Chciałam zapytać was czy moje odczucia są normalne czy może przesadzam?
Jestem z moim chłopakiem od 1,5 roku. Ostatnio jego znajoma zaprosiła go na swój ślub(tylko na uroczystość kościelną). Zapytał czy mam ochotę z nim pójść, ja się oczywiście zgodziłam. Dzień przed uroczystością pyta czy nie będę miała nic przeciwko, jeżeli jednak pójdzie sam. Przyczyną tego jest fakt, że ma tam być też jego była dziewczyna, którą po trzech latach bycia razem porzucił, bo stwierdził, że nigdy jej nie kochał. Powiedział mi, że nie chce jej pokazywać jaki to on jest teraz szczęśliwy i że może być jej przykro jeśli przyjdzie z kimś. Nie wiem co mam o tym myśleć, poczułam się fatalnie. Nie chcąc zranić jej mi zrobił dużą przykrość. Z drugiej strony ja tak zawsze emocjonalnie podchodzę do wszystkiego. Może to dobrze o nim świadczy, że nie chce byłej narażać na przykrości i tak się już przez niego sporo wycierpiała. Jak byście się poczuły na moim miejscu?
Podobne tematy
myślę ze takie zachowanie jest w porządku. skoro jest pewien że ona z nikim nie jest.
to tylko uroczystosc w kosciele. nie martw się.
No sorki ale jest teraz z Toba wiec najbardziej powinno mu zalezec zeby nie zrobic przykrości Tobie. Wydaje mi sie ze dalej cos do niej ma. Pozdro
ale to nie jest przykrosc. zeby sie zdobyc na taki krok trzeba byc dojrzałym i miec zaufanie do 2 strony.
a nie zachowywac sie jak księzniczka - pepek swiata.
a jesli cos do niej jeszcze czuje to i tak autorka watku go nie powstrzyma. no chyba ze go zamknie w klatce.
Ja też bym się poczuła z tym strasznie źle. Sama zauważyłaś, że nie chce sprawiać przykrości byłej dziewczynie, a zrobił to Tobie. Nie takie powinien mieć teraz priorytety. Co najwyżej mógłby Cię poprosić, żebyś na oczach jego byłej nie okazywała mu wielkich czułości, ale nie powinien odwoływać zaproszenia tylko dlatego, że tam będzie jego była. To nie jego ani Twoja wina, że ona jest nadal sama.
Z jednej powinien Cie wziąć lub w ogóle nie iść a z drugiej, to w porządku jest i kulturalny skoro nie chce sprawiać byłe przykrości. Jestem w sytuacji tej jego byłej, i wiem jak bolało gdy musiałam oglądać po 2 miesiącach od rozstania go z inną dziewczyną na imprezie szczęśliwych jak w niebie...
Nie przejmuj się i tylko pogadaj z nim.
ale to nie jest przykrosc. zeby sie zdobyc na taki krok trzeba byc dojrzałym i miec zaufanie do 2 strony.
a nie zachowywac sie jak księzniczka - pepek swiata.
a jesli cos do niej jeszcze czuje to i tak autorka watku go nie powstrzyma. no chyba ze go zamknie w klatce.
Alu, tu nie chodzi o zaufanie ani o księżniczkowatość. Pomyśl tak: facet zaprasza Cię na pewną uroczystość, cieszysz się, przygotowujesz, może kupujesz nową sukienkę. A dzień przed dowiadujesz się, że on nie chce Cię tam zabrać, bo będzie jego była! No i co z tego? To tylko BYŁA dziewczyna, która ma teraz swoje życie i nie w jego intencji jest teraz uszczęśliwianie jej ani dbanie o jej dobre samopoczucie kosztem osoby, z którą jest.
On nie wie czy ona przyjdzie sama czy też z kimś. Ja świetnie rozumiem to, że ona mogłaby się czuć nieswojo. Potrafię wczuć się w sytuacje innych, przecież nie wieszałabym się na nim, ani ostentacyjnie nie okazywała uczuć. Dziwnie się z tym po prostu czuje chciałam tylko dowiedzieć się czy inni podobnie zareagowali by na taką sytuacje.
