netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

74 odpowiedzi5 679 wyświetleńzałożony przez chickiebum, 25.01.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

1

Temat: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Słuchajcie, muszę się wypisać. Czuję się jak bohaterka komedii... BĘDZIE DŁUGO.

Jestem samotną mamą, do tej pory raczej nikogo nie szukałam, tylko sobie żyłam... po prostu. Mam fajnych przyjaciół, sporo znajomych i kilka kredytów, więc cóż, sporo myślę o pracy

Koleżanka namówiła mnie na imprezę dla singli. Dlaczego nie? Wyszłam wieczorem pierwszy raz od kilku lat. I od razu poznałam faceta, z którym przetańczyłam całą noc, a gdy już wychodziłam, wymieniliśmy się numerami telefonów. Wiedziałam, że będzie tak z 10 lat starszy ode mnie, potem się okazało, że 15... trudno. Przecież ślubu nie zamierzamy ze sobą brać. 

Czy mi się spodobał? Nie wiem. Dobrze mi się z nim tańczyło, był sympatyczny, trochę za dużo mówił o sobie... ale kto jest bez wad, niech pierwszy rzuci kamieniem. Z wyglądu był przeciętny. 

Nie pasował mi jego wiek, więc przed każdą randką mówiłam sobie, że to już ta ostatnia i więcej nie będzie ale za siódmym razem uznałam, że nie będę samej siebie oszukiwać. Coś mnie w nim zauroczyło i to z wzajemnością. Mimo to co chwilę się zastanawiałam - dlaczego 45latek nadal jest sam, nigdy nie był w poważniejszym związku, nie mówiąc już o małżeństwie... 

Mieszkamy na osiedlach obok siebie, dodatkowo budynek w którym pracuję mieści się na przeciwko jego bloku.... 

Lampki ostrzegawcze, które zignorowałam:

1. Na 2 czy 3 randce zaciął mi się zamek w kurtce i był bardzo blisko mnie, żeby mi pomóc - na tyle blisko, że poczułam delikatny zapach papierosów... pytałam go potem kilkukrotnie czy na pewno nie pali, zarzekał się jak nic

2. Kiedyś z pracy zapomniałam telefonu i wybrałam się tam wieczorem, gdy już było ciemno. Na piętrze bloku gdzie mieszka WSZĘDZIE świeciły się światła, więc pół żartem pół serio napisałam do niego smsa, które to jego okna. Oddzwonił po godzinie, że przecież on jest w pracy, a światła nie wyłączył bo to dla bezpieczeństwa, jak późno wraca z pracy bla bla bla, ale uznałam że z niego trochę taka zapominalska ciapa jest, pewnie naprawdę zapomniał zgasić światło.

Wtedy mi jeszcze nie zależało, więc nie zastanawiałam się nad tym. Ale Wy już pewnie się domyślacie, co? 

2 tygodnie temu córcia poszła na noc do babci. Rzadko się to zdarza, bo ona taka “mamowa” jest - więc święto dla mnie. Napisałam do niego, że mam wolny weekend, może się umówimy, pójdziemy na spacer, cokolwiek. Poszliśmy do kawiarni, ja potem chciałam wrócić do domu na noc, nie szlajać się po mieście czy gdziekolwiek indziej.

Było już późno, siedzimy w jego samochodzie, całkiem fajnie jest, trochę się przytulamy. Myślę sobie – bez sensu tak w aucie, jak oboje mamy fajne ciepłe i... puste mieszkania. Jeśli chodzi o moje mieszkanie – jestem w trakcie remontu i to takiego konkretnego, z elektryką, kuciem, wylewkami itd - żyjemy z córką w jednym niewyremontowanym pokoju bo tylko tak się da. Pewnie do wakacji to potrwa, bo dopiero zaczęłam. Także rozumiecie, raczej nikogo do siebie nie zapraszam, bo zero komfortu, brudno i sama staram się jak najrzadziej przebywać w mieszkaniu. Mówię więc - chodźmy do Ciebie, zrobisz mi jakąś herbatę, posiedzę jeszcze ze 2 godzinki, a później pójdę do siebie. On wcześniej proponował, zebyśmy poszli do mnie, że on się brudu i bałaganu nie boi... a teraz wyjeżdża mi z tekstem, że TO DLA NIEGO ZA WCZEŚNIE. To znaczy – w aucie przytulanki są ok, ale w mieszkaniu już nie? Mówi mi, że kiedyś miał taką dziewczynę, która go okradła, a tak poza tym to on boi się mojego byłego męża, że może się w jakiś sposób dowiedzieć, gdzie mieszka... serio? Zrobiło mi się tak przykro, że miałam łzy w oczach i powiedziałam tylko, żeby zawiózł mnie do domu – tam się popłakałam, nie chciałam przy nim.

Potem mnie przeprosił, że nie to miał na myśli, że on woli spotykać się na neutralnym gruncie... to nie przeszkodziło, żeby następny dzień cały spędził u mnie... tak bardzo zmiękłam. Chyba uznałam, że może jak ja go zaproszę pierwsza, to on zobaczy że nie ma się czego bać, że jestem normalna itd

Potem pojechaliśmy na wspólny wyjazd ze znajomymi, było całkiem fajnie, powiedziałam mu, że nie chcę się śpieszyć z bliskością więc skończyło się na tym, że trochę się przytulaliśmy, całowaliśmy, zasnęliśmy razem ale totalnie nic więcej. Cieszyłam się, że to szanuje. Uznałam, że chyba warto dać mu szansę.

W poniedziałek w przedszkolu córki był dzień babci i dziadka, przedstawienie i córka uznała, że znowu chce do babci na noc - zgodziłam się. 

Co ważne - tego dnia zgubiłam telefon. Po prostu wypadł mi rano jak odwoziłam córkę do przedszkola. Więc cały dzień nie miałam kontaktu z A. Wieczorem uznałam, że może odszukam go na FB, napiszę do niego, że nie mam telefonu, ale że znów mam wolny wieczór... Napisałam do niego o 18, ale on miał wszystko zablokowane także nie widział mojej wiadomości i nie dało się mu wysłać zaproszenia do znajomych. Trochę się zdenerwowałam, bo jak to, mam wolny wieczór, a z nim nie mogę się skontaktować... nawet nie wiem gdzie mieszka. Ostatecznie napisałam do naszego wspólnego kolegi, czy ma do niego nr telefonu, miał. Zadzwoniłam (z telefonu mojej mamy, który zostawiła mi do czasu gdy nie załatwię sobie nowego). Zaprosiłam go do siebie na noc. Przyszedł... po dwóch godzinach. Mieszkamy od siebie 15 minut spacerkiem. Co można robić przez 2 godziny? Ja nawet rano przed pracą gdy muszę ubrać siebie, córkę, zrobić śniadanie, ogarnąć mieszkanie i zawieżć ją do przedszkola potrzebuję mniej czasu. 

Co on robił przez te 2 godziny? Pewnie już się nie dowiem.

Noc była nawet fajna, dużo rozmawialiśmy. I słuchajcie, coś co mnie TOTALNIE ROZWALIŁO: zrobiło się gorąco, więc postanowiłam zdjąć z niego majtki. Co zobaczyłam - STULEJKĘ. Byłam w takim szoku, że od razu zaczęłam pytać, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobił. Powiedział, że w niczym mu to nie przeszkadza (ja od tego czasu przekopałam pół internetu i już wiem, że to i przeszkadza i boli i jest m. in. Siedliskiem różnych bakterii). 

Cóż, poszłam spać. Uznałam, że nie mam do tego nerwów.

Następnego dnia rano mieliśmy wolne, pojechałam z nim do mechanika jego auto odwieźć, potem znowu mówię - jedźmy teraz do ciebie, kupmy jakieś bułki, zróbmy śniadanie, do mnie nie możemy iść, bo już kolega od remontu przyszedł i pracuje. 

Dla niego to znowu za wcześnie. Na to ja (w wielkim skrócie): to wczorajszej nocy zmacałeś mnie całą, spaliśmy w jednym łóżku, a dla ciebie nadal za wcześnie? Na co za wcześnie? Żeby zrobić mi herbatę i kanapki? 

Zaczął się wykręcać. Że ma bałagan (a ja podczas remontu to mam idealny porządek co nie?), że to musi wyjść z jego strony, a nie tak nagle, że on to musi zaplanować, musi wyjść z jego inicjatywy bla bla bla... i w ogóle co bym powiedziała na to, że coś u niego w mieszkaniu jest... Ja już myślę: pleśń, grzyb, brudna lodówka, cholera wie co... a on mówi: MAM MAŁEGO PIESKA. 

Co?! Mały piesek jest powodem tego, że nie może mnie zaprosić do siebie? Przecież ja lubię zwierzęta, sama mam koty. Mały piesek nie jest jego, tylko jego znajomych, jakiejś pary, która pracuje i wymieniają się opieką nad tym psem...

Uznałam, że to wszystko jest tak bez sensu, że ja już mam dość, że ma wysiąść z mojego samochodu, iść do siebie i dać mi spokój. Za dużo dramatów jak na dwumiesięczną znajomość - już z jednym wariatem żyłam, niepotrzebny mi następny. Naprawdę doceniam spokój jaki mam teraz z córką i obecne życie... 

Ale musiałam to z siebie wyrzucić.

