Jestem tzw. samodzielną mamą lub tradycyjnie pisząc samotną matką. Pracuję, mam swoje zainteresowania, ale ostatnio nie mam na nic ochoty, myślałam, że przyjedzie wiosna i będzie lepiej ale nie jest gorzej. Wszystkie obowiązki wykonują "poprawnie", ale nie mam na nic chęci. Ostatnio ojciec mojej córki zapytał gdzie jadę na wakacje, powiedziałam, że nie jadę bo samotne matki nigdzie nie jeżdżą, prawdę mówiąc zwyczajnie nie mam ochoty. Wróciłam do terapii a czuję się czasem jeszcze gorzej. Autentycznie nic mnie nie cieszy i nie wiem co dalej z tym zrobić, czy to chwilowe, czy przejdzie.
Obserwuj ten stan, zapamiętaj kiedy się u Ciebie zaczął. Może być chwilowy, a może też wskazywać na coś innego. Choć z tego co piszesz, wynika chyba, że już trochę to trwa.
Ja mialam dokladnie to samo w sumie dalej mam chociaz jest juz lepiej przed diagnosis choroby tarczycy. Moze sobie zbadaj tarczyce no i cukier
Masz prawo być wyczerpana energetycznie po ostatnich miesiącach.
Stan taki znam, przejdzie.
Podążając za nim rób tylko rzeczy przyjemne dla siebie,
Możesz sobie wyjechać do jakiegoś SPA albo na masaże chodzić.
Człowiek potrzebuje czasem odpocząć po prostu, wyciszyć się.
I odetnij się od bylego, w ogóle nie powinno go interesować co u Ciebie.
A już jakiś niemądry pomysł by z nim gdzieś jechać to lepiej zapomnij ![]()
5 2025-05-14 16:59:21 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-05-14 17:00:05)
Od byłego się odetnij, chyba że pytał w kontekście swojego dziecka, czyli gdzie będzie na wakacje. To tak, ma prawo wiedzieć gdzie będziecie we dwójkę. Ale nie musi wiedzieć jakie masz plany jak wyjedziesz sama.
Dobrze, że jesteś na psychoterapii - porozmawiaj z tym ze swoją/swoim psychoT, może to być ważny tejże psychoterapii element.
A teraz przewrotnie i mniej standardowo - zrób sobie pełen pakiet badań, ze szczególnym uwzględnieniem poziomu witaminy D
. Niby prosta rzecz, ale wierz mi, mająca duży wpływ na samopoczucie.
Minnie.89
Pewnie raczej na pewno jesteś przemęczona. Zbadaj się, odpoczywaj, nie myśl o wakacjach. Może jakieś nowe zajęcie, które chciałaś zawsze spróbować, ale nie znalazłaś czasu. Może właśnie wyjazd do spa. A może trzeba zrobić wiosenne porządki, żeby się lepiej poczuć. Może chodzi o terapię, że analizujesz tam niezbyt pozytywne aspekty życia, może dochodzisz do niezbyt pozytywnych wniosków.
Miałam tak jakiś miesiąc-dwa miesiące temu i to wynikało z przesilenia.
Minnie, to może być przemęczenie, stres, ale też zmienna pogoda i ciśnienie. Też się teraz z tym mierzę. Spa to dobry pomysł, też mi się marzy, ale póki co odpada. Przy bobasie w domu też ciężko mi czasem znaleźć czas dla siebie ![]()
Jezeli to bedzie trwac ponad miesiąc czasu, a wszystkie badania wyjda dobre to trzeba rozwazyc depresje niestety ![]()
Jestem tzw. samodzielną mamą lub tradycyjnie pisząc samotną matką. Pracuję, mam swoje zainteresowania, ale ostatnio nie mam na nic ochoty, myślałam, że przyjedzie wiosna i będzie lepiej ale nie jest gorzej. Wszystkie obowiązki wykonują "poprawnie", ale nie mam na nic chęci. Ostatnio ojciec mojej córki zapytał gdzie jadę na wakacje, powiedziałam, że nie jadę bo samotne matki nigdzie nie jeżdżą, prawdę mówiąc zwyczajnie nie mam ochoty. Wróciłam do terapii a czuję się czasem jeszcze gorzej. Autentycznie nic mnie nie cieszy i nie wiem co dalej z tym zrobić, czy to chwilowe, czy przejdzie.
Może to przemęczenie- bywa. Jeśli jednak jedziesz jednostajnym tempem w zyciu i nie doszło Ci skrajnie obowiązków, braku snu itp to raczej przemęczenie ale w umyśle. Znajac Twoja historie mysle ze masz po prostu mętlik w głowie, mnostwo żalu, niezrozumienia co się stało, co się z Toba dzieje, co stracilas, co Cie ominelo, do czego dążysz, jaki jest Twój cel, co dasz rade osiagnac, co jest poza zasiegiem, (albo tak Ci sie wydaje). To jest jak przewlekły stres- daje o sobie znać. Wtedy nie chce Cie martwic ale spa nie pomoże. Z drugiej strony jesli terapia przebiega "lajcikowo" to i często "lajcikowe" efekty daje. Pewnie z terapeutą idziecie krok po kroku ale to mozolny proces i często bolesny, opłacony wahaniami nastrojów, dołami ale...będzie lepiej. Tam na końcu jest światełko. Jeśli mogę coś doradzić to pozwol sobie na dół, akceptuj to ze jest Ci zle ale ze świadomością ze to przejściowe. To sie kiedys skonczy - bo tak będzie. Nie dołuj się tym że masz doła - po prostu zaakceptuj że świadomością że to tymaczasowe.
Jestem tzw. samodzielną mamą lub tradycyjnie pisząc samotną matką. Pracuję, mam swoje zainteresowania, ale ostatnio nie mam na nic ochoty, myślałam, że przyjedzie wiosna i będzie lepiej ale nie jest gorzej. Wszystkie obowiązki wykonują "poprawnie", ale nie mam na nic chęci. Ostatnio ojciec mojej córki zapytał gdzie jadę na wakacje, powiedziałam, że nie jadę bo samotne matki nigdzie nie jeżdżą, prawdę mówiąc zwyczajnie nie mam ochoty. Wróciłam do terapii a czuję się czasem jeszcze gorzej. Autentycznie nic mnie nie cieszy i nie wiem co dalej z tym zrobić, czy to chwilowe, czy przejdzie.
Zrób badania, głównie witaminę D. Trudno mi było uwierzyć że jej niedobory mogą aż tak obniżać nastrój ale jest to jedna z głównych przyczyn braku siły i nastroju.
Badania oczywiście zrobię, natomiast dużo jest prawdy w tym co napisał Bert, analizuje i widzę, że tych moich marzeń założeń planów nie spełnię, bo jest to obiektywnie nie możliwe. Podstawowym marzeniem było stworzenie rodziny, choćbym nie wiem jak chciała i jak zaklinała rzeczywistości to nie jestem tego w stanie spełnić. Nie jestem już nigdy w stanie mieć pełnej rodziny, mogę co najwyżej mieć namiastkę tego. Owszem mam dziecko, rodzeństwo, ale no ja już rodziny nie mogę stworzyć bo nawet poznając kogoś to on będzie tylko moim nawet w co wątpię parterem. Trochę jak w spółce partnerskiej. My nie będziemy rodziną, on nigdy nie będzie ojcem mojego dziecka, nie będziemy mieli wspólnych wspomnień. I to dobija.
