netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

starszy partner i jego dziecko

117 odpowiedzi5 780 wyświetleńzałożony przez lensoon, 16.01.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » starszy partner i jego dziecko

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 118 ]

1

Temat: starszy partner i jego dziecko

Mam 20 lat. Od jakichś 2 miesięcy spotykam się ze sporo starszym (ma 29 lat) mężczyzna. Obracaliśmy sie w tym samym gronie znajomych, wiec nie byl to zupełnie obcy dla mnie człowiek, ale kojarzyliśmy sie raczej z widzenia i kilku luźnych rozmow. Troche obawialam sie tej różnicy wieku, dogadujemy się jednak świetnie, wzajemne przyciąganie jest, ogólnie bajka. Poza jednym szczegółem… Mój partner ma dziecko, o którego istnieniu dowiedziałam sie całkiem niedawno. Szczerze mowiac troche zwalilo mnie to z nog, poczułam sie oszukana i wykorzystana. On tłumaczył sie oczywiście faktem, iz byl przekonany, ze jestem świadoma tego, ze jest rodzicem, bo wszyscy nasi wspólni znajomi o tym wiedza i nie jest to żadna tajemnica. Ja jestem zdania, ze mimo wszystko takie kwestie powinno sie wyraznie komunikować, zeby nie bylo miejsca na żadne niedomowienia. Przeprosił, przyznal sie do błędu, obiecal juz calkowita szczerość. Myślałam, ze trochę poukładałam sobie to wszystko w glowie i ze mimo wszystko warto zobaczyć jak ta relacja sie rozwinie. Ostatnio jednak naszły mnie wątpliwości. W zasadzie dopiero wchodzę w dorosłe życie, a budowanie relacji z kimś, kto ma już jakiś bagaż nie jest łatwe. Zdaje sobie sprawe, ze nie musze, a nawet nie powinnam w najbliższej przyszłości poznawać jego syna, ale mimo wszystko obecność tego dziecka bedzie w mniejszy lub większy sposób oddziaływać na moje życie. Rozmawialam
o swoich wątpliwościach z partnerem, ale on raczej je bagatelizuje, podchodzi
do tematu bardzo luźno, a nawet snuje wizje szybkiego zapoznania mnie z młodym, co wydaje mi sie odklejonym i raczej nieodpowiedzialnym pomyslem. Nie chce mieć kiedys poczucia żalu, ze nie spróbowałam, ale jednocześnie odzywa sie we mnie glos mówiący, zeby ewakuować sie póki zadne z nas mocno sie nie zaangażowało. Troche mnie to wszystko przytłacza i potrzebuje opinii kogos postronnego, bo rozmowy z przyjaciółmi powoduja tylko większy metlik w mojej glowie.

2

Odp: starszy partner i jego dziecko

Zaraz zleca sie wspanialomyslni faceci zforum i beda poprzykiwac w obronie kolesia i ci wmawiac, ze wszystko jet spoczko i wymyslasz.

Ja uwazam, ze szkoda marnowac sobie zycie na taka relacje. Masz 20 lat, swietny okres w zyciu przed toba, gdzie powinnas zyc bardziej beztrosko bez takiego bagazu jak partner z dzieckiem i wszelkie dramy z tym zwiazane. On to bagatelizuje, bo dla niego to jest raj. Stary, dzieciaty chlop zbalamucil 20stke, jemu w to graj, juz mu sie drugi raz taka szansa moze nie trafic.
Radzilabym sie ewakuowac, zreszta intuicja mocno ci to podpowiada i sama wiesz, ze powinnas to zakonczyc poki nie jests za bardzo zaangazowana.

3

Odp: starszy partner i jego dziecko

A ja znam dziewczynę, jest po 20tce i faceta ma po 30tce i z 8latkiem w pakiecie.
I są szczęsliwi. Tylko jej dziecko nie przeszkadzało.

Jeżeli Tobie juz przeszkadza, to brnięcie w to nie na sensu.

4

Odp: starszy partner i jego dziecko

Pamiętam jak byłem na I roku studiów i jak mnie zszokowało że koleżanka z roku ma roczne (czy nawet 2-letnie, nie pamiętam już) dziecko.
Autorka (co wcale nie jest dziwne w obecnych czasach) sama jest jeszcze takim wyrośniętym dzieckiem (jak zresztą większość studenciaków z młodszych lat) i w sumie nie należy się za bardzo dziwić że sytuacja ją trochę przerasta. Dzisiejsza 20-latka to nie 20-latka sprzed pół wieku...

5

Odp: starszy partner i jego dziecko

Przynajmniej dwie czerwone lampki.
1: Nie powiedział Ci o dziecku.
2 Frywolnie podchodzi do kwestii rozwojowych dziecka. Chcę was zapoznawać, choć dopiero co dowiedziałaś się o jego istnieniu.

9 lat różnicy to dużo, nie przeszkadza gdy, powiedzmy, jedna osoba ma 25 a druga 34.
Ale wy jesteście na kompletnie innym etapie życia.
Dodatkowo zawsze czuje jakieś takie wewnętrzne oburzenie, jak 30 letni chlop bierze się za dziewczynę, która dopiero co mature zdała.
I niesmak gdy taka dziewczyna bierze się za 30 letniego chlopa

Jesteś młodą dziewczyną, znajdź sobie  kogoś w twoim wieku do związku. Albo nawet nie do związku. Baw się, korzystaj z życia. Skup się na budowaniu swojej przyszłości.
Bo chcąc nie chcąc, to dziecko będzie obecne w twoim życiu.

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-16 09:08:59)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Moim zdaniem jego dziecko wiele nie zmienia w Twoim życiu.
Więcej  wasze ewentualne dziecko teraz.
Bardziej sie zainteresuj, jak wygląda jego opieka nad dzieckiem,  jak ro mozliwe, że nie zauważyłaś, że opiekuje się dzieckiem?
On jest rozwiedziony,  dlaczego?.
Czy dziecko z wpadki z dziewczyną przypadkową?
A jakby to 20 latek miał dziecko, to co?
Nie chcesz poznawać dziecka, nie musisz.
I to mu powiedz.
Jak często dziecko przebywa z nim.?
I w ogóle porozmawiajcie czego On od Ciebie oczekuje. A czego Ty od niego.
I bez przesady, 9lat to żadna różnica wieku,  ale ogólnie 20 larkii są niedojrzałe.w tych czasach, 30 lat temu same miały dzieci już często.
Jednym slowem: zastanow się, czego oczekujesz od tego chlopaka, niezależnie od dziecka, bo może nie chodzi Wam o to samo.

7

Odp: starszy partner i jego dziecko
Halina3.1 napisał/a:

Zaraz zleca sie wspanialomyslni faceci zforum i beda poprzykiwac w obronie kolesia i ci wmawiac, ze wszystko jet spoczko i wymyslasz.

Że ty musisz wiecznie prowokować. smile Mało emocji daje ci nudziasz w domu, którego pewnie ustawiłaś do pionu i emocje klapły, cza ich szukać u randomowych facetów z forum. smile No ale i tak zbyt wiele czasu ci poświęciłem, a wątek nie o tobie.

Co do wątku.
Nic z tego nie będzie, już w samym określaniu tego faceta widać, że bliskości tu prawie wcale. W dzisiejszych czasach w wieku 20 lat, trzeba się uczyć i bawić, a nie zajmować rodziną - na to masz jeszcze sporo czasu.

8 Ostatnio edytowany przez madoja (2024-01-16 09:37:59)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Ja bym się ewakuowała. Jak przez 2 miesiące mógł nie wspomnieć o dziecku? Nie tylko zataił to przed Tobą, ale w ogóle... dlaczego on o tym dziecku nie opowiada?! Przecież to ważna część jego życia, nawet mimochodem to dziecko powinno przewijać się w rozmowach.
Czyli albo ma wyjebane na dziecko albo oszukiwał Cię z premedytacją.

Po drugie, dziecko partnera to duże obciążenie, uwierz mi. Byłam w takim związku. Zawsze będzie tamta rodzina, tamta kobieta będzie pojawiać się w Waszym życiu. Będą sytuacje że nie będziecie mogli wyjechać na wakacje czy iść na randkę, bo dziecko. A część (czasami spora) Waszych pieniędzy będzie szła na tamto dziecko. Będziesz miała wrażenie że lwia część jego zarobków idzie na jakieś obce dziecko, a Ty musisz zarabiać na Was oboje.

Jesteś taka młoda. Dopiero byłaś nastolatką. Bez bagażu. Poszukaj innego faceta.

9

Odp: starszy partner i jego dziecko

Wg mnie, jesteś młoda i niepotrzebnie chcesz sobie komplikować życie. On to będzie bagatelizowal bo kto by nie chciał być z 20 letnia śliczna dziewczyna. Dziecko może nie być problemem, ale Ty już teraz masz z tym problem więc to się prędko nie zmieni. A dwa, no sory jak mógł o tym nie wspomnieć. Ale jak dla mnie szkoda żebyś marnowala swój najlepszy czas na tak wymagająca relacje.

10 Ostatnio edytowany przez szeptem (2024-01-16 09:49:25)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Dobrze myślisz, lensoon - jesteś za młoda na taki związek, znajdź sobie faceta bez zobowiązań w postaci dziecka / dzieci. Na to masz jeszcze mnóstwo czasu. Poza tym ten koleś celowo nie mówił Ci prawdy o tak istotnym aspekcie swojego życia, no i ma słabe jak widać podejście do relacji z własnym dzieckiem. To nie wróży dobrze, już na samym wstępie. Jest masa młodych, wolnych i poukładanych mężczyzn, wybierz innego. Serio.

11

Odp: starszy partner i jego dziecko
szeptem napisał/a:

Jest masa młodych, wolnych i poukładanych mężczyzn, wybierz innego. Serio.

Zapewne same niepoważne dzieciaki. Dlatego wybór padł na starszego. Takie życie. Jak widzę co mamy wyprawiają ze swoimi synami, to mi się niedobrze robi. Wszystko za nich robią. Nie widzą, że wychowują niezaradnych życiowo ludzi.
Ostatnio u mnie w pracy mama przyszła załatwiać 18-latkowi praktykę ze szkoły. Chłopakowi nawet nie dała dojść do słowa. Wszystko ona wypytywała. Ona załatwiała umowę w szkole i u nas. Chłopak stał i nie był w stanie przebić się przez jej ciągłe gadanie.

12

Odp: starszy partner i jego dziecko
Legat napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Zaraz zleca sie wspanialomyslni faceci zforum i beda poprzykiwac w obronie kolesia i ci wmawiac, ze wszystko jet spoczko i wymyslasz.

Że ty musisz wiecznie prowokować. smile Mało emocji daje ci nudziasz w domu, którego pewnie ustawiłaś do pionu i emocje klapły, cza ich szukać u randomowych facetów z forum. smile No ale i tak zbyt wiele czasu ci poświęciłem, a wątek nie o tobie.

Co do wątku.
Nic z tego nie będzie, już w samym określaniu tego faceta widać, że bliskości tu prawie wcale. W dzisiejszych czasach w wieku 20 lat, trzeba się uczyć i bawić, a nie zajmować rodziną - na to masz jeszcze sporo czasu.

Ignoruj ja:) nie odpowiadaj na zaczepki. Nie dawaj paliwa..

13

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:

Mam 20 lat. Od jakichś 2 miesięcy spotykam się ze sporo starszym (ma 29 lat) mężczyzna. Obracaliśmy sie w tym samym gronie znajomych, wiec nie byl to zupełnie obcy dla mnie człowiek, ale kojarzyliśmy sie raczej z widzenia i kilku luźnych rozmow. Troche obawialam sie tej różnicy wieku, dogadujemy się jednak świetnie, wzajemne przyciąganie jest, ogólnie bajka. Poza jednym szczegółem… Mój partner ma dziecko, o którego istnieniu dowiedziałam sie całkiem niedawno. Szczerze mowiac troche zwalilo mnie to z nog, poczułam sie oszukana i wykorzystana. On tłumaczył sie oczywiście faktem, iz byl przekonany, ze jestem świadoma tego, ze jest rodzicem, bo wszyscy nasi wspólni znajomi o tym wiedza i nie jest to żadna tajemnica. Ja jestem zdania, ze mimo wszystko takie kwestie powinno sie wyraznie komunikować, zeby nie bylo miejsca na żadne niedomowienia. Przeprosił, przyznal sie do błędu, obiecal juz calkowita szczerość. Myślałam, ze trochę poukładałam sobie to wszystko w glowie i ze mimo wszystko warto zobaczyć jak ta relacja sie rozwinie. Ostatnio jednak naszły mnie wątpliwości. W zasadzie dopiero wchodzę w dorosłe życie, a budowanie relacji z kimś, kto ma już jakiś bagaż nie jest łatwe. Zdaje sobie sprawe, ze nie musze, a nawet nie powinnam w najbliższej przyszłości poznawać jego syna, ale mimo wszystko obecność tego dziecka bedzie w mniejszy lub większy sposób oddziaływać na moje życie. Rozmawialam
o swoich wątpliwościach z partnerem, ale on raczej je bagatelizuje, podchodzi
do tematu bardzo luźno, a nawet snuje wizje szybkiego zapoznania mnie z młodym, co wydaje mi sie odklejonym i raczej nieodpowiedzialnym pomyslem. Nie chce mieć kiedys poczucia żalu, ze nie spróbowałam, ale jednocześnie odzywa sie we mnie glos mówiący, zeby ewakuować sie póki zadne z nas mocno sie nie zaangażowało. Troche mnie to wszystko przytłacza i potrzebuje opinii kogos postronnego, bo rozmowy z przyjaciółmi powoduja tylko większy metlik w mojej glowie.

On Cię oszukał, wykorzystał, skrzywdził.
Dobrze wiedział, że jeśli się dowiesz o dziecku to się zastanowisz czy jednak chcesz tej relacji z nim.
I teraz się usprawiedliwia, manipuluje Tobą.
To jego obowiązkiem było powiedzieć Ci o dziecku, a nie miałaś tę wiedzę uzyskać od znajomych.
Ci znajomi prawdopodobnie myśleli, ze jednak wiesz o dziecku, że Ci powiedział.
To, że nie będziesz chciała poznać dziecka nie znaczy, że problem zniknie.
Wiele razy będziesz musiała ustąpić bo obowiązki ojca wobec dziecka są ważniejsze.
Do tego kwestia finansowa.
Nie warto marnować sobie życia na kogoś kto już od początku kłamie, mataczy.

14

Odp: starszy partner i jego dziecko

Moim zdaniem szkoda Twojego czasu, jesteście na innych etapach życia, na razie jesteś zauroczona ale przyjdzie rzeczywistość i będzie płacz.

15 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-16 11:15:01)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Ja pi... Z jednej strony autorka istotnie wydaje się jeszcze za dużą gówniarą na taki związek. Z drugiej strony, jak czytam powyższe  komentarze kobiet (madoja w stylu rozpuszczonej, egoistycznej panienki czy trollowaty wpis GloriiSoul czy nawet te kilka bardziej umiarkowanych, pośród których komentarz Eli jawi się jako oaza rozsądku), to decyzja faceta o poinformowaniu autorki gdy już trochę wejdzie w relację wydaje się coraz bardziej racjonalna.

16 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-01-16 11:23:44)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Nie jesteś do niego przyspawana, zawsze możesz podjąć decyzję o rozstaniu, jak Cię to męczy.
Za bardzo się nie dziwię, że nie powiedział, bo pewnie nie jednej jak powiedział na poczatku, że ma dziecko, to nie chciała kontynuować relacji... choć nie popieram takiego zachowania, ale tchórzostwo to nie rzadka przywara...

Jesteś w wieku gdzie powinnaś się uczyć, a nie bawić w rodzinę, ale jeśli jest to wartościowy facet, to może warto spróbować, sama musisz, zdecydować.

17 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-01-16 11:21:40)

Odp: starszy partner i jego dziecko

.

18 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-01-16 11:23:48)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Dlatego jak ktos ma dziecko to uwazam powinien mowic o tym od razu. Ja na swoim profilu randkowym czarne na bialym mam drukowanymi literami, ze mam jedno dziecko,wiec kazdy kto ze mna pisze i chce sie spotkac doskonale zdaje sobie z tego sprawe.

19

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ja pi... Z jednej strony autorka istotnie wydaje się jeszcze za dużą gówniarą na taki związek. Z drugiej strony, jak czytam powyższe  komentarze kobiet (madoja w stylu rozpuszczonej, egoistycznej panienki czy trollowaty wpis GloriiSoul czy nawet te kilka bardziej umiarkowanych, pośród których komentarz Eli jawi się jako oaza rozsądku), to decyzja faceta o poinformowaniu autorki gdy już trochę wejdzie w relację wydaje się coraz bardziej racjonalna.

