netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kłótnie w związku - temat zbiorczy

45 odpowiedzi1 828 wyświetleńzałożony przez JordanT, 16.01.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Siemka,
moja ostatnia sprzeczka z dziewczyną zainspirowała mnie do założenia tego tematu.
Powiedzcie mi w jaki sposób staracie się deeskalować kłótnie? W jaki sposób się godzicie? Kiedy kłótnie są konieczne? A kiedy zbędne? Co robicie jeśli druga strona nie chce się od razu pogodzić i się np. izoluje? Często się kłócicie? A może są tu związki, gdzie w ogóle nie ma kłótni?
Ja np. jestem osobą, która zawsze chce prostować wszystko tu i teraz bez zbędnego zaangażowania emocjonalnego. A np. druga strona tak nie umie, więc nauczyłem się dawać trochę przestrzeni, ale nie pozwalam by zmieniło się to w ciche dni. Wiem, że bardzo ogólnikowo, ale liczę, że temat się rozwinie.
Jestem ciekaw przeżyć, lekcji życiowych na ten temat itd. smile

2

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Moja lekcja życiowa jest taka że zakończyłem związek z kłótliwą partnerką, znalazłem sobie dojrzałą emocjonalnie i taką która potrafi rozmawiać zamiast się kłócić i polecam taki obrót spraw.

3

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Nie kłócimy się.

4

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Jak bylam w zwiazku i mnie ex wkurzyl to mowilam mu "ze sie do niego nie odzywam przez caly dzien" ,a i tak sie po godzine znowu sie do niego odzywalam... chyba musze cwiczyc stanowczosc, bo juz pozniej nawet nie bral na powaznie to co mu mowilam po klotni,tylko sie glupio smial

5

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:

Siemka,
moja ostatnia sprzeczka z dziewczyną zainspirowała mnie do założenia tego tematu.
Powiedzcie mi w jaki sposób staracie się deeskalować kłótnie? W jaki sposób się godzicie? Kiedy kłótnie są konieczne? A kiedy zbędne? Co robicie jeśli druga strona nie chce się od razu pogodzić i się np. izoluje? Często się kłócicie? A może są tu związki, gdzie w ogóle nie ma kłótni?
Ja np. jestem osobą, która zawsze chce prostować wszystko tu i teraz bez zbędnego zaangażowania emocjonalnego. A np. druga strona tak nie umie, więc nauczyłem się dawać trochę przestrzeni, ale nie pozwalam by zmieniło się to w ciche dni. Wiem, że bardzo ogólnikowo, ale liczę, że temat się rozwinie.
Jestem ciekaw przeżyć, lekcji życiowych na ten temat itd. smile

Nie bylabym w stanie byc z kims kto nie panuje nad soba lub robi mi jakies jazdy w stylu ciche dni. Moge jak najbardziej dac komus czas do namyslenia sie i przestrzen, moze on/ona wyjsc sobie i ochlonac, spoko. Ale pozniej trzeba siasc i porozmawiac jak ludzie. Ogolnie ja sie nie kloce, nie krzycze, nie unosze sie z emocjami, tylko rozmawiam. Tego samego oczekuje od partnera. Ogolnie jestem dosc zdystansowana i baaardzo malo jest rzeczy ktore bylyby mnie w stanie wyprowadzic z rownowagi na tyle aby doszlo do nieporozumienia w zwiazku. Jesli juz, to po godzinie czy dwoch sytuacja jest wyjasniona i naprawiona.

6 Ostatnio edytowany przez SamotnaWilczyca (2024-01-16 22:35:55)

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Nie lubię się kłócić, jednak spięcia się zdarzają i uważam to za naturalne, jako, że jesteśmy wszyscy istotami emocjonalnymi. Z mojej perspektywy nie wiem nawet, czy można nazwać to kłótnią. Jest to bardziej "wyłożenie kawy na ławę" i chęć wyjaśnienia sytuacji, co raczej finalnie powinno zbliżyć ludzi. Milczenie jest jednym z najbardziej toksycznych zachowań, które niszczą relację. Wielu ludzi ma problem z komunikacją i nie lubi niczego wyjaśniać, a zamiast tego woli zamieść pod dywan i iść dalej, niestety. Chyba zwłaszcza mężczyźni mają tendencję do odbierania wszystkiego jako atak, obwinianie, pretensje. W związku z tym rozmowy z nimi są trudne, zbytnio skupiają się na sobie i przez to nie dostrzegają perspektywy, i ogólnych potrzeb drugiej osoby. Tak czy inaczej ja zazwyczaj dążę do porozumienia, źle znoszę ciężką atmosferę.

7

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Lady Loka napisał/a:

Nie kłócimy się.

Czy to oznacza, że we wszystkim zawsze się zgadzacie? Czy może oznacza to, że jedno z Was po prostu tłumi w środku emocje, zamiast wyjaśnić/skonfrontować się?
Jak Ci się udało stworzyć związek, w którym się w ogóle nie kłócisz? Czy to po prostu w 90% sprawa związania się z niekonfliktową osobą?

8

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
SamotnaWilczyca napisał/a:

Nie lubię się kłócić, jednak spięcia się zdarzają i uważam to za naturalne, jako, że jesteśmy wszyscy istotami emocjonalnymi. Z mojej perspektywy nie wiem nawet, czy można nazwać to kłótnią. Jest to bardziej "wyłożenie kawy na ławę" i chęć wyjaśnienia sytuacji, co raczej finalnie powinno zbliżyć ludzi. Milczenie jest jednym z najbardziej toksycznych zachowań, które niszczą relację. Wielu ludzi ma problem z komunikacją i nie lubi niczego wyjaśniać, a zamiast tego woli zamieść pod dywan i iść dalej, niestety. Chyba zwłaszcza mężczyźni mają tendencję do odbierania wszystkiego jako atak, obwinianie, pretensje. W związku z tym rozmowy z nimi są trudne, zbytnio skupiają się na sobie i przez to nie dostrzegają perspektywy, i ogólnych potrzeb drugiej osoby. Tak czy inaczej ja zazwyczaj dążę do porozumienia, źle znoszę ciężką atmosferę.

