzjami sytuacji, w której taka interakcja mogłaby zajść (być może nawet robią to bez intencji). Po prostu widać, że żadne z nas nie odczuwa potrzeby kontaktu z tym drugim i chce żeby zostało jak jest. Ty, mimo deklaracji, nie potrafisz się trwale odpieprzyć i jeszcze (uj wie po co) walisz tymi aluzjami, które takiego niezorientowanego (bo niby czemu miałby kumać o co chodzi) jak Kakarotto wprowadzają jedynie w konsternację. Naprawdę nie widzisz, że coś tu się nie klei i to z Twojej strony? Ja widziałem, że jesteś i starałem się nie dawać Ci żadnego punktu zaczepienia do wcięcia się w dyskusję czy jakiejś akcji, to qurfa nie: mimo tego, co obiecałaś w czerwcu nie potrafiłaś się powstrzymać i tak jak ja udawać, że widzę tylko posty innych dyskutantów.
Dlatego napiszę prosto: ponieważ nie wierzę, że się trwale odpieprzysz i że zaprzestaniesz tego co robisz, to po prostu rób swoje ile Ci się chce. Dawaj pełną parą, wal sobie aluzjami albo i bezpośrednio, żebyś nie musiała się czaić. Niczego nie będę wyjaśniał, niczego prostował. Rób co chcesz.
49 2025-09-10 15:03:37 Ostatnio edytowany przez SamotnaWilczyca (2025-09-10 15:06:30)
SamotnaWilczyca napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:I z braku zrozumienia, że faceta może podniecać chwilowo coś, co niekoniecznie chciałby mieć na co dzień
Jakie chwilowo w tym przypadku? Przecież to wzorzec jego bodźca, preferencja.
Jeśli nie rozumiesz inaczej, to wyjaśnię łopatologicznie: jeśli przez 3 lata będziesz wsuwać codziennie prosciutto, to po tych trzech latach Twoje kubki smakowe zareagują żywiej nawet gdy dostaniesz kaszankę (co nie znaczy, że kaszanka wpieprzana przez kolejne 3 lata będzie Ci równie dobrze smakować).
To teraz ja Ci wytłumaczę. Jeśli ktoś preferuje np. szczupłe kobiety z wielkim tyłkiem, to owszem, na przestrzeni czasu będą go podniecać różne szczupłe kobiety z wielkimi tyłkami, ale z tego konkretnego zakresu, a sam wzorzec nie zmieni mu się nagle ot tak na np. plus size czy bardzo szczupłe bez tyłka ze zrobionym biustem. Są pewne cechy, które są priorytetem. Rozumiesz? Wymienne są tylko pozostałe.
Idąc Twoim tokiem myślenia, w naturalny sposób mogłyby Ci się "przejeść" np. cipki, a Twoje zainteresowanie przeniosłoby się na ladyboys. Do zrobienia, ale to nie jest wcale naturalni i oczywisty proces.
Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
O, właśnie. O tym też pisałam.
To teraz ja Ci wytłumaczę. Jeśli ktoś preferuje np. szczupłe kobiety z wielkim tyłkiem, to owszem, na przestrzeni czasu będą go podniecać różne szczupłe kobiety z wielkimi tyłkami, ale z tego konkretnego zakresu, a sam wzorzec nie zmieni mu się nagle ot tak na np. plus size czy bardzo szczupłe bez tyłka ze zrobionym biustem. Są pewne cechy, które są priorytetem. Rozumiesz? Wymienne są tylko pozostałe.
Idąc Twoim tokiem myślenia, w naturalny sposób mogłyby Ci się "przejeść" np. cipki, a Twoje zainteresowanie przeniosłoby się na ladyboys. Do zrobienia, ale to nie jest wcale naturalni i oczywisty proces.
Solaris napisał/a:Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
O, właśnie. O tym też pisałam.
Kolejny błąd: założyłaś, że u faceta preferencje się nie zmieniają, a to też nieprawda. W wieku nastu lat ideałem urody była dla mnie Emmanuelle Beart (w tej wersji z "Randki z aniołem"); dwadzieścia lat później (pewnie nawet wcześniej) jasnooka blondynka stała się dla mnie niemal aseksualna (preferencje urody przesunęły mi wręcz w kierunku kobiet o urodzie bliskowschodniej). Tak więc dalej stawiam na efekt przyzwyczajenia/opatrzenia się.
A tekstem o ladyboyach to nie wiem co chciałaś osiągnąć.
No to popatrzmy jak tu do mnie podchodzą osoby, które (łagodnie mówiąc) nie są moimi fankami. Czy grupka składająca się z Wieki, Salomonki, Koraliny, Smutnej i Karmy będzie reprezentatywna (nie wrzucam już Eli, bo zdaje się krytykowałaś ją za zbyt łagodne podejście do mnie). No to popatrzmy.
