netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dysproporcja w zarobkach... uciekam

25 odpowiedzi2 864 wyświetleniazałożony przez Lakszmi, 23.01.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Witajcie,

możecie mnie już znać z tematu z kwietnia zeszłego roku "gdzie Ci mężczyźni" wink kiedy to po wielu latach rozstałam się z narzeczonym i poznałam Pana inżyniera. Co się dzieje u mnie teraz? Od 3 miesięcy jestem w bardzo szybko rozwijającej się relacji. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych, błysk w oku, ogień w łóżku, możemy słuchać się godzinami… nie koniecznie rozmawiać bo ja jestem joginką i pasjonatką religii świata, fotografką kobiecą, odlatującą w stronę mistycyzmu, pasjonuj się malarstwem… a owy mężczyzna ma firmę zajmującą się przeglądami elektrycznymi, działa na terenie całej Polski, zatrudnia kilku elektryków, bardzo twardo stąpa po ziemi, tak naprawdę nie ma pasji bo żyje rozwijaniem biznesu Ów pan ma aktualnie 38 lata. Ja 31. Dodam, że rozwodnik bezdzietny. To nie duża różnica wieku. Schody pojawiły się kiedy ów pan zaproponował wspólne mieszkanie… dla niego to proste. Ma dom pod miastem, wprowadzam się do niego z 3 kotami (miałam 4 ale jeden niestety odszedł), wynajmuje swoje mieszkanie i… źyjemy razem. A ja… krzyczę w środku, że to jakieś cholerne szaleństwo. On mówi, że nie ma czasu bujać się bez sensu z kobietami, że chce się ustatkować. I mnie taka myśl chodzi po głowie. Chcemy się sprawdzić… Ale problem to finanse, co ciekawe na fali tematu i intercyzie i karierze kobiet. Moje zarobki z bycia joginką i fotografką to około 5000-6000 miesięcznie. Jego na czysto to około 20-30 tys. Prowadzimy zupełnie odmienne tryby życia. Ja pracuje głównie popołudniami i wieczorami, rankami celebrując życie, on pracuje 7-17-18, więc wspólne poranki i  wieczory to rzadkość. Pytałam jak ma wyglądać kwestia mojego dokładania się do finansów domowych… wcale. Dom jego, kredyt jego, tyle co jedzenie i rzeczy dla nas. A coś we mnie krzyczy, że zostanę utrzymanką. Chcę partycypować w kosztach… pojawiają się zgrzyty w związku dysproporcji w zarobkach, wizji codzienności. Ale on chce testować… ja zamykam się w sobie i wycofuje bojąc uzależnienia.
Jak wy to widzicie z boku?

2

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

utrzymanka
Wielki słownik ortograficzny PWN*
u•trzyman•ka -n•ce, -n•kę; -nek
u•trzymanek -n•ka, -n•kiem; ci -n•kowie, te -n•ki, -n•ków
Słownik języka polskiego PWN*
utrzymanka «kobieta utrzymywana przez kochanka»
utrzymanek «mężczyzna utrzymywany przez kobietę»

Jesli nie wpisujesz sie wta definicje, to zaprawde nie wiem gdzie masz problem i z jakiej paki mialabys byc utrzymanka. Co to za moda w polsce uzywac nazw toalnie blednie?

3

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Ja bym sie dokladala rzucila sto zeta zeby pozniej nie bredzil, ze mnie utrzymuje

4

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Nie interesują mnie suche definicje a moje odczucia i bunt wewnątrz wobec stawiania sprawy w ten sposób który sprowadza mnie do sytuacji kiedy żyje za cudze. Będę korzystać z prądu, wody, ogrzewania (dom ma 185 m), kanalizacji i czuje, że moją powinnością jest łożenie na siebie. Proste. A w rozmowie moje argumenty są zbijane.

5

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:

Nie interesują mnie suche definicje a moje odczucia i bunt wewnątrz wobec stawiania sprawy w ten sposób który sprowadza mnie do sytuacji kiedy żyje za cudze. Będę korzystać z prądu, wody, ogrzewania (dom ma 185 m), kanalizacji i czuje, że moją powinnością jest łożenie na siebie. Proste. A w rozmowie moje argumenty są zbijane.