Ja mam tak samo, ale u mnie jest na odwrót niestety. Chociaż po tej ostatniej kłótni widzę po sobie, że nie zachowałem spokoju i podniosłem niepotrzebnie głos. Może gdybym wtedy zachował spokojny ton, to druga strona byłaby bardziej chętna do natychmiastowego rozwiązania sporu.

9

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Tu nie ma reguły, są pary kłócące się i żyją tak latami. Jeżeli twojej kobiecie brakuje emocji, będzie ich szukać. Będzie dążyć do kłótni o byle co.

10

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Legat napisał/a:

Tu nie ma reguły, są pary kłócące się i żyją tak latami. Jeżeli twojej kobiecie brakuje emocji, będzie ich szukać. Będzie dążyć do kłótni o byle co.

Ale pary żyjące latami ze sobą, które się kłócą, to patologia, oczywiste, że nie taki kierunek chcemy tu wybrać.

Wątpię, że akurat mojej kobiecie brakuje emocji, znam takie jednostki i omijam je szerokim łukiem. W moim przypadku kłótnie są mega rzadko, może jedna, dwie na rok.
Problem jest taki, że większość kobiet bardziej reaguje na ton wypowiedzi niż jej treść big_smile

Dlatego ciekaw jestem jak to wygląda u innych

11

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Ja rozwiazuje problemy rozmowa, znow partner nie jest zbytnio gadatliwy big_smile ale wszystko zmierza w dobrym kierunku smile

12

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Kłócące się pary nie muszą być patologią. Wbrew pozorom mogą się bardzo kochać. Ale musi być emocjonalna sinosoida. Wbrew pozorom wiele związków tak funkcjonuje.
Pisałem już o tym kiedyś. Ksiądz z sądu biskupiego mówił, że wiele par pomimo toczącego się unieważnienia ślubu, czy rozwodu seksuje się jakby się ledwo co poznali. Taki jest poziom emocji. Często do siebie wracają, bo kolejny partner za spokojny, za bardzo ułożony.

13

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Gosiawie napisał/a:

Ja rozwiazuje problemy rozmowa, znow partner nie jest zbytnio gadatliwy big_smile ale wszystko zmierza w dobrym kierunku smile

O to to, no i jak taki proces wygląda jeśli druga strona nie chce za bardzo rozmawiać i rozbierać sporu na czynniki pierwsze?

btw ja właśnie dzisiaj rano dostałem wiadomość od lubej, że cieszy się, że wczoraj wszystko wyjaśniliśmy i że jest jej teraz o wiele lepiej. To fajny dowód na to, że czasami po prostu trzeba się zderzyć, ale w dobrej wierze. Chociaż nawiązanie dialogu też mi trochę wczoraj zajęło.

14

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Legat napisał/a:

Kłócące się pary nie muszą być patologią. Wbrew pozorom mogą się bardzo kochać. Ale musi być emocjonalna sinosoida. Wbrew pozorom wiele związków tak funkcjonuje.
Pisałem już o tym kiedyś. Ksiądz z sądu biskupiego mówił, że wiele par pomimo toczącego się unieważnienia ślubu, czy rozwodu seksuje się jakby się ledwo co poznali. Taki jest poziom emocji. Często do siebie wracają, bo kolejny partner za spokojny, za bardzo ułożony.


Ale moim zdaniem właśnie ta emocjonalna sunusoida to lekka patologia, to nie jest zdrowe w długim terminie. Szkoda zdrowia. Ja sobie cenię święty spokój. Adrenalinę to robię w sypialni, parku rozrywki czy na nartach smile

15

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Spokój i ugodowość faceta mogą irytować. Ostatnio byłem na mierzeniu wzroku i dobraniu okularów. Pani która to robiła miała ze 30 lat. Pyta o jedno ja się zgodziłem. Pyta o drugie też się zgodziłem. Pyta jeszcze o coś jeszcze, też się zgodziłem. W końcu pani z uśmiechem na twarzy mówi: pan zawsze taki zgodny i ugodowy jest? smile

16

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie kłócimy się.

Czy to oznacza, że we wszystkim zawsze się zgadzacie? Czy może oznacza to, że jedno z Was po prostu tłumi w środku emocje, zamiast wyjaśnić/skonfrontować się?
Jak Ci się udało stworzyć związek, w którym się w ogóle nie kłócisz? Czy to po prostu w 90% sprawa związania się z niekonfliktową osobą?

To oznacza, że rozmawiamy. Nie wiem co mam Ci więcej napisać. Ja nie widzę powodow do kłótni. Ludzie powinni rozmawiać na spokojnie, umjeć uargumentować swoje zdanie i odpuszczać tam, gdzie coś nie jest najistotniejsze na świecie.

Ja kłotni nie lubię. Nie wzięłabym sobie kłotliwego faceta.

17

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Legat napisał/a:

Spokój i ugodowość faceta mogą irytować. Ostatnio byłem na mierzeniu wzroku i dobraniu okularów. Pani która to robiła miała ze 30 lat. Pyta o jedno ja się zgodziłem. Pyta o drugie też się zgodziłem. Pyta jeszcze o coś jeszcze, też się zgodziłem. W końcu pani z uśmiechem na twarzy mówi: pan zawsze taki zgodny i ugodowy jest? smile


Spokój tak, ugodowość niekoniecznie. Niezdecydowany i podążający za tłumem facet może irytować. Wiesz jak to jest, lepiej być wojownikiem w ogrodzie niż ogrodnikiem na wojnie.

