netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

96 odpowiedzi10 531 wyświetleńzałożony przez Bezradny_bez_nadziei, 06.12.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 97 ]

1

Temat: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Pomóżcie proszę, bo nie wiem co się ze mną dzieje. Zaczyna się praktycznie czwarty miesiąc po rozstaniu. Związek trwał ponad półtora roku. Było w nim wszystko co powinno być. Zaufanie, uczucie – silne, przywiązanie, miłość w każdym tego słowa znaczeniu. Oboje tego szukaliśmy, bo Oboje byliśmy po przejściach. Praktycznie rówieśnicy. Wyjazdy, wspólne mieszkanie, plany na przyszłość, myślenie o Dziecku, kupno wspólnego mieszkania, itd.. Związek można rzecz idealny. I wszystko szlag trafił. Jedna poważna rozmowa, jedno niefortunne słowo z mojej strony. Zakończyło się blokadą wszelakich środków komunikacji. Zostałem wymazany, jak by mnie nie było w Jej życiu. Szok i niedowierzanie. A jeszcze dzień wcześniej pieszczotliwie mówiliśmy do siebie, że się kochamy do końca i nie damy się byle czemu. Jestem z tych co potrafią przyznać się do winy. Tak mnie wychowano. Przeprosiny i tym podobne jednak nic nie dały. Jedyna wiadomość, jaką później od Niej otrzymałem, to taka, że jestem narcystyczny oraz toksyczny i że nie życzy sobie ze mną kontaktu a także to, że zakochała się nie we mnie a w mojej iluzji oraz to że się z kimś spotyka na poważnie i jest z nim szczęśliwa i że jeżeli spróbuję kiedykolwiek do Niej zadzwonić, to sobie z Nim pogadam. Wiadomość wręcz dla mnie absurdalna. Być może chciała mi w ten sposób dowalić. Nie wiem i nie dowiem się. Trafiła mnie ostro. Prosto w serce. Historia jakich pełno.

Niestety, od tamtego momentu nie mogę normalnie funkcjonować. Wydaje mi się, że żyję w jakimś matrixie. Nie ma dnia, abym o Niej nie myślał, bo wiem, że była pod każdym kątem wyjątkowa. Była Skarbem, którego tak długo szukałem. Dawała z siebie dosłownie wszystko a ja Jej na swój sposób to odwzajemniałem. Najgorsze jest to, że tęsknię, kocham i nie mogę się z tą cała sytuacją pogodzić. Oczywiście mam cholerne wyrzuty sumienia, że powiedziałem jedno słowo za dużo. Dołuje mnie brak konfrontacji w cztery oczy, aby przynajmniej wyjaśnić co zaszło. Ostatni raz przytulić i pocałować. Tego nie będzie. To wiem. I to mnie rozwala z dnia na dzień. Psychicznie, fizycznie, mentalnie. Każdy dzień wygląda tak samo. Budzę się, to pierwsza myśl o Niej, śniadanie, praca, powrót do domu, spanie, myślenie o Niej. Nawet pojawiają się czasami w snach. Kilogramy lecą w dół, bo ledwo co przełykam jedzenie. Czuję, że tęsknota i miłość, którą Ją darzę zwalają mnie każdego dnia z nóg. Nic nie ma dla mnie sensu. Nic. Nawet Święta, które tuż za pasem…boję się, abym w ten sposób nie zniszczył sobie życia. Pierwszy raz się o nie obawiam. Wiem, że to była Ona, na która tak długo czekałem….wiem, bo to nadal czuję a tego nie da się oszukać. Ja nie potrafię przynajmniej.  Nie myślę w ogóle o kolejnych związkach. Mam awersje, jak ktoś mi doradza, abym znowu zaczął randkować. Nie, nie, nie…Przybija mnie Jej brak. Brak tego, że nie mogę ponownie podzielić się z Nią moim sercem. Emocje wręcz rozwalają mi głowę od środka. W pracy jestem osowiały i apatyczny do innych. Jakiś koszmar.

Zastanawiam się, czy to normalne? Czy z wiekiem jest coraz gorzej, czy może w końcu trafiłem na tę Jedyną i dlatego tak rwie w sercu a tak czuję (to się wie w głębi duszy)? Wcześniej nie miałem nigdy z tym problemów. Był ból, rozczarowanie i te wszystkie z tym związane rzeczy ale powoli to przemijało. Powoli z tym się oswajałem. I jakoś szło się dalej. Po tym związku nie potrafię. Nadal kocham, jak szalony. Nadal cholernie tęsknie. Nadal o Niej myślę, bo do niczego nie mógłbym się przyczepić. Do niczego. Czy mieliście podobne doświadczenia? Jak sobie z tym poradziliście? Czy można kochać już do końca, nawet wiedząc, że do tej Osoby się nie wróci? Czy już nigdy o Niej nie zapomnę? Czuję, że już nigdy nie spotkam Kogoś takiego, jak Ona. Że nigdy nie zaufam. Bo Ją bardzo kocham. Była Gwiazdką z Nieba. Była tym Puzlem, który pasował….bardzo pasował…Boli cholernie. Proszę pomóżcie…

2

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

szczerze wątpie zeby to była ta mityczna totalnie polówka

jak mi kiedys przyjaciel powiedział ze gdyby to była TA osoba,, to by sie w powyższy i błahy wrecz sposób NIE rozpadło,zycie pokazuje że coś w ty jest

nie widzę nic toxic z powyzszego opisu., to wygląda tak jak np kobieta chce na siłe zerwac  i nie może znalezc konkretnego powodu i nie ma co nawet napisac na pożegnane,co najszybciej widac jak ktoś chce sie tak nagle rozwieść,, bo np serio  poszukuje ciągłych zmian.. znowu zachce mu sie być singlem

3 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-12-06 12:27:17)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Autorze, jedno słowo nie jest w stanie spowodować takiego spustoszenia. Ona miała już wcześniej w głowie ułożone zerwanie z Tobą albo wręcz było to z góry zaplanowane. Potrzebny był pretekst, byś Ty był winnym.
Zerwałaby i tak.
Z tego co napisałeś wynikać może, że rzeczywiście od dłuższego czasu był inny facet choć jak dla mnie ona jest zaburzona. Na pewno ta rozmowa nie miała większego znaczenia. Przestań się obwiniać.
Nie wydaje Ci się dziwne, że Ciebie nazwała toksykiem, a sama czekała na chwilę by zrobić to w sposób toksyczny, by obwinić Ciebie ?
Tak chyba właśnie zachowują się osoby narcystyczne.

4

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
jea1 napisał/a:

szczerze wątpie zeby to była ta mityczna totalnie polówka

jak mi kiedys przyjaciel powiedział ze gdyby to była TA osoba,, to by sie w powyższy i błahy wrecz sposób NIE rozpadło,zycie pokazuje że coś w ty jest

nie widzę nic toxic z powyzszego opisu., to wygląda tak jak np kobieta chce na siłe zerwac  i nie może znalezc konkretnego powodu i nie ma co nawet napisac na pożegnane,co najszybciej widac jak ktoś chce sie tak nagle rozwieść,, bo np serio  poszukuje ciągłych zmian.. znowu zachce mu sie być singlem

Tylko problem polega na tym, że nie mogę pozbyć się tego uczucia tak z dnia na dzień. Po prostu. Nadal jest we mnie. Kocham Ją. I boli, jak pomyślę o tym co napisałaś. Że tak można...bez emocji...fru...pozbyć się kogoś. Staraliśmy się zawsze wszelakie wątpliwości wyjaśniać na gorąco. I udawało się, do czasu, jak widać.
I pomimo tego, że rozum podpowiada co innego, serce temu zaprzecza. Kocham Ją i boję się, że nie będę potrafił już nikogo obdarzyć takim uczuciem i przede wszystkim zaufaniem, jak Ją.