No to plac za siebie czesc rachunkow idk czego w takim razie oczekujesz po tym watku.
Jak druga strona ma gdzies twoje argumenty i odczucie to bym sie zastanowila, czy taki super ten partner i ten zwiazek i czy w ogole ma sens sie tam przenosci jak on jest taki bezkompromisowy.
Jak ci bedzie ta kase oddawal to ja bym na jakies konto oszczednosciowe wplacala i trzymala na zas. Bo faceci sa tacy, ze jakby sie mialo zakonczyc, to ci moze jeszcze wypomniec i wtedy mu oddasz.

6

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

To bait tak? Nie rozumiem totalnie twojego podejścia. Mam wrażenie, że tworzysz problem którego nie ma. Zazwyczaj jest tak kiedy jest za dobrze to niektórym ludziom odbija. Zarabiasz ok jak na polskie warunki. Tym bardziej, że sam znam masę związków gdzie kobieta to jednostka "spiritual" a facet zarabia i stąpa twardo po ziemi. Te dysproporcje finansowe będą się zapewne powiększać. Widzę to tak: zluzuj i zaakceptuj to że to normalne że jeśli jedna osoba w związku zarabia dużo więcej to pieniądze dla niej mają inną wagę i wydatki na życie SA nieproporcjonalnie mniejsze. Nikt cię siła tam nie trzyma więc nie ma sensu robić z siebie ofiary. To są typowe problemy "pierwszego świata". Masz przywilej odkładać kasę i inwestować jak chcesz. Chyba że jesteś typem kobiety której się nudzi, i szukasz wyjścia z sytuacji? Jak poprzednie związki? Jeśli byle toksyczne to zakładam że ciągnie Ciebie do Bad boyow I stwarzasz problemy szukając wymówek na przyszłość ,a prędzej czy później od niego odejdziesz.

7

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:

Witajcie,

możecie mnie już znać z tematu z kwietnia zeszłego roku "gdzie Ci mężczyźni" ;) kiedy to po wielu latach rozstałam się z narzeczonym i poznałam Pana inżyniera. Co się dzieje u mnie teraz? Od 3 miesięcy jestem w bardzo szybko rozwijającej się relacji. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych, błysk w oku, ogień w łóżku, możemy słuchać się godzinami… nie koniecznie rozmawiać bo ja jestem joginką i pasjonatką religii świata, fotografką kobiecą, odlatującą w stronę mistycyzmu, pasjonuj się malarstwem… a owy mężczyzna ma firmę zajmującą się przeglądami elektrycznymi, działa na terenie całej Polski, zatrudnia kilku elektryków, bardzo twardo stąpa po ziemi, tak naprawdę nie ma pasji bo żyje rozwijaniem biznesu Ów pan ma aktualnie 38 lata. Ja 31. Dodam, że rozwodnik bezdzietny. To nie duża różnica wieku. Schody pojawiły się kiedy ów pan zaproponował wspólne mieszkanie… dla niego to proste. Ma dom pod miastem, wprowadzam się do niego z 3 kotami (miałam 4 ale jeden niestety odszedł), wynajmuje swoje mieszkanie i… źyjemy razem. A ja… krzyczę w środku, że to jakieś cholerne szaleństwo. On mówi, że nie ma czasu bujać się bez sensu z kobietami, że chce się ustatkować. I mnie taka myśl chodzi po głowie. Chcemy się sprawdzić… Ale problem to finanse, co ciekawe na fali tematu i intercyzie i karierze kobiet. Moje zarobki z bycia joginką i fotografką to około 5000-6000 miesięcznie. Jego na czysto to około 20-30 tys. Prowadzimy zupełnie odmienne tryby życia. Ja pracuje głównie popołudniami i wieczorami, rankami celebrując życie, on pracuje 7-17-18, więc wspólne poranki i  wieczory to rzadkość. Pytałam jak ma wyglądać kwestia mojego dokładania się do finansów domowych… wcale. Dom jego, kredyt jego, tyle co jedzenie i rzeczy dla nas. A coś we mnie krzyczy, że zostanę utrzymanką. Chcę partycypować w kosztach… pojawiają się zgrzyty w związku dysproporcji w zarobkach, wizji codzienności. Ale on chce testować… ja zamykam się w sobie i wycofuje bojąc uzależnienia.
Jak wy to widzicie z boku?