Dotychczas jechałam na tym co musze, muszę się wyprowadzić, muszę kupić mieszkanie, czy znaleźć odpowiednie, pozyskać finansowanie, wyremontować, musze sformalizować opiekę nad dzieckiem. Zależało mi żeby trochę zacząć nadpłacać kredyt, miał mieć 25 lat, dziś już będzie miał mniej niż 20. Kiedy te wszystkie emocje, a nawet adrenalina opadły zaczynasz sobie uświadamiać, że ja nie mam już celu. Celem było ustabilizowanie tego, i dalszego celu już nie ma i nie będzie.
Czy realizacja zawodowa było mim celem, gdzieś tam tak, ale ja mam już nad sobą szklany sufit którego nie przebiję. Zresztą nie było to dla mnie cel nadrzędny
Badania oczywiście zrobię, natomiast dużo jest prawdy w tym co napisał Bert, analizuje i widzę, że tych moich marzeń założeń planów nie spełnię, bo jest to obiektywnie nie możliwe.
Jedna uwaga: subiektywnie a nie obiektywnie ![]()
Wszystko jest możliwe ale musisz zaakceptować ze moze być tak albo siak. Za duża presja Cie wykończy albo znow zwiazesz się z baranem
13 2025-05-15 09:41:54 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-15 11:19:15)
minnie.89 napisał/a:Badania oczywiście zrobię, natomiast dużo jest prawdy w tym co napisał Bert, analizuje i widzę, że tych moich marzeń założeń planów nie spełnię, bo jest to obiektywnie nie możliwe.
Jedna uwaga: subiektywnie a nie obiektywnie
Wszystko jest możliwe ale musisz zaakceptować ze moze być tak albo siak. Za duża presja Cie wykończy albo znow zwiazesz się z baranem
Obiektywnie:)
Jaką masz definicję rodziny, dla mnie rodzice plus dzieci 2+1, 2+2, 2+3 itd
Stworzenie tego nie jest już możliwe ![]()
Oczywiście nad tym też pracuję, ze dla mnie są dwa modele albo kobieta jako matka, żona, czyli ciepła albo karierowiczka zimna
Przy czym jest to schemat wyniesiony z domu i nie jest łatwo go zmienić.
Trochę tak czuję, jakbym właśnie sfinalizowała rozwód, podział, dostałam wyrok, on już jest prawomocny i co dalej. Może to złe porównanie, ale tak czuję że siły zebrałam żeby to sfinalizować, teraz nie musze już ich mieć na to i nie mam nic dalej. Nie mam planu na życie po. Wiem, że plan pracuj do upadłego nie jest tym czego chce. Wir nowych zajęć te które mi odpowiadały zostały ale ten moment zachłanności minął na czas wolność minął.
Bert44 napisał/a:minnie.89 napisał/a:Badania oczywiście zrobię, natomiast dużo jest prawdy w tym co napisał Bert, analizuje i widzę, że tych moich marzeń założeń planów nie spełnię, bo jest to obiektywnie nie możliwe.
Jedna uwaga: subiektywnie a nie obiektywnie
Wszystko jest możliwe ale musisz zaakceptować ze moze być tak albo siak. Za duża presja Cie wykończy albo znow zwiazesz się z baranem
Obiektywnie:)
Jaką masz definicję rodziny, dla mnie rodzice plus dzieci 2+1, 2+2, 2+3 itd
Stworzenie tego nie jest już możliweOczywiście nad tym też pracuję, ze dla mnie są dwa modele albo kobieta jako matka, żona, czyli ciepła albo karierowiczka zimna
Przy czym jest to schemat wyniesiony z domu i nie jest łatwo go zmienić.Trochę tak czuję, jakbym właśnie sfinalizowała rozwód, podział, dostałam wyrok, on już jest prawomocny i co dalej. Może to złe porównanie, ale tak czuję że siły zebrałam żeby to sfinalizować, teraz nie musze już ich mieć na to i nie mam nic dalej. Nie mam planu na życie po. Wiem, że plan pracuj do upadłego nie jest tym czego chce. Wir nowych zajęć te które mi odpowiadały zostały ale ten moment zachłanności minął na czas wolność minął.
Tak naprawde kazdy z układów które podałaś jest możliwy (przy założeniu że dzieci nie są wspolne).
Ale widzę inny problem. Mam wrażenie ze wyidealizowalas sobie jakis twor pt "rodzina" jako wrota do szczescia. Taki kilkuosobowy zestaw ludzi szczerzący zeby jak w rekalmie nivea. Ojciec majsterkujacy z synem w garażu, matka ucząca córkę makijażu. Tak naprawde uklad moze byc rozny - ważne żeby dawal Ci szczęście.
Tak, masz racje mam głęboko zakorzenione że szczęście to rodzina jak z reklamy Cornflakes.
Nie do końca jest możliwe stworzenie tego w przypadku kiedy mam obcą osobę. To nie jest ojciec mojego dziecka, to nie jest mały dzieciak.
Ojciec mojej córki mimo, że nie był moim mężem w mojej rodzinie dostał taki status, żaden inny tego nie dostanie, on już może sobie co najwyżej tworzyć relację ze mną ale nie z resztą.
Tylko to nie są teoretyczne dywagacje, dziś mamy stan taki, że zamknęłam coś co gdzieś tam motywowało, ze dasz radę musisz potrafisz a teraz juz muszę skupić się na czymś innym, szukać szczęścia tylko dla siebie, bez udziału osób trzecich.
Nie mogę już budować założenia, że RODZINA = SZCZĘŚCIE, musze się podnieść i porostu mieć xxxx = SZCZĘŚCIE
16 2025-05-15 12:52:41 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-05-15 12:58:23)
Tak, masz racje mam głęboko zakorzenione że szczęście to rodzina jak z reklamy Cornflakes.
Nie do końca jest możliwe stworzenie tego w przypadku kiedy mam obcą osobę. To nie jest ojciec mojego dziecka, to nie jest mały dzieciak.Ojciec mojej córki mimo, że nie był moim mężem w mojej rodzinie dostał taki status, żaden inny tego nie dostanie, on już może sobie co najwyżej tworzyć relację ze mną ale nie z resztą.
Tylko to nie są teoretyczne dywagacje, dziś mamy stan taki, że zamknęłam coś co gdzieś tam motywowało, ze dasz radę musisz potrafisz a teraz juz muszę skupić się na czymś innym, szukać szczęścia tylko dla siebie, bez udziału osób trzecich.
Nie mogę już budować założenia, że RODZINA = SZCZĘŚCIE, musze się podnieść i porostu mieć xxxx = SZCZĘŚCIE
XXX moze i da Ci szczęście ![]()
Nie musisz rezygnować z tego co Cię kreci (rodzina). Ale spuśc troszke powietrze, odpusc presję. Jesteśmy zwierzętami stadnymi, Ty nie jesteś zadeklarowanym singlem i chciałabyś z kimś być bo to naturalne. Tylko trochę na luzie nie zatruwaj się tak. Nie masz deadline do wtorku. Poza tym ważne żebyś ciagnela terapie
Bert ja nie mówię, że zamykam się na bliskie relacje z kimś, ale nie widzę i nie ma możliwości, żeby to były rodzinne relacje. Jeśli kiedyś uda mi się stworzyć jakąś fajną przyjaźń to super jeśli nie to ja nie mam parcia. Nie mam parcia, że musze kogoś mieć bo zegar biologiczny tyka i muszę mieć dziecko bo później się nie da. Jestem bardzo otwarta na przyjaźń ale ze mną bez udziału pozostałych osób mi bliskich.