Ale dlaczego ma komuś udowadniać swoją dojrzałość, żeby pobyć w związku, w tak młodym wieku i się już zmęczyć, zrazić. To naprawdę nie jest wiek ani czas na taka relacje jak mówiłam wymagająca. Co to wogóle za słowo gówniara?
Mam wrażenie, że wylewasz swoją frustrację gdyż sam chciałbyś być z młoda dziewczyna, ale drażni cię to, że nie masz szans na to ze swoim bagażem. I powiem tylko tyle, bardzo dobrze. Ludzie powinni się dobierać ze sobą mając podobne doświadczenia.

Autorko, to że masz takie wątpliwości to znaczy, że wszystko jest z tobą w porządku i nie słuchaj, że jesteś niedojrzała. Nawet jeśli to co? Po co teraz masz brać przyspieszony kurs dojrzałości, na taka odpowiedzialność naprawdę przyjdzie czas. A skoro mówią Ci to starsze koleżanki, które z doświadczenia i dobrego serca, piszą żebyś dała sobie spokój to warto to wziąć pod uwagę.

A kretaczom mówimy stanowczo nie. Zawsze i wszędzie, a to że nie powiedział o dziecku jest forma kretactwa.

20 Ostatnio edytowany przez GloriaSoul (2024-01-16 12:15:39)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ja pi... Z jednej strony autorka istotnie wydaje się jeszcze za dużą gówniarą na taki związek. Z drugiej strony, jak czytam powyższe  komentarze kobiet (madoja w stylu rozpuszczonej, egoistycznej panienki czy trollowaty wpis GloriiSoul czy nawet te kilka bardziej umiarkowanych, pośród których komentarz Eli jawi się jako oaza rozsądku), to decyzja faceta o poinformowaniu autorki gdy już trochę wejdzie w relację wydaje się coraz bardziej
racjonalna.

Ten facet jest draniem i świnią.
Uwiódł młodziutką dziewczynę, której teraz wmawia, że to że ona nie wiedziała o dziecku to nie jego wina.
Jakoś go nie zastanowiło, że w czasie ich bliskiej znajomości ona o to dziecko nie pyta skoro wie, że on jest już ojcem.

21

Odp: starszy partner i jego dziecko

Wiekszosc odradza autorce... a co by bylo gdyby sie okazalo, ze to byla milosc jej zycia?

Ja mysle, zeby poznac sie jeszcze troche lepiej. Nie rezygnowac z "milosci" (jezeli o to ci chodzi w tym zwiazku), bo partner ma dziecko.
Ktos wyzej napisal, ze gdyby to bylo wasze dziecko, a ty masz dopiero 20 lat, to moglby byc "klopot", duzo zmian, odpowiedzialnosci, zycie zmienia sie wtedy diametralnie. Byc moze dziecko partnera nie bedzie wam tak bardzo "przeszkadzac".

22 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-16 13:39:37)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Karmaniewraca napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ja pi... Z jednej strony autorka istotnie wydaje się jeszcze za dużą gówniarą na taki związek. Z drugiej strony, jak czytam powyższe  komentarze kobiet (madoja w stylu rozpuszczonej, egoistycznej panienki czy trollowaty wpis GloriiSoul czy nawet te kilka bardziej umiarkowanych, pośród których komentarz Eli jawi się jako oaza rozsądku), to decyzja faceta o poinformowaniu autorki gdy już trochę wejdzie w relację wydaje się coraz bardziej racjonalna.

Ale dlaczego ma komuś udowadniać swoją dojrzałość, żeby pobyć w związku, w tak młodym wieku i się już zmęczyć, zrazić. To naprawdę nie jest wiek ani czas na taka relacje jak mówiłam wymagająca. Co to wogóle za słowo gówniara?
Mam wrażenie, że wylewasz swoją frustrację gdyż sam chciałbyś być z młoda dziewczyna, ale drażni cię to, że nie masz szans na to ze swoim bagażem. I powiem tylko tyle, bardzo dobrze. Ludzie powinni się dobierać ze sobą mając podobne doświadczenia.

Autorko, to że masz takie wątpliwości to znaczy, że wszystko jest z tobą w porządku i nie słuchaj, że jesteś niedojrzała. Nawet jeśli to co? Po co teraz masz brać przyspieszony kurs dojrzałości, na taka odpowiedzialność naprawdę przyjdzie czas. A skoro mówią Ci to starsze koleżanki, które z doświadczenia i dobrego serca, piszą żebyś dała sobie spokój to warto to wziąć pod uwagę.

A kretaczom mówimy stanowczo nie. Zawsze i wszędzie, a to że nie powiedział o dziecku jest forma kretactwa.

lol  Jesteś naprawdę zdrowo pojebana.
Już sam twój.nick powinien dać do myślenia; widać jakąś traumę i frustrację że los cię nie pomścił (pewnie na facecie, co?).
Tak, marzę żeby być z dziewczyną w wieku... mojej córki  lol
U ciebie to chyba nawet na leczenie za późno.

23

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ja pi... Z jednej strony autorka istotnie wydaje się jeszcze za dużą gówniarą na taki związek. Z drugiej strony, jak czytam powyższe  komentarze kobiet (madoja w stylu rozpuszczonej, egoistycznej panienki czy trollowaty wpis GloriiSoul czy nawet te kilka bardziej umiarkowanych, pośród których komentarz Eli jawi się jako oaza rozsądku), to decyzja faceta o poinformowaniu autorki gdy już trochę wejdzie w relację wydaje się coraz bardziej racjonalna.

Ale dlaczego ma komuś udowadniać swoją dojrzałość, żeby pobyć w związku, w tak młodym wieku i się już zmęczyć, zrazić. To naprawdę nie jest wiek ani czas na taka relacje jak mówiłam wymagająca. Co to wogóle za słowo gówniara?
Mam wrażenie, że wylewasz swoją frustrację gdyż sam chciałbyś być z młoda dziewczyna, ale drażni cię to, że nie masz szans na to ze swoim bagażem. I powiem tylko tyle, bardzo dobrze. Ludzie powinni się dobierać ze sobą mając podobne doświadczenia.

Autorko, to że masz takie wątpliwości to znaczy, że wszystko jest z tobą w porządku i nie słuchaj, że jesteś niedojrzała. Nawet jeśli to co? Po co teraz masz brać przyspieszony kurs dojrzałości, na taka odpowiedzialność naprawdę przyjdzie czas. A skoro mówią Ci to starsze koleżanki, które z doświadczenia i dobrego serca, piszą żebyś dała sobie spokój to warto to wziąć pod uwagę.

A kretaczom mówimy stanowczo nie. Zawsze i wszędzie, a to że nie powiedział o dziecku jest forma kretactwa.

lol  Jesteś naprawdę zdrowo pojebana.
Już sam twój.nick powinien dać do myślenia; widać jakąś traumę i frustrację że los cię nie pomścił (pewnie na facecie, co?).
Tak, marzę żeby być z dziewczyną w wieku... mojej córki  lol
U ciebie to chyba nawet na leczenie za późno.


Miałam nie komentować, bo poświęcać czas takiemu chamowi, to tylko dla ciebie zaszczyt. Natomiast tymbardziej mnie utwierdza, że jesteś napalony na młode dziewczyny aż się z ciebie wylewa. Po pierwsze, plujesz się w tym wątku, nic nie wnosisz sensownego, tylko oburzasz się na każdy komentarz który odradza kontynuację tej relacji. Nawet nie masz argumentów za, oprócz obrażania wszystkich dookoła. A dwa, informacja że masz córkę w tym wieku, wyobrażasz sobie że przyprowadza typa z dzieckiem i co? Gratulujesz córce dojrzałości, tak trzeba. Świetna przyszłość, świetna decyzja, dojrzałym trzeba być, chować cudze dzieci. Jesteś obrzydliwy w tym, nawet nie potrafisz się kryć.

24

Odp: starszy partner i jego dziecko

No właśnie, który rodzic byłby zadowolony gdyby jego  prawie nastoletnia córka związała się z dzieciatym facetem starszym od niej o pół jej życia?
Na dodatek nie mając takiej świadomości, ze on ma dziecko.
Nie mam nic przeciwko dzieciom, przeciwko dzieciatym facetom, rozwiedzionym czy kawalerom z dziećmi.
Tylko on powinien był ją o tym poinformować zanim podjęła taką ważną decyzję jaką jest współżycie seksualne.
Aby miała wybór. Aby to była jej przemyślana decyzja.
Bo ona nie ma 40 lat tylko 20.
Dziewczyna już ma wątpliwości i traumę.

25

Odp: starszy partner i jego dziecko
Karmaniewraca napisał/a:

Miałam nie komentować, bo poświęcać czas takiemu chamowi, to tylko dla ciebie zaszczyt. Natomiast tymbardziej mnie utwierdza, że jesteś napalony na młode dziewczyny aż się z ciebie wylewa. Po pierwsze, plujesz się w tym wątku, nic nie wnosisz sensownego, tylko oburzasz się na każdy komentarz który odradza kontynuację tej relacji. Nawet nie masz argumentów za, oprócz obrażania wszystkich dookoła. A dwa, informacja że masz córkę w tym wieku, wyobrażasz sobie że przyprowadza typa z dzieckiem i co? Gratulujesz córce dojrzałości, tak trzeba. Świetna przyszłość, świetna decyzja, dojrzałym trzeba być, chować cudze dzieci. Jesteś obrzydliwy w tym, nawet nie potrafisz się kryć.

Dżizas, co za tumanisko! lol

No tak, cholernie jestem napalony na młode dziewczyny. Nie żałuj sobie: napisz od razu że na nastolatki! Owszem, moja partnerka jest młodsza ode mnie kilka lat, ale nie aż tyle. lol
Jakakolwiek merytoryczna argumentacja i tak by nic nie dała, bo ten festiwal straszenia i uprzedzeń w wykonaniu twoim i jeszcze kilku innych (jakby facet mający dziecko był ułomny czy trędowaty) bynajmniej nie jest oparty na jakichkolwiek merytorycznych przesłankach. Moja partnerka nic nie ma przeciwko mojej córce, podobnie nie przeszkadzał ten fakt poprzedniej kobiecie, z którą się spotykałem (a była młodsza ode mnie tyle co autorka od swojego faceta i też nigdy nie miała dzieci). Może po prostu (by to zrozumieć i tak do tego podchodzić) trzeba być normalną, empatyczną kobietą, a nie skrzywioną podróbką kobiety, skażoną egoizmem, pazernością (ile tu było wyliczania i przerysowywania wydatków na JEGO dziecko) i różnymi uprzedzeniami? Widzę że specjalista miałby u ciebie kilka dodatkowych kwestii do przerobienia, poza tą traumą, która bije z nicka big_smile

26 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-16 16:11:11)

Odp: starszy partner i jego dziecko
GloriaSoul napisał/a:

No właśnie, który rodzic byłby zadowolony gdyby jego  prawie nastoletnia córka związała się z dzieciatym facetem starszym od niej o pół jej życia?
Na dodatek nie mając takiej świadomości, ze on ma dziecko.
Nie mam nic przeciwko dzieciom, przeciwko dzieciatym facetom, rozwiedzionym czy kawalerom z dziećmi.
Tylko on powinien był ją o tym poinformować zanim podjęła taką ważną decyzję jaką jest współżycie seksualne.
Aby miała wybór. Aby to była jej przemyślana decyzja.
Bo ona nie ma 40 lat tylko 20.
Dziewczyna już ma wątpliwości i traumę.

To "pół życia" to raptem kilka lat.

Nie mam nic przeciwko... była taka celna kwestia w jednym serialu, mówiąca że wszystko co przed "ALE" jest g... warte. W tym poście też.

Czyli to że związała się ( z jak to opisujesz) "pół życia od niej starszym facetem" to żaden problem (pewnie i starszy, wieczny chłopiec, nigdy nie zamierzający się ustatkować, też nie byłby dla Ciebie problemem?), ale problemem jest dziecko? A czemu brała się za tyle starszego? Potrzebowała drugiego tatusia? Czy chodziło o już dorobionego faceta i stąd rozkminy, bo nagle wyszło że do podziału tortu (na który ostrzyła zęby) nie tylko nie jest jedyna, ale nawet nie jest pierwsza na liście? A co jej do tych wydatków? Przecież kobiety tak się usamodzielniają, da radę sama zarobić. Matkę dziecko już ma, z dzieckiem nie konkuruje o to samo, bo dziecko widzi w nim ojca, a ona - faceta. Facet pod 30-kę jak najbardziej może już miec dziecko, to całkowicie normalne (w tym wieku też już byłem ojcem). Tylko że to wszystko dojrzy rozsądna kobieta, pustakowi będzie trudniej wink

27

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Miałam nie komentować, bo poświęcać czas takiemu chamowi, to tylko dla ciebie zaszczyt. Natomiast tymbardziej mnie utwierdza, że jesteś napalony na młode dziewczyny aż się z ciebie wylewa. Po pierwsze, plujesz się w tym wątku, nic nie wnosisz sensownego, tylko oburzasz się na każdy komentarz który odradza kontynuację tej relacji. Nawet nie masz argumentów za, oprócz obrażania wszystkich dookoła. A dwa, informacja że masz córkę w tym wieku, wyobrażasz sobie że przyprowadza typa z dzieckiem i co? Gratulujesz córce dojrzałości, tak trzeba. Świetna przyszłość, świetna decyzja, dojrzałym trzeba być, chować cudze dzieci. Jesteś obrzydliwy w tym, nawet nie potrafisz się kryć.

Dżizas, co za tumanisko! lol

No tak, cholernie jestem napalony na młode dziewczyny. Nie żałuj sobie: napisz od razu że na nastolatki! Owszem, moja partnerka jest młodsza ode mnie kilka lat, ale nie aż tyle. lol
Jakakolwiek merytoryczna argumentacja i tak by nic nie dała, bo ten festiwal straszenia i uprzedzeń w wykonaniu twoim i jeszcze kilku innych (jakby facet mający dziecko był ułomny czy trędowaty) bynajmniej nie jest oparty na jakichkolwiek merytorycznych przesłankach. Moja partnerka nic nie ma przeciwko mojej córce, podobnie nie przeszkadzał ten fakt poprzedniej kobiecie, z którą się spotykałem (a była młodsza ode mnie tyle co autorka od swojego faceta i też nigdy nie miała dzieci). Może po prostu (by to zrozumieć i tak do tego podchodzić) trzeba być normalną, empatyczną kobietą, a nie skrzywioną podróbką kobiety, skażoną egoizmem, pazernością (ile tu było wyliczania i przerysowywania wydatków na JEGO dziecko) i różnymi uprzedzeniami? Widzę że specjalista miałby u ciebie kilka dodatkowych kwestii do przerobienia, poza tą traumą, która bije z nicka big_smile



Zastanawia mnie to czy ty nie wiesz, że sam sobie wystawiasz świadectwo złapanego na gorącym uczynku tymi wyzwiskami? To jest taki mechanizm obronny, im więcej głupich, bezsensownych i obraźliwych słów, tym bardziej ochroniony się czujesz, a nam dajesz kolejny dowód jak bardzo ułomny jesteś. Do tego stopnia, że zestawiasz 30 paroletnią kobietę z 20 latką na tym samym poziomie jeśli chodzi o akceptacje i zrozumienie pewnych spraw. Gdyby to była 30 letnia kobieta i starszy o dychę pan z dzieckiem, w ogóle nie ma tematu. Co do mojego nicka nie jesteś mądry to już wiemy, trochę czuje się zażenowana że muszę Ci to tłumaczyć ale w tym krótkim nicku kryje się odpowiedź dla wszystkich maluczkich którzy szukają pomsty u boga/nieba/wszechświata za rzeczy które się dzieją. A dzieją się rzeczy zupełnie czasem bez przyczyny i dobre i złe, złym i dobrym ludziom i nie ma za to żadnej nagrody ani kary. Zaraz dostaniesz kolejnego potoku słów, wyzwisk ale nie będę na to odpowiadać już teraz czuje się dziwnie że odpowiadam takiemu prymitywowi. Bez odbioru

28

Odp: starszy partner i jego dziecko
Karmaniewraca napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Miałam nie komentować, bo poświęcać czas takiemu chamowi, to tylko dla ciebie zaszczyt. Natomiast tymbardziej mnie utwierdza, że jesteś napalony na młode dziewczyny aż się z ciebie wylewa. Po pierwsze, plujesz się w tym wątku, nic nie wnosisz sensownego, tylko oburzasz się na każdy komentarz który odradza kontynuację tej relacji. Nawet nie masz argumentów za, oprócz obrażania wszystkich dookoła. A dwa, informacja że masz córkę w tym wieku, wyobrażasz sobie że przyprowadza typa z dzieckiem i co? Gratulujesz córce dojrzałości, tak trzeba. Świetna przyszłość, świetna decyzja, dojrzałym trzeba być, chować cudze dzieci. Jesteś obrzydliwy w tym, nawet nie potrafisz się kryć.

