Mam 20 lat, 169 cm wzrostu i ważę 73 kg. Jestem sympatyczną, ciepłą, usmiechniętą, inteligentną dziewczyną. Ale mam dwie zasadnicze wady: jestem gruba i za bardzo samodzielna - sama nie wiem, która jest powazniejszą przyczyną mojej samotności. Od facetów słyszę zawsze, że jestem ich "najlepszym kumplem"... Nie kumpelą, przyjaciółką, tylko właśnie kumplem. Mam dość. Mam ładne piersi, włosy w kolorze mlecznej czekolady, ładne oczy i naprawdę fajny charakter, ale co z tego, skoro ciągle jestem sama? Dlaczego? i co z tym dalej robić? Proszę, pomóżcie!
Podobne tematy
Wciaż slyszysz, że jesteś najlepszym kumplem? Hm... wlasnie. To jest najgrosze... Nie wiem może przestań doradzać facetom ( pewnie to robisz), pomagać im.. Niech spojrzą na Ciebie jak na obiekt westchnień...
"Niech spojrzą na Ciebie jak na obiekt westchnień...
"Obiekt westchnień? Chciałoby sie... Tyle że jak na siebie patrzę to widzę w lustrze taką wielką tłustą kluche... Znasz kogokolwiek, kto mógłby spojrzeć na dziewczynę o takiej wadze jak na obiekt westchnień?
Dziewczynooo! Co Ty gadasz?? Masz 169cm i 73kg! Nie jestes gruba! Wmawiasz sobie to... Masz dobrą wagę moim zdaniem! Przesadzasz.
"Jestem sympatyczną, ciepłą, usmiechniętą, inteligentną dziewczyną." -> to Twoje slowa. To się nie liczy??
"Mam ładne piersi, włosy w kolorze mlecznej czekolady, ładne oczy i naprawdę fajny charakter" - to też Twoje slowa.
Troszkę wiary w siebie!
Mirella tu nie chodzi o twoja wagę tylko zaniżone poczucie własnej wartości, jeśli chodzi o kompleksy, każda z nas je ma ale jeśli ktoś zaczyna z tego powodu się dołować, to już nie jest tylko kompleks zaczyna się robić problem. Ja również mam troszkę zaniżone poczucie własnej wartości ale staram się je podnieść no i to forum troszkę tez mi w tym pomaga
Aha i nie jesteś wcale gruba! Twoja waga jest w normie w stosunku do wzrostu ale jeśli chcesz się lepiej poczuć możesz zacząć więcej się ruszać, unikać słodyczy to od razu lepiej się poczujesz i może przy okazji spadnie Ci 1 kg czy ze 2
ale powtarzam jeszcze raz to nie o wagę chodzi!Znam wiele dziewczyn które ważą więcej od ciebie i mają facetów wiec uwierz ze to nie przez wagę
Tu chodzi o twój stosunek do siebie musisz popracować nad tym, ja to robię (staram się raz wychodzi gorzej raz lepiej ale staram się jakoś
)
A jeśli chodzi o twoje relacje damsko-męskie Może rzeczywiście faceci widzą w Tobie kumpele bo tak ich traktujesz, może gdybyś trochę z nimi poflirtowała to może spojrzeli by inaczej, kto wie
Warto spróbować pozdrawiam ![]()
"Niech spojrzą na Ciebie jak na obiekt westchnień...
"Obiekt westchnień? Chciałoby sie... Tyle że jak na siebie patrzę to widzę w lustrze taką wielką tłustą kluche... Znasz kogokolwiek, kto mógłby spojrzeć na dziewczynę o takiej wadze jak na obiekt westchnień?
Przepraszam Cię bardzo, ja jeszcze do niedawna ważyłam 75kg przy mniej więcej Twoim wzroście, a nie mogłam narzekać ani na samotność, ani na brak powodzenia.
Faceci patrzą jak na kumpli na kobiety, które są mało kobiece. A kobiecość nie tkwi tylko w kształtach i wyglądzie, ale i w znacznej (!) mierze w zachowaniu, patrzeniu na samą siebie i podejściu do płci przeciwnej. Jesteś zakompleksiona, więc zapewne nie wskakujesz w kobiece, seksowne ciuszki i nie uwodzisz facetów, tylko starasz się ich przyciągnąć charakterem. To błąd - faceta uwodzi się kobiecością
Samym charakterem nie da rady (choć nie twierdzę w żadnym wypadku, że jest on dla facetów nieważny). Przede wszystkim musisz zmienić swój sposób myślenia o samej sobie. Poobserwuj inne kobiety na ulicy, w pracy, szkole - nie wierzę, że nigdy nie zdarzyło Ci się pomyśleć "ale laska" o kobiecie, która miała tu i ówdzie więcej sadełka, ale potrafiła się ubrać i była na tyle pewna siebie, że ściągała zainteresowanie mężczyzn. To jest właśnie to - kobieta może być atrakcyjna i kobieca niezależnie od wyglądu (pomijam chorobliwą otyłość i anoreksję), o ile tylko ma zdrowe poczucie własnej wartości i atrakcyjności, zna swoje atuty i potrafi je wyeksponować. O takich właśnie kobietach mówi się, że mają "to coś".