18 2025-05-15 13:09:51 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-05-15 13:12:06)
Jestem bardzo otwarta na przyjaźń ale ze mną bez udziału pozostałych osób mi bliskich.
A dlaczego? Kogo i jak chcesz chronić? W ten sposób powyżej pewnego poziomu bliskosci nie podskoczysz
19 2025-05-15 13:11:40 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-15 13:12:57)
minnie.89 napisał/a:Jestem bardzo otwarta na przyjaźń ale ze mną bez udziału pozostałych osób mi bliskich.
A dlaczego? Kogo i jak chcesz chronić?
Nie chronić, po prostu to nie jest ich sprawa.
Nie jest sprawą mojej córki z kim się spotykam kiedy jest u ojca. Nie jest sprawą mojej mamy z kim się spotykam, z nią spędzam święta, ją odwiedzam, ale co robię w innym czasie to jest bez znaczenia dla naszej relacji.
Bert44 napisał/a:minnie.89 napisał/a:Jestem bardzo otwarta na przyjaźń ale ze mną bez udziału pozostałych osób mi bliskich.
A dlaczego? Kogo i jak chcesz chronić?
Nie chronić, po prostu to nie jest ich sprawa.
Nie jest sprawą mojej córki z kim się spotykam kiedy jest u ojca. Nie jest sprawą mojej mamy z kim się spotykam, z nią spędzam święta, ją odwiedzam, ale co robię w innym czasie to jest bez znaczenia dla naszej relacji.
Ale ten Ktoś może chcieć być bliżej a nie na odległość. Może chcieć znac Twoja córkę czy rodzinę. Być bliżej. Czy boisz się o córkę? Że znów pojawi się facet i coś nie będzie działać?
21 2025-05-15 13:19:16 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-15 13:53:46)
minnie.89 napisał/a:Bert44 napisał/a:A dlaczego? Kogo i jak chcesz chronić?
Nie chronić, po prostu to nie jest ich sprawa.
Nie jest sprawą mojej córki z kim się spotykam kiedy jest u ojca. Nie jest sprawą mojej mamy z kim się spotykam, z nią spędzam święta, ją odwiedzam, ale co robię w innym czasie to jest bez znaczenia dla naszej relacji.
Ale ten Ktoś może chcieć być bliżej a nie na odległość. Może chcieć znac Twoja córkę czy rodzinę. Być bliżej. Czy boisz się o córkę? Że znów pojawi się facet i coś nie będzie działać?
Absolutnie nie boję się o moją córkę, po prostu nie uważam, żeby zasadnym było to, tylko że to na prawdę teoretyczne rozważania, bo ja nie mam nikogo takiego. Dlaczego na odległość, po prostu nie musi się angażować w życie mojego dziecka.
Wiem co chcesz mi przekazać, że być może za rok czy dwa poznam kogoś z kim będę chciała dzielić coś więcej niż spotkanie się raz w tygodniu. Są różnice pomiędzy tym co można chcieć a można mieć. Moje dziecko ma już ojca jest na tyle duża że nie wchodzi w grę to aby pojawił się ktoś. Owszem ona wie, że mama ma jakieś koleżanki może mieć nawet kolegów, tylko to nie jest ten etap, że ja będę myślała jak znaleść jej nowego ojca. Po pierwsze ojca już ma to stanowisko jest obsadzone i zmiany nie są tu możliwe. Po drugie jest za duża, żeby nagle kogoś miała uznać, za jakkolwiek istotnego w jej życiu.
Dziś po prostu emocje związane z ułożeniem nowego czyli samotnego życia opadły przyszła świadomość tego co teraz będzie i z tym muszę się nauczyć żyć.
Owszem myślałam o jakimś plasterku ale nie wyszło założyłam sobie że do końca kwietnia, nie znalazłam plasterka wiec trzeba iść dalej i skupić się na sobie, problem w tym, że ja nie mam w sobie ani grama egoizmu, wiec jest to dla mnie trudne.
Bert44 napisał/a:minnie.89 napisał/a:Nie chronić, po prostu to nie jest ich sprawa.
Nie jest sprawą mojej córki z kim się spotykam kiedy jest u ojca. Nie jest sprawą mojej mamy z kim się spotykam, z nią spędzam święta, ją odwiedzam, ale co robię w innym czasie to jest bez znaczenia dla naszej relacji.
Ale ten Ktoś może chcieć być bliżej a nie na odległość. Może chcieć znac Twoja córkę czy rodzinę. Być bliżej. Czy boisz się o córkę? Że znów pojawi się facet i coś nie będzie działać?
Absolutnie nie boję się o moją córkę, po prostu nie uważam, żeby zasadnym było to, tylko że to na prawdę teoretyczne rozważania, bo ja nie mam nikogo takiego. Dlaczego na odległość, po prostu nie musi się angażować w życie mojego dziecka.
Wiem co chcesz mi przekazać, że być może za rok czy dwa poznam kogoś z kim będę chciała dzielić coś więcej niż spotkanie się raz w tygodniu. Są różnice pomiędzy tym co można chcieć a można mieć. Moje dziecko ma już ojca jest na tyle duża że nie wchodzi w grę to aby pojawił się ktoś. Owszem ona wie, że mama ma jakieś koleżanki może mieć nawet kolegów, tylko to nie jest ten etap, że ja będę myślała jak znaleść jej nowego ojca. Po pierwsze ojca już ma to stanowisko jest obsadzone i zmiany nie są tu możliwe. Po drugie jest za duża, żeby nagle kogoś miała uznać, za jakkolwiek istotnego w jej życiu.
Dziś po prostu emocje związane z ułożeniem nowego czyli samotnego życia opadły przyszła świadomość tego co teraz będzie i z tym muszę się nauczyć żyć.
Owszem myślałam o jakimś plasterku ale nie wyszło założyłam sobie że do końca kwietnia, nie znalazłam plasterka wiec trzeba iść dalej i skupić się na sobie, problem w tym, że ja nie mam w sobie ani grama egoizmu, wiec jest to dla mnie trudne.
Duzo pesymizmu ![]()
Nowy facet nie musi wchodzic w opcji "nowego ojca". Moze byc podstarzalym dobrym kumplem vo wesprze jak trzeba. Nawet fajny wzor by zobaczyla
Ojca ma ja mam braci, spore ilości kuzynów więc mężczyzn jej w otoczeniu nie brakuje.
Jasne nie musi wchodzić w tą rolę powiem więcej nie powinien bo to nie jest jego rola.
Kiedyś dość dawno rozmawiałam z bratem czy wyobraża sobie że rodzice nie byliby razem i każde miało kogoś, a on do mnie „i miałbym tolerować obcą larwę u nas w Wigilię” myślę że taki schemat wyniosłam z domu rodzina jest święta i na tym koniec
Bert dlaczego zakładasz że jedynym szczęściem dla kobiety może być relacja z facetem?
Ojca ma ja mam braci, spore ilości kuzynów więc mężczyzn jej w otoczeniu nie brakuje.
Jasne nie musi wchodzić w tą rolę powiem więcej nie powinien bo to nie jest jego rola.
Kiedyś dość dawno rozmawiałam z bratem czy wyobraża sobie że rodzice nie byliby razem i każde miało kogoś, a on do mnie „i miałbym tolerować obcą larwę u nas w Wigilię” myślę że taki schemat wyniosłam z domu rodzina jest święta i na tym koniec
Bert dlaczego zakładasz że jedynym szczęściem dla kobiety może być relacja z facetem?