Dżizas, co za tumanisko! lol

No tak, cholernie jestem napalony na młode dziewczyny. Nie żałuj sobie: napisz od razu że na nastolatki! Owszem, moja partnerka jest młodsza ode mnie kilka lat, ale nie aż tyle. lol
Jakakolwiek merytoryczna argumentacja i tak by nic nie dała, bo ten festiwal straszenia i uprzedzeń w wykonaniu twoim i jeszcze kilku innych (jakby facet mający dziecko był ułomny czy trędowaty) bynajmniej nie jest oparty na jakichkolwiek merytorycznych przesłankach. Moja partnerka nic nie ma przeciwko mojej córce, podobnie nie przeszkadzał ten fakt poprzedniej kobiecie, z którą się spotykałem (a była młodsza ode mnie tyle co autorka od swojego faceta i też nigdy nie miała dzieci). Może po prostu (by to zrozumieć i tak do tego podchodzić) trzeba być normalną, empatyczną kobietą, a nie skrzywioną podróbką kobiety, skażoną egoizmem, pazernością (ile tu było wyliczania i przerysowywania wydatków na JEGO dziecko) i różnymi uprzedzeniami? Widzę że specjalista miałby u ciebie kilka dodatkowych kwestii do przerobienia, poza tą traumą, która bije z nicka big_smile



Zastanawia mnie to czy ty nie wiesz, że sam sobie wystawiasz świadectwo złapanego na gorącym uczynku tymi wyzwiskami? To jest taki mechanizm obronny, im więcej głupich, bezsensownych i obraźliwych słów, tym bardziej ochroniony się czujesz, a nam dajesz kolejny dowód jak bardzo ułomny jesteś. Do tego stopnia, że zestawiasz 30 paroletnią kobietę z 20 latką na tym samym poziomie jeśli chodzi o akceptacje i zrozumienie pewnych spraw. Gdyby to była 30 letnia kobieta i starszy o dychę pan z dzieckiem, w ogóle nie ma tematu. Co do mojego nicka nie jesteś mądry to już wiemy, trochę czuje się zażenowana że muszę Ci to tłumaczyć ale w tym krótkim nicku kryje się odpowiedź dla wszystkich maluczkich którzy szukają pomsty u boga/nieba/wszechświata za rzeczy które się dzieją. A dzieją się rzeczy zupełnie czasem bez przyczyny i dobre i złe, złym i dobrym ludziom i nie ma za to żadnej nagrody ani kary. Zaraz dostaniesz kolejnego potoku słów, wyzwisk ale nie będę na to odpowiadać już teraz czuje się dziwnie że odpowiadam takiemu prymitywowi. Bez odbioru

Na gorącym uczynku? Aleś ty głupia, słów brakuje. Przeczytaj sobie mojego posta do GloriiSoul, to może coś ci się w łepetynie rozjaśni w kwestii tego, dlaczego straciłem tu cierpliwość. Chociaż (szczerze mówiąc) nie wierzę w taki przebłysk inteligencji u ciebie.

29

Odp: starszy partner i jego dziecko

Nowe_otwarcie, krótka piłka: Z tego co kojarzę masz córkę ok 20-letnią. Chciałbyś żeby spotykała się z o dekadę starszym dzieciatym facetem?

30 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-16 16:32:23)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Anewe napisał/a:

Nowe_otwarcie, krótka piłka: Z tego co kojarzę masz córkę ok 20-letnią. Chciałbyś żeby spotykała się z o dekadę starszym dzieciatym facetem?

Nie ma znaczenia, z kim ja bym chciał żeby ona się spotykała, bo na takie rzeczy rodzice w sumie nie powinni mieć wpływu.
Jeśli wszystko byłoby na normalnych zasadach i ona by tego chciała, to co ja miałbym do gadania? Jestem jej OJCEM, nie FACETEM i ja jakoś nie mam problemu z rozgraniczeniem tych dwóch pojęć (w odróżnieniu od co poniektórych).

BTW: a czemu nie napisałaś że "w ogóle starszym o dekadę, niekoniecznie dzieciatym"? Bo czuję że to własnie (jak i dla kilku innych) to dziecko jest dla Ciebie większym bólem czegoś tam niż nawet kilkanaście lat różnicy wieku wink

31

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

No właśnie, który rodzic byłby zadowolony gdyby jego  prawie nastoletnia córka związała się z dzieciatym facetem starszym od niej o pół jej życia?
Na dodatek nie mając takiej świadomości, ze on ma dziecko.
Nie mam nic przeciwko dzieciom, przeciwko dzieciatym facetom, rozwiedzionym czy kawalerom z dziećmi.
Tylko on powinien był ją o tym poinformować zanim podjęła taką ważną decyzję jaką jest współżycie seksualne.
Aby miała wybór. Aby to była jej przemyślana decyzja.
Bo ona nie ma 40 lat tylko 20.
Dziewczyna już ma wątpliwości i traumę.

To "pół życia" to raptem kilka lat.

Nie mam nic przeciwko... była taka celna kwestia w jednym serialu, mówiąca że wszystko co przed "ALE" jest g... warte. W tym poście też.

Czyli to że związała się ( z jak to opisujesz) "pół życia od niej starszym facetem" to żaden problem (pewnie i starszy, wieczny chłopiec, nigdy nie zamierzający się ustatkować, też nie byłby dla Ciebie problemem?), ale problemem jest dziecko? A czemu brała się za tyle starszego? Potrzebowała drugiego tatusia? Czy chodziło o już dorobionego faceta i stąd rozkminy, bo nagle wyszło że do podziału tortu (na który ostrzyła zęby) nie tylko nie jest jedyna, ale nawet nie jest pierwsza na liście? A co jej do tych wydatków? Przecież kobiety tak się usamodzielniają, da radę sama zarobić. Matkę dziecko już ma, z dzieckiem nie konkuruje o to samo, bo dziecko widzi w nim ojca, a ona - faceta. Facet pod 30-kę jak najbardziej może już miec dziecko, to całkowicie normalne (w tym wieku też już byłem ojcem). Tylko że to wszystko dojrzy rozsądna kobieta, pustakowi będzie trudniej wink

No tak, jeszcze teraz imputuj dziewczynie, że leciała na jego pieniądze, dorobek życiowy.
Na pewno 29 latek z alimentami na dziecko jest krezusem.
Rozsądna kobieta zastanowi się czy oprócz kwestii finansowych jest w stanie dzielić się czasem obcowania z tym mężczyzną  z  jego dzieckiem.
Zastanowi się czy jest gotowa na kontakty z tym dzieckiem, na kontakty partnera z matką jego dziecka.
Czy nie będzie dla niej dyskomfortem gdy nie będzie zapraszana na imprezy rodzinne dotyczące tego dziecka.
Już nie mówiąc o tym jak będzie odbierana przez rodziców partnera, czy nie będzie uważana za powód niezejścia się ponownego biologicznych rodziców dziecka.
A kwestie finansowe? To co miało trafiać do wspólnej puli idzie do innej rodziny.
Błahostka właściwie.
Alimenty średnie to jakieś obecnie 1000zł. Razy 12 bo tyle jest miesięcy w roku, razy kilkanaście a moze nawet razy ponad 20 bo dziecko będzie studiować a jeszcze jest w wieku przedszkolnym.
No i alimenty będą podniesione bo potrzeby dziecka z wiekiem rosną.
A i dobry tatuś powinien spełniać zachcianki dziecka, dawać prezenty, brać na wakacje.
W sumie to koszt pół mieszkania w sporym mieście.

32

Odp: starszy partner i jego dziecko
GloriaSoul napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

No właśnie, który rodzic byłby zadowolony gdyby jego  prawie nastoletnia córka związała się z dzieciatym facetem starszym od niej o pół jej życia?
Na dodatek nie mając takiej świadomości, ze on ma dziecko.
Nie mam nic przeciwko dzieciom, przeciwko dzieciatym facetom, rozwiedzionym czy kawalerom z dziećmi.
Tylko on powinien był ją o tym poinformować zanim podjęła taką ważną decyzję jaką jest współżycie seksualne.
Aby miała wybór. Aby to była jej przemyślana decyzja.
Bo ona nie ma 40 lat tylko 20.
Dziewczyna już ma wątpliwości i traumę.

To "pół życia" to raptem kilka lat.

Nie mam nic przeciwko... była taka celna kwestia w jednym serialu, mówiąca że wszystko co przed "ALE" jest g... warte. W tym poście też.

Czyli to że związała się ( z jak to opisujesz) "pół życia od niej starszym facetem" to żaden problem (pewnie i starszy, wieczny chłopiec, nigdy nie zamierzający się ustatkować, też nie byłby dla Ciebie problemem?), ale problemem jest dziecko? A czemu brała się za tyle starszego? Potrzebowała drugiego tatusia? Czy chodziło o już dorobionego faceta i stąd rozkminy, bo nagle wyszło że do podziału tortu (na który ostrzyła zęby) nie tylko nie jest jedyna, ale nawet nie jest pierwsza na liście? A co jej do tych wydatków? Przecież kobiety tak się usamodzielniają, da radę sama zarobić. Matkę dziecko już ma, z dzieckiem nie konkuruje o to samo, bo dziecko widzi w nim ojca, a ona - faceta. Facet pod 30-kę jak najbardziej może już miec dziecko, to całkowicie normalne (w tym wieku też już byłem ojcem). Tylko że to wszystko dojrzy rozsądna kobieta, pustakowi będzie trudniej wink

No tak, jeszcze teraz imputuj dziewczynie, że leciała na jego pieniądze, dorobek życiowy.
Na pewno 29 latek z alimentami na dziecko jest krezusem.
Rozsądna kobieta zastanowi się czy oprócz kwestii finansowych jest w stanie dzielić się czasem obcowania z tym mężczyzną  z  jego dzieckiem.
Zastanowi się czy jest gotowa na kontakty z tym dzieckiem, na kontakty partnera z matką jego dziecka.
Czy nie będzie dla niej dyskomfortem gdy nie będzie zapraszana na imprezy rodzinne dotyczące tego dziecka.
Już nie mówiąc o tym jak będzie odbierana przez rodziców partnera, czy nie będzie uważana za powód niezejścia się ponownego biologicznych rodziców dziecka.
A kwestie finansowe? To co miało trafiać do wspólnej puli idzie do innej rodziny.
Błahostka właściwie.
Alimenty średnie to jakieś obecnie 1000zł. Razy 12 bo tyle jest miesięcy w roku, razy kilkanaście a moze nawet razy ponad 20 bo dziecko będzie studiować a jeszcze jest w wieku przedszkolnym.
No i alimenty będą podniesione bo potrzeby dziecka z wiekiem rosną.
A i dobry tatuś powinien spełniać zachcianki dziecka, dawać prezenty, brać na wakacje.
W sumie to koszt pół mieszkania w sporym mieście.

Czyli jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... lol

33

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:

Mam 20 lat. Od jakichś 2 miesięcy spotykam się ze sporo starszym (ma 29 lat) mężczyzna. Obracaliśmy sie w tym samym gronie znajomych, wiec nie byl to zupełnie obcy dla mnie człowiek, ale kojarzyliśmy sie raczej z widzenia i kilku luźnych rozmow. Troche obawialam sie tej różnicy wieku, dogadujemy się jednak świetnie, wzajemne przyciąganie jest, ogólnie bajka. Poza jednym szczegółem… Mój partner ma dziecko, o którego istnieniu dowiedziałam sie całkiem niedawno. Szczerze mowiac troche zwalilo mnie to z nog, poczułam sie oszukana i wykorzystana. On tłumaczył sie oczywiście faktem, iz byl przekonany, ze jestem świadoma tego, ze jest rodzicem, bo wszyscy nasi wspólni znajomi o tym wiedza i nie jest to żadna tajemnica. Ja jestem zdania, ze mimo wszystko takie kwestie powinno sie wyraznie komunikować, zeby nie bylo miejsca na żadne niedomowienia. Przeprosił, przyznal sie do błędu, obiecal juz calkowita szczerość. Myślałam, ze trochę poukładałam sobie to wszystko w glowie i ze mimo wszystko warto zobaczyć jak ta relacja sie rozwinie. Ostatnio jednak naszły mnie wątpliwości. W zasadzie dopiero wchodzę w dorosłe życie, a budowanie relacji z kimś, kto ma już jakiś bagaż nie jest łatwe. Zdaje sobie sprawe, ze nie musze, a nawet nie powinnam w najbliższej przyszłości poznawać jego syna, ale mimo wszystko obecność tego dziecka bedzie w mniejszy lub większy sposób oddziaływać na moje życie. Rozmawialam
o swoich wątpliwościach z partnerem, ale on raczej je bagatelizuje, podchodzi
do tematu bardzo luźno, a nawet snuje wizje szybkiego zapoznania mnie z młodym, co wydaje mi sie odklejonym i raczej nieodpowiedzialnym pomyslem. Nie chce mieć kiedys poczucia żalu, ze nie spróbowałam, ale jednocześnie odzywa sie we mnie glos mówiący, zeby ewakuować sie póki zadne z nas mocno sie nie zaangażowało. Troche mnie to wszystko przytłacza i potrzebuje opinii kogos postronnego, bo rozmowy z przyjaciółmi powoduja tylko większy metlik w mojej glowie.

Autorki, myślę, że Twoje wątpliwości świadczą o sporym poziomie dojrzałości i myślenia.
Na pewno fakt, że Twój partner nie powiedział wprost, że ma dziecko sprawia wrażenie, jakby próbował coś zataić, ale równie dobrze skoro macie wspólny krąg znajomych, może faktycznie sądził, że już wiesz. Ty znasz go lepiej niż my i pewnie jesteś w stanie ocenić.

Wasza relacja trwa króciutko, a Ty jesteś bardzo młoda i pomimo wrażenia dojrzałości jakie sprawiasz, możesz być nie gotowa na wejście w relacje z partnerem, który ma dziecko.

Z drugiej strony, może nie warto się ulatniać tak od razu, może się okazać, jak ktoś pisał wyżej, że to miłość Twojego życia, a z powodu znajomych albo ludzi z forum ukrocisz tę znajomość i będziesz żałować.

Myślę, że w tej sytuacji najlepiej usiąść i przemyśleć sobie wszystkie za i przeciw. Długoterminowa relacja z kims kto ma dziecko wiąże się z różnymi konsekwencjami, które wielu opisało powyżej. Ale to nie znaczy, że musi być znojem i męka.

Z mojego bliskiego otoczenia znam dwa przykłady relacji, gdzie młodsza osoba związała się ze starszą, która z poprzedniego związku miała już dziecko.

W obu przypadkach to mężczyzna był młodszy, a kobieta starsza z dzieckiem. Jeden z tych związków rozpadł się, ale do siebie wrócili, drugi po ponad dwudziestu latach nadal trwa. Czy powtórzyliby to, gdyby znowu mogli być młodzi? Nie wiem. Z jakiegoś powodu zdecydowali się na życie z osobą z którą są.

Dlatego ja myślę, że warto to sobie przemyśleć, zważyć za i przeciw i wtedy podjąć decyzję. Ostatecznie to Ty będziesz ponosić jej konsekwencje, a nie randomy z Internetu.

34 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2024-01-16 17:57:00)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Nowe otwarcie. Widze, że już włączyły ci się schematy? Stary to na pewno kasiasty, a młoda na pewno szuka sponsora?
Polecam obejrzeć sobie ten wywiad, żeby załapac perspektywe i następnym razem pierdolnąć sie w łeb, zanim zacznie sie kogoś wtłaczać w schemat.
https://www.youtube.com/watch?v=q6sNktI … =SEKIELSKI

lensoon, posłuchaj swojej intuicji. Jesli facet wydaje się odklejonym i nieodpowiedzialnym rodzicem to na pewno tak jest. Jeśli czujesz się oszukana to na pewno zostałaś oszukana. Zacznij słuchać swoich emocji. Jak byś się czuła idać z nim na randkę i pchając wózek przed sobą? Spotykasz koleżanke i co mówisz? Jesteś dumna, że jest z wami dziecko? Jest ci wstyd? Twoje koleżanki robią domówkę, wszyscy są w twoim wieku, a ty przychodzisz z 29 latkiem. Oni opowiadają jak planują spędzić wakacje, jak im idzie na studiach, o pierwszej pracy, prawku jazdy i samochodzie, a twój facet wyciąga  telefon i pokazuje wasze zdjecie z dzieciakiem. Co czujesz? Jesteś dumna? Jest ci wstyd? Jest ci obojętne? Powiedzmy że co jakiś czas zamiast randki zajmujecie się wspólnie dzieciakiem. Układacie klocki, bawicie się na placu zabaw? Co czujesz? cieszy cię ta wizja? Budzi radość? Budzi gniew? Sprzeciw?
Prawda i kłamstwo to nie jest coś co można połączyć w logiczny ciąg zdarzeń. Nie zawsze jest jedna prawda. On mógł mysleć że wiesz o dziecki, a ty i tak możesz się czuć źle z tym że nie mówił tobie o tym od samego początku. To się nie wyklucza. To że on ma usprawiedliwienie, dlaczego sprawił że poczułaś się źle nie spowoduje że poczujesz się dobrze w magiczny sposób.