Facet 45 lat. Nieogarnięte sprawy w spodniach. Mieszkanie, które pewnie nawet jego nie jest. On sam nie pali papierosów, ale zapewne ktoś, kto z nim mieszka  - tak. Dlatego to czułam. Wtedy w mieszkaniu wcale nie zostawił zapalonego światła, tylko ktoś tam przebywał.

Śmiać mi się z siebie chce jak się dałam podejść. Z tego wszystkiego to jedynie cieszę się, że jestem ostrożna w łóżkowych sprawach, bo cóż, pewnie bardzo bym żałowala gdyby doszło do czegoś więcej... o ile z takim schorzeniem w ogóle dałoby się...

Koleżance zależy żeby go zdemaskować... mi chyba nie. Szkoda życia na to. Mam ciekawsze rzeczy do roboty. Ale niesmak pozostanie...

2

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

No ciekawa historia, mysle, ze dobrze zrobilas, ze dalas sobie spokoj, szkoda czasu i nerwow, a stulejka? ohyda, niecierpie kiedy facetowi cos dolega z penisem, ma byc czysty i nie obslizgly!

3

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Czyli co, koleś bez jakiejś większej ogłady i ewidentnie bez doświadczenia został przez ciebie wyśmiany, a twoja koleżanka chce go wręcz publicznie upokorzyć, bo ma....stulejkę?

Typ się spłoszył, bo pewnie dalej mieszka z matką (co w tym wieku dość słusznie ukrywa) i pod wieloma względami jest niedojrzały, ale twoje zachowanie w takiej sytuacji było wręcz karygodne.

4

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Słuchajcie, muszę się wypisać. Czuję się jak bohaterka komedii... BĘDZIE DŁUGO.

Jestem samotną mamą, do tej pory raczej nikogo nie szukałam, tylko sobie żyłam... po prostu. Mam fajnych przyjaciół, sporo znajomych i kilka kredytów, więc cóż, sporo myślę o pracy

Koleżanka namówiła mnie na imprezę dla singli. Dlaczego nie? Wyszłam wieczorem pierwszy raz od kilku lat. I od razu poznałam faceta, z którym przetańczyłam całą noc, a gdy już wychodziłam, wymieniliśmy się numerami telefonów. Wiedziałam, że będzie tak z 10 lat starszy ode mnie, potem się okazało, że 15... trudno. Przecież ślubu nie zamierzamy ze sobą brać. 

Czy mi się spodobał? Nie wiem. Dobrze mi się z nim tańczyło, był sympatyczny, trochę za dużo mówił o sobie... ale kto jest bez wad, niech pierwszy rzuci kamieniem. Z wyglądu był przeciętny. 

Nie pasował mi jego wiek, więc przed każdą randką mówiłam sobie, że to już ta ostatnia i więcej nie będzie ale za siódmym razem uznałam, że nie będę samej siebie oszukiwać. Coś mnie w nim zauroczyło i to z wzajemnością. Mimo to co chwilę się zastanawiałam - dlaczego 45latek nadal jest sam, nigdy nie był w poważniejszym związku, nie mówiąc już o małżeństwie... 

Mieszkamy na osiedlach obok siebie, dodatkowo budynek w którym pracuję mieści się na przeciwko jego bloku.... 

Lampki ostrzegawcze, które zignorowałam:

1. Na 2 czy 3 randce zaciął mi się zamek w kurtce i był bardzo blisko mnie, żeby mi pomóc - na tyle blisko, że poczułam delikatny zapach papierosów... pytałam go potem kilkukrotnie czy na pewno nie pali, zarzekał się jak nic

2. Kiedyś z pracy zapomniałam telefonu i wybrałam się tam wieczorem, gdy już było ciemno. Na piętrze bloku gdzie mieszka WSZĘDZIE świeciły się światła, więc pół żartem pół serio napisałam do niego smsa, które to jego okna. Oddzwonił po godzinie, że przecież on jest w pracy, a światła nie wyłączył bo to dla bezpieczeństwa, jak późno wraca z pracy bla bla bla, ale uznałam że z niego trochę taka zapominalska ciapa jest, pewnie naprawdę zapomniał zgasić światło.

Wtedy mi jeszcze nie zależało, więc nie zastanawiałam się nad tym. Ale Wy już pewnie się domyślacie, co? 

2 tygodnie temu córcia poszła na noc do babci. Rzadko się to zdarza, bo ona taka “mamowa” jest - więc święto dla mnie. Napisałam do niego, że mam wolny weekend, może się umówimy, pójdziemy na spacer, cokolwiek. Poszliśmy do kawiarni, ja potem chciałam wrócić do domu na noc, nie szlajać się po mieście czy gdziekolwiek indziej.

Było już późno, siedzimy w jego samochodzie, całkiem fajnie jest, trochę się przytulamy. Myślę sobie – bez sensu tak w aucie, jak oboje mamy fajne ciepłe i... puste mieszkania. Jeśli chodzi o moje mieszkanie – jestem w trakcie remontu i to takiego konkretnego, z elektryką, kuciem, wylewkami itd - żyjemy z córką w jednym niewyremontowanym pokoju bo tylko tak się da. Pewnie do wakacji to potrwa, bo dopiero zaczęłam. Także rozumiecie, raczej nikogo do siebie nie zapraszam, bo zero komfortu, brudno i sama staram się jak najrzadziej przebywać w mieszkaniu. Mówię więc - chodźmy do Ciebie, zrobisz mi jakąś herbatę, posiedzę jeszcze ze 2 godzinki, a później pójdę do siebie. On wcześniej proponował, zebyśmy poszli do mnie, że on się brudu i bałaganu nie boi... a teraz wyjeżdża mi z tekstem, że TO DLA NIEGO ZA WCZEŚNIE. To znaczy – w aucie przytulanki są ok, ale w mieszkaniu już nie? Mówi mi, że kiedyś miał taką dziewczynę, która go okradła, a tak poza tym to on boi się mojego byłego męża, że może się w jakiś sposób dowiedzieć, gdzie mieszka... serio? Zrobiło mi się tak przykro, że miałam łzy w oczach i powiedziałam tylko, żeby zawiózł mnie do domu – tam się popłakałam, nie chciałam przy nim.

Potem mnie przeprosił, że nie to miał na myśli, że on woli spotykać się na neutralnym gruncie... to nie przeszkodziło, żeby następny dzień cały spędził u mnie... tak bardzo zmiękłam. Chyba uznałam, że może jak ja go zaproszę pierwsza, to on zobaczy że nie ma się czego bać, że jestem normalna itd

Potem pojechaliśmy na wspólny wyjazd ze znajomymi, było całkiem fajnie, powiedziałam mu, że nie chcę się śpieszyć z bliskością więc skończyło się na tym, że trochę się przytulaliśmy, całowaliśmy, zasnęliśmy razem ale totalnie nic więcej. Cieszyłam się, że to szanuje. Uznałam, że chyba warto dać mu szansę.

W poniedziałek w przedszkolu córki był dzień babci i dziadka, przedstawienie i córka uznała, że znowu chce do babci na noc - zgodziłam się. 

Co ważne - tego dnia zgubiłam telefon. Po prostu wypadł mi rano jak odwoziłam córkę do przedszkola. Więc cały dzień nie miałam kontaktu z A. Wieczorem uznałam, że może odszukam go na FB, napiszę do niego, że nie mam telefonu, ale że znów mam wolny wieczór... Napisałam do niego o 18, ale on miał wszystko zablokowane także nie widział mojej wiadomości i nie dało się mu wysłać zaproszenia do znajomych. Trochę się zdenerwowałam, bo jak to, mam wolny wieczór, a z nim nie mogę się skontaktować... nawet nie wiem gdzie mieszka. Ostatecznie napisałam do naszego wspólnego kolegi, czy ma do niego nr telefonu, miał. Zadzwoniłam (z telefonu mojej mamy, który zostawiła mi do czasu gdy nie załatwię sobie nowego). Zaprosiłam go do siebie na noc. Przyszedł... po dwóch godzinach. Mieszkamy od siebie 15 minut spacerkiem. Co można robić przez 2 godziny? Ja nawet rano przed pracą gdy muszę ubrać siebie, córkę, zrobić śniadanie, ogarnąć mieszkanie i zawieżć ją do przedszkola potrzebuję mniej czasu. 

Co on robił przez te 2 godziny? Pewnie już się nie dowiem.

Noc była nawet fajna, dużo rozmawialiśmy. I słuchajcie, coś co mnie TOTALNIE ROZWALIŁO: zrobiło się gorąco, więc postanowiłam zdjąć z niego majtki. Co zobaczyłam - STULEJKĘ. Byłam w takim szoku, że od razu zaczęłam pytać, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobił. Powiedział, że w niczym mu to nie przeszkadza (ja od tego czasu przekopałam pół internetu i już wiem, że to i przeszkadza i boli i jest m. in. Siedliskiem różnych bakterii). 

Cóż, poszłam spać. Uznałam, że nie mam do tego nerwów.

Następnego dnia rano mieliśmy wolne, pojechałam z nim do mechanika jego auto odwieźć, potem znowu mówię - jedźmy teraz do ciebie, kupmy jakieś bułki, zróbmy śniadanie, do mnie nie możemy iść, bo już kolega od remontu przyszedł i pracuje. 

Dla niego to znowu za wcześnie. Na to ja (w wielkim skrócie): to wczorajszej nocy zmacałeś mnie całą, spaliśmy w jednym łóżku, a dla ciebie nadal za wcześnie? Na co za wcześnie? Żeby zrobić mi herbatę i kanapki? 