Zacznijmy od określenia "mieć chorego pierdolca na czyimś punkcie". Otóż bynajmniej nie ogranicza się to synonimu bycia w kimś szaleńczo zakochanym. Chorego pierdolca na punkcie Kartaginy miał Katon Starszy (czy dlatego, że Kartaginki nie chciały mu dawać? Historia chyba nie potwierdzi tej wersji), a dwa tysiące lat później Lepper na punkcie Balcerowicza; nieco później Kaczyński na punkcie Tuska (choć Kaczor podobno jest kryptogejem, więc ten przykład za jakiś czas może zostać obalony). Najzabawniejsze, że już w czerwcu sam sugerowałem że podłoże Twojego pierdolca mogło wyrosnąć na podsypce sadyzmu, a nie uczucia; tymczasem jedyną osobą, która w tym kontekście przywołuje kwestie uczuciowe i zarzeka się ich istnienia (i to niepytana o to) jesteś... Ty. Na razie jedynie Ty się z tego tłumaczysz (czyżby radośnie kibicujący Ci - podobno - facet zaczął się zastanawiać czemu poświęcasz jakiemuś facetowi w necie tyle czasu i nie potrafisz się - mimo czerwcowej deklaracji! - odpierdolić od niego od ponad 4 lat? Kogo się starasz przekonywać i po co?
Ale wróćmy do userek, które zdecydowanie nie są moimi fankami. Koralina: w bezpośredniej rozmowie nieraz wbijała szpilę, ale gdy mnie nie było lub gdy nie brałem udziału w dyskusji z nią, to zarówno jej nawiązywanie do mnie jak i niezrozumiałe dla innych aluzje wynosiły dokładnie ZERO. Podobnie Wieka. Salomonka? Serdecznie mnie nie cierpi, ale (z wzajemnością) nie szuka ze mną żadnego kontaktu jeśli tylko przy jakimś zagadnieniu nie wchodzimy na kurs kolizyjny (gdy mnie nie ma w wątku, w którym ona jest, to dla niej nie istnieję: żadnego nawiązywania do mnie, żadnych aluzji). Smutna? Smutna stara się dopierdolić wielu facetom (ostatnio Legatowi, często Jackowi, trafiała Kaszpira, Szeptucha (raczej tu lubianego) i innych. Ona akurat robi to żeby boleśnie dopierdolić, stara się żeby zabolało (a że często przedobrzy i efekt wychodzi odwrotny od zamierzonego, to inna kwestia). Zostaje Karma: Karma uważa mnie za wcielone zło wśród facetów i gdy mnie nie było, to bodajże raz mnie przywołała. RAZ!. Poza tym żadna w dyskusji z kim innym nie wali do niego aluzjami, których gość w oczywisty sposób nie jest w stanie pojąć (jak Kakarotto w oczywisty sposób nie kumał Twoich aluzji, a które dotyczą sama wiesz kogo i czego. Dotarło do Ciebie? Każda z wyżej opisanych, które mnie naprawdę nie trawią, stara się podtrzymać stan braku interakcji ze mną (i chwała im za to) do tego stopnia, że nawet nie prowokują jakimiś aluzjami sytuacji, w której taka interakcja mogłaby zajść (być może nawet robią to bez intencji). Po prostu widać, że żadne z nas nie odczuwa potrzeby kontaktu z tym drugim i chce żeby zostało jak jest. Ty, mimo deklaracji, nie potrafisz się trwale odpieprzyć i jeszcze (uj wie po co) walisz tymi aluzjami, które takiego niezorientowanego (bo niby czemu miałby kumać o co chodzi) jak Kakarotto wprowadzają jedynie w konsternację. Naprawdę nie widzisz, że coś tu się nie klei i to z Twojej strony? Ja widziałem, że jesteś i starałem się nie dawać Ci żadnego punktu zaczepienia do wcięcia się w dyskusję czy jakiejś akcji, to qurfa nie: mimo tego, co obiecałaś w czerwcu nie potrafiłaś się powstrzymać i tak jak ja udawać, że widzę tylko posty innych dyskutantów.Dlatego napiszę prosto: ponieważ nie wierzę, że się trwale odpieprzysz i że zaprzestaniesz tego co robisz, to po prostu rób swoje ile Ci się chce. Dawaj pełną parą, wal sobie aluzjami albo i bezpośrednio, żebyś nie musiała się czaić. Niczego nie będę wyjaśniał, niczego prostował. Rób co chcesz.