Polecam zmienić perspektywe z facetów na siebie. Kim chcesz być za 5 lat? Za 10? Czy ten zwiazek cię do tego przybliża czy oddala? Czy mała lensoon jak byla nastolatką i marzyła o poznaniu wielkiej miłosci to marzyła o 30 latku z dzieckiem w pakiecie? Jeśli nie to o kim? Czy nadal tego chcesz? Wiele ludzi daje sie pokonać życiu. Skoro taki facet sie trafił, to niech już bedzie. Co z tego że jeszcze rok temu nawet bym na niego spojrzała. Takie jest życie, trzeba się dostosować. I może taka postawa ma sens jak sie ma 50, 60 lat i małe pole manewru. Ale w wieku 20 lat masz pełną sprawczość i to ty ustalasz warunki. Jesli uwazasz ze ten facet jest takim wymarzozonym i dziecko masz gdzieć to okej. Ale jeśli masz wątpliwości to nie daj się pokonać życiu i nie zaczynaj oswajać na siłe swojego wewnętrznego sprzeciwu i chęci ucieczki. Masz 20 lat. Możesz być impulsywna i lekkomyślna. Chcesz wiać to wiej. Na takie rozkimy jak tłumic emocje to przyjdzie czas jak bedziesz starsza. Teraz nie ma co sie do tego zmuszać.

I jakbyś jeszcze kiedyś zaczela gadać z facetem podobnym do nowe_otwarcie. pamiętaj że oni używają innego języka. Tak jak mówi Nowe_Otwarcie: " trzeba być normalną, empatyczną kobietą". Większość facetów mówiąc, że jesteś normalna, empatyczna, ma na myśi: "jest mi z tobą wygodnie, nie muszę się wysilać, mogę robić co chce". Raczej nie mają na myśli tego, że po pracy idziesz pomagać dzieciom w domu dziecka, albo remontować mieszkania socjalne dla uchodzców z Ukrainy. Empatia objawia się w tym na ile jest im wygodnie. A gdybyś nawet robiła wielkie i wspaniałomyślne rzeczy w pracy, czy poza nią, ale oczekiwała że facet za ciebie zapłaci, że będzie przystojny, bez długów, bez dzieci to i tak okaże sie że twoje życie nie ma znaczenia. Empatia przejawia się w niańczeniu ich albo wcale. Nie możesz być empatyczna dla świata skoro oni nie moga ci wejść na głowe.
Mówiąc: "[ni być] skrzywioną podróbką kobiety, skażoną egoizmem, pazernością ", nowe otwarcie ma na myśli że jest skąpy. Kobieta pazerna to taka która nie będzie chciała się z nim taplać w biedzie i udawać że wygodne życie jest tylko dla "snobów i nowobogackich". Kobieta egoistyczna w języku facetów takich jak N_O to każda kobieta która realizuje własny interes.Zostaniesz w pracy dłużej, weekend spędzisz ze swoją mamą zamiast nudzić się z nim jak mops? No to jesteś egoistką. Nie chcesz niańczyć cudzego dziecka które ma 2 zdrowych, normalnych rodziców? No to jesteś egoistka. Nie chcesz marnować młodości na bylajakiego gościa który sprawia że chcesz się ewakuować? No to jesteś egoistka. To nie ma związku z tobą. To ma związek z postrzeganiem cię przez pryzmat użyteczności dla mężczyzny. Podróka kobiety, to kobieta która dla N_O jest nieużyteczna. Prawdziwa kobieta to taka która wtłoczy się w malutką ramkę którą dla kobiety ma N_O W swoim życiu. Z ogromem obowiązków i wymagań rzecz jasna, które ułatwia życie N_O.

Czyli jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... lol

A co jest zlego w tym że ktoś chce się ze swoim mężem dorabiać? Dorabiać, a nie spłacać jego długi? To jest opcja neutralna. Pazernośc jest wtedy kiedy oczekujesz tylko korzyści. hojność jest wtedy kiedy ty chcesz, żeby partner odnosił jak najwięcej korzyści i nie oglądasz się na siebie. A oczekiwanie że partner nie będzie ani dawał korzyści, ani nie będzie ci przeszkadzal to jest neutralność. Neutralność tez jest teraz zła? Mi by sie nie chciało zasuwać na dom gdybym miała świadomość, że po śmierci męża nie trafi w całości do naszych dzieci tylko do dzieci z poprzednich związków. Wtedy by wyszło, że najpierw musze spłacić swoją połowę ceny domu, a potem jego połowę jego poprzednim dzieciom(ktore mają prawa spadkowe) żeby nie wyrzuciły moich z domu. Za dużo kłopotów i znaków zapytania.

35

Odp: starszy partner i jego dziecko

Dziękuję Wam za odpowiedzi, myślę, że teraz będzie mi łatwiej to sobie poukładać w głowie.

Nowe_otwarcie zdecyduj się czy jestem niedojrzałą gówniarą czy wyrachowaną kusicielką z daddy issues, która tylko czyha na czyjś dorobek życia xD Jasne, zdaje sobie sprawę, że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia życiowego, ale chcę podejść do sprawy odpowiedzialnie, żeby nie zrobić krzywdy sobie, dziecku ani partnerowi. Szczerze życzę Twojej córce, żeby nie trafiła na takiego faceta jak Ty.

Ela210 masz rację, że powinnam zwrócić uwagę na te kwestie bo zapalają w głowie czerwoną lampkę. 9 lat wydaje mi się jednak dość sporą różnicą wieku na tych etapach życia. Wiadomo, że później to zanika.

Karmaniewraca, GloriaSoul, Shoggies, SmutnaDziewczyna007 bardzo Wam dziękuję, Wasze posty bardzo mi pomogły. Muszę porządnie się nad sprawą zastanowić, bo wskazałyście mi kilka kwestii, o których w ogóle wcześniej nie myślałam, a pewnie w przyszłości byłyby dość problematyczne. Lista za i przeciw wydaje się świetnym pomysłem.

36

Odp: starszy partner i jego dziecko
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nowe otwarcie. Widze, że już włączyły ci się schematy? Stary to na pewno kasiasty, a młoda na pewno szuka sponsora?
Polecam obejrzeć sobie ten wywiad, żeby załapac perspektywe i następnym razem pierdolnąć sie w łeb, zanim zacznie sie kogoś wtłaczać w schemat.
https://www.youtube.com/watch?v=q6sNktI … =SEKIELSKI

lensoon, posłuchaj swojej intuicji. Jesli facet wydaje się odklejonym i nieodpowiedzialnym rodzicem to na pewno tak jest. Jeśli czujesz się oszukana to na pewno zostałaś oszukana. Zacznij słuchać swoich emocji. Jak byś się czuła idać z nim na randkę i pchając wózek przed sobą? Spotykasz koleżanke i co mówisz? Jesteś dumna, że jest z wami dziecko? Jest ci wstyd? Twoje koleżanki robią domówkę, wszyscy są w twoim wieku, a ty przychodzisz z 29 latkiem. Oni opowiadają jak planują spędzić wakacje, jak im idzie na studiach, o pierwszej pracy, prawku jazdy i samochodzie, a twój facet wyciąga  telefon i pokazuje wasze zdjecie z dzieciakiem. Co czujesz? Jesteś dumna? Jest ci wstyd? Jest ci obojętne? Powiedzmy że co jakiś czas zamiast randki zajmujecie się wspólnie dzieciakiem. Układacie klocki, bawicie się na placu zabaw? Co czujesz? cieszy cię ta wizja? Budzi radość? Budzi gniew? Sprzeciw?
Prawda i kłamstwo to nie jest coś co można połączyć w logiczny ciąg zdarzeń. Nie zawsze jest jedna prawda. On mógł mysleć że wiesz o dziecki, a ty i tak możesz się czuć źle z tym że nie mówił tobie o tym od samego początku. To się nie wyklucza. To że on ma usprawiedliwienie, dlaczego sprawił że poczułaś się źle nie spowoduje że poczujesz się dobrze w magiczny sposób.


Polecam zmienić perspektywe z facetów na siebie. Kim chcesz być za 5 lat? Za 10? Czy ten zwiazek cię do tego przybliża czy oddala? Czy mała lensoon jak byla nastolatką i marzyła o poznaniu wielkiej miłosci to marzyła o 30 latku z dzieckiem w pakiecie? Jeśli nie to o kim? Czy nadal tego chcesz? Wiele ludzi daje sie pokonać życiu. Skoro taki facet sie trafił, to niech już bedzie. Co z tego że jeszcze rok temu nawet bym na niego spojrzała. Takie jest życie, trzeba się dostosować. I może taka postawa ma sens jak sie ma 50, 60 lat i małe pole manewru. Ale w wieku 20 lat masz pełną sprawczość i to ty ustalasz warunki. Jesli uwazasz ze ten facet jest takim wymarzozonym i dziecko masz gdzieć to okej. Ale jeśli masz wątpliwości to nie daj się pokonać życiu i nie zaczynaj oswajać na siłe swojego wewnętrznego sprzeciwu i chęci ucieczki. Masz 20 lat. Możesz być impulsywna i lekkomyślna. Chcesz wiać to wiej. Na takie rozkimy jak tłumic emocje to przyjdzie czas jak bedziesz starsza. Teraz nie ma co sie do tego zmuszać.

I jakbyś jeszcze kiedyś zaczela gadać z facetem podobnym do nowe_otwarcie. pamiętaj że oni używają innego języka. Tak jak mówi Nowe_Otwarcie: " trzeba być normalną, empatyczną kobietą". Większość facetów mówiąc, że jesteś normalna, empatyczna, ma na myśi: "jest mi z tobą wygodnie, nie muszę się wysilać, mogę robić co chce". Raczej nie mają na myśli tego, że po pracy idziesz pomagać dzieciom w domu dziecka, albo remontować mieszkania socjalne dla uchodzców z Ukrainy. Empatia objawia się w tym na ile jest im wygodnie. A gdybyś nawet robiła wielkie i wspaniałomyślne rzeczy w pracy, czy poza nią, ale oczekiwała że facet za ciebie zapłaci, że będzie przystojny, bez długów, bez dzieci to i tak okaże sie że twoje życie nie ma znaczenia. Empatia przejawia się w niańczeniu ich albo wcale. Nie możesz być empatyczna dla świata skoro oni nie moga ci wejść na głowe.
Mówiąc: "[ni być] skrzywioną podróbką kobiety, skażoną egoizmem, pazernością ", nowe otwarcie ma na myśli że jest skąpy. Kobieta pazerna to taka która nie będzie chciała się z nim taplać w biedzie i udawać że wygodne życie jest tylko dla "snobów i nowobogackich". Kobieta egoistyczna w języku facetów takich jak N_O to każda kobieta która realizuje własny interes.Zostaniesz w pracy dłużej, weekend spędzisz ze swoją mamą zamiast nudzić się z nim jak mops? No to jesteś egoistką. Nie chcesz niańczyć cudzego dziecka które ma 2 zdrowych, normalnych rodziców? No to jesteś egoistka. Nie chcesz marnować młodości na bylajakiego gościa który sprawia że chcesz się ewakuować? No to jesteś egoistka. To nie ma związku z tobą. To ma związek z postrzeganiem cię przez pryzmat użyteczności dla mężczyzny. Podróka kobiety, to kobieta która dla N_O jest nieużyteczna. Prawdziwa kobieta to taka która wtłoczy się w malutką ramkę którą dla kobiety ma N_O W swoim życiu. Z ogromem obowiązków i wymagań rzecz jasna, które ułatwia życie N_O.

Czyli jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... lol

A co jest zlego w tym że ktoś chce się ze swoim mężem dorabiać? Dorabiać, a nie spłacać jego długi? To jest opcja neutralna. Pazernośc jest wtedy kiedy oczekujesz tylko korzyści. hojność jest wtedy kiedy ty chcesz, żeby partner odnosił jak najwięcej korzyści i nie oglądasz się na siebie. A oczekiwanie że partner nie będzie ani dawał korzyści, ani nie będzie ci przeszkadzal to jest neutralność. Neutralność tez jest teraz zła? Mi by sie nie chciało zasuwać na dom gdybym miała świadomość, że po śmierci męża nie trafi w całości do naszych dzieci tylko do dzieci z poprzednich związków. Wtedy by wyszło, że najpierw musze spłacić swoją połowę ceny domu, a potem jego połowę jego poprzednim dzieciom(ktore mają prawa spadkowe) żeby nie wyrzuciły moich z domu. Za dużo kłopotów i znaków zapytania.

lol Co za piękna tyrada... Jakiego innego stanowiska spodziewać się po kobiecie, która zaorała się w dyskusji poglądem że naturalną rolą kobiety jest bycie utrzymywaną przez faceta?

Ta specyfika forów w stylu Netkobiet czy Kafeterii  jest w sumie nawet zabawna; chyba to mnie tu jeszcze trzyma.  wink

37

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:

Dziękuję Wam za odpowiedzi, myślę, że teraz będzie mi łatwiej to sobie poukładać w głowie.

Nowe_otwarcie zdecyduj się czy jestem niedojrzałą gówniarą czy wyrachowaną kusicielką z daddy issues, która tylko czyha na czyjś dorobek życia xD Jasne, zdaje sobie sprawę, że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia życiowego, ale chcę podejść do sprawy odpowiedzialnie, żeby nie zrobić krzywdy sobie, dziecku ani partnerowi. Szczerze życzę Twojej córce, żeby nie trafiła na takiego faceta jak Ty.

Ela210 masz rację, że powinnam zwrócić uwagę na te kwestie bo zapalają w głowie czerwoną lampkę. 9 lat wydaje mi się jednak dość sporą różnicą wieku na tych etapach życia. Wiadomo, że później to zanika.

Karmaniewraca, GloriaSoul, Shoggies, SmutnaDziewczyna007 bardzo Wam dziękuję, Wasze posty bardzo mi pomogły. Muszę porządnie się nad sprawą zastanowić, bo wskazałyście mi kilka kwestii, o których w ogóle wcześniej nie myślałam, a pewnie w przyszłości byłyby dość problematyczne. Lista za i przeciw wydaje się świetnym pomysłem.

Dzieciaku, gdybyś uczciwie podchodziła do sytuacji, to pierwszym pytaniem jakie byś sobie zadała byłoby to: co sprawiło że postanowiłaś być z tym facetem, a nie kimś innym, wtedy gdy nie wiedziałaś o dziecku? Bo albo te cechy istnieją i wtedy obecna decyzja (którą już podjęłaś, co do tego - po lekturze ostatniego posta nie mam złudzeń) świadczy słabo o Tobie albo... coś sobie jedynie uroiłaś, co w rzeczywistości nie ma miejsca lub też tak naprawdę nie jesteś tak poważna ponad swój wiek by się wiązać z 29letnim facetem i faktycznie lepiej Ci będzie wrócić do swojej grupy wiekowej. Bo w tym wieku jeszcze masz prawo być taką większą nastolatką (pod wszelkimi względami, także podejścia do życia, odpowiedzialności itp.). Są rzeczy, które nastolatce ujdą, 20latce też. Jeśli nie ma w Tobie takiego zepsucia jak w Smutnej, to za 10 lat spojrzysz inaczej na co teraz zrobisz, być może dojdziesz do wniosku że mając 10 lat więcej postąpiłabyś inaczej, bo jeśli Twoje postrzeganie świata będzie się normalnie rozwijać zgodnie z wiekiem, to zauważysz pewne aspekty sprawy, których dziś nie dostrzegasz. Zrozumiesz takie rzeczy że partnerka nie rywalizuje z dzieckiem partnera o te same rzeczy, o te same uczucia, że to nie rywalizacja, a uzupełnianie ról życiowych. To dziecko ma swoją matkę, Ty byś nią ani nie musiała być ani byś nią nie była. Wiedziałabyś że można spędzać miło czas z partnerką i z dzieckiem i to się nie wyklucza. Jeśli za 10 lat dojdziesz do wniosku że to po prostu nie był Wasz czas, to wszystko z Tobą OK. Ale jeśli dojdziesz do wniosku że w całości i niezależnie od czasu postąpiłaś dobrze i że utożsamiasz się z podejściem Smutnej, to znaczy że ten facet naprawdę zasługiwał na lepszą kobietę i to, co planujesz zrobić, wyjdzie mu na dobre.

38

Odp: starszy partner i jego dziecko

Moj ex mial syna z poprzedniego zwiazku,ja tez mam dziecko i zarowno ja jak i on traktowalismy swoje dzieci oboje jednakowo jak swoje wlasne. Jego syn traktowal mnie jak mame, bo jego prawdziwa miala go gdzies dlatego tez mocno przezyl jak zerwalam z moim ex. Szkoda mi go bylo, no, ale co poradze moj ex ma teraz zone, wiec moge miec nadzieje, ze dzieciaka tez dobrze traktuje

39

Odp: starszy partner i jego dziecko
Legat napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Zaraz zleca sie wspanialomyslni faceci zforum i beda poprzykiwac w obronie kolesia i ci wmawiac, ze wszystko jet spoczko i wymyslasz.