Jakiego uzależnienia? Masz swoje mieszkanie którego nie musisz wynajmować jak nie chcesz i zawsze możesz wrócić do siebie.
Jeśli proponowałaś partnerowi pieniądze a on nie chce, to w czym masz problem? Przecież on chyba umie liczyć i wie ile finansowo może udzwignąć. Pewnych rzeczy nie zmienisz, jak np tego że twój partner ma dom, w którym chce abyście zamieszkali. Ma wynając kawalerkę, żebyś poczuła się jak u siebie? To jest życie, raz tak raz inaczej. Teraz on jest na fali i chce się z tobą dzielić tym co ma, jeśli mu tego nie zapomnisz, to może kiedyś przyjdzie czas, że będziesz się mogła odwdzięczyć, niekoniecznie pieniędzmi. Często bywa, że jedno z partnerów ma więcej na starcie i moim zdaniem można się rozliczać "jak żydzi" ale bez przesady. Nie prosisz aby przeniósł na ciebie własność swojego domu, tylko będziesz w nim mieszkać i o niego dbać. Możesz wziąć na siebie koszty związane z dekorowaniem mieszkania, z kupnem roślin do domu czy ogrodu, a także płacić część rachunków. Jeśli twoj partner nie chce więcej, to go nie zmuszaj do tego, aby robił codziennie bilans ile go kosztujesz. Weź głęboki oddech i po prostu zaufaj swojemu facetowi, to naprawdę takie trudne?

8

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Ja bym dokladala sie do wydatkow czy to sie podoba czy nie pozniej na rozstanie glupie gadania "ze on tyle poswiecal, a ja nic " lepiej dawac cos z kasy na wspolny budzet to najwiekszy wstyd i porazka byc na utrzymaniu faceta to juz lepiej do mops na zasilek isc tam urzedniki nic nie oczekuje tylko aplikacje o prace skladac reszta ma sie gdzies,robi sie co chce a kasa wlasna na konto wplywa a tak sie prosic jak pies o 5 zeta to nie moje bajka sie tak meczyc

9

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Znam jednego inżyniera,tylko on zajmuje się IT,z duuza kasa, również chciał się ustatkować,szukał intensywnie dziewczyny i poznał-pracowala jako księgowa w jakiejś firmie i dorabiała jako instruktorka fitness.Tez szybko namówił ja na wspólne mieszkanie,cud,miód i orzeszki,wspólne plany,a tu nagle niespodzianka.Po roku powiedzial jej że to jednak nie to,a dosłownie po dwóch tygodniach okazało się,że spotyka się z dzianą lekarką.Szkoda tamtej dziewczyny bo ona trochę pod jego dyktando zrezygnowała z tych zajęć,co było jej dodatkowym zrodlem utrzymania...Mezczyzni to materialiści,więksi od kobiet,dziś gada Ci tak,ale pojawi się ktoś z zasobniejsza kieszenia i gotowy na zmiany,trzeba o tym pamiętać, dlatego stąpaj twardo po ziemi,dbaj o swoją kasę,przede wszystkim nie miej kompleksów że zarabiasz te 5-6k, każda złotówka to wysiłek,a nie robisz nic nielegalnego czy odrażajacego,potrafisz się utrzymać,miej  też miejsce gdzie w razie W możesz wrócić,mieszkanie,dom.A teraz po prostu powiedz mu że chcesz uczestniczyć w kosztach utrzymania i zobaczysz co on na to.

10

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Olaa2323 napisał/a:

Znam jednego inżyniera,tylko on zajmuje się IT,z duuza kasa, również chciał się ustatkować,szukał intensywnie dziewczyny i poznał-pracowala jako księgowa w jakiejś firmie i dorabiała jako instruktorka fitness.Tez szybko namówił ja na wspólne mieszkanie,cud,miód i orzeszki,wspólne plany,a tu nagle niespodzianka.Po roku powiedzial jej że to jednak nie to,a dosłownie po dwóch tygodniach okazało się,że spotyka się z dzianą lekarką.Szkoda tamtej dziewczyny bo ona trochę pod jego dyktando zrezygnowała z tych zajęć,co było jej dodatkowym zrodlem utrzymania...Mezczyzni to materialiści,więksi od kobiet,dziś gada Ci tak,ale pojawi się ktoś z zasobniejsza kieszenia i gotowy na zmiany,trzeba o tym pamiętać, dlatego stąpaj twardo po ziemi,dbaj o swoją kasę,przede wszystkim nie miej kompleksów że zarabiasz te 5-6k, każda złotówka to wysiłek,a nie robisz nic nielegalnego czy odrażajacego,potrafisz się utrzymać,miej  też miejsce gdzie w razie W możesz wrócić,mieszkanie,dom.A teraz po prostu powiedz mu że chcesz uczestniczyć w kosztach utrzymania i zobaczysz co on na to.

Dlatego nie poswieca sie wlasne konto w banku dla faceta

11

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Czy on mówi o intercyzie?
Nie widzę powodu abyś czuła się uzależniona. Ze swoimi dochodami spokojnie jesteś w stanie się utrzymywać. Masz własne mieszkanie, do którego możesz zawsze wrócić, więc nie jesteś skazana na pańską łaskę.

Natomiast realnym problemem może być podejście do wspólnej przyszłości dotyczącej ślubu i dzieci. Czy w tej sprawie jesteście zgodni?

12

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:

A ja… krzyczę w środku, że to jakieś cholerne szaleństwo. On mówi, że nie ma czasu bujać się bez sensu z kobietami, że chce się ustatkować. I mnie taka myśl chodzi po głowie. Chcemy się sprawdzić… Ale problem to finanse, co ciekawe na fali tematu i intercyzie i karierze kobiet. Moje zarobki z bycia joginką i fotografką to około 5000-6000 miesięcznie. Jego na czysto to około 20-30 tys. Prowadzimy zupełnie odmienne tryby życia. Ja pracuje głównie popołudniami i wieczorami, rankami celebrując życie, on pracuje 7-17-18, więc wspólne poranki i  wieczory to rzadkość. Pytałam jak ma wyglądać kwestia mojego dokładania się do finansów domowych… wcale. Dom jego, kredyt jego, tyle co jedzenie i rzeczy dla nas. A coś we mnie krzyczy, że zostanę utrzymanką. Chcę partycypować w kosztach… pojawiają się zgrzyty w związku dysproporcji w zarobkach, wizji codzienności. Ale on chce testować… ja zamykam się w sobie i wycofuje bojąc uzależnienia.
Jak wy to widzicie z boku?

Im więcej czytam, tym bardziej widzę z boku lekko zafiksowaną, nie zawsze twardo stąpającą po ziemi kobietkę smile
W związku przynajmniej jedno powinno myśleć racjonalnie.

Wszystko będzie dobrze, tylko zaufaj swojemu facetowi. Przy nim nie zginiesz, jakkolwiek zechcesz sobie wytłumaczyć tę przestrogę.

13

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Salomonka napisał/a:
Lakszmi napisał/a:

A ja… krzyczę w środku, że to jakieś cholerne szaleństwo. On mówi, że nie ma czasu bujać się bez sensu z kobietami, że chce się ustatkować. I mnie taka myśl chodzi po głowie. Chcemy się sprawdzić… Ale problem to finanse, co ciekawe na fali tematu i intercyzie i karierze kobiet. Moje zarobki z bycia joginką i fotografką to około 5000-6000 miesięcznie. Jego na czysto to około 20-30 tys. Prowadzimy zupełnie odmienne tryby życia. Ja pracuje głównie popołudniami i wieczorami, rankami celebrując życie, on pracuje 7-17-18, więc wspólne poranki i  wieczory to rzadkość. Pytałam jak ma wyglądać kwestia mojego dokładania się do finansów domowych… wcale. Dom jego, kredyt jego, tyle co jedzenie i rzeczy dla nas. A coś we mnie krzyczy, że zostanę utrzymanką. Chcę partycypować w kosztach… pojawiają się zgrzyty w związku dysproporcji w zarobkach, wizji codzienności. Ale on chce testować… ja zamykam się w sobie i wycofuje bojąc uzależnienia.
Jak wy to widzicie z boku?