Zaczął się wykręcać. Że ma bałagan (a ja podczas remontu to mam idealny porządek co nie?), że to musi wyjść z jego strony, a nie tak nagle, że on to musi zaplanować, musi wyjść z jego inicjatywy bla bla bla... i w ogóle co bym powiedziała na to, że coś u niego w mieszkaniu jest... Ja już myślę: pleśń, grzyb, brudna lodówka, cholera wie co... a on mówi: MAM MAŁEGO PIESKA. 

Co?! Mały piesek jest powodem tego, że nie może mnie zaprosić do siebie? Przecież ja lubię zwierzęta, sama mam koty. Mały piesek nie jest jego, tylko jego znajomych, jakiejś pary, która pracuje i wymieniają się opieką nad tym psem...

Uznałam, że to wszystko jest tak bez sensu, że ja już mam dość, że ma wysiąść z mojego samochodu, iść do siebie i dać mi spokój. Za dużo dramatów jak na dwumiesięczną znajomość - już z jednym wariatem żyłam, niepotrzebny mi następny. Naprawdę doceniam spokój jaki mam teraz z córką i obecne życie... 

Ale musiałam to z siebie wyrzucić.

Facet 45 lat. Nieogarnięte sprawy w spodniach. Mieszkanie, które pewnie nawet jego nie jest. On sam nie pali papierosów, ale zapewne ktoś, kto z nim mieszka  - tak. Dlatego to czułam. Wtedy w mieszkaniu wcale nie zostawił zapalonego światła, tylko ktoś tam przebywał.

Śmiać mi się z siebie chce jak się dałam podejść. Z tego wszystkiego to jedynie cieszę się, że jestem ostrożna w łóżkowych sprawach, bo cóż, pewnie bardzo bym żałowala gdyby doszło do czegoś więcej... o ile z takim schorzeniem w ogóle dałoby się...

Koleżance zależy żeby go zdemaskować... mi chyba nie. Szkoda życia na to. Mam ciekawsze rzeczy do roboty. Ale niesmak pozostanie...

Nie rozumiem Twojego a tym bardziej koleżanki zachowania.
Czy on skrzywdził którąś z Was?
Zdemaskowanie jego schorzenia jest czynem wstrętnym i obrzydliwym.

5 Ostatnio edytowany przez chickiebum (2024-01-25 13:06:35)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Gdyby któraś z nas chciała go upokorzyć, opowiedziałabym o tym wspólnym znajomym a nie na anonimowym forum. Zdemaskować - czyli sprawdzić co on naprawdę ukrywa.
Koleżanka nie wie o stulejce. Mimo wszystko uważam, że nie powinnam nikomu o takich sprawach mówić. I nie, to nie o nią chodzi - bo uważam, że gdyby faktycznie był normalny i traktował mnie poważnie, to może dałby się namówić na zabieg po jakimś czasie... zauważ, że ja go nie wyśmiałam ani nic, samo to nie wpłynęło jakoś znacząco na naszą znajomość. Ale już wiem dlaczego tak bardzo "doceniał" gdy mówiłam, że z samym seksem chcę poczekać aż będę naprawdę pewna, że chcę to zrobić.

Moje zachowanie karygodne? Bo czułam niepokój i uznałam, że muszę chronić siebie? I córkę przy okazji...
On nie mieszka z matką. Jego rodzice mieszkają na wsi daleko od nas, tego akurat jestem pewna.
Mam dziwne wrażenie, że on albo wynajmuje pokój w tym mieszkaniu, albo wkopał się w jakąś chorą sytuację, że mieszkanie faktycznie jest jego, ale ktoś u niego mieszka... CO TEŻ BYŁABYM W STANIE ZROZUMIEĆ, bo może mieć w domu kogo chce. Ja naprawdę jestem tolerancyjna.

Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć takiego ukrywania, kręcenia, zwłaszcza gdy mu powiedziałam na jednej z pierwszych randek, że niczego tak nie cierpię jak kłamstwa.


edit.
pisząc zdemaskować - mam na myśli w jakiś sposób dowiedzieć się prawdy. Nie chcę niczego wyciągać publicznie.

Poza tym... chyba mam jeszcze jakąś dziwną nadzieję, że to wszystko się jakoś wyjaśni. Że on jest po prostu nieogarnięty, a nie ma jakieś dziwne, ukryte sprawy.

6

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Gdyby któraś z nas chciała go upokorzyć, opowiedziałabym o tym wspólnym znajomym a nie na anonimowym forum. Zdemaskować - czyli sprawdzić co on naprawdę ukrywa.
Koleżanka nie wie o stulejce. Mimo wszystko uważam, że nie powinnam nikomu o takich sprawach mówić. I nie, to nie o nią chodzi - bo uważam, że gdyby faktycznie był normalny i traktował mnie poważnie, to może dałby się namówić na zabieg po jakimś czasie... zauważ, że ja go nie wyśmiałam ani nic, samo to nie wpłynęło jakoś znacząco na naszą znajomość. Ale już wiem dlaczego tak bardzo "doceniał" gdy mówiłam, że z samym seksem chcę poczekać aż będę naprawdę pewna, że chcę to zrobić.

Moje zachowanie karygodne? Bo czułam niepokój i uznałam, że muszę chronić siebie? I córkę przy okazji...
On nie mieszka z matką. Jego rodzice mieszkają na wsi daleko od nas, tego akurat jestem pewna.
Mam dziwne wrażenie, że on albo wynajmuje pokój w tym mieszkaniu, albo wkopał się w jakąś chorą sytuację, że mieszkanie faktycznie jest jego, ale ktoś u niego mieszka... CO TEŻ BYŁABYM W STANIE ZROZUMIEĆ, bo może mieć w domu kogo chce. Ja naprawdę jestem tolerancyjna.

Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć takiego ukrywania, kręcenia, zwłaszcza gdy mu powiedziałam na jednej z pierwszych randek, że niczego tak nie cierpię jak kłamstwa.


edit.
pisząc zdemaskować - mam na myśli w jakiś sposób dowiedzieć się prawdy. Nie chcę niczego wyciągać publicznie.

Poza tym... chyba mam jeszcze jakąś dziwną nadzieję, że to wszystko się jakoś wyjaśni. Że on jest po prostu nieogarnięty, a nie ma jakieś dziwne, ukryte sprawy.

Jeżeli czujesz niepokój to najlepiej zakończ znajomość. Tak będzie najlepiej dla niego i dla Ciebie.

7 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-01-25 13:36:07)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć takiego ukrywania, kręcenia, zwłaszcza gdy mu powiedziałam na jednej z pierwszych randek, że niczego tak nie cierpię jak kłamstwa.

Wszystkie kobiety takie coś deklarują. Ale jednocześnie w wielu wątkach wychodzi to samo - kobiety nie akceptują przeszłości i problemów faceta jeśli te rzutują na jego wyimaginowany (w głowie tejże kobiety) wizerunek.

To jest prawidło stałe niczym grawitacja.

Inna sprawa, że o czymś takim jak stulejka i podobnych się nie uczy. Nauczycielki to głównie kobiety i pamiętam, ze jak był moment nauki o ciele człowieka, to duże skupienie było na tym jak dziewczynki przechodzą menstruację i że my, chłopcy mamy być wyrozumiali, pomocni i uczynni. O problematyce męskiego dojrzewania nic nie było - na specjalnych pogadankach z jakimiś psychologami itp również tego nie było. Wszystko zawsze było skupione na młodocianych kobietach. Na moich pierwszych studiach jeden typek o swojej stulejce dowidział się z....żartów o stulejarzach. 


Nawet nie wiesz jak taka przypadłość ryje męski czerep. Tak samo jak małe prącie czy późnodziewictwo. Owszem - to nie twój problem. Ale też poznając kogoś, wchodząc w nim w jakąś bliższą i bardziej romantyczną relację, to wypada okazać odrobinę cierpliwości i zrozumienia. Nie można jednak być naiwniakiem łykającym każdą bajkę, bo trzeba zachować czujność i zdrowy rozsądek.


Chcesz to wyjaśnić, bo ogólnie go lubisz, czy chcesz to wyjaśnić ze zwykłej ciekawości?

8 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2024-01-25 13:46:02)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

I słuchajcie, coś co mnie TOTALNIE ROZWALIŁO: zrobiło się gorąco, więc postanowiłam zdjąć z niego majtki. Co zobaczyłam - STULEJKĘ. Byłam w takim szoku, że od razu zaczęłam pytać, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobił. Powiedział, że w niczym mu to nie przeszkadza (ja od tego czasu przekopałam pół internetu i już wiem, że to i przeszkadza i boli i jest m. in. Siedliskiem różnych bakterii).

Hahaha .....co za zabobony. Jakby to samo powiedzieć o błonie dziewiczej.
W 95% to w niczym facetom to nie przeszkadza. Chyba, że jest w skrajnej formie. Niektórzy nawet mówią, że dzięki temu mogą dłużej bo instrument nie jest tak czuły smile

9

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

O tej stulejce to sobie pomyślałam, że skoro on ma 45 lat i pochodzi z tak małej wsi to pewnie nikt nigdy nie zwrócił na to uwagi, mama jako dziecko pewnie wstydziła mu się odciągać skórkę czy coś... to wszystko się dzieje nadal, pracuję w branży okołomedycznej, z dzieciakami i wiem, że ten zaścianek nadal jest, nawet u nas w miarę dużym mieście. I coś w tym jest odnośnie pierwszej miesiączki - mam przygotowany konspekt zajęć o tym dla dziewczynek, natomiast dla chłopców nie mam nic w temacie dorastania. Nawet o tym nie pomyślałam. Dzięki.