5

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Panie kolego dużo się działo i dzieje tylko w twojej głowie.

6

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
bullet napisał/a:

Autorze, jedno słowo nie jest w stanie spowodować takiego spustoszenia. Ona miała już wcześniej w głowie ułożone zerwanie z Tobą. Potrzebny był pretekst. Jeśli nie wtedy, to zerwałaby później.
Z tego co napisałeś wynikać może, że rzeczywiście od dłuższego czasu był inny facet lub jest zaburzona. Na pewno ta rozmowa nie miała większego znaczenia. Przestań się obwiniać.
Nie wydaje Ci się dziwne, że Ciebie nazwała toksykiem, a sama czekała na chwilę by zrobić to w sposób toksyczny, by obwinić Ciebie ?
Tak chyba właśnie zachowują się osoby narcystyczne.

Nie miała nikogo na boku. Tego jestem pewien. Ale nie będę tego roztrząsać.
Być może nazwała mnie toksykiem, bo tak jak piszesz sama tak się zachowała. Nie ma to znaczenia. Stało się. Jak by napisała w sms'ie, ze jestem Ścierw.m, to miałoby to taki sam wydźwięk - przynajmniej dla mnie.
Mi bardziej chodzi o to, jak to sobie wszystko ułożyć w głowie? Jak sobie z tym poradzić? Być może ktoś miał podobną sytuację w życiu i mógłby podzielić się swoją opinią w tym zakresie, jak długo o tym myślał i czy w ogóle się w jakimś sensie "wyleczył" z tej Osoby? Czy w ogóle jest to możliwe w krótkim czasie?

7

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Znajdz sobie nowa dziewczyne

8

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Legat napisał/a:

Panie kolego dużo się działo i dzieje tylko w twojej głowie.

Oj taki, dzieje się za dużo i dzieje wiele niedobrego. Stąd pytanie do Was. Wręcz prośba o pomoc. Co zrobić, aby przestało się dziać? I czy to w ogóle jest możliwe w najbliższej przyszłości?

9 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-12-06 12:36:57)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

... Co zrobić, aby przestało się dziać? I czy to w ogóle jest możliwe w najbliższej przyszłości?

zajmij się sobą, może jakiś sport.

JuliaUK33 napisał/a:

Znajdz sobie nowa dziewczyne

Autorze, ja odradzałbym szukania teraz nowej koleżanki, bo możesz ją skrzywdzić, może być dla Ciebie plastrem, chwilową zabawką, pokazówką dla ex "patrz co tracisz".

10

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
JuliaUK33 napisał/a:

Znajdz sobie nowa dziewczyne

Julia, pisałem, że to nie wchodzi w grę. Nie mam poukładanej przeszłości. Dopóki tego nie zrobię, dopóty nie ma mowy o innej Kobiecie. Ze względu na siebie, jak i na potencjalną przyszłą Kobietę.
Aby komuś przez przypadek nie zrobić wielkiego kuku w głowie.
U mnie obecnie serce wali, jakbym wylazł z sauny. I nic na to nie poradzę.
Z uczuciem, które we mnie jest do tej Osoby nigdy nie walczyłem. Zresztą, w przeszłości również. Zawsze samo przechodziło. Teraz nie chce z jakiegoś powodu...

11

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Jest taka piosenka: nie wierz nigdy kobiecie, dobrą radę ci dam, bo przepadniesz z kretesem ...
Nie wierz co ci powiedziała na odchodne. Nie wierz, że wszystko załatwia rozmowa. Kobiety najczęściej nie załatwiają spraw przez rozmowę. Potrzebują emocji, a nie jak mówią spokoju, ułożenia, porządku.
Dlaczego tak cierpisz? Wg mnie za dużo w to wszystko zainwestowałeś. Nie miałeś swojego życia. Podporządkowałeś wszystko swojemu wyobrażeniu o związku. Ona prawdopodobnie miała inne wyobrażenie i oczekiwania. 
Jestem w stanie uwierzyć, że kogoś spotkała. Pewnie kogoś bardziej spontanicznego. Kogoś kto jej zaimponował. Zapewne przeciwieństwo ciebie i zwiała od ciebie, gdzie pieprz rośnie.

12

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
JuliaUK33 napisał/a:

Znajdz sobie nowa dziewczyne

Fiu Julcia poleca szukanie plasterka. smile

13

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Legat napisał/a:

Jest taka piosenka: nie wierz nigdy kobiecie, dobrą radę ci dam, bo przepadniesz z kretesem ...
Nie wierz co ci powiedziała na odchodne. Nie wierz, że wszystko załatwia rozmowa. Kobiety najczęściej nie załatwiają spraw przez rozmowę. Potrzebują emocji, a nie jak mówią spokoju, ułożenia, porządku.
Dlaczego tak cierpisz? Wg mnie za dużo w to wszystko zainwestowałeś. Nie miałeś swojego życia. Podporządkowałeś wszystko swojemu wyobrażeniu o związku. Ona prawdopodobnie miała inne wyobrażenie i oczekiwania. 
Jestem w stanie uwierzyć, że kogoś spotkała. Pewnie kogoś bardziej spontanicznego. Kogoś kto jej zaimponował. Zapewne przeciwieństwo ciebie i zwiała od ciebie, gdzie pieprz rośnie.

Być może tak było, jak piszesz choć było Dziecko na pokładzie, więc raczej wtedy nie szuka się spontaniczności a raczej czegoś wręcz przeciwnego. Z inwestycjami jestem raczej ostrożny. Podobnie z ujmowaniem czegoś ze swojego życia. Ale nie o to mi chodzi. Nie chciałem za bardzo rozpisywać się na temat naszego związku, bo jego już nie ma i nie będzie. Choć tam myśl mnie o zgrozo prześladuje.

Staram się znaleźć odpowiedź, dlaczego tak kocham, dlaczego te wszystkie myśli nadal atakują mnie ze wszystkich stron i czy będę w stanie przestać? Nadal wierzę, że to była ta Jedyna. Mam już swoje latka. Mniej na pewno mieć nie będę. I boję się, że doszła do tego także obawa przed samotnością. A także to, że wkradła się pochopność w podejmowaniu decyzji.

14

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
bullet napisał/a:
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

... Co zrobić, aby przestało się dziać? I czy to w ogóle jest możliwe w najbliższej przyszłości?

zajmij się sobą, może jakiś sport.

Sport nie pomaga. To wiem z autopsji. Gdyby było lato albo ogólnie ciepłe dni, to na bank byłby grany rower. Ale wtedy też jest inna aura na zewnątrz. Inaczej Człowiek żyje. Trafił się kiepski okres....

15

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:
bullet napisał/a:
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

... Co zrobić, aby przestało się dziać? I czy to w ogóle jest możliwe w najbliższej przyszłości?

zajmij się sobą, może jakiś sport.