Im więcej czytam, tym bardziej widzę z boku lekko zafiksowaną, nie zawsze twardo stąpającą po ziemi kobietkę smile
W związku przynajmniej jedno powinno myśleć racjonalnie.

Wszystko będzie dobrze, tylko zaufaj swojemu facetowi. Przy nim nie zginiesz, jakkolwiek zechcesz sobie wytłumaczyć tę przestrogę.

Chcesz nie zginac ufaj sobie, facetowi zaufac swoje zycie i przyszlosc to jak mysz ufac kotu naiwne

14

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Ja tu nie widzę problemu. Skoro facet tak chce, kupowałabym jedzenie, chemię, jakieś inne rzeczy dla was, a resztę pieniędzy odkładała. Jeżeli podejdziesz do tego rozsądnie, to naprawdę nic nie ryzykujesz. Swoje mieszkanie możesz wynająć, zawodowo korzystać z większego luzu i bez spiny skupić się na najbardziej rozwijających zajęciach. W razie rozstania nic nie tracisz - masz odłożone środki, możesz wrócić do swojego mieszkania gdy skończy się okres najmu. Jesteś zaradna i samodzielna, spokojnie utrzymasz się sama, a przy zarobkach rzędu 20-30 tysięcy u niego "po równo" nie będzie i nie ma sensu aż tak tego oczekiwać.

15

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

A co się stało z panem inżynierem? Dlaczego nie wyszło?
Wyglądało obiecująco.

A propozycje nowego Pana przyjmij i nie martw się na wyrost.

Z odłożonych pieniędzy możesz robić fajne niespodzianki w ramach rewanżu.

16

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:

ja jestem joginką i pasjonatką religii świata, fotografką kobiecą, odlatującą w stronę mistycyzmu...
... coś we mnie krzyczy...

Schizofrenia

17 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2024-01-27 18:03:40)

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Znacie się 3 miesiące, gościa pili na mieszkanie razem. red flag.
znasz go przez znajomych i co ci znajomi o nim wiedzą? czemu rozpadło się jego małżenstwo? zapytaj się znajomych którzy go znajaja dłużej. dla mnie poznać kogoś przez znajomych=poznać kogoś ekstra, kto jest ze mną idealnie kompatybilny ( w kontekście kobiet, chlopa juz nie szukam). twoi znajomi=EJ poznajmy joginke z pracoholikiem dla beki, zakład ze nie wytrzymaja ze sobą 1 roku? jak oni ci go polecili i doszli do wniosku ze to jest dobry match? nie pytam ze złośliwości tylko nie rozumiem intencji takich matchmakerow za bardzo. nie znają jakiegos jogina, artysty wolnego ducha który lepiej z toba się spasuje? przecież na x lat to hipis i pracoholik zawsze się rozpadna. ty o religiach świata on o układach scalonych, ty chcesz ma wycieczkę do Indii on musi dopilnować zdania projektu na czas.

18

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Plac za połowę rachunków i nie pytaj co Pan ma to. Nie jesteś jego własnością, możesz oświadczyć że tak chcesz robić, żeby móc czuć się jak u siebie i tyle. Tak samo z połowa kosztów zakupów itp.

19

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
WyjaśniaczPrzegrywów napisał/a:

Plac za połowę rachunków i nie pytaj co Pan ma to. Nie jesteś jego własnością, możesz oświadczyć że tak chcesz robić, żeby móc czuć się jak u siebie i tyle. Tak samo z połowa kosztów zakupów itp.

Jaki Pan? Przeciez to jest jej partner czy tam maz, a nie zaden Pan

20

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Wróiłam do twojego poprzedniego wątku i musze powiedzieć, że przeszłaś ciekawą metamorfoze lakszmi. Z babki która prowadzi spirytystyczne i metafizyczne poszukiwania męskiej energii i chce żyć w zgodzie ze sobą, dyskutując całe noce o ideach i poglądach w babeczke ktora podkula ogon, żeby dostosować się do "pana" dorobkiewicza który nie ma nic czasu po 3 miesiącach znajomości z wielkim poczuciem niższości, sama siebie korygując autopociskiem w stylu "zostaje utrzymanką".
Może zanim wejdziesz w związek ustal sobie jakiś twardy grunt kim jesteś, bo jak tak pojdzie to dalej bedziesz płynać za tą "meska energia" i upodabniać się do kolejnych partnerów.