U lala... ale triggera odpaliłam (udaje zaskoczenie
)
Wybacz odpowiem jak będę miała wenę, ale narazie bez czytania domyslam się, że wytoczyłeś kolejne "ultra motzhne argumenty" mające udowodnić mojemu Męzowi, że tylko ty się przez ten cały czas liczysz. I obstawiam dychu, że tak własnie jest
![]()
Julia life in UK napisał/a:Ja kiedyś dawno temu jeszcze jak mieszkałam w Polsce to miałam przez jakiś okres czasu chlopaka,który bardzo lubił blondynki i za każdym razem komentował, żebym zmieniła kolor włosów. To dopiero głupota była wysokiego stopnia wziąść sobie brunetkę i cały czas marudzić,żebym przefarbowała włosy na inny kolor,bo uwaga jemu się brunetki nie podobają
![]()
Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
Ja pamiętam mu powiedziałam "ze jak chce blondynkę to może sobie iść do jednej, bo ja blondu nie lubię i napewno nie będę się farbować,bo on ma takie zachcianki " ![]()
Solaris napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Ja kiedyś dawno temu jeszcze jak mieszkałam w Polsce to miałam przez jakiś okres czasu chlopaka,który bardzo lubił blondynki i za każdym razem komentował, żebym zmieniła kolor włosów. To dopiero głupota była wysokiego stopnia wziąść sobie brunetkę i cały czas marudzić,żebym przefarbowała włosy na inny kolor,bo uwaga jemu się brunetki nie podobają
![]()
Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
Ja pamiętam mu powiedziałam "ze jak chce blondynkę to może sobie iść do jednej, bo ja blondu nie lubię i napewno nie będę się farbować,bo on ma takie zachcianki "
Z drugiej strony - oglądałam kiedyś dokument, jak facet wybrał dość obfitą babkę, wzięli ślub a ona schudła i on poczuł się wręcz zdradzony, bo nie taką sobie wybierał, gdyby mu się podobały szczupłe, to od początku by taką miał - tak mówił. Babka była zadowolona ze swego wyglądu i nie mogła zrozumieć, że on jest na nie.
I co tu począć? ![]()
Nowe_otwarcie napisał/a:No to popatrzmy jak tu do mnie podchodzą osoby, które (łagodnie mówiąc) nie są moimi fankami. Czy grupka składająca się z Wieki, Salomonki, Koraliny, Smutnej i Karmy będzie reprezentatywna (nie wrzucam już Eli, bo zdaje się krytykowałaś ją za zbyt łagodne podejście do mnie). No to popatrzmy.
Zacznijmy od określenia "mieć chorego pierdolca na czyimś punkcie". Otóż bynajmniej nie ogranicza się to synonimu bycia w kimś szaleńczo zakochanym. Chorego pierdolca na punkcie Kartaginy miał Katon Starszy (czy dlatego, że Kartaginki nie chciały mu dawać? Historia chyba nie potwierdzi tej wersji), a dwa tysiące lat później Lepper na punkcie Balcerowicza; nieco później Kaczyński na punkcie Tuska (choć Kaczor podobno jest kryptogejem, więc ten przykład za jakiś czas może zostać obalony). Najzabawniejsze, że już w czerwcu sam sugerowałem że podłoże Twojego pierdolca mogło wyrosnąć na podsypce sadyzmu, a nie uczucia; tymczasem jedyną osobą, która w tym kontekście przywołuje kwestie uczuciowe i zarzeka się ich istnienia (i to niepytana o to) jesteś... Ty. Na razie jedynie Ty się z tego tłumaczysz (czyżby radośnie kibicujący Ci - podobno - facet zaczął się zastanawiać czemu poświęcasz jakiemuś facetowi w necie tyle czasu i nie potrafisz się - mimo czerwcowej deklaracji! - odpierdolić od niego od ponad 4 lat? Kogo się starasz przekonywać i po co?