Sport nie pomaga. To wiem z autopsji. Gdyby było lato albo ogólnie ciepłe dni, to na bank byłby grany rower. Ale wtedy też jest inna aura na zewnątrz. Inaczej Człowiek żyje. Trafił się kiepski okres....

nie prawda, ja akurat wiem to z autopsji, ze pogoda, jeśli się chce, nie ma znaczenia. Jeśli się nie chce to wymówka zawsze się znajdzie.
długi spacer 8-10 km, pogoda wymarzona by się dotlenić.

16

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Teraz już wiesz jakie są kobiety. Wszystko w normie. Minie czas. Przejdzie Ci. Odetnij totalnie. Nie odzywaj się. Zajmij się sobą. Uwierz w pasje. Uwierz że nikt Cię nie uszczęśliwi.

17 Ostatnio edytowany przez taylor1 (2023-12-06 13:33:05)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Jestem w podobnej sytuacji. Kontakt zerwany z dnia na dzień, wszędzie blokada. Codziennie rozpamiętywanie, rozdrapywanie ran, budzenie się w nocy mimo że już na prawdę mam dość i nie chcę tego...budzę się rano i pierwsza myśl: ON, i już wiem, że dzień będzie zniszczony...ale nie żywię już nadziei. Staram się podchodzić do tego racjonalnie. Jeśli coś miało być moje - to będzie. Los tak się ułoży, że będzie. Jeśli nie, to znaczy że czeka mnie coś innego. Tylko to natrętne rozpamiętywanie...mózg płata nam figle.

18

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
bullet napisał/a:
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:
bullet napisał/a:

zajmij się sobą, może jakiś sport.

Sport nie pomaga. To wiem z autopsji. Gdyby było lato albo ogólnie ciepłe dni, to na bank byłby grany rower. Ale wtedy też jest inna aura na zewnątrz. Inaczej Człowiek żyje. Trafił się kiepski okres....

nie prawda, ja akurat wiem to z autopsji, ze pogoda, jeśli się chce, nie ma znaczenia. Jeśli się nie chce to wymówka zawsze się znajdzie.
długi spacer 8-10 km, pogoda wymarzona by się dotlenić.

To robię każdego dnia idąc do pracy, jak i wracając z pracy. Wydłużam drogę ile się tylko da.
Poza pracą póki co nie mogę. Bo to wzmaga myślenie o Niej. W swoim czasie wiele tych wspólnych spacerów było i docenialiśmy je bardzo. Nawet wręcz powiedziałbym pielęgnowaliśmy i celebrowaliśmy.
Dużo zawsze ćwiczyłem w domu i nadal to robię ale po tym całym bagnie są to znikome ilości. Choć staram się to podtrzymywać, aby przynajmniej siły na wstawianie, chodzenie do roboty a także domowe sprawy były.

19

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Popaprany napisał/a:

Teraz już wiesz jakie są kobiety. Wszystko w normie. Minie czas. Przejdzie Ci. Odetnij totalnie. Nie odzywaj się. Zajmij się sobą. Uwierz w pasje. Uwierz że nikt Cię nie uszczęśliwi.

Nie odzywam się (choć sposób zawsze się znajdzie, nawet przy totalnej blokadzie) i nie mam zamiaru, choć korci okrutnie ale nie tędy droga. Nie chcę się komuś z butami pchać do ogródka. Tak wybrała. Koniec, kropka.
Kwestia polega na tym, że jest to uczucie o którym piszę i po raz pierwszy nie mogę go okiełznać u siebie samego. Jak jakiś cholerny rzep, którego nie mogę odczepić.

20

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Nie jesteś sam..potrzebujesz tyle czasu ile potrzebujesz aby dojść do siebie. Odezwij się na maila, polecę Ci podcasty które uwolnią Cię z matrixa.

21

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

że jestem narcystyczny oraz toksyczny

typowa zagrywka narcyza

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

i że nie życzy sobie ze mną kontaktu a także to, że zakochała się nie we mnie a w mojej iluzji oraz to że się z kimś spotyka na poważnie i jest z nim szczęśliwa i że jeżeli spróbuję kiedykolwiek do Niej zadzwonić, to sobie z Nim pogadam. Wiadomość wręcz dla mnie absurdalna. Być może chciała mi w ten sposób dowalić. Nie wiem i nie dowiem się. Trafiła mnie ostro. Prosto w serce. Historia jakich pełno.

typowa zagrywka narcyza

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

bo wiem, że była pod każdym kątem wyjątkowa. Była Skarbem, którego tak długo szukałem. Dawała z siebie dosłownie wszystko a ja Jej na swój sposób to odwzajemniałem.

nie była wyjątkowa, sprawiała tylko takie wrażenie

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Najgorsze jest to, że tęsknię, kocham i nie mogę się z tą cała sytuacją pogodzić. Oczywiście mam cholerne wyrzuty sumienia, że powiedziałem jedno słowo za dużo. Dołuje mnie brak konfrontacji w cztery oczy, aby przynajmniej wyjaśnić co zaszło. Ostatni raz przytulić i pocałować. Tego nie będzie. To wiem. I to mnie rozwala z dnia na dzień. Psychicznie, fizycznie, mentalnie. Każdy dzień wygląda tak samo. Budzę się, to pierwsza myśl o Niej, śniadanie, praca, powrót do domu, spanie, myślenie o Niej. Nawet pojawiają się czasami w snach. Kilogramy lecą w dół, bo ledwo co przełykam jedzenie. Czuję, że tęsknota i miłość, którą Ją darzę zwalają mnie każdego dnia z nóg. Nic nie ma dla mnie sensu. Nic. Nawet Święta, które tuż za pasem…boję się, abym w ten sposób nie zniszczył sobie życia. Pierwszy raz się o nie obawiam. Wiem, że to była Ona, na która tak długo czekałem….wiem, bo to nadal czuję a tego nie da się oszukać. Ja nie potrafię przynajmniej.  Nie myślę w ogóle o kolejnych związkach. Mam awersje, jak ktoś mi doradza, abym znowu zaczął randkować. Nie, nie, nie…Przybija mnie Jej brak. Brak tego, że nie mogę ponownie podzielić się z Nią moim sercem. Emocje wręcz rozwalają mi głowę od środka. W pracy jestem osowiały i apatyczny do innych. Jakiś koszmar.

to typowe skutki manipulacji narcyza

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Zastanawiam się, czy to normalne?

tak, zerwanie z narcyzem tak wygląda

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Wcześniej nie miałem nigdy z tym problemów. Był ból, rozczarowanie i te wszystkie z tym związane rzeczy ale powoli to przemijało. Powoli z tym się oswajałem. I jakoś szło się dalej. Po tym związku nie potrafię. Nadal kocham, jak szalony. Nadal cholernie tęsknie. Nadal o Niej myślę, bo do niczego nie mógłbym się przyczepić. Do niczego.

jeszcze jesteś na haju emocjonalnym, przejdzie

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy mieliście podobne doświadczenia? Jak sobie z tym poradziliście? Czy można kochać już do końca, nawet wiedząc, że do tej Osoby się nie wróci? Czy już nigdy o Niej nie zapomnę? Czuję, że już nigdy nie spotkam Kogoś takiego, jak Ona. Że nigdy nie zaufam. Bo Ją bardzo kocham. Była Gwiazdką z Nieba. Była tym Puzlem, który pasował….bardzo pasował…Boli cholernie. Proszę pomóżcie…

daj sobie spokój z nią.