18

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Lady Loka napisał/a:
JordanT napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie kłócimy się.

Czy to oznacza, że we wszystkim zawsze się zgadzacie? Czy może oznacza to, że jedno z Was po prostu tłumi w środku emocje, zamiast wyjaśnić/skonfrontować się?
Jak Ci się udało stworzyć związek, w którym się w ogóle nie kłócisz? Czy to po prostu w 90% sprawa związania się z niekonfliktową osobą?

Ludzie powinni rozmawiać na spokojnie, umjeć uargumentować swoje zdanie i odpuszczać tam, gdzie coś nie jest najistotniejsze na świecie.
.

To jest sedno, żeby umieć też odpuszczać, gdzie nie jest to absolutny deal breaker.

19

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Legat napisał/a:

Spokój i ugodowość faceta mogą irytować. Ostatnio byłem na mierzeniu wzroku i dobraniu okularów. Pani która to robiła miała ze 30 lat. Pyta o jedno ja się zgodziłem. Pyta o drugie też się zgodziłem. Pyta jeszcze o coś jeszcze, też się zgodziłem. W końcu pani z uśmiechem na twarzy mówi: pan zawsze taki zgodny i ugodowy jest? smile


pewnie do obcych big_smile tongue

20

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Ja rozwiazuje problemy rozmowa, znow partner nie jest zbytnio gadatliwy big_smile ale wszystko zmierza w dobrym kierunku smile

O to to, no i jak taki proces wygląda jeśli druga strona nie chce za bardzo rozmawiać i rozbierać sporu na czynniki pierwsze?

btw ja właśnie dzisiaj rano dostałem wiadomość od lubej, że cieszy się, że wczoraj wszystko wyjaśniliśmy i że jest jej teraz o wiele lepiej. To fajny dowód na to, że czasami po prostu trzeba się zderzyć, ale w dobrej wierze. Chociaż nawiązanie dialogu też mi trochę wczoraj zajęło.


Musialam przypominac, ze klotnia do niczego nie prowadzi, ze rozmowa jest teraz potrzebna.
On na poczatku oburzal, potem myslal i w koncu przemyslal. Zdarzalo/y sie i teraz. Ludzie musza sie dotrzec, my mamy juz duzo lat i kazdy mial inne przyzwyczajenia w zwiazkach. Kazdy ma inny charakter i temperament to tez wiele zmienia.

21

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Gosiawie napisał/a:
JordanT napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Ja rozwiazuje problemy rozmowa, znow partner nie jest zbytnio gadatliwy big_smile ale wszystko zmierza w dobrym kierunku smile

O to to, no i jak taki proces wygląda jeśli druga strona nie chce za bardzo rozmawiać i rozbierać sporu na czynniki pierwsze?

btw ja właśnie dzisiaj rano dostałem wiadomość od lubej, że cieszy się, że wczoraj wszystko wyjaśniliśmy i że jest jej teraz o wiele lepiej. To fajny dowód na to, że czasami po prostu trzeba się zderzyć, ale w dobrej wierze. Chociaż nawiązanie dialogu też mi trochę wczoraj zajęło.


Musialam przypominac, ze klotnia do niczego nie prowadzi, ze rozmowa jest teraz potrzebna.
On na poczatku oburzal, potem myslal i w koncu przemyslal. Zdarzalo/y sie i teraz. Ludzie musza sie dotrzec, my mamy juz duzo lat i kazdy mial inne przyzwyczajenia w zwiazkach. Kazdy ma inny charakter i temperament to tez wiele zmienia.

Widzę, że jesteś cierpliwa i wyrozumiała. Ja się teraz tego uczę. Ja niestety przez jakiś czas błędnie interpretowałem tę ciszę z drugiej strony. Wiesz, wydawało mi się to uciekaniem od problemu, a tak naprawdę ona musiała mieć pół godzinki dla siebie, ostudzić się, pomyśleć i można wracać do rozmowy. Ja niestety mam spore problemy, żeby w tym czasie zachować spokój, ale uczę się. Ale schemat taki sam: oburzenie/obraza majestatu big_smile potem cisza od kwadransu do godziny i można już naprawiać.

22 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-01-17 15:35:43)

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Dlatego nie ma kalki...
Jak mąż we wszystkim zgadza się z żoną, to żona może powiedzieć... nie lubię się kłócić big_smile

Ale też nie zawsze, bo jeśli żona nie lubi się kłócić, a Ty tłamsisz jej argumenty, to się obraża. Nie zawsze da się, na spokojnie, bez emocji rozmawiać, byłoby fajnie jakby każdy mógł wypowiedzieć do końca swoje argumenty i zostać przy swoim zdaniu, jak nie da się dojść do kompromisu, wrócić później do tematu.
Ale jak jedna strona jest nerwowa, podnosi głos, do tego z pretensjami... Spójrz na siebie i zastanów się co jest powodem focha żony, czy za bardzo na siłę nie próbujesz przekonywać do swoich racji...

Nawet jest taki poradnik jak się kłócić, żeby nie ranić drugiej osoby, nie czytałam, ale poradnik sobie, a życie sobie.