Że ty musisz wiecznie prowokować. smile Mało emocji daje ci nudziasz w domu, którego pewnie ustawiłaś do pionu i emocje klapły, cza ich szukać u randomowych facetów z forum. smile No ale i tak zbyt wiele czasu ci poświęciłem, a wątek nie o tobie.

Co do wątku.
Nic z tego nie będzie, już w samym określaniu tego faceta widać, że bliskości tu prawie wcale. W dzisiejszych czasach w wieku 20 lat, trzeba się uczyć i bawić, a nie zajmować rodziną - na to masz jeszcze sporo czasu.

To wlasnie wy tutaj dajecie tyle emocji ile moga dac podstarzali, wylinieli amanci z pogladami rodem z xvi wiecznego zascianka chlopskiego, czyli cale wielkie g*o. Jak to czytam to chce mi sie smiac z zazenowania i napisac rownie wstretny wysryw zeby to zrownowazyc. Serio jak czytam tutejsze chlopskie wysrywy to skladam modly dzienkczynne za mojego faceta i jego normalnosc. Niech mu ziemia zlotem obradza regularnie.

40

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nowe otwarcie. Widze, że już włączyły ci się schematy? Stary to na pewno kasiasty, a młoda na pewno szuka sponsora?
Polecam obejrzeć sobie ten wywiad, żeby załapac perspektywe i następnym razem pierdolnąć sie w łeb, zanim zacznie sie kogoś wtłaczać w schemat.
https://www.youtube.com/watch?v=q6sNktI … =SEKIELSKI

lensoon, posłuchaj swojej intuicji. Jesli facet wydaje się odklejonym i nieodpowiedzialnym rodzicem to na pewno tak jest. Jeśli czujesz się oszukana to na pewno zostałaś oszukana. Zacznij słuchać swoich emocji. Jak byś się czuła idać z nim na randkę i pchając wózek przed sobą? Spotykasz koleżanke i co mówisz? Jesteś dumna, że jest z wami dziecko? Jest ci wstyd? Twoje koleżanki robią domówkę, wszyscy są w twoim wieku, a ty przychodzisz z 29 latkiem. Oni opowiadają jak planują spędzić wakacje, jak im idzie na studiach, o pierwszej pracy, prawku jazdy i samochodzie, a twój facet wyciąga  telefon i pokazuje wasze zdjecie z dzieciakiem. Co czujesz? Jesteś dumna? Jest ci wstyd? Jest ci obojętne? Powiedzmy że co jakiś czas zamiast randki zajmujecie się wspólnie dzieciakiem. Układacie klocki, bawicie się na placu zabaw? Co czujesz? cieszy cię ta wizja? Budzi radość? Budzi gniew? Sprzeciw?
Prawda i kłamstwo to nie jest coś co można połączyć w logiczny ciąg zdarzeń. Nie zawsze jest jedna prawda. On mógł mysleć że wiesz o dziecki, a ty i tak możesz się czuć źle z tym że nie mówił tobie o tym od samego początku. To się nie wyklucza. To że on ma usprawiedliwienie, dlaczego sprawił że poczułaś się źle nie spowoduje że poczujesz się dobrze w magiczny sposób.


Polecam zmienić perspektywe z facetów na siebie. Kim chcesz być za 5 lat? Za 10? Czy ten zwiazek cię do tego przybliża czy oddala? Czy mała lensoon jak byla nastolatką i marzyła o poznaniu wielkiej miłosci to marzyła o 30 latku z dzieckiem w pakiecie? Jeśli nie to o kim? Czy nadal tego chcesz? Wiele ludzi daje sie pokonać życiu. Skoro taki facet sie trafił, to niech już bedzie. Co z tego że jeszcze rok temu nawet bym na niego spojrzała. Takie jest życie, trzeba się dostosować. I może taka postawa ma sens jak sie ma 50, 60 lat i małe pole manewru. Ale w wieku 20 lat masz pełną sprawczość i to ty ustalasz warunki. Jesli uwazasz ze ten facet jest takim wymarzozonym i dziecko masz gdzieć to okej. Ale jeśli masz wątpliwości to nie daj się pokonać życiu i nie zaczynaj oswajać na siłe swojego wewnętrznego sprzeciwu i chęci ucieczki. Masz 20 lat. Możesz być impulsywna i lekkomyślna. Chcesz wiać to wiej. Na takie rozkimy jak tłumic emocje to przyjdzie czas jak bedziesz starsza. Teraz nie ma co sie do tego zmuszać.

I jakbyś jeszcze kiedyś zaczela gadać z facetem podobnym do nowe_otwarcie. pamiętaj że oni używają innego języka. Tak jak mówi Nowe_Otwarcie: " trzeba być normalną, empatyczną kobietą". Większość facetów mówiąc, że jesteś normalna, empatyczna, ma na myśi: "jest mi z tobą wygodnie, nie muszę się wysilać, mogę robić co chce". Raczej nie mają na myśli tego, że po pracy idziesz pomagać dzieciom w domu dziecka, albo remontować mieszkania socjalne dla uchodzców z Ukrainy. Empatia objawia się w tym na ile jest im wygodnie. A gdybyś nawet robiła wielkie i wspaniałomyślne rzeczy w pracy, czy poza nią, ale oczekiwała że facet za ciebie zapłaci, że będzie przystojny, bez długów, bez dzieci to i tak okaże sie że twoje życie nie ma znaczenia. Empatia przejawia się w niańczeniu ich albo wcale. Nie możesz być empatyczna dla świata skoro oni nie moga ci wejść na głowe.
Mówiąc: "[ni być] skrzywioną podróbką kobiety, skażoną egoizmem, pazernością ", nowe otwarcie ma na myśli że jest skąpy. Kobieta pazerna to taka która nie będzie chciała się z nim taplać w biedzie i udawać że wygodne życie jest tylko dla "snobów i nowobogackich". Kobieta egoistyczna w języku facetów takich jak N_O to każda kobieta która realizuje własny interes.Zostaniesz w pracy dłużej, weekend spędzisz ze swoją mamą zamiast nudzić się z nim jak mops? No to jesteś egoistką. Nie chcesz niańczyć cudzego dziecka które ma 2 zdrowych, normalnych rodziców? No to jesteś egoistka. Nie chcesz marnować młodości na bylajakiego gościa który sprawia że chcesz się ewakuować? No to jesteś egoistka. To nie ma związku z tobą. To ma związek z postrzeganiem cię przez pryzmat użyteczności dla mężczyzny. Podróka kobiety, to kobieta która dla N_O jest nieużyteczna. Prawdziwa kobieta to taka która wtłoczy się w malutką ramkę którą dla kobiety ma N_O W swoim życiu. Z ogromem obowiązków i wymagań rzecz jasna, które ułatwia życie N_O.

Czyli jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... lol

A co jest zlego w tym że ktoś chce się ze swoim mężem dorabiać? Dorabiać, a nie spłacać jego długi? To jest opcja neutralna. Pazernośc jest wtedy kiedy oczekujesz tylko korzyści. hojność jest wtedy kiedy ty chcesz, żeby partner odnosił jak najwięcej korzyści i nie oglądasz się na siebie. A oczekiwanie że partner nie będzie ani dawał korzyści, ani nie będzie ci przeszkadzal to jest neutralność. Neutralność tez jest teraz zła? Mi by sie nie chciało zasuwać na dom gdybym miała świadomość, że po śmierci męża nie trafi w całości do naszych dzieci tylko do dzieci z poprzednich związków. Wtedy by wyszło, że najpierw musze spłacić swoją połowę ceny domu, a potem jego połowę jego poprzednim dzieciom(ktore mają prawa spadkowe) żeby nie wyrzuciły moich z domu. Za dużo kłopotów i znaków zapytania.

lol Co za piękna tyrada... Jakiego innego stanowiska spodziewać się po kobiecie, która zaorała się w dyskusji poglądem że naturalną rolą kobiety jest bycie utrzymywaną przez faceta?

Ta specyfika forów w stylu Netkobiet czy Kafeterii  jest w sumie nawet zabawna; chyba to mnie tu jeszcze trzyma.  wink

Bycie na utrzymaniu faceta to najgorszy horror dla kobiety

41

Odp: starszy partner i jego dziecko
JuliaUK33 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Nowe otwarcie. Widze, że już włączyły ci się schematy? Stary to na pewno kasiasty, a młoda na pewno szuka sponsora?
Polecam obejrzeć sobie ten wywiad, żeby załapac perspektywe i następnym razem pierdolnąć sie w łeb, zanim zacznie sie kogoś wtłaczać w schemat.
https://www.youtube.com/watch?v=q6sNktI … =SEKIELSKI

lensoon, posłuchaj swojej intuicji. Jesli facet wydaje się odklejonym i nieodpowiedzialnym rodzicem to na pewno tak jest. Jeśli czujesz się oszukana to na pewno zostałaś oszukana. Zacznij słuchać swoich emocji. Jak byś się czuła idać z nim na randkę i pchając wózek przed sobą? Spotykasz koleżanke i co mówisz? Jesteś dumna, że jest z wami dziecko? Jest ci wstyd? Twoje koleżanki robią domówkę, wszyscy są w twoim wieku, a ty przychodzisz z 29 latkiem. Oni opowiadają jak planują spędzić wakacje, jak im idzie na studiach, o pierwszej pracy, prawku jazdy i samochodzie, a twój facet wyciąga  telefon i pokazuje wasze zdjecie z dzieciakiem. Co czujesz? Jesteś dumna? Jest ci wstyd? Jest ci obojętne? Powiedzmy że co jakiś czas zamiast randki zajmujecie się wspólnie dzieciakiem. Układacie klocki, bawicie się na placu zabaw? Co czujesz? cieszy cię ta wizja? Budzi radość? Budzi gniew? Sprzeciw?
Prawda i kłamstwo to nie jest coś co można połączyć w logiczny ciąg zdarzeń. Nie zawsze jest jedna prawda. On mógł mysleć że wiesz o dziecki, a ty i tak możesz się czuć źle z tym że nie mówił tobie o tym od samego początku. To się nie wyklucza. To że on ma usprawiedliwienie, dlaczego sprawił że poczułaś się źle nie spowoduje że poczujesz się dobrze w magiczny sposób.


Polecam zmienić perspektywe z facetów na siebie. Kim chcesz być za 5 lat? Za 10? Czy ten zwiazek cię do tego przybliża czy oddala? Czy mała lensoon jak byla nastolatką i marzyła o poznaniu wielkiej miłosci to marzyła o 30 latku z dzieckiem w pakiecie? Jeśli nie to o kim? Czy nadal tego chcesz? Wiele ludzi daje sie pokonać życiu. Skoro taki facet sie trafił, to niech już bedzie. Co z tego że jeszcze rok temu nawet bym na niego spojrzała. Takie jest życie, trzeba się dostosować. I może taka postawa ma sens jak sie ma 50, 60 lat i małe pole manewru. Ale w wieku 20 lat masz pełną sprawczość i to ty ustalasz warunki. Jesli uwazasz ze ten facet jest takim wymarzozonym i dziecko masz gdzieć to okej. Ale jeśli masz wątpliwości to nie daj się pokonać życiu i nie zaczynaj oswajać na siłe swojego wewnętrznego sprzeciwu i chęci ucieczki. Masz 20 lat. Możesz być impulsywna i lekkomyślna. Chcesz wiać to wiej. Na takie rozkimy jak tłumic emocje to przyjdzie czas jak bedziesz starsza. Teraz nie ma co sie do tego zmuszać.

I jakbyś jeszcze kiedyś zaczela gadać z facetem podobnym do nowe_otwarcie. pamiętaj że oni używają innego języka. Tak jak mówi Nowe_Otwarcie: " trzeba być normalną, empatyczną kobietą". Większość facetów mówiąc, że jesteś normalna, empatyczna, ma na myśi: "jest mi z tobą wygodnie, nie muszę się wysilać, mogę robić co chce". Raczej nie mają na myśli tego, że po pracy idziesz pomagać dzieciom w domu dziecka, albo remontować mieszkania socjalne dla uchodzców z Ukrainy. Empatia objawia się w tym na ile jest im wygodnie. A gdybyś nawet robiła wielkie i wspaniałomyślne rzeczy w pracy, czy poza nią, ale oczekiwała że facet za ciebie zapłaci, że będzie przystojny, bez długów, bez dzieci to i tak okaże sie że twoje życie nie ma znaczenia. Empatia przejawia się w niańczeniu ich albo wcale. Nie możesz być empatyczna dla świata skoro oni nie moga ci wejść na głowe.
Mówiąc: "[ni być] skrzywioną podróbką kobiety, skażoną egoizmem, pazernością ", nowe otwarcie ma na myśli że jest skąpy. Kobieta pazerna to taka która nie będzie chciała się z nim taplać w biedzie i udawać że wygodne życie jest tylko dla "snobów i nowobogackich". Kobieta egoistyczna w języku facetów takich jak N_O to każda kobieta która realizuje własny interes.Zostaniesz w pracy dłużej, weekend spędzisz ze swoją mamą zamiast nudzić się z nim jak mops? No to jesteś egoistką. Nie chcesz niańczyć cudzego dziecka które ma 2 zdrowych, normalnych rodziców? No to jesteś egoistka. Nie chcesz marnować młodości na bylajakiego gościa który sprawia że chcesz się ewakuować? No to jesteś egoistka. To nie ma związku z tobą. To ma związek z postrzeganiem cię przez pryzmat użyteczności dla mężczyzny. Podróka kobiety, to kobieta która dla N_O jest nieużyteczna. Prawdziwa kobieta to taka która wtłoczy się w malutką ramkę którą dla kobiety ma N_O W swoim życiu. Z ogromem obowiązków i wymagań rzecz jasna, które ułatwia życie N_O.


A co jest zlego w tym że ktoś chce się ze swoim mężem dorabiać? Dorabiać, a nie spłacać jego długi? To jest opcja neutralna. Pazernośc jest wtedy kiedy oczekujesz tylko korzyści. hojność jest wtedy kiedy ty chcesz, żeby partner odnosił jak najwięcej korzyści i nie oglądasz się na siebie. A oczekiwanie że partner nie będzie ani dawał korzyści, ani nie będzie ci przeszkadzal to jest neutralność. Neutralność tez jest teraz zła? Mi by sie nie chciało zasuwać na dom gdybym miała świadomość, że po śmierci męża nie trafi w całości do naszych dzieci tylko do dzieci z poprzednich związków. Wtedy by wyszło, że najpierw musze spłacić swoją połowę ceny domu, a potem jego połowę jego poprzednim dzieciom(ktore mają prawa spadkowe) żeby nie wyrzuciły moich z domu. Za dużo kłopotów i znaków zapytania.

lol Co za piękna tyrada... Jakiego innego stanowiska spodziewać się po kobiecie, która zaorała się w dyskusji poglądem że naturalną rolą kobiety jest bycie utrzymywaną przez faceta?

Ta specyfika forów w stylu Netkobiet czy Kafeterii  jest w sumie nawet zabawna; chyba to mnie tu jeszcze trzyma.  wink

Bycie na utrzymaniu faceta to najgorszy horror dla kobiety

Tak Juleczko. Teraz rozumiem czemu wolałaś być na utrzymaniu podatników wink

42

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

lol Co za piękna tyrada... Jakiego innego stanowiska spodziewać się po kobiecie, która zaorała się w dyskusji poglądem że naturalną rolą kobiety jest bycie utrzymywaną przez faceta?

Ta specyfika forów w stylu Netkobiet czy Kafeterii  jest w sumie nawet zabawna; chyba to mnie tu jeszcze trzyma.  wink

Bycie na utrzymaniu faceta to najgorszy horror dla kobiety

Tak Juleczko. Teraz rozumiem czemu wolałaś być na utrzymaniu podatników wink

Tak lepiej byc na zasilkach dla kobiety ,bo wtedy nie trzeba stac przy garach i latac na mopie caly dzien i uslugiwac podatnikom, tak jak to robia kobiety niepracujace nw utrzymaniu faceta,ktory za 24 godziny zapierdzielania rzuci im ochlap... dzieki zasilkom kobiety odzyskaly wiecej niezaleznosc finansowej, kiedys nie bylo zasilkow I kobiety byly zdane na kase mezow albo same musialy isc tyrac do roboty, a po pracy jeszcze zapierdzielac w domu

43

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
lensoon napisał/a:

Dziękuję Wam za odpowiedzi, myślę, że teraz będzie mi łatwiej to sobie poukładać w głowie.