Zacznij patrzeć na jej manipulacje.
Pooglądaj sobie filmiki o narcyzach na YT.
Dobry jest Autentyczny: https://www.youtube.com/@autentyczni23

22

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

ehh..widocznie w łozkowe spraawy byla niezła,,no i masz babko placek..

23

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Dla mnie (dla pełnego obrazu sytuacji) brakuje informacji, jakie niefortunne słowo padło. Bez tego nie da się ocenić, czy kobieta dostała powód, żeby tak się zachować. Czy była to jakaś błahostka, czy jednak coś na tyle istotnego, że zaważyło na całej relacji.

24

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
OneDay napisał/a:

Dla mnie (dla pełnego obrazu sytuacji) brakuje informacji, jakie niefortunne słowo padło. Bez tego nie da się ocenić, czy kobieta dostała powód, żeby tak się zachować. Czy była to jakaś błahostka, czy jednak coś na tyle istotnego, że zaważyło na całej relacji.

To była pierwsza rozmowa, w której porządnie się poprztykaliśmy. Od początku relacji. Emocje buzowały. U mnie były na skraju wyczerpania. I powiedziałem – staram się dosłownie cytować, aby dać jako taki pogląd – „…jeżeli tego (czegoś tam, bo teraz nie przypomnę sobie dokładnie o co mi poszło) nie rozumiesz, to odwal się ode mnie…”. Tyle. My w ogóle do siebie w ten sposób wcześniej nie mówiliśmy, więc wiem, że to mogło zaważyć na wszystkim. Ale słowo się rzekło. Jedyne co mogłem zrobić, to przeprosić, choć, jak już wiesz nie zrobiłem tego od razu. Bo na moment kłótni było to dla mnie właściwe określenie tego co chciałem wtedy wyrazić (emocje nie pozwalały myśleć rozsądnie).

25 Ostatnio edytowany przez OneDay (2023-12-06 15:20:21)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

No słowa przykre, ale (w mojej ocenie) absolutnie nie na zrywanie dobrze rokującej znajomości. Można na focha na jeden dzień ;-). Tym bardziej, że przeprosiłeś.
Teraz rozumiem Twoje rozgoryczenie. Aż ciężko uwierzyć, że to jest jedyny i prawdziwy powód zakończenia dość długiej relacji.

26

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
jea1 napisał/a:

ehh..widocznie w łozkowe spraawy byla niezła,,no i masz babko placek..

Nigdy nie patrzyłem na związek przez pryzmat łóżka...być może Ona tak. Była bardzo niecierpliwa w tych kwestiach.
To zawsze jest jakiś powód ale w poście nie dociekam dlaczego się rypło, tylko dlaczego uczucie nadal jest jakie jest.

27

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

jedynie co zauważylam ,to ze z tego co konftrontuje z ludzmi,,to obrazaja sie tak za 3 razem potakich tekstach

za 1 razem,,dosc  szybko kurcze..ona moze z tych tzw przewrazliwonych na życie osób..spoko moim zdaniem ze  do nniej nie dzwonisz z dodatkowych nr telefonow ,także tego xdd

28

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

uff ..a spytam..
od jakis znajomych albo od jej rodziny czy daloby sie ogarnac ..może ona ma kogoś następnego(!?)? ;// ja niie ciagne do ludzi energicznych tym bardziej jej wogole nie rozumiem..

29

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
jea1 napisał/a:

uff ..a spytam..
od jakis znajomych albo od jej rodziny czy daloby sie ogarnac ..może ona ma kogoś następnego(!?)? ;// ja niie ciagne do ludzi energicznych tym bardziej jej wogole nie rozumiem..


Jeżeli napisała, że ma i prosiła o brak kontaktu, to znaczy, że ma. Nie miałem podstaw, aby Jej nie wierzyć. Trochę Ją poznałem i raczej nie kłamaliśmy wobec siebie. To już zresztą nieważne. Tak się stało i się nie odstanie. To boli i będzie boleć ale tak miało widocznie być. Najgorzej być psem ogrodnika. Zazdrościć komuś. I tego unikam, jak ognia.

30

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
jea1 napisał/a:

jedynie co zauważylam ,to ze z tego co konftrontuje z ludzmi,,to obrazaja sie tak za 3 razem potakich tekstach

za 1 razem,,dosc  szybko kurcze..ona moze z tych tzw przewrazliwonych na życie osób..spoko moim zdaniem ze  do nniej nie dzwonisz z dodatkowych nr telefonow ,także tego xdd

Takie Osoby są i powinienem mieć to na uwadze zanim rzuciłem mięchem. Bo każdy ma inną wrażliwość. Niestety. A jak ktoś się przyzwyczaja do czegoś, to później trudno się odzwyczaić i odbiera się coś nie tak, jak powinno.

31

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Autorze:
- to boli bo ją kochałeś prawdziwie i ma prawo boleć. To są dopiero 3 msce a nie 3 lata więc te uczucia nie umarły. Musisz to przetrwać i dać tym emocjom wybrzmieć. Tłumione wybija jeszcze bardziej, jak szambo. Stopniowo będzie lepiej. Będą dni normalnego funkcjonowania, będą i takie  jak obecnie ale z czasem częstotliwość tych drugich, gorszych dni będzie mniejsza. Zbudowałeś wokół tej osoby wielkie plany więc przeżywasz swoistą żałobę po nadziejach wizjach i  nadziei ze to już TO. A żałoba trwa.
Tym co mimo wszystko może pomóc w szybszym zdrowieniu będzie uświadomienie sobie że ta kłótnia w normalnym świecie nie mogłaby być powodem do całkowitego odcięcia i zerwania. Co innego gdybyś ją uderzył ale Ty poprostu w nerwach powiedziałeś 2 słowa za dużo. Dlatego podobnie jak ktoś wyżej napisał ja też uważam że ona musiała równolegle kogoś znać i ta znajomość ładnie rokowała. Tą kłótnią  dałeś jej na tacy pretekst żeby Cię spuścić na drzewo. Odczuła ulgę że to niby z Twojej winy rozstanie, odcięła się jak od niewygodnego trędowatego i już może spokojnie na legalu prowadzac sie z nowym partnerem. Ewentualnie dziewczyna jest tak zaburzona ( pisałeś o trudnych przejściach) że naprawdę wystarczyło jedno niefortunne  zdanie żeby chciała podpalić świat. Ale obstawiam wariant z innym facetem jako bardziej prawdopodobny.  Niech ta myśl przyświeca Ci za każdym razem gdy będziesz przeżywał katusze tęsknoty za „idealem”  który zbudowałeś w swej głowie. Ilu tu już pisało „jestem pewien/ pewna że nie me innego „ a okazywało się że był.
Ale spokojnie, wykaraskasz się z tego, o ile nie będziesz budował w swej głowie ołtarzy dla tej kobiety. Czas i przytomne spojrzenie na tą sytuację zrobią swoje.

32 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-12-06 17:50:57)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

.

33

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Jestem z tych co potrafią przyznać się do winy. Tak mnie wychowano
To jest prawdziwą przyczyną rozpadu związku. Jedno słowo było kroplą, która przelała czarę.