Blahahaha jedyne szczęście dla kobiety to facet. Ze cooooo !!!!??? Ten Bert znowu wymyslil he he he wy jesteście na moja ostatnia lista życzen do szczęścia
25 2025-05-15 15:07:57 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-05-15 15:14:03)
Ojca ma ja mam braci, spore ilości kuzynów więc mężczyzn jej w otoczeniu nie brakuje.
Jasne nie musi wchodzić w tą rolę powiem więcej nie powinien bo to nie jest jego rola.
Kiedyś dość dawno rozmawiałam z bratem czy wyobraża sobie że rodzice nie byliby razem i każde miało kogoś, a on do mnie „i miałbym tolerować obcą larwę u nas w Wigilię” myślę że taki schemat wyniosłam z domu rodzina jest święta i na tym koniec
Bert dlaczego zakładasz że jedynym szczęściem dla kobiety może być relacja z facetem?
Oczywiście że nie. Ale przez skore czuje ze Ty byś chciała i że z podejściem do tego jest największy problem. Nie musisz ale wtedy to zaakceptuj
Ps a czemu w robocie szklany sufit?
26 2025-05-15 15:09:16 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-05-15 15:10:23)
minnie.89 napisał/a:Ojca ma ja mam braci, spore ilości kuzynów więc mężczyzn jej w otoczeniu nie brakuje.
Jasne nie musi wchodzić w tą rolę powiem więcej nie powinien bo to nie jest jego rola.
Kiedyś dość dawno rozmawiałam z bratem czy wyobraża sobie że rodzice nie byliby razem i każde miało kogoś, a on do mnie „i miałbym tolerować obcą larwę u nas w Wigilię” myślę że taki schemat wyniosłam z domu rodzina jest święta i na tym koniec
Bert dlaczego zakładasz że jedynym szczęściem dla kobiety może być relacja z facetem?
Blahahaha jedyne szczęście dla kobiety to facet. Ze cooooo !!!!??? Ten Bert znowu wymyslil he he he wy jesteście na moja ostatnia lista życzen do szczęścia
Spoko wiem
podkreśliłas to jakies 3276 razy
Moje dziecko ma już ojca jest na tyle duża że nie wchodzi w grę to aby pojawił się ktoś. Owszem ona wie, że mama ma jakieś koleżanki może mieć nawet kolegów, tylko to nie jest ten etap, że ja będę myślała jak znaleść jej nowego ojca. Po pierwsze ojca już ma to stanowisko jest obsadzone i zmiany nie są tu możliwe. Po drugie jest za duża, żeby nagle kogoś miała uznać, za jakkolwiek istotnego w jej życiu.
Wymówki.
I to tworzące bardzo szkodliwy wzorzec dla dziecka.
Po co roztaczasz nad nią parasol, którego sama używasz jak tarczy? Z takim nastawieniem to nikt nie zaangażuje się w związek z tobą, bo za bardzo izolujesz przed potencjalnym partnerem aspekt rodzicielstwa i dziecka, a dla zwykłego poruchania to za wiele zachodu, bo nie roztaczasz aury dobrej zabawy i miło spędzonego czasu. No i nie ta metryka jednak.
Deklarujesz, że niby chcesz związku, a jednocześnie robisz wszystko, aby nikogo sensownego nie znaleźć.
Czego twoja córka może nauczyć się od ciebie? Że można sobie zrobić nieślubne dziecko i udawać po rozstaniu, że to jednak małżeństwo było, któremu należy się wierność w formie celibatu do grobowej deski? Że kobieta nie ma prawa do normalnych relacji z innymi ludźmi? Że po rozstaniu nie można sobie ułożyć życia z nikim innym?
"Brak chęci do wszelkich aktywności" to slogan. Motywację się buduje. To jest proces. Ciągły. Inaczej to jedynie można mówić o zachciankach i słomianym zapale.
minnie.89 napisał/a:Ojca ma ja mam braci, spore ilości kuzynów więc mężczyzn jej w otoczeniu nie brakuje.
Jasne nie musi wchodzić w tą rolę powiem więcej nie powinien bo to nie jest jego rola.
Kiedyś dość dawno rozmawiałam z bratem czy wyobraża sobie że rodzice nie byliby razem i każde miało kogoś, a on do mnie „i miałbym tolerować obcą larwę u nas w Wigilię” myślę że taki schemat wyniosłam z domu rodzina jest święta i na tym koniec
Bert dlaczego zakładasz że jedynym szczęściem dla kobiety może być relacja z facetem?
Oczywiście że nie. Ale przez skore czuje ze Ty byś chciała i że z podejściem do tego jest największy problem. Nie musisz ale wtedy to zaakceptuj
Ps a czemu w robocie szklany sufit?
Nie mogę już zajmować wyższego stanowiska jeśli pytasz o pracę.
Może i gdzieś bym chciała ale to nie jest ten etap. Tak próbuje zaakceptować
29 2025-05-15 23:11:34 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-05-15 23:15:32)
A dlaczego nie możesz?
Jesteś prezydentem miasta?
Chcesz rodziny w tradycyjnym sensie?
To może samotny Tata?
Oj Minnie, popraw się z charakteru, przerób traumę, to może mój 43 letni znajomy , wdowiec z 2 dzieci, który chce wziąć ślub, wygląda jak Daniel Craig I jest facetem o wielkim sercu i cudownych dłoniach zostanie Ci przedstawiony ![]()
A dlaczego nie możesz?
Jesteś prezydentem miasta?
Chcesz rodziny w tradycyjnym sensie?
To może samotny Tata?
Oj Minnie, popraw się z charakteru, przerób traumę, to może mój 43 letni znajomy , wdowiec z 2 dzieci, który chce wziąć ślub, wygląda jak Daniel Craig I jest facetem o wielkim sercu i cudownych dłoniach zostanie Ci przedstawiony
Taraaaam
31 2025-05-16 08:28:41 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-16 09:00:01)
Ela nie jestem prezydentem po prostu wyczesz stanowiska są już polityczne więc nie ma szans nie jestem tym zainteresowana. ![]()
Tak oczywiście wiem że będą takie okresy w których będzie gorzej bo to jednak jest proces wychodzenia z takiego stanu, życie jest dynamiczne. Co do związku na razie byłoby to zbyt trudne chyba jeszcze dla mnie.
Tak jak pisałam nie widzę potrzeby aby tak osoba uczestniczyła w życiu mojego dziecka. Za dużo wycierpiała do tej pory są problemy bo wstydzi się tej sytuacji że jej rodzice nie są razem. Może za rok czy dwa kiedy będzie strasza pozna inne dzieci które są w podobnej sytuacji to inaczej do tego podejdzie aktualnie próbujemy rozmawiać dużo czasu spędzamy ale nie chce żebyśmy wytworzyły obraz takiej samowystarczalności.
Aktualnie pracuje na tym żeby przestać żyć schematami a nawet stereotypami. Prosty przykład zawsze używałam że kobiety bez problemu akceptują dzieci z poprzednich związków tym bardziej że z ojcem to spędzają jakieś 8 dni w miesiącu max a okazuje się z nie. Podobnie w co ciężko mi uwierzyć że w grupie osób 35+ jest więcej mężczyzn którzy akceptują dzieci z poprzedniego związku niż kobiet, czasem nawet w co jest mi już bardzo ciężko uwierzyć te które mają dzieci nie akceptują żeby on miał, nie mogę zrozumieć dlaczego. Wymazanie takiego stereotypowego schematycznego myślenia jest trudne ale w jakimś zakresie osiągalne co jest teraz dla mnie ważne.
