Trudna historia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Trudna historia

Musze bo się uduszę. Chciałabym podzielić się swoja historia, może otworzy ona komuś oczy, sama zdecydowanie za dużo czasu zmarnowałam. 4,5 roku temu poznałam mężczyznę. Obecnie mamy po 30+ (ja 32 on 33). Sam znalazł mnie w mediach społecznościowych a w pewnym sensie połączyła nas praca. I jak to się zaczyna wymiana wiadomości spotkania ze tak powiem na świeżym powietrzu bez jakiś specjalnych randek itd. Coraz bardziej zaczęłam się angażować, wiadomo głód miłości, potrzeba bliskości akceptacji itd. Byłam otwarta z czysta karta, bez innych kandydatów na horyzoncie, serce na dłoni. Po około 4 miesiącach spotkania , wymiany wiadomości itd. Wpuściłam tego człowieka do swojego domu, zaprosiłam do życia itd. Facet mieszkał z rodzicami pod jednym z większych miast w Polsce, ja mam to szczęście, ze mieszkam u siebie sama. Wyjechaliśmy na wakacje tez było wszystko jak należy. Po powrocie w Internecie zorientowałam się, ze spotykając się już ze mną w tym czasie był ze swoja obecną wtedy dziewczyną na wyjeździe. Oczywiście zaprzeczał, uznał ze mam traumy jakieś, ze powinnam się leczyć psychiatrycznie i ze on będzie się za mnie modlił. Tutaj powinna skończyć się ta historia. Zero odpowiedzialności kolejne kłamstwa. Zauroczona/ zakochana dalej brnęłam. Przez 4,5 roku tego „związku” spotkały mnie takie sytuacje jak:
- poznałam jego rodzinę może po roku i tak samo znajomych w dziwacznych okolicznościach;
- izolowanie mnie od moich znajomych i rodziny przez ten czas był u „mojej strony 5 razy – łącznie ze świętami, tym samym oczekując ze ja na każde grille spotkania rodzinne  u jego strony będę;
- mieszkanie u mnie a raczej pomieszkiwanie bo jak coś się nie układało to uciekał do rodziców bez podejmowania zobowiązań opłat, robienia zakupów, sam dokładał swoje rzeczy do koszyka a jak przyszło do płacenia to ja to robiłam – mogę na palcach ręki policzyć ile razy faktycznie poczuł się do opłat za zakupy, za czynsz rachunki nie było tematu bo przecież właściwie nie mieszka (będąc u mnie około 4 dni w tygodniu);
- w pierwsze święta w jego domu rodzinnym sam na sam usłyszałam ze mam obrzydliwa mordę i mam wypierdalać z jego domu – bo zapytałam o zaproszenie które stało w jego pokoju na szafce. Byłam w szoku, nie miałam jak wrócić do miasta i siedziałam w ciszy później chciałam zadzwonić do rodziny to usłyszałam od niego ze cyrk mu będę teraz robić i niszczyć święta – wszystko mówił po alkoholu
- za granica wymyślił ze w nocy możemy pojechać pic nad wodę, pojechaliśmy ja byłam kierowcą wracając lewostronny ruch wile razy pytałam jak mam jechać denerwując się bo nie jeździłam nigdy w takiej organizacji ruchu, rozkręcił muzykę której nie lubiłam wymachując rękami i śpiewając nie odpowiadał na moje pytania w końcu zdenerwowana zatrzymałam samochód wysiadłam. Co zrobił? Przesiadł się, pijany odjechał samochodem zostawiając mnie za granicą w nocy pod miastem bez telefonu bez dokumentów na 2 godziny przy drodze sam dalej pojechał pic do mieszkania
- cała organizacją wyjazdów wakacji atrakcji zajmowałam się ja, aby się rozliczyć słyszałam ze jestem oszustka matrymonialną
- słowa: zamknij mordę, przestań szczekać, odpierdol się, brzydzę się ciebie, pojebie, przygłupie – z jego strony podczas kłótni to normalne, mówienie ze mam chorobę psychiczna, urojenia, ze jego rodzina i znajomi się ze mnie śmieją ze jestem pośmiewiskiem, ze powinna się leczyć, poniżanie umiejszanie