Przeszłość ma jaką ma, nigdy mu jej nie wypomniałam, to on mi kilkukrotnie wspomniał, że boi się mojej, że boi mi się zaufać, bo już nie raz na kimś się przejechał. Nawet to rozumiałam. Uznałam, że jedyne co mogę robić, to po prostu być, czas pokaże. Ale to co się stało przedwczoraj przerosło mnie. Też mam jakąś tam swoją bolesną przeszłość. Też chciałabym żeby ktoś wobec mnie był wyrozumiały.
On mnie oszukał, tak jak mój mąż, dlatego też między innymi rozwiodłam się z nim. Dlatego powiedziałam, że nie znoszę kłamstwa - bo raz już to przerobiłam.

Jego np. odrzuciło to że chodzę na terapię. Wspomniał mi kiedyś, że jakaś dziewczyna przed nim ukrywała, że choruje na schizofrenię - dowiedział się po dwóch latach czy coś, natychmiast ją zostawił i ja go rozumiem. I jak dowiedział się o mojej terapii, to od razu pomyślał sobie nie wiadomo co. Ale ja nie jestem chora psychicznie. Lubię moją terapię, to naprawdę ciekawa i dobra inwestycja w siebie. Najbliższą sesję mam w poniedziałek, pewnie jeszcze z terapeutką przegadam to co się wydarzyło.

Chciałam to wyjaśnić bo naprawdę go polubiłam. Zaczęło mi na nim zależeć. Czułam się przy nim dobrze. Dobrze mi się z nim rozmawiało, potrafiliśmy przegadać 8 godzin ciągiem.
I tym bardziej nie rozumiem dlaczego nie powiedział mi całej prawdy. Ja mu zaufałam.
Sama jestem jaka jestem, ideałów nie ma, ale kompletnie nic przed nim nie ukrywałam od samego początku.
Chyba oczekiwałam wzajemności.

10 Ostatnio edytowany przez chickiebum (2024-01-25 13:56:02)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
zwyczajny gość napisał/a:
chickiebum napisał/a:

I słuchajcie, coś co mnie TOTALNIE ROZWALIŁO: zrobiło się gorąco, więc postanowiłam zdjąć z niego majtki. Co zobaczyłam - STULEJKĘ. Byłam w takim szoku, że od razu zaczęłam pytać, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobił. Powiedział, że w niczym mu to nie przeszkadza (ja od tego czasu przekopałam pół internetu i już wiem, że to i przeszkadza i boli i jest m. in. Siedliskiem różnych bakterii).

Hahaha .....co za zabobony. Jakby to samo powiedzieć o błonie dziewiczej.
W 95% to w niczym facetom to nie przeszkadza. Chyba, że jest w skrajnej formie. Niektórzy nawet mówią, że dzięki temu mogą dłużej bo instrument nie jest tak czuły smile

to chyba właśnie była taka skrajna forma...

poza tym wspominał, że w chwili silnego podniecenia czasami go zaboli

11

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
zwyczajny gość napisał/a:
chickiebum napisał/a:

I słuchajcie, coś co mnie TOTALNIE ROZWALIŁO: zrobiło się gorąco, więc postanowiłam zdjąć z niego majtki. Co zobaczyłam - STULEJKĘ. Byłam w takim szoku, że od razu zaczęłam pytać, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobił. Powiedział, że w niczym mu to nie przeszkadza (ja od tego czasu przekopałam pół internetu i już wiem, że to i przeszkadza i boli i jest m. in. Siedliskiem różnych bakterii).

Hahaha .....co za zabobony. Jakby to samo powiedzieć o błonie dziewiczej.
W 95% to w niczym facetom to nie przeszkadza. Chyba, że jest w skrajnej formie. Niektórzy nawet mówią, że dzięki temu mogą dłużej bo instrument nie jest tak czuły smile


Stulejka nie jest zabobonem tylko problemem natury medycznej. Nie usprawiedliwiaj bez potrzeby. W każdym wypadku stulejki (całkowitej i częściowej) powinno się to leczyć.

> https://www.mp.pl/pacjent/urologia/3251 … i-leczenie

> https://www.wapteka.pl/blog/artykul/stu … zac-leczyc

12

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Jack Sparrow napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:
chickiebum napisał/a:

I słuchajcie, coś co mnie TOTALNIE ROZWALIŁO: zrobiło się gorąco, więc postanowiłam zdjąć z niego majtki. Co zobaczyłam - STULEJKĘ. Byłam w takim szoku, że od razu zaczęłam pytać, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobił. Powiedział, że w niczym mu to nie przeszkadza (ja od tego czasu przekopałam pół internetu i już wiem, że to i przeszkadza i boli i jest m. in. Siedliskiem różnych bakterii).

Hahaha .....co za zabobony. Jakby to samo powiedzieć o błonie dziewiczej.
W 95% to w niczym facetom to nie przeszkadza. Chyba, że jest w skrajnej formie. Niektórzy nawet mówią, że dzięki temu mogą dłużej bo instrument nie jest tak czuły smile


Stulejka nie jest zabobonem tylko problemem natury medycznej. Nie usprawiedliwiaj bez potrzeby. W każdym wypadku stulejki (całkowitej i częściowej) powinno się to leczyć.

> https://www.mp.pl/pacjent/urologia/3251 … i-leczenie

> https://www.wapteka.pl/blog/artykul/stu … zac-leczyc

Leczy się jeśli boli i przeszkadza. A w większości przypadków w niczym nie przeszkadza. Wielu facetów z tą przypadłością nawet  nie dostrzega, że jest coś nie tak. Może w wojsku pod prysznicem smile

13

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

A twoim zdaniem są sytuacje, kiedy niedziałający prawidłowo napletek, pod którym gromadzi się po prostu brud i bakterie, może nie przeszkadzać? 

Sorry, ale ja tego sobie nie wyobrażam. No bo jak to? Naciągać skórę i szorować w środku myjką do butelek? Bo jak to kurła umyć?

Nie wyobrażam sobie także sytuacji, w które kobieta ochoczo przystąpiłaby do seksu - w szczególności oralnego mając stulejkę przed oczami. Bo nawet jeśli u kogoś to w niczym nie przeszkadza (w co nie wierzę) to i tak stanowi defekt estetyczno-wizualny. Szukanie wymówek przed prostą naprawą jest cokolwiek dziwne.

14 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-01-25 15:49:14)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Pewnie w mieszkaniu byla zona albo stala dziewczyna ale dowodow nie masz.
Ja bym go skreslila po tych tekstach jakie ci serowowal, ze cie nie zaprosi do siebie, bo sie boi, ze trafi na zlodziejke... i o bylym mezu - co to w ogole za pomysl. U niego spotkac sie nie, ale to ok wpraszac sie do kogos jak ta osoba ma remont. A historia z pieskiem to dowod, ze on byl jakims niezbyt bystrym burakiem. Kto by w to uwierzyl? lol
Co do tego, ze za dwie godziny przyszedl to mial swiete prawo przyjsc za tyle, za ile mogl, sorry ale ksiezniczka jestes, ze ma osoba poznana 2 miesiace temu leciec do ciebie w 15 min, na skinienie palcem? Moze film ogladal, moze pracowal, moze zajmowal sie hobby a moze bral kapiel i golil jaja. Jego sprawa.
Co do stulejki, to no coz, tez nie bylabym pewnie szczesliwa ale masz nauczke na przyszlosc, ze pyta sie o spawy zdrowotne zanim dochodzi sie do 3ciej bazy, bo pozniej wychodza takie kwwiatki z ktorych nie ma sensownego wyjscia bez ranienia ktorejs ze stron.
Po prostu olalabym cala sprawe, zapomniala o nim a na przyszlosc bardziej uwazala na red flagi. Zapedy kolezanki na demaskowanie bym stanowczo ukrocila, niech sie w to nie wtraca, nikomu nic to nie pomoze a tylko mozna sobie zaszkodzic.
Rozgadywanie kolezankom o jego problemach zdrowotnych i  tym co ma nie tak w spodniach jest na maxa chujowe z twojej strony.

15

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

No właśnie, co z seksem oralnym.
W ogóle sobie tego nie wyobrażam, już pomijając kwestie higieniczne to jakim cudem takiemu mężczyźnie może sprawiać to przyjemność? podejrzewam, że facet nie do końca wie że bez tego problemu byloby mu lepiej... a ja ciągle bym się stresowała, że zrobię mu krzywdę. Nie potrafiłabym się zrelaksować.
razi mnie też fakt, że on o to nie zadbał nigdy. Że nie zainteresował się sobą nigdy w ten sposób ale też nie pomyślał o żadnej ze swoich dziewczyn, że i dla nas może to być kłopotliwe i w sumie niebezpieczne.

Jednak naprawdę, ten problem w porównaniu do jego kłamstw (bądź niemówienia całej prawdy) to nic.