23

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Wszystko zależy od konkretnych okoliczności zaistniałej sytuacji.
Ja jestem z natury bardzo spokojny i opanowany, ale też stanowczy i konsekwentny. Jeśli moja partnerka robi coś celowo, a rozmawialiśmy już o tym wielokrotnie i ona robi to nadal, to potrafię być bardzo nieprzyjemny, a nasze kłótnie są gwałtowne i że tak powiem nie pierdolimy się wtedy w tańcu. Kończy się to różnie. Czasem godzimy się od razu udając, że nic się nie wydarzyło, a czasem jesteśmy na siebie tak wkurwieni, że nawet nie mamy ochoty na siebie patrzeć i trwa to też różnie, niekiedy pół dnia, a niekiedy tydzień, bo żadne pierwsze się nie odezwie, takie już zjebane charaktery.
Ale bywają sytuacje takie jak na przykład dzisiaj, że już od progu na mnie syczała o jakieś tam gówno jak tylko mnie w drzwiach zobaczyła. Zignorowałem, to po chwili znowu coś tam na mnie fuknęła. Za trzecim razem złapałem ją w pół, przyciągnąłem do siebie i warknąłem tylko - zaraz się pożremy i na chuj, co ja ci zrobiłem kobieto, przecież cały dzień mnie nie widziałaś - pocałowałem w czoło i puściłem oddalając się w kierunku łazienki. Po umyciu i wyjściu, na stole czekał ciepły obiad, dwa nakrycia i kiedy zaczęliśmy jeść jak gdyby nigdy nic, opowiadając sobie co tam u kogo w pracy się wydarzyło, wyciągnąłem od niej w końcu dlaczego ma dzisiaj taki parszywy nastrój. Potem poszliśmy z psem na długi spacer trzymając się za ręce jak zawsze, choć ja już mam 50 lat, a ona 40, a po spacerze zrobiliśmy sobie po drinku, włączyliśmy serial na netflixie, ja kręciłem jej loki jak zwykle, a ona wtulona we mnie od razu usnęła jak zwykle. Zawsze usypia jak tylko zacznę się bawić jej włosami, tak już po prostu ma.
Mogliśmy się dzisiaj pokłócić, być może nawet bardzo, pójść spać osobno obrażeni i jutro dalej ciągnąć ten cyrk czy przez kolejne dni, bo mieliśmy już takie akcje i to dosyć często od samego początku naszej znajomości, ale z czasem chyba już oboje mniej więcej umiemy rozpoznać, kiedy po prostu nie warto i dzisiaj był właśnie taki dzień, że ja nie dałem się sprowokować, a ona odpuściła i nie ma w ogóle tematu. 
Zauważyłem też u niej pewne zmiany w zachowaniu po tym jak już się pogodzimy. Przeważnie to ja wychodzę z inicjatywą jako ten starszy, mądrzejszy i bardziej doświadczony, pisząc do niej wiadomości w których obszernie tłumaczę i objaśniam, dlaczego powiedziałem to czy tamto albo zachowałem się tak a nie inaczej. Co moim zdaniem było nie tak z jej strony i jak ja się z tym czuję albo co jej zdaniem ona by zrobiła i jak by się poczuła będąc na moim miejscu. Oczywiście jej pierwsza reakcja, to zwykle odwracanie kota ogonem, że wcale nie było tak jak ja to teraz opisuję, ewentualnie bagatelizowanie moich argumentów i pieprzenie od rzeczy o sprawach trzeciorzędnych bez żadnego znaczenia. Ale potem jak już rozmawiamy w domu o tym co się wydarzyło i dlaczego się wydarzyło, coraz częściej ostatecznie przyznaje mi rację i po przemyśleniu sama nie wie co by zrobiła będąc mną, ale na pewno czułaby się z tym chujowo, dlatego rozumie i postara się to czy tamto zmienić albo tego czy tamtego więcej nie robić. I o dziwo to działa, więc...
Dobra kłótnia nie jest zła, pod warunkiem, że jest konstruktywna dla obu stron i prowadzi do poprawienia jakości relacji. Przypierdalanie się o głupoty, fochy, dąsy i kręcenie maszynką do wytwarzania problemów z dupy, żeby coś się działo, a przy okazji pokazanie drugiemu kto rządzi i kto więcej może, na mnie akurat nie działa i na ten temat też już rozmawialiśmy podczas poznawania siebie i swoich historii na samym początku, kiedy ona mi opowiadała jak faceci jedli jej z ręki, a ona z nimi robiła co chciała, do czasu aż ją zaczęło to nudzić i w końcu ich zostawiała, a ze mną wszystko jest inaczej, bo wiem jak ją sobie ustawić i nie liżę jej dupy jak wszyscy pozostali i chyba właśnie tym najbardziej jej imponuję jako mężczyzna. To są jej własne słowa w które jestem w stanie uwierzyć, bo niby czym podstarzały 50 letni dziad, może imponować lasce młodszej o dekadę, która w swoim życiu miała, robiła i widziała już wszystko, przecież nie kutasem, bo znam jej związkową przeszłość i nie jestem jej pierwszym, ani piątym, ani pewnie dziesiątym z którym się bzykała.