Ale wróćmy do userek, które zdecydowanie nie są moimi fankami. Koralina: w bezpośredniej rozmowie nieraz wbijała szpilę, ale gdy mnie nie było lub gdy nie brałem udziału w dyskusji z nią, to zarówno jej nawiązywanie do mnie jak i niezrozumiałe dla innych aluzje wynosiły dokładnie ZERO. Podobnie Wieka. Salomonka? Serdecznie mnie nie cierpi, ale (z wzajemnością) nie szuka ze mną żadnego kontaktu jeśli tylko przy jakimś zagadnieniu nie wchodzimy na kurs kolizyjny (gdy mnie nie ma w wątku, w którym ona jest, to dla niej nie istnieję: żadnego nawiązywania do mnie, żadnych aluzji). Smutna? Smutna stara się dopierdolić wielu facetom (ostatnio Legatowi, często Jackowi, trafiała Kaszpira, Szeptucha (raczej tu lubianego) i innych. Ona akurat robi to żeby boleśnie dopierdolić, stara się żeby zabolało (a że często przedobrzy i efekt wychodzi odwrotny od zamierzonego, to inna kwestia). Zostaje Karma: Karma uważa mnie za wcielone zło wśród facetów i gdy mnie nie było, to bodajże raz mnie przywołała. RAZ!. Poza tym żadna w dyskusji z kim innym nie wali do niego aluzjami, których gość w oczywisty sposób nie jest w stanie pojąć (jak Kakarotto w oczywisty sposób nie kumał Twoich aluzji, a które dotyczą sama wiesz kogo i czego. Dotarło do Ciebie? Każda z wyżej opisanych, które mnie naprawdę nie trawią, stara się podtrzymać stan braku interakcji ze mną (i chwała im za to) do tego stopnia, że nawet nie prowokują jakimiś aluzjami sytuacji, w której taka interakcja mogłaby zajść (być może nawet robią to bez intencji). Po prostu widać, że żadne z nas nie odczuwa potrzeby kontaktu z tym drugim i chce żeby zostało jak jest. Ty, mimo deklaracji, nie potrafisz się trwale odpieprzyć i jeszcze (uj wie po co) walisz tymi aluzjami, które takiego niezorientowanego (bo niby czemu miałby kumać o co chodzi) jak Kakarotto wprowadzają jedynie w konsternację. Naprawdę nie widzisz, że coś tu się nie klei i to z Twojej strony? Ja widziałem, że jesteś i starałem się nie dawać Ci żadnego punktu zaczepienia do wcięcia się w dyskusję czy jakiejś akcji, to qurfa nie: mimo tego, co obiecałaś w czerwcu nie potrafiłaś się powstrzymać i tak jak ja udawać, że widzę tylko posty innych dyskutantów.Dlatego napiszę prosto: ponieważ nie wierzę, że się trwale odpieprzysz i że zaprzestaniesz tego co robisz, to po prostu rób swoje ile Ci się chce. Dawaj pełną parą, wal sobie aluzjami albo i bezpośrednio, żebyś nie musiała się czaić. Niczego nie będę wyjaśniał, niczego prostował. Rób co chcesz.
U lala... ale triggera odpaliłam (udaje zaskoczenie
)
Wybacz odpowiem jak będę miała wenę, ale narazie bez czytania domyslam się, że wytoczyłeś kolejne "ultra motzhne argumenty" mające udowodnić mojemu Męzowi, że tylko ty się przez ten cały czas liczysz. I obstawiam dychu, że tak własnie jest
![]()
![]()
![]()
Nie. Podałem Ci na tacy bardzo oczywistą taktykę stosowaną przez tutejsze userki, które nie darzą mnie sympatią. Sprawdza się, naprawdę! I jest do przyjęcia przez obie strony, warto skorzystać i wdrożyć ![]()
Wolisz fantazjować o tym że mnie triggerujesz, to brnij dalej w tę bajkę i niech Ci się wydaje że osiągasz cel. Mnie to rybka.
Sensowniej będzie się jednak skupić na rozmowie z tymi, którzy chcą z Tobą rozmawiać; gadka ze mną ani nie da Ci "elektrycznego kopa" ani nie spowoduje u Ciebie poczucia przyjemnie spędzonego czasu. W sumie będzie to czas stracony dla nas obojga, więc po co go tracić?
Ale dobrze: jeśli tego potrzebujesz do uznania że osiągnęłaś cel, to przyjmijmy że mnie striggerowałaś ![]()
Nie. Podałem Ci na tacy bardzo oczywistą taktykę stosowaną przez tutejsze userki, które nie darzą mnie sympatią. Sprawdza się, naprawdę! I jest do przyjęcia przez obie strony, warto skorzystać i wdrożyć
Wolisz fantazjować o tym że mnie triggerujesz, to brnij dalej w tę bajkę i niech Ci się wydaje że osiągasz cel. Mnie to rybka.
Sensowniej będzie się jednak skupić na rozmowie z tymi, którzy chcą z Tobą rozmawiać; gadka ze mną ani nie da Ci "elektrycznego kopa" ani nie spowoduje u Ciebie poczucia przyjemnie spędzonego czasu. W sumie będzie to czas stracony dla nas obojga, więc po co go tracić?
Ale dobrze: jeśli tego potrzebujesz do uznania że osiągnęłaś cel, to przyjmijmy że mnie striggerowałaś
Chyba Rozrabiaka, który nie darzy mnie sympatią, jakiś czas temu zauważył - osoba zupelnie postronna
, że masz silna potrzebę tłumaczenia się, isnt`t that so? ![]()
To oznacza ni mniej ni więcej = jesteś striggerowany i MUSISZ powiedziec "jak to NAPRAWDĘ
było", hihi
A jak było to oboje wiemy i pewnie osoby, które jednak znają twoja historie, bo nie tylko damska częśc Cie nie lubi, ale i męska. A wszystkich łączy jedno: poczucie ogromnego dysonansu między tym na kogo się kreowałes vs jak jest naprawdę.