16

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Halina3.1 napisał/a:

Pewnie w mieszkaniu byla zona albo stala dziewczyna ale dowodow nie masz.
Ja bym go skreslila po tych tekstach jakie ci serowowal, ze cie nie zaprosi do siebie, bo sie boi, ze trafi na zlodziejke... i o bylym mezu - co to w ogole za pomysl. U niego spotkac sie nie, ale to ok wpraszac sie do kogos jak ta osoba ma remont. A historia z pieskiem to dowod, ze on byl jakims niezbyt bystrym burakiem. Kto by w to uwierzyl? lol
Co do tego, ze za dwie godziny przyszedl to mial swiete prawo przyjsc za tyle, za ile mogl, sorry ale ksiezniczka jestes, ze ma osoba poznana 2 miesiace temu leciec do ciebie w 15 min, na skinienie palcem? Moze film ogladal, moze pracowal, moze zajmowal sie hobby a moze bral kapiel i golil jaja. Jego sprawa.
Co do stulejki, to no coz, tez nie bylabym pewnie szczesliwa ale masz nauczke na przyszlosc, ze pyta sie o spawy zdrowotne zanim dochodzi sie do 3ciej bazy, bo pozniej wychodza takie kwwiatki z ktorych nie ma sensownego wyjscia bez ranienia ktorejs ze stron.
Po prostu olalabym cala sprawe, zapomniala o nim a na przyszlosc bardziej uwazala na red flagi. Zapedy kolezanki na demaskowanie bym stanowczo ukrocila, niech sie w to nie wtraca, nikomu nic to nie pomoze a tylko mozna sobie zaszkodzic.
Rozgadywanie kolezankom o jego problemach zdrowotnych i  tym co ma w spodniach jest na maxa chujowe z twojej strony.

Nie powiedziałam koleżance o jego problemie i nigdy nie powiem.
Zadzwoniłam tylko przedwczoraj zrozpaczona do niej, że on nie mówi mi całej prawdy. Serio, przepłakałam pół dnia, do powrotu córki z przedszkola.
Nie na takie sensacje się umawiałam.

Powiedział, że będzie do godziny. Po godzinie i 45 minutach napisałam do niego smsa czy przyjdzie czy jednak się rozmyślił. I tak byłam cierpliwa. Nie jestem żadna ksiezniczka. Uznałam, że jak ktoś nie ma dzieci i w sumie żadnych obowiązków to może nie do końca wszystko ogarnia tak jak ja - nie każdy musi być tako zorganizowany. Teraz wiem, że za dużo wyrozumiałości dla niego miałam.

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

17

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Pewnie w mieszkaniu byla zona albo stala dziewczyna ale dowodow nie masz.
Ja bym go skreslila po tych tekstach jakie ci serowowal, ze cie nie zaprosi do siebie, bo sie boi, ze trafi na zlodziejke... i o bylym mezu - co to w ogole za pomysl. U niego spotkac sie nie, ale to ok wpraszac sie do kogos jak ta osoba ma remont. A historia z pieskiem to dowod, ze on byl jakims niezbyt bystrym burakiem. Kto by w to uwierzyl? lol
Co do tego, ze za dwie godziny przyszedl to mial swiete prawo przyjsc za tyle, za ile mogl, sorry ale ksiezniczka jestes, ze ma osoba poznana 2 miesiace temu leciec do ciebie w 15 min, na skinienie palcem? Moze film ogladal, moze pracowal, moze zajmowal sie hobby a moze bral kapiel i golil jaja. Jego sprawa.
Co do stulejki, to no coz, tez nie bylabym pewnie szczesliwa ale masz nauczke na przyszlosc, ze pyta sie o spawy zdrowotne zanim dochodzi sie do 3ciej bazy, bo pozniej wychodza takie kwwiatki z ktorych nie ma sensownego wyjscia bez ranienia ktorejs ze stron.
Po prostu olalabym cala sprawe, zapomniala o nim a na przyszlosc bardziej uwazala na red flagi. Zapedy kolezanki na demaskowanie bym stanowczo ukrocila, niech sie w to nie wtraca, nikomu nic to nie pomoze a tylko mozna sobie zaszkodzic.
Rozgadywanie kolezankom o jego problemach zdrowotnych i  tym co ma w spodniach jest na maxa chujowe z twojej strony.

Nie powiedziałam koleżance o jego problemie i nigdy nie powiem.
Zadzwoniłam tylko przedwczoraj zrozpaczona do niej, że on nie mówi mi całej prawdy. Serio, przepłakałam pół dnia, do powrotu córki z przedszkola.
Nie na takie sensacje się umawiałam.

Powiedział, że będzie do godziny. Po godzinie i 45 minutach napisałam do niego smsa czy przyjdzie czy jednak się rozmyślił. I tak byłam cierpliwa. Nie jestem żadna ksiezniczka. Uznałam, że jak ktoś nie ma dzieci i w sumie żadnych obowiązków to może nie do końca wszystko ogarnia tak jak ja - nie każdy musi być tako zorganizowany. Teraz wiem, że za dużo wyrozumiałości dla niego miałam.

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

Aha to przepraszam, myslalam, ze jej wygadalas wszystko i dlatego ona tak sie pali do demaskowania go.

Jak zmierza znajomosc w kierunku bardziej fizycznym, to nie pytasz ludzi czy sa zdrowi i nie wymieniacie sie badaniami np na weneryki?
Ja tez facetow pytalam tez czy sa obrzezani czy nie, bo nie lubie jak nie sa i wtedy wiadomo ktory nie ma problemu stulejki.

18

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Halina3.1 napisał/a:

Jak zmierza znajomosc w kierunku bardziej fizycznym, to nie pytasz ludzi czy sa zdrowi i nie wymieniacie sie badaniami np na weneryki?
Ja tez facetow pytalam tez czy sa obrzezani czy nie, bo nie lubie jak nie sa i wtedy wiadomo ktory nie ma problemu stulejki.

Do tej pory nie pytałam, bo nie miałam kogo. Z nikim się nie spotykałam - to był pierwszy facet od rozwodu. Sama jestem już trochę ponad rok.
Były mąż był przebadany itd.
W poniedziałkową noc też nie chciałam iść na całość. Cóż, wyszłam z wprawy. Bardziej... byłam ciekawa.

19

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Jack Sparrow napisał/a:

Czyli co, koleś bez jakiejś większej ogłady i ewidentnie bez doświadczenia został przez ciebie wyśmiany, a twoja koleżanka chce go wręcz publicznie upokorzyć, bo ma....stulejkę?

Typ się spłoszył, bo pewnie dalej mieszka z matką (co w tym wieku dość słusznie ukrywa) i pod wieloma względami jest niedojrzały, ale twoje zachowanie w takiej sytuacji było wręcz karygodne.

Raczej stawiam na żonę:)

20 Ostatnio edytowany przez chickiebum (2024-01-25 16:12:09)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Robsonpl napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czyli co, koleś bez jakiejś większej ogłady i ewidentnie bez doświadczenia został przez ciebie wyśmiany, a twoja koleżanka chce go wręcz publicznie upokorzyć, bo ma....stulejkę?

Typ się spłoszył, bo pewnie dalej mieszka z matką (co w tym wieku dość słusznie ukrywa) i pod wieloma względami jest niedojrzały, ale twoje zachowanie w takiej sytuacji było wręcz karygodne.

Raczej stawiam na żonę:)

Kurczę, ale to wtedy chodziłby na imprezy dla singli? Pewnie tak, bo dlaczego nie... Ale mamy wspólnych znajomych, w sumie to są znajomi bardziej jego, bo ja się dopiero wkręcam. Wiedzieliby. Nikt by mi nie powiedział...? Na wyjeździe całe 3 dni spędziliśmy razem, spaliśmy w jednym łóżku itd. Nikt nie szepnął ani słówka.
Sama już nie wiem.

Do tego... nasze rozmowy były takie autentyczne. Jego obawy. To co mówił o sobie.
Ale czy ja teraz mogę być czegokolwiek pewna? Pewnie zmyślał. Może mówił to co chcę usłyszeć.

21

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:
Robsonpl napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czyli co, koleś bez jakiejś większej ogłady i ewidentnie bez doświadczenia został przez ciebie wyśmiany, a twoja koleżanka chce go wręcz publicznie upokorzyć, bo ma....stulejkę?

Typ się spłoszył, bo pewnie dalej mieszka z matką (co w tym wieku dość słusznie ukrywa) i pod wieloma względami jest niedojrzały, ale twoje zachowanie w takiej sytuacji było wręcz karygodne.

Raczej stawiam na żonę:)

Kurczę, ale to wtedy chodziłby na imprezy dla singli? Pewnie tak, bo dlaczego nie... Ale mamy wspólnych znajomych, w sumie to są znajomi bardziej jego, bo ja się dopiero wkręcam. Wiedzieliby. Nikt by mi nie powiedział...? Na wyjeździe całe 3 dni spędziliśmy razem, spaliśmy w jednym łóżku itd. Nikt nie szepnął ani słówka.
Sama już nie wiem.

Do tego... nasze rozmowy były takie autentyczne. Jego obawy. To co mówił o sobie.
Ale czy ja teraz mogę być czegokolwiek pewna? Pewnie zmyślał. Może mówił to co chcę usłyszeć.

Teraz to juz nie wazne czy mial zone, czy nie mial. Po co sie tym samobiczujesz. Cos krecil, podejrzany byl od poczatku. Malo to jest zdradzaczy i klamcow, narcyzow roznych i psycholi, oni potrafia klamac jak z nut, nawet sie nie zajaknie taki.
Wyciagnij wnioski i zapomnij o nim.