Nowe_otwarcie zdecyduj się czy jestem niedojrzałą gówniarą czy wyrachowaną kusicielką z daddy issues, która tylko czyha na czyjś dorobek życia xD Jasne, zdaje sobie sprawę, że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia życiowego, ale chcę podejść do sprawy odpowiedzialnie, żeby nie zrobić krzywdy sobie, dziecku ani partnerowi. Szczerze życzę Twojej córce, żeby nie trafiła na takiego faceta jak Ty.

Ela210 masz rację, że powinnam zwrócić uwagę na te kwestie bo zapalają w głowie czerwoną lampkę. 9 lat wydaje mi się jednak dość sporą różnicą wieku na tych etapach życia. Wiadomo, że później to zanika.

Karmaniewraca, GloriaSoul, Shoggies, SmutnaDziewczyna007 bardzo Wam dziękuję, Wasze posty bardzo mi pomogły. Muszę porządnie się nad sprawą zastanowić, bo wskazałyście mi kilka kwestii, o których w ogóle wcześniej nie myślałam, a pewnie w przyszłości byłyby dość problematyczne. Lista za i przeciw wydaje się świetnym pomysłem.

Dzieciaku, gdybyś uczciwie podchodziła do sytuacji, to pierwszym pytaniem jakie byś sobie zadała byłoby to: co sprawiło że postanowiłaś być z tym facetem, a nie kimś innym, wtedy gdy nie wiedziałaś o dziecku? Bo albo te cechy istnieją i wtedy obecna decyzja (którą już podjęłaś, co do tego - po lekturze ostatniego posta nie mam złudzeń) świadczy słabo o Tobie albo... coś sobie jedynie uroiłaś, co w rzeczywistości nie ma miejsca lub też tak naprawdę nie jesteś tak poważna ponad swój wiek by się wiązać z 29letnim facetem i faktycznie lepiej Ci będzie wrócić do swojej grupy wiekowej. Bo w tym wieku jeszcze masz prawo być taką większą nastolatką (pod wszelkimi względami, także podejścia do życia, odpowiedzialności itp.). Są rzeczy, które nastolatce ujdą, 20latce też. Jeśli nie ma w Tobie takiego zepsucia jak w Smutnej, to za 10 lat spojrzysz inaczej na co teraz zrobisz, być może dojdziesz do wniosku że mając 10 lat więcej postąpiłabyś inaczej, bo jeśli Twoje postrzeganie świata będzie się normalnie rozwijać zgodnie z wiekiem, to zauważysz pewne aspekty sprawy, których dziś nie dostrzegasz. Zrozumiesz takie rzeczy że partnerka nie rywalizuje z dzieckiem partnera o te same rzeczy, o te same uczucia, że to nie rywalizacja, a uzupełnianie ról życiowych. To dziecko ma swoją matkę, Ty byś nią ani nie musiała być ani byś nią nie była. Wiedziałabyś że można spędzać miło czas z partnerką i z dzieckiem i to się nie wyklucza. Jeśli za 10 lat dojdziesz do wniosku że to po prostu nie był Wasz czas, to wszystko z Tobą OK. Ale jeśli dojdziesz do wniosku że w całości i niezależnie od czasu postąpiłaś dobrze i że utożsamiasz się z podejściem Smutnej, to znaczy że ten facet naprawdę zasługiwał na lepszą kobietę i to, co planujesz zrobić, wyjdzie mu na dobre.

Ale ja nie uważam, że miałabym w jakikolwiek sposób rywalizować z dzieckiem o uczucia partnera lub zastępować mu matkę. Uważam jednak, że decydując się na związek z osobą, która ma dzieci powinnam brać pod uwagę również to dziecko i jego odczucia. Czy poznawanie go w momencie, w którym nie jestem pewna co do przyszłości tej relacji jest rozsądne? Nie wydaje mi się. Co jeśli w jakiś sposób się do mnie przyzwyczai, a drogi moje i partnera szybko się rozejdą? Jeśli miałabym być w jakiś sposób obecna w jego życiu, nawet jako ,,ciocia'', z którą można czasem spędzić miło czas, to chciałabym być jednak w pełni przekonana, że to udźwignę. Jasne, można to nazwać gdybaniem i wróżeniem z fusów, ale wydaje mi się, że to rozsądniejsza opcja niż rzucanie się w coś na łeb na szyję. Nie uważam się też za poważną ponad swój wiek, po prostu próbuję odnaleźć się w sytuacji, w której zostałam postawiona.

44 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-16 21:20:08)

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
lensoon napisał/a:

Dziękuję Wam za odpowiedzi, myślę, że teraz będzie mi łatwiej to sobie poukładać w głowie.

Nowe_otwarcie zdecyduj się czy jestem niedojrzałą gówniarą czy wyrachowaną kusicielką z daddy issues, która tylko czyha na czyjś dorobek życia xD Jasne, zdaje sobie sprawę, że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia życiowego, ale chcę podejść do sprawy odpowiedzialnie, żeby nie zrobić krzywdy sobie, dziecku ani partnerowi. Szczerze życzę Twojej córce, żeby nie trafiła na takiego faceta jak Ty.

Ela210 masz rację, że powinnam zwrócić uwagę na te kwestie bo zapalają w głowie czerwoną lampkę. 9 lat wydaje mi się jednak dość sporą różnicą wieku na tych etapach życia. Wiadomo, że później to zanika.

Karmaniewraca, GloriaSoul, Shoggies, SmutnaDziewczyna007 bardzo Wam dziękuję, Wasze posty bardzo mi pomogły. Muszę porządnie się nad sprawą zastanowić, bo wskazałyście mi kilka kwestii, o których w ogóle wcześniej nie myślałam, a pewnie w przyszłości byłyby dość problematyczne. Lista za i przeciw wydaje się świetnym pomysłem.

Dzieciaku, gdybyś uczciwie podchodziła do sytuacji, to pierwszym pytaniem jakie byś sobie zadała byłoby to: co sprawiło że postanowiłaś być z tym facetem, a nie kimś innym, wtedy gdy nie wiedziałaś o dziecku? Bo albo te cechy istnieją i wtedy obecna decyzja (którą już podjęłaś, co do tego - po lekturze ostatniego posta nie mam złudzeń) świadczy słabo o Tobie albo... coś sobie jedynie uroiłaś, co w rzeczywistości nie ma miejsca lub też tak naprawdę nie jesteś tak poważna ponad swój wiek by się wiązać z 29letnim facetem i faktycznie lepiej Ci będzie wrócić do swojej grupy wiekowej. Bo w tym wieku jeszcze masz prawo być taką większą nastolatką (pod wszelkimi względami, także podejścia do życia, odpowiedzialności itp.). Są rzeczy, które nastolatce ujdą, 20latce też. Jeśli nie ma w Tobie takiego zepsucia jak w Smutnej, to za 10 lat spojrzysz inaczej na co teraz zrobisz, być może dojdziesz do wniosku że mając 10 lat więcej postąpiłabyś inaczej, bo jeśli Twoje postrzeganie świata będzie się normalnie rozwijać zgodnie z wiekiem, to zauważysz pewne aspekty sprawy, których dziś nie dostrzegasz. Zrozumiesz takie rzeczy że partnerka nie rywalizuje z dzieckiem partnera o te same rzeczy, o te same uczucia, że to nie rywalizacja, a uzupełnianie ról życiowych. To dziecko ma swoją matkę, Ty byś nią ani nie musiała być ani byś nią nie była. Wiedziałabyś że można spędzać miło czas z partnerką i z dzieckiem i to się nie wyklucza. Jeśli za 10 lat dojdziesz do wniosku że to po prostu nie był Wasz czas, to wszystko z Tobą OK. Ale jeśli dojdziesz do wniosku że w całości i niezależnie od czasu postąpiłaś dobrze i że utożsamiasz się z podejściem Smutnej, to znaczy że ten facet naprawdę zasługiwał na lepszą kobietę i to, co planujesz zrobić, wyjdzie mu na dobre.

Ale ja nie uważam, że miałabym w jakikolwiek sposób rywalizować z dzieckiem o uczucia partnera lub zastępować mu matkę. Uważam jednak, że decydując się na związek z osobą, która ma dzieci powinnam brać pod uwagę również to dziecko i jego odczucia. Czy poznawanie go w momencie, w którym nie jestem pewna co do przyszłości tej relacji jest rozsądne? Nie wydaje mi się. Co jeśli w jakiś sposób się do mnie przyzwyczai, a drogi moje i partnera szybko się rozejdą? Jeśli miałabym być w jakiś sposób obecna w jego życiu, nawet jako ,,ciocia'', z którą można czasem spędzić miło czas, to chciałabym być jednak w pełni przekonana, że to udźwignę. Jasne, można to nazwać gdybaniem i wróżeniem z fusów, ale wydaje mi się, że to rozsądniejsza opcja niż rzucanie się w coś na łeb na szyję. Nie uważam się też za poważną ponad swój wiek, po prostu próbuję odnaleźć się w sytuacji, w której zostałam postawiona.

To akurat rozsądna rozterka i zgadzam się że wprowadzenie partnerki do świadomości dziecka powinno nastąpić dopiero gdy związek faktycznie wydaje się trwały. Nie wiem czy Ci to pomoże, ale jedna babka (z dwójką dzieci) przedstawiła im swojego partnera dopiero po 1,5 roku związku i powiem szczerze że też się przychylam do tej wersji. Dziecko praktycznie zawsze cierpi na rozwodzie rodziców, dlatego też uważam za sensowne wprowadzanie do jego świadomości jedynie tych partnerów, którzy są naprawdę ważni dla ojca/matki, a taki okres czasu mniej więcej pozwala uznać związek za poważny. Oczywiście każdy może ustalać ten okres według własnych kryteriów, to był tylko przykład.

Weź też pod uwagę potencjalne powody postępowania swojego partnera. Człowiek jest tak skonstruowany, że (co nawet tu zostało kiedyś przytoczone) ma tendencje do unikania już na wstępie wszelkich komplikacji i problemów. Twoje rozterki wskazują że Twój partner miałby słuszność zakładając że powiedzenie tego na wstępie mogłoby od razu zakończyć sprawę. Dziś masz co prawda zgrzyt w głowie, ale zdążyłaś też w międzyczasie poznać jego drugą stronę, co sprawiło że (zamiast od razu trzasnąć drzwiami) wciąż się zastanawiasz. Ergo: gdyby nawet dziecko chcieć zapisać jako minus, to facet ma też plusy... których byś nawet nie poznała gdyby powiedział o dziecku wcześniej. Oczywiście to się i tak może rozpaść, ale jak się jest ze sobą jakiś czas, to ma się pełniejszy obraz i to zarówno wad jak i zalet.

Tak więc też uważam pośpiech partnera w kwestii poznania Cię z dzieckiem za błąd. Dokonaj na spokojnie bilansu, oswój się w razie czego z sytuacją i wtedy dopiero, NA SPOKOJNIE podejmuj decyzje. Bez presji: nie musisz tego udźwignąć, masz dopiero 20 lat; ale też i nie można kategorycznie stwierdzić że na pewno nie udźwigniesz i że nie ma sensu próbować. Tego, czy chcesz próbować, nikt za Ciebie nie określi. To TY musisz chcieć i to TWOJA decyzja. Nie randomów z tego forum, nie Twoich rodziców, tylko Twoja.

Natomiast na wstępie tego bilansu zrób to o czym pisałem: nie myśl o dziecku, tylko zastanów się dobrze dlaczego związałaś się z tym konkretnym facetem i czy to co wpłynęło na tę decyzję wciąż ma dla Ciebie znaczenie. Bo jeśli byłabyś w pełni na niego zdecydowana gdyby nie miał dziecka, to i dziecko nie powinno stanowić argumentu za rozstaniem. Jeśli jednak nie jesteś pewna, to też nie powinno się dziecka mieszać do tej decyzji.

45 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-01-16 21:36:08)

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
lensoon napisał/a:

Dziękuję Wam za odpowiedzi, myślę, że teraz będzie mi łatwiej to sobie poukładać w głowie.

Nowe_otwarcie zdecyduj się czy jestem niedojrzałą gówniarą czy wyrachowaną kusicielką z daddy issues, która tylko czyha na czyjś dorobek życia xD Jasne, zdaje sobie sprawę, że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia życiowego, ale chcę podejść do sprawy odpowiedzialnie, żeby nie zrobić krzywdy sobie, dziecku ani partnerowi. Szczerze życzę Twojej córce, żeby nie trafiła na takiego faceta jak Ty.

Ela210 masz rację, że powinnam zwrócić uwagę na te kwestie bo zapalają w głowie czerwoną lampkę. 9 lat wydaje mi się jednak dość sporą różnicą wieku na tych etapach życia. Wiadomo, że później to zanika.

Karmaniewraca, GloriaSoul, Shoggies, SmutnaDziewczyna007 bardzo Wam dziękuję, Wasze posty bardzo mi pomogły. Muszę porządnie się nad sprawą zastanowić, bo wskazałyście mi kilka kwestii, o których w ogóle wcześniej nie myślałam, a pewnie w przyszłości byłyby dość problematyczne. Lista za i przeciw wydaje się świetnym pomysłem.

Dzieciaku, gdybyś uczciwie podchodziła do sytuacji, to pierwszym pytaniem jakie byś sobie zadała byłoby to: co sprawiło że postanowiłaś być z tym facetem, a nie kimś innym, wtedy gdy nie wiedziałaś o dziecku? Bo albo te cechy istnieją i wtedy obecna decyzja (którą już podjęłaś, co do tego - po lekturze ostatniego posta nie mam złudzeń) świadczy słabo o Tobie albo... coś sobie jedynie uroiłaś, co w rzeczywistości nie ma miejsca lub też tak naprawdę nie jesteś tak poważna ponad swój wiek by się wiązać z 29letnim facetem i faktycznie lepiej Ci będzie wrócić do swojej grupy wiekowej. Bo w tym wieku jeszcze masz prawo być taką większą nastolatką (pod wszelkimi względami, także podejścia do życia, odpowiedzialności itp.). Są rzeczy, które nastolatce ujdą, 20latce też. Jeśli nie ma w Tobie takiego zepsucia jak w Smutnej, to za 10 lat spojrzysz inaczej na co teraz zrobisz, być może dojdziesz do wniosku że mając 10 lat więcej postąpiłabyś inaczej, bo jeśli Twoje postrzeganie świata będzie się normalnie rozwijać zgodnie z wiekiem, to zauważysz pewne aspekty sprawy, których dziś nie dostrzegasz. Zrozumiesz takie rzeczy że partnerka nie rywalizuje z dzieckiem partnera o te same rzeczy, o te same uczucia, że to nie rywalizacja, a uzupełnianie ról życiowych. To dziecko ma swoją matkę, Ty byś nią ani nie musiała być ani byś nią nie była. Wiedziałabyś że można spędzać miło czas z partnerką i z dzieckiem i to się nie wyklucza. Jeśli za 10 lat dojdziesz do wniosku że to po prostu nie był Wasz czas, to wszystko z Tobą OK. Ale jeśli dojdziesz do wniosku że w całości i niezależnie od czasu postąpiłaś dobrze i że utożsamiasz się z podejściem Smutnej, to znaczy że ten facet naprawdę zasługiwał na lepszą kobietę i to, co planujesz zrobić, wyjdzie mu na dobre.

Ale ja nie uważam, że miałabym w jakikolwiek sposób rywalizować z dzieckiem o uczucia partnera lub zastępować mu matkę. Uważam jednak, że decydując się na związek z osobą, która ma dzieci powinnam brać pod uwagę również to dziecko i jego odczucia. Czy poznawanie go w momencie, w którym nie jestem pewna co do przyszłości tej relacji jest rozsądne? Nie wydaje mi się. Co jeśli w jakiś sposób się do mnie przyzwyczai, a drogi moje i partnera szybko się rozejdą? Jeśli miałabym być w jakiś sposób obecna w jego życiu, nawet jako ,,ciocia'', z którą można czasem spędzić miło czas, to chciałabym być jednak w pełni przekonana, że to udźwignę. Jasne, można to nazwać gdybaniem i wróżeniem z fusów, ale wydaje mi się, że to rozsądniejsza opcja niż rzucanie się w coś na łeb na szyję. Nie uważam się też za poważną ponad swój wiek, po prostu próbuję odnaleźć się w sytuacji, w której zostałam postawiona.

