Od urodzenia choruję na chorobę przewlekłą, która mocno ogranicza mi mobilność i odsuwa ode mnie ludzi. Z jej powodu nie byłam nawet w stanie uczęszczać do szkoły a miałam od 2 klasy nauczanie domowe. W pierwszej próbowano włączyć mnie do grupy w klasie integracyjnej, ale dzieci nawet do mnie nie podchodziły i po prostu spędzałam przerwy pod opieką nauczyciela, albo zwyczajnie siedziałam sama i patrzyłam, jak inni się bawią. Potem próbowano mnie jeszcze dwa razy włączyć do grupy - w 4 klasie i w 1 gimnazjum. I wtedy padałam ofiarą przemocy ze strony innych, bo się od nich różniłam i po szkole płakałam w poduszkę. Nawet, jeśli ktoś był dla mnie miły, potem się odwracał i znajomość się kończyła. Miałam w życiu dwie "przyjaciółki", z których jedna po czasie zaczęła się ze mnie naśmiewać wraz z innymi i druga, która nagle, po moim odejściu ze szkoły po prostu przestała odbierać telefon. W liceum miałam już nauczanie domowe cały czas ale na studiach, na które dotarcie było dla mnie w ogóle ogromnym wyzwaniem i nawet nie dostałam asystenta, liczyłam, że ludzie będą dorośli i zrozumieją odmienność i chorobę. Niestety, przeliczyłam się - byłam tam tak dręczona, że na drugim roku, czyli w zasadzie, w połowie nauki byłam zmuszona zrezygnować, bo nie dawałam rady się skupić na materiale przez złośliwe zachowanie innych osób z grupy. Miałam zamiar te dwa lata przeczekać i dokończyć studia, kiedy mój rocznik je zakończy, ale rok później moja choroba przewlekła zaostrzyła się do tego stopnia, że moja mobilność została ograniczona prawie do zera. W tej chwili nawet nie wyjdę z domu bez pomocy i nie mam co liczyć na dokończenie studiów, nawet zdalnie, gdyż nie dam rady dotrzeć na egzaminy organizowane u nas wyłącznie stacjonarnie. Wpadłam w koszmarny stan i tak tkwię w tej samotności i braku jakichkolwiek kontaktów ze światem od 7 lat. Jedynymi osobami, jakie widuję są moi rodzice, ale nie mamy zbyt wielu wspólnych zainteresowań i nawet, jeśli chcą ze mną rozmawiać, zawsze męczy się któraś ze stron. W zasadzie dni spędzam w internecie, oglądając filmiki i zdjęcia, jakie wspaniałe życie mają inny ludzie - mają znajomych, partnerów, pracują, podróżują... ja nigdy nie będę tego mieć. Już dwa razy leczyłam się na depresję, ale ona wraca, bo nie umiem być szczęśliwa, będąc uwięziona w czterech ścianach, bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem. Nie mam kompletnie nikogo oprócz moich rodziców - nawet wujków, ciotek i kuzynów, bo rodzice nie maja rodzeństwa. Nie widzę zmiany ani nadziei, żadnej przyszłości. Może nie powinnam tu pisać, ale po prostu już nie mogę i łudzę się, że ktokolwiek cokolwiek doradzi i pomoże. Chociaż chyba nie ma możliwości tego zmienić...