Podzielam zdanie vinnigi. Facet zachował się nietaktownie, a ta "troska o samopoczucie byłej" w ogóle do mnie nie przemawia. On już z nią nie jest i nie o jej samopoczucie powinien dbać. Mógł o tym pomyśleć kiedy ją rzucał. Jeszcze dzień przed uroczystością, kiedy wszystko ma być dopięte na ostatni guzik on wszystko odwołuje? Oj, ja bym tego nie mogła strawić.
Dziewczyny więc pewnie się mylę w tym przypadku. Ale tak na dobrą sprawę gdyby chciał się z nią zejsc nie potrzebował by specjalnej okazji.
to tylko góra 2 h w kościele. Zle zrobił ze 1 jej to zaproponował a pozniej odkręcił.
facet zaprasza Cię na pewną uroczystość, cieszysz się, przygotowujesz, może kupujesz nową sukienkę. A dzień przed dowiadujesz się, że on nie chce Cię tam zabrać, bo będzie jego była! No i co z tego? To tylko BYŁA dziewczyna, która ma teraz swoje życie i nie w jego intencji jest teraz uszczęśliwianie jej ani dbanie o jej dobre samopoczucie kosztem osoby, z którą jest.
Właśnie! No i CO Z TEGO? Jak sama nazwa wskazuje, jest "była"...
Jestem w sytuacji tej jego byłej, i wiem jak bolało gdy musiałam oglądać po 2 miesiącach od rozstania go z inną dziewczyną na imprezie szczęśliwych jak w niebie...
Kami, ja też byłam w takiej sytuacji. Ale z jakiejś przyczyny ona była na moim miejscu. Z jakiejś przyczyny się rozstaliśmy tak? Czy jesteś teraz super nieszczęśliwa? Mam nadzieję że nie, bez względu na to czy rozstanie było z jego, czy Twojej winy. Czy byłabyś tak szczęśliwa jak jego nowa dziewczyna u jego boku? Możliwe że niekoniecznie. Ja wiem że to nasz słodki egoizm, i chęć tryumfu, NORMALNE. Ale trzeba zacisnąć zęby bo życie toczy się dalej. :*
Ja uważam , że to co było się zamyka. To przeszłość, która pozostawia wspomnienia. Byłoby mi przykro gdybym cos takiego usłyszała od mojego chłopaka obojętnie jak długo byśmy byli razem . Wy jesteście 1,5 roku więc już w ogóle nie rozumiem jego troski o byłą ... Przecież to normalne że jak coś się kończy to można się spodziewać że zacznie się coś innego. A gdyby dostał zaproszenie też na wesele to też by poszedł sam ??? Dla mnie to troszkę absurd bo macie już swój staż. Miło że nie chce ranić innych ale niech nie rani przy tym właśnie Ciebie. Rzadko się chyba zdarza żeby chłopak myślał tak jak Twój. Nie twierdze że to źle bo tak jak napisałam ładnie z jego strony no ale bez przesady. Poza tym dużo czasu już minęło od ich rozstania. Myślę że w odwrotnej sytuacji sam poczułby sie dziwnie ...
Mi byłoby bardzo przykro.. Nachodziły by mnie pewnie różne myśli (niezbyt przyjemne). Na Twoim miejscu porozmawiałabym z Twoim facetem i powiedziałabym co czuję.