Głównym problemem jaki ja posiadam jest właśnie życie tymi schametati, stereotypami. Kiedy po maturze myślałam o au pair w USA moi rodzice nie chcieli nawet przez sekundę słyszeć o tym, dla nich oczywiste było to, że masz iść na studia, skończyć studia znaleźć męża i mieć dzieci. Wg tego schematu żyją moje kuzynki i nie jest tak, że ja jestem najmłodsza a one to żyły 10 lat wcześniej, odwrotnie to ja jestem najstarsza.
Głęboko zakorzeniony mainstream jest trudny do przełamania.
Głównym problemem jaki ja posiadam jest właśnie życie tymi schametati, stereotypami. Kiedy po maturze myślałam o au pair w USA moi rodzice nie chcieli nawet przez sekundę słyszeć o tym, dla nich oczywiste było to, że masz iść na studia, skończyć studia znaleźć męża i mieć dzieci. Wg tego schematu żyją moje kuzynki i nie jest tak, że ja jestem najmłodsza a one to żyły 10 lat wcześniej, odwrotnie to ja jestem najstarsza.
Głęboko zakorzeniony mainstream jest trudny do przełamania.
Bardzo trudno jest żyć w schemacie, ponieważ wszystko co nie jest w standardzie powoduje panikę.
Niestety życie to nie film, do którego można napisać scenariusz i sobie nim żyć.
Kiedyś sama sobie narzuciłam schemat, w któym chciałabym żyć i zgadnij co? Nic z tego nie wyszło. Zupełnie.
Po kolejnym nieudanym związku chciałam zamknąć się na miłość, bo "po co mi to?".
Postawiłam sobie szlabany i byłam na nie. Znalazł się jednak ancymon, który tak długo za mną łaził, aż wyłaził. I cieszę się z tego teraz bardzo.
Kurde, życie oprócz tego, że jest do dupy, to bywa też fajne.
Tak, życie w schemacie jest trudne, bardzo trudne, czasem prowadzi nawet do nerwicy.
Natomiast problem potęguje to kiedy widzisz, że inni tak żyją i to daje efekty w pewien sposób są szczęśliwi lubi nie, ale nie są w takiej sytuacji.
Kiedy ja powiedziałam nie dla ślubu wyłącznie z powodu ciąży to wszyscy uznali mnie za debila. Z drugiej strony wtedy nie jest się tak łatwo rozstać.
Potem widzisz te wszystkie błędy, albo całą okoliczność, że ten stary utarty schemat dziś powoduje to, że inni są razem mają pełne rodziny ja nie mam i miała nie będę. Na szczęście widzę, że to było chwilowe, bo dziś już czuję nieco lepiej. ![]()
Porównywanie siebie do innych, to najgorsze, co możemy sobie zrobić.
Oczywiście sama to robiłam i robię czasem nadal, ale.... jak pomyślę, że większość tych znajomych żyje po prostu na pokaz, że to nie jest tak, że tam sielanka, miód po ścianach płynący, to przestaję się tym zamartwiać.
Poszukaj plusów sytuacji, w której jesteś, bo jakkolwiek abstrakcyjnie to nie wygląda, to zawsze można doszukać się pozytywów.
Wolałabyś być nieszczęśliwa z kimś, kto powiedzmy Ciebie nie szanuje, byleby zostać w schemacie?
Nie wiesz, co Cię czeka. Może być tak, że będziesz miała normalną, pełną rodzinę, gdzie dojrzejesz do tego, że ktoś może pokochać i Ciebie i dziecko.
Daj sobie chwilkę czasu i nie narzucaj jakiegoś scenariusza.
Ojca ma ja mam braci, spore ilości kuzynów więc mężczyzn jej w otoczeniu nie brakuje.
Jasne nie musi wchodzić w tą rolę powiem więcej nie powinien bo to nie jest jego rola.
Kiedyś dość dawno rozmawiałam z bratem czy wyobraża sobie że rodzice nie byliby razem i każde miało kogoś, a on do mnie „i miałbym tolerować obcą larwę u nas w Wigilię” myślę że taki schemat wyniosłam z domu rodzina jest święta i na tym koniec
Bert dlaczego zakładasz że jedynym szczęściem dla kobiety może być relacja z facetem?
O tej larwie dopisz na lento, żeby facet, którego zwabisz w swoje sidła wiedział, w co się pakuje.
Tak staram się szukać plusów tej sytuacji, w gruncie rzeczy kiedy patrzysz z boku to na pewno jestem w lepszej sytuacji niż wiele innych kobiet. Nie mówię, żeby się porównywać, ale tak ja mam dach nad głową, może to jest nic, ale dla mnie to ma znaczenie. Kiedy pamiętam jak rok temu słyszałam, że mam się pakować i wypierdalać a ktoś rzucił we mnie walizką i moimi rzeczami to wiem, że już tego nigdy nie usłyszę. I to jest bezcenne.
Dalej mam w miarę stabilną pracę może bez prestiżu ale jest. Nikt na mnie tu nie krzyczy i to też jest ważne.
Trochę dołuje to podejście SAMOTNA MAMA = NIESZCZĘŚLIWA = PORAŻKA
Oczywiście, że wiem, że są głosy, że jestem stara, ale 36 latka, to nie jest jeszcze stara kobieta która już nic nie może, żyjemy coraz dłużej, więc może jakaś tak szansa jest ![]()
37 2025-05-16 11:50:50 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-05-16 11:51:13)
Tak staram się szukać plusów tej sytuacji, w gruncie rzeczy kiedy patrzysz z boku to na pewno jestem w lepszej sytuacji niż wiele innych kobiet. Nie mówię, żeby się porównywać, ale tak ja mam dach nad głową, może to jest nic, ale dla mnie to ma znaczenie. Kiedy pamiętam jak rok temu słyszałam, że mam się pakować i wypierdalać a ktoś rzucił we mnie walizką i moimi rzeczami to wiem, że już tego nigdy nie usłyszę. I to jest bezcenne.
Dalej mam w miarę stabilną pracę może bez prestiżu ale jest. Nikt na mnie tu nie krzyczy i to też jest ważne.
Trochę dołuje to podejście SAMOTNA MAMA = NIESZCZĘŚLIWA = PORAŻKA
Oczywiście, że wiem, że są głosy, że jestem stara, ale 36 latka, to nie jest jeszcze stara kobieta która już nic nie może, żyjemy coraz dłużej, więc może jakaś tak szansa jest
Dlaczego myslisz,ze samotna matka=nieszczęśliwa? Po pierwsze nie lubię wyrazu "samotna". Bo czym jest samotnosc? Jest to brak znajomości, kontaktow z ludzmi, a czy fakt,ze kobieta zostaje sama z dziecmi czyni ja samotna? NIE. Przeciez te kobiety nadal maja kontakt z roznymi ludzmi,wiec trudno tu pisać o samotności-dlatego mnie razi to słowo i chętnie bym je zmieniła na o właśnie samodzielna mama albo single mama-w Anglii na kobiety,ktore same wychowuja dzieci mowi sie single mom(mowia tak nawet w urzedach) co oznacza po prostu mama-singielka.