22

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Jack Sparrow napisał/a:

A twoim zdaniem są sytuacje, kiedy niedziałający prawidłowo napletek, pod którym gromadzi się po prostu brud i bakterie, może nie przeszkadzać? 

Sorry, ale ja tego sobie nie wyobrażam. No bo jak to? Naciągać skórę i szorować w środku myjką do butelek? Bo jak to kurła umyć?

big_smile  Wobraziłem sobie jak kobiety to robią taką myjką....
Bo też tam się bakterie gromadzą.
(tak wiem mikroflora).
Nie, nie jestem specjalnym fachowcem, mogę mówić tylko o tym co widziałem i rozmawiałem. Ale w większości w zwisie napletek schodzi.

23 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-25 16:36:48)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
zwyczajny gość napisał/a:
chickiebum napisał/a:

I słuchajcie, coś co mnie TOTALNIE ROZWALIŁO: zrobiło się gorąco, więc postanowiłam zdjąć z niego majtki. Co zobaczyłam - STULEJKĘ. Byłam w takim szoku, że od razu zaczęłam pytać, dlaczego nigdy nic z tym nie zrobił. Powiedział, że w niczym mu to nie przeszkadza (ja od tego czasu przekopałam pół internetu i już wiem, że to i przeszkadza i boli i jest m. in. Siedliskiem różnych bakterii).

Hahaha .....co za zabobony. Jakby to samo powiedzieć o błonie dziewiczej.
W 95% to w niczym facetom to nie przeszkadza. Chyba, że jest w skrajnej formie. Niektórzy nawet mówią, że dzięki temu mogą dłużej bo instrument nie jest tak czuły smile

Wiesz co, akurat dłużej to raczej mogą ci z odsłoniętą żołędzią wink
Natomiast co do higieny to racja. Nawet wypadałoby zauważyć że (na logikę) podczas podstawowych badań w okresie dojrzewania stulejkę ciężko wykryć (poza ABSOLUTNIE skrajnymi przypadkami) w totalnym zwisie... Tak samo w zwisie prawie zawsze da się zdjąć i dokładnie umyć; to dopiero we wzwodzie może być większa trudność  wink

24

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

I autorka i ten Pan mają straszne problemy komunikacyjne .
Trzeba było powiedzieć mu ze chciałabyś go  odwiedzić np w kolejnu weekend.
Nie można takich rzeczy zaplanować?
Co  do pozostałych spraw,:
Rozmawiać można o wszystkim,  ale nie możesz być taka napastliwa.
Jakbyś się czuła, gdyby facet, jak to określiłaś, " zdjął Ci majtki" z ciekawości i nie spodobało mu się coś w temacie, np nie taka budowa cipki i skrytykował Cię, czemu nic z tym nie robisz.
W ogóle sobie tego nie wyobrażam..
Rozmawiać trzeba o wszystkim, ale trzeba wiedzieć jak i kiedy.

25

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

26

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

Przeciez nie da sie isc do Nieba autostrada

27

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
JuliaUK33 napisał/a:

Przeciez nie da sie isc do Nieba autostrada

Autostradą się nie chodzi

28

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Przeciez nie da sie isc do Nieba autostrada

Autostradą się nie chodzi

No wlasnie tylko jezdzi autami, a jak chcesz autem pojechac do Nieba?

29

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
JuliaUK33 napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Przeciez nie da sie isc do Nieba autostrada

Autostradą się nie chodzi

No wlasnie tylko jezdzi autami, a jak chcesz autem pojechac do Nieba?

To proste. Giniesz w wypadku i automatycznie idziesz do Nieba.

30

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
GloriaSoul napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Autostradą się nie chodzi

No wlasnie tylko jezdzi autami, a jak chcesz autem pojechac do Nieba?

To proste. Giniesz w wypadku i automatycznie idziesz do Nieba.

No tak duzo ludzi tak idzie do Nieba

31

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
JuliaUK33 napisał/a:

No wlasnie tylko jezdzi autami, a jak chcesz autem pojechac do Nieba?

Julcia!
Schadzkę ustawiam, jesteś tu piątym kołem u wozu.

Był Twój czas- wolałaś się mizdrzyc do jakichś lamusów w aucie, bo kupili Ci popcorn i bilet do kina.
Szanuj się, dziewczyno!
Dbaj o swe dobre imię. Brat niedługo przyjedzie i co zrobisz? A jak szwagierka się dowie?

32 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-01-25 20:39:59)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

No wlasnie tylko jezdzi autami, a jak chcesz autem pojechac do Nieba?

Julcia!
Schadzkę ustawiam, jesteś tu piątym kołem u wozu.

Był Twój czas- wolałaś się mizdrzyc do jakichś lamusów w aucie, bo kupili Ci popcorn i bilet do kina.
Szanuj się, dziewczyno!
Dbaj o swe dobre imię. Brat niedługo przyjedzie i co zrobisz? A jak szwagierka się dowie?

Ja sie szanuje nie umawiam sie ze wszystkimi. A co mnie glupia szwagierka interesuje plotkara? I ja sie nie mizgzylam w aucie

33

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

"Kiedyś z pracy zapomniałam telefonu i wybrałam się tam wieczorem, gdy już było ciemno. Na piętrze bloku gdzie mieszka WSZĘDZIE świeciły się światła, więc pół żartem pół serio napisałam do niego smsa, które to jego okna."
Kupy się nie trzyma ta historia.
Zapomniała z pracy telefonu i... napisała SMS!?
Drugi raz zgubiła telefon... do tego dodać ściągnięcie facetowi majtek, jak nawet spodni nie zdjął big_smile
Do tego takie szczegółowe zbędne opisy, sugerują twórczość autorki.

34 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-01-25 20:56:29)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
wieka napisał/a:

"Kiedyś z pracy zapomniałam telefonu i wybrałam się tam wieczorem, gdy już było ciemno. Na piętrze bloku gdzie mieszka WSZĘDZIE świeciły się światła, więc pół żartem pół serio napisałam do niego smsa, które to jego okna."
Kupy się nie trzyma ta historia.
Zapomniała z pracy telefonu i... napisała SMS!?
Drugi raz zgubiła telefon... do tego dodać ściągnięcie facetowi majtek, jak nawet spodni nie zdjął big_smile
Do tego takie szczegółowe zbędne opisy, sugerują twórczość autorki.

Masz jeden telefon do prywatnych i sluzbowych spraw?

Ale fakt, moze to byc troll.

35

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

I historia miała być o pieskach, a jeden gdzieś tam przy końcu się znalazł big_smile

36

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
wieka napisał/a:

I historia miała być o pieskach, a jeden gdzieś tam przy końcu się znalazł big_smile

Akurat wymowka z pieskiem byla na tyle smieszna, ze troll raczej by tego nie wymyslil.

37

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
wieka napisał/a:

"Kiedyś z pracy zapomniałam telefonu i wybrałam się tam wieczorem, gdy już było ciemno. Na piętrze bloku gdzie mieszka WSZĘDZIE świeciły się światła, więc pół żartem pół serio napisałam do niego smsa, które to jego okna."
Kupy się nie trzyma ta historia.
Zapomniała z pracy telefonu i... napisała SMS!?
Drugi raz zgubiła telefon... do tego dodać ściągnięcie facetowi majtek, jak nawet spodni nie zdjął big_smile
Do tego takie szczegółowe zbędne opisy, sugerują twórczość autorki.

Przeczytaj dokładnie.
Autorka napisała, ze jej praca jest w pobliżu jego bloku.
Poszła wieczorem po zapomniany telefon do tej pracy.
Jest taka możliwość czasami, ze można sobie wchodzić do pracy kiedy się chce.
Do budynku gdzie się pracuje.

38

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

TERAZ JESZCZE WIĘCEJ SZCZEGÓŁÓW JAK NA RASOWEGO TROLLA PRZYSTAŁO
Szkoła. Pracuję w szkole, która jest otwarta do 22, bo mamy też basen i zajęcia dodatkowe tamże. Weszłam do szkoły, poszłam do siebie, wzięłam telefon i poszłam na autobus do centrum bo obiecałam córce, że pojedziemy na przedświąteczny spacer i coś dobrego do jedzenia. Przeszłam wokół jego bloku, bo było po drodze. Nie będę też ukrywać, że trochę specjalnie patrzyłam w te okna. I w tym czasie napisałam smsa - już miałam telefon.

Drugi raz ZGUBIŁAM telefon, czyli nie wiedziałam gdzie on jest. Następnego dnia się znalazł - prawdopodobnie wypadł mi z kieszeni/torebki w drodze do auta. Znalazła starsza pani z bloku obok i cały dzień nie potrafiła ani telefonu odebrać ani zadzwonić. To był poniedziałek - tego dnia było przedstawienie w przedszkolu córki na dzień babci i dziadka. Więc moja mama była i dała mi swój telefon, bo ja w domu nawet internetu nie mam. Ani budzika, żeby coś mnie do pracy następnego dnia obudziło. Telewizora. Poza Thermomixem i głośnikiem nie mam żadnej elektroniki w domu.  Nic. Null. To była świadoma decyzja, ale teraz sobie myślę, że trochę nieprzemyślana.

Kolega spodnie zdjęte już miał, bo byliśmy w łóżku, do łóżka nie wchodzi się w spodniach. Więc zostały tylko majtki. Koszulki też już nie miał...