Tylko ja nie szukam odpowiedzi dlaczego to się sypnęło. Równie dobrze mógłbym zrobić kupę na środku Jej mieszkania. Przynajmniej wtedy miałbym pewność, że to gówniana sprawa i wszystko jest klarowne.

Agnes76, nadal Ją kocham, nie mogę zapomnieć. Tyle. I moje pytanie brzmi, jak sobie inni radzili w takich sprawach. Jak ujarzmili uczucie, które powinno się wypalić a nie wypala.

34

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Sorry, mój błąd ( też potrafię przyznać się do winy smile )
W pierwszej chwili przeczytałam, że nie potrafisz przyznać się do winy i stąd skojarzenie. Dobrze, że zacytowałam dokładnie dlatego  wyłapałam swoją pomyłkę.

Nie wiem co Ci poradzić, żeby szybko przestało boleć. Bardzo głębokie uczucie nie wypali się szybko.

35

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
OneDay napisał/a:

No słowa przykre, ale (w mojej ocenie) absolutnie nie na zrywanie dobrze rokującej znajomości. Można na focha na jeden dzień ;-). Tym bardziej, że przeprosiłeś.
Teraz rozumiem Twoje rozgoryczenie. Aż ciężko uwierzyć, że to jest jedyny i prawdziwy powód zakończenia dość długiej relacji.

Oczywiście, że przykre. Wiem o tym, ale padło. Nie rozkładam już tego na części pierwsze. Zrobiłem to na początku. Wystarczy. Za dużo czasu na to poświęciłem. Teraz chciałem skupić się na tym, jak Ją wyrzucić z głowy? Albo inaczej, jak to poukładać, aby była miłym wspomnieniem? Bo na razie tego nie potrafię.

36

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

Sorry, mój błąd ( też potrafię przyznać się do winy smile )
W pierwszej chwili przeczytałam, że nie potrafisz przyznać się do winy i stąd skojarzenie. Dobrze, że zacytowałam dokładnie dlatego  wyłapałam swoją pomyłkę.

Nie wiem co Ci poradzić, żeby szybko przestało boleć. Bardzo głębokie uczucie nie wypali się szybko.

Czyli czas leczy rany. Ale to wiem. Sęk w tym, że teraz nie leczy, tak jak powinien. Wręcz chyba ma jakiś przestój w tym leczeniu. I to jest clue. Nie widzę efektu. A mam swoją przeszłość, więc opieram się na tym czego doświadczyłem wcześniej..i tam nakurzal...powoli ale jednak nakurzal...

37

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
feniks35 napisał/a:

Autorze:
- to boli bo ją kochałeś prawdziwie i ma prawo boleć. To są dopiero 3 msce a nie 3 lata więc te uczucia nie umarły. Musisz to przetrwać i dać tym emocjom wybrzmieć. Tłumione wybija jeszcze bardziej, jak szambo. Stopniowo będzie lepiej. Będą dni normalnego funkcjonowania, będą i takie  jak obecnie ale z czasem częstotliwość tych drugich, gorszych dni będzie mniejsza. Zbudowałeś wokół tej osoby wielkie plany więc przeżywasz swoistą żałobę po nadziejach wizjach i  nadziei ze to już TO. A żałoba trwa.
Tym co mimo wszystko może pomóc w szybszym zdrowieniu będzie uświadomienie sobie że ta kłótnia w normalnym świecie nie mogłaby być powodem do całkowitego odcięcia i zerwania. Co innego gdybyś ją uderzył ale Ty poprostu w nerwach powiedziałeś 2 słowa za dużo. Dlatego podobnie jak ktoś wyżej napisał ja też uważam że ona musiała równolegle kogoś znać i ta znajomość ładnie rokowała. Tą kłótnią  dałeś jej na tacy pretekst żeby Cię spuścić na drzewo. Odczuła ulgę że to niby z Twojej winy rozstanie, odcięła się jak od niewygodnego trędowatego i już może spokojnie na legalu prowadzac sie z nowym partnerem. Ewentualnie dziewczyna jest tak zaburzona ( pisałeś o trudnych przejściach) że naprawdę wystarczyło jedno niefortunne  zdanie żeby chciała podpalić świat. Ale obstawiam wariant z innym facetem jako bardziej prawdopodobny.  Niech ta myśl przyświeca Ci za każdym razem gdy będziesz przeżywał katusze tęsknoty za „idealem”  który zbudowałeś w swej głowie. Ilu tu już pisało „jestem pewien/ pewna że nie me innego „ a okazywało się że był.
Ale spokojnie, wykaraskasz się z tego, o ile nie będziesz budował w swej głowie ołtarzy dla tej kobiety. Czas i przytomne spojrzenie na tą sytuację zrobią swoje.

Cały szkopuł polega na tym, że to chyba ja byłem zaburzony mówiąc te słowa. Wiedząc doskonale, że mogą Ją obrazić. Taka refleksja. Bo w złości mówi się wiele rzeczy, których późnej się żałuje. Nic mnie nie usprawiedliwia, że je wypowiedziałem. Paradoksem jest to, że dopiero w takich momentach ( mam na myśli tylko i wyłącznie swój przypadek) wychodzi na jaw, kto jaki jest. I niestety czasami to jest za późno. Ale z tym się pogodziłem. Nie pogodziłem sie tylko z uczuciem, które mam. Ktore było tylko dla Niej. I poki co nie potrafilbym stworzyć kolejnego. Bo wiem, że muszę pozbyć się obecnego, aby w ogóle myśleć o kimś innym.

38

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Każdy związek jest nieco inny więc inaczej się przechodzi rozstanie smile
Tu było niemal wszystko co planują ludzie chcący się połączyć na całe życie - plany o dziecku i kupno mieszkania to fundamenty, na których buduje się rodzinę. Takich planów nie robi się bez przekonania, że trafiliśmy na tą jedyną/tego jedynego.
Nie da się tego wyrzucić z głowy i serca na zawołanie.
Możesz coś robić aby nie myśleć o niej, jakoś zagłuszać ten ból, ale on jakiś czas musi potrwać.

Dobrym sposobem może być wdzięczność za wszystko co było dobre w tym związku. Miałeś wspaniały czas, przeżyłeś coś pięknego, spędziłeś półtora roku ze wspaniałą dziewczyną. Nie wszyscy czegoś takiego doświadczyli. Teraz ruszasz w życie z czystą kartą i możliwościami na kolejną wspaniałą przygodę . Chyba tak bym zrobiła w podobnej sytuacji.

39

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

Każdy związek jest nieco inny więc inaczej się przechodzi rozstanie smile
Tu było niemal wszystko co planują ludzie chcący się połączyć na całe życie - plany o dziecku i kupno mieszkania to fundamenty, na których buduje się rodzinę. Takich planów nie robi się bez przekonania, że trafiliśmy na tą jedyną/tego jedynego.
Nie da się tego wyrzucić z głowy i serca na zawołanie.
Możesz coś robić aby nie myśleć o niej, jakoś zagłuszać ten ból, ale on jakiś czas musi potrwać.

Dobrym sposobem może być wdzięczność za wszystko co było dobre w tym związku. Miałeś wspaniały czas, przeżyłeś coś pięknego, spędziłeś półtora roku ze wspaniałą dziewczyną. Nie wszyscy czegoś takiego doświadczyli. Teraz ruszasz w życie z czystą kartą i możliwościami na kolejną wspaniałą przygodę . Chyba tak bym zrobiła w podobnej sytuacji.