Zaraz napiszesz, że prawdy nikt nie zna.
Otóż nieprawda i w tym sęk ![]()
Znamy ją z Twoich własnych słów (chyba tu tez nie kłamałeś? ) no a ja znam ta najbardziej wstydliwa i niewygodną, bo z innego miejsca prawda? ![]()
Druga rzecz, ktora powoduję chęć sprowadzenia Cie na ziemie od zawsze jest taka sama- Twoje urojenia na temat wrażenia jakie robisz na płci damskiej, szczególnie osób, które najczęściej z Toba wchodza w "polemiki", a tak naprawdę konfrontują Cię z prawdą.
Mowiłam Ci już wiele razy: nie robia nam mnie wrażenia insynuacje jakoby skrycie Cię kochała XD (przeciez wielokrotnie sugerowałes to nawet w swoim pierwszym wątku na tym Forum, rpzeczytałam go dokładnie- peszek chciał, ze dokładnie wiem, które fragmenty odnosiły się do - babki "z pewnego forum w zbliżonym do ciebie wieku" i co sugerowałes WPROST).
Także nie peridol, że to ja po raz pierwszy z tym wyskoczyłam, ja sie po prostu tym bawie, bo wiem jak jest i mnie to wiesz... XD
Ubaw z Meżem mamy i tyle, że jakis random w necie, z którym się ściełam na innym forum do dziś dnia świecie wierzy, że to z powodu uczucia ahahah XD
Przedszkole jak nic, no ale to cały ty.
to co by tu jeszcze...Xd
Acha.. To nie tak, że TYLKO ja Cię punktuje za hipokryzje w jakis szczegolny sposób, ja cie po prostu "znam" ciut dłużej od innych kobiet i bardzo dokładnie wiem jak potrafisz odrwacac kota ogonem żeby wyjść w swoich oczach na kogoś innego i wtedy przywracam Ci kontakt z rzeczywistością ![]()
W sumie powinieneś byc mi za to wdzięczny, bo zdaje się, że co jak co, ale od samego pcozątku w pewnej sprawie nie myliłam się XD
---------------------
Wracając do wątku, tez uważam, ze preferencje z wiekiem moga się zmieniać: u facetów jak u babek. Np. ktoś zaczyna ostro trenować, zyskuje lepsze ciało. Wtedy najczęściej zmienia mu się preferencja odnosnie tego co uważa za seksi i fit odnosnie kształtów. I jeśli np. taki facet sam chodzi na silownie i tam się naoglądal takich babek, czy gdziekolwiek..na instagramie nawet, to na pewno rzutuje na jego reakcje, choćby mimowolne.
Sek cały czas w tym, że faceci potrafią byc bardzo oportunistyczni i brac co się nawinie, oczywiście na miarę swoich realnych mozliwości i nie myslą za bardzo co dalej.
I potem mamy historie tego typu.
Wracając do wątku, tez uważam, ze preferencje z wiekiem moga się zmieniać: u facetów jak u babek. Np. ktoś zaczyna ostro trenować, zyskuje lepsze ciało. Wtedy najczęściej zmienia mu się preferencja odnosnie tego co uważa za seksi i fit odnosnie kształtów. I jeśli np. taki facet sam chodzi na silownie i tam się naoglądal takich babek, czy gdziekolwiek..na instagramie nawet, to na pewno rzutuje na jego reakcje, choćby mimowolne.
Sek cały czas w tym, że faceci potrafią byc bardzo oportunistyczni i brac co się nawinie, oczywiście na miarę swoich realnych mozliwości i nie myslą za bardzo co dalej.
I potem mamy historie tego typu.
Pewnie, wystawiając siebie stale na działanie jakiegoś bodźca preferencje mogą się zmienić, ale to nie dzieje się z dnia na dzień i nie jest naturalnym, ani oczywistym procesem (bo trzeba mieć kontakt głównie z tym nowym konkretnym bodźcem). Najsilniejszy wpływ na budowanie preferencji (jak i fetyszów) mają pierwsze kontakty i doświadczenia. O zmianę tego wcale nie jest tak łatwo. To miałam na myśli. Nie wiemy też, czy partnerowi autorki kiedykolwiek się zmieni - może za 10 lat, może za 20, może znów na coś czego ona nie posiada, a może wcale.
SamotnaWilczyca napisał/a:
To teraz ja Ci wytłumaczę. Jeśli ktoś preferuje np. szczupłe kobiety z wielkim tyłkiem, to owszem, na przestrzeni czasu będą go podniecać różne szczupłe kobiety z wielkimi tyłkami, ale z tego konkretnego zakresu, a sam wzorzec nie zmieni mu się nagle ot tak na np. plus size czy bardzo szczupłe bez tyłka ze zrobionym biustem. Są pewne cechy, które są priorytetem. Rozumiesz? Wymienne są tylko pozostałe.