Idac takim tokiem myslenia "ze moze kiedys sie rozstaniecie i bedzie szkoda dzieciaka, ze sie zdarzy przywiazac " to tak naprawde nigdy nie bedziesz miala dobrego momentu, zeby poznac sie z dzieckiem partnera, wszak mozecie sie rozstac po 10 latach. I co wtedy by bylo, bo tak sie zdarza,ze ludzis rozstaja sie po wielu latach. Dlatego albo Tobie nie pasuje fakt, ze partner ukrywal fakt,ze ma dziecko(swoja droga sama mam dziecko i uwazam to za obrzydliwe klamstwo, zeby to ukrywa przed innymi) ja tam zawsze na pierwszym sporkaniu wale prosto z mostu, ze mam dziecko co sobie z tym faktem zrobi facet to jego wybor,  na profilu randkowym tez mam czarne na bialym, ze mam dziecko wiec kazdy kto do mnie pisze zainteresowany znajomoscia to slepy nie jest I moze sobie przeczytac te info. Dlatego jak chcesz byc w zwiazku z kims kto ukrywal tak wazna sprawe jak fakt, ze ma dziecko to skad wiesz  ,czy w innych sprawach tez mozna mu zaufac. Albo z nim jestes ale to nie ma co zwlekac z poznaniem dzieciaka, bo odpowiedniego momentu nie bedzie

46

Odp: starszy partner i jego dziecko
JuliaUK33 napisał/a:

Idac takim tokiem myslenia "ze moze kiedys sie rozstaniecie i bedzie szkoda dzieciaka, ze sie zdarzy przywiazac " to tak naprawde nigdy nie bedziesz miala dobrego momentu, zeby poznac sie z dzieckiem partnera, wszak mozecie sie rozstac po 10 latach. I co wtedy by bylo, bo tak sie zdarza,ze ludzis rozstaja sie po wielu latach. Dlatego albo Tobie nie pasuje fakt, ze partner ukrywal fakt,ze ma dziecko(swoja droga sama mam dziecko i uwazam to za obrzydliwe klamstwo, zeby to ukrywa przed innymi) ja tam zawsze na pierwszym sporkaniu wale prosto z mostu, ze mam dziecko co sobie z tym faktem zrobi facet to jego wybor,  na profilu randkowym tez mam czarne na bialym, ze mam dziecko wiec kazdy kto do mnie pisze zainteresowany znajomoscia to slepy nie jest I moze sobie przeczytac te info. Dlatego jak chcesz byc w zwiazku z kims kto ukrywal tak wazna sprawe jak fakt, ze ma dziecko to skad wiesz  ,czy w innych sprawach tez mozna mu zaufac. Albo z nim jestes ale to nie ma co zwlekac z poznaniem dzieciaka, bo odpowiedniego momentu nie bedzie

Masz rację, boli mnie zatajenie prawdy, ale wciąż trochę wierzę (może to z mojej strony nieco naiwne), że faktycznie wynikało ono z niedomówienia, a nie z premedytacji. Pytania, które postawiła inna użytkowniczka forum też wzbudziły mój niepokój. Bo skoro temat syna nie przewinął się w rozmowach jakoś naturalnie (Ja i X idziemy na basen, pomagam X odrabiać lekcje...) to może kontakt z dzieckiem nie jest zbyt mocny. Jest jeszcze jedna kwestia. Mój partner ma w mieszkaniu dodatkowy pokój, który pełni rolę gabinetu/pokoju gościnnego. Jest tam biurko i kanapa, ale zdecydowanie nie jest to pokój dziecięcy. Nie ma zabawek, jakichś dziecięcych szpargałów itp. Podejrzewam, że to tam nocuje jego syn kiedy spędzają razem czas. Może to trochę głupie, ale wydaje mi się, że rodzic powinien zapewnić dziecku pokój, szczególnie kiedy ma ku temu warunki. Taki azyl, który dawałby mu jakieś poczucie bezpieczeństwa mimo życia na dwa domy.

47

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Idac takim tokiem myslenia "ze moze kiedys sie rozstaniecie i bedzie szkoda dzieciaka, ze sie zdarzy przywiazac " to tak naprawde nigdy nie bedziesz miala dobrego momentu, zeby poznac sie z dzieckiem partnera, wszak mozecie sie rozstac po 10 latach. I co wtedy by bylo, bo tak sie zdarza,ze ludzis rozstaja sie po wielu latach. Dlatego albo Tobie nie pasuje fakt, ze partner ukrywal fakt,ze ma dziecko(swoja droga sama mam dziecko i uwazam to za obrzydliwe klamstwo, zeby to ukrywa przed innymi) ja tam zawsze na pierwszym sporkaniu wale prosto z mostu, ze mam dziecko co sobie z tym faktem zrobi facet to jego wybor,  na profilu randkowym tez mam czarne na bialym, ze mam dziecko wiec kazdy kto do mnie pisze zainteresowany znajomoscia to slepy nie jest I moze sobie przeczytac te info. Dlatego jak chcesz byc w zwiazku z kims kto ukrywal tak wazna sprawe jak fakt, ze ma dziecko to skad wiesz  ,czy w innych sprawach tez mozna mu zaufac. Albo z nim jestes ale to nie ma co zwlekac z poznaniem dzieciaka, bo odpowiedniego momentu nie bedzie

Masz rację, boli mnie zatajenie prawdy, ale wciąż trochę wierzę (może to z mojej strony nieco naiwne), że faktycznie wynikało ono z niedomówienia, a nie z premedytacji. Pytania, które postawiła inna użytkowniczka forum też wzbudziły mój niepokój. Bo skoro temat syna nie przewinął się w rozmowach jakoś naturalnie (Ja i X idziemy na basen, pomagam X odrabiać lekcje...) to może kontakt z dzieckiem nie jest zbyt mocny. Jest jeszcze jedna kwestia. Mój partner ma w mieszkaniu dodatkowy pokój, który pełni rolę gabinetu/pokoju gościnnego. Jest tam biurko i kanapa, ale zdecydowanie nie jest to pokój dziecięcy. Nie ma zabawek, jakichś dziecięcych szpargałów itp. Podejrzewam, że to tam nocuje jego syn kiedy spędzają razem czas. Może to trochę głupie, ale wydaje mi się, że rodzic powinien zapewnić dziecku pokój, szczególnie kiedy ma ku temu warunki. Taki azyl, który dawałby mu jakieś poczucie bezpieczeństwa mimo życia na dwa domy.

Moze jego ex zajmuja sie dzieckiem, a on jest tatusiem z doskoku i czasem ma dzieciaka u siebie, moj ex ojciec corki tez ja bierze na weekendy teraz ma jakas nowa latawice to ostatnio sie krzywila "ze ona sobie nie zyczy, zebym przeprowadzala corke na weekendy,bo to jest dla nich jedyny czas wolny od pracy, gdzie moga byc razem", moj ex sie o to z nia poklocil "ze nie bedzie mowila,kiedy on ma sie widywac z corka" dlatego tez bierz pod uwage sytuacje z matka dziecka, bo napewno bedzie dochodzic do konfrontacji w przyszlosci.

48

Odp: starszy partner i jego dziecko
JuliaUK33 napisał/a:

Moze jego ex zajmuja sie dzieckiem, a on jest tatusiem z doskoku i czasem ma dzieciaka u siebie, moj ex ojciec corki tez ja bierze na weekendy teraz ma jakas nowa latawice to ostatnio sie krzywila "ze ona sobie nie zyczy, zebym przeprowadzala corke na weekendy,bo to jest dla nich jedyny czas wolny od pracy, gdzie moga byc razem", moj ex sie o to z nia poklocil "ze nie bedzie mowila,kiedy on ma sie widywac z corka" dlatego tez bierz pod uwage sytuacje z matka dziecka, bo napewno bedzie dochodzic do konfrontacji w przyszlosci.

Podobno sytuacja z matką chłopca jest dość klarowna. Nigdy nie byli małżeństwem, rozstali się kiedy syn miał 3 lata, czyli 6 lat temu. Ona wyszła za mąż, założyła też nową rodzinę. Wypowiadał się o niej dość neutralnie. Nie wiem jak dokładnie wygląda kwestia opieki nad dzieckiem, bo tego tematu jeszcze dogłębnie nie poruszyłam, ale dzięki, zwrócę na to uwagę.

49 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-16 22:33:20)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Powiem tak: autorka nie jest dzieckiem, tylko młodą kobietą,  .
Z jakiegoś powodu zdecydowała  się na wejście w relację z dużo starszym, nie ma co udawać,  że większość 20 latek tak ma.
Mówi o nim - partner a nie chłopak.
A partner coś  znaczy.
Pytanie Ci dla autorki.
Wchodząc w związek z kimś około 30 może on mieć jakiś bagaż.
I ten bagaż się z nim niesie.
Tak samo jak 20 latka jest jakimś bagażem dla 30 latka.
Fakt, mógł powiedzieć wcześniej,  od razu.
Nie wiem czy pytała go o wcześniejsze relacje?
Jeśli tak, to ukrył fakty, jeśli nie,  to powiedział jak zapytała.
Więc jeśli się ktoś bierze za znajomości z kimś dużo starszym, na ten moment, bo za 10 lat to będzie bez znaczenia, musi być dojrzalszy.
Histeriia młodych dziewczyn na tle dziecka z inną, nawet jak o tym wiedzą, jest częsta i świadczy tylko o chęci bycia dziewczynką w relacji, nie kobietą,  dużo tu takich tematów.

Ps ja mam córkę w tym wieku I osobiście czułabym większy spokój gdyby związała się z 30 latkiem,  niż 21 latkiem.
Ja zresztą myślę, że autorka nie będzie szukać rowiesnika, jak tu jej doradzacie, tylko starszego,  ale bezproblemowego:)
Czyli korzyści,  zero problemów.

Julia, nie pisz tego od razu na portalu randkowym.
Bo właśnie wtedy ściągniesz na siebie amatorów przygód.  Tak to wygląda,  uważają rozwódki i samotne matki za łatwiejszy cel..

50 Ostatnio edytowany przez klipozor (2024-01-16 22:39:22)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Zabawne jak to narracja i punkt widzenia się zmienia w zależności od miejsca siedzenia.
Z tego co do tej pory, a mam już 50 lat, zdążyłem się dowiedzieć o dorosłym życiu i byciu prawdziwym facetem:

1. Prawdziwy facet powinien kochać bezwarunkową miłością potomstwo swojej partnerki, nawet jeśli nie jest jego.
2. Jego to powinny być obowiązki wynikające z zapewnienia dziecku/dzieciom oraz ich matce jak najlepszych warunków do życia i to im powinien być bezgranicznie oddany.
3. Nawet jeśli mężczyzna posiada już własne dziecko/dzieci z poprzedniego związku, powinien o nim zapomnieć i najlepiej urwać jakikolwiek kontakt z "tamtą rodziną" bo teraz ma nową rodzinę i to o nią w pierwszej kolejności musi zadbać, a nie jakimś innymi bachorem się zajmować czy broń boże jeszcze na niego łożyć.

I tak dalej i tak dalej w podobnym tonie czego to prawdziwy facet nie powinien a co powinien... aż tu wystarczy zamiast "prawdziwy facet" wstawić "młoda dziewczyna" i nagle wszystko się zmienia o 180 stopni... a  żeby było jeszcze zabawniej, to nie tylko tu na forum tak to właśnie wygląda, bo sam będąc w niezliczonych relacjach z matkami i jednocześnie ojcem mojego syna, nie raz i nie dwa byłem uczestnikiem dyskusji na temat tego, kto powinien być dla mnie ważniejszy, roszczeniowa pizda z dzieciarami narobionymi przez jakichś zjebanych frajerów, którzy mają ich wszystkich w dupie czy moje własne rodzone dziecko z którym chciałbym spędzić trochę czasu, a nie tylko niańczyć cudze i wysłuchiwać jaki to ja powinienem dla nich być czy nie być.

51

Odp: starszy partner i jego dziecko
Ela210 napisał/a:

Powiem tak: autorka nie jest dzieckiem, tylko młodą kobietą,  .
Z jakiegoś powodu zdecydowała  się na wejście w relację z dużo starszym, nie ma co udawać,  że większość 20 latek tak ma.
Mówi o nim - partner a nie chłopak.
A partner coś  znaczy.
Pytanie Ci dla autorki.
Wchodząc w związek z kimś około 30 może on mieć jakiś bagaż.
I ten bagaż się z nim niesie.
Tak samo jak 20 latka jest jakimś bagażem dla 30 latka.
Fakt, mógł powiedzieć wcześniej,  od razu.
Nie wiem czy pytała go o wcześniejsze relacje?
Jeśli tak, to ukrył fakty, jeśli nie,  to powiedział jak zapytała.
Więc jeśli się ktoś bierze za znajomości z kimś dużo starszym, na ten moment, bo za 10 lat to będzie bez znaczenia, musi być dojrzalszy.
Histeriia młodych dziewczyn na tle dziecka z inną, nawet jak o tym wiedzą, jest częsta i świadczy tylko o chęci bycia dziewczynką w relacji, nie kobietą,  dużo tu takich tematów.

Ps ja mam córkę w tym wieku I osobiście czułabym większy spokój gdyby związała się z 30 latkiem,  niż 21 latkiem.
Ja zresztą myślę, że autorka nie będzie szukać rowiesnika, jak tu jej doradzacie, tylko starszego,  ale bezproblemowego:)
Czyli korzyści,  zero problemów.

Rozmawialiśmy o związkach, ale bardziej w kontekście ich długości i powodów, z których się zakończyły. Ani z rozmowy, ani z social mediów (chociaż to akurat chyba na plus) ani z chociażby wystroju mieszkania nie wynikało, że mój partner może mieć dziecko. Wiem, że nie trzeba mieć w domu miliona zdjęć dziecka czy wieszać jego bohomazów na lodówce, ale zupełnie nic nie wskazywało, że on może być ojcem. Inaczej na pewno bym o to zapytała. Dlatego ta informacja była dla mnie dość szokująca. Serio, nie mam potrzeby bycia dziewczynką w relacji, nie mam daddy issues, a ta różnica wieku początkowo wydawała mi się przepaścią. Mój poprzedni partner był w bardzo zbliżonym do mojego wieku. Po prostu zaiskrzyło.

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-16 22:51:00)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Wiec skoro tak i chcesz z nim być,  to  teraz pora na rozmowy o jego poprzedniej relacji, o tym jak widzi wasze relacje i czego oboje od siebie chcecie.
Dziecko nie potrzebuje swojego pokoju u niego, jak bywa tylko czasowo.
Chyba że to wielki dom.
A Twoja rola może hyc od takiej, że nie masz ochoty, to nie poznajesz dziecka na razie, on zajmuje się obowiązkami Taty raz na 2 tygodnie, a Ty organizujesz sobie czas bez pretensji do niego,  do takiej, gdzie bierzesz w tym udział i przed dzieckiem występujecie jako para.

53

Odp: starszy partner i jego dziecko

Prawda jest taka, że związki z "dzieciatym" partnerem/partnerką bywają bardzo trudne nawet dla osób znacznie starszych i bardziej doświadczonych. Po prostu wymagają bardzo dużej odpowiedzialności, wyczucia i umiejętności godzenia często wykluczających się racji. I chyba znacznie częściej udają się, gdy druga strona też już ma pewne doświadczenie życiowe, swój bagaż emocjonalny/ również swoje dzieci.
Nie zgodzę się z tym, że niechęć do związku z partnerem, który ma dziecko, świadczy o chęci bycia "dziewczynką" w związku. Raczej wynika z chęci  uniknięcia pewnych problemów i może być wynikiem właśnie dojrzałości.

20-latka ma zwykle niewielkie doświadczenie związkowe, ma prawo nie wiedzieć jeszcze czego chce od życia i partnera i w ten sytuacji lepiej jest nie przeskakiwać na siłę kolejnych etapów. Bo nawet jeżeli ona lubi dzieci i jest do nich przychylnie nastawiona, może obrócić się to przeciwko niej - bo nie będzie wiedziała kiedy i jak stawiać granice "bo przecież nie będzie walczyć z dzieckiem". W takiej sytuacji łatwo wyjść na tą złą-egoitkę lub stać się "czasoumilaczem", o którego potrzebach nie trzeba pamiętać.

Na początku to może nie być problem, ale z czasem możesz być zwyczajnie sfrustrowana, gdy np. ty będziesz miała długie wakacje na studiach, zarobisz trochę przez miesiąc, a później chętnie pojeździłabyś po Europie z ukochanym, ale on krótki urlop przeznaczy w całości na wyjazd z dzieckiem. Wasz związek mogą psuć nieustanne kontakty i kłótnie z byłą, brak czasu tylko dla siebie we dwoje. Może się okazać, że Ty skończysz studia i np. w wieku 25 lat chętnie wyszłabyś za mąż i miała swoje dzieci, a wtedy boleśnie rozczarujesz się, gdy on stwierdzi, że okres tatusiowania ma za sobą, dziecko dorasta odchowane i nie potrzebuje więcej takich zobowiązań.

Nie piszę tego, żeby Cię straszyć, tylko żebyś wiedziała, jakie mogą być potencjalne problemy. Przy czym mogą - nie muszą. Najwięcej zależy tu od jego postawy. Jesteś młoda i nie musisz się z niczym śpieszyć, podejmować radykalnych decyzji. Możesz po prostu spotykać się i poznawać -tylko rozmawiając szczerze i otwarcie o swoich obawach i oczekiwaniach. Zobaczysz, jak on do tego podchodzi, jak się czujesz w tym ukladzie i czy warto w to brnąć.