Porównywanie kształtu cipki do stulejki to trochę żart, bo tak jakby ja nie mam żadnego schorzenia tam na dole. A on miał i nic z tym nie robił. Dlaczego? Pewnie już się nie dowiem.

I tyle. Z tego wszystkiego wyciągnęłam wnioski takie, że randki są fajne, poznawanie drugiej osoby jest fajne i chętnie umówię się z kimś jeszcze. Koniec siedzenia w domu. Wiem, że chyba nie o takie wnioski chodziło...

39

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

Mieszkanie. Pokaż mi swoje mieszkanie.
Udowodnij, że mieszkasz sam - wtedy porozmawiamy o oswajaniu tongue

40

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Obrzydziła mnie część ze stulejką, oraz wpis kogoś wyżej że stulejka jest cool, bo przez to penis nie jest taki wrażliwy i facet może dłużej.
Nie, stulejka nie jest ani fajna ani normalna.

Znałam paru facetów którzy zoperowali stulejkę i dobrze że mieli świadomość "choroby" i coś z tym zrobili (chociaż obrzezany penis to na inny temat).
Ale to że facet chodzi z tym całe życie... przecież pod napletkiem powstała chyba nowa cywilizacja.

Dodam tu jedną rzecz. Zauważyłam że gdy kobiecie jest obojętne jak penis wygląda, to taka kobieta nie lubi seksu w ogóle ani seksu oralnego. Jak kobieta lubi, to penis ma ogromne znaczenie. Ma być ładny, czysty, zdrowy i nieśliniący się (to ostatnie to też na inny temat). 
Faceci chcą żeby dla kobiet wygląd penisa był obojętny, ale jednocześnie żeby lubiła seks (zwłaszcza robić loda). To niewykonalne.

A co do ogólnego problemu autorko - ja bym odpuściła. Bardzo podejrzane zachowania.

41

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

big_smile

Mały Książę! Wiedziałem! wink

42

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.


Moze nie na pierwszym spotkaniu (z reszta jak kto woli big_smile) ale ja rowniez, przez zle doswiadczenia z penisem w roli glownej, to wolalam wczesniej sie dowiedziec, co w trawie piszczy big_smile

43

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Nie przekonuje mnie to, że 45 letni facet nie pozbył się stulejki bo w szkole mu o tym nie powiedziano. Jest Internet, za darmo informacji od groma więc po prostu sam o siebie nie potrafi zadbać.
I oczywistym jest, że w tej historii nie chodzi o stulejke tylko o to, że gość nie mówi prawdy.
I nie jest w twoim obowiązku aby troszczyć sie o niego, jego problemy i pomagać mu z nich wychodzić. Totalnie niby czemu.
Od samego początku miałaś wątpliwości, dałaś się uwieść bo pewnie wieloletnia samotność, ale czy to naprawdę to?

44 Ostatnio edytowany przez chickiebum (2024-01-26 13:53:16)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Gosiawie napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.


Moze nie na pierwszym spotkaniu (z reszta jak kto woli big_smile) ale ja rowniez, przez zle doswiadczenia z penisem w roli glownej, to wolalam wczesniej sie dowiedziec, co w trawie piszczy big_smile

Żyję w dość konserwatywnym środowisku (co nie znaczy, że sama taka jestem big_smile ) jednak po tej sytuacji tym bardziej przekonuje mnie to żeby jednak w miarę wcześnie spróbować się do siebie zbliżyć.

To co napisała Madoja to istotne. Przecież to jak wygląda penis jest ważne. I faktycznie tylko kobieta, która nie ma żadnego parcia na seks może powiedzieć, że jest jej to obojętne. Ja nawet teraz, będąc samą często fantazjuję o... calkiem ładnym, estetycznym, CZYSTYM męskim przyrodzeniu. Niekoniecznie bardzo dużym, żeby panowie mogli mi to zarzucić.

Karmaniewraca doskonale opisałaś sedno sprawy - to, że on nie powiedział prawdy, to jest najgorsze. Bo nawet jeśli wszystko jakoś by się logicznie wyjaśniło nie potrafiłabym mu zaufać ponownie.
Z tym, że długo byłam sama i tęsknię za kimś, też masz rację. Pewnie dlatego tak długo nie słyszałam alarmów.

45

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Moja koleżanka trafiła na mężczyznę ze stulejką i on naprawdę nie wiedział nawet jak to jego schorzenie się nazywa i, że to da się leczyć.
Był przekonany, że tak wszyscy mężczyźni mają.
Gdy już wiedział od niej, że to jest nieprawidłowe to nie chciał nic z tym robić bo się wstydził pokazać lekarzowi, a potem przecież przy zabiegu może być pielęgniarka, może będą komplikacje i więcej pielęgniarek zobaczy jego penisa, rodzina się dowie, że leży w szpitalu na penisa, może się nie udać zabieg i całkiem penisa trzeba będzie amputować i inne takie głupoty.
To lepiej nie ruszać, niech będzie jak jest.
Jego rodzice też pewnie nie wiedzieli, że da się to leczyć mimo, że byli jakoś tam wykształceni, pracowali jako urzędnicy.

46

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
Gosiawie napisał/a:

przez zle doswiadczenia z penisem w roli glownej,

Kurde, chętnie bym podyskutowała w takim temacie big_smile
O brzydkich czy obrzydliwych penisach.
A mam wiele komicznych (ale i obrzydliwych) historii moich i koleżanek.
Ale wiadomo, nawet gdybyśmy założyły taki temat tu na babskim forum, to zaraz zleci się chmara facetów pouczać nas że penis nie ma znaczenia a tak w ogóle to jesteśmy puste i puszczalskie smile

GloriaSoul napisał/a:

Jego rodzice też pewnie nie wiedzieli, że da się to leczyć mimo, że byli jakoś tam wykształceni, pracowali jako urzędnicy.

To mnie dziwi, bo z tego co wiem, położne czy lekarze pouczają mamy, żeby odciągały napletek synka podczas np. mycia.

47

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
GloriaSoul napisał/a:

Gdy już wiedział od niej, że to jest nieprawidłowe to nie chciał nic z tym robić bo się wstydził pokazać lekarzowi, a potem przecież przy zabiegu może być pielęgniarka, może będą komplikacje i więcej pielęgniarek zobaczy jego penisa, rodzina się dowie, że leży w szpitalu na penisa, może się nie udać zabieg i całkiem penisa trzeba będzie amputować i inne takie głupoty.
To lepiej nie ruszać, niech będzie jak jest.

Może gdy na NFZ to się leży w szpitalu.
Ale jak się pójdzie do prywatnej kliniki to wypuszczają do domu tego samego dnia. Traktują to jak zwykły zabieg kosmetyczny, bo przecież nie narusza się żadnego organu, tylko przycina skórę. Więc do domu i po paru dniach zdjęcie szwów i to wszystko.
A faceci robią z tego traumę swojego życia.
Bo pielęgniarka zobaczy? big_smile Jezu. My musimy chodzić do ginekologów.
To mniej ich obchodzi, że zobaczy to kobieta z którą chcą uprawiać seks (i niejedna pewnie odmówi)?

A druga sprawa - obrzezany penis wygląda ładnie. Schludnie, czysto i sucho.

48

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
madoja napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

Gdy już wiedział od niej, że to jest nieprawidłowe to nie chciał nic z tym robić bo się wstydził pokazać lekarzowi, a potem przecież przy zabiegu może być pielęgniarka, może będą komplikacje i więcej pielęgniarek zobaczy jego penisa, rodzina się dowie, że leży w szpitalu na penisa, może się nie udać zabieg i całkiem penisa trzeba będzie amputować i inne takie głupoty.
To lepiej nie ruszać, niech będzie jak jest.

Może gdy na NFZ to się leży w szpitalu.
Ale jak się pójdzie do prywatnej kliniki to wypuszczają do domu tego samego dnia. Traktują to jak zwykły zabieg kosmetyczny, bo przecież nie narusza się żadnego organu, tylko przycina skórę. Więc do domu i po paru dniach zdjęcie szwów i to wszystko.
A faceci robią z tego traumę swojego życia.
Bo pielęgniarka zobaczy? big_smile Jezu. My musimy chodzić do ginekologów.
To mniej ich obchodzi, że zobaczy to kobieta z którą chcą uprawiać seks (i niejedna pewnie odmówi)?

A druga sprawa - obrzezany penis wygląda ładnie. Schludnie, czysto i sucho.

I nie smierdzi ryba.
Wole obrzezanych.

49

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Mieszkanie. Pokaż mi swoje mieszkanie.
Udowodnij, że mieszkasz sam - wtedy porozmawiamy o oswajaniu tongue

Niestety, nie mieszkam w mieszkaniu, tylko w domu. Przykro mi że zawodzę.
A tak w ogóle, to miało być pod spodniami sprawdzane, a nie mieszkanie!


Herne napisał/a:

big_smile

Mały Książę! Wiedziałem! wink

cool

50 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-01-26 20:52:50)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
madoja napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

Gdy już wiedział od niej, że to jest nieprawidłowe to nie chciał nic z tym robić bo się wstydził pokazać lekarzowi, a potem przecież przy zabiegu może być pielęgniarka, może będą komplikacje i więcej pielęgniarek zobaczy jego penisa, rodzina się dowie, że leży w szpitalu na penisa, może się nie udać zabieg i całkiem penisa trzeba będzie amputować i inne takie głupoty.
To lepiej nie ruszać, niech będzie jak jest.