21

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Witajcie smile

Z sentymentem wróciłam do wątków i postów, które tu w przeszłości stworzyłam. To może nawet zabawne, ale chciałam poinformować, że do dzisiejszego dnia z Panem z omawianego wątku jestem smile Z perspektywy czasu widzę i wiem ile miałam w sobie lęków, braków, problemów z samą sobą. Wspomagam się psychologicznie do dzisiaj.  Mieszkamy razem w jego domu. Swoje mieszkanie wynajmuję. Rachunki dzielimy na pół i tyle, reszta zobowiązań po jego stronie. Zakupy robi ten kto ma potrzebę, widzi braki. Jednak zazwyczaj to jest on smile Ja dalej pracuje głównie 14.00-21.00 a on 7:00-17.00, na dodatek on bywa w delegacjach a ja miewam sesje zdjęciowe  w weekendy, ale na rzecz naszego dobra oddelegowuje więcej obowiązków pracownikom i osobom, które z nim współpracują, a ja rezygnuję z niektórych zleceń dla wspólnego dobra i wspólnego czasu. Moje koty polubił smile  Trochę posunęliśmy się w czasie smile Więcej rozumiem, akceptuję. Zaczęliśmy rozmawiać o dzieciach. Mam wrażenie, że dopiero do tego dojrzewam. Wgląd w posty sprzed tak długiego czasu były ciekawą wycieczką w głąb siebie. Za co dziękuję. Tylu mi pisało, że jestem odklejona, odrealniona, że chcę nie wiadomo czego i nie znajdę, że się wywyższam- wtedy się przejmowałam. Teraz wiem, że to filtrowanie. Ja znalazłam. I życzę każdemu, by znalazł. smile

22 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-08-14 21:11:37)

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:

Tylu mi pisało, że jestem odklejona, odrealniona, że chcę nie wiadomo czego i nie znajdę, że się wywyższam- wtedy się przejmowałam. Teraz wiem, że to filtrowanie.

Nikt Ci nie pisal tego abys sie tym "przejmowala" tylko sie ogarnela.
Jak widac, praca nie odrobiona.

Ale spoko - jesli twoim celem bylo bycie w zwiazku pare miesiecy to Ci sie udalo, gratuluje.
Jesli troche dluzej to slonce jeszcze nie zaszlo i troche przedwczesne te samo-gratulowanie i triumfalne okrzyki.

A problemy ze soba... owszem, masz spore.
I EGO zbyt wielkie aby zrozumiec, ze ich zrodlem jest to co w sobie cenisz najbardziej.

23 Ostatnio edytowany przez Lakszmi (2025-08-14 21:24:00)

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
JohnyBravo777 napisał/a:
Lakszmi napisał/a:

Tylu mi pisało, że jestem odklejona, odrealniona, że chcę nie wiadomo czego i nie znajdę, że się wywyższam- wtedy się przejmowałam. Teraz wiem, że to filtrowanie.

Nikt Ci nie pisal tego abys sie tym "przejmowala" tylko sie ogarnela.
Jak widac, praca nie odrobiona.

Ale spoko - jesli twoim celem bylo bycie w zwiazku pare miesiecy to Ci sie udalo, gratuluje.
Jesli troche dluzej to slonce jeszcze nie zaszlo i troche przedwczesne te samo-gratulowanie i triumfalne okrzyki.

A problemy ze soba... owszem, masz spore.
I EGO zbyt wielkie aby zrozumiec, ze ich zrodlem jest to co w sobie cenisz najbardziej.