24

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
klipozor napisał/a:

Wszystko zależy od konkretnych okoliczności zaistniałej sytuacji.
Ja jestem z natury bardzo spokojny i opanowany, ale też stanowczy i konsekwentny. Jeśli moja partnerka robi coś celowo, a rozmawialiśmy już o tym wielokrotnie i ona robi to nadal, to potrafię być bardzo nieprzyjemny, a nasze kłótnie są gwałtowne i że tak powiem nie pierdolimy się wtedy w tańcu. Kończy się to różnie. Czasem godzimy się od razu udając, że nic się nie wydarzyło, a czasem jesteśmy na siebie tak wkurwieni, że nawet nie mamy ochoty na siebie patrzeć i trwa to też różnie, niekiedy pół dnia, a niekiedy tydzień, bo żadne pierwsze się nie odezwie, takie już zjebane charaktery.
Ale bywają sytuacje takie jak na przykład dzisiaj, że już od progu na mnie syczała o jakieś tam gówno jak tylko mnie w drzwiach zobaczyła. Zignorowałem, to po chwili znowu coś tam na mnie fuknęła. Za trzecim razem złapałem ją w pół, przyciągnąłem do siebie i warknąłem tylko - zaraz się pożremy i na chuj, co ja ci zrobiłem kobieto, przecież cały dzień mnie nie widziałaś - pocałowałem w czoło i puściłem oddalając się w kierunku łazienki. Po umyciu i wyjściu, na stole czekał ciepły obiad, dwa nakrycia i kiedy zaczęliśmy jeść jak gdyby nigdy nic, opowiadając sobie co tam u kogo w pracy się wydarzyło, wyciągnąłem od niej w końcu dlaczego ma dzisiaj taki parszywy nastrój. Potem poszliśmy z psem na długi spacer trzymając się za ręce jak zawsze, choć ja już mam 50 lat, a ona 40, a po spacerze zrobiliśmy sobie po drinku, włączyliśmy serial na netflixie, ja kręciłem jej loki jak zwykle, a ona wtulona we mnie od razu usnęła jak zwykle. Zawsze usypia jak tylko zacznę się bawić jej włosami, tak już po prostu ma.
Mogliśmy się dzisiaj pokłócić, być może nawet bardzo, pójść spać osobno obrażeni i jutro dalej ciągnąć ten cyrk czy przez kolejne dni, bo mieliśmy już takie akcje i to dosyć często od samego początku naszej znajomości, ale z czasem chyba już oboje mniej więcej umiemy rozpoznać, kiedy po prostu nie warto i dzisiaj był właśnie taki dzień, że ja nie dałem się sprowokować, a ona odpuściła i nie ma w ogóle tematu. 
Zauważyłem też u niej pewne zmiany w zachowaniu po tym jak już się pogodzimy. Przeważnie to ja wychodzę z inicjatywą jako ten starszy, mądrzejszy i bardziej doświadczony, pisząc do niej wiadomości w których obszernie tłumaczę i objaśniam, dlaczego powiedziałem to czy tamto albo zachowałem się tak a nie inaczej. Co moim zdaniem było nie tak z jej strony i jak ja się z tym czuję albo co jej zdaniem ona by zrobiła i jak by się poczuła będąc na moim miejscu. Oczywiście jej pierwsza reakcja, to zwykle odwracanie kota ogonem, że wcale nie było tak jak ja to teraz opisuję, ewentualnie bagatelizowanie moich argumentów i pieprzenie od rzeczy o sprawach trzeciorzędnych bez żadnego znaczenia. Ale potem jak już rozmawiamy w domu o tym co się wydarzyło i dlaczego się wydarzyło, coraz częściej ostatecznie przyznaje mi rację i po przemyśleniu sama nie wie co by zrobiła będąc mną, ale na pewno czułaby się z tym chujowo, dlatego rozumie i postara się to czy tamto zmienić albo tego czy tamtego więcej nie robić. I o dziwo to działa, więc...
Dobra kłótnia nie jest zła, pod warunkiem, że jest konstruktywna dla obu stron i prowadzi do poprawienia jakości relacji. Przypierdalanie się o głupoty, fochy, dąsy i kręcenie maszynką do wytwarzania problemów z dupy, żeby coś się działo, a przy okazji pokazanie drugiemu kto rządzi i kto więcej może, na mnie akurat nie działa i na ten temat też już rozmawialiśmy podczas poznawania siebie i swoich historii na samym początku, kiedy ona mi opowiadała jak faceci jedli jej z ręki, a ona z nimi robiła co chciała, do czasu aż ją zaczęło to nudzić i w końcu ich zostawiała, a ze mną wszystko jest inaczej, bo wiem jak ją sobie ustawić i nie liżę jej dupy jak wszyscy pozostali i chyba właśnie tym najbardziej jej imponuję jako mężczyzna. To są jej własne słowa w które jestem w stanie uwierzyć, bo niby czym podstarzały 50 letni dziad, może imponować lasce młodszej o dekadę, która w swoim życiu miała, robiła i widziała już wszystko, przecież nie kutasem, bo znam jej związkową przeszłość i nie jestem jej pierwszym, ani piątym, ani pewnie dziesiątym z którym się bzykała.

Ja nie jestem konsekwetna, bo jak sie czasem klocilam z ex to mu mowilam "nie odzywam sie do Ciebie do konca dnia",a i tak sie po godzinie odzywalam do niego,czasem nawet wczesniej.  Ja mojemu ex nie przyznawalam racji on mi racje przyznawal dla swietego spokoju

25

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Uleganie kaprysom partnera, to najkrótsza droga do całkowitej utraty szacunku jego do nas i nas do siebie samych.
Nie można zawsze przyznawać komuś racji, kiedy czujesz wewnętrzny konflikt z własnymi przekonaniami czy zasadami.
Partner to wyczuwa, odbiera jako twoją słabość i traktuje Ciebie jeszcze gorzej, będąc przekonanym, że Tobie zależy bardziej.
Nic dobrego w takim związku już Cię nie czeka, bo będzie tylko gorzej, a rozstanie to jedynie kwestia czasu.
Ale też nie można być upartym osłem, ślepo zapatrzonym w czubek własnego nosa i żyć w przekonaniu, że wszechświat istnieje tylko po to, aby kręcić się wokół mojej dupy i każdy ma robić to co ja chcę, bo taka postawa jeszcze szybciej zniechęca do trwania w relacji z kimś takim i jeśli nie jesteś Królową Angielską ani nawet perskim księciem, a zachowujesz się jakbyś był czy była, to też taki związek wisi na włosku, który w każdej chwili może po prostu jebnąć przez zmęczenie materiału smile