Natomiast nawet ładna i zgrabna kobieta może się oszpecić, kiedy zakłada na siebie workowate ubrania, chodzi wiecznie bez makijażu i nigdy się nie uśmiecha. Tak wygląda właśnie efekt myślenia: "a co ja będę się starać, i tak jestem brzydka i gruba".
samotna~dusza ma rację. Może powinnaś poflirtować z facetami, nabrać pewności siebie i wtedy zaczną Cie inaczej traktować!
Włóż szpilki, najlepiej wysokie (ale uwaga! żebyś się na nich nie chwiała
), one od razu dodają kobiecości. Sukienka czy bluzka odcinana pod biustem, z ładnym dekoltem żeby wyeksponować piersi, biżuteria i makijaż - i już jesteś bardziej kobieca. A żeby zupełnie przestali Cię traktować jak kumpla, nie chodź z nimi na piwo, nie oglądaj meczy - nie rób męskich rzeczy to przestaną Cię tak traktować. A co do pewności siebie, możesz poćwiczyć ją na serwisach randkowych i czatach. Uwodź facetów słowem, opisuj im swoje ciało i pamiętaj, że jeśli będziesz mówić załóżmy że masz krzywe nogi to dopiero wtedy wszyscy to zobaczą. Więc mów o swoich atutach i eksponuj je słowem. Trzymam kciuki ![]()
Nadzieja ma rację. Z autopsji to wiem.
Swego czasu wciąż i wciąż mówiłam o tym, ze jestem duża. W żartach, ale jednak.
"Jestem duża" "Przecie siłę to ja mam!" "Pominięcie jednego ciasteczka MI AKURAT nie zaszkodzi".
I ludzie tak właśnie mnie postrzegali. Łącznie z tym, ze zaczęli nabijać się z mojej wagi.
Zaznaczę, ze nie jestem w sumie nawet korpulentna. tyję równomiernie , i tylko to, ze mam dość ostre zasady poprawności estetycznej - nie ubierałam się obciśle, wiedząc gdzie i co jest nie tak ;P.
Kiedy przestałam tak o sobie mówić - otoczenie również zaczęło inaczej mnie postrzegać.
Ta podstawowa zmiana pewnie rozciągnie się na nagłe przeistoczenie się wkobietę
.
Przychylam się do tego co dziewczyny powyżej napisały w 100%. Rzecz w tym, że uważasz, że jesteś gruba i nabrałaś już przekonania, że jest to Twój główny problem i główna przyczyna wszystkich niepowodzeń. Ale to nie jest prawda, bo głównym problemem jest Twoje własne myślenie i własne nastawienie do siebie. Nie lubisz swojego ciała, nie akceptujesz siebie, więc inni postrzegają Cię pewnie tak samo. Piszesz, że masz ładne oczy, biust, włosy, fajny charakter, więc koniecznie powinnaś się na tym skupić, wyeksponuj to co jest fajne, pokaż, że jesteś grzechu warta. I spróbuj też czasem wejść w rolę bezbronnej kobietki (nawet jeśli tak naprawdę straszna z Ciebie twardziela), która potrzebuje faceta, żeby w tym trudnym świecie nie zginąć. Uwierz, to naprawdę działa. Mężczyzna ma wtedy szansę poczuć się mężczyzną, a kobieta być prawdziwą kobietą.
I chwal tych swoich kumpli, że są tacy silni i męscy, że tak się znają na elektronice, a dla Ciebie to czarna magia. Ich to naprawdę kręci, bo tak naprawdę myślenie faceta jest bardzo proste, trzeba je tylko umieć rozgryźć.
Wiesz, mam koleżankę, która ma sporo więcej kilogramów od Ciebie i nikt, naprawdę nikt, nie powie o niej, że jest nieatrakcyjna. Trzeba jej jednak przyznać, że jest naprawdę zadbana- zawsze nienaganny makijaż, fryzura, pomalowane paznokcie, ciuszki, które zakrywają co trzeba, ale też pokazują co warto (a ma czym oddychać:), słowem super babka. I Ty też spróbuj popatrzeć na siebie przychylniej, uśmiechnij się czasem do siebie, weź w garść i idź zdobywać świat. Powodzenia!
Ja tylko dodam od siebie, ze nawet jak schudniesz, to kompleksy pozostana
A nawet nadwaga moze sie podobac.. Ja jak bylam grubsza od ciebie (44 rozmiar) bylam bardzo zamnieta w sobie, zakompleksiona itd. A mimo to widzialam, ze jak zrobilam czasem lekki makijaz to jakby mnie niektorzy podrywali-a na pewno troche inaczej sie zachowywali. Nie wiem co jeszcze ci powiedziec, w kazdym razie jest wiele przykladow dziewczyn z nadwaga, ktore nie sa samotne.
Ogolnie posty dziewczyn daly mi do myslenia. Bo ja tez mam taki problem jak mirella, schudlam juz z jej wagi (a nawet wiekszej), ale nadal mysle,ze nie mam zadnej atrakcyjnosci i raczej unikam rozmow z facetami. I nigdy nie flirtuje, bo bym sie glupio czula
Z tego powodu mysle, ze nikogo nie interesuje i kolko sie zamyka..
witam ponownie po dość długim czasie
wszystko się zmieniło
studiuję, schudłam, ale zanim jeszcze schudłam, poznałam cudownego mężczyznę, który zakochał się we mnie. Jesteśmy razem już 7 miesięcy. Jestem szczęśliwa i wszystkim Wam życzę tego samego ![]()
Gratuluje:)!!!