Co do szczęścia to ja widze wiele plusow nie posiadania faceta pod wlasnym dachem. Sam fakt,ze wszystkie codzienne decyzje możesz podjac samodzielnie bez kompromisow, kłótni itd to juz jest duzy plus
38 2025-05-16 12:00:39 Ostatnio edytowany przez Motocyklistka (2025-05-16 12:04:40)
Ale dlaczego samotna matka ma być nieszczęśliwa?
Większą porażką jest tkwienie w związku, który zabija od środka i nie daje nic więcej oprócz traumy, płaczu itp
Byłam lekko starsza od Ciebie, jak poznałam mojego obecnego faceta, więc nie ma tu reguły.
Kiedyś kobiety rodziły w wieku 20 lat i to było powiedzmy jakąś tam normą, teraz wszystko się przesuwa.
Nie daj sobie wmówić, że życie w konkretnym schemacie jest gwarantem szczęścia i nie daj sobie wmówić, że jesteś stara.
Ja nie planuję więcej dzieci, więc to że teraz kobiety rodzą później to rozumiem, ale dla mnie to pozostaje mało znacząca ![]()
Absolutnie nie daje sobie wmówić że to że jestem sama w sensie nie mam partnera to czyni mnie gorszą, po prostu moje życie jest inne.
Ja nie planuję więcej dzieci, więc to że teraz kobiety rodzą później to rozumiem, ale dla mnie to pozostaje mało znacząca
Absolutnie nie daje sobie wmówić że to że jestem sama w sensie nie mam partnera to czyni mnie gorszą, po prostu moje życie jest inne.
nie sugeruję Ci rodzenie dzieci, chciałam pokazać, że ta granica się znacznie przesunęła i wiek 36 lat, to ani trochę nie jest starość.
41 2025-05-16 12:24:33 Ostatnio edytowany przez Lunka86 (2025-05-16 12:26:41)
Problem w tym, że czytajac Twoje posty odnosi się wrażenie, że właśnie sama już dawno sobie wmówiłaś, że jesteś bardzo nieszczęśliwa, bo zostałaś bez faceta. Ja tu się zgadzam z Julią i Motocyklistką. Dodam od siebie, że gdyby mój mąż ode mnie odszedł, to nigdy bym nie powiedziała, że nie mam rodziny. Mam synka, a on jest moją rodziną. I dużo jest kobiet w Twojej sytuacji. Z tego, co pamiętam nawet Ci to kiedyś pisałam, że znam rodziny, w których rodzeństwo jest od różnych ojców, a starsze rodzeństwo to nastolatkowie. I nie jest to żadna patologia, tylko normalne, fajne rodziny. Tylko Ty nie przyjmujesz tego do wiadomości, masz już swoje zdanie, że masz 36 lat, jesteś stara, do tego samotna matka, nawet na wakacje nie możesz wyjechać itd, itp. Zanim zaczniesz myśleć o ewentualnych nowych znajomościach, poukładaj sobie swoje myślenie u terapeuty.
@Motocyklistka, ja mam 38 lat, a mój syn ma 9 miesięcy. Moja koleżanka jest ode mnie starsza o 2 lata, a jej córcia ma ponad roczek. Różnie bywa ![]()
Ale dlaczego samotna matka ma być nieszczęśliwa?
Większą porażką jest tkwienie w związku, który zabija od środka i nie daje nic więcej oprócz traumy, płaczu itpByłam lekko starsza od Ciebie, jak poznałam mojego obecnego faceta, więc nie ma tu reguły.
Kiedyś kobiety rodziły w wieku 20 lat i to było powiedzmy jakąś tam normą, teraz wszystko się przesuwa.
Nie daj sobie wmówić, że życie w konkretnym schemacie jest gwarantem szczęścia i nie daj sobie wmówić, że jesteś stara.
Nie tez nie rozumiem takiego glupiego rozumowania, ze kobieta BEZ faceta jest nieszczęśliwa. A facet to kto jest? Byc albo nie byc dla szczęścia kobiety?
.... ja tam moge wymienic wiele plusów single zycia,nawet majac dzieci, bo dzieci wiecznie male nie są, kobieta z roku na rok ma coraz wiecej czasu wolnego dla siebie. Ja obecnie tak mam,ze z corka każdego dnia spedzam ok 1 godziny czasu dziennie,bo ona sama wiecej nie potrzebuje ,bo woli juz kolezanki, internet itd jak to dzieciaki w jej wieku, a obowiazkow to tez juz prawie wogole przy niej nie mam- moze tez dlatego nie chce drugiego dziecka, za wygodna sie zrobilam, a z doświadczenia wiem, ze przy niemowlaku jest zapierdziel, zreszta nie oplaca mnie sie pakować w pieluchy, gdy za 4 lata corka juz bedzie pelnoletnia wg prawa angielskiego
Problem w tym, że czytajac Twoje posty odnosi się wrażenie, że właśnie sama już dawno sobie wmówiłaś, że jesteś bardzo nieszczęśliwa, bo zostałaś bez faceta. Ja tu się zgadzam z Julią i Motocyklistką. Dodam od siebie, że gdyby mój mąż ode mnie odszedł, to nigdy bym nie powiedziała, że nie mam rodziny. Mam synka, a on jest moją rodziną. I dużo jest kobiet w Twojej sytuacji. Z tego, co pamiętam nawet Ci to kiedyś pisałam, że znam rodziny, w których rodzeństwo jest od różnych ojców, a starsze rodzeństwo to nastolatkowie. I nie jest to żadna patologia, tylko normalne, fajne rodziny. Tylko Ty nie przyjmujesz tego do wiadomości, masz już swoje zdanie, że masz 36 lat, jesteś stara, do tego samotna matka, nawet na wakacje nie możesz wyjechać itd, itp. Zanim zaczniesz myśleć o ewentualnych nowych znajomościach, poukładaj sobie swoje myślenie u terapeuty.
@Motocyklistka, ja mam 38 lat, a mój syn ma 9 miesięcy. Moja koleżanka jest ode mnie starsza o 2 lata, a jej córcia ma ponad roczek. Różnie bywa
Moja corka bedzie miec 15 lat, jak ja bede miec 38 a pelnoletnia bedzie jak ja będę miec 39 lat(w UK 16 lat jest pelnoletnosc). Tez znam duzo kobiet,ktore nawet po 40 tez maja male dzieci, ale zazwyczaj maja tez juz starsze. Ja bym sie juz nie zdecydowala świadomie na drugie dziecko, szkoda by mnie bylo od nowa odliczac 16 lat ![]()
Problem w tym, że czytajac Twoje posty odnosi się wrażenie, że właśnie sama już dawno sobie wmówiłaś, że jesteś bardzo nieszczęśliwa, bo zostałaś bez faceta. Ja tu się zgadzam z Julią i Motocyklistką. Dodam od siebie, że gdyby mój mąż ode mnie odszedł, to nigdy bym nie powiedziała, że nie mam rodziny. Mam synka, a on jest moją rodziną. I dużo jest kobiet w Twojej sytuacji. Z tego, co pamiętam nawet Ci to kiedyś pisałam, że znam rodziny, w których rodzeństwo jest od różnych ojców, a starsze rodzeństwo to nastolatkowie. I nie jest to żadna patologia, tylko normalne, fajne rodziny. Tylko Ty nie przyjmujesz tego do wiadomości, masz już swoje zdanie, że masz 36 lat, jesteś stara, do tego samotna matka, nawet na wakacje nie możesz wyjechać itd, itp. Zanim zaczniesz myśleć o ewentualnych nowych znajomościach, poukładaj sobie swoje myślenie u terapeuty.