26

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
klipozor napisał/a:

Uleganie kaprysom partnera, to najkrótsza droga do całkowitej utraty szacunku jego do nas i nas do siebie samych.
Nie można zawsze przyznawać komuś racji, kiedy czujesz wewnętrzny konflikt z własnymi przekonaniami czy zasadami.
Partner to wyczuwa, odbiera jako twoją słabość i traktuje Ciebie jeszcze gorzej, będąc przekonanym, że Tobie zależy bardziej.
Nic dobrego w takim związku już Cię nie czeka, bo będzie tylko gorzej, a rozstanie to jedynie kwestia czasu.
Ale też nie można być upartym osłem, ślepo zapatrzonym w czubek własnego nosa i żyć w przekonaniu, że wszechświat istnieje tylko po to, aby kręcić się wokół mojej dupy i każdy ma robić to co ja chcę, bo taka postawa jeszcze szybciej zniechęca do trwania w relacji z kimś takim i jeśli nie jesteś Królową Angielską ani nawet perskim księciem, a zachowujesz się jakbyś był czy była, to też taki związek wisi na włosku, który w każdej chwili może po prostu jebnąć przez zmęczenie materiału smile

Dokladnie z tym przyznawaniem racji to prawda-dlatego ja nie przyznawalam mojemu ex racji nigdy ,nawet jezeli mial racje-to on przyznawal racje mnie.

27

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
JordanT napisał/a:

O to to, no i jak taki proces wygląda jeśli druga strona nie chce za bardzo rozmawiać i rozbierać sporu na czynniki pierwsze?

btw ja właśnie dzisiaj rano dostałem wiadomość od lubej, że cieszy się, że wczoraj wszystko wyjaśniliśmy i że jest jej teraz o wiele lepiej. To fajny dowód na to, że czasami po prostu trzeba się zderzyć, ale w dobrej wierze. Chociaż nawiązanie dialogu też mi trochę wczoraj zajęło.


Musialam przypominac, ze klotnia do niczego nie prowadzi, ze rozmowa jest teraz potrzebna.
On na poczatku oburzal, potem myslal i w koncu przemyslal. Zdarzalo/y sie i teraz. Ludzie musza sie dotrzec, my mamy juz duzo lat i kazdy mial inne przyzwyczajenia w zwiazkach. Kazdy ma inny charakter i temperament to tez wiele zmienia.

Widzę, że jesteś cierpliwa i wyrozumiała. Ja się teraz tego uczę. Ja niestety przez jakiś czas błędnie interpretowałem tę ciszę z drugiej strony. Wiesz, wydawało mi się to uciekaniem od problemu, a tak naprawdę ona musiała mieć pół godzinki dla siebie, ostudzić się, pomyśleć i można wracać do rozmowy. Ja niestety mam spore problemy, żeby w tym czasie zachować spokój, ale uczę się. Ale schemat taki sam: oburzenie/obraza majestatu big_smile potem cisza od kwadransu do godziny i można już naprawiać.


No "niestety" zeby zyc w zgodzie nalezy sie dostosowac (oczywiscie nie calkowicie ulegac), a przede wszystkim szanowac sie, jesli ludzie sie szanuja, to uwazaja na slowa, przynajmniej tak jest w moim odczuciu.

28

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Gosiawie napisał/a:
JordanT napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Musialam przypominac, ze klotnia do niczego nie prowadzi, ze rozmowa jest teraz potrzebna.
On na poczatku oburzal, potem myslal i w koncu przemyslal. Zdarzalo/y sie i teraz. Ludzie musza sie dotrzec, my mamy juz duzo lat i kazdy mial inne przyzwyczajenia w zwiazkach. Kazdy ma inny charakter i temperament to tez wiele zmienia.

Widzę, że jesteś cierpliwa i wyrozumiała. Ja się teraz tego uczę. Ja niestety przez jakiś czas błędnie interpretowałem tę ciszę z drugiej strony. Wiesz, wydawało mi się to uciekaniem od problemu, a tak naprawdę ona musiała mieć pół godzinki dla siebie, ostudzić się, pomyśleć i można wracać do rozmowy. Ja niestety mam spore problemy, żeby w tym czasie zachować spokój, ale uczę się. Ale schemat taki sam: oburzenie/obraza majestatu big_smile potem cisza od kwadransu do godziny i można już naprawiać.


No "niestety" zeby zyc w zgodzie nalezy sie dostosowac (oczywiscie nie calkowicie ulegac), a przede wszystkim szanowac sie, jesli ludzie sie szanuja, to uwazaja na slowa, przynajmniej tak jest w moim odczuciu.

Ja sie dostosowac moge jak mnie to pasuje i wiem  ze przyniesc mnie to jakies korzysci. W innym wypadku to do mnie sie partner kazdy musial by dostosowac

29

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JuliaUK33 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
JordanT napisał/a:

Widzę, że jesteś cierpliwa i wyrozumiała. Ja się teraz tego uczę. Ja niestety przez jakiś czas błędnie interpretowałem tę ciszę z drugiej strony. Wiesz, wydawało mi się to uciekaniem od problemu, a tak naprawdę ona musiała mieć pół godzinki dla siebie, ostudzić się, pomyśleć i można wracać do rozmowy. Ja niestety mam spore problemy, żeby w tym czasie zachować spokój, ale uczę się. Ale schemat taki sam: oburzenie/obraza majestatu big_smile potem cisza od kwadransu do godziny i można już naprawiać.