Trafiłaś w sedno sprawy. Cholernie ciężko było to przeczytać. Choćby Twój pierwszy akapit. Serce zabolało z wielokrotnością. Właśnie to były moje fundamenty, który dawały mi więcej endorfin, niż wszystkie siłownie razem wzięte. Zbudowanie Rodziny. Zbudowanie Rodziny z Osobą, która się zna, kocha i zna się Jej najbardziej czarne historie. Osobę, którą się kocha nie za to, że od czasu do czasu zrobi kanapkę z pasztetem ale kocha się za to, że jest, że czuje się w Jej towarzystwie wyjątkowym, że zapyta się ni z gruchy ni z pietruchy o to co słychać? Jak Ci minął dzień? Co możemy dzisiaj zrobić? Osoba, która rozumie Cię w każdym aspekcie. Osoba, która nie oczekuje nic w zamian. Osoba, która po prostu jest. I cenisz Jej uśmiech nad wszystko. Bo wiesz, że ten uśmiech oznacza to, że jest z Tobą szczęśliwa. Osoba, która przejdzie w razie choroby i nie tylko przywiezie bigos ale będzie chciała na Ciebie wskoczyć i pomimo tego, że nie jest się umytym, będzie chciała się kochać do upadłego. Taka była. Była wyjątkowa. Jedyna i niepowtarzalna.

40

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Witaj . Ogromnie Ci współczuje takiego rozstania bez słowa . Przeżyłam niedawno coś podobnego . Pytasz jak sobie poradzić . Myśle ze tylko czas może uleczyć rany . Cztery miesiące to za mało . Najważniejsze  wiesz - ona nie zasłużyła na Ciebie , sama zachowała się toksycznie i bez honoru . Nie obwiniaj siebie . Każdy musi sam znaleźć drogę . Mi pomaga pisanie listów do szuflady , dużo się ruszam , zaopiekowałam się bezdomnym kotem , staram się nie myśleć za dużo . Jeżeli nic Ci nie pomaga to może rozmowa z psychologiem ? Pozdrawiam . Przykro mi

41

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Magda2929 napisał/a:

Witaj . Ogromnie Ci współczuje takiego rozstania bez słowa . Przeżyłam niedawno coś podobnego . Pytasz jak sobie poradzić . Myśle ze tylko czas może uleczyć rany . Cztery miesiące to za mało . Najważniejsze  wiesz - ona nie zasłużyła na Ciebie , sama zachowała się toksycznie i bez honoru . Nie obwiniaj siebie . Każdy musi sam znaleźć drogę . Mi pomaga pisanie listów do szuflady , dużo się ruszam , zaopiekowałam się bezdomnym kotem , staram się nie myśleć za dużo . Jeżeli nic Ci nie pomaga to może rozmowa z psychologiem ? Pozdrawiam . Przykro mi


Magda, dziekuje za słowa otuchy i za to co można zrobić ale to co u Ciebie się wydarzyło w ogóle nie ma porównania do mojej historii. Aż mi teraz głupio, że taki post w ogóle napisałem. U Ciebie, to jakaś straszna masakra. Proszę napisz mi, jak Ty sobie z tym radzisz?

42

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Było za pięknie, żeby było prawdziwie...

Absolutnie nie zauważyły Twoje słowa, ta sprzeczka była na użytek rozstania.

Dużo wcześniej zaplanowane, do końca utrzymywanie dobrej miny do złej gry.

Za bardzo kochałeś, nawet mogłeś nie zauważyć, że ona czuje się zagłaskiwana na śmierć...

43

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Magda, dziekuje za słowa otuchy i za to co można zrobić ale to co u Ciebie się wydarzyło w ogóle nie ma porównania do mojej historii. Aż mi teraz głupio, że taki post w ogóle napisałem. U Ciebie, to jakaś straszna masakra. Proszę napisz mi, jak Ty sobie z tym radzisz?

Jeszcze jestem w trakcie radzenia sobie . Raz jest lepiej raz gorzej . Często płacze a czasem śmieje się z tej komedii , która mnie spotkała.  „ odszedł w stronę zachodzącego słońca „ hehe :-) pisze listy do niego i wrzucam do szuflady za radą jednej z użytkowniczek. Jakoś to działa . Staram się dokładać sobie obowiązków , mam syna a teraz w szkole jest gorący okres na moje szczęście . No i wzięłam kota z schroniska , mam zajęcie. Rozumiem Twoja niechęć do sportu , nie przepadam za ćwiczeniami , bieganiem itd . Ale dużo się ruszam tj wychodzę na spacer, coś załatwiam itd . Nie ma co się porównywać , uczucia wszystkich są prawdziwe i to boli . Wiem, ze to bardzo boli . Ściskam Cię .

44

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Magda2929 napisał/a:
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Magda, dziekuje za słowa otuchy i za to co można zrobić ale to co u Ciebie się wydarzyło w ogóle nie ma porównania do mojej historii. Aż mi teraz głupio, że taki post w ogóle napisałem. U Ciebie, to jakaś straszna masakra. Proszę napisz mi, jak Ty sobie z tym radzisz?

Jeszcze jestem w trakcie radzenia sobie . Raz jest lepiej raz gorzej . Często płacze a czasem śmieje się z tej komedii , która mnie spotkała.  „ odszedł w stronę zachodzącego słońca „ hehe :-) pisze listy do niego i wrzucam do szuflady za radą jednej z użytkowniczek. Jakoś to działa . Staram się dokładać sobie obowiązków , mam syna a teraz w szkole jest gorący okres na moje szczęście . No i wzięłam kota z schroniska , mam zajęcie. Rozumiem Twoja niechęć do sportu , nie przepadam za ćwiczeniami , bieganiem itd . Ale dużo się ruszam tj wychodzę na spacer, coś załatwiam itd . Nie ma co się porównywać , uczucia wszystkich są prawdziwe i to boli . Wiem, ze to bardzo boli . Ściskam Cię .

Magdo, przeczytałem Twój post od dechy do dechy. Jak to wszystko u Ciebie postępowało. Jest wiele elementów wspólnych, choć przeciwna płeć. Bardzo Ci współczuje przez co przechodzisz. Bo sam na gorąco wiem, jak to jest być tak potraktowanym. Super, że przygarnęłaś kotka. Dodatkowych Członków Rodziny nigdy za wiele:) Im więcej Ich przy ognisku domowym, tym raźniej. Ja myślałem swojego czasu o psie ale biedak by pewnie umarł z tęsknoty przez cały dzień siedząc sam w mieszkaniu.
Bardzo ciepło Cię przytulam, tak wirtualnie, bo tego każdy potrzebuje, jak kania dżdżu. Szczególnie w takich momentach.
Życzę Ci także, aby uczucia, które są w Tobie nigdy przenigdy nie wygasły. Bo są prawdziwe. I niezależnie od tego, czy ktoś potrafił je od Ciebie przyjąć, czy też nie - one są Twoje. To znaczy, że traktujesz innego Człowieka z wielkim szacunkiem.
Bardzo ale to bardzo jeszcze raz Cię przytulam.

45

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
wieka napisał/a:

Było za pięknie, żeby było prawdziwie...