Jestem z moim chłopakiem przeszło rok. Jest to moja pierwsza PRAWDZIWA miłość. Bardzo mi na nim zależy. Przeżyliśmy już razem wiele wspaniałych chwil. Nie zawsze było kolorowo, ale daliśmy radę przejść przez wszystkie problemy. Jakieś dwa miesiące temu dowiedziałam się, że napisał dwojej byłej, że ją kocha. Zabolało mnie to strasznie, nie chciałam go znać..Ale on walczył i wszystko wyjaśnił (uwierzyłam mu). Układało się przez jakiś czas do póki ona znowu nie pojawiła się w naszym życiu. Spotkali się na festynie (mnie na nim nie było), gadali, śmiali się, ona opierała się o niego. Byłam strasznie zazdrosna. Mój facet stwierdził, że chce się z nia kumplować, spotykać i mieć z nią kontakt. Nie mogę przyjąć tego do wiadomości. Mam wrażenie, że jest dla niego tak samo ważna jak ja. Powiedziałam mu, że jest mi ciężko z myślą, że jego PIERWSZA MIŁOŚĆ jest dla niego tak ważna. Chciałam, żeby wybrał, ale on nie chciał. Poczułam się tak samo ważna dla niego jak ona, a powinnam byc chyba ważniejsza. Udaje, że to zaakceptowałam, bo zależy mi na nim i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Boję się, że uczucie do tej dziewczyny może powrócić, jeśli zbliżą się do siebie za bardzo. A ja wtedy tego nie przeżyję. Nie wiem, co powinnam zrobić.. Pomóżcie mi ;(
No cóż Weroniko też byłoby mi przykro. Tylko też to , że on utrzymuje kontakt z była nie oznacza że ją kocha, że chce do niej wrócić, że możesz czuć się zagrożona ... Gdyby chciał być z nią to - wiadomo. Jest z Tobą. Ale nie możesz być też np. ciągle zła na niego o jego relacje z byłą aczkolwiek uważam tez że trzeba mieć rękę na pulsie. Jesli bedziesz zła on nie bedzie Ci nic mówił na ten temat bo bedzie chciał uniknąć kłótni a jeśli to zaakceptujesz to będziesz na bieżąco. Jednak najpierw to trzeba chyba szczerze porozmawiać. Tak żebys miała jasność jak koleżeńskie są te relacje. Dziewczyny są też różne. Potrafią być wredne i odbić faceta. Jakby nie było bywa tak że potrafimy sobie ich okręcić wokół palca. Jeśli on sie wobec Ciebie nie zmienia i między Wami jest ok. to bardzo dobrze. Niech Ci powie dlaczego mu zależy na utrzymaniu tych relacji i niech wie, że troszkę Cie to zaniepokoiło i stałaś się mniej pewniejsza. Bez żadnych pretensji i stawiania na ostrzu noża ja albo ona z nim pogadaj.
Rozmawiałam z nim i wyjaśniałam mu dlaczego nie chce, żeby utrzymywał z nią tak bliskich kontaktów. Powiedział, że jego uczucie do niej nie wróci, bo kocha mnie i to się nie zmieni.. Ale ja myślę, że nigdy nie można być o tym przekonanym w 100%. W końcu znamy już takie powiedzenie jak: stara miłość nie rdzewieje". A tym bardziej, że była to jego pierwsza miłość. Staram się zachowywać naturalnie. Wydaje mi się, że nic się nie zmieniło, ale czas jeszcze pokaże. Pytałam mu się czemu tak mu na niej zależy. A on po prostu: Bo ją lubię. Innego wyjaśnienia nie usłyszałam.
Weroniko, on zawsze będzie coś do niej czuł, to naturalne. Ale musi się to zamykać w obrębie sentymentu. Jeśli nie potrafi "wybrać" to znaczy że jest mało dojrzały. Nie można łapać dwóch srok za ogon. Nie wiem, ile macie lat. Bo jeśli przekroczyliście 20stkę możliwe że on do wielu rzeczy nie dorósł. Ty już bardzo dojrzale mówisz o chwilach wspólnie spędzonych, możliwe że liczysz na więcej... A on jeszcze sam nie wie czego chce. Niemniej strasznie musiało Cię to skrzywdzić... Absolutnie musisz mu powiedzieć co czujesz, na spokojnie. Że chcesz być wyjątkowa w jego oczach, a nie jesteś. Nie czujesz się tak, jak powinnaś się czuć, a wiesz że jesteś warta tego, aby być jedną, niepowtarzalną, wyjątkową. A zaufanie tutaj nie ma nic do rzeczy, skoro doszło do sytuacji gdzie go "przyłapałaś", trudno je mieć, rozumiem. Pomimo tego że serducho ci się rozdziera musisz być twarda i zdecydować co jest dla Ciebie ważniejsze. Sam fakt bycia z nim, czy bycie z nim i komfort bycia kochaną, wyjątkową.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi, przynajmniej wiem, że moje odczucia są na miejscu. Pogadam z nim zobaczymy co będzie. Pozdrawiam
Stara miłość nie rdzewieje ok ale jest też że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki :-)
Jeżeli między Wami nic sie nie zmienia to odpuść troszkę. Powiedziałaś mu o swoich przemyśleniach a on odpowiedział że to Ciebie kocha. Wiem, ja też nie czułabym sie ani pewnie ani komfortowo w takiej sytuacji. Ale zdarzają się pary które po rozstaniu dalej się przyjaźnią pomimo, że są w związkach z innymi ! Spotkajcie sie pare razy wszyscy poobserwuj jak się ona zachowuje w stosunku do niego a jak on. Ty masz byc na pierwszym miejscu i to jest bez dyskusji ! I tak tez masz się czuć.