Pamiętam Cię smile Dużo książek, teoretycznej wiedzy... dużo mądrości. I pisali tak- przeczytaj mój drugi wątek.
Ale. Wydajesz osąd, surowy i krzywdzący osąd.
Po 9 letnim związku zawiązanym w bardzo młodym wieku, taki związek niemal tuż po uważam za sukces. Czemu podchodzisz do mnie z tezą? Czemu nie pytasz jak się czuję z określonymi kwestiami? A czuję dobrze. Odnowiłam i na nowo buduję od roku relację z dwojgiem braci, którzy mieszkają w Holandii. Poznali mojego partnera smile Nawet z siostrą próbujemy, choć ten temat jest trudniejszy. Kwestia taty dalej jest ciężka, tu nie ze wszystkim umiem sobie poradzić. Jako partnerka nie jestem atencyjna i roszczeniowa- rozumiem zobowiązania finansowe i zawodowe partnera, sama mam swoje zobowiązania. Wypracowaliśmy fajną codzienność pełną partnerstwa i równości, żadne nie czuje dyskomfortu, zaniedbań i niesprawiedliwości. Realizujemy swoje małe cele, swoje małe marzenia, cieszymy sobą. I okazało się, że jak u boku jest odpowiedni mężczyzna to i myśl o dziecku jest naturalna smile Chcę mieć dziecko i żyć z tym mężczyzną. On ma potrzebę formalizowania, ja nie. Mi wystarczyłby ślub humanistyczny, on chce cywilny. Połączymy to smile Jest tak wspaniała i ogromna wymiana, dużo śmiechu, czerpania... tak, są gorsze dni, kłótnie i tak dalej, ale to się wpisuje w ludzkie życie smile Już nie myślę o ludziach jak o czymś co ma mnie zadowalać i spełniać moje wizje i oczekiwania. Patrzę na partnera i myślę- dobrze, on tak ma, uszanuję to, znajdziemy rozwiązanie. Ja poszłam na przód. A ty dalej siedzisz i osądzasz i podchodzisz z tezą. Ja się rozwinęłam z umiejętnością przyznania do błędów i słabości i pogubienia, a ty?

24 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-08-14 21:47:40)

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:

Wypracowaliśmy fajną codzienność pełną partnerstwa i równości
...
Mieszkamy razem w jego domu. Swoje mieszkanie wynajmuję. Rachunki dzielimy na pół i tyle, reszta zobowiązań po jego stronie. Zakupy robi ten kto ma potrzebę, widzi braki. Jednak zazwyczaj to jest on smile

Idz zyc dalej w lampie Alladyna.
Gdyby twoje posty pokazywac malym chlopcom z podpisem "kobieta" to by wszyscy mezczyzni byli gejami.

25

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Lakszmi napisał/a:

Tylu mi pisało, że jestem odklejona, odrealniona, że chcę nie wiadomo czego i nie znajdę, że się wywyższam- wtedy się przejmowałam. Teraz wiem, że to filtrowanie.

Nikt Ci nie pisal tego abys sie tym "przejmowala" tylko sie ogarnela.
Jak widac, praca nie odrobiona.

Ale spoko - jesli twoim celem bylo bycie w zwiazku pare miesiecy to Ci sie udalo, gratuluje.
Jesli troche dluzej to slonce jeszcze nie zaszlo i troche przedwczesne te samo-gratulowanie i triumfalne okrzyki.

A problemy ze soba... owszem, masz spore.
I EGO zbyt wielkie aby zrozumiec, ze ich zrodlem jest to co w sobie cenisz najbardziej.

Pamiętam Cię smile Dużo książek, teoretycznej wiedzy... dużo mądrości. I pisali tak- przeczytaj mój drugi wątek.
Ale. Wydajesz osąd, surowy i krzywdzący osąd.
Po 9 letnim związku zawiązanym w bardzo młodym wieku, taki związek niemal tuż po uważam za sukces. Czemu podchodzisz do mnie z tezą? Czemu nie pytasz jak się czuję z określonymi kwestiami? A czuję dobrze. Odnowiłam i na nowo buduję od roku relację z dwojgiem braci, którzy mieszkają w Holandii. Poznali mojego partnera smile Nawet z siostrą próbujemy, choć ten temat jest trudniejszy. Kwestia taty dalej jest ciężka, tu nie ze wszystkim umiem sobie poradzić. Jako partnerka nie jestem atencyjna i roszczeniowa- rozumiem zobowiązania finansowe i zawodowe partnera, sama mam swoje zobowiązania. Wypracowaliśmy fajną codzienność pełną partnerstwa i równości, żadne nie czuje dyskomfortu, zaniedbań i niesprawiedliwości. Realizujemy swoje małe cele, swoje małe marzenia, cieszymy sobą. I okazało się, że jak u boku jest odpowiedni mężczyzna to i myśl o dziecku jest naturalna smile Chcę mieć dziecko i żyć z tym mężczyzną. On ma potrzebę formalizowania, ja nie. Mi wystarczyłby ślub humanistyczny, on chce cywilny. Połączymy to smile Jest tak wspaniała i ogromna wymiana, dużo śmiechu, czerpania... tak, są gorsze dni, kłótnie i tak dalej, ale to się wpisuje w ludzkie życie smile Już nie myślę o ludziach jak o czymś co ma mnie zadowalać i spełniać moje wizje i oczekiwania. Patrzę na partnera i myślę- dobrze, on tak ma, uszanuję to, znajdziemy rozwiązanie. Ja poszłam na przód. A ty dalej siedzisz i osądzasz i podchodzisz z tezą. Ja się rozwinęłam z umiejętnością przyznania do błędów i słabości i pogubienia, a ty?