1 2024-05-07 17:23:50 Ostatnio edytowany przez Willa1 (2024-05-07 17:26:57)
Od urodzenia choruję na chorobę przewlekłą, która mocno ogranicza mi mobilność i odsuwa ode mnie ludzi. Z jej powodu nie byłam nawet w stanie uczęszczać do szkoły a miałam od 2 klasy nauczanie domowe. W pierwszej próbowano włączyć mnie do grupy w klasie integracyjnej, ale dzieci nawet do mnie nie podchodziły i po prostu spędzałam przerwy pod opieką nauczyciela, albo zwyczajnie siedziałam sama i patrzyłam, jak inni się bawią. Potem próbowano mnie jeszcze dwa razy włączyć do grupy - w 4 klasie i w 1 gimnazjum. I wtedy padałam ofiarą przemocy ze strony innych, bo się od nich różniłam i po szkole płakałam w poduszkę. Nawet, jeśli ktoś był dla mnie miły, potem się odwracał i znajomość się kończyła. Miałam w życiu dwie "przyjaciółki", z których jedna po czasie zaczęła się ze mnie naśmiewać wraz z innymi i druga, która nagle, po moim odejściu ze szkoły po prostu przestała odbierać telefon. W liceum miałam już nauczanie domowe cały czas ale na studiach, na które dotarcie było dla mnie w ogóle ogromnym wyzwaniem i nawet nie dostałam asystenta, liczyłam, że ludzie będą dorośli i zrozumieją odmienność i chorobę. Niestety, przeliczyłam się - byłam tam tak dręczona, że na drugim roku, czyli w zasadzie, w połowie nauki byłam zmuszona zrezygnować, bo nie dawałam rady się skupić na materiale przez złośliwe zachowanie innych osób z grupy. Miałam zamiar te dwa lata przeczekać i dokończyć studia, kiedy mój rocznik je zakończy, ale rok później moja choroba przewlekła zaostrzyła się do tego stopnia, że moja mobilność została ograniczona prawie do zera. W tej chwili nawet nie wyjdę z domu bez pomocy i nie mam co liczyć na dokończenie studiów, nawet zdalnie, gdyż nie dam rady dotrzeć na egzaminy organizowane u nas wyłącznie stacjonarnie. Wpadłam w koszmarny stan i tak tkwię w tej samotności i braku jakichkolwiek kontaktów ze światem od 7 lat. Jedynymi osobami, jakie widuję są moi rodzice, ale nie mamy zbyt wielu wspólnych zainteresowań i nawet, jeśli chcą ze mną rozmawiać, zawsze męczy się któraś ze stron. W zasadzie dni spędzam w internecie, oglądając filmiki i zdjęcia, jakie wspaniałe życie mają inny ludzie - mają znajomych, partnerów, pracują, podróżują... ja nigdy nie będę tego mieć. Już dwa razy leczyłam się na depresję, ale ona wraca, bo nie umiem być szczęśliwa, będąc uwięziona w czterech ścianach, bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem. Nie mam kompletnie nikogo oprócz moich rodziców - nawet wujków, ciotek i kuzynów, bo rodzice nie maja rodzeństwa. Nie widzę zmiany ani nadziei, żadnej przyszłości. Może nie powinnam tu pisać, ale po prostu już nie mogę i łudzę się, że ktokolwiek cokolwiek doradzi i pomoże. Chociaż chyba nie ma możliwości tego zmienić...
Na tym forum czasem piszą ludzie, którzy też czują się samotni. Nawiąż z nimi kontakt. Zawsze możecie przez internet pogadać, skoro mobilność jest problemem. Kontakt dzisiaj można utrzymywać na różne sposoby.
a patrzyłas moze w googlach na kursy dofinansowywane czesciowoz unii europejskiej??
uczeszcza się do ich jednostki,do biura(popularniejszy kurs pracowników biurowych plus inne ),,jest zapewniony kontakt z psychologiem i z coachem ,nowe znajomości
obawiam si tylko ze to sa poki co punkty,,w Koszalinie,chyba Gdansk,Kielce,Lublin, ten ostaatni jest najpewniejszy jak dotąd-Lublin-- nie wiem w jakich rejonach pomieszkujesz..
zawsze można poczytac na jakich zasadach funkcjonują..
Na tym forum czasem piszą ludzie, którzy też czują się samotni. Nawiąż z nimi kontakt. Zawsze możecie przez internet pogadać, skoro mobilność jest problemem. Kontakt dzisiaj można utrzymywać na różne sposoby.