- jak płakałam prosiłam o rozmowę słyszałam ze on jest znudzony, śmiał mi się w twarz, udawał ze zasypia albo mówił ze psuje mu atmosferę i jechał do rodziny
- znikanie na tygodnie i blokowanie mnie karanie cisza na porządku dziennym, nawet przed świętami zostałam olana prosząc o pomoc w wnoszeniu zakupów
Facet przed znajomymi rodziną jest zupełnie inna osoba niż ja go znam. Prosiłam o rodzinę i dziecko od 2 lat. Oświadczył się fakt. Zorganizowałam mu urodziny prezent z tych z kategorii sportów ekstremalnych, obiad i atrakcje za granicą, oświadczył się w swoje urodziny. Cieszyłam się myślałam ze cokolwiek dotarło w końcu. Pytałam jak sobie wyobraża ślub on ze nie chce też rozmawiać na ten temat, Odpuściłam. Znajomi składali mu życzenia , koleżanka z dzieciństwa również i ku mojemu zaskoczeniu kiedy ona zaczęła podsyłać sale sugerować zaproszenia i kto będzie świadkiem to odpisywał bez problemu. Zdenerwowałam się powiedziałam ze po co mi się w takim razie oświadczył ze ja pytałam o to samo i dla niego nie miało to żadnego znaczenia, usłyszałam ze i tak z tego nic nie będzie rzucił we mnie pierścionkiem . Płakałam siedząc przed domem sama on pił przed telewizorem. Kolejnego dnia przeprosił..
Od oświadczyn nie pojawił się u mojej rodziny ani razu. Pomyślałam ze zorganizuje sama święta w swoim mieszkaniu z moja rodzina i wreszcie porozmawiamy o ślubie. Organizowałam wigilie i 1 dzień świąt. Szykowałam wszystko przez 3 dni łącznie z zakupami wszystko sama gotowałam. Miał przyjechać w wigilie koło 20 po swojej uroczystości. Dostałam smsa ze złe się czuje i przyjedzie później jak moja rodzina pójdzie. Popiłam się musze przyznać, przyjechał jak moja rodzina się zbierała. Kiedy wyszli z racji ze wcześniej mnie okłamywał i śmiał się mi później prosto w twarz z tego jeszcze poprosiłam o żeby mi pokazał telefon jakie życzenia dostał na święta. Pokazał. W telefonie zobaczyłam wiadomość do jego kolegi ze jedzie i zaraz będzie. Wyrwał mi telefon z ręki z tekstem ze kurwa nie będę grzebać mu w telefonie. I pękło we mnie rozpłakałam się, popchnęłam go w tej całej wściekłości ze jak on może mi to robić. Usłyszałam ze jestem kurwa wykręcił mi ręce popchnął mnie o podłogę tak ze uderzyłam głowa o posadzkę. Leżałam na podłodze a on pił w kuchni, zostawił mnie poszedł do samochodu spać.  Sylwestra siedziałam sama na antybiotykach z kredytem na ślub i wesele i mailem ze „mam przestać pisać, umierająca nie jestem żeby nie iść na sylwestra ze jestem głupia i zniszczyłam mu święta ze idzie się bawić i ma mnie w końcu w dupie”. Mój były „narzeczony” bawi się teraz po klubach kiedy ja zbiegam się z załamania nerwowego. Okazało się ze wcześniej tez imprezował okłamując mnie prosto w oczy.
Dodam ze niczego mi nie brakuje. Jestem samodzielna, atrakcyjna, bardzo dobrze wykształcona z bardzo dobra praca ale z nikim poczuciem własnej wartości. Myślałam ze jak zacznę starać się bardziej to uratuje związek i pokocha mnie człowiek którego ja kocham. Kupiłam mu nawet kurs sportów ekstremalnych aby spełniać jego marzenia sama mając podcinane skrzydła i słysząc ze po co mi kolejne studia i ile będę się uczyć, ze jestem nieżyciowa i nie myślę przyszłościowo kiedy on sam pije przed telewizorem.