Idąc Twoim tokiem myślenia, w naturalny sposób mogłyby Ci się "przejeść" np. cipki, a Twoje zainteresowanie przeniosłoby się na ladyboys. Do zrobienia, ale to nie jest wcale naturalni i oczywisty proces.
Solaris napisał/a:Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
O, właśnie. O tym też pisałam.
Kolejny błąd: założyłaś, że u faceta preferencje się nie zmieniają, a to też nieprawda. W wieku nastu lat ideałem urody była dla mnie Emmanuelle Beart (w tej wersji z "Randki z aniołem"); dwadzieścia lat później (pewnie nawet wcześniej) jasnooka blondynka stała się dla mnie niemal aseksualna (preferencje urody przesunęły mi wręcz w kierunku kobiet o urodzie bliskowschodniej). Tak więc dalej stawiam na efekt przyzwyczajenia/opatrzenia się.
A tekstem o ladyboyach to nie wiem co chciałaś osiągnąć.
Nie założyłam, że nie mogą, napisałam, że to nie jest takie hop siup, nie dzieje się ot tak. Nie czytasz ze zrozumieniem. Spójrz, teraz sam napisałeś, że minęło 20 lat. A wcześniej pisałeś o czymś chwilowym, jakby preferencje zmieniały się z dnia na dzień za sprawą pstryknięcia palcami. Jak wyżej - partnerowi autorki może się zmieni za 10-20 lat, może nie, a nawet jeśli, to niekoniecznie ona będzie się w to wpisywać.
A ladyboys to zwykły przykład. Nie zgadzam się z tezą o efekcie przejedzenia, po prostu. To raczej efekt regularnego wystawiania się na kontakt z danym bodźcem. No ale nie będę się kłócić o tę pierdołę, mały szczegół.
Julia life in UK napisał/a:Solaris napisał/a:Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
Ja pamiętam mu powiedziałam "ze jak chce blondynkę to może sobie iść do jednej, bo ja blondu nie lubię i napewno nie będę się farbować,bo on ma takie zachcianki "
Z drugiej strony - oglądałam kiedyś dokument, jak facet wybrał dość obfitą babkę, wzięli ślub a ona schudła i on poczuł się wręcz zdradzony, bo nie taką sobie wybierał, gdyby mu się podobały szczupłe, to od początku by taką miał - tak mówił. Babka była zadowolona ze swego wyglądu i nie mogła zrozumieć, że on jest na nie.
I co tu począć?
Chwała niech będzie Bogu,że związkowe i małżeńskie problemy już mnie NIE dotyczą. Może to wrednie zabrzmi, ale jak czytam to forum ile ludzie mają problemów(chociaż część historii też pewnie zmyslona) to się cieszę,że to NIGDY więcej nie będzie się mnie dotyczyć
Julia life in UK napisał/a:Solaris napisał/a:Gorzej, gdy taki lubi niskie, korpulentne brunetki a wybiera wysoką, smukłą blondynkę
Trzeba wiedzieć, co jest dla nas najważniejsze w wyglądzie a co nie ma większego znaczenia i wybierać tak, aby potem nie kręcić nosem nawet w myślach a co dopiero sugerować, że wolimy coś innego...
Ja pamiętam mu powiedziałam "ze jak chce blondynkę to może sobie iść do jednej, bo ja blondu nie lubię i napewno nie będę się farbować,bo on ma takie zachcianki "
Z drugiej strony - oglądałam kiedyś dokument, jak facet wybrał dość obfitą babkę, wzięli ślub a ona schudła i on poczuł się wręcz zdradzony, bo nie taką sobie wybierał, gdyby mu się podobały szczupłe, to od początku by taką miał - tak mówił. Babka była zadowolona ze swego wyglądu i nie mogła zrozumieć, że on jest na nie.
I co tu począć?
Uważasz że powinien się ugryźć w język i nic nie mówić?
Solaris napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Ja pamiętam mu powiedziałam "ze jak chce blondynkę to może sobie iść do jednej, bo ja blondu nie lubię i napewno nie będę się farbować,bo on ma takie zachcianki "
Z drugiej strony - oglądałam kiedyś dokument, jak facet wybrał dość obfitą babkę, wzięli ślub a ona schudła i on poczuł się wręcz zdradzony, bo nie taką sobie wybierał, gdyby mu się podobały szczupłe, to od początku by taką miał - tak mówił. Babka była zadowolona ze swego wyglądu i nie mogła zrozumieć, że on jest na nie.