Przez internet to nie to samo co w życiu
nie da się w pełni poznać człowieka no i takie znajomości szybko się kończą. To straszny ból...
a patrzyłas moze w googlach na kursy dofinansowywane czesciowoz unii europejskiej??
uczeszcza się do ich jednostki,do biura(popularniejszy kurs pracowników biurowych plus inne ),,jest zapewniony kontakt z psychologiem i z coachem ,nowe znajomości
obawiam si tylko ze to sa poki co punkty,,w Koszalinie,chyba Gdansk,Kielce,Lublin, ten ostaatni jest najpewniejszy jak dotąd-Lublin-- nie wiem w jakich rejonach pomieszkujesz..zawsze można poczytac na jakich zasadach funkcjonują..
Nie ma szans
Nie jestem na tyle mobilna - tzn. mogę chodzić, ale mam duże problemy z układem pokarmowym i przez to muszę być w domu przez większość dnia, aż głupio o tym mówić... jeśli jakieś zajęcia to tylko w 100% przez internet ale to daje wykształcenie a nie zapewnia kontaktu ze światem...
Hej jak chcesz to mozemy tu pisac
Hej jak chcesz to mozemy tu pisac
Bardzo chcę. Z tym, że pisanie to nie to samo, co rozmowa na żywo... tyle, że ja już bym chyba nie potrafiła jej poprowadzić. Lata izolacji zrobiły swoje - to byłby dobry trening.
JuliaUK33 napisał/a:Hej jak chcesz to mozemy tu pisac
Bardzo chcę. Z tym, że pisanie to nie to samo, co rozmowa na żywo... tyle, że ja już bym chyba nie potrafiła jej poprowadzić. Lata izolacji zrobiły swoje - to byłby dobry trening.
Ja mieszkam w Anglii,jak chcesz to tu mozemy pisac
Willa1 napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Hej jak chcesz to mozemy tu pisac
Bardzo chcę. Z tym, że pisanie to nie to samo, co rozmowa na żywo... tyle, że ja już bym chyba nie potrafiła jej poprowadzić. Lata izolacji zrobiły swoje - to byłby dobry trening.
Ja mieszkam w Anglii,jak chcesz to tu mozemy pisac
I jak jest w Anglii? Przyznaję, że oglądam dużo vlogów i programów podróżniczych, bo tak bardzo chciałabym podróżować... bardzo mnie to interesuje.
JuliaUK33 napisał/a:Willa1 napisał/a:Bardzo chcę. Z tym, że pisanie to nie to samo, co rozmowa na żywo... tyle, że ja już bym chyba nie potrafiła jej poprowadzić. Lata izolacji zrobiły swoje - to byłby dobry trening.
Ja mieszkam w Anglii,jak chcesz to tu mozemy pisac
I jak jest w Anglii? Przyznaję, że oglądam dużo vlogów i programów podróżniczych, bo tak bardzo chciałabym podróżować... bardzo mnie to interesuje.
Fajnie jest w Anglii mnie sie podoba. Moze kiedys zaczniesz podrozowac. Kiedy gdzies ostatnio bylas po za domem?
Willa1 napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Ja mieszkam w Anglii,jak chcesz to tu mozemy pisac
I jak jest w Anglii? Przyznaję, że oglądam dużo vlogów i programów podróżniczych, bo tak bardzo chciałabym podróżować... bardzo mnie to interesuje.
Fajnie jest w Anglii mnie sie podoba. Moze kiedys zaczniesz podrozowac. Kiedy gdzies ostatnio bylas po za domem?
Od 5 lat wychodzę tylko do przychodni, ew. z osobą towarzyszącą spaceruję powoli po okolicy, jeżeli musiałabym nagle wracać do domu. Do niedawna łapałam te krótkie momenty, kiedy byłam na zewnątrz, jak koło ratunkowe, ale gdzieś jesienią coś we mnie pękło i nie widzę już sensu tego chodzenia na okrągło po osiedlu. Od 14 lat nie byłam dalej, niż dwie dzielnice od domu a poza miastem chyba w podstawówce - najdalej w sąsiednim mieście, u lekarza... jeszcze, jako dziecko. Podróżowanie jest dla mnie koszmarem z powodu choroby przewlekłej, bo ona wiąże się z układem pokarmowym i wiem, że nie dałabym rady wytrzymać nawet godziny podróży gdziekolwiek...