No "niestety" zeby zyc w zgodzie nalezy sie dostosowac (oczywiscie nie calkowicie ulegac), a przede wszystkim szanowac sie, jesli ludzie sie szanuja, to uwazaja na slowa, przynajmniej tak jest w moim odczuciu.

Ja sie dostosowac moge jak mnie to pasuje i wiem  ze przyniesc mnie to jakies korzysci. W innym wypadku to do mnie sie partner kazdy musial by dostosowac

bardziej kompromis mialam na mysli smile

30

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Gosiawie napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

No "niestety" zeby zyc w zgodzie nalezy sie dostosowac (oczywiscie nie calkowicie ulegac), a przede wszystkim szanowac sie, jesli ludzie sie szanuja, to uwazaja na slowa, przynajmniej tak jest w moim odczuciu.

Ja sie dostosowac moge jak mnie to pasuje i wiem  ze przyniesc mnie to jakies korzysci. W innym wypadku to do mnie sie partner kazdy musial by dostosowac

bardziej kompromis mialam na mysli smile

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac

31 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2024-01-18 12:07:57)

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JuliaUK33 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Ja sie dostosowac moge jak mnie to pasuje i wiem  ze przyniesc mnie to jakies korzysci. W innym wypadku to do mnie sie partner kazdy musial by dostosowac

bardziej kompromis mialam na mysli smile

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


to tak cale zycie bedzie musial sie poswiecac twoj partner... czasem warto pojsc na kompromis, ktory nie da ci korzysci, ale naturalnie nie przyniesie bolu.

32

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JuliaUK33 napisał/a:

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać. Mama na etacie 'szlachta nie pracuje' dzieli się złotymi myślami pomieszkując kątem u koleżanki po tym jak wychwalany pod niebiosa partner muzułmanin ożenił się za jej plecami.

33

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać. Mama na etacie 'szlachta nie pracuje' dzieli się złotymi myślami pomieszkując kątem u koleżanki po tym jak wychwalany pod niebiosa partner muzułmanin ożenił się za jej plecami.

Juz nie mieszkam u kolezanki.  Dostalam juz mieszkanie z urzedu... a co do zlotych mysli to prawda,wiele ludzi moglo by korzystac z moich rad

34

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JuliaUK33 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać. Mama na etacie 'szlachta nie pracuje' dzieli się złotymi myślami pomieszkując kątem u koleżanki po tym jak wychwalany pod niebiosa partner muzułmanin ożenił się za jej plecami.

Juz nie mieszkam u kolezanki.  Dostalam juz mieszkanie z urzedu... a co do zlotych mysli to prawda,wiele ludzi moglo by korzystac z moich rad

xD

klipozor, zajebiście to opisałeś, dzięki wielkie

35

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać.

Trzeba by też zaznaczyć, że to rady największej ignorantki w sieci big_smile

36 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-01-18 13:39:27)

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać. Mama na etacie 'szlachta nie pracuje' dzieli się złotymi myślami pomieszkując kątem u koleżanki po tym jak wychwalany pod niebiosa partner muzułmanin ożenił się za jej plecami.

Juz nie mieszkam u kolezanki.  Dostalam juz mieszkanie z urzedu... a co do zlotych mysli to prawda,wiele ludzi moglo by korzystac z moich rad

xD

klipozor, zajebiście to opisałeś, dzięki wielkie

Taka jest prawda moje zlote porady ulepszyly by zycie wielu ludziom np
1. Nie zapierdzielaj 24 na dobe,zwolnij, wal robote i rob co chcesz kazdego dnia przez 2 godziny dziennie zajmuj sie tylko i wylacznie przyjemnosciami
2. Dawaj kopa w dooopa kazdemu zdrajcy, nie lituj sie nad nimi. Nie ten to nastepny.  Zycie jest piekne, a czas zbyt cenny by sie uzerac latami ze zdrajca. Zapakuj go w papier ozdobny i wystaw kochance niczym prezent z cala zawartoscia tejze brudnych gaci i garow do umycia
3. Jak nie chcesz sobie zmarnowac minimum 50 lat zycia to nigdy pod zadnym pozorem nie zamieszkuj z rodzicami partnera
4. Jak widzisz,ze Twoj maz siedzi i nic nie robi Ty rob to samo, siedz tak dlugo jak on siedzi chocbys miala zapuscic korzenie,nie zapierdzielaj gdy ktos siedzi. Zapierdzielajcie razem na tym polega partnerstwo,by obowiazkami domowymi sie dzielic
Mam jeszcze sto innych rad,gdyby moje zlote rady ludzie wzdrozyli by w zycie to by mieli jak w Eldorado

37

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać.

Trzeba by też zaznaczyć, że to rady największej ignorantki w sieci big_smile


A ja lubie Julke big_smile

Kazdy radzi sobie jak chce i nic nikomu do tego. Rady udzielac tez moze kazdy, niekoniecznie trzeba sie do tego stosowac.
Wyluzujcie, to nie wasze zycie tylko jej smile

38

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:

xD

klipozor, zajebiście to opisałeś, dzięki wielkie


Pomyliłeś albo osoby, albo cytaty.

