Mam mętlik w glowie i nie wiem co mysleć o zachowaniu znajomego. Nasi synowie chodzą razem do szkoły i na zajęcia dodatkowe, przyjaźnią się. Z jednej strony mam wrażenie, że znajomy przekracza pewne "granice" a z drugiej nie chcę nic mówić żeby nie wyjść, że mam urojenia i zniszczyć relację naszych dzieci. Pomóżcie mi proszę czy ja mam urojenia i nadinterpretuję jego zachowania np. takie jak poniżej:
1. Spotkaliśmy się w parku na zajęciach synów, przyszedł i usiadł obok mnie. Rozmawialiśmy. Później się przysunął i siedział tak, że stykał się mocno ramieniem ze mną. Co jakiś czas się przeciągał i nadal siadał w tej samej odległości. Było dużo miejsca obok. Nie przejmował się innymi ludźmi, którzy Nas widzieli. Jak się lekko odsunęłam to miałam wrażenie, że się przysunął. Czy to jest normalne zachowanie?
2. Jak chodzimy razem na imprezy, np. Sylwester i tanczymy razem (do szybkich piosenek) to np sie do mnie przytulił od tyłu i tak w tulił w moją szyję. Podczas tańca całował mnie w rękę, ogólnie nie było to takie zwykłe tańczenie. Raz musiałam uciekać z tańca, mój mąż nie reaguje i jak z nim o tym rozmawiałam to nie widział w tym nic złego. Oczywiście nie jest to za każdym razem jak się razem bawimy.
3. Na co dzień zachowuje się normalnie, raz na jakiś czas są takie sytuacje. Nie tylko jak jest po alkoholu.
4. Nie piszemy ze sobą, nie dzwonimy do siebie.
Nie wiem co mam zrobić, czy poruszać ten temat z nim. Przeszkadza mi to zachowanie, ale nie chcę wyjść na idiotkę. Do tego bardzo lubię jego żonę i chcę aby nasi synowie mieli ze soba kontakt i nie chcialabym aby go stracili ze wzgledu na urojenia matki.