@Motocyklistka, ja mam 38 lat, a mój syn ma 9 miesięcy. Moja koleżanka jest ode mnie starsza o 2 lata, a jej córcia ma ponad roczek. Różnie bywa
Pewnie, że różnie bywa. ![]()
9 miesięcy - to masz wesoło, oczy dookoła głowy ![]()
Lunka86 napisał/a:Problem w tym, że czytajac Twoje posty odnosi się wrażenie, że właśnie sama już dawno sobie wmówiłaś, że jesteś bardzo nieszczęśliwa, bo zostałaś bez faceta. Ja tu się zgadzam z Julią i Motocyklistką. Dodam od siebie, że gdyby mój mąż ode mnie odszedł, to nigdy bym nie powiedziała, że nie mam rodziny. Mam synka, a on jest moją rodziną. I dużo jest kobiet w Twojej sytuacji. Z tego, co pamiętam nawet Ci to kiedyś pisałam, że znam rodziny, w których rodzeństwo jest od różnych ojców, a starsze rodzeństwo to nastolatkowie. I nie jest to żadna patologia, tylko normalne, fajne rodziny. Tylko Ty nie przyjmujesz tego do wiadomości, masz już swoje zdanie, że masz 36 lat, jesteś stara, do tego samotna matka, nawet na wakacje nie możesz wyjechać itd, itp. Zanim zaczniesz myśleć o ewentualnych nowych znajomościach, poukładaj sobie swoje myślenie u terapeuty.
@Motocyklistka, ja mam 38 lat, a mój syn ma 9 miesięcy. Moja koleżanka jest ode mnie starsza o 2 lata, a jej córcia ma ponad roczek. Różnie bywaPewnie, że różnie bywa.
9 miesięcy - to masz wesoło, oczy dookoła głowy
To prawda, duzo roboty przy takim malym dziecku, ciagle chodzić krok w krok, pilnowac, zeby czegos do ust nie wzielo, nie wsadzilo palcow do kontaktu, nie zgubilo sie gdzieś itd no bylo roboty dużo dlatego juz nie chce do tego wracac. A Ty masz dzieci ? ![]()
@Motocyklistka, oj jest wesoło. Ale też i troszkę spokojniej, bo syn lubi spedzać czas z dziadkami, tak jak teraz mam trochę luzu, bo teściowie wzięli go do siebie ![]()
@Julia, ja długo nie mogłam zajść w ciążę, już nawet zaczęłam się godzić z tym, że nie będę mieć dziecka. I wtedy stała się taka niespodzianka. Koleżanki mi mówią, że teraz czas na córeczkę, ale ja już też nie chcę drugiego dziecka. Trudno, Młody jest jedynakiem. Nie czuję się staro, ale jednak mam te 38 lat. Nie oszukujmy się, 40tka już na mnie zaglądam zza rogu ![]()
Jasne, że mogę jeździec na wakacje to nie jest problem, po prostu tak się złożyło, że zawsze na wakacje jeździliśmy we troje albo z grupą znajomych problem z tym, ze część z tej grupy pracuje z moim byłym więc oczywistym jest że ja muszę sobie poszukać nowych znajomych.
Moje koleżanki raczej preferują siedzenie w lesie, wiec to nie mój klimat, z pewnością skończy się na tym, że pojedziemy do jakiegoś SPA żeby był basen sauna jacuzzi, gdzie wieczorami moja córka będzie oglądała rolki na YT a ja będę się upijała w barze w hotelu albo w pokoju lub ostatecznie będę coś czytać.
A Ty masz dzieci ?
Nie, nie mam.
Czego trochę żałuję ![]()
@Motocyklistka, oj jest wesoło. Ale też i troszkę spokojniej, bo syn lubi spedzać czas z dziadkami, tak jak teraz mam trochę luzu, bo teściowie wzięli go do siebie
@Julia, ja długo nie mogłam zajść w ciążę, już nawet zaczęłam się godzić z tym, że nie będę mieć dziecka. I wtedy stała się taka niespodzianka. Koleżanki mi mówią, że teraz czas na córeczkę, ale ja już też nie chcę drugiego dziecka. Trudno, Młody jest jedynakiem. Nie czuję się staro, ale jednak mam te 38 lat. Nie oszukujmy się, 40tka już na mnie zaglądam zza rogu
Mnie tak samo za 5 lat stuknie 40-tka masakra,ja sobie nie wyobrazam swojej starosci
To super ze Ci sie udalo zajsc w ciąże. Przy jednym dziecku jest wygodnie, tez jest robota ale w porównaniu do wiekszej ilosci dzieci to jest sielanka o chociaz by nie masz klotni w domu, moj brat ma dwoje dzieci 4 lata, 2 latka i są tam wojny domowe o byle co,ze np jedno dostalo jednego cukierka wiecej
. Jak masz jedno dziecko ono idzie na pol dnia do szkoly to Ty masz czas wolny, a tak bys jedno do szkoly odprowadzala i leciala zajmowac sie mlodszym
Minnie, brzmi bardzo fajnie. Ja bym chciała spędzić tak wakacje
spokój, luz, relaks. Czego chcieć więcej ![]()
Jasne, że mogę jeździec na wakacje to nie jest problem, po prostu tak się złożyło, że zawsze na wakacje jeździliśmy we troje albo z grupą znajomych problem z tym, ze część z tej grupy pracuje z moim byłym więc oczywistym jest że ja muszę sobie poszukać nowych znajomych.
Moje koleżanki raczej preferują siedzenie w lesie, wiec to nie mój klimat, z pewnością skończy się na tym, że pojedziemy do jakiegoś SPA żeby był basen sauna jacuzzi, gdzie wieczorami moja córka będzie oglądała rolki na YT a ja będę się upijała w barze w hotelu albo w pokoju lub ostatecznie będę coś czytać.
Ile lat ma Twoja córka?
Łatwiej by było, gdybyś nauczyła się lubić to, co masz teraz ![]()
Julia life in UK napisał/a:A Ty masz dzieci ?
Nie, nie mam.
Czego trochę żałuję
Staraj sie widziec tego plusy ![]()
53 2025-05-16 12:52:35 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-05-16 12:53:10)
Minnie, brzmi bardzo fajnie. Ja bym chciała spędzić tak wakacje
spokój, luz, relaks. Czego chcieć więcej
Z jednej strony tak a z drugiej 3 4 dni to maks bo później się nudzi ![]()
Moja córka ma 11 lat
Minnie, brzmi bardzo fajnie. Ja bym chciała spędzić tak wakacje
spokój, luz, relaks. Czego chcieć więcej
Czas szybko zleci,ani sie obejrzysz juz dziecko pojdzie do szkoly ![]()
Motocyklistka napisał/a:Julia life in UK napisał/a:A Ty masz dzieci ?
Nie, nie mam.
Czego trochę żałujęStaraj sie widziec tego plusy
oczywiście, że widzę plusy ![]()
Całkiem spore, zresztą ![]()
Jula, wydaje mi się, że tak wiele sięcw życiu nie zmienia, po prostu ma się te 4 na początku
. Mogłam mieć bliźniaki, na pierwszym usg mi pokazało dwa pęcherzyki, jednak ten drugi pęcherzyk się nie rozwijał. W jednym słychać już było bicie serduszka, w drugim była cisza. Ostatecznie mój organizm wchłonął ten drugi zarodek, ja lekko poplamiłam i po temacie, drugie usg pokazało już tylko jedno dziecko.