I co tu począć?Uważasz że powinien się ugryźć w język i nic nie mówić?
Tak powinien zrobić, a najlepiej to powinien milczeć, kiedy rozmawia na ten temat
60 2025-09-10 20:03:24 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-09-10 20:10:16)
Solaris napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Ja pamiętam mu powiedziałam "ze jak chce blondynkę to może sobie iść do jednej, bo ja blondu nie lubię i napewno nie będę się farbować,bo on ma takie zachcianki "
Z drugiej strony - oglądałam kiedyś dokument, jak facet wybrał dość obfitą babkę, wzięli ślub a ona schudła i on poczuł się wręcz zdradzony, bo nie taką sobie wybierał, gdyby mu się podobały szczupłe, to od początku by taką miał - tak mówił. Babka była zadowolona ze swego wyglądu i nie mogła zrozumieć, że on jest na nie.
I co tu począć?Uważasz że powinien się ugryźć w język i nic nie mówić?
Nie, uważam, że powinien się rozwieść.
Przecież wybrał sobie zgodnie z preferencjami.
Gryźć się w język należy wtedy, gdy robisz odwrotnie - wybierasz coś, co nie do końca Ci pasuje a potem kręcisz nosem z tego powodu.
Tu babka ewidentnie miała od początku kompleksy i z czasem schudła, mając już faceta, tylko, że on polecial na to, co jej przeszkadzało od zawsze... a wiec poczuł się oszukany i słusznie.
Ok to żeby dać wam jeszcze więcej kontekstu: mój facet wielokrotnie - przed tą sytuacją - zachwycał się moim tyłkiem. I to był taki naprawdę zachwyt pełen pożądania…
Bert44 napisał/a:Solaris napisał/a:Z drugiej strony - oglądałam kiedyś dokument, jak facet wybrał dość obfitą babkę, wzięli ślub a ona schudła i on poczuł się wręcz zdradzony, bo nie taką sobie wybierał, gdyby mu się podobały szczupłe, to od początku by taką miał - tak mówił. Babka była zadowolona ze swego wyglądu i nie mogła zrozumieć, że on jest na nie.
I co tu począć?Uważasz że powinien się ugryźć w język i nic nie mówić?
Nie, uważam, że powinien się rozwieść.
Przecież wybrał sobie zgodnie z preferencjami.
Gryźć się w język należy wtedy, gdy robisz odwrotnie - wybierasz coś, co nie do końca Ci pasuje a potem kręcisz nosem z tego powodu.
Tu babka ewidentnie miała od początku kompleksy i z czasem schudła, mając już faceta, tylko, że on polecial na to, co jej przeszkadzało od zawsze... a wiec poczuł się oszukany i słusznie.
Ok rozumiem Cie. Ten przykład rzeczywiście jest inny i nie psuje tu.
Piszesz żeby wybierać tak żeby potem nie narzekać.
Nie znajdziesz osoby która w 100% bedzie pasować. W mniejszej czy większej czesci tak ale to wszystko. Zawsze będzie cos co mogłoby byc inne, dla nas lepsze. Człowieka wybieramy "caloksztaltem" w którym sa rzeczy nam nie pasujące. Jak sa dla nas mało istotne i jest ich niewiele to gra.
Czy mowic prawdę kiedy cos nam nie pasuje? Ja uważam ze tak. Bo biore tego człowieka pomimo jego wad. Moze je przeciez znać - to nie problem bo widzę te wady i je akceptuje. Dlaczego mam kłamać albo przemilczać?
Facet nie inicjował rozmowy. Sam z siebie nic nie mówił. Dostal pytanie i odpowiedział. Mógł powiedzieć : twoj tylek jet najlepszy albo to nie ma dla mnie znaczenia - znaczenie mają twoje piękne oczy. Ok - ale przecież druga strona i tak usłyszy odpowiedź.
Zastanawiające jest dlaczego padlo to pytanie? Pytanie na ktore nie ma dobrej odpowiedzi. Bo obie strony wiedza jak jest. Autorka postawiła go w glupiej sytuacji oczekując ze sklamie. Bo jak nie to zrobi jazdę- i zrobiła.
Zastanawiam sie co facet miałby na celu gdyby miał 10 cm i zapytał partnerkę czy lubi większe. Szach i mat. Nie ma dobrej odpowiedzi
Ok to żeby dać wam jeszcze więcej kontekstu: mój facet wielokrotnie - przed tą sytuacją - zachwycał się moim tyłkiem. I to był taki naprawdę zachwyt pełen pożądania…
Wygląda to na fetysz z jego strony, dlatego tak skupia się na tej części ciała.
Będziesz musiała „kształtować” tyłek przez całe życie pod niego, bo inaczej cię zostawi ![]()
Solaris napisał/a:Bert44 napisał/a:Uważasz że powinien się ugryźć w język i nic nie mówić?