19 2010-06-02 19:50:14 Ostatnio edytowany przez ooliska (2010-06-02 19:51:39)
Kasiu,
mnie również byłoby bardzo przykro i szczerze mówiąc zwątpiłabym w niego troszkę. bardziej interesuje się samopoczuciem ex niż moim.. no proszę Was bardzo.. na pewno porozmawiałabym z nim o tym. Taka sytuacja dałaby mi jakiś znak, że może on coś jeszcze do niej czuje? może coś więcej niż wspomniany sentyment.. poczułabym się...tak jakby odrzucona. zatem uważam, że możesz się tak czuć ![]()
Z jednej powinien Cie wziąć lub w ogóle nie iść a z drugiej, to w porządku jest i kulturalny skoro nie chce sprawiać byłe przykrości.
Czyli wniosek z Twojej wypowiedzi jest taki, ze do konca zycia powinien w jej obecnosci wystepowac wylacznie solo. Czy moze jest jakis limit od kiedy moze "oficjalnie" pokazywac sie, ze jest szczesliwy? Miesiac, dwa, rok?
Bezsens
.
Kami90 napisał/a:Z jednej powinien Cie wziąć lub w ogóle nie iść a z drugiej, to w porządku jest i kulturalny skoro nie chce sprawiać byłe przykrości.
Czyli wniosek z Twojej wypowiedzi jest taki, ze do konca zycia powinien w jej obecnosci wystepowac wylacznie solo. Czy moze jest jakis limit od kiedy moze "oficjalnie" pokazywac sie, ze jest szczesliwy? Miesiac, dwa, rok?
Bezsens
.
Dokladnie-bezsens! Dla mnie zachowanie twojego chlopaka jest po prostu zalosne.Po co zagladac w przeszlosc?Najpierw z nia zerwal a teraz az tak bardzo troszczy sie o jej samopoczucie,raniac ciebie...To wszystko jakos sie nie trzyma kupy...
kasia123456 jesteście ze sobą już 1,5 roku więc trochę czasu mineło od związku twojego faceta z ex i jak dla mnie to niepowinno być dla niej aż tak bolesne żebyście nie mogli iść na tą uroczystość razem.
Tamta dziewczyna nauczyła się już żyć bez twojego partnera i jest duża możliwość, że i Ona zjawi się tam z osobą towrzyszącą...
Mnie było by bardzo przykro i wiem, że to egoistyczne ale mój partner albo szedł by ze mną albo wcale...
Podobne podejście mam do utrzymywania kontaktu z bylymi partnerami, nie ma w tym nic złego pod warunkiem że partner spotykający się z ex nie ma nic do ukrycia przed osobą będącą w związku. Gdyby więc mój facet umawiałby się na spotkanie z swoją ex od czasu do czasu spotkalibyśmy się też w trójkę ![]()
Kasiu, i jak zakończyła się sprawa ze ślubem? Mnie tez by to zaniepokoiło bo juz zbyt dlugo jestescie razem, zeby patrzec na byłą
Na ślubie był w końcu sam. Byłam zła, powiedziałam jak się z tym czuję, ale przeprosił mnie, kupił kwiatki i jakoś nie mogłam się dłużej gniewać. W końcu to tylko była godzina w kościele i trochę rozumiem czemu tak zrobił. Poza tym to jest świetny chłopak i na każdym kroku daje mi do zrozumienia, że to ja jestem najważniejsza. Nie ma co się obrażać tylko spokojnie pogadać i sobie wszystko wyjaśnić.
Dziękuje za wszystkie wpisy i gorąco pozdrawiam.