54

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:

Prawda jest taka, że związki z "dzieciatym" partnerem/partnerką bywają bardzo trudne nawet dla osób znacznie starszych i bardziej doświadczonych. Po prostu wymagają bardzo dużej odpowiedzialności, wyczucia i umiejętności godzenia często wykluczających się racji. I chyba znacznie częściej udają się, gdy druga strona też już ma pewne doświadczenie życiowe, swój bagaż emocjonalny/ również swoje dzieci.
Nie zgodzę się z tym, że niechęć do związku z partnerem, który ma dziecko, świadczy o chęci bycia "dziewczynką" w związku. Raczej wynika z chęci  uniknięcia pewnych problemów i może być wynikiem właśnie dojrzałości.

20-latka ma zwykle niewielkie doświadczenie związkowe, ma prawo nie wiedzieć jeszcze czego chce od życia i partnera i w ten sytuacji lepiej jest nie przeskakiwać na siłę kolejnych etapów. Bo nawet jeżeli ona lubi dzieci i jest do nich przychylnie nastawiona, może obrócić się to przeciwko niej - bo nie będzie wiedziała kiedy i jak stawiać granice "bo przecież nie będzie walczyć z dzieckiem". W takiej sytuacji łatwo wyjść na tą złą-egoitkę lub stać się "czasoumilaczem", o którego potrzebach nie trzeba pamiętać.

Na początku to może nie być problem, ale z czasem możesz być zwyczajnie sfrustrowana, gdy np. ty będziesz miała długie wakacje na studiach, zarobisz trochę przez miesiąc, a później chętnie pojeździłabyś po Europie z ukochanym, ale on krótki urlop przeznaczy w całości na wyjazd z dzieckiem. Wasz związek mogą psuć nieustanne kontakty i kłótnie z byłą, brak czasu tylko dla siebie we dwoje. Może się okazać, że Ty skończysz studia i np. w wieku 25 lat chętnie wyszłabyś za mąż i miała swoje dzieci, a wtedy boleśnie rozczarujesz się, gdy on stwierdzi, że okres tatusiowania ma za sobą, dziecko dorasta odchowane i nie potrzebuje więcej takich zobowiązań.

Nie piszę tego, żeby Cię straszyć, tylko żebyś wiedziała, jakie mogą być potencjalne problemy. Przy czym mogą - nie muszą. Najwięcej zależy tu od jego postawy. Jesteś młoda i nie musisz się z niczym śpieszyć, podejmować radykalnych decyzji. Możesz po prostu spotykać się i poznawać -tylko rozmawiając szczerze i otwarcie o swoich obawach i oczekiwaniach. Zobaczysz, jak on do tego podchodzi, jak się czujesz w tym ukladzie i czy warto w to brnąć.

Bardzo dobrze napisane. Podpisuję się pod tym.

55

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:

Prawda jest taka, że związki z "dzieciatym" partnerem/partnerką bywają bardzo trudne nawet dla osób znacznie starszych i bardziej doświadczonych. Po prostu wymagają bardzo dużej odpowiedzialności, wyczucia i umiejętności godzenia często wykluczających się racji. I chyba znacznie częściej udają się, gdy druga strona też już ma pewne doświadczenie życiowe, swój bagaż emocjonalny/ również swoje dzieci.
Nie zgodzę się z tym, że niechęć do związku z partnerem, który ma dziecko, świadczy o chęci bycia "dziewczynką" w związku. Raczej wynika z chęci  uniknięcia pewnych problemów i może być wynikiem właśnie dojrzałości.

20-latka ma zwykle niewielkie doświadczenie związkowe, ma prawo nie wiedzieć jeszcze czego chce od życia i partnera i w ten sytuacji lepiej jest nie przeskakiwać na siłę kolejnych etapów. Bo nawet jeżeli ona lubi dzieci i jest do nich przychylnie nastawiona, może obrócić się to przeciwko niej - bo nie będzie wiedziała kiedy i jak stawiać granice "bo przecież nie będzie walczyć z dzieckiem". W takiej sytuacji łatwo wyjść na tą złą-egoitkę lub stać się "czasoumilaczem", o którego potrzebach nie trzeba pamiętać.

Na początku to może nie być problem, ale z czasem możesz być zwyczajnie sfrustrowana, gdy np. ty będziesz miała długie wakacje na studiach, zarobisz trochę przez miesiąc, a później chętnie pojeździłabyś po Europie z ukochanym, ale on krótki urlop przeznaczy w całości na wyjazd z dzieckiem. Wasz związek mogą psuć nieustanne kontakty i kłótnie z byłą, brak czasu tylko dla siebie we dwoje. Może się okazać, że Ty skończysz studia i np. w wieku 25 lat chętnie wyszłabyś za mąż i miała swoje dzieci, a wtedy boleśnie rozczarujesz się, gdy on stwierdzi, że okres tatusiowania ma za sobą, dziecko dorasta odchowane i nie potrzebuje więcej takich zobowiązań.

Nie piszę tego, żeby Cię straszyć, tylko żebyś wiedziała, jakie mogą być potencjalne problemy. Przy czym mogą - nie muszą. Najwięcej zależy tu od jego postawy. Jesteś młoda i nie musisz się z niczym śpieszyć, podejmować radykalnych decyzji. Możesz po prostu spotykać się i poznawać -tylko rozmawiając szczerze i otwarcie o swoich obawach i oczekiwaniach. Zobaczysz, jak on do tego podchodzi, jak się czujesz w tym ukladzie i czy warto w to brnąć.

Absolutnie nie traktuję Twojej wypowiedzi jako straszaka, raczej jako poradę bardziej doświadczonej koleżanki smile Masz rację, że przeskakiwanie pewnych etapów w życiu może się kiepsko dla mnie skończyć. Dziękuję też za wskazanie mi potencjalnych problemów, faktycznie zanim ja będę gotowa na dziecko, jeśli taki moment kiedykolwiek nastąpi, to jego gotowość może się już dawno przeterminować. A brak swobody jaką mam obecnie z czasem może też zacząć frustrować.

56

Odp: starszy partner i jego dziecko

Partner z dzieckiem to jest niestety kanał, bo albo będzie dobrym ojcem dla tego dziecka - czytaj, będzie sie nim zajmowął, na nie płacił, dziecko będzie u was w domu, będzie je brał na wakacje, co w sumie oznacza, że i ty będziesz z tym dzieckiem spędzała swój czas, albo nie będzie się tym dzieckiem zajmował, co oznacza, ze jest ..ujowym facetem.

Jak ktoś nie chce mieć cudzego dziecka na głowie, to lepiej nie wchodzić w takie związki.

57

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:

20-latka ma zwykle niewielkie doświadczenie związkowe, ma prawo nie wiedzieć jeszcze czego chce od życia i partnera i w ten sytuacji lepiej jest nie przeskakiwać na siłę kolejnych etapów.

Czyżby? To chyba żyjemy w dwóch różnych Polskach smile
Współczesna 20-latka ma zwykle już jakieś dziecko spłodzone przez jakiegoś niedorozwoja, który poruchał i kopnął ją w dupę zostawiając na lodzie. Kolejny facet w jej życiu ma pełnić rolę opiekuna do dziecka oraz sponsora dla całej wesołej gromadki. Dopóki się wywiązuje bez protestu, to wszystko gra i buczy. Pozornie. Bo kiedy tylko zacznie się stawiać lub z przyczyn od niego niezależnych utraci zdolność do bycia dojną krową, to w jednej chwili zostaje przeznaczony do odpalenia, a młoda mamusia na biegu szuka następnego frajera, przy którym będzie mogła wieść wygodne i bezwysiłkowe życie. Tak działa biologia i tak działa wszechświat od początków istnienia ludzkości, a przykładów tylko z mojego własnego życia mógłbym przytoczyć co najmniej trzy kolejne strony w tym wątku. Jednak zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja ojców dzieci z poprzednich związków, które zawsze będą solą w oku nowej partnerki, a ona sama może będzie ledwie tolerować obecność obcego dziecka w jej życiu (nawet jeśli na stałe mieszka ono przy matce) a może nie będzie, bo z tym bardzo różnie bywa, najczęściej jednak byłoby najlepiej, gdyby nie musiała się nim zajmować ani spędzać z nim w ogóle czasu, bo nie po to związała się z facetem, żeby teraz niańczyć jego bachora.

58

Odp: starszy partner i jego dziecko
klipozor napisał/a:
Elena_Lenu napisał/a:

20-latka ma zwykle niewielkie doświadczenie związkowe, ma prawo nie wiedzieć jeszcze czego chce od życia i partnera i w ten sytuacji lepiej jest nie przeskakiwać na siłę kolejnych etapów.

Czyżby? To chyba żyjemy w dwóch różnych Polskach smile
Współczesna 20-latka ma zwykle już jakieś dziecko spłodzone przez jakiegoś niedorozwoja

Tiaaaq, gdyby tak bylo, to wiek urodzenia 1 dziecka by statystycznie malał. A nie maleje juz od lat.

59

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:

Nowe_otwarcie, krótka piłka: Z tego co kojarzę masz córkę ok 20-letnią. Chciałbyś żeby spotykała się z o dekadę starszym dzieciatym facetem?

Nie ma znaczenia, z kim ja bym chciał żeby ona się spotykała, bo na takie rzeczy rodzice w sumie nie powinni mieć wpływu.
Jeśli wszystko byłoby na normalnych zasadach i ona by tego chciała, to co ja miałbym do gadania? Jestem jej OJCEM, nie FACETEM i ja jakoś nie mam problemu z rozgraniczeniem tych dwóch pojęć (w odróżnieniu od co poniektórych).

BTW: a czemu nie napisałaś że "w ogóle starszym o dekadę, niekoniecznie dzieciatym"? Bo czuję że to własnie (jak i dla kilku innych) to dziecko jest dla Ciebie większym bólem czegoś tam niż nawet kilkanaście lat różnicy wieku wink


Moja corka sie spotykala z duzo starszym facetem, nawet cieszylismy sie, ze facet dojrzaly, ze sie nia zaopiekuje, zaradny - mial wlasna firme, ale niestety przez to mial za malo czasu, widywali sie rzadko i rozmawiali rzadko. Corce sie to nie podobalo.

60

Odp: starszy partner i jego dziecko

ALe wiekszosc z was lubi sobie do oczu skakac i wytykac, proponuje zajac sie wlasnym zyciem i go poukladac big_smile

61

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:

Dziękuję Wam za odpowiedzi, myślę, że teraz będzie mi łatwiej to sobie poukładać w głowie.

Nowe_otwarcie zdecyduj się czy jestem niedojrzałą gówniarą czy wyrachowaną kusicielką z daddy issues, która tylko czyha na czyjś dorobek życia xD Jasne, zdaje sobie sprawę, że nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia życiowego, ale chcę podejść do sprawy odpowiedzialnie, żeby nie zrobić krzywdy sobie, dziecku ani partnerowi. Szczerze życzę Twojej córce, żeby nie trafiła na takiego faceta jak Ty.

Ela210 masz rację, że powinnam zwrócić uwagę na te kwestie bo zapalają w głowie czerwoną lampkę. 9 lat wydaje mi się jednak dość sporą różnicą wieku na tych etapach życia. Wiadomo, że później to zanika.

Karmaniewraca, GloriaSoul, Shoggies, SmutnaDziewczyna007 bardzo Wam dziękuję, Wasze posty bardzo mi pomogły. Muszę porządnie się nad sprawą zastanowić, bo wskazałyście mi kilka kwestii, o których w ogóle wcześniej nie myślałam, a pewnie w przyszłości byłyby dość problematyczne. Lista za i przeciw wydaje się świetnym pomysłem.


Po co w takim razie to zaczynalas, skoro 9 lat roznicy to za duzo?

62 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-17 10:13:39)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Niestety Klipozor zwrócił uwagę na ważny aspekt.
Dzieci najczęściej mieszkają z matką I wielu mężczyzn oswaja ten fakt i wychowuje cudze dziecko, bo to nie tatuś weekendowy wychowuje.
I nie ma tu wątków oburzonych facetow: "ona raz na 2 tygodnie widuje własne dziecko", źle to znoszę"
Natomiast wątków młodszych partnerek mających wątpliwości bo nie będą już w centrum zainteresowania,  ale chcą mieć starszego,  w domyśle lepiej ustawionego życiowo partnera, bo nie ukrywajmy 30 latek to nie 20 latek przy rodzicach,  jie brakuje na tym forum.
Co do niepowiedzebia od razu o dziecku, po tym co napisała, widzę to trochę inaczej niż większość oburzonych: przy pierwszej okazji poruszenia tematu poprzednich związków to wypłynęło.
Nie zaczyna się znajomości w realu, która ma inną dynamikę niż np Portal Randkowy:
Cześć  tu Miłosz, mam dziecko.
Czy autorka czuję się uwiedziona i czy to pierwszy 30 latek na którego w ogóle zwróciła uwagę? Bardzo wątpię.
Czy po zerwaniu z nim zacznie patrzeć ponownie na 20 latków, tez bardzo wątpię.
I słusznie Gosia napisała wyżej, 30 latek nie będzie miał tyle czasu dla dziewczyny, co 20 latek zakochany stojący codziennie pod drzwiami.
Nie ten etap życia.

63

Odp: starszy partner i jego dziecko

Ja to gdy widzę sformułowanie "prawdziwy facet/mężczyzna", czytam frajer - taki do wykorzystania. smile
Co do dziewczyn w wieku 20 lat, to jednak pozostanę przy tym, że to jednak mentalnie dziecko i w tym wieku nie powinno podejmować się ważnych życiowych decyzji. Co nie znaczy, że kobiety w tym wieku nie mają dzieci, czy wiążą się z facetami, z którymi nawet by się nie obejrzały mając lat 30.

64

Odp: starszy partner i jego dziecko
Legat napisał/a:

Ja to gdy widzę sformułowanie "prawdziwy facet/mężczyzna", czytam frajer - taki do wykorzystania. smile
Co do dziewczyn w wieku 20 lat, to jednak pozostanę przy tym, że to jednak mentalnie dziecko i w tym wieku nie powinno podejmować się ważnych życiowych decyzji. Co nie znaczy, że kobiety w tym wieku nie mają dzieci, czy wiążą się z facetami, z którymi nawet by się nie obejrzały mając lat 30.

w dzisiejszych czasach dziewczyny w tym wieku sa czescie mentalnymi dziecmi jak to ujales, sa tez "doroslejsze" dziewczyny.

Autorke nie mozna oskarzyc, ze jest niedojrzala, nie znamy jej. Jednak na wiadomosc, ze partner ma dziecko, nie powinna rezygnowac ze zwiazku, tutaj predzej pomyslalam, ze jest wygodnicka.

65

Odp: starszy partner i jego dziecko
Gosiawie napisał/a:
Legat napisał/a:

Ja to gdy widzę sformułowanie "prawdziwy facet/mężczyzna", czytam frajer - taki do wykorzystania. smile
Co do dziewczyn w wieku 20 lat, to jednak pozostanę przy tym, że to jednak mentalnie dziecko i w tym wieku nie powinno podejmować się ważnych życiowych decyzji. Co nie znaczy, że kobiety w tym wieku nie mają dzieci, czy wiążą się z facetami, z którymi nawet by się nie obejrzały mając lat 30.

w dzisiejszych czasach dziewczyny w tym wieku sa czescie mentalnymi dziecmi jak to ujales, sa tez "doroslejsze" dziewczyny.

Autorke nie mozna oskarzyc, ze jest niedojrzala, nie znamy jej. Jednak na wiadomosc, ze partner ma dziecko, nie powinna rezygnowac ze zwiazku, tutaj predzej pomyslalam, ze jest wygodnicka.

A ja uwazam, ze ma pelne prawo zrezygnowac ze zwiazku na wiadomosc o dziecku, ktora byla przed nia ukrywana. Zajmowanie sie dziecmi nie jest latwe, dlatego uwazam, ze obowiazkiem kazdego rodzica, ktory sam wychowuje dziecko bez wzgledu na to czy robi to matka czy ojciec jest poinformowanie juz na pierwszym spotkaniu o tym,ze ma sie dziecko/dzieci, wtedy uwazam to za fair i uczciwe, by ta druga strona sama podjela decyzje czy
1. Konczy znajomosc po pierwszym spotkaniu w koncu nie kazdy ma ochote zajmowac sie cudzymi dziecmi i to jak najbardziej rozumiem
2. Uznaja, ze sa przyjaciolmi  czasem sie moga spotkac, ale nic powaznego
3. Decyduje sie na zwiazek z pelna swiadomoscia z wlasnej nieprzymuszonej woli i swiadomosci wszystkiego co sie z tym wiaze, bez chorej rywalizacji z dziecmi

Posty [ 1 do 65 z 118 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » starszy partner i jego dziecko

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026