Nie mogę się pozbierać. Zostałam sama jak śmieć wszędzie zablokowana usunięta z życia tego człowieka

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez GloriaSoul (2024-02-15 17:52:38)

Odp: Trudna historia
monotoniczna09098 napisał/a:

Musze bo się uduszę. Chciałabym podzielić się swoja historia, może otworzy ona komuś oczy, sama zdecydowanie za dużo czasu zmarnowałam. 4,5 roku temu poznałam mężczyznę. Obecnie mamy po 30+ (ja 32 on 33). Sam znalazł mnie w mediach społecznościowych a w pewnym sensie połączyła nas praca. I jak to się zaczyna wymiana wiadomości spotkania ze tak powiem na świeżym powietrzu bez jakiś specjalnych randek itd. Coraz bardziej zaczęłam się angażować, wiadomo głód miłości, potrzeba bliskości akceptacji itd. Byłam otwarta z czysta karta, bez innych kandydatów na horyzoncie, serce na dłoni. Po około 4 miesiącach spotkania , wymiany wiadomości itd. Wpuściłam tego człowieka do swojego domu, zaprosiłam do życia itd. Facet mieszkał z rodzicami pod jednym z większych miast w Polsce, ja mam to szczęście, ze mieszkam u siebie sama. Wyjechaliśmy na wakacje tez było wszystko jak należy. Po powrocie w Internecie zorientowałam się, ze spotykając się już ze mną w tym czasie był ze swoja obecną wtedy dziewczyną na wyjeździe. Oczywiście zaprzeczał, uznał ze mam traumy jakieś, ze powinnam się leczyć psychiatrycznie i ze on będzie się za mnie modlił. Tutaj powinna skończyć się ta historia. Zero odpowiedzialności kolejne kłamstwa. Zauroczona/ zakochana dalej brnęłam. Przez 4,5 roku tego „związku” spotkały mnie takie sytuacje jak:
- poznałam jego rodzinę może po roku i tak samo znajomych w dziwacznych okolicznościach;
- izolowanie mnie od moich znajomych i rodziny przez ten czas był u „mojej strony 5 razy – łącznie ze świętami, tym samym oczekując ze ja na każde grille spotkania rodzinne  u jego strony będę;
- mieszkanie u mnie a raczej pomieszkiwanie bo jak coś się nie układało to uciekał do rodziców bez podejmowania zobowiązań opłat, robienia zakupów, sam dokładał swoje rzeczy do koszyka a jak przyszło do płacenia to ja to robiłam – mogę na palcach ręki policzyć ile razy faktycznie poczuł się do opłat za zakupy, za czynsz rachunki nie było tematu bo przecież właściwie nie mieszka (będąc u mnie około 4 dni w tygodniu);
- w pierwsze święta w jego domu rodzinnym sam na sam usłyszałam ze mam obrzydliwa mordę i mam wypierdalać z jego domu – bo zapytałam o zaproszenie które stało w jego pokoju na szafce. Byłam w szoku, nie miałam jak wrócić do miasta i siedziałam w ciszy później chciałam zadzwonić do rodziny to usłyszałam od niego ze cyrk mu będę teraz robić i niszczyć święta – wszystko mówił po alkoholu
- za granica wymyślił ze w nocy możemy pojechać pic nad wodę, pojechaliśmy ja byłam kierowcą wracając lewostronny ruch wile razy pytałam jak mam jechać denerwując się bo nie jeździłam nigdy w takiej organizacji ruchu, rozkręcił muzykę której nie lubiłam wymachując rękami i śpiewając nie odpowiadał na moje pytania w końcu zdenerwowana zatrzymałam samochód wysiadłam. Co zrobił? Przesiadł się, pijany odjechał samochodem zostawiając mnie za granicą w nocy pod miastem bez telefonu bez dokumentów na 2 godziny przy drodze sam dalej pojechał pic do mieszkania
- cała organizacją wyjazdów wakacji atrakcji zajmowałam się ja, aby się rozliczyć słyszałam ze jestem oszustka matrymonialną