Może gdy na NFZ to się leży w szpitalu.
Ale jak się pójdzie do prywatnej kliniki to wypuszczają do domu tego samego dnia. Traktują to jak zwykły zabieg kosmetyczny, bo przecież nie narusza się żadnego organu, tylko przycina skórę. Więc do domu i po paru dniach zdjęcie szwów i to wszystko.
A faceci robią z tego traumę swojego życia.
Bo pielęgniarka zobaczy? big_smile Jezu. My musimy chodzić do ginekologów.
To mniej ich obchodzi, że zobaczy to kobieta z którą chcą uprawiać seks (i niejedna pewnie odmówi)?

A druga sprawa - obrzezany penis wygląda ładnie. Schludnie, czysto i sucho.

Z tym, że leczenie operacyjne stulejki, nie jest równoznaczne z obrzezaniem.

51

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Gdyby któraś z nas chciała go upokorzyć, opowiedziałabym o tym wspólnym znajomym a nie na anonimowym forum. Zdemaskować - czyli sprawdzić co on naprawdę ukrywa.
Koleżanka nie wie o stulejce. Mimo wszystko uważam, że nie powinnam nikomu o takich sprawach mówić. I nie, to nie o nią chodzi - bo uważam, że gdyby faktycznie był normalny i traktował mnie poważnie, to może dałby się namówić na zabieg po jakimś czasie... zauważ, że ja go nie wyśmiałam ani nic, samo to nie wpłynęło jakoś znacząco na naszą znajomość. Ale już wiem dlaczego tak bardzo "doceniał" gdy mówiłam, że z samym seksem chcę poczekać aż będę naprawdę pewna, że chcę to zrobić.

Ja bym w takiej sytuacji nie miał problemu, żeby iść na zabieg, tylko ciekawe, czy dziewczyna by czekała xd

52

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
rakastankielia napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Gdyby któraś z nas chciała go upokorzyć, opowiedziałabym o tym wspólnym znajomym a nie na anonimowym forum. Zdemaskować - czyli sprawdzić co on naprawdę ukrywa.
Koleżanka nie wie o stulejce. Mimo wszystko uważam, że nie powinnam nikomu o takich sprawach mówić. I nie, to nie o nią chodzi - bo uważam, że gdyby faktycznie był normalny i traktował mnie poważnie, to może dałby się namówić na zabieg po jakimś czasie... zauważ, że ja go nie wyśmiałam ani nic, samo to nie wpłynęło jakoś znacząco na naszą znajomość. Ale już wiem dlaczego tak bardzo "doceniał" gdy mówiłam, że z samym seksem chcę poczekać aż będę naprawdę pewna, że chcę to zrobić.

Ja bym w takiej sytuacji nie miał problemu, żeby iść na zabieg, tylko ciekawe, czy dziewczyna by czekała xd

Ja bym czekała jakby facet okazal się warty tego.
Skoro ja to i pewnie więcej kobiet.

53

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Słuchajcie, muszę się wypisać. Czuję się jak bohaterka komedii... BĘDZIE DŁUGO.
Koleżance zależy żeby go zdemaskować... mi chyba nie. Szkoda życia na to. Mam ciekawsze rzeczy do roboty. Ale niesmak pozostanie...

Ktoś, kto lata po balach dla singli z taką łatwością wchodząc w bliższy kontakt z pierwszymi lepszymi kobietami nie może być "pewny".

54

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Gdyby któraś z nas chciała go upokorzyć, opowiedziałabym o tym wspólnym znajomym a nie na anonimowym forum. Zdemaskować - czyli sprawdzić co on naprawdę ukrywa.
Koleżanka nie wie o stulejce. Mimo wszystko uważam, że nie powinnam nikomu o takich sprawach mówić. I nie, to nie o nią chodzi - bo uważam, że gdyby faktycznie był normalny i traktował mnie poważnie, to może dałby się namówić na zabieg po jakimś czasie... zauważ, że ja go nie wyśmiałam ani nic, samo to nie wpłynęło jakoś znacząco na naszą znajomość. Ale już wiem dlaczego tak bardzo "doceniał" gdy mówiłam, że z samym seksem chcę poczekać aż będę naprawdę pewna, że chcę to zrobić.

Ja bym w takiej sytuacji nie miał problemu, żeby iść na zabieg, tylko ciekawe, czy dziewczyna by czekała xd

Ja bym czekała jakby facet okazal się warty tego.
Skoro ja to i pewnie więcej kobiet.

No dobra, tylko że Ty masz prawdopodobnie ok. 40 lat, więc masz inne podejście niż ktoś z mojego pokolenia.

55

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

A moze to nie zona byla w mieszkaniu tylko matka...
Ta ukladanka pasuje do siebie, 45 letni stulejarz i mamisynek w jednym xd

56 Ostatnio edytowany przez chickiebum (2024-01-26 21:48:05)

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
rakastankielia napisał/a:
chickiebum napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ja bym w takiej sytuacji nie miał problemu, żeby iść na zabieg, tylko ciekawe, czy dziewczyna by czekała xd

Ja bym czekała jakby facet okazal się warty tego.
Skoro ja to i pewnie więcej kobiet.

No dobra, tylko że Ty masz prawdopodobnie ok. 40 lat, więc masz inne podejście niż ktoś z mojego pokolenia.

Mam 29 lat.




Mama z tatą mieszkają na wsi w domu. Widziałam zdjęcia domu. Zdjęcia rodzicow itd
Prędzej obstawiam że to mieszkanie nie jego tylko wynajmuje pokój... bo jest w cholerę zadłużony z jakiegoś powodu być może... I dlatego mnie nie zaprosił bo to nie jego.

57

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

Acha! A więc to tak! tongue

58

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Ja bym czekała jakby facet okazal się warty tego.
Skoro ja to i pewnie więcej kobiet.

No dobra, tylko że Ty masz prawdopodobnie ok. 40 lat, więc masz inne podejście niż ktoś z mojego pokolenia.

Mam 29 lat.

A ten facet 45? Naprawdę rzadko się zdarza, by kobieta była zainteresowana mężczyzną przy tak dużej różnicy wieku, jeśli nie jest on bogaty ani przystojny. Ale w takim razie to zmienia postać rzeczy smile

59

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Taa, teraz jak znów kogoś spotkam to chyba na pierwszym spotkaniu zdejmę z gościa spodnie, cóż.

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

Acha! A więc to tak! tongue

Wcale nie tak!
Przecie się nie przeprowadzę na mieszkanie, by gustom sprostać.

60

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

Acha! A więc to tak! tongue

Wcale nie tak!
Przecie się nie przeprowadzę na mieszkanie, by gustom sprostać.

Dom też może być.
Byle nie z mamunią i tatuniem pięterko niżej tongue

61

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Sobota, 13.45
Spotkamy się w przjsciu podziemnym, między dworcem PKP a autostradą do nieba.

Ja- żółty kapelusz, gałązka maliny w butonierce.
Tylko kwiatów nie przynoś, nie lubię.
I pamiętaj, gdy już zdejmiesz ze mnie spodnie- 'stajesz się odpowiedzialna za to, co oswoiłaś.'

Acha! A więc to tak! tongue

Wcale nie tak!
Przecie się nie przeprowadzę na mieszkanie, by gustom sprostać.

Kolejny amant forumowy z chałupą pod lasem. Podejrzane...

62

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
chickiebum napisał/a:

Dom też może być.

No i pięknie. A mowią, że kobiety wymagania mają duże.

chickiebum napisał/a:

Byle nie z mamunią i tatuniem pięterko niżej tongue

Jakie pięterko? Widziała kiedy pięterko w kurnej chacie?
Będziemy wszyscy spać razem na jednym sienniku smile
Kurki nam będą gdakać na grzędzie obok, a i kózka czasem po cichu zabeczy.

63

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
chickiebum napisał/a:

Dom też może być.

No i pięknie. A mowią, że kobiety wymagania mają duże.

chickiebum napisał/a:

Byle nie z mamunią i tatuniem pięterko niżej tongue

Jakie pięterko? Widziała kiedy pięterko w kurnej chacie?
Będziemy wszyscy spać razem na jednym sienniku smile
Kurki nam będą gdakać na grzędzie obok, a i kózka czasem po cichu zabeczy.

A nie mówiłam, że podejrzana ta chałupa big_smile.

64

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.
KoralinaJones napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Acha! A więc to tak! tongue

Wcale nie tak!
Przecie się nie przeprowadzę na mieszkanie, by gustom sprostać.

Kolejny amant forumowy z chałupą pod lasem. Podejrzane...

Jejku przeciez pod lasem to strasznie jest moze wilki tam sa przyjdzie niedzwiedz to katastrofa

65

Odp: Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Dlaczego jesteś zainteresowana tym facetem, bo nie rozumiem? Jesteś tak paskudna, że trzymasz się każdego kto zwróci na Ciebie uwagę?
Bo ten facet:
- jest 15 lat starszy od Ciebie
- jest zadłużony
- nie jest przystojny
- kłamie że nie pali
- ogólnie kłamie - w innych sprawach też
- nie chce cię zaprosić do siebie
- ma stulejkę

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Historia o pieskach, smrodzie papierosów i problemie w spodniach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026