Cześć Willa tu zawsze możesz z kimś pogadać ![]()
JuliaUK33 napisał/a:Willa1 napisał/a:I jak jest w Anglii? Przyznaję, że oglądam dużo vlogów i programów podróżniczych, bo tak bardzo chciałabym podróżować... bardzo mnie to interesuje.
Fajnie jest w Anglii mnie sie podoba. Moze kiedys zaczniesz podrozowac. Kiedy gdzies ostatnio bylas po za domem?
Od 5 lat wychodzę tylko do przychodni, ew. z osobą towarzyszącą spaceruję powoli po okolicy, jeżeli musiałabym nagle wracać do domu. Do niedawna łapałam te krótkie momenty, kiedy byłam na zewnątrz, jak koło ratunkowe, ale gdzieś jesienią coś we mnie pękło i nie widzę już sensu tego chodzenia na okrągło po osiedlu. Od 14 lat nie byłam dalej, niż dwie dzielnice od domu a poza miastem chyba w podstawówce - najdalej w sąsiednim mieście, u lekarza... jeszcze, jako dziecko. Podróżowanie jest dla mnie koszmarem z powodu choroby przewlekłej, bo ona wiąże się z układem pokarmowym i wiem, że nie dałabym rady wytrzymać nawet godziny podróży gdziekolwiek...
Ok a jaka to choroba? Masz leki na nia?
Cześć Willa tu zawsze możesz z kimś pogadać
Dzięki!
Bardzo chętnie pogadam.
Willa1 napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Fajnie jest w Anglii mnie sie podoba. Moze kiedys zaczniesz podrozowac. Kiedy gdzies ostatnio bylas po za domem?
Od 5 lat wychodzę tylko do przychodni, ew. z osobą towarzyszącą spaceruję powoli po okolicy, jeżeli musiałabym nagle wracać do domu. Do niedawna łapałam te krótkie momenty, kiedy byłam na zewnątrz, jak koło ratunkowe, ale gdzieś jesienią coś we mnie pękło i nie widzę już sensu tego chodzenia na okrągło po osiedlu. Od 14 lat nie byłam dalej, niż dwie dzielnice od domu a poza miastem chyba w podstawówce - najdalej w sąsiednim mieście, u lekarza... jeszcze, jako dziecko. Podróżowanie jest dla mnie koszmarem z powodu choroby przewlekłej, bo ona wiąże się z układem pokarmowym i wiem, że nie dałabym rady wytrzymać nawet godziny podróży gdziekolwiek...
Ok a jaka to choroba? Masz leki na nia?
Ma związek z układem pokarmowym. Leki niby mam, dietę też, ale w tej chwili, przy obecnym zaawansowaniu medycyny, tak naprawdę niewiele można na nią pomóc.
16 2024-05-10 19:55:35 Ostatnio edytowany przez Zilic (2024-05-10 19:56:53)
Jak chcesz możesz napisać do mnie na priv. Możemy porozmawiać o wszystkim, bez spiny, bez ocen.
17 2024-05-12 20:46:28 Ostatnio edytowany przez Aaandrzej (2024-05-12 21:44:55)
Zgłoś się do MOPSu. Pracownicy mogą odwiedzać osoby, które czują się samotne i zaoferować rozmowę. Zobacz też Fundację Klementyna. Wolontariusze tej fundacji zajmują się właśnie pomocą osobom samotnym rozmawiając z nimi. Zostań też tu na forum - często są tutaj życzliwi ludzie. Staraj się do nas zajrzeć przynajmniej raz dziennie i udzielić odpowiedzi na interesujące Cię tematy.