- słowa: zamknij mordę, przestań szczekać, odpierdol się, brzydzę się ciebie, pojebie, przygłupie – z jego strony podczas kłótni to normalne, mówienie ze mam chorobę psychiczna, urojenia, ze jego rodzina i znajomi się ze mnie śmieją ze jestem pośmiewiskiem, ze powinna się leczyć, poniżanie umiejszanie
- jak płakałam prosiłam o rozmowę słyszałam ze on jest znudzony, śmiał mi się w twarz, udawał ze zasypia albo mówił ze psuje mu atmosferę i jechał do rodziny
- znikanie na tygodnie i blokowanie mnie karanie cisza na porządku dziennym, nawet przed świętami zostałam olana prosząc o pomoc w wnoszeniu zakupów
Facet przed znajomymi rodziną jest zupełnie inna osoba niż ja go znam. Prosiłam o rodzinę i dziecko od 2 lat. Oświadczył się fakt. Zorganizowałam mu urodziny prezent z tych z kategorii sportów ekstremalnych, obiad i atrakcje za granicą, oświadczył się w swoje urodziny. Cieszyłam się myślałam ze cokolwiek dotarło w końcu. Pytałam jak sobie wyobraża ślub on ze nie chce też rozmawiać na ten temat, Odpuściłam. Znajomi składali mu życzenia , koleżanka z dzieciństwa również i ku mojemu zaskoczeniu kiedy ona zaczęła podsyłać sale sugerować zaproszenia i kto będzie świadkiem to odpisywał bez problemu. Zdenerwowałam się powiedziałam ze po co mi się w takim razie oświadczył ze ja pytałam o to samo i dla niego nie miało to żadnego znaczenia, usłyszałam ze i tak z tego nic nie będzie rzucił we mnie pierścionkiem . Płakałam siedząc przed domem sama on pił przed telewizorem. Kolejnego dnia przeprosił..
Od oświadczyn nie pojawił się u mojej rodziny ani razu. Pomyślałam ze zorganizuje sama święta w swoim mieszkaniu z moja rodzina i wreszcie porozmawiamy o ślubie. Organizowałam wigilie i 1 dzień świąt. Szykowałam wszystko przez 3 dni łącznie z zakupami wszystko sama gotowałam. Miał przyjechać w wigilie koło 20 po swojej uroczystości. Dostałam smsa ze złe się czuje i przyjedzie później jak moja rodzina pójdzie. Popiłam się musze przyznać, przyjechał jak moja rodzina się zbierała. Kiedy wyszli z racji ze wcześniej mnie okłamywał i śmiał się mi później prosto w twarz z tego jeszcze poprosiłam o żeby mi pokazał telefon jakie życzenia dostał na święta. Pokazał. W telefonie zobaczyłam wiadomość do jego kolegi ze jedzie i zaraz będzie. Wyrwał mi telefon z ręki z tekstem ze kurwa nie będę grzebać mu w telefonie. I pękło we mnie rozpłakałam się, popchnęłam go w tej całej wściekłości ze jak on może mi to robić. Usłyszałam ze jestem kurwa wykręcił mi ręce popchnął mnie o podłogę tak ze uderzyłam głowa o posadzkę. Leżałam na podłodze a on pił w kuchni, zostawił mnie poszedł do samochodu spać.  Sylwestra siedziałam sama na antybiotykach z kredytem na ślub i wesele i mailem ze „mam przestać pisać, umierająca nie jestem żeby nie iść na sylwestra ze jestem głupia i zniszczyłam mu święta ze idzie się bawić i ma mnie w końcu w dupie”. Mój były „narzeczony” bawi się teraz po klubach kiedy ja zbiegam się z załamania nerwowego. Okazało się ze wcześniej tez imprezował okłamując mnie prosto w oczy.
Dodam ze niczego mi nie brakuje. Jestem samodzielna, atrakcyjna, bardzo dobrze wykształcona z bardzo dobra praca ale z nikim poczuciem własnej wartości. Myślałam ze jak zacznę starać się bardziej to uratuje związek i pokocha mnie człowiek którego ja kocham. Kupiłam mu nawet kurs sportów ekstremalnych aby spełniać jego marzenia sama mając podcinane skrzydła i słysząc ze po co mi kolejne studia i ile będę się uczyć, ze jestem nieżyciowa i nie myślę przyszłościowo kiedy on sam pije przed telewizorem.