Nie, uważam, że powinien się rozwieść.
Przecież wybrał sobie zgodnie z preferencjami.
Gryźć się w język należy wtedy, gdy robisz odwrotnie - wybierasz coś, co nie do końca Ci pasuje a potem kręcisz nosem z tego powodu.
Tu babka ewidentnie miała od początku kompleksy i z czasem schudła, mając już faceta, tylko, że on polecial na to, co jej przeszkadzało od zawsze... a wiec poczuł się oszukany i słusznie.Ok rozumiem Cie. Ten przykład rzeczywiście jest inny i nie psuje tu.
Piszesz żeby wybierać tak żeby potem nie narzekać.
Nie znajdziesz osoby która w 100% bedzie pasować. W mniejszej czy większej czesci tak ale to wszystko. Zawsze będzie cos co mogłoby byc inne, dla nas lepsze. Człowieka wybieramy "caloksztaltem" w którym sa rzeczy nam nie pasujące. Jak sa dla nas mało istotne i jest ich niewiele to gra.Czy mowic prawdę kiedy cos nam nie pasuje? Ja uważam ze tak. Bo biore tego człowieka pomimo jego wad. Moze je przeciez znać - to nie problem bo widzę te wady i je akceptuje. Dlaczego mam kłamać albo przemilczać?
Facet nie inicjował rozmowy. Sam z siebie nic nie mówił. Dostal pytanie i odpowiedział. Mógł powiedzieć : twoj tylek jet najlepszy albo to nie ma dla mnie znaczenia - znaczenie mają twoje piękne oczy. Ok - ale przecież druga strona i tak usłyszy odpowiedź.
Zastanawiające jest dlaczego padlo to pytanie? Pytanie na ktore nie ma dobrej odpowiedzi. Bo obie strony wiedza jak jest. Autorka postawiła go w glupiej sytuacji oczekując ze sklamie. Bo jak nie to zrobi jazdę- i zrobiła.
Zastanawiam sie co facet miałby na celu gdyby miał 10 cm i zapytał partnerkę czy lubi większe. Szach i mat. Nie ma dobrej odpowiedzi
To nie jest tak, że wiemy kogo bierzemy i jak będziemy go postrzegać za x czy xx lat. Sami też się zmieniamy i trzeba po prostu się wzajemnie akceptować, inaczej to trzeba by zmieniać co kilka lat na nowszy model.
Ale jak w grę wchodzi fetysz, to gorzej.
Solaris napisał/a:Bert44 napisał/a:Uważasz że powinien się ugryźć w język i nic nie mówić?
Nie, uważam, że powinien się rozwieść.
Przecież wybrał sobie zgodnie z preferencjami.
Gryźć się w język należy wtedy, gdy robisz odwrotnie - wybierasz coś, co nie do końca Ci pasuje a potem kręcisz nosem z tego powodu.
Tu babka ewidentnie miała od początku kompleksy i z czasem schudła, mając już faceta, tylko, że on polecial na to, co jej przeszkadzało od zawsze... a wiec poczuł się oszukany i słusznie.Ok rozumiem Cie. Ten przykład rzeczywiście jest inny i nie psuje tu.
Piszesz żeby wybierać tak żeby potem nie narzekać.
Nie znajdziesz osoby która w 100% bedzie pasować. W mniejszej czy większej czesci tak ale to wszystko. Zawsze będzie cos co mogłoby byc inne, dla nas lepsze. Człowieka wybieramy "caloksztaltem" w którym sa rzeczy nam nie pasujące. Jak sa dla nas mało istotne i jest ich niewiele to gra.Czy mowic prawdę kiedy cos nam nie pasuje? Ja uważam ze tak. Bo biore tego człowieka pomimo jego wad. Moze je przeciez znać - to nie problem bo widzę te wady i je akceptuje. Dlaczego mam kłamać albo przemilczać?
Facet nie inicjował rozmowy. Sam z siebie nic nie mówił. Dostal pytanie i odpowiedział. Mógł powiedzieć : twoj tylek jet najlepszy albo to nie ma dla mnie znaczenia - znaczenie mają twoje piękne oczy. Ok - ale przecież druga strona i tak usłyszy odpowiedź.
Zastanawiające jest dlaczego padlo to pytanie? Pytanie na ktore nie ma dobrej odpowiedzi. Bo obie strony wiedza jak jest. Autorka postawiła go w glupiej sytuacji oczekując ze sklamie. Bo jak nie to zrobi jazdę- i zrobiła.
Zastanawiam sie co facet miałby na celu gdyby miał 10 cm i zapytał partnerkę czy lubi większe. Szach i mat. Nie ma dobrej odpowiedzi
Nie zrozumiemy się.