Absolutnie nie zauważyły Twoje słowa, ta sprzeczka była na użytek rozstania.

Dużo wcześniej zaplanowane, do końca utrzymywanie dobrej miny do złej gry.

Za bardzo kochałeś, nawet mogłeś nie zauważyć, że ona czuje się zagłaskiwana na śmierć...

Raczej było na odwrót w tym zagłaskiwaniu. Ale to nie znaczy, że z mojej strony tego nie było. Bardziej spokojniej.
A słowa, uważam wręcz przeciwnie, że jednak patrząc na to z biegiem czasu mogły jednak zaważyć. Bo jeżeli ktoś wcześniej do kogoś tak się nie zwracał, to dla tej drugiej osoby mógłby to być szok i zapalenie czerwonej lampki, że skoro potrafiłem to powiedzieć raz, to w przyszłości mogłoby się powtórzyć. Tak Ludzie mają. I trzeba to uszanować. Szkoda tylko, że trafiło to się u Nas. I dlatego nie potrafię zapomnieć, nadal kocham, nadal tęsknię, bo dla mnie to był absurdalny argument, aby zakończyć to definitywnie.
Niestety "NIEDOPOWIEDZENIA" i "NAGŁE URWANIE KONTAKTU" może drugą osobę doprowadzić do ruiny. Nie musi ale może.

46

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Być może tak było, jak piszesz choć było Dziecko na pokładzie, więc raczej wtedy nie szuka się spontaniczności a raczej czegoś wręcz przeciwnego.



Czyli co - zaciążyła i dała nogę? To się ciesz. Najwyraźniej nie było twoje i szukała jedynie pretekstu, żeby przeskoczyć do drugiego typka, z którym się grzmociła na boku od dłuższego czasu. A skoro tak drastycznie i kategorycznie ucięła temat, to tamten typek o tobie zapewne nic nie wiedział.

Jest tu po czym płakać?

47

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Jack Sparrow napisał/a:
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Być może tak było, jak piszesz choć było Dziecko na pokładzie, więc raczej wtedy nie szuka się spontaniczności a raczej czegoś wręcz przeciwnego.



Czyli co - zaciążyła i dała nogę? To się ciesz. Najwyraźniej nie było twoje i szukała jedynie pretekstu, żeby przeskoczyć do drugiego typka, z którym się grzmociła na boku od dłuższego czasu. A skoro tak drastycznie i kategorycznie ucięła temat, to tamten typek o tobie zapewne nic nie wiedział.

Jest tu po czym płakać?

Ona miała Dziecko z poprzedniego związku....

48

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Co to było za to niefortunne słowo?

49

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

babka troche naiwna,, sluchajcie, przecież w innych zwiazkach?romansach/relacjach/ niestety powyzszy omawiany tekst ona usłyszy OD KAZDEGO.od  każdego.dosłownie.,mozeo w gorzszej nawet wersji,zależy  z jaka  osoba nienstety  mamy do czynienia

z przytupem-napisze--niezdolna jest do relacji/zobowiązan z facetami,jesli do krótkotrwalych relacji na sile

nawet zakończyc zwiazku nie chce jej sie jakos w cywilizowany sposób albo z a bardzo przesiaknieta tinderami

pierwsze siedem miesiecy kurcze jest nieciekawe,,potem jest LEPIEJ ale powodzenia ,biust w góre i do przodu,karnawał nadchodzi ;dd

50

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

jesli chodzi o słowa o ,,odwaleniu sie,,

51 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-12-07 12:07:48)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Tak i ten facet z którym jest w  "poważnym" związku, pojawił sie nagle magiczne chwile po rozstaniu.
Ta kobieta robiła cie w chuja od dłuższego czasu, i to az miło cie robiła.
Poczytaj sobie o zachowaniach osoby zdradzającej, sa dwie skrajności, albo totalne odsuniecie się, albo właśnie zagłaskiwanie, tak jak u ciebie.
Te słowo (ciekawe jakie) było tylko marnym pretekstem, bo wiedziała, że tamtą gałęź  trzyma juz bardzo dobrze.

52

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Słuchajcie, proszę nie osądzajcie Jej. Bez jadu. Nie po to ten post założyłem, aby jechać po Niej, jak po łysej kobyle. Zawsze bywa tak, że to oboje Ludzi jest odpowiedzialnych za rozpad. I tyle.
Każdy ma prawo zareagować, jak chce. Taka jego wola. I tak Ona zareagowała. Nie zdradziła. To wiem, bo to się widzi. Poznała kogoś po zakończeniu relacji. Ma prawo i Jej wybór. Podobnie, jak sposób jej zakończenia. Trudno. Stało się. Nie odstanie.
Post powstał po to, aby zrozumieć dlaczego kocham, tęsknie i czy ktoś miał podobny przypadek w życiu i jak sobie z nim poradził, bo ja do tej pory zdycham, jak pies i życia nie potrafię sobie wyprostować.

53

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Zawsze bywa tak, że to oboje Ludzi jest odpowiedzialnych za rozpad. I tyle.

Nie.


Każdy ma prawo zareagować, jak chce. Taka jego wola. I tak Ona zareagowała. Nie zdradziła. To wiem, bo to się widzi. Poznała kogoś po zakończeniu relacji.


Nie.


Serio - co takiego powiedziałeś?

54

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
jea1 napisał/a:

jesli chodzi o słowa o ,,odwaleniu sie,,

To był tylko pretekst, choć do autora to nie dociera, tak jakby nie żył na tej planecie i nie wiedział, że nie takie słowa padają w kłótni.. I cały czas ją idealizuje. A okazalo się, że to z jej miłością nie miało nic wspólnego, tylko z wyrachowaniem.

Takie cukierkowe zachowanie powinno zapalić czerwoną lampkę, a u autora wręcz odwrotnie, zakochał się i cierpi jak nastolatek.

55

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Jack Sparrow napisał/a:

Każdy ma prawo zareagować, jak chce. Taka jego wola. I tak Ona zareagowała. Nie zdradziła. To wiem, bo to się widzi. Poznała kogoś po zakończeniu relacji.


Nie.


Serio - co takiego powiedziałeś?

Odpisałem na te pytanie użytkownikowi - OneDay - proszę przewiń post nieco w górę i tam będziesz miał wszystko co chcesz wiedzieć.
Sorry, że w ten sposób ale nie chce powielać czegoś co zostało już napisane.

56

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Słuchajcie, proszę nie osądzajcie Jej. Bez jadu. Nie po to ten post założyłem, aby jechać po Niej, jak po łysej kobyle. Zawsze bywa tak, że to oboje Ludzi jest odpowiedzialnych za rozpad. I tyle.
Każdy ma prawo zareagować, jak chce. Taka jego wola. I tak Ona zareagowała. Nie zdradziła. To wiem, bo to się widzi. Poznała kogoś po zakończeniu relacji. Ma prawo i Jej wybór. Podobnie, jak sposób jej zakończenia. Trudno. Stało się. Nie odstanie.
Post powstał po to, aby zrozumieć dlaczego kocham, tęsknie i czy ktoś miał podobny przypadek w życiu i jak sobie z nim poradził, bo ja do tej pory zdycham, jak pies i życia nie potrafię sobie wyprostować.