Nie mogę się pozbierać. Zostałam sama jak śmieć wszędzie zablokowana usunięta z życia tego człowieka

Tak, zmarnowałaś ogrom czasu.
Już po pierwszych tego typu sytuacjach powinnaś uciec jak najdalej.
A mam wrażenie, ze gdyby tylko gwizdnął to wróciłabyś w te pędy do niego.

3

Odp: Trudna historia

Uzależniłaś się od toksycznego związku i dobrze, że tak się skończylo.
Czas leczy rany... Pójdź na terapię.

Odp: Trudna historia

Jak mówił Tomasz Lis - Ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje. Są znacznie głupsi....
Nie chce mi się wierzyć, że można być z człowiekiem, który tak nami pomiata. Kopnij w dupę i patrz jak daleko leci.....

5

Odp: Trudna historia

Co tak naprawdę dawał Ci ten związek? Za co go kochałaś?

6

Odp: Trudna historia
monotoniczna09098 napisał/a:

Nie mogę się pozbierać. Zostałam sama jak śmieć wszędzie zablokowana usunięta z życia tego człowieka

Opisałaś zachowanie klasycznego narcyza, niosącego zachowania z zakresu mrocznej triady.

Ciesz się, że tylko 4 lata, a nie całe życie.

Rozważałaś terapię dla ofiar narcyzów (przemocy narcystycznej)?

7

Odp: Trudna historia

Przeszłaś przez bardzo trudny, toksyczny związek. Być może tkwilaś w nim z powodu głodu miłości. teraz potrzebujesz wszystko odreagować, wyrzucić to wszystko z siebie, odbudować wartość własną - bo przecież jesteś wartościową osobą, a nie przedmiotem do pomiatania, za jaki miał Cię były partner. Terapie drogie i nie wiadomo jaki efekt będzie, choć może może akurat. Spróbuj też zapoznać się z książkami "Koniec współuzależnienia" Beattie Melody oraz "Kobiety, które kochają za bardzo" Robin Norwood. O narcyzach masz też w książce polskiej autorki "Moje dwie głowy". Jak poszukasz w necie, to może znajdziesz darmowe pdf-y tych ksiązek. Pozwól sobie na przeżywanie żałoby po związku, ale buduj też od nowa swoją wartość, a na pewno za jakiś czas dostrzeżesz, że to szczęście dla Ciebie, że ten związek należy już do historii. Tylko nie wracaj do niego

8

Odp: Trudna historia

Dziewczyno, Twoja historia mnie przeraża. W innych wątkach dyskutujemy o tym, czy warto być z gościem, który nie postarał się, by zrobić partnerce kolację po podróży, Ty tutaj opisujesz jakiś horror: totalny brak szacunku, zdrady i kłamstwa, przemoc psychiczną i fizyczną, ponizanie na każdym kroku.

A najbardziej przeraża to, że po tym wszystkim Ciebie boli fakt, że ten psychol Cię zablokował i usunął ze swojego życia, zamiast odczuwać ulgę, że śmieci same się wyniosły.

Pytanie, skąd u atrakcyjnej, wykształconej dziewczyny to niskie poczucie wartości? Przecież to o Ciebie faceci powinni się zabijać.
Na forach takich jak to rada by zapisać się na terapię została sprowadzona do banału, ale myślę, że to jest ten przypadek gdy rzeczywiście profesjonalna pomoc bardzo by się przydała.

Odp: Trudna historia

Teraz z perspektywy czasu naprawdę nie wiem za co kochałam. Moze ze ktos był czasem, ze nie czułam się tak samotna.Czuje się tak zdezorientowana, mam ogromne nerwy i ciężko mi dość do siebie. Nigdy nie miałam sytuacji żeby ze stres wymiotować. Tyle pracy , zaangażowania i czasu który poświęciłam temu człowiekowi a cały czas było złe cały czas za mało. Tylko ze to ja słyszałam ze jestem toksyczna, ze manipuluje, ze jestem upośledzona albo psychicznie chora. Kazdy mo sukces to słyszałam niby gastrulacje ale później komentarze ze psychole to tak maja ze w życiu zawodowym wychodzi a prywatnie nie potrafią nic zrobić. Przekręcanie moich słów, wysłuchiwanie:
- nawet sprzątanie cie przerasta
- psujesz mi atmosferę
- lecz się na pierdolony łeb
- więcej osadzeni w Auschwitz maja energii życiowej niż ty
- two znajomi i rodzina maja cie za psychola
- jak organizowałam wyjścia ze znajomymi moimi to zawsze była wymówka żeby nie przychodził - później słyszałam ze przecież ja nie mam żadnych znajomych
- wysłuchiwałam ze jestem glupia
- ze jego rodzina uważa ze jestem psychiczna, ze niegospodarna
- jak chciałam dalej się rozwijać to pretensje będę się uczyć