JB jak zwykle „filozofuje”, lepiej nie reaguj i się nie przejmuj.
Fajnie, że tak się dograliście.
Powodzenia smile

26

Odp: Dysproporcja w zarobkach... uciekam
Lakszmi napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Lakszmi napisał/a:

Tylu mi pisało, że jestem odklejona, odrealniona, że chcę nie wiadomo czego i nie znajdę, że się wywyższam- wtedy się przejmowałam. Teraz wiem, że to filtrowanie.

Nikt Ci nie pisal tego abys sie tym "przejmowala" tylko sie ogarnela.
Jak widac, praca nie odrobiona.

Ale spoko - jesli twoim celem bylo bycie w zwiazku pare miesiecy to Ci sie udalo, gratuluje.
Jesli troche dluzej to slonce jeszcze nie zaszlo i troche przedwczesne te samo-gratulowanie i triumfalne okrzyki.

A problemy ze soba... owszem, masz spore.
I EGO zbyt wielkie aby zrozumiec, ze ich zrodlem jest to co w sobie cenisz najbardziej.

Pamiętam Cię smile Dużo książek, teoretycznej wiedzy... dużo mądrości. I pisali tak- przeczytaj mój drugi wątek.
Ale. Wydajesz osąd, surowy i krzywdzący osąd.
Po 9 letnim związku zawiązanym w bardzo młodym wieku, taki związek niemal tuż po uważam za sukces. Czemu podchodzisz do mnie z tezą? Czemu nie pytasz jak się czuję z określonymi kwestiami? A czuję dobrze. Odnowiłam i na nowo buduję od roku relację z dwojgiem braci, którzy mieszkają w Holandii. Poznali mojego partnera smile Nawet z siostrą próbujemy, choć ten temat jest trudniejszy. Kwestia taty dalej jest ciężka, tu nie ze wszystkim umiem sobie poradzić. Jako partnerka nie jestem atencyjna i roszczeniowa- rozumiem zobowiązania finansowe i zawodowe partnera, sama mam swoje zobowiązania. Wypracowaliśmy fajną codzienność pełną partnerstwa i równości, żadne nie czuje dyskomfortu, zaniedbań i niesprawiedliwości. Realizujemy swoje małe cele, swoje małe marzenia, cieszymy sobą. I okazało się, że jak u boku jest odpowiedni mężczyzna to i myśl o dziecku jest naturalna smile Chcę mieć dziecko i żyć z tym mężczyzną. On ma potrzebę formalizowania, ja nie. Mi wystarczyłby ślub humanistyczny, on chce cywilny. Połączymy to smile Jest tak wspaniała i ogromna wymiana, dużo śmiechu, czerpania... tak, są gorsze dni, kłótnie i tak dalej, ale to się wpisuje w ludzkie życie smile Już nie myślę o ludziach jak o czymś co ma mnie zadowalać i spełniać moje wizje i oczekiwania. Patrzę na partnera i myślę- dobrze, on tak ma, uszanuję to, znajdziemy rozwiązanie. Ja poszłam na przód. A ty dalej siedzisz i osądzasz i podchodzisz z tezą. Ja się rozwinęłam z umiejętnością przyznania do błędów i słabości i pogubienia, a ty?

Brzmi dobrze smile

Przepraszam nie bede czytal Twoich starych wątków- długo jesteście razem?

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dysproporcja w zarobkach... uciekam

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026