Cierpisz, bo jesteś bardzo wrażliwy, naiwny, postawiłeś partnerkę na świeczniku, a i tak potraktowaka Cię jak śmiecia, który wyrzuca się do kosza, a Ty dalej ją gloryfikujesz...

Dlatego jeszcze bardziej cierpisz, bo wydaje Ci się, że straciłeś skarb i jeszcze sobie wmawiasz, że to Twoja wina, bo Ciebie zostawiła... O naiwności!

Może skorzystaj z pomocy psychologa, żeby się uporać z tą traumą rozstania. Musisz, zmienić myślenie.

57

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Odpisałem na te pytanie użytkownikowi - OneDay - proszę przewiń post nieco w górę i tam będziesz miał wszystko co chcesz wiedzieć.
Sorry, że w ten sposób ale nie chce powielać czegoś co zostało już napisane.

OK, nie zauważyłem.



Oj bracie - jak cie babka zostawia za takiego pierda, to znak, że lokalny tartak mógłby być poświęcony jej imieniem, bo rżnęła się na boku (i w każdej innej pozycji też) tylko wióry leciały.


Pora otworzyć oczy i się otrząsnąć.

58

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
wieka napisał/a:
jea1 napisał/a:

jesli chodzi o słowa o ,,odwaleniu sie,,

To był tylko pretekst, choć do autora to nie dociera, tak jakby nie żył na tej planecie i nie wiedział, że nie takie słowa padają w kłótni.. I cały czas ją idealizuje. A okazalo się, że to z jej miłością nie miało nic wspólnego, tylko z wyrachowaniem.

Takie cukierkowe zachowanie powinno zapalić czerwoną lampkę, a u autora wręcz odwrotnie, zakochał się i cierpi jak nastolatek.

Padają, to fakt, ale u Nas nigdy nie padły. Człowiek różnie reaguje na nowości. A tym bardziej jeżeli chodzi o szacunek. Bo szacunek również okazuje się w słowach. I być może to miała być Nasza pierwsza i ostatnia kłótnia.

59

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Padają, to fakt, ale u Nas nigdy nie padły. Człowiek różnie reaguje na nowości. A tym bardziej jeżeli chodzi o szacunek. Bo szacunek również okazuje się w słowach. I być może to miała być Nasza pierwsza i ostatnia kłótnia.

Przestań. Po prostu przestań. Bo robisz z siebie żałosnego mazgaja.

W związku pojawiają się kłótnie. I kłócić trzeba się umieć. Powiedzieć do drugiej osoby, żeby spadała czy tam się odwaliła, to nie powiedzieć nic. Już przedszkolaki używają gorszego słownictwa, a potem są w stanie iść razem na oranżadę i ciastko. Skończ idealizować babe, która na 99,99% waliła cię w rogi aż furczało. Dżizas, szału można dostać przy takim słodko-pierdzącym chłopczyku.

60

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:
wieka napisał/a:
jea1 napisał/a:

jesli chodzi o słowa o ,,odwaleniu sie,,

To był tylko pretekst, choć do autora to nie dociera, tak jakby nie żył na tej planecie i nie wiedział, że nie takie słowa padają w kłótni.. I cały czas ją idealizuje. A okazalo się, że to z jej miłością nie miało nic wspólnego, tylko z wyrachowaniem.

Takie cukierkowe zachowanie powinno zapalić czerwoną lampkę, a u autora wręcz odwrotnie, zakochał się i cierpi jak nastolatek.

Padają, to fakt, ale u Nas nigdy nie padły. Człowiek różnie reaguje na nowości. A tym bardziej jeżeli chodzi o szacunek. Bo szacunek również okazuje się w słowach. I być może to miała być Nasza pierwsza i ostatnia kłótnia.

Szacunek jak najbardziej, ale żadna kobieta by nie odeszła po tych słowach, tym bardziej jakby Cię kochała.

Tak, to miała być wasza pierwsza i ostatnia kłótnia, bo ona to sprowokowała, miała zaplanowane..., żebyś myślał, że przyczyniłeś się do rozstania, więc postąpiła dodatkowo perfidnie... nie wierz w bajki, że poznała kogoś po rozstaniu.

Z tego co pisałeś, to temperamentna kobieta, więc może byłeś dla niej za mało męski, może jej się znudziłeś, można tylko gdybać.
Nie ma widać kobieta problemu z podrywem, więc zmienia sobie facetów jak rękawiczki.

Dopóki nie przestaniesz siebie obwiniać o to rozstanie, dopóty nie będzie Ci lepiej.

61

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Zerwanie i blokowanie za "odwal się"?
Nawet jeśli nam tu napisałeś łagodnie i tak naprawdę powiedziałeś "odjeb się" albo "odpierdol się", to nadal nie jest powód do przekreślenia związku.
Ja bym się poważnie obraziła za "odpierdol się", ale gdyby facet ogólnie był wcześniej spokojny i szanujący mnie,  to był tylko ten jeden raz i bardzo by mnie za to przepraszał, to puściłabym to w niepamięć.

Ja strzelam że to jakaś księżniczka, której ego zostało potwornie urażone.

62

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

No sorry, ale jak by mi chłopak powiedział odjeb się czy odpierdol to bym to zrobiła. Raz na zawsze.
Nie jestem żadną księżniczką ale szacunek to podstawa dobrego związku. Jak kogoś nie szanujesz to nie będziesz go kochać - to jest prosta zależność. Brak szacunku rozwali każdą miłość. Bo co to jest w końcu ta mityczna miłość? To chęć być z ukochaną osobą w każdych warunkach i w każdy czas. Jak można być z człowiekiem, który mnie nie szanuje?
Nigdy nie usłyszałam od chłopaka takich słów a mąż nigdy nawet nie zaklął przy mnie.
Mogę zrozumieć, że czasem człowiek z nerwów rzuci mięsem dla rozładowania, ale kierowanie takich słów bezpośrednio do osoby ukochanej stawia cały związek pod znakiem zapytania.
Ona ma dziecko i chce zbudować dobry, stabilny związek. Związek w którym szacunek jest podstawą. Gdy słyszy się tego typu zwrot pod swoim adresem cała nadzieja na poukładaną przyszłość może lec w gruzach.
Gdy para jest już związana ze sobą ślubem, dzieckiem, wspólnym dorobkiem trudno wszystko rzucić i odejść po jednym słowie czy awanturze. Można by powiedzieć, że wtedy jest na późno na gwałtowne ruchy i trzeba ponosić konsekwencje swojej głupoty.
Gdy wszystko jest na etapie  poznawania się  planowania, po takim poznaniu plany mogą iść się paść.

63

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

mąż nigdy nawet nie zaklął przy mnie.


Mój boże, ależ on chodzi wokół ciebie na paluszkach......

64

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Jack Sparrow napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

mąż nigdy nawet nie zaklął przy mnie.


Mój boże, ależ on chodzi wokół ciebie na paluszkach......

Nie, po prostu taki ma poziom kultury smile

65 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-12-07 15:21:45)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

Ona ma dziecko i chce zbudować dobry, stabilny związek.

Autor jest super kandydatem do czegoś takiego. Jednak dostał kopniaka, przy byle pretekście.
Na forum jest wątek, gdzie facet tragicznie traktuje kobietę. No i co? Kochająca kobieta, jest w stanie znieść sporo.
Tutaj obawiam się, że tej miłości był brak.

Posty [ 1 do 65 z 97 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026