39

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać. Mama na etacie 'szlachta nie pracuje' dzieli się złotymi myślami pomieszkując kątem u koleżanki po tym jak wychwalany pod niebiosa partner muzułmanin ożenił się za jej plecami.

ja mysle, ze to gimbaza zabawia sie w przerwach miedzy kartkowkami:))

40

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Mussukka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

No tak kompromis z zaznaczeniem, ze ten kompromis przyniesie mi korzysci,  tak wiem jestem egoistka, ale lepiej tak niz cale zycie sie poswiecac


Musimy jakieś 'rady ciotki Julki' zebrać do kupy i wydać. Mama na etacie 'szlachta nie pracuje' dzieli się złotymi myślami pomieszkując kątem u koleżanki po tym jak wychwalany pod niebiosa partner muzułmanin ożenił się za jej plecami.

ja mysle, ze to gimbaza zabawia sie w przerwach miedzy kartkowkami:))

Sama jestes gimbaza

41

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
Jack Sparrow napisał/a:
JordanT napisał/a:

xD

klipozor, zajebiście to opisałeś, dzięki wielkie


Pomyliłeś albo osoby, albo cytaty.

'xD' dla Julki, która Tobie odpisała smile

reszta dla klipozora, który pisał kilka postów wyżej, nie chciało mi się ponownie przeklejać quotów

Julka, a tak na serio, to zamierzasz jeszcze się z kimś wiązać? Myślisz, że z tym bojowym, binarnym charakterem dasz radę stworzyć dobry związek?
Pytam ze szczerej ciekawości. Bo z całym szacunkiem, ale sporo się Ciebie naczytałem i stwierdzam, że na bank bym się z Tobą pokłócił przy pierwszej lepszej okazji big_smile

42

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
JordanT napisał/a:

xD

klipozor, zajebiście to opisałeś, dzięki wielkie


Pomyliłeś albo osoby, albo cytaty.

'xD' dla Julki, która Tobie odpisała smile

reszta dla klipozora, który pisał kilka postów wyżej, nie chciało mi się ponownie przeklejać quotów

Julka, a tak na serio, to zamierzasz jeszcze się z kimś wiązać? Myślisz, że z tym bojowym, binarnym charakterem dasz radę stworzyć dobry związek?
Pytam ze szczerej ciekawości. Bo z całym szacunkiem, ale sporo się Ciebie naczytałem i stwierdzam, że na bank bym się z Tobą pokłócił przy pierwszej lepszej okazji big_smile

Tak mam zamiar byc w zwiazku  jak urzadze mieszkanie do konca i troche rozkrece biznes to napewno bym.chciala byc w zwiazku. Dlaczego poklocic ze mna?

43

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
JordanT napisał/a:

xD

klipozor, zajebiście to opisałeś, dzięki wielkie


Pomyliłeś albo osoby, albo cytaty.

'xD' dla Julki, która Tobie odpisała smile

reszta dla klipozora, który pisał kilka postów wyżej, nie chciało mi się ponownie przeklejać quotów

A już nasz Kubuś Wróbelek myślał, że jest TAKI genialny wink

44

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
JordanT napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
JordanT napisał/a:

xD

klipozor, zajebiście to opisałeś, dzięki wielkie


Pomyliłeś albo osoby, albo cytaty.

'xD' dla Julki, która Tobie odpisała smile

reszta dla klipozora, który pisał kilka postów wyżej, nie chciało mi się ponownie przeklejać quotów

Julka, a tak na serio, to zamierzasz jeszcze się z kimś wiązać? Myślisz, że z tym bojowym, binarnym charakterem dasz radę stworzyć dobry związek?
Pytam ze szczerej ciekawości. Bo z całym szacunkiem, ale sporo się Ciebie naczytałem i stwierdzam, że na bank bym się z Tobą pokłócił przy pierwszej lepszej okazji big_smile

Ja już Cię widzę w hipotetycznym związku z Julką wink
To gdzie tu do kłótni... za daleko poniosła Cię wyobraźnia big_smile

45

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy
wieka napisał/a:
JordanT napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Pomyliłeś albo osoby, albo cytaty.

'xD' dla Julki, która Tobie odpisała smile

reszta dla klipozora, który pisał kilka postów wyżej, nie chciało mi się ponownie przeklejać quotów

Julka, a tak na serio, to zamierzasz jeszcze się z kimś wiązać? Myślisz, że z tym bojowym, binarnym charakterem dasz radę stworzyć dobry związek?
Pytam ze szczerej ciekawości. Bo z całym szacunkiem, ale sporo się Ciebie naczytałem i stwierdzam, że na bank bym się z Tobą pokłócił przy pierwszej lepszej okazji big_smile

Ja już Cię widzę w hipotetycznym związku z Julką wink
To gdzie tu do kłótni... za daleko poniosła Cię wyobraźnia big_smile

Ja sie nie kloce, tylko walcze o swoje prawa jak juz,wlasnie po to,zeby mnie facet nie wlazl na glowe

46 Ostatnio edytowany przez KobietkaSurfer (2024-01-19 14:06:19)

Odp: Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Cześć,  Każdy związek ma swoje unikalne wyzwania, zwłaszcza jeśli chodzi o radzenie sobie z kłótniami i konfliktami. Ja też z moim mężem często prowadzimy małe sprzeczki, chociaż po jakimś czasie nie trudno się pogodzić, po prostu słowo "przepraszam" jest dobre aby się pogodzić.
Ja się staram deeskalować sytuacje w związku poprzez Dokładne słuchanie partnera i zrozumienie, co chce mi powiedzieć. Ważne jest przede wszystkim opanowanie emocji i nie impulsywna reakcja podczas kłótni. Dążę do znalezienia rozwiązania, które zadowoli obie strony. Warto czasem schować dumę i być gotowym do ustępstw. Poza tym trzeba pamiętać, że każdy ma swoje indywidualne podejście do rozwiązywania problemów, pomaga unikać niepotrzebnych spięć.
Co do pytania o konieczność kłótni, uważam, że pewne konflikty są nieuniknione w związku. Ważne jest, aby umieć z nimi konstruktywnie się zmierzyć i wyciągnąć lekcje. smile

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnie w związku - temat zbiorczy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026