tego jest masa. Cała sie trzęsę jak to pisze. Najgorsze z mojej strony poza tym ze tego nie skończyłam jest to ze nie powiedziałam nic. Ani jego rodzinie ani nikomu co u mnie się dzieje. Wyszło na to ze on mnie porzucił bo"nie pasujemy do siebie" bez żadnych konsekwencji, wyrzutów sumienia niczego..... a kiedy próbowałam rozmawiać to słyszałam "ile można rozmawiać jak za dwa dni jest to samo. Jak jest dobrze to jest dobrze" bez zadnych konkretów pomimo ze dawałam logiczne argumenty słyszałam on nie będzie rozmawiał bo "jak jest dobrze to jest dobrze"

Odp: Trudna historia

Jeżeli ktokolwiek to przeczyta będąc w mojej sytuacji i milcząc znosząc takie traktowanie mam nadzieje ze otworzy oczy. Desperacja z poczucia braku miłości zarówno do siebie samej jak i od drugiego człowieka nigdy nie powinna mnie popchnąć do płaszczenia się przed kimś kto jeszcze bardziej zarzucał mnie wymaganiami i oczekiwaniami.

11

Odp: Trudna historia

Kiedy znowu będziesz miała rozterki, że za mała dawałaś z siebie, przeczytaj może radę jednego z użytkownikow forum:
Nie patrz na to co "dobrego", słodkiego, czy bezinteresownego robi druga osoba.
Patrz na to, jak często druga osoba sprawia, ze czujesz się skrzywdzony/a i jak reaguje, gdy Cię skrzywdzi - naprawia to co zrobił/a, czy sie tłumaczy.

Każdy człowiek może dla nas góry przenosić, jeśli tylko sam dostanie wystarczająco wsparcia - nauczy sie naszych potrzeb, jak je zaspokajać i mając wystarczająco zaspokojone własne potrzeby będzie mógł skupić się na naszych.
Jeśli ten człowiek widzi nasze potrzeby bez konieczności powtarzania o nich, bardzo rzadko nas krzywdzi - a gdy to sie zdarzy, naprawia, zamiast sie tłumaczyć, to dawanie mu miłości wpłynie konstruktywnie na obie osoby a energia, którą włożymy, wróci (czasami z opóźnieniem) ze wzmocnioną siłą.


Jeśli ten człowiek mówi głownie o swoich potrzebach, regularnie nas krzywdzi i zawsze ma wytłumaczenie na swoje zachowanie, to dawanie mu miłości wpłynie destrukcyjnie na obie osoby a energia, którą włożymy zostanie wyssana sprawiając, ze poczujemy sie bezsilni, niedocenieni i gorsi.
Zamiast wdzięczności i odwzajemnienia dostaniemy beknięcie i krytykę, co następnym razem powinniśmy zrobić lepiej.

12

Odp: Trudna historia

Masz kogoś bliskiego? Mamę, siostrę, przyjaciółkę?

13 Ostatnio edytowany przez szeptem (2024-02-16 18:16:34)

Odp: Trudna historia

Autorko masz jakiś rys masochistyczny, czyli lubisz cierpieć, skoro sama, na własne życzenie tkwiłaś z tym chorym kolesiem przez 4,5 roku. Sorry ale inaczej wyjaśnić tego nie potrafię..... Może masz taki wzorzec z domu? Nie wiem, Ty wiesz. Facet na Ciebie pluł i deptał, a Ty dalej z nim byłaś. Masz ogromny problem, ale ze sobą, nie z nim. Powinnaś pójść na terapię, długotrwałą i w tym czasie absolutnie z nikim się nie wiązać, bo po prostu nie jesteś gotowa na normalną, zdrową relację. Wiele nauki przed Tobą i mam nadzieję ,że to zrobisz - dla siebie samej i poprawy swojego życia. Musisz się stawiać siebie na pierwszym miejscu, szanować się - wtedy doświadczysz tego od mężczyzn i innych. I błagam, nigdy nie wracaj do exa!

14

Odp: Trudna historia
szeptem napisał/a:

skoro sama, na własne życzenie tkwiłaś z tym chorym kolesiem przez 4,5 roku.

terapia zajmie z połowę tego czasu

Odp: Trudna historia

Dziękuję za Wasze odpowiedzi postaram sie zawalczyć o siebie

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024