Lunka86 napisał/a:Minnie, brzmi bardzo fajnie. Ja bym chciała spędzić tak wakacje
spokój, luz, relaks. Czego chcieć więcej
Z jednej strony tak a z drugiej 3 4 dni to maks bo później się nudzi
Moja córka ma 11 lat
Rok mlodsza od mojej. No to kobieto korzystaj z czasu wolnego, przeciez przy takim dziecku co prawda nadal sa jakies obowiązki i odpowiedzialność ale w porownaniu do np 2 letniego dziecka to Ty masz teraz z 95% wolnosci ![]()
Jula, wydaje mi się, że tak wiele sięcw życiu nie zmienia, po prostu ma się te 4 na początku
. Mogłam mieć bliźniaki, na pierwszym usg mi pokazało dwa pęcherzyki, jednak ten drugi pęcherzyk się nie rozwijał. W jednym słychać już było bicie serduszka, w drugim była cisza. Ostatecznie mój organizm wchłonął ten drugi zarodek, ja lekko poplamiłam i po temacie, drugie usg pokazało już tylko jedno dziecko.
Tak sie zdarza niestesty, ale najwazniejsze ze te co masz dziecko jest no i pewnie zdrowe jest ![]()
Julia life in UK napisał/a:Motocyklistka napisał/a:Nie, nie mam.
Czego trochę żałujęStaraj sie widziec tego plusy
oczywiście, że widzę plusy
Całkiem spore, zresztą
No to bardzo dobrze
a jakie np ?
Motocyklistka napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Staraj sie widziec tego plusy
oczywiście, że widzę plusy
Całkiem spore, zresztąNo to bardzo dobrze
a jakie np ?
nie będę zaśmiecać autorce tematu ![]()
Wracając do Ciebie, minnie.89 wiadomo, że wakacje i inne sytuacje, gdzie byliście we trójkę mogą budzić jakieś wspomnienia, dyskomfort itp, że ciężko odnaleźć się w czymś nowym, co uciekło schematowi.
Masz jakąś pasję?
Minnie, staraj się szukać pozytywów. Zobacz, od razu napisałaś, że max 4 dni i będzie nuda. To patrz na to tak, że 4 dni będzie super relaksujący czas, gdzie będziecie sobie leżały brzuchami do góry, a potem można jeszcze na chwilę skończyć np w góry i tam już nudy nie będzie, bo trzeba się nachodzić
. Lubisz góry? Może tam zaplanujcie sobie wyjazd.
Są plusy z posiadania dzieci i są plusy z ich nieposiadania
.
Julia, tak, to się zdarza i to dość często. Syn jest zdrowy na szczęście. Dzięki
. A czasami z mężem tak się zastanawiamy, jakby to było, gdyby nam takie dwa małe szoguny chodziły po domu ![]()
Ja chodzić po górach lubię ale nie mam nikogo kto podziela moją pasję bo moja córka nie lubi się ruszać wręcz nie znosi. Może cały dzień leżeć na kanapie więc w góry nie pojedziemy.
Czy ja mam jakąś pasję to zależy co rozumiesz przez to słowo lubię aktywność w sensie biegać chodzić ale no z moim dzieckiem nie ma szans bo niestety moja kruszynka tego nie podziela i nie ma szans żeby było inaczej. Nie lubi do tego stopnia że nawet na szkolne wycieczki nie chce jeździć jak trzeba się ruszać.
Co lubię? Lubie wszelkiego typu zajęcia taneczne ale nie jest to moja pasja sportowa ze jakoś mocno trenuje
Po pracy staram się właśnie iść 3 4 razy w tygodniu na siłownię saunę.
Lubie się dokształcać
Lubie też piec ale tego nie robię bo ja nie lubię słodyczy więc temat zamknięty bo nie ma już kto zjeść wcześniej był to mój były który ciasta każde ilości mógł zjeść.
Nie mam takiej typowej pasji jak bycie numizmatykiem
63 2025-05-16 14:07:48 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-05-16 14:08:05)
Minnie, staraj się szukać pozytywów. Zobacz, od razu napisałaś, że max 4 dni i będzie nuda. To patrz na to tak, że 4 dni będzie super relaksujący czas, gdzie będziecie sobie leżały brzuchami do góry, a potem można jeszcze na chwilę skończyć np w góry i tam już nudy nie będzie, bo trzeba się nachodzić
. Lubisz góry? Może tam zaplanujcie sobie wyjazd.
Są plusy z posiadania dzieci i są plusy z ich nieposiadania.
Julia, tak, to się zdarza i to dość często. Syn jest zdrowy na szczęście. Dzięki. A czasami z mężem tak się zastanawiamy, jakby to było, gdyby nam takie dwa małe szoguny chodziły po domu
Kiedy moja corka była mała to od matek,ktore maja wiecej dzieci niz jedno slyszalam takie zdanie "kocham wszystkie swoje dzieci,ale gdybym cofnela czas to pozostala bym przy jednym" bardzo duzo kobiet mnie to powiedziało,więc cos w tym musi byc
Ja chodzić po górach lubię ale nie mam nikogo kto podziela moją pasję bo moja córka nie lubi się ruszać wręcz nie znosi. Może cały dzień leżeć na kanapie więc w góry nie pojedziemy.
Czy ja mam jakąś pasję to zależy co rozumiesz przez to słowo lubię aktywność w sensie biegać chodzić ale no z moim dzieckiem nie ma szans bo niestety moja kruszynka tego nie podziela i nie ma szans żeby było inaczej. Nie lubi do tego stopnia że nawet na szkolne wycieczki nie chce jeździć jak trzeba się ruszać.
Co lubię? Lubie wszelkiego typu zajęcia taneczne ale nie jest to moja pasja sportowa ze jakoś mocno trenuje
Po pracy staram się właśnie iść 3 4 razy w tygodniu na siłownię saunę.
Lubie się dokształcać
Lubie też piec ale tego nie robię bo ja nie lubię słodyczy więc temat zamknięty bo nie ma już kto zjeść wcześniej był to mój były który ciasta każde ilości mógł zjeść.Nie mam takiej typowej pasji jak bycie numizmatykiem
A córka oprócz leżenia na kanapie lubi robić?
może uda się znaleźć gdzieś wspólny mianownik?
Generalnie ze mną i z moją córką jest taki problem, że nie mamy tych wspólnych mianowników
co mnie bardzo martwi.
Raczej jest typem domatora, czyli tv komputer aniżeli aktywności fizycznej, więc wakacje czy byliśmy razem czy nie zawsze były problematyczne.
Może z czasem się to zmieni, że polubi, coś innego niż tylko bycie pasywnym.
Absolutnie to nie jest tak, że o teraz nie chce, zawsze był problem żeby przeszła te 3-4km nie ważne czy to Włoszech w górach czy na Mazurach. Daję jej prawo do tej odmienności.
Co do leżenia w SPA, tak jak napisałam z 3 -4 to już jest serio górna granica bo ileż można leżeć, jeśli komuś sprawia to przyjemność ale dla mnie to sauna czyli obiektywnie max 2h jak już mocno przeciągnę z przerwami. Basen popływa, z godzinę, a córka na spacer nie pójdzie, więc trzeba myśleć nad czymś innym ![]()